Dodaj do ulubionych

nie na temat...

11.09.06, 22:22
Od jakiegoś czasu wchodzę na to forum i wiem, że jest tu wiele osób, które są
z turcją i jej mieszkańcami świetnie zaznajomieni i poczynili już pewne
obserwacje co do tego narodu. Ten wątek nie jest specjalnie zbliżony do tematu
samego forum, natomiast nie wiem już gdzie szukać rady i kto mógłby mi lepiej
odpowiedzieć na moje pytanie jak ludzie, którzy całe lata spędzili w Turcji i
już trochę 'wrośli' w tamtejszą kulturę. Pytanie jest dość krępujące i
przyznam szczerze, że niezręcznie jest mi pytać o to na forum ale jak już
wyżej wspomniałam potrzebuję rady osób w temacie. Więc tak, chodzi o rzecz
banalną, jak większość osób tutaj piszących byłam na wakacjach w Turcji,
spędziłam tam 2 tygodnie i już na samym początku poznałam tam kogoś. Owy ktoś
towarzyszył mi już przez całe 2 tygodnie wędrówki po Turcji i troszkę się
zaprzyjaźniliśmy (może nawet bardziej niż troszkę ;) ) Ja przez większą część
pobytu uważałam to za książkowy przykład wakacyjnej przygody/znajomości. Nie
dawałam temu większych szans ponieważ nie znam języka tureckiego a kolega nie
znał angielskiego (mimo to rozumieliśmy się na tyle, że było nam miło razem
spędzać czas)mimo ze przez czas mojego pobytu nabralam znajomosci kilku
podstawowych zwrotów po turecku a kolega sporo nauczyl sie po angielsku byłam
pewna ze ta znajomosc sie nie utrzyma.Dlaczego mówię, że przez większość czasu
uważałam to za przygodę... do momentu kiedy owy Turek nie wyjawił mi swoich
uczuć wprost i nie uronił łez ze względu na mój rychły powrót do Polski. Wtedy
coś we mnie drgnęło. I tu zaczyna się problem :) Pożegnaliśmy się na lotnisku,
on obiecał ze kiedys odwiedzi mnie w polsce i wróciłam do domu. Niebawem miną
2 tygodnie od mojego powrotu a on nadal pisze do mnie kilka razy dziennie i co
2 dzień dzwoni (co ciekawe juz w Turcji rozmawialiśmy przez telefon i całkiem
nieźle potrafiliśmy się dogadać ;)) a ja nie wiem co o tym myśleć. Troszkę
mnie to przeraża ponieważ niemal w kazdej wiadomości przekonuje mnie o swoich
uczuciach, staraniach o wizę i chęci zobaczenia się ze mną (najpierw mówił że
czeka na mnie w turcji a kiedy uświadomiłam mu ze nie bede w stanie przyleciec
w tym roku powiedzial ze w takim razie on przyleci do mnie) I tu rodzą się
moje wątpliwości, to raczej nie możliwe żeby tak bardzo zakochać się przez
okres 2 tygodni a ja naprawdę nie wiem jak to wygląda w ichniej kulturze, czy
oni są poprostu tacy kochliwi? Możliwe że jest to zakorzenione głęboko w ich
mentalności a ja poprostu nic o tym nie wiem. Zastanawia mnie to, że on
naprawdę poświęcił mi bardzo wiele czasu i starań nic nie chcąc w zamian, co
ciekawsze kompletnei NIC ode mnie nie chciał(więc raczej nie jest to typ
romansu który miał zakończyć się w łóżku i Bogu dzięki bo zraziłoby mnie to do
Turków chyba do końca życia), był bardzo ostrożny i wszystko dawkował z
umiarem. Czułam się przy nim bardzo dobrze i bezpiecznie mimo przepaści
kulturowej i językowej jaka nas dzieliła. Teraz te wiadomosci które od niego
dostaję bardzo mnie zastanawiają bo wszystko nabrało takiego tempa że ja już
nie nadążam. Cieszę się, że chce mnie odwiedzić ale boję się jednocześnie czy
nie odbierze mojego zaproszenia jako jakiejś deklaracji... czy komuś z was
przytrafiło się może coś podobnego? Może ktoś będzie potrafił naświetlić mi
choć troszeczkę sprawę podejścia do stosunków damsko-męskich w turcji, jak to
tam wygląda, jakie Turcy mają podejście do kobiet i jak te sprawy traktują?
Doskonale zdaję sobię sprawę, że każdy przypadek jest inny i każdy człowiek
kieruje się innymi pobudkami dlatego też tak się rozpisałam aby troszkę
zbliżyć swoją sytuację.

Niecierpliwie czekam na odpowiedź.
Pozdrawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • turkiyemylove Re: nie na temat... 11.09.06, 22:37
      a i zapomniałam jeszcze dodać, że jasno i wyraźnie przedstawiłam mu swój pogląd
      na sytuację (że daję tej znajomości niewielkie szanse, że aby poznać się na tyle
      dobrze na ile byśmy tego chcieli musielibyśmy oboje posługiwać się angielskim w
      równym stopniu, że nawet jeśli uda nam się pokonać barierę jezykową to może nas
      spotkać rozczarowanie itd.) korespondujemy ze sobą w języku angielskim więc
      raczej nie mam obaw, że nie zrozumiał mojej wiadomości ponieważ zawsze jest obok
      niego ktoś, kto angielski zna i tłumaczy mu te wiadomosci z angielskiego na
      turecki i na odwrót. On wtedy odpowiedział, że uczy się angielskiego i że się go
      NAuczy aby móc sie ze mną swobodnie porozumiewać i móc mnie lepiej poznać i vice
      versa. Kurcze no trudny orzech mam....
      pomocy :P
      • turker Re: nie na temat... 12.09.06, 14:59
        wiesz lepiej coś zrobić i potem żałowac niż nie zrobić i jeszcze bardziej
        żałowac.Jesli był kulturalny , miły, nienachalny...to moze daj mu
        szanse.Początkowo ogranicz to do telefonów i koresponedncji.Moze wybierzesz sie
        do niego specialnie na nieco dużej ,potem moze on do ciebie. nadl jednak
        zachowaj dystans.Jeśli ani tobie ani jemu nie przejdzie po roku..to znaczy ze
        coś w tym jest.Uważam jednak że w tym przypadku potrzebna jest
        ostrożność.Serdecznie cie pozdrawiam i życze powodzenia
        • turkiyemylove Re: nie na temat... 12.09.06, 17:26
          Dziękuję za odpowiedź.
          Czy oni naprawdę wszystko tak intensywnie przeżywają? Martwi mnie to, ponieważ
          gdybym dostała wiadomosc z tego typu wyznaniami od faceta z Polski (po 2
          tygodniach znajomości) to powiedziałabym, że to wariat i tak też niejednokrotnie
          mówiłam "Deli!" ale zaraz potem oboje się śmialiśmy. Nie znam tamtejszej kultury
          na tyle ażeby móc stwierdzić co to dla nich znaczy i jak oni to postrzegają.
          Może on poprostu chce być romantyczny a ja to odbieram na opak? Nie znam
          tamtejszych obyczajów i ciężko mi to zinterpretować...

          Pozdrawiam.
          • evamalgorzata Re: nie na temat... 12.09.06, 18:43
            Jesli i ja moge cos dodac...Badz ostrozna ale nie jezeli chodzi o Turkow( bo
            sama kocham Turka) ale jesli chodzi o Turkow z tureckiej Riwiery- bardzo wielu
            tam naciagaczy i oszustow. Mnie sie powiodlo ale np mojej kolezance juz nie :(
            Ponad rok czasu koles ja zwodzil, piekne maile, smsy, udawal znakomicie, ze w
            jego zyciu jest tylko ona i tylko do niej on pisze.W koncu wyszlo czego chcial-
            oczywiscie pieniedzy i dostania wizy do Europy. Inne kobiety, ktore mialy z nim
            kontakt zerwaly wczesniej albo go moze przejrzaly...moja kolezanka doszla do
            tego zbyt pozno :(
            Nie kazdy kto wyznaje po 2 tygodniach milosc musi byc oszustem-oczywiscie, ze
            nie! Tylko, że ze slowami musza isc w parze czyny. Pamietaj o tym! Pozdrawiam
            • turkiyemylove Re: nie na temat... 12.09.06, 19:47
              To naprawdę bardzo przykre, co spotkało Twoją koleżankę.

