28.02.08, 10:35
zaslyszane:

Wczoraj wieczorem dyskutowaliśmy jak zwykle z żoną o tym i o
tamtym...
Dochodząc do jakże delikatnego tematu eutanazji - o
wyborze między życiem i śmiercią - powiedziałem:
- Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od jakichkolwiek
urządzeń i karmiony przez rurkę z jakiejś butelki. Jeśli
przyjdzie mi znaleźć się w takiej sytuacji, lepiej odłącz mnie od
urządzeń,
które trzymają mnie przy życiu".
A ona wstała, wyłączyła telewizor i peceta, a piwo wystawiła za
drzwi...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka