Dodaj do ulubionych

Czy Niemcy są na wymarciu?

IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.04, 16:07
Gdzie szukać przyczyn tego, że Niemcy tak niechętnie się rozmnażają -
zastanawia się "Die Zeit". Post-feministyczny stosunek mężczyzn i kobiet
odgrywa w tym niemałą rolę. Zawodowe biografie dobrze wykształconych
kobiet , niechęć mężczyzn do pomocy przy prowadzeniu domu , czy problemy w
pogodzeniu pracy zawodowej i rodziny - to dalsze przyczyny , dlaczego Niemcy
tak wzdragają się od zakładania rodzin.

Czy Niemcy są na wymarciu?



Tygodnik "Die Zeit" rozpoczął w tym tygodniu serię artykułów pod
tytułem "Gdzie są dzieci?" Pierwszy artykuł "Bezdzietny kraj". odnosi się do
fatalnej sytuacji demograficznej w Niemczech - demografowie już od lat 80.
wskazują na dramatyczny spadek liczby narodzin, ale świadomość w
społeczeństwie , że kraj faktycznie stoi przed gigantycznym problemem nie
jest zbytnio zakorzeniona. Obecna stopa przyrostu naturalnego wynosi 1,29 -
powinna natomiast być na poziomie 2,1 jeżeli liczba mieszkańców Niemiec
miałaby utrzymać się na poziomie 80 milionów.

Gdzie szukać przyczyn tego, że Niemcy tak niechętnie się rozmnażają -
zastanawia się "Die Zeit". Post-feministyczny stosunek mężczyzn i kobiet
odgrywa w tym niemałą rolę. Zawodowe biografie dobrze wykształconych
kobiet , niechęć mężczyzn do pomocy przy prowadzeniu domu , czy problemy w
pogodzeniu pracy zawodowej i rodziny - to dalsze przyczyny , dlaczego Niemcy
tak wzdragają się od zakładania rodzin. Dzieci nie pasują także do modelu
społeczeństwa, gdzie najwyżej ceni się przyjemność i lekkie życie . Chęci do
prokreacji nie wzmaga także szerząca się od lat w społeczeństwie psychoza
biorąca się stąd, iż ludziom wmawia się że ich bogaty kraj od lat znajduje
się najcięższym kryzysie lat powojennych.

Panaceum na niski przyrost naturalny niektórzy dostrzegają w imigracji -
lecz jest to złudne. Cudzoziemki bowiem, po osiedleniu się w Niemczech, już
w drugim pokoleniu zaczynają przejawiać tę samą niechęć do prokreacji co
Niemki .

Standartowym usprawiedliwieniem faktu, że Niemcom grozi wymarcie , jest
niemożliwość pogodzenia pracy zawodowej i macierzyństwa. Lecz jak dowodzą
naukowe analizy, sama poprawa opieki przedszkolnej nie jest środkiem
zaradczym - poważny wpływ na decyzję o powiększeniu rodziny ma natomiast
istnienie tak zwanych "nieformalnych sieci". Jeżeli w pobliżu potencjalnej
mamy mieszkają rodzice - zwiększa to szanse, że zdecyduje się ona na
macierzyństwo.

Niewiele do tej pory wiadomo o przyczynach niechęci do prokreacji leżących w
sferze prywatnej, w modnym stylu życia, w sferze kariery zawodowej. Tym
przyczynom należy przyjrzeć się bliżej twierdzi "Die Zeit".

Ankietowani młodzi mężczyźni z wyższym wykształceniem obawiają się na
przykład, że ojcostwo burzyłoby ich spokój , jakiego potrzebują do pracy
naukowej. Nie mają oni też ochoty na dodatkowe i nużące obowiązki domowe.

Młode kobiety startujące do kariery naukowej podawały natomiast, że boją się
iż po urodzeniu dziecka nie mogłyby już rozwijać dalej swej kariery
zawodowej Mają też obawy, że mogłyby wybrać niewłaściwego partnera, który
nie miałby ochoty pomagać im w wychowaniu dzieci. Te odpowiedzi ukazują, jak
bardzo jeszcze kobietom przypisuje się wyłączną rolę opiekunki dzieci. One
same zresztą robią to też zdając sobie sprawę z podwójnego obciążenia :
macierzyństwem i pracą zawodową.

Zaradzić temu może - jak twierdzi autorka artykułu Susanne Gaschke -
wypracowanie nowego modelu współżycia mężczyzn i kobiet. Bo to nie kobiety
przystąpiły do anty-macierzyńskiego strajku. Bezdzietność leży raczej w
trendzie wychodzącym od awangardy społeczeństwa czyli warstw najlepiej
wykształconych. 52-wa procent kobiet z wyższym wykształceniem w przedziale
wiekowym 30-35 lat jest bezdzietnych i 59 procent mężczyzn. Wśród osób z
niepełnym średnim wykształceniem ten udział procentowy jest znacznie niższy.
Jak widać ci, którzy z materialnego punktu widzenia raczej nie mogliby
pozwolić sobie na dzieci , decydują się jednak na to . Prawdopodobnie z tego
powodu, że kasjerce pracującej u Aldiego łatwiej jest zrezygnować z pracy
niż docentce, która stara się o profesurę.

A skąd powściągliwość u mężczyzn? Czy od założenia rodziny powstrzymuje ich
to, że ewentualnie nie zdołają przyjąć niekwestionowanej pozycji żywiciela
rodziny? Czy nie mają ochoty na wysiłek wiążący się z założeniem rodziny.

Po co kupować krowę jeżeli tylko chcą się napić mleka? Jeżeli dobrze
zarabiają delegują prowadzenie domu gosposiom - niepotrzebne są im do tego
żony. W społeczeństwie, które gwiżdże na tradycję - i hołduje wolności
seksualnej nie w cenie są ci, którzy seks łączą z niewygodną prokreacją -
czyli w tym momencie kobiety, u których tyka tak zwany "biologiczny zegar".
Czyli faktem jest, że "ostatnie słowo" w sprawie, czy para pozostanie
bezdzietna mają właśnie mężczyźni.

Autorka artykułu przytacza kilka możliwych rozwiązań palącego problemu
demograficznego. Dotychczasowe apele, aby zapewniać przyszłość kraju wydając
na świat nowych podatników gwarantujących nasze renty - są raczej bezradne i
naiwne.

Ludzie muszą sami pojąć , że na rodzicielstwo we współczesnym świecie nie ma
optymalnych warunków ani pasującego momentu. Dzieci należy mieć wcześnie,
jeszcze zanim kobiety z biologicznego punktu widzenia ogarnia panika, że
wkrótce będzie za późno. Kluczową rolę mogłyby odegrać tu szkoły wyższe
wspierając młodych ludzi do zakładania rodzin - jak czyni się to na przykład
w Danii.W świecie pracy natomiast można by łączyć szanse awansu mężczyzn z
tym, czy sprawdzili się oni już jako ojcowie.


Obserwuj wątek
    • mesco Re: Czy Niemcy są na wymarciu? 04.02.04, 20:58
      dzieki ballest za wynalezienie tego artykulu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka