ania19-86
10.05.05, 16:17
Wybierajac profil klasy w Liceujm kierowalam sie przede wszystkim
zainteresowaniami. I tak tez wybralam klase humanistyczna. Maja 15 lub 16 lat
miala zadecydowac o swoje przyszlsci. Przede wszystkim o tym co bede zdawac
na egzaminie maturalnym. No i wybralam. Majac rozszerzona historie (
przedmiot, ktorego nie znosze) wybralam matematyke na maturze. Jest to
przedmiot ktory wlasciwie zawsze lubialam, ale nie sadzialm ze bedzie on
niezbedny mi na wybrany dopiero teraz kierunek studiow. Po wczorajsze maturze
czulam sie dobrze. Planowaam dostanie 50 moze nawet 60 procent. I jak sie
szybko okazalo, bo juz nastepnego dnia nie zdam. ;( Moje najwieksze mareznie,
a mianowicie dostanie sie na dobra uczelnie , ktora jest jak najdalej miejsca
zamieszkania , leglo w gruzach. Mieszkam w bardzo malej miejscowosci, w
ktorej nie ma zadnych perspektyw na przyszlosc. Najblizsza miejscowosc to
Slupsk, gdzie miesci sie uczelnia( oprocz wydzialu przyrodniczego), do ktorej
trafiaja osoby, ktore nie dostaly sie nigdzie indziej. Wiec jak dobrze
pojdzie i zdam ta mature na 30 % to pojde wlasnie tam i niestety moja sznasa
na wyrwanie sie z doslownie "zadupia" przepadnie.
Jeszce jedno. Zapowiadajac nowa reforme oswiaty, politycy wypowiadali sie,
ze zmieni ona calkowicie dotychczasowe szkolnictwo. Da nowe mozliwosci
uczniom, uprzyjemni im lata szkoly. Ma sprawdzic myslenie i takie tam. Jednak
jak dotad to ta nowa reforma nie nie polepszyla. Cierpia z jej powodu i
uczniowie i nauczyciele.
Jeszcze jedno. Myslalam, ze jezeli matura probna poszla naprawde kiepsko,
to Komisja ulozy proste zadania z matematyki. Jednak jak sie wczoraj
przekonalismy, nie byl to poziom podstawowy. Ja uczac sie w klasie o podobno
profilu podstawowym, nie mialam nigdy problemow z matematyka. JHednak zaraz
po maturze probnej szybko prtzekonalam sie, ze poziom moich lekcji matematyki
w szkole to nie poziom podstawowy, ale podstawowy podstawowego. Jak ja mam
zdac mature, jezeli szkola mnie do tego nei przygotuje. Jednak mimo wszystko
chwale sobie moja matematyczke, ktora jest niezwykla kobieta, poniewaz
potrafi wytlumaczyc wszystko. I to nie jest jej wina, ze miala taki a taki
programn zajec. Niech CKE pomysli nad zmniejszeniem materialu z matematyki ,
no bo jak sie z tym mozna wyrobic w trzech latach. Albo niech pomysli o
fakultetach. Przynajmniej niech dalesze roczniki maja lzej.
Przepraszam, ze sie tak rozpislam. Chcialam napisac to co mi lezy nei tylko
na sercu ale i w glowie. Nie napisalam wszystkiego,wlasciwie to napisalam
zaledwie mala czastke. Nie wiem czy mnie zrozumiecie, ale i tak
takie "wypisanie" duzo mi pom,oglo. Moze przestane myslec o oficjalnych
wynikach z matematyki, ktore mnie przylaczaja ( jednak nie pzrestalam).