              evamalgorzata napisała:

              > W koncu wyszlo czego chcial-
              > oczywiscie pieniedzy i dostania wizy do Europy.

              jeśli mogę zapytać, w jaki sposób to się okazało, a raczej po czym to poznała?

              Mam coraz większy mętlik w głowie.

              Pozdrawiam serdecznie.
              • evamalgorzata Re: nie na temat... 13.09.06, 10:44
                od samego poczatku wiele osob probowalo te dziewczyne ostrzec, ze chlopak za
                bardzo slodzi bo najpierw byly ogromne obietnice ze strony tego Turka i
                zapewnienia o wielkiej milosci,kolezanka latala do Turcji ale za bilety placila
                sobie sama,robila mu prezenty itp. niestety byla tak zakochana a piekno Turcji
                przyslonilo jej chyba wszystkie wady tego faceta. W koncy sie pobrali a jak on
                juz zostal jej mezem to zniknal!Ona go szukala i chciala rozwodu ale on
                spryciarz wiedzial, ze musza minac dopiero 3 lata(kolezanka jest Holenderka)aby
                dostac rozwod z podzialem majatku-wiec on ukrywal sie i czekal na te swoja
                czesc jej majatku...na dzien dzisiejszy sa po rozwodzie, bo juz tyle czasu
                minelo, on sie zglosil i dostal co chcial.
                Trzeba byc bardzo ostroznym bo na Riwierze bardzo wykorzystuja turystki
                obiecujac im dozgonna milosc a znajoma, ktora mieszka w Istanbule mi
                powiedziala, ze cala Turcja sie wstydzi za tych jigolo,o podbojach ktorych
                mozna podobno przeczytac w niejednej gazecie.
                • turkiyemylove Re: nie na temat... 13.09.06, 21:03
                  Kurcze, ten mój też słodzi strasznie ale postawiłam przed nim sprawę jasno, że
                  ja do niego nie przyjadę i jeśli naprawde chce się ze mną zobaczyć to żeby
                  przyjechał tutaj, sama już nie wiem co lepsze :P
                  W każdym razie dziękuję za radę, na pewno będę ostrożna (o ile serce nie przyćmi
                  rozumu).

                  Pozdrawiam.
                  • evamalgorzata Re: nie na temat... 15.09.06, 17:26
                    zycze ci przede wszystkim powodzenia i przypuszczam, ze to Ty pierwsza tam
                    polecisz bo z dostaniem wizy do Polski dla Turka sa problemy i jest to za duza
                    odpowiedzialnosc zapraszajac krotkoznana osobe i pokrywajac koszta ewentualnej
                    jego deportacji.Selamlar
                  • yell7 Re: nie na temat... 30.01.07, 10:12
                    cZeść,niedawno zaczełam wchodzić na to forum,trochę sobie poczytałam.Poznałam
                    tez chłopaka.Jest cudowny,ale juz mam swoje lata,więc podchodze do tego
                    spokojnie.Jestem ciekawa czy wasza znajomosc nadal trwa,czy przyjechał do
                    Ciebie?Napisz mi cos,jestem ogólnie ciekawa czy to ma szanse na prztrwanie?
                    Czekam pa,pa
                    • turkiyemylove Re: nie na temat... 01.02.07, 16:14
                      kurczę, Yell7 skąd Ty wygrzebałaś taki stary wątek? :) przyznam szczerze, że już
                      sama zapomniałam, że go napisałam :)
                      więc tak, na pytanie czy utrzymujemy ze sobą kontakt odpowiem, że tak :)
                      ale już na zupełnie innych zasadach. Przyznam, że czułe słówka Tureckich
                      mężczyzn faktycznie, jak powiedziała alexa195, są niepodważalnym atrybutem,
                      któremu trudno czasem się oprzeć i skutecznie zawracają w głowie ;)
                      Przyznaje się, że to ja zmieniłam zasady na jakich ta znajomość się opierała.
                      nie odczuwam jednak wyrzutów sumienia ani nie staram się myśleć 'co by było
                      gdyby...'. Wyżej wymieniony mężczyzna pisał do mnie i dzwonił niemal codziennie
                      od momentu mojego powrotu do Polski. Ustalaliśmy nasze spotkanie, dodam tylko,
                      że kiedy napisałam mu, że nie ma szans żebym to ja przyjechała do niego bo po
                      pierwsze nie mam na to czasu (ze względu na obowiązki w kraju, których w tym
                      roku nie mogę zostawić nawet na 2 tygodnie) a po drugie, zwyczajnie brakuje mi
                      pieniędzy - zaproponował, że jeśli się zgodzę on sfinansuje mi przelot i pobyt w
                      Turcji. Nie zgodziłam się, ponieważ byłoby to z mojej strony niezwykle ryzykowne
                      posunięcie. Zaproponowałam, że mogę go ugościć w Polsce z góry ustalając na
                      jakich zasadach miałby ten pobyt wyglądać (zabawne jest to, jak szybko mój
                      znajomy opanował tajniki języka angielskiego, ale to wyszło mu tylko i wyłącznie
                      na zdrowie :)). Zaczeliśmy ustalać miesiąc przyjazdu i wszystkie formalności.
                      Zanim jednak poszłam po zaproszenie, zaczęłam się nad całą sytuacją bardzo
                      poważnie zastanawiać rozważając wszystkie ewentualne niebezpieczeństwa jakie
                      mogą takiemu przyjadowi towarzyszyć oraz korzyści dla nas obojga i... doszłam do
                      wniosku, że nasze spotkanie nic nie zmieni. Ja nie wyjadę do Turcji, bo planuje
                      studia zakończyć w Polsce, on w Polsce się nie odnajdzie, bo nie zna języka,
                      pracy w Turcji również na dłużej zostawić nie może. Napisałam mu o swoich
                      wątpliwościach, bardzo się bronił, oboje uznaliśmy, że może jest w tym trochę
                      racji choć w duchu cały czas mieliśmy nadzieję, że jednak uda się pokonać
                      przeciwności. Postanowiłam, że dla nas obojga lepiej będzie, jeśli ograniczymy
                      swój kontakt. Uznaliśmy we dwoje, że nie chcemy go zrywać całkowicie i choć było
                      bardzo ciężko, udało nam się rozstać w zgodzie, zachowując do siebie szacunek i
                      sympatię. Pozostaliśmy na etapie koleżeństwa, oczywiście wysyłamy sobie ciepłe
                      życzenia na różne okazje i od czasu do czasu wiadomości z rodzaju "Co słychać?".
                      Jest to jednak bardziej grzeczność niż próba powrotu do tego, co było - bo to
                      już nie wróci. Przyznam, że choć było mi bardzo ciężko (niejednokrotnie jest
                      nadal) nie żałuję żadnej ze swoich decyzji. Myślę, że on również dochodzi do
                      siebie... życzę mu w każdym razie jak najlepiej.


                      A Was dziewczyny, chciałam tylko ostrzec, dobrze wiem jak wygląda takie
                      zauroczenie :)ale apeluję: zachowajcie ostrożność i w całym tym kotle emocji,
                      które Wami kierują, niech znajdzie się kropla rozsądku i rozwagi, bo takie
                      znajomości, bez względu na narodowość partnerów, mogą zakończyć się dla Was
                      bardzo niekorzystnie.
                      Pozdrawiam wszystkich czytelników forum i życzę wszystkim i każdemu z osobna,
                      aby Wasze historie zakończyły się happy endem.
                      Pamiętajcie jednak, że to, jaki będzie wasz 'end' w olbrzymim stopniu zależy od
                      Was samych.
                      Pozdrawiam, turkiye.
    • myszka2020 Re: nie na temat... 30.01.07, 12:34
      wlasnie ..nie wiem czy mam prawo o tym pisac..bo to historia mojej
      kolezanki,sama jestem z turkiem ale my poznalismy sie w niemczech,turcy ktorzy
      mieszkaja po za swoim krajem europa sa troszke bardziej nowoczesni...moja
      kolezanka dla swojej milosci pzregrala wszysto...bo wtedy to chyba dla niej
      wszystko bylo..pisala z turkiem prawie1,5 roku piekne maile ,smski ,nawiet cala
      rodzine jej poznal na kompie....postanowila wyslac mu zaproszenie...zdobyla 5
      tys bo chciala by byl znia jak najdluzej..w POlsce...podpisy rodzicow,akty
      notarialne...potem jak sie okazalo 3 mce wczesniej byla tam u niego inna polka
      ktora go poznala na czacie pisala znim 3 tyg..i poleciala do Turcji sypiajac z
      nim 2 tygodnie zostawiajac w Polsce 2 lEtnie dziecko,byla po rozwodzie...miala
      24 lat....do chwili gdy wysylala zaproszenie jej turek zapewnial ja zze ja nie
      zrani ..mowil jej matce kocham twoja corke....,tamtej zas mowil ze zrobil to
      dla zaproszenia ,jak sie okazalo..takich kobiet bylo 5...i co smieszne co pare
      miesiecy kazda z nich dostaje maila ...ze on kocha nadal i z inna nie
      bedzie...smutna historia...nie kazdy ejst taki sam ...ale wiecie co jest
      najsmutniejsze ?ze n nie ta co miala dziecko i tam byla na 2 tyg.....ale ta co
      tyle chciala dla niego zrobic....Kocha go nadal....i nie mam z nia teraz
      kontaktu ale wiem ze nie ma dalej faceta .....(nie wiem czy z nim utzrymuje ale
      wiem jedno )oni maja to cos i ewnie nadal zrobilaby dla niego
      wszystko....wkoncu dla niej plakal....i to trwalo rok....i bylo 5
      kobiet.....tak oni maja to cos ten romantyzm..moj facet mieszka od lat w
      niemczech jest bardziej europejski...chodz ja kocham Turcje dla niego;-)
      • basiaistanbul Re: nie na temat... 30.01.07, 13:40
        myszka
        naiwnosc i cwaniactwo ludzi nie ma nic wspolnego z narodowoscia.na calym
        swiecie jest pelno i naiwnych i cwanych.
        cos jeszcze"turcy ktorzy mieszkaja po za swoim krajem europa sa troszke
        bardziej nowoczesni"-wielka bzdura,zeby byc nowoczesnym nie wazne gdzie sie
        mieszka,a zalezy to od osobowosci danej osoby.czyzby gdy jeden na swiecie jest
        morderca to wszyscy na swiecie sa mordercami.prosze nigdy w zyciu nie
        uogolniaj.kazdy jest inny,tak jak masz piec palcow ,nie kazdy palec jest ten
        sam,mimo ze ta sama reka.nieprawdaz?:)
        pozdrawiam
        Basia
        • myszka2020 Re: nie na temat... 30.01.07, 13:49
          tak masz racje ...moj facet tez jest turkiem. ..tylko ze jest duzo takich
          histori wlasnie z tego kraju...nie twierdze nigdy z ewszyscy...tak polacy sa
          tez gamoniami nie twierdze ze nie....napewno chamstwo jest wieksze u nas ...;-)
          pozdrawiam....Basiu kazdy palec jest inny ale kazdy ma cos podobnego;-) nie
          zawsze ,chodz szkoda ze nie am palcow kwadratowyvh;-)...chodzilo mi o to ze
          wiecej konserwatystow jest w turcji niz w europie..zle to ujelam ;-)sorki...
