Dodaj do ulubionych

6x11 Happily Ever After

07.04.10, 14:35
Jedno jest dla mnie pewne:odcinki z Desmondem są zazwyczaj
najlepsze, mimo nieco denerwującej wzniosłości ten też potwierdzał
regułę.

czy mam rozumieć, ze wszystkie alternatywy rozegrały się podczas
kilkusekundowej utraty świadomości przez desmonda?całe oceanic 815
lądujący w LAX to tylko imaginacja naelektryzowanego dessyego?
czy te liczby w rezonansie magnetycznym, na których kamera
ewidentnie się zatrzymała mają mi coś mówić?
czy alternatywa jest tylko wariacją rzeczywistości, która w sumie
prowadzi do wniosku, ze nie powinna sie zdarzyć (bo człowiek musi
przezyc rózne rzeczy by byc kompletny, co niestety jako teoria
lostowa podoba mi sie srednio)
czy desmond jako special ma odwrócic bieg historii?dać się wysadzić,
zabić etc?(mówiłam poprzednio:desmond winkelriedem narodów).i znowu
będą odwracali bieg historii?to nudne trochę.


chęnie przeczytałabym lekturę uzupełniającą prośba wiec do
mmorawskiego o podanie żródła, bo ja sądze wie on najlepiej gdzie co
i jak oszczedzając mi straty czasu na guglenie.merci.
Obserwuj wątek
    • black-emissary Re: 6x11 Happily Ever After 07.04.10, 14:58
      valentine02 napisała:
      > czy mam rozumieć, ze wszystkie alternatywy rozegrały się podczas
      > kilkusekundowej utraty świadomości przez desmonda?całe oceanic 815
      > lądujący w LAX to tylko imaginacja naelektryzowanego dessyego?

      A skąd takie założenie? Przecież widzieliśmy dość sporo alternatywnych wydarzeń,
      w których Desmond nie brał żadnego udziału.
      • valentine02 Re: 6x11 Happily Ever After 07.04.10, 15:15
        nie nie, nie wyraziłam się klarownie. nie chodzi mi o to, ze desmond
        musiał w tym brac udział. chodzi mi o czas.desmond naelektryzowany
        traci przytomnosc na wyspie i ma akces to alternatywy,podczas tego
        akcesu rozgrywaja sie wszystkie alt,pokazywane wczesniej, pokazywane
        pozniej, sam des nie musial w tym brac udziału, on niejako to
        wywołał jako łącznik między timeline.w czasie wyspy to kilka sekund,
        w czasie alt to jak kto chce.być moze nadal nie wyjasniam tego
        jasno, ale mam przeczucie jakiegos wytłumaczenia dzieki temu, jak
        linie czasowe się uzupełniaja nakładają- generalnie łączą.jakoś mi
        się tez kołacze po głowie, ze chodzi tu o constant, ale na razie nie
        wiem jak i co, bo już olałam pracę na rzecz lostów i już dłużej nie
        wypada tak się obijać.
        • black-emissary Re: 6x11 Happily Ever After 07.04.10, 15:43
          Desmond ma akces do alternatywy, ale nie jest on jej siłą sprawczą.
          Tą siłą miało być Jughead i choć wiele osób poddawało to do tej pory w
          wątpliwość dziś dostaliśmy tego oficjalne potwierdzenie z ust najbardziej
          wiarygodnej osoby - Daniela (może i teraz nie fizyk, a muzyk, ale niewątpliwie
          wciąż geniusz).
          Coraz większa ilość bohaterów ma przebitki, wcześniej były one bardzo delikatne
          (głównie Jack), dziś dostaliśmy konkrety - Charlie i Daniel mają pełne wizje, a
          Desmond przekroczył rzeczywistości. Jest "stałą" nie tylko w czwartym, ale i
          piątym wymiarze.
    • black-emissary Re: 6x11 Happily Ever After 07.04.10, 15:03
      Wspaniały odcinek.

      Wzniosłość może i była, ale jak dla mnie wcale nie denerwująca, wręcz przeciwnie - pomimo lekko nadętej tematyki świetnie uniknięto nadmiernej patetyczności.

      Desmond wszedł do gry mocny kopem, zarówno na Wyspie jak i w altach. Mam nadzieję, że to nie żadna zmyła i dostaniemy wreszcie konkretne działania w tych altach, ekipa się zbierze i zacznie działać. Lepiej późno niż wcale.

      Tak czy inaczej świetnie było ponownie zobaczyć Charliego i to jeszcze w roli zaćpanego przewodnika duchowego. Daniel też pięknie się wpasował w historię. Eloise zawsze i wszędzie jest szalenie tajemnicza.

      Czy Sayid coś kombinuje?
      • wioskowy_glupek Re: 6x11 Happily Ever After 07.04.10, 19:05
        No i taki powinien być cały sezon ! Rewelacyjny odcinek :)
        Nareszcie sensowne zazębienie się alta z realem. No i te przebitki w stylu podtapianie Charliego i ręka z napisem "Not Pennys boat" to jest klimat prawdziwego losta.

        Końcówka pod tytułem muszę im coś pokazać była chyba najlepszą z sezonu.
        • black-emissary Re: 6x11 Happily Ever After 07.04.10, 20:24
          wioskowy_glupek napisała:
          > Końcówka pod tytułem muszę im coś pokazać była chyba najlepszą z sezonu.

          Pod względem treści pewnie najlepsza (w końcu cały sezon na to czekamy), ale pod
          względem klimatu jednak końcówki Sundown w moim rankingu nie przebija, na
          samo wspomnienie mam dreszcze.
        • aniuta75 Re: 6x11 Happily Ever After 09.04.10, 20:18
          No i znowu się z Tobą zgadzam :).

          Fajnie, że nie ma się do czego przyczepić :D.
    • mmorawski Re: 6x11 Happily Ever After 07.04.10, 22:35
      Valentine, hir ju ar: darkufo.blogspot.com/2010/04/things-i-
      noticed-happily-ever-after-by.html#more

      Sam jeszcze nie przeczytałem, bo dopiero przed kwadransem skończyłem
      oglądać odcinek i nie mogę pozbierać myśli. Chyba mózg mi
      eksplodował!!
      • mmorawski Re: 6x11 Happily Ever After 07.04.10, 22:36
        darkufo.blogspot.com/2010/04/things-i-noticed-happily-ever-after-by.html#more
      • aasiek Re: 6x11 Happily Ever After 09.04.10, 22:12
        Aż chce się pisać :) Już poprzedni odcinek był w moim odczuciu bardzo dobry, ale
        okazało się, ze był jedynie wstępem do najnowszego.
        Nie wiem, jak Wy, ale w momencie gdy Des podpłynął do drzwi samochodu
        powiedziałam, że Charlie powinien przyłożyć do okna rękę z napisem "Not Penny's
        boat" :D
        Ech, Charlie, Desmond, to ewidentne zazębienie "czasów"... Good old days,
        chciałoby się powiedzieć ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka