Gość: Magda
IP: *.aster.pl
26.10.09, 14:30
Witam. Miałam ogromny problem z wirusem sality. Niestety doprowadził mojego
kompa do takiego stanu, że jedyną opcją było wysłanie maszyny do serwisu i
wyczyszczenie (sformatowanie) partycji C. Po wgraniu windowsa od razu zajełam
się niszczeniem robaka na innych partycjach i rzeczywiście nadal siedział w
wielu exe'kach (w "bezruchu"), ale nod gładko sobie z nim poradził (wcześniej
miałam avasta, który nie mógł nic). Sprawdzam wszystkie partycje- absolutnie
czyściutko. Potem jeszcze kasperskim- nic nie ma. Niby świetnie, ale dziś
pojawił się komunikat z noda o tym, że na partycji F pojawił się sality w
jakimś "Local machine coś tam" przy pracy pliku svchost. Oczyiście antywirus
poradził sobie z zagrożeniem. Od tamtej pory komunikat wyskoczył jeszcze 5
razy (klikałam na usuń)- dyski po skanowaniu nadal czyste. Pytanie brzmi: czy
są to ataki wirusa z sieci (atakami nazywa to nod) czy nadal coś może siedzieć
na dysku?