          pozdrawiam
          • basiaistanbul Re: nie na temat... 30.01.07, 14:32
            myszka
            histori jest pelno,nie tylko z Turcji:)o Polakach duzo nie moge pisac gdyz nie
            wiem,(zyje w Turcji)w rodzinie mojej i wsrod znajomych Polakow w wiekszosci
            byli to wspaniali ludzie.(mezczyzni)wiec to o czym nie wiem o tym nie moge
            pisac.jezeli chodzi o podobienstwo:)podobny to nie to samo co ten
            sam,nieprawdaz?
            pozdrawiam
            Basia
          • alexa195 Re: nie na temat... 30.01.07, 14:40
            wcielo moj post a tak sie rozpisalam... no coz sprobuje jeszcze raz. ale
            ostrzegam: moze byc brutalnie.
            ja sama mam meza Turka. spodobal mi sie dlatego, ze NIE rzucal na prawo i lewo
            pieknymi slowkami po kilku dniach znajomosci. problem polega na tym, ze Polki
            sa przekonane o jakichs dziwnych zdolnosciach tureckich mezczyzn odnosnie
            romantyzmu. Turcy owszem maja w sobie cos czego nie ma Polak, m.in. ciemna cere
            i goracy temperament. Druga sprawa - nie sprawia im trudnosci mowienie rzeczy,
            ktore innym mezczyznom przejda przez gardlo dopiero po jakims czasie (moze
            kilka typowych przykladow, ktore opowiadaly mi zakochane dziewczyny: kocham cie
            jak nigdy nikogo nie kochalem, chcialbym bys byla moja zona, jak mnie zostawisz
            to nie bede w stanie sie juz nigdy zakochac, bo jestes jedyna, nie moge do
            ciebie przyjechac, bo nie mam pieniedzy, chyba ze mi pozyczysz to przyjade, nie
            chce mieszkac w turcji, ty tez tu nie znajdziesz pracy, jesli mi nie wierzysz
            to znajdz sobie innego itp. itd.) nie wiem czym spowodowana jest taka naiwnosc
            i latwowiernosc. Moze tym, ze to pierwszy mezczyzna ktory sie nimi
            zainteresowal, a moze to pierwszy, od ktorego slyszaly takie slowa? W moim
            gronie szykuje sie kolejny latwy do przewidzenia koniec takiej znajomosci,
            niestety sama zainteresowana nie chce sluchac, slub w drodze.
            chcialabym dodac, ze nie wszystkie znajomosci wg powyzszego "schematu" tak sie
            koncza, ale jednak wiekszosc....
            bardzo nie lubie gdy slysze rozne niewybredne epitety o Turkach, bo najczesciej
            to oni sa winni, a nie az idiotycznie latwowierne kobiety. przy tlumaczeniach
            niektorych listow od Turkow az zal dziewczyn... nastepnie kobieta zraniona msci
            sie na calej nacji tureckiej przypisujac odpowiednie i "typowe" cechy
            charakteru Turkom (bo swietnie ich zna).
            nie kieruje mojego postu do dziewczyn powyzej, bo nie znam Was ani Waszej
            historii na tyle by sie wypowiadac, ale mam nadzieje, ze bedzie dla niektorych
            tu zagladajacych ostrzezeniem i zanim poczuja sie najbardziej wyjatkowe na
            swiecie pomysla i odetchna kilka razy...
            konczac chcialabym wszystkim dziewczynom zyczyc otwartych oczu i spelnienia w
            milosci przy mezczyznie ich zycia.
            --
            Pozdrawiam serdecznie,
            Alexa
            • gosc10001 Re: nie na temat... 31.01.07, 07:16
              Nienawidze, gdy pakujemy wszystkich do jednego worka...nie uznaje takze,
              poznania przez internet, a pozneij bycia z kims szczegolnie w takich
              przypadkach...Ja zdazylam przez 4 miesiace pozac cala rodzine mojego faceta, a
              on moja...Nigdy nie planowalam takiego zwiazku, na szczescie rozmawiamy po
              angielsku, pewnie gdybysmy nie mili wspolnego jezyka na pewnym poziomie to nie
              bylibysmy razem, bo sadze, ze w zwiazku nalezy rozmawiac nie tylko o tym"co sie
              dzis robilo", "co sie jadlo na sniadanie"...Przerobilismy wszystkie kwestie,
              zwiazek powazny...Ale ja nie moge przewidziec swojego zycia, on to wie, ale ja
              mu ufam:)Nie badzcie naiwne, bo niektore przypadki sa tutaj dziwne...
