turkiyemylove
11.09.06, 22:22
Od jakiegoś czasu wchodzę na to forum i wiem, że jest tu wiele osób, które są
z turcją i jej mieszkańcami świetnie zaznajomieni i poczynili już pewne
obserwacje co do tego narodu. Ten wątek nie jest specjalnie zbliżony do tematu
samego forum, natomiast nie wiem już gdzie szukać rady i kto mógłby mi lepiej
odpowiedzieć na moje pytanie jak ludzie, którzy całe lata spędzili w Turcji i
już trochę 'wrośli' w tamtejszą kulturę. Pytanie jest dość krępujące i
przyznam szczerze, że niezręcznie jest mi pytać o to na forum ale jak już
wyżej wspomniałam potrzebuję rady osób w temacie. Więc tak, chodzi o rzecz
banalną, jak większość osób tutaj piszących byłam na wakacjach w Turcji,
spędziłam tam 2 tygodnie i już na samym początku poznałam tam kogoś. Owy ktoś
towarzyszył mi już przez całe 2 tygodnie wędrówki po Turcji i troszkę się
zaprzyjaźniliśmy (może nawet bardziej niż troszkę ;) ) Ja przez większą część
pobytu uważałam to za książkowy przykład wakacyjnej przygody/znajomości. Nie
dawałam temu większych szans ponieważ nie znam języka tureckiego a kolega nie
znał angielskiego (mimo to rozumieliśmy się na tyle, że było nam miło razem
spędzać czas)mimo ze przez czas mojego pobytu nabralam znajomosci kilku
podstawowych zwrotów po turecku a kolega sporo nauczyl sie po angielsku byłam
pewna ze ta znajomosc sie nie utrzyma.Dlaczego mówię, że przez większość czasu
uważałam to za przygodę... do momentu kiedy owy Turek nie wyjawił mi swoich
uczuć wprost i nie uronił łez ze względu na mój rychły powrót do Polski. Wtedy
coś we mnie drgnęło. I tu zaczyna się problem :) Pożegnaliśmy się na lotnisku,
on obiecał ze kiedys odwiedzi mnie w polsce i wróciłam do domu. Niebawem miną
2 tygodnie od mojego powrotu a on nadal pisze do mnie kilka razy dziennie i co
2 dzień dzwoni (co ciekawe juz w Turcji rozmawialiśmy przez telefon i całkiem
nieźle potrafiliśmy się dogadać ;)) a ja nie wiem co o tym myśleć. Troszkę
mnie to przeraża ponieważ niemal w kazdej wiadomości przekonuje mnie o swoich
uczuciach, staraniach o wizę i chęci zobaczenia się ze mną (najpierw mówił że
czeka na mnie w turcji a kiedy uświadomiłam mu ze nie bede w stanie przyleciec
w tym roku powiedzial ze w takim razie on przyleci do mnie) I tu rodzą się
moje wątpliwości, to raczej nie możliwe żeby tak bardzo zakochać się przez
okres 2 tygodni a ja naprawdę nie wiem jak to wygląda w ichniej kulturze, czy
oni są poprostu tacy kochliwi? Możliwe że jest to zakorzenione głęboko w ich
mentalności a ja poprostu nic o tym nie wiem. Zastanawia mnie to, że on
naprawdę poświęcił mi bardzo wiele czasu i starań nic nie chcąc w zamian, co
ciekawsze kompletnei NIC ode mnie nie chciał(więc raczej nie jest to typ
romansu który miał zakończyć się w łóżku i Bogu dzięki bo zraziłoby mnie to do
Turków chyba do końca życia), był bardzo ostrożny i wszystko dawkował z
umiarem. Czułam się przy nim bardzo dobrze i bezpiecznie mimo przepaści
kulturowej i językowej jaka nas dzieliła. Teraz te wiadomosci które od niego
dostaję bardzo mnie zastanawiają bo wszystko nabrało takiego tempa że ja już
nie nadążam. Cieszę się, że chce mnie odwiedzić ale boję się jednocześnie czy
nie odbierze mojego zaproszenia jako jakiejś deklaracji... czy komuś z was
przytrafiło się może coś podobnego? Może ktoś będzie potrafił naświetlić mi
choć troszeczkę sprawę podejścia do stosunków damsko-męskich w turcji, jak to
tam wygląda, jakie Turcy mają podejście do kobiet i jak te sprawy traktują?
Doskonale zdaję sobię sprawę, że każdy przypadek jest inny i każdy człowiek
kieruje się innymi pobudkami dlatego też tak się rozpisałam aby troszkę
zbliżyć swoją sytuację.
Niecierpliwie czekam na odpowiedź.
Pozdrawiam serdecznie.