              • yell7 Re: nie na temat... 31.01.07, 08:56
                dobrze piszesz.Masz chłopaka Turka?Ja poznałam,jest wyjatkowy,teraz jestw
                wojsku,tęsknie bardzo.Tak bym chciała,żeby uczucie jego do mnie było
                prawidze.Zadam takei pytanko..A gdzie sie poznaliście??Dzięki
                • gosc10001 Re: nie na temat... 01.02.07, 16:14
                  Tak mam :)Pozalismy sie na wyjezdzie w celach naukowych. O niego sie nie boje,
                  lecz nie wiem co mnie czeka w przyszlosci i czy powinnam ukladac sobie juz
                  teraz zycie, oczywiscie nie spotkalam jeszcze takiego faceta tutaj, pewnie nie
                  spotkam, lecz nie wiem czy moge az tak poswiecic, nie ma tu znaczenia ze jest
                  to Turek, lecz moze bede kiedys chciala tu wrocic, a to bedzie niemozliwe..Z
                  reszta ja zawsze bede Polka:)zycie jest zbyt skomlikowane:)A Ty jak go poznalas?
                  • yell7 Re: nie na temat... 01.02.07, 16:24
                    Hej,poznalismy sie tez na wyjezdzie,tak przypadkiem.Tez nie wiem co będzie
                    dalej,ale bardzo jestem za nim.Mieszkasz w Polsce?Ale znacie sie 4 miesiace?To
                    krotko..Poznałas jego rodzinę?
                    • gosc10001 Re: nie na temat... 01.02.07, 19:40
                      mala pomylka:)To juz 7 miesiecy:)Jak ten czas szybko leci:)Mieszkam w Polsce,
                      znam jego rodzine i przyjaciol, bylam tam dwa razy, on tez tutaj byl:)Mamy
                      wielu wspolnych znajomych. Ja uwazam, ze co ma byc to bedzie:) A ile Wy sie
                      znacie?Bylas u niego?
                      • yell7 Re: nie na temat... 02.02.07, 08:49
                        Już poznałas jego rodzinę, to dobrze.Ja jeszcze nie,ale zobaczymy co
                        dalej.Teraz jest w wojsku,bardzo tęsknię za nim.Słyszałam,że przyjedzie do
                        dziewczyny do domu,tzn,że traktuje znajomosć powaznie;)My się znamy 6
                        miesięcy.Poznaliście się w Turcji,czy w Polsce?W jakim jesteś wieku?
                        • gosc10001 Re: nie na temat... 25.02.07, 01:19
                          Wybacz,ale nie chce zaglebiac sie na forum w moje zycie:)Znamy sie dobrze, znam
                          jego cala rodzine,on moja, bylismy razem na wakacjach, mamy wspolnych
                          znajomych.Nie jest natarczywym "Turkiem",nic ode mnie nie chcial.to
                          inteligentny facet:)Ile mam lat...to malo wazne;)Jak sie poznalismy takze malo
                          wazne:)To co niby wyznacza prawdziwosc zwiazku wedlug Turkow to nie ma tutaj
                          znaczenia.Zalezy od warunkow...Nawet mieszkalam w jego domu przez chwilke, on w
                          moim.Ja sama nie wiem, czy te sceny,ktore widzialam w filmach moga byc
                          realne...ale pojawily sie w moim zyciu:)Zobaczymy:)Tak czy inaczej, cokolwiek
                          teraz sie stanie bycie w tym zwiazku nauczylo mnie wiele.Nie zapomne tego
                          nigdy:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka