Dodaj do ulubionych

Przepis na życie

02.03.11, 20:17
Do obejrzenia za darmo jest juz pierwszy odcinek "Przepisu na życie". Dobrzy aktorzy, Agnieszka Pilaszewska jako autorka scenariusza i Akson Studio jako producent: całość bardzo zjadliwa. Zapowiada się tej wiosny całkiem przyzwoity serial. :)
Obserwuj wątek
    • lejdimakbet Re: Przepis na życie 02.03.11, 21:48
      widziałam (mam chyba za dużo czasu wolnego! ;p). Może się rozkręci, chociaż motyw z kobietą, która w jeden dzień traci wszystko i dopiero wtedy tak naprawdę odżywa jest już maksymalnie wyeksploatowany jak dla mnie. Udało im się dobrać niezłych aktorów, to fakt. Ale jak wiadomo, dobór aktorów nie załatwia sprawy :-)
      • Gość: grabie-pod-plotem Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.11, 21:54
        Jakos mnie nie porwało. A Akson, po 'Naznaczonym, nie jest gwarancją sukcesu.
        • lejdimakbet Re: Przepis na życie 02.03.11, 22:04
          po "Teraz albo nigdy" tym bardziej :-)
      • faszyna Re: Przepis na życie 02.03.11, 22:02
        Nie wiem, czy tez mam nadmiar wolnego czasu, ale od razu przyznam bez bicia, ze na PnZ przeskoczyłam z Licencji. Matt się Licencją zachwyca, mnie ten serial jakos sie podoba, ale nie wciąga i w połowie dzisiejszego odcinka zrejterowałam do internetu. PnZ ma cos z klimatu Hotelu (Akson sie kłania ;)), choc oczywiscie masz racje, ze dwa nieszczescia na raz to banał. No i ten niewydarzony mąż mówiący o rozwodzie w takim momencie... Przy okazji, widze powtarzalnośc u Adamczyka, od kilku produkcji ciagle to samo, z chlubnym wyjatkiem w postaci gestapowca w CzH. Ale najwiekszy plus serialu to Magda Kumorek, czekam, co tu pokaze, bo ma potencjał, a jest tak niewykorzystana. No i jestem ciekawa Szyca, tym bardziej, ze gdzies w tyle czaszki mam dyskusje w "Faktach po faktach" o nowym projekcie Wajdy, roli Wałesy i wskazaniach na Szyca jako głownego kandydata dyskutantów do tej roli. Teraz Szyc pogotuje, tort ładnie wyglądał, a co dalej?
        • notting_hill Re: Przepis na życie 03.03.11, 14:30
          Porównanie z "Nigdy w życiu" jakoś mi się nasuwa samo, ale co tam... Najbardziej spodobało mi się towarzystwo szanownej mamusi- widać, ze autorka ma poczucie humoru. Co będzie dalej się zobaczy.
          • lejdimakbet Re: Przepis na życie 03.03.11, 16:06
            towarzystwo mamusi to jedyne co mi się podobało. Pani Kolak świetną aktorką jest :)
            • faszyna Re: Przepis na życie 03.03.11, 17:19
              Ale towarzystwo mamusi jest z innej bajki. Serial zapowiada sie na obyczaj, a towarzystwo na komedię. Więc ciekawe, w którą strone pójdzie to "towarzystwo".
              • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.03.11, 00:48
                A tu Cie jeszcze dopadne ... obejrzalem sobie jakies 80% odcinka (bo pączki łypiące na mnie z talerza skutecznie przeszkadzaly mi w tym, aby zespolic sie 100%). Pani Kumorek ma dosc ciekawa dynamike w sobie, podobala mi sie Ostaszewska choc "grubo" rysowana postac, Olszowka standardowo od jakiegos czasu na granicy szarzy. Drezek tez w "zestawie standardowym", choc chlop sie ciekawie starzeje. Generalnie to wszystko jest przerysowane, ale chyba takie ma byc. Natomiast kolanem wcisniety watek "nastoletni" polozony koncertowo. Towarzystwo matki to jakas zupelnie inna bajka i jakos mi sie Kolak tu nie spodobala (a w Hotelu 52 potrafila wzruszyc, nawet mnie ;-) Narazie nie wyczulem konwencji, ale poogladam dla Szyca, bo ladnie zagral "antypatycznego", no i ciekaw jestem jak poprowadzi to dalej. Natomiast nie podobal mi sie sposob filmowania ... nie wiem w czym problem, ale jakis ten obraz byl taki "nieczysty", w scenach hotelowo-restauracyjnych to mi sie skojarzylem z .... "07 zglos sie" ;-) Karkolomne skojarzenie, ale jakos tak przasnie to wszystko wygladalo. Niby AKSON, ktory "wypiescil" na "tvn-owsko" polsatowski HOTEL 52, tu ... "spolsacil" tvn-owska produkcje. Ale moze to kwestia ogladania na notebooku.
                • faszyna Re: Przepis na życie 04.03.11, 17:29
                  Matt, w kwestii formalnej, kogo dopadniesz? Moze mnie? Bo jak mnie, to uprzedzam, wcale nie uciekam. ;))) No chyba, że goniłeś kogoś innego, wtedy cofam powyższe. :))
                  • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 04.03.11, 18:42
                    Glowna bohaterka i jej losy- ewidentne skojarzenie z "Nigdy w zyciu", Magda Kumorek talent ma, to widac,dobra Olszowka, jak zwykle zupelne przeciwienstwo glownej bohaterki, Adamczyk tez ok, choc ostatnio gra podobnych bohaterow,roli w Czasie honoru nie przebije,Ostaszewska- postac lekko przerysowana,ale pewnie taka miala byc,watek nastolatkow zupelnie nieciekawy, ja ogladam dla Szyca, zobaczymy,co pokaze i czy iskrzenie miedzy glownymi bohaterami bedzie wyczuwalne.
                  • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie .. OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.03.11, 23:30
                    Rzecz jasna ze Ciebie. I bede Cie nekal tym swoim "analitycznym" podejsciem ;-)))) Tak mnie rozszyfrowac, cholera ... tyle lat trenowania inteligencji emocjonalnej na marne, tyle komedii romantycznych obejrzanych w celu "zwrazliwienia" i co? I nie "nasiakam emocjami". ;-)))))
                    • faszyna Re: Przepis na życie .. OT 05.03.11, 13:26
                      Matt, alez ja uwielbiam analityczne podejście. Co więcej, na co dzien je uprawiam w pracy. Ale po pracy wole emocje. No i przede wszystkim, brak mi Twojej wiedzy i umiejętności do rozbierania filmów na częsci pierwsze. To, jak piszesz, jest chyba bardziej wciągające niz sam serial (LnW), a ja popadam w kompleksy, ze gdybym nawet chciała, to bym nie potrafiła. I zapewne z tych kompleksów wypłynęła moja refleksja o mózgowcach i "endorfinowcach". ;)
                      • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie .. OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.03.11, 18:06
                        To ja bardzo prosze wymyslic rownie ladne okreslenie na mozgowca, jak "endrofinowiec". W sumie to masz racje, dlaczego ja ktory zawodowo tez uprawiam podejscie analityczne, nie umiem go porzucic w pieleszach domowych. To chyba kwestia charakteru.
                        • faszyna Re: Przepis na życie .. OT 05.03.11, 18:27
                          To raczej jest kwestia charakteru płci.;)))
                • dona.a Re: Przepis na życie 04.03.11, 20:01
                  Gość portalu: matt_banco napisał(a):

                  > Niby AKSON, ktory "wypiescil" na
                  > "tvn-owsko" polsatowski HOTEL 52, tu ... "spolsacil" tvn-owska produkcje.

                  To jest to:)
                  • Gość: J@nusz Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 13:53
                    Zrobili to celowo, bo zauważyli, ze seriale robione na 'tefałenowsko' i adresowane do jego grupy docelowej (w samym tylko 2010: Naznaczony, Klub szalonych dziewic i Usta, usta) poniosły totalną porażkę pod względem oglądalności. Głowa Gąsiorowskiego, producenta TVN-owskiego, była na talerzu, wiec Kwieciński i jego Akson dostali prikaz, żeby rozszerzyć target. Ot i cala filozofia. Dość logiczna, a czy sie uda - nie wiem. Każdy wynik powyżej 3 mln będzie sukcesem.
                    • Gość: florek Re: Przepis na życie IP: *.pppoepub.vspace.pl 05.03.11, 14:23
                      > Usta, usta poniosły totalną porażkę pod względem oglądalności



                      Absolutnie się z kolegą nie zgadzam.
                      • Gość: J@nusz Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 20:21
                        Nie musisz, fakty mówią same za siebie. Udziały w rynku na poziomie 15%-17% (i to juz po zmianie pasma, o 20:00 była jeszcze większa tragedia), to porażka.

                        Nie mówię, ze U,U to ZŁY serial, ale ze ma fatalną oglądalność. Gdyby TVN zrobil go (jak na przykład cykle dokumentalne dyr. Miszczaka) dla samej swojej uciechy, takie art pro arte, lub jak TVP2 'Licencję na wychowanie' - czyli robimy świetny program i mamy w odwłoku wyniki, to wszystko byłoby OK. Ale w przypadku U,U tak nie było - stad próba (nieudana) ratowania go przeniesieniem na inne pasmo (z soboty na wtorek). Nie wyszło,
                        • Gość: J@nusz Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 20:27
                          Żeby nie być gołosłownym - podsumowanie tego lepszego, drugiego sezonu (o pierwszym lepiej milczeć, bo choć wynik o 20:00 był nieco lepszy, to jednak w ścisłym prime time to porażka):

                          Średnia widownia drugiego sezonu serialu "Usta, usta" wyniosła 1,782 mln widzów, co dało stacji udziały na poziomie 12,58 proc. Jest to gorszy wynik w porównaniu z pierwszym sezonem serialu, który oglądało 1, 994 mln widzów (14,88%). Podczas emisji serialu "Usta, usta" telewizja TVN była tzw. stacją czwartego wyboru, konkurenci - TVP1, TVP2 i Polsat - w tym czasie zanotowali lepsze wyniki oglądalności.

                          No i to tyle w temacie.


                          • Gość: florek Re: Przepis na życie IP: *.pppoepub.vspace.pl 05.03.11, 20:57
                            Czemu nie zacytujesz całości:

                            Druga seria produkcji TVN pt. "Usta, usta" nie okazała się hitem pod względem oglądalności. O dziwo, przyniosła jednak stacji bardzo duże pieniądze z reklam - blisko 20 mln zł. Wpływy reklamowe z 12 odcinków drugiego sezonu wyniosły 19,1 mln zł i były znacznie wyższe niż przy pierwszej, krótszej o jeden odcinek serii, gdy TVN zarobił jedynie 15,7 mln zł.

                            Na pewno serial nie jest spełnieniem marzeń pana Miszczaka ale bez jaj. A przeniosiony z soboty został gdyż wracało Mam Talent. Co prawda lepiej gdyby przenieśli na niedziele ale wtorki też dają radę:)

                            • Gość: J@nusz Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 21:50
                              Człowieku! Co mają wpływy reklamowe (na które nota bene umowy podpisywane sa PRZED emisję programu) do oglądalności ? Zastanów sie!

                              Nie, nie dają rady. Gdyby dawały, to TVN kręciłby dalsze odcinki, a tak wyemitują tylko tyle. na ile podpisali pierwszą umowę (3x13).
                              • Gość: florek Re: Przepis na życie IP: *.pppoepub.vspace.pl 05.03.11, 22:15
                                Kończe z Tobą dyskusję bo się okazuje że nic nie wiesz:
                                1. Jakie 3x13?? Pierwsza seria miała 13 odcinków, druga 12 a trzecia 10.
                                2. TVN nie kręci dalszych odcinków bo w oryginale "Cold Feet" (serial jest na licencji) nie ma więcej odcinków. Zresztą ostatni odcinek kończy się śmiercią jednego z głównych bohaterów.
                                3. Z Twojego rozumowania wynika że produkując serial dla producenta ważna jest jego oglądalność a nie ile na jego emisji zarobi. Idź na kurs z ekonomii lepiej.
                                Nara.
                                • Gość: J@nusz Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 23:09
                                  Co do liczby odcinków Cold Feet mnie poniosło - są 32 plus kilka stworzonych na potrzeby sprzedaży licencji zagranicznych. Co do reszty - gadasz bzdury. 12-12% udziału w rynku w prime time dla wysokobudżetowego serialu to porażka dla każdej stacji, a zwłaszcza dla TVN.
                                  • Gość: morszczuk Re: Przepis na życie IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 12:43
                                    Przecież to nie jest kino że widzowie robią biletami ściepę na film.
                                    Akurat tak się składa że serial Usta Usta ogląda określony target telewidzów (wiek średni, zamożni, wykształceni) który jest łakomym kąskiem dla reklamodawców. Tym bardziej że po serialu jest Kuba Wojewódzki który przyciąga podobnych oglądaczy. Akurat prime time w ten wtorkowy wieczór nie jest najważniejszy, głowę daję że żadna inna stacja nie zarabia na reklamach we wtorki wieczór co tvn. Myślę więc że J@nusz nie masz trochę racji.
                                    • aga_ata Re: Przepis na życie 06.03.11, 22:51
                                      Pozwolę sobie wrócić do meritum.

                                      Serial mi się podobał. Ale być może głównie na fakt, że takie produkcje jak Teraz Albo Nigdy czy Magda M. oglądam dla aktorów i kolorowego tła. Fabułę łyknę bez większego problemu, byle nie była aż nazbyt infantylna.

                                      Daję serialowi szansę, czekam na przyszłą niedzielę, acz bez większego podekscytowania.
                                      • Gość: Kia Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 23:12
                                        Serial fajny, ale jak można zrobić z Kumorek, która wygląda na 20parę lat mamusie wyrośniętej nastolatki? czy nie ma 40latek które mogłyby grac matki dorosłych dzieci?
                                        • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 06.03.11, 23:23
                                          Magda Kumorek ma 32 lata, wyglada na nieco mniej, a gra pewnie starsza od siebie, rzeczywiscie troche nielogiczne.
                                        • Gość: lola.lola Re: Przepis na życie IP: *.net.stream.pl 13.03.11, 18:54
                                          Ja poszłam dalej, Olszówkę wzięłam za matkę Kumorek
                                          :(
                                          • olylejdi_1 Re: Przepis na życie 13.03.11, 19:11
                                            Zerknęłam tylko na chwilę...
                                            MIło było zobaczyć dawno nie widzianą Kumorek :) Olszówka była niezła w scenie trzaśnięcia ją drzwiami.
                                            BTW co to za aktor o lisiej twarzy?
                                            Ten, co ma taka małosympatyczną narzeczoną.
                                            • Gość: m. Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.11, 18:24
                                              Mariusz Drężęk. Urodą faktycznie nie grzeszy, ale uwielbiam jego głos i fajne ma zacięcie komediowe. Olszówka zresztą też, niepotrzebnie grywała w tych serialach takie "santa-maryje", bo to jej kompetnie nie wychodzi.
                                              • Gość: andy_pandy Re: Przepis na życie IP: *.cable.net-inotel.pl 04.04.11, 13:07
                                                Tylko,że Olszówka już trochę mnie drażni z tym grywaniem tylko babek singli latających z wyra do wyra.
                                • Gość: andy_pandy florku IP: *.cable.net-inotel.pl 04.04.11, 13:02
                                  dziękuję:(

                                  . Zresztą ostatni odcinek kończy się śmiercią jednego z głównych bohaterów.
    • Gość: lol Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:25
      a jak dla mnie niestety tragedia, chociaz bardzo czekałam na ten serial..zapowiadał sie swietnie.. jakies takei wszystko odrealnione a juz scena koncowa jak głowna bohaterka mowi wszystkim naokoło ze to ostatnia rocznica - przesadzona..no i produkt placement mnie zabil od pierwszej minuty..generalnei nuda, ale zobacze drugi odcinek
    • Gość: xd Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:25
      serial beznadziejny!!!!kolejna bajka tvnu w stylu teraz albo nigdy.nierealny gniot,wszyscy "piekni" i bogaci,same "biznesmeny",szklane wiezowce i apartamenty.dobra olszowka,adamczyk.ostaszewska kiepska,szyc tez a kumorek-no comments...beznadziejna aktoreczka ktora tvn bedzie teraz kreowal na gwiazde tak jak kiedys zmude trzebiatowska i na sile robil cos z niczego.
      • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:40
        powtórka z "Teraz albo nigdy", dialogi w wykonaniu pani Pilaszewskiej mnie niestety nie bawią, lepsza z niej aktorka, niż scenarzystka, ale jak widać pozazdrościła mężowi. Kilka fajnych momentów w biurze i z Kolak w "sanatorium" , nie zgodzę się, że Kumorek jest słaba, niepotrzebnie wbili ją na matkę 16-letniej córki, ale przyjemnie się na nią patrzy, ma niesamowity wdzięk osobisty. Olszówka w porządku, mimo, że byłam do niej sceptycznie nastawiona (szczególnie po "Samym życiu", gdzie miała okropną manierę aktorską...), Ostaszewska świetna- bardzo mi jej brakowało! Adamczyk bez polotu, i to wszystko już kiedyś było...
      • limonka-2 Re: Przepis na życie 07.03.11, 19:30
        Gość portalu: xd napisał(a):

        > kumorek-no comments...be
        > znadziejna aktoreczka ktora tvn bedzie teraz kreowal na gwiazde tak jak kiedys
        > zmude trzebiatowska i na sile robil cos z niczego.

        Samą prawdę mówisz:)
      • Gość: Rubel Re: Przepis na życie IP: *.acn.waw.pl 18.04.11, 14:20
        1.Brak ciaglosci lokalizacji: bohaterka pracuje przy pl. Pilsudskiego,ale z buta idzie na obiad i je go pod murem Politechniki. Brawo! Pewnie napisala to jakas dziunia,ktora od miesiaca mieszka w Wawie.
        2. Bohaterke zwalniaja z pracy podczas ciazy! Moze wrocic do pracy i zażądać odwolania zwolnienia. Pojsc na zwolnienie lekarskie do konca ciazy i miec na utrzymanie domu. Oczywiscie tego nie mozna pokazac,bo AKSON kreci to pod zamowienie "klasy panujacej".
        3. Bezrobotna kobieta,ktorej koncza sie srodki na zycie robi zakupy w ALMIE - buhahaha. DO tego wywala meble i wydaje pieniadze na nowe. Niech zyje realizm zyciowy. Ta bohaterka jest jakas intelektualna kretynka. Dodtkowo serwowane przez nia potrawy wymagaja nadmiernego wydatku finansowego - a pamietajmy,ze to samotna matka z 2ka dzieci i bez pracy.
        4. Zdobywa prace na zmywaku i pyskuje szefowi... po 15min wylecialaby z roboty. Ok.. ma juz prace i dalej nic nie szuka. Durna jakas.
        5. Szukajac pracy lazi i mowi,ze jest w ciazy. Brawo Jasiu!

        Kto pisal ten scenariusz? Odpowiedz: Jakas pindzia,ktora nie ma pojecia o prawdziwym zyciu!
    • argentea Re: Przepis na życie 07.03.11, 14:02
      Przyjemny pierwszy odcinek, nie tak porozciągany jak Magda M. czy ten drugi ze Żmudą - Trzebiatowską, dość dynamiczny, fajnie zagrany i apetyczny. Czekam na następny.
      • Gość: jar Re: Przepis na życie IP: *.147.83.110.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.03.11, 14:10
        Ja Teraz albo nigdy oglądąłem, żeby sobie popatrzeć na fajne wnętrza. :)
        A i chciałbym, żeby moja żona tak lubiła gotować jak główna bohatera Przepisu na zycie.
        • faszyna ciąg dalszy feministyczny 07.03.11, 21:26
          W sieci jest już drugi odcinek. W oczekiwaniu na późnowieczorne Orły obejrzałam i dalej mi sie podoba. Ma w sobie jakąs lekkość, choc może nie jest nieznośna lekkość bytu. ;) Czekam na rozwój wypadków i wkroczenie Szyca do akcji. Bo na razie odgrywa tutaj rolę tarczy strzelniczej. ;))) Adamczyk nieustająco wzbudza we mnie zdziwienie, co te baby w nim widzą, bo chyba nie papieża? Ale może to kwestia gustu, jedne wolą macho, a inne ciepłe kluski z kategorii nieporadnych życiowo i do natychmiastowej adopcji. Ostaszewska świetnie wypada w roli takiej opiekunki: to zgrabne połączenie pozornej łagodności i ostrych pazurków ledwo przykrytych ładnym ciuchem...
          W kazdym razie na razie serial jest mocno feministyczny, kazdy facet to albo ciapa, albo łajdak, kobieciarz albo ewentualnie kucharz.;) A gdzie ci prawdziwi męźczyźni? Czyżby scenarzystka sprzedawała nam swoją prywatną i bardzo krytyczną opinię o współczesnych chłopach? Matt, co Ty na to, tacy naprawdę jesteście? ;))))
          • notting_hill Re: ciąg dalszy feministyczny 08.03.11, 12:09
            Też obejrzałam drugi odcinek. IMO perypetie okołorozwodowe są b. dobrze ujęte, chociaż naturalnie trochę przerysowane na potrzeby serialu, ale wcale nie nadmiernie. Widać, że autorka scenariusza ma zmysł obserwacji.
            • f.l.y Re: ciąg dalszy feministyczny 08.03.11, 14:27
              spodobał mi się ten serial...
              • bach28 Re: ciąg dalszy feministyczny 09.03.11, 18:46
                tyz mi sie podoba
                z kazdym odcinkiem coraz bardziej ;)
          • Gość: matt_banco Jacy jestesmy ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.03.11, 22:42
            ... nie mam pojecia. Nigdy nie bylem "prawdziwym" mezczyzna, za to bywalem ciapa, kucharzem, kolekcjonerem (zwykle rzeczy zupelnie niepotrzebnych), konsumentem seriali ... A serialu nie odbieram feministycznie, za to mocno komediowo, a momentami pastiszowo. No sam jestem zdziwiony, ale bola mnie policzki ze smiechu, wywolanego akcjami Ostaszewskiej, zagubinieniem Adamczyka, czy przebojowoscia Olszowki. Niby to wszystko juz gdzies bylo, ale tak jak napisalas jest w tym sporo wdzieku i lekkosci. Widac, ze to takie wlasnie ma byc, co dodatkowo podkresla muzyka K. Debskiego (figlarna i leciutka). Zwykle nie przepadam za "etiudkami" w serialach, czyli takich klipach, mocno podbitych muzyka, ale tu mi sie naprawde podobaja (i to zarowno te stylizowane na "stare, dobre czasy", jak i te pastiszowe, jak ubieranie sie "jeszcze obecnej zony" i "prawdopodobnie przyszlej zony". No wlasnie, szczerze mowiac nie wiedzialem, ze Ostaszewska ma taki potencjal komediowy. Pajacuje, wywraca sie, "zabkuje", a ja sie ciesze ... Przy poprzednim odcinku pisalem, ze nie wyczuwam konwencji, po tym odcinku sklaniam sie ku serialowi jednak komediowemu, troche w klimacie "Bridget Jones" (zreszta scena pocieszania glownej bohaterki siedzacej w pizamie bylo mocno "bridegtjonesowata"). Zwykle nie lubie seriali "przerysowanych", ale tu jakos mi sie to podoba. Niemniej najwiekszy wklad w klimat wnosi kompozytor ... i zakladam, ze taki fachman najlepiej wie do czego robi muzyke. A zrobil do komedii.
            Pojawilo sie tez kilka dosc zgrabnie wpleconych bon motow, typu "100% rozwodow zaczyna sie od malzenstwa ... "Jeremiasz myslal ... o, musimy to uszanowac" i chyba najdziwniejszy "Z kazdego mezczyzny mozna zrobic wiatrak i plaskorzebe".
            No wiec nie wiem gdzie ci prawdziwi mezczyzni, ale pewnie nie ogladaja tego serialu. Ja jednak takowym nie jestem i zerkne na 3 odcinek (byleby troche poprawili watki nastoletnie, bo te troche sztywne sa).
    • Gość: lol Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.11, 22:16
      koncze oglądac drugi odcinek - nudaaaaaa..genialna OStaszewska w swojej roli nie jest w stanie udzwignac serialu
      • Gość: Jola Re: Przepis na życie IP: *.bb.sky.com 14.03.11, 07:20
        A ja uwielbiam patrzeć na Kumorek ;) Jest śliczna i bardzo sympatyczna!!!
        • Gość: marion Re: Przepis na życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.11, 08:34
          jak zwykle zgadzam sie z Mattem. Lekko, przyjemnie, weoslo, muzyczka pieknei wspolgra z obrazem.Lekki serialik o niby powaznych problemach na koniec weekendu.Olszowka superowa, zupelnie inna niz w samym zyciu (nie docenialam jej) Kumorek - a przeciez tak mnie kochal....swietna. Drazni mnie ta jej coreczka, no mogli trocszke mlodsze dziewcze obsadzic....no nie wyglada ona na tak dorosla corke.... Ostaszewska i Adamczyk-ich wspolne sceny boskie-no przeciez zartowalem...i to sniadanie przez nia przygotowywane (nieudane)w porownaniu do sniadania porzuceonej zonki, ha...nei wie co na wlasne zyczenie stracil... i ciaza na koniec-no ciekawe jak to posuna dalej...
        • ib_k Re: Przepis na życie 14.03.11, 08:59
          kumorek daje radę, ostaszewska śwetna, adamczyk, niestety, nic nowego
          zdecydowanie nie pasuje mi córka do kumorek, zbyt mała różnica wieku, albo córka za stara albo matka za młoda (już w rozlewisku było to irytujące, tu zdecydowanie przesadzone)
          • Gość: R Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.11, 11:40
            Faktycznie, Kumorek zbyt młoda jak na matkę tej jej córki.
            Nie wiem co kobiety widzą w Adamczyku. Zwyczajny facet.

            A jak mnie denerwował wczoraj ten "płacz" Kumorek, jeden pisk...
            • baabeczka Re: Przepis na życie 14.03.11, 13:18
              Tez mnie ta scena placzu raczej denerwowala,
              jakies nienaturalne to bylo.
              Ogolnie niezly serial ,zobaczymy co dalej,bo rodzinke pl. skreslilam po 15 minutach ogladania,mimo "gwiazdorskiej" obsady
              • cynaamonka Re: Przepis na życie 14.03.11, 15:31
                A ta ciąża na koniec - nie zirytowała was? To taki banał przeokropny, taki przewidywalny wątek... Zdecydowanie mogli się bez tego obejść.
                • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.03.11, 15:58
                  Biorac pod uwage konwencje, jaka sie powoli krystalizuje, to ciaza byla "stalym punktem programu" ;-) Wlasnie dlatego ze to "banal przeokropny". I dlatego opakowany w 6 czy 7 testow ciazowych oraz komediowy sztafaż, zeby nie bylo ze scenarzystka cierpi na uwiad tworczy, a jedynie mruga do widza "tak, tak, widziales 1000 razy ... no to masz jeszcze raz". Wkurzajace to bedzie dopiero, jak sie okaze, ze komediowo-pastiszowy, czy tez tragikomiczny klimat sie nie utrzyma. Patrzac na to jak budowane sa postaci, to sila tego serialu raczej nie bedzie fabula, bo nie tak go ustawiono ;-)
                  • Gość: kotzvegas Re: Przepis na życie IP: *.aster.pl 15.03.11, 23:08
                    Jeśli nie fabuła, to co? Fryzury, pokaz sztucznych ogni czy może czcionka użyta w tyłówce?
                    • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.11, 23:43
                      Postaci, sposob w jaki wchodza w interakcje, aktorzy grajacy "wbrew", jak chociazby Ostaszewska grajaca komediowo, sterotypowe sytuacje potraktowane z humorem i przymruzeniem oka, przepychanki, odpychanki, przyciaganki. Fabula to nie wszystko, szczegolnie ze w tego typu "produkcjach" jest mocno skonwencjonalizowana. Ale czcionka w tylowce tez moze miec znaczenie ... najlepiej spytac Allena co o tym mysli.
                      • cynaamonka Re: Przepis na życie 16.03.11, 14:50
                        Wstępnie mnie przekonałeś:) Póki co niecierpliwie czekam na kolejny odcinek.
                        • faszyna Re: Przepis na życie 16.03.11, 15:52
                          Jedno im nie wyszło. Jak sie do roli matki i córki bierze aktorki z 12-letnią różnicą wieku, to może po prostu ta 20-latka grająca nastolatke (<16-latkę?) nie powinna miec dorosłego makijażu? Nie znam się na wyglądzie wspólczesnych 16-tek, ale czy taki makijaż w okołoszkolnej porze dnia jest typowy w tej kategorii wiekowej? Bo w kręgu dzieci moich znajomych raczej dominuje większy umiar.
                          • lejdimakbet Re: Przepis na życie 16.03.11, 17:49
                            wątek nastoletni jest okropnie słaby, patrzenie aż boli! a ja mam sporą wytrzymałość na ból :)
                      • Gość: kotzvegas Re: Przepis na życie IP: *.aster.pl 16.03.11, 17:48
                        Będę uparty jak kot. Jak postaci mogą wchodzić w interakcje bez fabuły? "Stereotypowe sytuacje" -niechby i potraktowane z humorem - to przecież fabuła.
                        Rozumiem, że ktoś może chcieć oglądać w takim "Och, Kargul 1 und 2":
                        a/ w przypadku facetów - tits & the rest całego haremu
                        b/ w przypadku przedstawicielek płci pięknej - aktora Piechocińskiego (drzewiej), aktora Adamczyka (aktualnie)
                        ale właśnie ze względu na deficyty fabuły, postaci w przepychankach, odpychankach i przyciągankach wzbudzają we mnie we wspomnianej produkcji tyleż emocji, co traktor w trakcie jesiennej orki.
                        Czy można by było nakręcić "Cztery wesela i pogrzeb" przy założeniu, że fabuła to nie wszystko? Owszem. Bo przecież Hugh piękny, Mc Dowell rozkoszna z tymi policzkami, Scott Thomas ma takie urocze spojrzenie, a krzywe, włochate nogi tego Szkota w kilcie to po prostu sam miód.
                        • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.03.11, 18:18
                          Ale ja nie napisalem, ze nie ba byc fabuly, a jedynie ze fabula nie bedzie stanowic o sile tego serialu ;-) Chodzilo mi o to, ze nie mozna w takim serialu oczekiwac jakichs fajerwerkow fabularnych, natomiast tempo powinno byc, nawet jesli jadace na "nieplanowanych ciazach", "utratach pracy" i innych. Czy takie "Californication" ma jakas specjalnie wciagajaca fabule? Nie, bo serial zbudowano na postaciach, zarowno pierwszo jak i drugoplanowych i tego jak sie "scieraja" ze soba. Wbrew pozorom wielka fabula nie jest do tego potrzebna. Ale z drugiej strony, zeby nie bylo ze taki "antyfabularny" jestem, to trudno sobie wyobrazic zbudowanie czegos takiego jak "In treatment" tylko na interakcjach, choc tu akurat one sa na pierwszym planie. Jednak bez "historyjek" i specyficznego suspensu nie byloby to tak fascynujace.
                          Wiec nie ma interakcji bez fabuly, to prawda, ale niekoniecznie musi byc ona jakas wybitna, aby dobrze sie ogladalo.
                        • faszyna Re: Przepis na życie 16.03.11, 18:18
                          Uparte to są wyłacznie koty z Vegas. ;) A orka jesienią to sam cymez.;))) Ilez wspomnień z lata i nadziei na nowy rok.... No ale jak ktoś jest z pólmilionowego Vegas, to emocji związanych z jesienną orką ma prawo nie znać. :)))
                          Co do reszty, czy naprawde fabuła w 4WiP była najwazniejsza? Komedie romantyczne kręcone sa chyba dla innych celów nż prezentacja jakiejs fabuły. I tam tak było, fajne emocje i dobry jakościowo humor przy okazji zręcznie skonstruowanej historyjki o grupie znajomych.
                          A jak tu będzie, zobaczymy...
                          • Gość: kotzvegas Re: Przepis na życie IP: *.aster.pl 16.03.11, 19:33
                            Cóż, IMO bez "zręcznie skonstruowanej historyjki" nie byłoby szans na tak fajne emocje i dobry jakościowo humor. W "Four..." postaci ewoluowały, przebyły pewną drogę - mamy do czynienia z inteligentną narracją obejmującą całość historii, a nie z przeskakiwaniem od sytuacji do sytuacji. Inaczej, gdyby nie było pomysłu na fabułę, zamiast czterech wesel i pogrzebu, mielibyśmy np. pięć wesel i jednostajny ubaw, że ha-ha. W anglosaskim paradygmacie scenariusza struktura fabularna jest najważniejsza (nieważne, co ją napędza jako punkt wyjścia: wydarzenie, np. tornado, czy raczej stan bohatera, np. alienacja i nieprzystosowanie), bez fabuły nie ma sznas na wykreowanie postaci, owszem, mamy np. komików sprzedających skecze, jeden za drugim.
                            Najbardziej lapidarnie: postać bez fabuły nie może działać, jest skazana na pojedyńcze, oderwane od siebie gesty. A widz powie co najwyżej: jak X to pięknie zagrał, nie spodziewałem się, że z sytuacji w toalecie z zepsutą spłuczką można tyle wydobyć, przekonali mnie, że rodzinna stypa nie musi przebiegać w cięzkiej atmfosferze... Nie powie: facet nie miał lekko, ale dał radę, choć musiał zanegować wszystko to, w co dotychczas wierzył i czemu ufał.
                            • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 16.03.11, 19:44
                              Racja, nie wyobrazam sobie komedii bez zrecznie zarysowanej fabuly i postaci,ot chociazby "zgon na pogrzebie", w ktorym punktem wyjscia byl pogrzeb, stypa,tajemnicza fiolka itd.
                              • aga_ata Re: Przepis na życie 20.03.11, 22:57
                                Hmmm... No szału nie ma.
                                Ale Ostaszewska świetnie gra. Kumorek miła dla oka. No i czekam na Szyca. Trochę jak dla mnie przydługi początek, bo rozłożony w sumie na aż trzy odcinki póki co. Mam nadzieję, że w 4 wreszcie coś drgnie mocniej, bo jak na razie to wciąż trauma po rozstaniu z mężem.

                                Miły akcent na koniec weekendu;) Pomimo przewidywalnej fabuły (choć kto wie?) i opatrzonych twarzy.
                                • Gość: Becia Re: Przepis na życie IP: *.szeryf.waw.pl 20.03.11, 23:36
                                  jak się nazywa aktor ktory czekal z różami na bohaterkę graną przez Olszowkę?
                                  • Gość: princessofbabylon Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.11, 02:02
                                    Wojciech Romańczyk ???
                                  • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.11, 09:26
                                    Jakub Mazurek
                                • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.11, 09:37
                                  No wlasnie ... szalu nie ma, bo ... nie ma "tempa". Ja nie wiem o co chodzi w polskich serialach, po prostu juz nie wiem ... gdzie jest rytm, puls, tempo, nerw ... czy wojenny, czy kryminalny, czy obyczajowy ... komedia czy dramat, nie ma znaczenia, prawie zawsze "siada", a czasami nawet nie "wystartuje" jak nalezy. W tym tez, jest potencjal, to grzezna w jakichs videoclipach, ktore same w sobie nie sa zle, bo i muzyka niezla i montaz odpowiedni (tu zapodano "makaronowy" i "kredensowy", ale jako sposob na posuwanie akcji do przodu to sie nie sprawdzaja. Postaci niby fajnie "podkrecone" (wlasnie do grona aktorow komediowych trafil Jakub Mazurek, ktory ladnie zagral amanta-idiote), ale uprawiaja wlasciwie "skecze". Nie wspominajac o tym, ze gdzies tam w tym odcinku POWINIEN przemknac Szyc, bo wiara w to iz widzowie z utesknieniem beda tkwic przed telewizorem prze n odcinkow, az ow bohater sie pojawi, moze byc zludna. Watek "nastoletni" jest strasznie silowy, niezgrabny ... oj ucha do dialogow to ktos nie mial, ani na poziomie scenariusza ani na poziomie aktorstwa.
                                  No ale gralo ... tyle muzy piosenkowej i "nieosluchanej" to juz dawno w serialu chyba nie bylo. No ale to troche malo, niemniej jeszcze jednemu odcinkowi dam szanse.
                                  • Gość: marion Re: Przepis na życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.11, 09:48
                                    Czyli nie tylko ja mialam taki odbior. W kilku momentach po prostu przysnelam! no szok, co mi sie w porzednich 2 odcinkach nie zdarzalo. Owszem bylo kilka smeisznych kwestii, oczywiscie w wykonaniu Adamczyka i Ostaszewskiej ale to za malo...Nic akcja nie drgnela do przodu, niby sie dowiedzial ze zona ktora zostawil jest w ciazy no ale co dalej?mam andzieje ze wreszcie akcja nabierze tempa....i drazni m,nie bardzo ze akurat Drężek gra w tym serialu jak i w serialu Chichot Losu identyczna postac, - szefa biura.Czasami sie gubie jaki serial ogladam....muzyka swietna - to zasluguje na pochwale.
                                    • buntownik.z.wyboru Re: Przepis na życie 21.03.11, 11:06
                                      marion :
                                      [...] i drazni mnie bardzo ze akurat Drężek gra w tym serialu jak i w serialu Chichot Losu identyczna postac, - szefa biura.Czasami sie gubie jaki serial ogladam..




                                      po ostatnim odcinku mam to samo odczucie ;)
                                  • faszyna Re: Przepis na życie 21.03.11, 09:55
                                    Wątek młodziezowy to nie tylko niezgrabność, ale i bardzo niesympatyczna postać córki. Jej arogancko-krytyczne (by nie powiedziec chamskie) wisty do nielubianego chłopaka w kolejnym juz odcinku, czy przytyk do przyjaciólki na temat jej otyłości, to juz nie tylko przejaw jej egoizmu, do którego sie przyznała, ale przede wszystkim wrednego charakteru. I jak tu polubić taką postać? Nie wiem, co miala na mysli Pilaszewska, tak ją ustawiając, czy to jakies echo własnych zyciowych doświadczeń? No chyba, ze obecna młodziez, wychowana na róznych reality-szołach, taka wlaśnie jest, a ja o tym nie wiem, bo juz rodzinnie wyskoczylismy z wieku szkolnego?
                                    • aga_ata Re: Przepis na życie 21.03.11, 10:19
                                      No zgrzyta mi coś w tym serialu, ale - jak pisałam - miły akcent. Prawdę mówiąc jak czytałam jakieś opisy przed premierą liczyłam na szybką akcję, nie ukrywam, że i na Szyca, bo dawno go w serialu takim zwykłym nie widziałam. Ostatni raz chyba w Oficerze. A tu kicha. A postać Jerzego może być fajna.

                                      Ostaszewska z Olszówką tego serialu we dwie nie pociągną. Adamczyk im pomaga ile wlezie, ale Kumorek z córką to nuda. Choć Kumorek miła dla oka, córka wnerwiająca. Mogli obsadzić młodszą dziewczynkę, jakąś chociaż 13latkę. Miałoby to i ręce, i nogi.

                                      Obejrzę cały sezon na pewno, bo o tej porze w niedzielę nie mam jakoś panicznie wiele do roboty:)
                                  • _diabolique_ Re: Przepis na życie 21.03.11, 10:55
                                    A mi się wydawało, że będzie fajnie, a na razie jest mega kicha. Tak jak piszecie, kolejne odcinki ratuje Ostaszewska z Adamczykiem przede wszystkim. Ale to jednak za mało.

                                    Wczoraj skupiłam się na oglądaniu i nie pojmuję dlaczego uparto się, że córka 32-letniej aktorki musi mieć 16 lat, co więcej, dlaczego aktorka grająca tę córkę ma 20 lat??? Ten rozjazd boli oko, naprawdę. Trudno uwierzyć, że nie udało się znaleźć sensownej 16-latki do tej roli...
                                    Wątki szkolno-młodzieżowe - porażka! Dialogi pomiędzy Manią i jej koleżanką miały być nowoczesne i pewnie zbliżone do rzeczywistości, a są mierne (no już akcja z mówieniem "gruba" mnie rozwaliła całkowicie, że o rozmowie z drętwym kolegą nie wspomnę)
                                    No i to wywalenie mebli... Ja rozumiem, że hormony, że nienawiść i złość, ale trzeba mieć na czym siedzieć... ;) Aaaa, no i ciekawa jestem jak one we trzy albo nawet w dwie i pół bo Olszówce w szpilkach nie wierzę, wyniosły te graty na śmietnik????
                                    Najważniejsze, że potem napiły się wina. szczególnie Anka w ciąży, hehehe.
                                    Czekam na Szyca, a potem chyba dam sobie spokój bo jakoś mam przeczucie, że dopiero wtedy wszystko położy sie tak, że nawet Ostaszewska tego nie uratuje swoimi rewelacyjnymi fochami jako ginekolog prenatolog Anki jak mniemam:D

                                    A się napisałam;)
                                    • faszyna Re: Przepis na życie 21.03.11, 11:20
                                      Mnie mocno ukłuły te rozważania o alimentach. Co z tego, ze mąż zaproponował 1000 zł? Chyba to sąd ustala wysokość alimentów, a nie rozwodzący sie i winny rozwodu mąż? I ten podział majątku... Przypomniał mi sie początek "Rozważnej i romantycznej", podobnie skrojony, gdy wredna żona "przycina" chęci męża do pomocy swoim przyrodnim siostrom po smierci wspólnego ojca. Tyle, ze wtedy był początek XIX wieku, o prawach kobiet nikomu sie nie sniło, a angielskie prawo spadkowe było bez litości wobec pozostałych spadkobierców. Teraz jest wiek XXI, a ja mam uwierzyc, że bohaterka "pójdzie" na tysiąc-złotowe alimenty? No chyba lekka przesada.... :(
                                    • aga_ata Re: Przepis na życie 21.03.11, 11:27
                                      Ostaszewska tego nie uratuje swoim
                                      > i rewelacyjnymi fochami jako ginekolog prenatolog Anki jak mniemam:D
                                      >

                                      Ty możesz mieć rację! I to by było coś! O ile tylko dobrze rozpisane.

                                      Też mnie zastanowiło to wynoszenie mebli. Choćbym była nie wiem jak bardzo przywiązana do looku w szpilkach, zdjęłabym je pomagając koleżance z meblami. Może to czepialstwo, może postać Olszówki taka jest, ale mnie razi.

                                      Matt pisał, że to takie "zobaczycie po raz tysięczny jak kobietę zostawia mąż, jak traci pracę, w dodatku jest w ciąży", ale żeby po raz tysięczny to zagrało, to trzeba postać na coś niebanalnego PO tym wszystkim, skoro sama istota jest prosta do bólu zębów. Straciła męża, pracę ble ble ble wiemy o co chodzi, ale do licha niechże się coś dzieje ciekawego! Żeby po raz tysięczny oglądać coś z zainteresowaniem trzeba to nie tylko ładnie opakować, ale i zadbać o treść nieco bardziej górnolotną od "wyrzućmy meble, śmiejmy się i pijmy wino za nowe życie".

                                      A jeśli Anka się w Szycu zakocha, a on w niej i nie zrobią z tego porządnego i fajnego wątku, a tylko rozmemłane love w stylu Nigdy w życiu!, to się zdenerwuję jeszcze bardziej.
                                      • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.11, 11:45
                                        No Szyc to moze "pojedzie" tak bardziej w strone Gordona Ramseya ;-) W tym co go na razie bylo widac, to byl lekko obscesowy i niezbyt sympatyczny. To nie byloby takie zle, gdyby postac Szyca byla "kostropata", co tym latwiej zrobic w opozycji do cudnie safandulowatego Adamczyka. Zasadniczo "kuchnia" daje spore mozliwosci zrobienia czegos ciekawego, tylko ze musieliby odejsc od "szybkiego krojenia cebuli" i "dolewania wina do sosu".
                                        • Gość: marion Re: Przepis na życie-córka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.11, 12:15
                                          dokladnie,corka jest kiepsko dobrana! za powazna, te okulary, jest do tego tak antypatyczna....zero wiezi z matką....kiepsko dobrali, oj kiepsko....nie bylo sensownej 16latki??/ludzie,...eh....
                                    • Gość: aga mały spoiler:-) IP: 94.75.112.* 21.03.11, 13:30
                                      jako ginekolog prenatolog Anki jak mniemam:D


                                      Okazuje się, że lekarką, do której ginekolog skierował Ankę, jest Beata, z którą Andrzej ma romans. (odc 4)
                                      • _diabolique_ Re: mały spoiler:-) 21.03.11, 13:38
                                        > > jako ginekolog prenatolog Anki jak mniemam:D
                                        >
                                        >
                                        > Okazuje się, że lekarką, do której ginekolog skierował Ankę, jest Beata, z któr
                                        > ą Andrzej ma romans. (odc 4)

                                        No to mogę pisać scenariusze do mizernych seriali ;) Pewnie da się z tego wyżyć :D
                                        • scoutek Re: mały spoiler:-) 21.03.11, 17:57
                                          _diabolique_ napisała:
                                          > No to mogę pisać scenariusze do mizernych seriali ;) Pewnie da się z tego wyżyć
                                          > :D

                                          nawet całkiem nieźle - vide Łepkowska
                                          • anka_cyganka35 Re: mały spoiler:-) 21.03.11, 20:00
                                            no to 4 odcinek totalna nuda
                                            • Gość: gość Re: mały spoiler:-) IP: *.radom.vectranet.pl 21.03.11, 21:08
                                              pojawi się Lesław Żurek :)
                                              • faszyna Re: mały spoiler:-) 21.03.11, 21:34
                                                Tak, Żurek sie pojawi, na tyle samo czasu, co po raz kolejny Szyc. Chyba obaj biją rekordy w wysokości gaży na jedną sekundę obecności na planie. ;))))
                                                Swoją drogę, takie coś to tylko polscy twórcy mogli wymysleć: serial brnie w coraz bardziej nudne wątki młodzieżowy i "starzykowy", a za kulisami czeka najwieksza gwiazda serialu, czyli Szyc. No chyba że przy tym czekaniu zdązy jeszcze zagrac Wałęsę u Wajdy. ;)))
                                                • Gość: matt_banco Re: mały spoiler:-) IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.11, 23:19
                                                  ;-))))) No a moze to wlasnie oszczednosc. Szyc na planie byl 3 dni, obskoczyl wszystkie sceny z nim zaplanowane ... czyli jakies 13 minut z calego czasu emisyjnego i mogl sie zajac czyms innym. Tworcy mieli podstawe do tego zeby "zaszycowac" widzow i juz. Wszyscy zadoleni ... no dobra, no oprocz tych kilku malkontentow na forum gazetowym, no ale ci to margines marginesu, opozycja i ekstremum. Twierdza, ze serial powinien miec "tempo", ze corka nie moze wygladac na mlodsza siostre swojej matki i ze kobieta na szpilkach nie uniesie kredensu ize "zadrężkowanie" widzow jest tylko o stopien nizej od ich zadreczania ... kto by takich sluchal. Za robote by sie jakas wzieli, a nie luk w fabule szukali, tudziez suspensu oczekiwali albo co gorsza pomyslowej intrygi. Takim to sam Hitchcock nie dogodzi ...
                                            • Gość: aga Re: mały spoiler:-) IP: 94.75.112.* 22.03.11, 09:12
                                              ja wiem ,że 4 odcinek na vod i wczoraj rano jeszcze go widziałam ale wieczorem ok 22 już nie i dziś nie widzę. czy tylko ja mam jakieś klapki na oczach?
                                              • em.bovary Re: mały spoiler:-) 22.03.11, 09:19
                                                Nie masz, albo... mamy je obie:)
                                                Wczoraj rano czwarty odcinek był dostępny, wieczorem już go nie było... i nadal nie ma. Zdążyłam tylko opis przeczytać, ogląd zostawiłam na później:/
                                                • Gość: Ala Re: mały spoiler:-) IP: *.rajskanet.pl 22.03.11, 13:51
                                                  Zgadzam sie, ze to serial w stylu "Nigdy w życiu". Taki miły i sympatyczny filmik dobry do oderwania sie od rzeczywistości. W sumie lubię. Jedyne co mi nie pasuje to ta wiecznie skrzywiona córka głównej bohaterki, z wiecznymi pretensjami. Wątek, w którym rozpaczała i sie miotała, bo rodzice zdecydowali sie ją "urodzić" głupi jak nie wiem co. Ja rozumiem, ze to zbuntowana nastolatka, ale bez przesady. Nie można być 24h na dobę wiecznie niezadowoloną i obrażoną. Troche ta rola Olszówki tez nie najwyższych lotów. Wieczne gadanie o bzykaniu może być śmieszne przez dwa odcinki, ale po następnym mogłaby sobie darowac.
    • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 22.03.11, 17:49
      Dlaczego my nie potrafimy nakrecic serialu na miare "Seksu w wielkim miescie" albo Ally Mcbeal, wiem, to pobozne zyczenia,ale i tak Przepis na zycie lepszy od tego Klubu dziewic,oczywiscie, jak pewnie wiekszosc, czekam na Szyca:)
      • Gość: gocha Re: Przepis na życie IP: *.radom.vectranet.pl 22.03.11, 22:32
        Dziewice dla mnie były beznadziejne, jedna wielka kolorowa reklama wszystkiego,pokax efektów na ekranie, zero fabuły.
        Przepis na życie podoba mi się, nie mam uwag. Słabości zawsze można znaleźć .Jeśli takowe są to mnie w oczy nie kolą.
        Ja czekam na Lesława... trochę go będzie więcej z tego co czytałam.
        • galaxian1 Re: Przepis na życie 25.03.11, 21:53
          Przecież ten serial to tandeta dla nieszczęśliwych kur domowych!
          Przez 4 odcinki bohaterka lamentuje - czyżby syndrom Magdy M ?
          Adamczyk jest spoko - reszta mizeria. Szyca po minucie na odcinek (a pewnie kasy zgarnia najwięcej!).
          A brzydszych aktorek już zatrudnić się chyba nie dało? :D
          Olszówka fajna była, ale 15 lat temu... Kumorek sorry, a ta jej córa to w ogóle jakiś kosmos!
          Jako facet nie mam na kin oka zawiesić. Może męskie postacie są OK, ale kobiece to tragedia.

          Zdecydowanie wolałem "Dziewice", serial bardziej trafiał też w męskie gusta - fajne imprezowe dziewczyny, trochę momentów, fajnie się oglądało - choć fabuła głupiutka. :)
          • kelle1986 Re: Przepis na życie 25.03.11, 22:56
            Przeciez Kumorek to bardzo ładna babka:)
            • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.11, 09:04
              właśnie ja tez tego nie mogę zrozumieć, mi jako kobiecie Kumotrek się bardzo podoba :) jest taka wdzięczna, urocza... za to mój facet też twierdzi, że na ulicy by się nie obejrzał, do tej pory myślałam, że tylko tak mówi, a tu widzę, że nie tylko on jeden ma taką opinię... ;)
            • dona.a Re: Przepis na życie 26.03.11, 11:30
              kelle1986 napisała:

              > Przeciez Kumorek to bardzo ładna babka:)

              To zależy co kto lubi, poza tym jakaś taka kompletnie aseksualna jest;)
              • faszyna Re: Przepis na życie 26.03.11, 12:16
                Jeżeli miarą wspólczesnie pojmowanej seksualności jest Doda, to racja, Kumorek jest aseksualna. ;) Co do jej urody, czyz nie od dawna wiadomo, ze to jest kwestia gustu, o którym sie nie dyskutuje? A ze gusty facetów i kobiet sa całkiem rózne, to niestety taka jest bolesna prawda. Wystarczy porównac opinie na temat urody kobiety wydane przez jej męża i przez tesciową. ;)))
                Dla mnie M. Kumorek reprezentuje taki rzadko spotykany i szlachetny typ urody, który mi sie nieodmiennie kojarzy z Audrey Hepburn. Ale moze taka uroda jest de mode?
                • Gość: jak-kania-dzdzu Re: Przepis na życie IP: *.rzeszow.mm.pl 26.03.11, 13:46
                  Mnie też podoba się taki typ urody jaki reprezentuje Magda Kumorek, delikatny, inny, nie tandetny. Pamiętam ją z początków Samego życia, piękna wtedy była, taka promienna, a ostatnio (w Przepisie i w Hotelu 52) już wygląda inaczej, bardzo schudła, co niekorzystnie moim zdaniem wpłynęło na jej rysy twarzy. Teraz jak dla mnie wygląda tak trochę niezdrowo, zapadnięte policzki, podkrążone oczy, blada cera, wydaje mi się ciągle zmęczona. A skoro kamera pogrubia, to ona w realu musi być bardzo, bardzo drobną kobietką, niemal jak anorektyczna Osyda z Majki.
                  • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.11, 14:34
                    tak, tak, ja też ją pamiętam z "Samego życia", zachwyciła mnie właśnie tą swoją delikatnością, niesamowitym urokiem osobistym, potem Anetę Todorczuk wciąz do niej porównywałam i niestety ta druga wypadała w tym świetle niekorzystnie...
                    • galaxian1 Re: Przepis na życie 27.03.11, 16:10
                      Nie bluźnijcie!!! Gdzie Kumorek do Audrey Hepburn (najpiękniejszej aktorki jaka chodziła po ziemi!) !!! Mnie Kumorek kojarzy się raczej z Sigourney Weaver, która również mi się kompletnie nie podoba. Co ciekawe Kumorek podoba się głownie kobietom - ciekawe czemu :)
                      • faszyna Re: Przepis na życie 27.03.11, 17:11
                        Oj, galaxian, nie kumasz... ;) Nie chodziło mi o podobienstwo rysów twarzy, lecz o cos takiego, co bym nazwała szlachetnoscia urody. To nie jest uroda przebojowej laski ani seksbomby, ani wampa. To jest uroda "szlachecka". W której zawarta jest pewna delikatność i kruchość. No moze taka kobieta "do zaopiekowania" nie pasuje facetom, bo wspólczesni faceci to by raczej chcieli, aby sie nimi zajmowac i w dzień i w nocy. ;) Ale moze właśnie dlatego kobiety marzą o dawnym porządku rzeczy, które kojarzą sie z takim własnie typem urody,gdy facet to był facet, a kobitka to była krucha istotka. ;)))))
                        Galaxian, a co konkretnie cenisz w urodzie AH, tak przy okazji?
                        • aga_ata Re: Przepis na życie 27.03.11, 17:57
                          O tak, Kumorek z czasów Samego Życia to był cukiereczek do schrupania. Rzeczywiście była "pełniejsza", na twarzy. Do tego fryzurka ostrzyżona na bombkę dodawała jej dziewczęcości. Taka kokietka nieświadoma tego, jak cholernie jest atrakcyjna.

                          Teraz rzeczywiście zatraciła trochę uroku. Moim zdaniem przez to, że faktycznie schudła i przez te dłuższe włosy. Ale wciąż miło patrzeć.

                          Nie mogę już się doczekać dzisiejszego odcinka. Przede wszystkim dlatego, że jestem ciekawa ile zdań więcej od tych ze zwiastunów wypowie Szyc. Dwa, trzy?
                          • faszyna Re: Przepis na życie 27.03.11, 20:13
                            No to juz chyba wszystko jasne, czemu serial jest taki, jaki jest. Dzisiaj w DDTVN (filmik osiagalny online) scenarzystka opowiadała, jak to po napisaniu I odcinka spodziewała sie decyzji ws. projektu Bog-wi-kiedy, a tymczasem sprawy potoczyły sie tak ekspresowo, że w pól roku musiała mieć gotowe całe 13 odcinków. Czyli to, co widzimy, to po prostu polska skrzecząca rzeczywistość:odcinki pisane na kolanie lub, alternatywnie, na tasmie fabrycznej. ;) Do tego cięcia w scenariuszu niezalezne od scenarzystki.
                            Fajnie jest byc scenarzystą w naszym grajdole. ;)))))
                            • aga_ata Re: Przepis na życie 27.03.11, 22:47
                              Też to oglądałam. Wypowiadała się, jakby była autorką oskarowego hitu. A już jak zaczęła dywagować o złożonej scenie nastolatek na przystanku - wymiękłam.

                              Dzisiejszy odcinek... Jakaż to szmira! Szyc powiedział chyba dokładnie trzy zdania więcej niż w zwiastunie, Żurek może dwa. Po prostu szał. To jest chyba ich sposób na ściągnięcie widzów. W zwiastunie zobaczą i myślą: oho! muszę zobaczyć, oni tam grają. po czym w odcinku jest wszystko, tylko nie to, co powinno być.

                              Sceny z córką i tym chłopakiem... bez komentarza.
                              Kupno łóżka - pierwsza potrzeba głodującej matki, na którą się robi Anka.

                              I znów Ostaszewska ratuje z Adamczykiem plus te trzy zdania Szyca.

                              Ale nie poddam się. BĘDĘ to oglądać, aż postać Jerzego wypowie co najmniej kilkanaście dłuższych zdań.
                              • Gość: gocha Re: Przepis na życie IP: *.radom.vectranet.pl 27.03.11, 23:22
                                Taka szmira a wszyscy śledzą każdy odcinek. :)
                                Mnie się bardzo podoba, są śmieszne momenty, fajne dialogi i coraz Więcej Lesława Żurka (darmowe vod :))
                                Tak jak pisałam wcześniej jak się rozkłada na czynniki pierwsze zawsze się coś znajdzie na nie .
                                Ludzie trochę cierpliwości. Jak dla mnie Szyc nie jest tu głównym bohaterem. Z tego co czytała m później będzie go więcej.
                                No ale każdy ma swoje zdanie. Ja akurat obecnie tylko ten serial oglądam w tej stacji.

                                • krzakoska Re: Przepis na życie 28.03.11, 00:50
                                  Tak, to łóżko też mnie zastanowiło, zwłaszcza że widać było że to nie żadna ikea tylko jakiś salon meblowy bardziej ą ę, jeśli w jej sytuacji finansowej uznałabym to łóżko za niezbędnie konieczne pewnie wybrałabym tańszą opcję.
                                  No i druga sytuacja - "niestety, w Pani stanie, sama Pani rozumie... No chyba że praca na recepcji". Ania oczywiście wychodzi, po czym skarży się matce że przecież musi mieć jakąkolwiek pracę. Rozumiem jej ambicje zawodowe, mając doświadczenie wiadomo że chcemy iść wyżej, ale w tej sytuacji chyba lepsza praca na recepcji niż żadna??
                                  • Gość: zydor Re: Przepis na życie IP: 80.50.238.* 28.03.11, 07:37
                                    Żurka będzie więcej w najbliższym odcinku, Szyc będzie miał scenę - niemą :D Od 6 odcinka będzie i Szyc i Lesław i więcej gotowania i akcji. Tylko czy to nie za późno?

                                    PS. Scena ze scenarzystką - Pilaszewską w gabinecie (mojej ukochanej) dr Beatki - rewelacja :D
                                    • Gość: marion Re: Przepis na życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.11, 10:44
                                      No mnie sie ten odcinek bardzo podobal (nie usnelam jak ostatnio)Jak dla mnie ten luzik w podaniu sytuacji jest boski.Problemy powazne a odbiera sie to jakos tak lekko, zabawnie.,..
                                      Na koneic weekedu idelany. PIlaszewska - to nie pozna ciaza to wczesna menopauza-rewelacja. Scena Poli z szefem - hipnoza....super.
                                      Matka Anki palaca papierochy i te nasiadowki z rowiesnikami, -boskie.
                                      Dr Beatka -czyli Maja Ostaszewska-genialna wprost!!! No szybko, nie mozemy sie spoznic...a z kim jestesmy umowieni-no wiesz, ja dla samej siebie,,,,
                                      Do tego Adamczyk w roli nieboraka, sterowanego przez Beatke...super

                                      Troche spaprali sprawe ze Anka przychodzi do Beaty do gabinetu i ta jej nei kojarzy, bo ze Anka jej nie zna to zrocumiale ale Beata przeciez sledzila ANke jak miala kolajce z Jerzym...wiec ja widziala, !!! A tu sie nie znaja????cos nie teges...

                                      Watek corki i Grochola-beznadzieja!!! te jej okulary mnie draznia....grgrgrggrgrggrstrasznie arogancka dziewczyna...
                                      • yoka1 ciąża 28.03.11, 11:19
                                        ale co ona sama się przyznawała zę jest w ciąży, dlatego nie może dostać pracc? Bo przecież nic nie widać, a jedyną osobą ze starej firmy wiedzącą o ciąży jest jej rzekoma przyjaciółka grana przez Edyctę O.
                                      • Gość: xyz średnio na jeża IP: *.imsmultimedia.com.pl 28.03.11, 11:24
                                        Tak, Beata powinna poznać Ankę - jeśli nawet nie z twarzy (bo mogła ją widywać tylko od tylu) to chyba nazwisko powinno jej coś zasugerować? Jako jej lekarka miała chyba kartę pacjenta? Przecież Anka jest jeszcze przed rozwodem, więc nazwiska raczej nie zmieniła.
                                        A tak poza tym nie podobało mi się wczoraj kilka rzeczy: Ankowka modlitwa w kościele (wątpliwy realizm głośnej rozmowy z Bogiem w kościele pelnym turystów), szczery zachwyt każdego męskiego aktora starawą i umiarkowanie atrakcyjną Olszówką o spuchniętej twarzy, wymyślne antagonizmy między Anką a Szycem (skłócanie ich, by potem połączyć jest tak nachalne, że aż razi), wciąż wciąż wciąż beznadziejna młodzież...
                                        Serialik zabawny (dzięki Beatce i Adamczykowi) i łatwy w odbiorze, ale nic poza tym.
                                        • Gość: cd Re: średnio na jeża IP: *.imsmultimedia.com.pl 28.03.11, 11:31
                                          Zapomniałam jeszcze o dwóch idiotyzmach: zakup łóżka, gdy w lodowce ponoć hula wiatr oraz zignorowanie info o wakacie w recepcji, gdy w lodowce hula wiatr:)
                                          • lilith76 Re: średnio na jeża 28.03.11, 14:15
                                            Mi się wydawało, że oni powiedzieli, że moga jej zaproponować jedynie stanowisko w recepcji, ale skoro jest w ciąży, to sama rozumie.
                                            Też mnie wzrusza ta jej prawdomówność. Ona sobie tę ciążę w CV wpisuje, w rubrykę hobby?

                                            Jeszcze pewna kwestia - w Kodeksie Pracy nie można zwolnić kobiety w ciąży (umowa na czas nieokreślony), nawet jeśli sama się zwolniła, dowiedziała się o niej, to trzeba ją przywrócić. A w polskim KP ciąża zaczyna się dniem ostatniej miesiączki - ona zaszła w ciążę najpóźniej w ten sam dzień, w który straciła pracę - ostatnia miesiączka była kilkanaście dni wcześniej, gdy była jeszcze w stosunku pracy, czyli oficjalnie była w ciąży i powinni ją przywrócić do pracy do dnia porodu.
                                            Chyba, że coś pokręciłam.

                                            Łóżko - byłam w podobnej banalnej sytuacji i takie wypasy sobie darowałam.

                                            Serial trochę się dłuży, dynamika siada. Jedynie para Ostaszewska-Adamczyk dodają ruchu.
                                            • notting_hill Re: średnio na jeża 28.03.11, 14:57
                                              Kwestie pracowe są mało realistyczne, fakt. Widać, że pani Pilaszewska nie miała zbyt wiele do czynienia z KP.

                                              Mnie oburza tylko jedno- że pokazuje się jako oczywiste, że kobiety w ciąży nikt nie chce zatrudnić, bohaterka nawet się niespecjalnie przeciwko temu burzy, ale twardo w drugim zdaniu mówi, że w ciąży jest. Bardzo to szlachetne z jej strony, tylko mało realistyczne w zetknięciu z brutalnym światem. Nie będę spojlerować (bo obejrzałam następny odcinek), ale dalej jest tylko gorzej.
                                              Nie dziwota, że nikt nie chce dzieci rodzić.
                                        • wyssana.z.palca Re: średnio na jeża 28.03.11, 11:49
                                          Właśnie ze zmieniła nazwisko na panieńskie matki gdy rejestrowała się do nowego lekarza kilka odcinków temu. Z resztą się zgodze- modlitwa głośna i potem wielkie zdziwko, że ktoś ja słyszy i "podsłuchuje"... No i że też takie Lesławy Żurki nie wpadają ot tak na mnie... Eh.
                                          Nudzi i wkurza mnie to coraz bardziej, chyba spadła mi motywacja do obejrzenia następnego odcinka...
                                          • kelle1986 Re: średnio na jeża 28.03.11, 15:01
                                            Chciałabym żeby mnie taki Żurek prześladował jak Ankę:D
                                            • spinka0001 Re: średnio na jeża 28.03.11, 16:27
                                              kelle1986 napisała:

                                              > Chciałabym żeby mnie taki Żurek prześladował jak Ankę:D

                                              Szczerze? To ja też bym chciała.
                                              Właściwie to tylko przez to że widziałam Żurka w zapowiedziach obejrzałam odcinek, ale muszę powiedzieć że kilka innych rzeczy jeszcze na plus: Adamczyk, Maja i no i Olszówka z szefem na tych ćwiczeniach.
                                              Za grą Szyca nie przepadam więc choćby nie wiem jak idealnie zagrał to i tak na mnie dużego wrażenie nie zrobi.
                                              • faszyna Re: średnio na jeża 28.03.11, 19:58
                                                Jakis fanklub Żurka sie tu szykuje?;) No będzie go więcej za tydzień, a dla niecierpliwych juz jest na VODzie. Niestety, nawet Zurek niewiele pomaga na dziury scenariuszowe: niby bedzie, ale nie do konca, nie wiedziec czemu zgubino go w pół akcji...
                                                • anka_cyganka35 Re: średnio na jeża 28.03.11, 21:36
                                                  a mi się 5 odcinek podobał bardzo uważam, ze akcja przyspieszyła. no i dołączam do fan kubu Żurka :) eh jak ja bym chciała zeby taki wpadał na mnie co chwila....
                                                  • kara_b Re: średnio na jeża 28.03.11, 22:06
                                                    jak do wyboru Żurek lub Szyc to biorę pierwszego
                                                    Beatka z Anrzejkiem są boscy,dobra kondycja przy dziecku na pewno im się przyda :)
                                                  • Gość: gocha Re: średnio na jeża IP: *.radom.vectranet.pl 28.03.11, 22:07
                                                    Nie Ty jedna. Ale takie rzeczy to głównie w filmach , niestety.
                                                  • Gość: Monika Re: średnio na jeża IP: *.nplay.net.pl 28.03.11, 22:14
                                                    a ja wole Szyca, choc Żurek tez niczego sobie.
                                                  • Gość: matt_banco Barszczyk czyli zurek ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.03.11, 22:52
                                                    Hmmm ... a kogo ja wole ... Szyca czy Zurka? Jak cos zagraja senswonego w tym serialu to sie bede glebiej zastanawial (patrzac z szerszej perspektywy Szyc zrobil wiecej wiec i latwiej przychylac sie do jego kandydatury, ale podobnie jak Zurek bywa "nierowny"). Urodowo sa mi w zasadzie obojetni ;-) Natomiast to co troche martwi, to ... brak chemii miedzy Szycem a Kumorek, nie dostrzeglem, a i scena "meblowa" zagrana jakos tak niezgrabnie. Tego typu "chropowotosc" powinna byc zgrabna, a to bylo jakies takie siekierka ciosane (no trudno uwierzyc, ze glowna bohaterka bedzie z owym panem jakowes milostki uskuteczniac).
                                                    A jak odcinek? Taki sobie, ze wskazaniem na "sobie". Ale jedna rzecz mi sie bardzo podobala. Mimo wspomnianej asburdalnosci "nieznajomosci" Beaty i Anki ... scena w gabinecie ladnie zagrana przez Ostaszewska, na moment zniknelo przerysowanie, a pani doktor byla wrecz delikatna. I fajnie, bo dobrze kontrastuje to z zabawnymi scenami z Adamczykiem ("stara pierworodka")
                                                    A co poza tym? Nie wiem o co chodzi z ta dandysowata, czy jak to tam nazwac ... "stylizowana" mlodzieza. A to kapulutek, a to okularki, a to zgrzytajace zestawienie kolorystyczne. Nigdy nie bylem nastolatkiem (ponoc), ale takie podkreslanie swojej odrebnosci jakies takie ... no ale moze takie wlasnie jest.
                                                    "Seksowna" Olszowka ... do granic, ale dzieki temu mocniej wybrzmialo to co szczerze powiedziala Anka. Niemniej jako postac stricte komediowa sprawdza sie dobrze ... zabawna scena z "upuszczeniem" Jeremiasza.
                                                    Na dodatek mielismy juz standardowo wplecionych kilka teledyskow, w tym ten kulinarno-przyprawowy (bo przeciez sponsor mial w kontrakcie 43 sekundy kazdego odcinka), ktory dodatkowo jeszcze "pograzono" reklama pewnej margaryny wyswietlanej w tym samym czasie na dole ekranu.
                                                    Widzialem tez ten wywiad z pania scenarzystka. Oj, oj, oj ... nie bylo to budujace. Nie dosc, ze pokazala "kolano" czyli sposob pisania owego scenariusza, to jeszcze zachwycala sie "nastoletnimi" watkami, jakoby jej corka zatwierdzila ich realnosc. No i jak scena przystankowa miala byc trudna scena z oceanem niuansow emocjonalnych to juz naprawde trudno jakos zaufac "uchu i oku" pani scenarzystki, tudziez jej corki.
                                                    No ale ... na Zurka mam ochote, Szycem wciaz nie pogardze wiec spokoju na razie owemu serialowi nie dam.
                                                  • buntownik.z.wyboru Re: Barszczyk czyli zurek ... 31.03.11, 09:11
                                                    matt_banco:

                                                    A jak odcinek? Taki sobie, ze wskazaniem na "sobie". Ale jedna rzecz mi sie bardzo podobala. Mimo wspomnianej asburdalnosci "nieznajomosci" Beaty i Anki ... scena w gabinecie ladnie zagrana przez Ostaszewska, na moment zniknelo przerysowanie, a pani doktor byla wrecz delikatna. I fajnie, bo dobrze kontrastuje to z zabawnymi scenami z Adamczykiem ("stara pierworodka")




                                                    Ale może to świadczyć też o czymś takim jak profesjonalizm. Z dotychczasowych odcinków widać, że Beata w pracy jest zawodowcem ( życie prywatne też ma zaplanowane od A do Z - przynajmniej w głowie)
                                                    Zatem w gabinecie są zadania do wykonania i nie ma miejsca na prywatną zemstę.
                                                    To może być po pracy :)

                                                    Swoją drogą ta scena tez mi się bardzo podobała.
                                                  • Gość: Monika Re: Barszczyk czyli zurek ... IP: *.nplay.net.pl 31.03.11, 21:26
                                                    Rzeczywiscie chemii miedzy Kumorek a Szycem to nie ma,moze miedzy Kumorek a Żurkiem bedzie.
                                • Gość: kochamcie Re: Przepis na życie IP: *.home.aster.pl 14.04.11, 08:15
                                  a ja wlasnie zauwazylam, ze aktorka grajaca Manie debiutowala w filmie Cialo (dzieki powtorce Ciala :)
                              • Gość: seksualna xd Re: Przepis na życie IP: *.centertel.pl 05.06.11, 20:57
                                czemu wiekszosc z was nie lubi tego filmu nie,tylko sie zastanawiam czemu w ance sie zakochalo dwoch facetow nie jest za piekna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! xd
                          • Gość: Secret Garden Re: Przepis na życie IP: *.deblin.vectranet.pl 09.05.12, 13:52
                            aga_ata napisała:

                            > Nie mogę już się doczekać dzisiejszego odcinka. Przede wszystkim dlatego, że je
                            > stem ciekawa ile zdań więcej od tych ze zwiastunów wypowie Szyc. Dwa, trzy?

                            :))))
                          • Gość: Secret Garden Re: Przepis na życie IP: *.deblin.vectranet.pl 09.05.12, 13:55
                            aga_ata napisała:
                            > Nie mogę już się doczekać dzisiejszego odcinka. Przede wszystkim dlatego, że je
                            > stem ciekawa ile zdań więcej od tych ze zwiastunów wypowie Szyc. Dwa, trzy?

                            :))))))))))
                • dona.a Re: Przepis na życie 05.04.11, 22:39
                  faszyna napisała:

                  > Jeżeli miarą wspólczesnie pojmowanej seksualności jest Doda, to racja, Kumorek
                  > jest aseksualna. ;)

                  Doda to kojarzy mi się raczej z troglodytą niż symbolem seksu. Symbolem seksu jest dla mnie Monika Bellucci, a Kumorek, owszem, ma taki nieopatrzony urok delikatnej, eterycznej kobietki, ale żeby zaraz Audrey Hepburn...
    • Gość: matt_banco Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernikiem IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.04.11, 09:07
      To zawsze jest zabawne i daje spore mozliwosci, gdy w kims lekko ciapowatym lew sie budzi. "Żabcia" zaryczała i od razu zrobilo sie żwawiej ("Ja, ja, ja ... ja mam rozwód ... ja, ja, to jest MÓJ rozwód ... Co ja jestem? ... Pozwolenie na budowe"). Aczkolwiek cichym bohaterem zostala Beata "Rybka". Swietnie Ostaszewska odegrala "wypadniecie" z roli kobiety dominujacej i to zarowno w stosunku do ojca, jak i za chwile w stosunku do narzeczonego. Energetyczna jest tez Kolak (szczegolnie w akcji dybania na "juz za chwile bylego" ziecia) i dzieki niej nawet powoli przekonuje sie do "loży seniorów", chociaz akurat sam ich wystep byl jakos tak niechlujnie zrealizowany (na poziomie rzemiosla filmowego, a nie fabularnym). Dzwiek byl jakis tak nienaturalny, cos nie tak.
      Zurek ... no chlopiecy, w czym srednio pomaga akurat taki motocykl. No ale pewnie tak to wlasnie wymyslono, ze to bedzie taki troche sowizdrzał.
      Odcinek dobry, momentami naprawde zabawny, a ze rozwiazania fabularne takie sobie (porftel) ... no coz, taki styl i juz. Ale product placement zaczyna mnie wkurzac. Rozumiem, ze musi byc, ale dlaczego to jest tak punktowane i sygnalizowane? Maslo tak dlugo bylo w kadrze, ze nim trafilo do potrawy, to juz chyba zdarzylo zmienic stan skupienia.
      • aaricia_szalona Re: Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernik 04.04.11, 09:19
        Kobieta "ledwo wiążąca koniec z końcem" naprawdę musi robić zakupy w Almie? A może by tak przerzuciła się na tańsze sklepy i zaoszczędziła choćby na te warsztaty dla Mańki.
        • aga_ata Re: Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernik 04.04.11, 09:23
          Alma i masło Lurpak brzmią lepiej niż zakupy w Leclercu...

          Jak na razie połowa serii, a Anka dopiero zatrudniła się u Szyca. Jego pojawienie się wczoraj przez około sekund trzy powaliło mnie na kolana. Dobrze, że chociaż dali się wypowiedzieć Żurkowi.

          Teraz Albo Nigdy w porównaniu z Przepisem to był majstersztyk fabuły. I tak, mogę tego nie oglądać zamiast narzekać, ale wolę narzekać, gdyż ponieważ większych problemów brak.
          • Gość: marta Re: Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.11, 10:14
            zgodzę się, że fabuły tu nie ma za grosz...ani nawet konsekwencji w jej prowadzeniu (wątek młodzieżowy razi strasznie...), do tego te "przypadkowe" spotkania z Żurkiem, babcia latająca po mieście z rozwichrzonym włosem (chociaż pani Kolak- jedna z lepszych w tym serialu...) i nagle się okazuje, że syn przyjaciółki ma firmę sprzątająca w klinice zięcia...i oczywiście trzeba nam to wyłożyć jak "kawę na ławę". Oglądam dla Majki Ostaszewskiej (bo lubię jak gra) i Magdy Kumorek(bo lubię jak jest, z grą bywa różnie...) Żeby pani Pilaszewska nie popadła w zachwyt nad samą sobą i swoim geniuszem dodam, iż zdecydowanie lepiej gra, niż pisze. A, że każdy powinien robić to, co umie najlepiej, niech może ten serial odda mężowi ;)
          • faszyna Re: Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernik 04.04.11, 10:15
            Też mi Alma wpadła w oczy. W naszym mieście to chyba najdroższy spożywczy: byłam przypadkiem raz i "tym panom już dziekuje". ;) Mattowego masła nie odnotowałam, natomiast długa sekwencja otwierania paczuszki z jakąś przyprawą jakiejś firmy naprawde porywająca. ;)) Scena u pancernika swietna, natomiast finalna scena z Żurkiem całkiem bez pointy.
            • scoutek Re: Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernik 04.04.11, 10:41
              faszyna napisała:

              > Też mi Alma wpadła w oczy. W naszym mieście to chyba najdroższy spożywczy

              "Alma" to z założenia są delikatesy, w rankingu jakości i wysokości cen drugie, po "Bomi", trzecie po nich są sklepy "Piotr i Paweł"
              • faszyna Re: OT o Almie 04.04.11, 12:41
                Rankingi rankingami, ale "moje" BOMI są o niebo tansze od naszych dzielnicowych sklepików i od tejze Almy. To własnie porównania cen z Bomi i Almy rzuciło mnie wtedy na kolana.
    • figurka_z_porcelany Re: Przepis na życie 04.04.11, 11:17
      "Pancernik Patiomkin", "pozwolenie na budowę" i pozostałe teksty rozwścieczonego Adamczyka - bezcenne. Równie bezcenny był występ Klubu Seniora. Uśmiałam sie serdecznie. Natomiast brakowało pointy - jakiejś wyrazistej miny rzeczonego pancernika. Stary Darmięta powinien okazać złość, zaskoczenie, cokolwiek, ale jego twarz nie wyrażała niczego...
      Zakupy bezrobotnej w drogiej Almie -bez komentarza.
      Jednak, jeśli człowiek zgubił portfel to pierwsze co robi, to dzwoni do banku zablokować kartę i leci na policję zgłosić utratę dowodu osobistego. Natomiast nasza bohaterka czeka sobie spokojnie na przybycie mamusi z kasą, niespiesznie wlecze się z nią do domu uskuteczniając po drodze pogaduchy i zabiera się za gotowanie bigosu. I nie ma nawet wzmianki o tym że podjęła jakąś akcję bankowo-policyjną.
      Do tego następnego dnia ma rozwód, a raczej trudno stawać przed sądem w charakterze strony nie mając dowodu tożsamości. Chyba, że wylegitymowała się sądowi paszportem, ale to też nie zostało powiedziane. No i gdzie byli ławnicy? Po mojemu, w sprawie rozwodowej powinno być dwóch ławników - chyba że coś się zmieniło ostatnio w przepisach....
      I dlaczego Żurek oddał portfel dopiero następnego dnia, a nie od razu? I dlaczego jego właścicielka nawet nie wyglądała na ucieszoną? Przyjęła ten portfel z dokumentami, jakby to była upuszczona chusteczka do nosa...
      Ale ogólnie, akcja Adamczyka i wystraszona Beatka zrekompensowali mi nielogiczności scenariusza :)
      • qasiunia Re: Przepis na życie 04.04.11, 11:49
        te reklamy produktów proszą o pomstę do nieba.Czasem mam wrażenie, że tylko dla tych reklam serial powstał: stacja BP, alma, lurpak, prymat i inne.
        Ogólnie serial fajny, choć brak konsekwencji w niektórych scenach powala.
        • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 04.04.11, 12:16
          Zgadzam sie, co do braku logiki w niektorych scenach, zastanawiam sie,jak dlugo bohaterka popracuje na tym zmywaku, jest w koncu w ciazy,mam wrazenie, ze gdyby nie Adamczyk i Ostaszewska to serial bylby nudny.
          • dalenne Re: Przepis na życie 04.04.11, 12:20
            Byłby nudny jak flaki z olejem i jeszcze by te flaki w nim zareklamowali...
            • Gość: A Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.11, 12:25
              Nie ma kasy, a idzie do najdroższego sklepu i kupuje produkty za bagatela 120 parę złotych. I nie kupowała mąki, kaszy i makaronu tylko na kolację umaniła jakąś kapustę.

              Po drugie Kumorek w tej scenie z Mańką przy kolacji, to wyglądały jak siostry, a nie matka z córką.
      • notting_hill Re: Przepis na życie 04.04.11, 12:22
        Owszem, z portfelem wszystko racja... Brak DO przy stawaniu przed sądem to może być problem, chociaż ja nie pamiętam, żeby się kazali legitymować przy tej okazji dowodem, wystarczyło ustne oświadczenie chyba, ale na wszelki wypadek miałam przy sobie.

        Z ławnikami to też nie do końca tak, bo oni są, ale wychodzą w jakimś momencie, chyba przy odczytywaniu wyroku przez sędziego, no nie pamiętam, własny rozwód to przepotężny stres :).

        Też pomyślałam sobie, że robienie zakupów w Almie w towarzystwie kłopotów finansowych to ekstrawagancja, no ale w rodzince.pl też robią...
        • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.04.11, 12:35
          Nie znam sie na marketingu, a tym bardziej na uwarunkowaniach product placement, ale mozna chyba tak "dociosac" scenariusz, ze nie bedzie zgrzytac. Ot wystarczy zeby to mama zrobila zakupy w tej "reklamowanej" sieci i przyniosla corce, czy nawet postrzelona przyjaciolka, ktora raczej nie wyglada na "mającąkłopotyfinansowe". Inna sprawa, ze skoro juz poszla do tej sieci, to juz sama bytnosc w niej jest wystarczajaca, nie trzeba pozniej "dobijac" logiem na torbach. No finezji w tym zakresie w polskich serialch to nijak doszukac sie nie mozna ... a mam wrazenie ze jest coraz gorzej (przegiecie w druga strone z zaklejaniem emblematow marek samochodowych tez jest zenujace). Tak dla zabawy policzylem loga firm, ktore widze z mojego fotela w pomieszczeniu w ktorym przebywam ... osiem. Jestesmy otoczeni logami i jest to naturalne i tak tez powinno byc to robione w serialach, ale nie ... no musza "najechac", "przytrzymac", "zaakcentowac".
          • faszyna Re: Przepis na życie 04.04.11, 12:44
            Metodą ekspresową, czyli z aktywym udziałem myszy w ręku przeleciałam nowy vodowy odcinek serialu i widzę, ze wreszcie Szyc będzie miał swoje 5 minut z duzym okładem. Ale niestety dla nierównowagi bedzie też sporo o młodziezy, na którą powoli zaczynam sie uczulać.
            • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.04.11, 12:53
              No mlodziez ekstremalnie slabowita ... jak wczoraj te dwie "wyrosniete" nastolatki siedzialy na lekcji i cos tam pisaly i mialy na blekitno wypackane paznkocie to wszystko krzyczalo "UWAGA! NASTOLATKA NIEORYGINALNA - KOPIOWANIE NIEWSKAZANE". Ale ... nie wiem dlaczego rozbawila mnie kwestia Grubej "Kurde ... musze schudnac, bo nie mam przewiewu miedzy brzuchem a ...". Chyba dlatego, ze od ogladania seriali zaczynam miec podobny problem ;-))))
              • aga_ata Re: Przepis na życie 04.04.11, 13:30
                "aktorka" grająca postać córki jest wybitnie źle obsadzona, skoro nie tylko mnie wnerwia.

                Jest jej za dużo i za kolorowo. Bez przesady, czy wszystkie gimnazjalistki tak wyglądają? Nie sądzę, żeby nawet większość. Nie mogli jej jakoś inaczej zrobić, te okulary niby fajowe, niby modne, ale... dżizas! Uwielbiam się czepiać, ale po wywiadzie z Pilaszewską i jej zachwytami nad własnym scenariuszem po prostu padam na twarz, jak widzę to "dzieło". Nie wiem w którym miejscu mam się zachwycać.
                • dalenne Re: Przepis na życie 04.04.11, 15:02
                  To ta córka jest w gimnazjum? Obstawiałam ostatnią klasę liceum ;)
                  • Gość: B6 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 04.04.11, 17:02
                    Skoro córka ma siedemnaście lat, to znaczy, że jest w liceum! Naprawdę warto robić sceny o zgłaszaniu dowodu os. na policji?!
                    • faszyna Re: Przepis na życie 04.04.11, 17:57
                      A jak sie ma wiek córki do niedawnej 16 rocznicy slubu? Najpierw była córka, potem slub? To miałoby nawet sens z uwagi na zaawansowany wiek aktorki grającej córkę.;) Ale zapewne to zwykłe niechlujstwo produkcji. Zauważyłam, ze w amerykańskich filmach takie nastoletnie dziecko grane jest przez osobę o wiele niższą od rodziców (ojca). Czasem to smiesznie wygląda, bo z racji na geny taki dzieciak nie powinien być z definicji kurduplem, ale tak wlasnie zwyczajowo jest. A u nas odwrotnie: nastolatki o wyglądzie prawie poważniejszym niz ich filmowe matki. Poza dyskusja natomiast jest, ze dziewczyna grająca córkę nie daje sie polubic.
                      • lilith76 Re: Przepis na życie 05.04.11, 09:14
                        Podpisuję się pod mattem, w kwestii wykorzystania Almy trochę inaczej.
                        Generalnie dynamika scenariusza pada. To co zobaczyliśmy dotąd powinno się zmieścić w 1-2 odcinkach. Pilaszewska napisała fajny 3-4 odcinkowy serial, który musiała napompować do kilkunastu.
                        Powinna była nakręcić serial o parze Ostaszewska-Adamczyk - było by oryginalnie, trochę kontrowersyjnie, zabawnie, bo ich dialogi/sceny wychodzą jej świetnie.
                        A tak... "życie, życie jest nowelą".
                        • gocha221 Re: Przepis na życie 06.04.11, 21:00
                          Ostatnie 2 odcinki (bez nowego na TVN) są zwyczajnie słabe, nudne, nic sie w nich nie dzieje.
                          Wątek Adamczyka i Ostaszewskiej też sie wyczerpie i to niedługo, bo ile można pokazywać pantoflarza, który od czasu do czasu doznaje olśnienia i jego panią, która ma manię planowania i kontrolowania....
                          Zaczęło się całkiem nieźle i ładnie dla oka, ale kupy się to nie trzyma...
                          • Gość: B6 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 07.04.11, 09:39
                            Nic sie nie dzieje?! W przedostatnim odcinku Usta, usta przez pół godziny jedna pani uczyła drugą pania, jak palic trawę! Chciałbym, żeby we wszystkich polskich serialach tak "nic sie nie działo"...
                            • lilith76 Re: Przepis na życie 07.04.11, 19:48
                              Sprawdź o jakim serialu jest wątek.
                              • Gość: Anka Re: Przepis na życie IP: *.ilabs.pl 09.04.11, 22:50
                                Co mnie draznilo: tez Alma. Z kolei upowanie nowego lozka moge zrozumiec jesli tamto kojarzylo sie z bylym mezem - chociaz to faktycznie nie jest pierwsze potrzeba bezrobotnej. Przyznawanie sie pracodawcy, ze jest w ciazy - idiotyzm. Sama sie wystawila. Poza tym nie rozumiem dlaczego nie chciala pracy w recepcji w korporacji, a u Szyca wziela zmywak. Chyba jednak w recepcji korporacyjnej lepiej placa. No i jest mozliwosc, ze po ciazy swietna recepcjonistka dostanie lepsze stanowisko.

                                Nie rozumiem tych zachwytow nad Ostaszewska i Adamczykiem. Sa przerysowani i smieszni - ale czy tak zachowuje sie para, ktora dopiero zaczela konkubinat? Nie jestem facetem, ale jakby ktos do mnie mowil per "zabciu" caly czas to chyba bym sie wsciekla.

                                Ostaszewska ratuje to, ze gra jakby dwie postacie - profesjonalnej zawodowo kobiety i infantylnej uczuciowo. Tylko, ze tylko ta pierwsza jest wiarygodna - super scena gdy robi USG Ance. "Tu jest serduszko" - mnie rozwalilo.

                                Najwieksze plusy serialu: oczywiscie pani Kolak. Ale jest tez kolezanka Mani- Gruba - wreszcie w polskim serialu mamy nastolatke z nadwaga. Brawa za odwage. Bo jak dotad w polskich serialach mielismy same anorektyczki. A tu wreszcie nastoltka, ktorej stary odszedla, a ona ma problem wagowy. Ta dziewczyna gra bardzo ciepla przyjaciolke - gdybym byla nastolatka chcialabym miec taka kumpele.
                                • Gość: bardu Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.11, 00:30
                                  > Poza tym nie rozumiem dlaczego nie chciala pracy w recepcj
                                  > i w korporacji, a u Szyca wziela zmywak.
                                  To nie ona nie chciała pracy w recepcji, tylko jej (z powodu ciąży) nie chcieli.
                                  • faszyna Re: Przepis na życie 10.04.11, 12:55
                                    A dobrze pamietam, ze alimenty mają wynieśc 2500 zł? No to ja przepraszam, za 2500 zł można wziąc na wstrzymanie i spokojnie szukac pracy bardziej dostosowanej do wykształcenia i mniej męczącej dla kobiety w ciąży. No ale wtedy nie byłoby Szyca i awansu bohaterki "od pucybuta do milionera" (bo takim awansem w gastronomii mi tu zalatuje ;)).
                                    • Gość: B6 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 10.04.11, 13:30
                                      Pewnie masz rację. Mówcie, co chcecie, i tak czekam na dzisiejszy odcinek.
                                      • aga_ata Doczekałam się! 10.04.11, 22:50
                                        Szyc powiedział kilka zdań!
                                        Postać Jerzego bardzo mi się podoba, ma facet jaja, jest gburem i chamem, ale jeśli jest taki dobry jak mówi, że jest to niech sobie takim pozostanie.
                                        Ogólnie jestem pod wrażeniem tego, ile pokazali scen w kuchni. I to na dodatek coś się w tej kuchni działo! Myślałam, że tvn machnie ręką i nie będzie im się chciało przygotowywać tylu rzeczy jako rekwizytów.

                                        Wątek młodzieżowy... Dżizas. Po co tooooo?! Ten cały Grochol, ta dziewczyna.. Grr! Gówniara olewa opłaconą wycieczkę, bo Grochol, a matka - ok. Ja wszystko rozumiem, nawet a propos artykułu, jaki podała faszyna w wątku o licencji, ale jakiekolwiek słowne upomnienie pt. to było głupie, nie zachowuj się jak dziecko - by się przydało. Ale ok, nie znam się, dzieci nie mam. Niech będzie i tak.

                                        Olszówka i jej telefon do Kumorek, bo jej cieknie w mieszkaniu... Jej postać ma być tak cholernie mało rozgarnięta, że dzwoni najpierw do przyjaciółki, zamiast na biuro numerów po hydraulika? W serialach to się często zdarza... Dla mnie to trochę nie tego...

                                        I błagam, błagam, błagam... Niech Kumorek nie zapała miłością do Szyca. Plis. Niech zapała do Żurka, niech choć jeden serial, choć jeden film nie będzie tak przewidywalny...

                                        PS. Tak, mam zamiar to dalej oglądać. Tak, narzekam. Tak, lubię.
                                        • Gość: matt_banco Re: Doczekałam się! IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.04.11, 23:04
                                          Cos ostatnio mam pecha do Szyca ... wczoraj zerknalem na mniej wiecej polowe "Mniejszego zla", gdzie akurat sie z Zurkiem spotkal. Cos mnie ostatnio w nim denerwuje, jakas taka dziwna maniera w glosie. ZDecydowanie wolalem go z czasow "Oficerow", czy w "Vincim" gdzie mowil ze swada, jakby naturalnie. Gdy "wyciska" przez zeby te swoje grubianskie uwagi jakos nie brzmi za dobrze. Chyba wolalbym w roli tego szefa lekko autystycznego Tope ;-))))))) Ten potrafi byc antypatyczny w bardziej wiarygodny sposob.
                                          • Gość: Monika Re: Doczekałam się! IP: *.nplay.net.pl 11.04.11, 15:41
                                            Matt, trafiles w sedno, bardzo lubie Szyca, ale zastanawialam sie, co mnie w nim ostanio drazni, teraz wiem, tez go wole z czasow Oficera.
    • matt_banco No i sie rozpadlo ... 10.04.11, 22:52
      co to za zbior jakichs durnych skeczy ... halooooooooo ... narracja, opowiadanie ... a tu jakiejs banialuki z hydraulikiem i przeziebieniem, jakies warsztaty i przeprosiny ... no i polozone sceny kuchenne, bo zrobiono z nich jakis teledysk. Czekalem na Szyca ... no i sie doczekalem, ale zasadniczo niepotrzebnie. Jakos tak ciezko mu idzie, silowo to zagral. Zreszta ekipa kuchenna tez bez wdzieku i to z Rutkowskim w skladzie. Nie trafia na razie do mnie pomysl z Czeszka, bo to niby taki samograj, ale tez silowy. No i na tym tle raptem dwie sceny z duetem "zlodziei", czyli Adamczkiem i Ostaszewska. Przy Adamczyku usmialem sie prawie do lez ... "klub milosnikow zoologii z Walusiem w roli glownej". I Ostaszewska w rozmowie z Anka ... ciepla, empatyczna, boska (jakos tak sobie wyobrazilem jak wygladalaby wersja ostaszewsko-adamczykowa czegos na ksztalt "Pan i Pani Smith"). Niemniej jak na caly odcinek to zdecydowanie malo. No dobra niech bedzie ze po stronie zalet dorzuce Zurka. Jest jakos tak chlopieco uroczy, a przy tym nie jest infantylny.
      • Gość: R Re: No i sie rozpadlo ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.11, 22:59
        ja p.dole ale narzekacie jak typowe baby!!! wszystko zle. tego za malo, tego za duzo, a ten to samograj, a te sceny to zle krecone.

        serial wcale nie jest taki zly.
        • Gość: matt_banco Re: No i sie rozpadlo ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.04.11, 23:05
          Takie mamy hobby ... ogladamy i narzekamy ... i obu rzeczy nie zamierzamy przestac.
          • Gość: R Re: No i sie rozpadlo ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.11, 23:12
            Dobra, to napiszcie jak nazywa sie aktorka grajaca Czeszke - Aldone. Wiem, ze na imie Izabela, a nazwisko zapomnialem z napisow :P
            • lilith76 Re: No i sie rozpadlo ... 10.04.11, 23:16
              Nie wiem, ale
              kupuję "samotną maminkę" :)
            • Gość: matt_banco Re: No i sie rozpadlo ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.04.11, 23:59
              Izabela Kapiasova
    • Gość: galatea Re: Przepis na życie IP: *.komster.pl 11.04.11, 08:01
      No ludzie.... Teraz juz naprawde cos mnie tkneło... A zatem:
      Zima, mróz, śnieg. Olszówce leci woda, wbiega do domu w tych swoich szpileczkach, sciaga je i co? I ma BOSE stopy! No padłam jak to ujrzałam. No nie wiem, ja nie z Warszawy, może w korpo jest taka moda, że nawet w mrozie nie wypada choćby i rajstop nosic... Ah, no i pierwsze co- telefon do Anki też mnie rozwalił.
      Mańka wraca z obozu, ktory wyglada na to ze znajduje sie in the middle of nowhere ot tak- ciekawe czym? No i nie pomyślała, że matka za to zapłaciła a matka nie pomyślała, żeby córce jakąkolwiek reprymende za takie zachowanie dać, bo ona jak miałą 7 lat też z domu uciekała... ;/
      Generalnie zachowanie Anki w pracy: mowia jej wylacz telefon, ona chyba na złość jeszcze go odbiera. Niby zapieprz, ale jakos tego nie widac, jej głowna czynnościa było wycieranie tych talerzykow i ogladanie pracy kucharzy... I generalnie Szyc jej (slusznie) zwrócił kilka uwag a ona wielce obrazona na niego, jaki cham i gbur, i jak on SMIAŁ jej zwrócic uwagę w peirwszym dniu pracy... Noz kurde, ksiezniczka sie znalazła!
      Wątek z Ostaszewka u lekarza... Lekarka wie, ze jej facet i Ani ma tak samo na imie, wie ze opuscil ja w ciazy, wie ze odszedl do innej kobiety i jeszcze komentuje, ze ona by takiego pogoniła.. No litości.

      Eh, ulzyło mi. Tak, bede ogladac dalej. Dla Żurka :P
      • Gość: acce Re: Przepis na życie IP: *.adsl.inetia.pl 11.04.11, 08:33
        No ludzie... Bajka, bajka mniej prawdopodobna niż Kopciuszek i Królewna Śnieżka. Tamte chociaż piękne były.
        Przepraszam, ale nie mogę uwierzyć w bajkę o średnio atrakcyjnej, kobitce po trzydzeistce, w ciąży i z nastoletnią córka - za którą uganiają się super faceci. Ta romantyczna scena nad Wisłą, wiatr we włosach ... Wyobrażacie sobie jak capiły jej włosy i ciuchy kuchennymi smrodami po całym dniu pracy w knajpie?
        Na bose nogi Olszówki też zwróciłam uwagę;)
        No i walnięta mamuśka, ktora woli przebiedować koszmarno-kartkowe lata 80-te sama z dzieckiem w Polsce niż wyjechać do kochającego, przystojnego męża, który wybudował dla nich willę w RPA! No ale chociaż w świetle tego bardziej prawdopdoba staje się postawa Anki, która unosi się honorem i rezygnuje z należącej się jej jako ciężarnej ochrony wynikającej z prawa pracy. COż, widocznie po mamusi obciążona genetycznie głupotą;))
        • Gość: acce Re: Przepis na życie IP: *.adsl.inetia.pl 11.04.11, 11:08
          Dot. odcinka 7 (vod)
        • Gość: Kaska Re: Przepis na życie IP: 195.245.213.* 11.04.11, 18:01
          Też nie mogę pojąc fascynacji bohatera granego przez Żurka naszą mamuską w ciązy z nastoletnia córką. Ktory facet chcialby sie w to pakowac z nowo poznana kobiete?
      • Gość: B6 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 11.04.11, 14:50
        Przeciez lekarka, czyli Beatka powiedziała, że pogoniłaby faceta, ktory odszedł od ciężarnej żony, a Andrzej odszedł, kiedy jeszcze Anka nie była w ciąży! Eeech...Polskie produkcje doprowadziły mnie do takiego stanu, że i tak się cieszę na Przepis, chociaz namiastka bajki...
        • Gość: galatea Re: Przepis na życie IP: *.komster.pl 11.04.11, 21:24
          > Przeciez lekarka, czyli Beatka powiedziała, że pogoniłaby faceta, ktory odszedł
          > od ciężarnej żony, a Andrzej odszedł, kiedy jeszcze Anka nie była w ciąży! Eee
          > ch...Polskie produkcje doprowadziły mnie do takiego stanu, że i tak się cieszę
          > na Przepis, chociaz namiastka bajki...


          I na "odchodne" zostawił jej dziecko na pamiątke :P Była w ciązy tylko o tym jeszcze nie wiedziała...
    • figurka_z_porcelany Re: Przepis na życie 11.04.11, 10:33
      Dzisiejszy odcinek i mnie nie powalił. Dobra poranna kłótnia Adamczyka z Ostaszewską to za mało atrakcji na odcinek. Reszta bez sensu (zwłaszcza niekumata Ostaszewska w gabinecie, bosa Olszówka w zimie).
      Najbardziej jestem zawiedzona Szycem, nad którego aktorstwem wszyscy achują i och...ą. Jakoś tak sie złożyło, że dotychczas nie widziałam w całości ani jednego filmu z jego udziałem i wybitnie nie odpowiada mi jego fizjonomia. Nie wiem, może jest rzeczywiście dobry aktorsko... Jednak jakoś nie pasuje mi do roli w "Przepisie...". Zgadzam się, że gra ciężko, nieprzekonująco, jakby chałturę odwalał. I jestem niemile zaskoczona barwą jego głosu oraz sposobem artykulacji. Podobnie jak skrzecząco-brzękliwym głosem Colina Firtha (tyle, że Firth jest dość przystojny, ale z drugiej strony zderzenie jego dość dużej sylwetki i miłej facjaty z tym mikrym głosikiem jest dość komiczne...)
      • Gość: m. Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.11, 11:40
        z Szycem jest jeden zasadniczy problem, jest chimeryczny, wobec czego gra dobrze, wtedy kiedy chce i kiedy uważa, że warto...a jak stwierdzi, że nie warto to odwala chałturę, z miną wielce obrażonego artysty (to wykonanie przeważa w serialach, choć zdarza się i w teatrze, niestety...) w "Przepisie..." jest sobą, czyli 'Gwiazdą' ;) wobec czego stosuje miny nr 1 i nr 2 (delikatny, ironiczny uśmiech oraz mina 'zajadliwa', z przymrużaniem oczu), ale w końcu najważniejsze, że jest? ;)
        • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 11.04.11, 15:48
          W Ofierze byl swietny, ale to byly jego poczatki, to sie staral,Malaszynski stara sie zawsze,nawet w slabym serialu,Zurek rowniez,a Szyc, coz ,gwiazda,chociaz i tak mam do Szyca slabosc duza, a sam serial,no coz,lekki i przyjemny i tyle.
          • karmella13_13 Re: Przepis na życie 11.04.11, 21:56
            Szyc w teatrze jest niesamowity. Widziałam go w "Sztuce bez tytułu". Wprawdzie była to premiera, ale Szyc był genialny.
            • Gość: m. Re: Przepis na życie IP: 178.42.65.* 12.04.11, 14:47
              Szyc w teatrze jest niesamowity. Widziałam go w "Sztuce bez tytułu". Wprawdzie
              > była to premiera, ale Szyc był genialny.

              to chyba widziałyśmy dwa różne przedstawienia ;) byłam na premierze i po premierze, i kto jak kto, ale Szyc na pewno nie był tam genialny...czekanie po każdej kwestii na brawa, jest raczej oznaką megalomanii, niż talentu...akurat Szyc najlepiej sprawdza się w fabule (przykład "Wojna polsko-ruska"), od teatru niech się trzyma jak najdalej, to takie męczące i mało płatne...
              • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 12.04.11, 16:27
                Ja tez widzialam Szyca w Sztuce bez tytułu, ale w Tv, dla mnie byl swietny.
    • jk3377 Re: Przepis na życie 13.04.11, 07:33
      świetny serial, szkoda,ze tylko raz w tygodniu i 1 odcinek:)
      • galaxian1 Żurek dziękujemy ! 13.04.11, 10:52
        A dla mnie właśnie motyw Żurka wkurza najbardziej.
        Taki tandetny banał, jak z Pretty Woman.

        Piękny, bogaty, wykształcony, rozchwytywany architekt, jeździ Porszakiem... i oczywiście ma full czasu i jest WOLNY :) Wyszukał sobie rozwórkę ze zmywaka, z 2ką dzieci, a tym jedno w drodze, żeby ona chociaż jakaś piękna była :) W dodatku jest upierdliwie namolny, jednak wcale nie widać w nim pasji, uczucia. Żurek nie potrafi grać uczuć, co można świetnie zauważyć w filmie Mała Moskwa.

        No ja tego NIE KUPUJĘ !
        Wątek jest naciągany ma maxa, odrealniony i nierzeczywisty.
        Może niedowartościowanym paniom się podoba, ale nie komuś kto choć trochę myśli.
        • Gość: Monika Re: Żurek dziękujemy ! IP: *.nplay.net.pl 13.04.11, 19:51
          Bo to bajka ma byc, jak Pretty woman
          • galaxian1 Re: Żurek dziękujemy ! 14.04.11, 00:00
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            > Bo to bajka ma byc, jak Pretty woman

            Aby było jak Pretty Woman, to musi być ... PRETTY Woman :D

            Od razu czuć, że scenariusz pisała kobieta.
            Typowo babskie pobudki w tym serialu są realizowane :)
            Ona - nikt, on - królewicz na rumaku marki Porsze :D
            • lilith76 Re: Żurek dziękujemy ! 14.04.11, 09:45
              Niestety, scenariusz piszą dziś najszęściej producenci i jakieś kretyńskie wyniki badań marketingowych.
              Dowodem odmłodzenie bohaterki "Miłości nad rozlewiskiem", bo wg producenta ludzie nie lubią oglądać starych kobiet. Scenarzysta się nie zgadza, scenarzysta może odejść. I Kalicińska odeszła.
              • Gość: Monika Re: Żurek dziękujemy ! IP: *.nplay.net.pl 14.04.11, 12:00
                Serial nie realizuje moich kobiecych potrzeb o ksieciu na bialym koniu czy w porsze, ogladam go z przymruzeniem oka i z przyjemnoscia, tyle.
                • faszyna Re: Żurek dziękujemy ! 15.04.11, 10:30
                  Moim zdaniem, ani "ona nikt", ani on "rycerz z porsche". Pod tym "nikt" kryje się wykształcona kobieta, to i moze u rycerza poza porsche jest takze wrazliwa psychika i potrzeba znalezienia kogoś na powaznie? Choc oczywiscie mało realne wydaje sie, aby na wejsciu takiego rycerza nie odrzuciła pani ze zmywaka, ale kto wie? Skoro milioner mógł się zakochac w prostytutce? Przeciez przeciwieństwa sie przyciągają. ;))) Mnie raczej przeszkadza równoległa obecność Żurka w PnŻ i UU. Oglądam i zaczyna mi sie mylić, czy widzę Żurka podrywającego "zmywarke" czy rosyjską (ukraińską) nianię.
    • kelle1986 Re: Przepis na życie 17.04.11, 15:07
      Po obejrzeniu dzisiejszego odcinka pytam się tylko: gdzie są tacy faceci jak Żurek??? Ech bajeczka.. chociaż całkiem przyjemna:)
      • aga_ata Doktor Lubicz! 17.04.11, 22:46
        Jakże mnie ucieszyła jego obecność. Poczułam się, jak w rodzinie... :P Oczywiście wątek rodziców kopiuj-wklej z Magdy M., tylko USA zamieniło się w RPA. No i Magda nie miała dziecka, nie była w ciąży i pracowała w fajowej kancelarii.

        Tymczasem nasza bohaterka spełnia się w roli "Judyty z Nigdy w życiu!". Nieźle jej idzie. Żurek też daje radę, scena w kawiarni i jego teksty - w ogóle jego dialogi - bardzo mi się podobają, są naturalne i dość żenujące jak na pierwsze randki, takie nieśmiałe i odrobinkę banalne, ale pasują jak ulał!

        Wtrącenia mistrzyni kulinariów Kumorek a'la Magda Gessler w stosunku do Szyca, aż miałam ochotę krzyknąć do Anki: "hamuj, hamuj!", ale krzyknął za mnie Jerzy. Tak jak myśleliśmy chyba, praca w knajpie okazała się pokazywaniem wnętrza kuchni i kilku kotletów.

        Wątek młodzieżowy won! Po raz kolejny!
        Jak ten chłopak od zespołu, co to "podrywa wszystkie laski" przytrzymał dłoń Mańki to już myślałam, że zaraz się w niej zakocha na amen. I kto wie, czy tego nie zrobi. O ile w powodzenie Kumorek uwierzę - umiarkowanie -, o tyle w powodzenie jej córki - nie.

        Oglądanie tego serialu traktuję jako osobiście mi rzuconą rękawicę:D
        • Gość: matt_banco Re: Doktor Lubicz! IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.04.11, 23:37
          No tak ... byc moze i watek "zurkowy" jest naciagny, bajkowy, ksieciobialokonny, ale ... ma swoj urok. Zurek nie zawsze wypada jak trzeba, ale tu akurat wypada. No i jest cos miedzy nim a pania Kumorek, moze nie jakas kosmiczne przyciaganie, ale jest flirtownie (dzisiaj w scenach z panem Leslawem pani Kumorek wygladala slicznie). No i na plus ze Zurek jezdzi troszke starsza, zdecydowanie bardziej klimatyczna 911. A Szyc ... no jak to Szyc, wciaz zbyt kanciasty w swej impertynencji. No i faktycznie kuchnia, kuchnia, ale gdzie jest reszta tego przybytku?
      • Gość: gościówa Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 23:27
        Matko, o ile jeszcze wcześniejsze odcinki oglądałam chętnie to na dzisiejszym czekałam tylko na koniec. Beznadzieja... Przystojny, inteligentny, ustawiony facet (Żurek) lata jak oszalały za sympatyczną, ale przeciętnej urody rozwódką w ciąży, pracującą na zmywaku. Wątek niesamowicie nierealny, po prostu żałosny. I jak ktoś wyżej wspomniał, Anka po całym dniu w kuchni śmierdzi żarciem, a on beztrosko proponuje jej randkę.
        Scena Ireny z dr Lubiczem i jej stwierdzenie, że Mańka to skóra z niej zdjęta - ludzie, wolę babcię Irenę o północy, niż Mańkę w południe. Przecież ta młoda jest paskudna, nie uwierzę, że koleś ze szkoły, który wszystkie podrywa nie zrobi wyjątku dla Mańki.
        • chantal10 Re: Przepis na życie 17.04.11, 23:54
          Oglądałam dzisiejszy odcinek czekając na sceny z Beatką - jakże wielkie było moje rozczarowanie, kiedy zauważyłam, że się nie doczekam :(
        • yoka1 Re: Przepis na życie 18.04.11, 12:05
          Anka po całym dniu w kuchni śmierdzi żarciem, a on be
          > ztrosko proponuje jej randkę.


          pomijam że jest zima, a ona w czasie dnia miała przerwę na jedzonko pierogów w towarzystwie Szyca jeszcze zaliczyła randkę i wszystko za widoku, hoho, a u mnie zimą zawsze ok16ej robi się ciemno. To ile ona pracuje? 2-3 godziny dziennie?
      • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 18.04.11, 12:31
        Gdzies pewnie sa, ale ginacy gatunek:),albo nie trafiamy na nich.
    • figurka_z_porcelany Re: Przepis na życie 18.04.11, 09:24
      Najnudniejszy odcinek z dotychczasowych. Śmiertelnie poważny. Może troche komizmu wniosła Dorota Kolak, ale to nie to samo co starcia Ostaszewskiej i Admaczyka :) Może w następnym odczinku dadzą czadu....
      Mnie znów rozbawiła Pola w letnich sukienkach w środku mroźnej zimy. I na te "gołe" kiecki tylko płaszczyk, żadnego żakietu, sweterka.... Jeszcze rozumiem takie poświęcenie kiedy się wybierała na spotkanie z Klemensem, ale w jednej z poorzednich scen wracała skądś do domu (z pracy, z zakupów), zdejmuje płaszcz a pod spodem cienka sukienka bez rękawów i ze sporym dekoltem...
      A, i jeszcze chciałam spytać, w jakich godzinach knajpy są otwarte. Bo po mojemu, to Anka w dniu randki nad Wisłą z architektem wyszła z pracy gdzieś koło 13.00 - 14.00 zważywszy porę roku i długość cienia jaki rzucały ich postacie. A tuż za nimi wyszedł Szyc. Znaczy to knajpa wydająca śniadania i lunch, a po południu zamknięta? Bo jakoś nie zauważyłam, żeby Anka i kucharze mieli zmienników?
      To w jakich godzinach ona właściwie pracuje? Czasem do południa, czasem po poludniu, a czasem cały dzień z przerwą obiadową na pierogi ?
      • Gość: jakaja Re: Przepis na życie IP: *.centertel.pl 18.04.11, 11:26
        Serialik taki sobie dla mnie najlepsi są Adamczyk (ale tego lubię właściwie wszędzie) i Ostaszewska (pozytywnie mnie zaskoczyła choć najbardziej z tą aktorką kojarzy mi się Katyń).
        Ale od absurdów się aż tu roi Pani Pilaszewska!
        Nie wyobrażam sobie, żeby kobieta w tak trudnej sytuacji jak Anka pozwalała sobie na takie pyskówki z przełożonym, fochy, obracanie na pięcie jak tu pokazano. Przypuszczam, że każda osoba na jej miejscu by się trzęsła, żeby tej pracy nie stracić i jak najmniej wchodzić w drogę szefowi. Przecież ja na miejscu tego Szyca po kilku próbach nawiązania jakiś relacji dążyłabym do zwolniania takiej osoby ze względu na brak komunikacji.
        I jeszcze obraza bo nie zechciał jej menu. Mogli to pokazać jak Anka poczuła się urażona, zamilkła, spuściła oczy, powstrzymywała się od płaczu nie wiem coś takiego. A on postanowił też dać jej szansę na napisanie bo mu się szkoda jej zrobiło. A nie ona od razu foch i odchodzi, do tego publicznie non stop obrabia mu tyłek.

        I jeszcze jedna uwaga ale to się tyczy chyba wszystkich seriali. Czy jeszcze w tych czasach nakręci ktoś serial gdy bohaterowie żyją jak większość ludzi w PL w bloku z wielkiej płyty a nie w przestronnych nowych mieszkaniach?!
        Czy żeby coś takiego zobaczyć to pozoztali mi tylko Zmiennicy, Alternatywy 4 lub ewentualnie W labiryncie?
        • faszyna Matt, jaka to bryka? 18.04.11, 12:14
          Matt, zdaje sie jestes człowiek zorientowany promotoryzacyjnie, skoro napisaleś o bryce Żurka, ale mi ten numer nic nie mówi, to prosze o ciąg dalszy informacji, czyli jaka to jest marka. Bo na masce brak logo....
          Swoja droga az czekam na takie oto pytanie w wywiadzie z Zurkiem, Bobkiem etc., czyli aktorami jeżdżacymi w serialach róznymi wypasionymi samochodami, jak im sie je prowadzi. No chyba, ze to pytanie chybione, bo oni prywatnie i na co dzien wożą sie jakimś ferrari lub maybachem. ;))
          • Gość: matt_banco Re: Matt, jaka to bryka? IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.11, 12:23
            Tak, to jest PORSCHE 911 (dokladnie ktoras w wersji typu 993 - przy ciaglosci okreslonego modelu firmy stosuja wewnetrzne oznaczenia kolejnych generacji, obecna generacja to 997). Dlaczego akurat jest to ciekawe? Bo to jest bodajze ostatnie "klasyczne" Porsche z silnikiem chlodzonym powietrzem. Wiec pokazano w ten sposob, ze gosc wie gdzie jest styl, ale nie przegina tez w druga strone i nie jezdzi "dziewiecsetjedenastka" z lat 70 (youngtimerem), powiedzmy taka jaka zadawala szyku Maryla Rodowicz ;-)
            • Gość: Monika Re: Matt, jaka to bryka? IP: *.nplay.net.pl 18.04.11, 12:30
              Scenariusz rzeczywiscie ma duzo niescislosci,ostatni odcinek slabszy, moze przez brak Ostaszewskiej i Adamczyka, ale za to byl Zurek:),ale zapewne bohaterka wybierze Szyca,z tego, co wiem ma byc druga seria,moze troche lepsza bedzie.
              • iwu Re: Matt, jaka to bryka? 18.04.11, 12:50
                I w zasadzie nic tu nie ma o tej jej ciąży. Ja na początku ciąży chodziłam non stop śpiąca, mogłam spać w dowolnym miejscu i o dowolnej porze. Rozumiem, że można nie mieć żanych objawów, ale bądź co bądź jakieś badania się robi, witaminy bierze, jakoś się to przeżywa. A tu nic.
                Co do nastolatek, to niestety mam jeden egzemplarz w domu i wiem, że te lekkie ubrania w środku zimy to nie bajka. One tak mają i można sobie płuca wypluć, a one i tak zrobią swoje. Chyba, że naprawdę im tyłki zmarzną, ale np mojej córce jest zawsze ciepło. :)
                Muszę powiedzieć, że i tak Gruba i Mania są fajne, wolałabym w pracy mieć do czynienia z takimi niż z wytipsowanymi plastikami.
                • monika790 Re: Matt, jaka to bryka? 18.04.11, 13:08
                  Dokladnie,o ciazy nie ma nic,bohaterka lata, biega, pracuje jakby w ciazy nie byla,choc moze rzeczywiscie niektore kobiety w ciazy czuja sie wysmienicie,ja takiej kobiety nie znam,ale moze takie istnieja:).
            • faszyna Re: Matt, jaka to bryka? 18.04.11, 12:35
              Matt, ależ ty jestes nieskończenie mądry facet. Nie tylko znasz sie na filmach, ale i na brykach. Jak to mówią: szacun! :))))))
            • Gość: matt_banco Re: Matt, jaka to bryka? OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.11, 12:39
              Jednym z najlepiej dobranych duetow serialowych jesli chodzi o postac-samochod jest chyba Patrick Jane (Mentalista) i jego Citroen DS. Auto rownie ekscentryczne jak postac, no i przy tym odpowiednio piekne. Starsza generacja wspomnianej "911" (dokladniej o 1 w stosunku do Zurkowej) jezdzi natomiast Duchovny w "Californication", tym razem jest to typ 964, wlasciwie klasyczne Porsche.
              Idac dalej ... w "Hotelu 52" Artur jezdzi ... i tu jest ten przypadek, gdy slowo kultowy jest na miejscu ... Fordem Mustangiem (wlasnie za kilka dni dostane serie amerykanskich modeli (no dobra, takich troche bardziej dopracowanych resorakow), ktora przyleci do mnie z USA i przynajmniej 3 to beda ... Mustangi). ;-)))))))
              • monika790 Re: Matt, jaka to bryka? OT 18.04.11, 12:47
                Gość portalu: matt_banco napisał(a):

                > Jednym z najlepiej dobranych duetow serialowych jesli chodzi o postac-samochod
                > jest chyba Patrick Jane (Mentalista) i jego Citroen DS. Auto rownie ekscentrycz
                > ne jak postac, no i przy tym odpowiednio piekne. Starsza generacja wspomnianej
                > "911" (dokladniej o 1 w stosunku do Zurkowej) jezdzi natomiast Duchovny w "Cali
                > fornication", tym razem jest to typ 964, wlasciwie klasyczne Porsche.
                > Idac dalej ... w "Hotelu 52" Artur jezdzi ... i tu jest ten przypadek, gdy slow
                > o kultowy jest na miejscu ... Fordem Mustangiem (wlasnie za kilka dni dostane s
                > erie amerykanskich modeli (no dobra, takich troche bardziej dopracowanych resor
                > akow), ktora przyleci do mnie z USA i przynajmniej 3 to beda ... Mustangi). ;-)
                > )))))) To ty zbierasz resoraki?:) Duchovny jezdzi bardzo fajnym samochodzikiem:)
                • Gość: matt_banco Re: Matt, jaka to bryka? OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.11, 12:56
                  ;-)) No ... coz ... ja wiem, ze w moim wieku powinienem miec garaz prawdziwych maszyn, a nie 4-6 cm "zabawki", no ale garazu nie mam, dysponuje tylko jednym "prawdziwym" samochodem, a na polkach moge sobie poustawiac setki "kurdupli". Tak naprawde to jakas postac "powrotu do przeszlosci". W dziecinstwie zbieralem "resoraki", ktorych udalo mi sie zgromadzic kolo 60 ... w czasach liceum zostaly skradzione. Wiec ... po kilkunastu latach uznalem ze zbuduje nowa "kolekcje". No i spokojnie buduje, tylko rozmiar sie troche ... no powiedzmy, ze troche wiecej niz troche ... rozrosl ;-)
              • dalenne Re: Matt, jaka to bryka? OT 18.04.11, 13:37
                Och, już myślałam że do Matta ze Stanów frachtem idą 3 Mustangi pełnowymiarowe Ale by było, zazdrość i zgrzytanie zębów ;) Piękne samochody, jakże byłoby cudownie móc w takim depnąć gaz do podłogi, ech... :)
        • Gość: B6 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 18.04.11, 13:06
          Już widzę, jak tvn robi serial z bohaterami z wielkiej płyty. W życiu! Przeciez ma byc komercyjnie i przyjemnie. I jest.
          • Gość: jakaja Re: Przepis na życie IP: *.centertel.pl 18.04.11, 13:25
            No tak bo rzeczywistość jest taka, że w wielkiej płycie to praktycznie już teraz nikt w Wawie nie mieszka no może jak są sceny z jakąś patologią to wtedy. ;-)
            Wszyscy mają wypasione chaty niezależnie od tego ile mają lat i co robią.
            Owszem jest komercyjnie, dla mnie nie do końca przyjemnie ale napewno nie realistycznie, choć skoro to bajka w stylu pretty woman to w sumie czego tu się czepiać... :-)
      • Gość: gościówa Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.11, 13:25
        Zgadzam się w 100%. Dodam jeszcze, że Anka będąc w ciąży nie zje normalnego śniadania, tylko ugryzie kanapkę i popije łykiem kawy i już pędzi do pracy. Rozpięta, z jednym butem na nodze, bez szalika, czapki, itd. Kosmos :)
    • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 18.04.11, 15:55
      Agnieszka Pilaszewska, dobra aktorka, ale chyba scenariusze jej srednio wychodza.
      • Gość: w morde i miodem!! Re: Przepis na życie IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.11, 19:35
        ale Beatka pojechała!! zapowiada się nieźle :))
      • Gość: B6 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 19.04.11, 12:26
        Jasne! Pani Łebkowska lepszą jest! I kolumbijczycy sa lepsi! Nie wspominając o panu Figurze.
    • Gość: gocha Re: Przepis na życie IP: *.icpnet.pl 18.04.11, 19:42
      Zgadza sie, nieścisłości i idiotyzmów jest nadmiar.
      Ja rozumiem, że ma być ładnie, że to tylko serial ito, ale bez przesady.
      Mógłby sie trafić czasem ktoś, kto jednak jakieś trudności finansowe posiada, nie ma kuchni w zabudowie za 25 tys i nie robi zakupów w Almie.
      A tu Anka, która pierwszej pensji raczej jeszcze nie dostała, ma 2,5 tys alimentów na 3 osoby (tez malo realne te alimenty), wydatki przed nią duże lub bardzo duże a ona gotuje jakies wymyślne dania, awokado, ananasy i cholera wie co jeszcze.

      Wątek Żurka, który akurat za nią biega jak oszalały miłosiernie pominę.
      Wątek Poli, która jednocześnie jest w stanie zarobić na wypaśny apartament w marmurze, dziesiątki kiecek itp, a jednocześnie zachowuje sie jak osoba niedorozwinięta intelektualnie też już pominę...ech.... za po pierwszych odcinkach zapowiadało się nawet, nawet.. szkoda.
      • faszyna Re: Przepis na życie 18.04.11, 20:50
        No ale czego sie spodziewałaś? Reality show? W każdym serialu fakty mają sie nijak do rzeczywistosci. Ale przeciez nie oznacza to, ze takie rzeczy nie moglyby sie w ogóle wydarzyć. Te dośc wypasione i duże wnętrza za lat kilka będą pewnie normą, a przynajmniej są juz teraz taką normą u średniej i wyższej klasy w krajach zachodnich. Żurek zapewne na koncu okaże sie szubrawcem, bo skoro teraz nie zwraca uwagi ani na stan ani na pozycję zawodową Anki, to pewnie nie ma długoterminowych zamiarów. Pola, zgoda, idiotka, ale malo takich w życiu? Alimenty zgrzytają, fakt, przy takiej kwocie na dwie osoby zmywak nie pasuje. Ale bez zmywaka nie byłoby ani knajpy ani awansu bohaterki w tym garnkowym świecie. Docelowo pewnie Anka stanie sie włascicielką własnej restauracji i to pewnie z Szycem. Oczywiscie jak go te krokodyle z Edenu nie zeżrą i wróci do kraju na kolejne sezony serialu. ;))
        Jednym slowem, podstawą każdej akcji serialowej jest fikcja. Raz mniejsza, raz wieksza, ale bez fikcji nie byłoby ani akcji ani fanu. A o to chyba chodzi, a nie o realizm sytuacyjny?
        A co do bzdur kompletnych, polecam "Chichot losu". ;)))
        • Gość: gocha Re: Przepis na życie IP: *.icpnet.pl 18.04.11, 21:13
          No nie zgodze sie z Toba, bo jakiekolwiek realia w jakimkolwiek punkcie by sie przydały.
          Tu ich brak..
          Nie oczekuje, ze w serialu woda na herbatę będzie sie 5 min gotowała, ale na boga....

          A co standardu mieszkań, to poczytaj sobie prognozy...Najnowsze mówią o trendzie na tzw. mieszkania kompaktowe, 45 m dla rodziny 2+1, a najpopularniejsze obecnie mieszkania to 2 pokoje, lub małe 3... takie schodzą najszybciej, wejdź na stronę byle jakiego developera i spójrz na ofertę. 80% to mieszkania to 55m kw. Wiec jeszcze parę lat poczekamy na te zachodnie metraże....A już zupełnie na zycie klasy średnio-wyższej (co to znaczy, btw) nie powinno być stać samotnej matki 2 dzieci, pracującej na zmywaku i z perspektywą wychowawczego lub dodatkowych wydatków na żłobek/nianię...
          Gdyby robiła zakupy w biedronie albo lidlu, to byłoby jakoś tam wiarygodne a fabuła by raczej nie straciła.

          A po drugie postaci są tak mało wiarygodne, i Żurek i Anka i Mania z koleżanką.. U każdej coś razi...Pola głupia, mania irytująca, Żurek chyba psychiczny, Szyc prosty w swej prostocie, 2 miny ech...
          Nawet ojca źle dobrali, bo zobacz jakich kolegów ma matka Anki a jak wygląda odnaleziony tatko... no 20 lat młodziej....
          • faszyna Re: Przepis na życie 18.04.11, 22:43
            Troche poszalałaś...
            Obecne prognozy co do mieszkan mowią o oczekiwaniu ze strony kupujących, i to głownie młodych, a nie tym, jak mieszkaja ludzie. Ja miałam na mysli ambicje, a nie obecna sytuacje na rynku pracy i na rynku kredytów, obie kiepskie. Bo jak ktos ma pieniądze, to nie kupuje byle klitki...
            Ciągle ta dwójka dzieci... Czy płód ca 5 miesieczny to juz dziecko, na ktore trzeba wydawać pieniądze? No chyba nie, a 2500 zł alimentów plus płaca za zmywak to wcale nie tak mało.
            I co ma do rzeczy wiek ojca do wieku kolegów matki? Od kiedy to są miary sprzęzone?
            • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.11, 23:13
              Tomasz Stockinger - 1955
              Dorota Kolak - 1957
              Slawomir Orzechowski - 1958
              Wojciech Duryjasz - 1940

              No wiec zasadniczo wszystko sie zgadza ;-) Duryasz jest o 15 lat starszy od Stockingera to i moze wygladac ... starzej. A Orzechowski nigdy nie byl amantem jak pan Tomasz i nawet gdyby byl 15 lat od niego mlodszy, to i tak nie wygladalby tak atrakcyjnie. A p. Kumorek moze byc corka Kolak i Stockingera, bo rodzona w roku 1979. Wiec w tych metrykalno-aktorskich zawilosciach akurat nie ma zadnego zgrzytu. W tym temacie tylko wiek Mani jest zgrzytem (swoja droga zerknalem po latach na "Cialo" i Radwańska mimo upływu lat wciaz wyglada tak jak w tamtym filmie ;-)))))
              • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 19.04.11, 00:07
                Osttanio ogladalam "Ciało" i masz calkowita racje, tylko teraz aparat na zeby nosi
                • chantal10 Re: Przepis na życie 19.04.11, 00:12
                  O matko! Ona faktycznie tam grała! Że też ja nie zorientowałam się, że to Mania mówi o babci "Wanda, wanda co zabiła Niemca" :D
      • Gość: B6 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 19.04.11, 12:21
        Ananas kosztuje 12 zł i dla dwóch kobiet wystarcza spokojnie na trzy dni, awokado po 6 zł sztuka, z dwóch mozna zrobic bardzo sysący posiłek. To chyba taniej niz 1kg wieprzowiny, cielęciny czy schabu? A wygląda ładniej. Alimenty 2500 sa małe! To zależy od adwokata i statusu faceta, który ma je płacić. Przy wyższym wykształceniu i regularnej pracy to realna suma.
        • faszyna Re: Przepis na życie 19.04.11, 12:39
          Wyższe wykształcenie i regularna praca jako gwarancja wysokich zarobow? To może dla równowagi takie dane z 2010 wziete skądś z internetu:
          "Co czwarty lekarz zarabia w Polsce mniej niż 2700 zł. brutto. Zarobki połowy lekarzy mieszczą się w przedziale od 2700 do 4485 zł. brutto." Czy dla 3/4 lekarzy alimenty 2500 zł to naprawde małe piwo?
          • Gość: Anka Re: Przepis na życie IP: *.ilabs.pl 19.04.11, 14:20
            Kumorek jako kobieta 32 letnia spokojnie moglaby byc corka Kolak i Stockingera. Ale w tym serialu jest matka 16-latki. Zakladajac, ze urodzila ja w wieku 20 lat ma w serialu lat 36 czyli jest rocznik 1975. No i wychodzi, ze gdy sie urodzilla Kolak miala 18 lat, a Stockinger 20. Bardzo mlodzi rodzice.;)

            W ogole watek z ojcem z RPA, ktor przyjezdzal regularnie co 4 lata, a zona brnila mu dostepu do corki, a przez caly czas go kochala - jest nie do kupienia.

            No i powiedzcie mi czemu tej ciazy w ogole nie widac, czemu ta niewiasta w ciazy prawie nic nie je. Nawet tego pysznego deseru od Zurka. Tylko pieroga dziubnela. Serial o zarciu, a sami anorektycy...
            • Gość: R Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.11, 10:32
              Tez nie moge uwierzyc w te powodzenie Manki. W niej nie ma nic pociagajacego. Te wielkie okulary nerdy, włosy ściągnięte na maxa do tyłu, zwykły kucyk, spodnie rurki, 10 warstw swetrów czy jakiś bluz, jeszcze jakies szarfy i szale na szyi. No i szczyt to te pazury pomalowane na oczojebny zielony albo najlepiej pomalowane tylko 2 palce albo na rozne kolory. Malo w niej kobiecosci... Gruba tak samo, ten ubior.

              a tak na marginesie, to kiedys dzieci wygladaly jak dzieci
              www.youtube.com/watch?v=N5AfrOL5kDM&feature=related
    • the_accidental Re: Przepis na życie 25.04.11, 00:19
      Jaka właściwie była pora roku gdy zaczynał się serial? Bo Anka jest już w 7. miesiącu (obejrzałam odc. 9) i wciąż trwa zima. Śnieg na samochodach, wszyscy chodzą w kurtkach i szalach.
      • Gość: xd Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.11, 00:51
        to,ze kumorek ma 32 lata nie oznacza przeciez,ze jej bohaterka ma tyle samo,moze miec np 36..

        serial to typowe tvnowskie DNO!!nierealne-za 2,5 tys alimentow to anka moglaby spokojnie w domu siedziec a nie isc na zmywak,wszyscy "piekni" i bogaci,wszyscy swietnie ubrani,mieszkaja w apartamentach itd

        zenada;/
        • aga_ata Re: Przepis na życie 25.04.11, 11:30
          Czy kiedykolwiek w jakimkolwiek serialu powtarzającym wątek powracającego ojca - jego córka nie strzeli focha na jego widok? Nosz...! Czy Pilaszewska jest aż tak beznadziejnie przewidywalna, czy też ludzie rzeczywiście się tak zachowują? Gdyby mój ojciec się po latach pojawił, to zanim bym się na niego śmiertelnie obraziła, wysłuchałabym go, a potem zdecydowała, a już na pewno nie rzucała się na niego, gdyby mi kupił samochód. Podziękowałabym, skoro i tak przez lata sporo na mnie oszczędził.

          Mańka, jej wielkie obleśne okulary i nagłe powodzenie... :/
          A te tańce w kuchni u Szyca? Co za żenada! Nie wiedziałam, gdzie oczy podziać...

          Wątek Ostaszewskiej i Adamczyka jak zawsze bez uwag:)

          No i wciąż mam nadzieję na niebanalne zakończenie, czyli inne niż Anka&Jerzy love forever.
          • Gość: ultra75 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 25.04.11, 13:56
            'Czy kiedykolwiek w jakimkolwiek serialu powtarzającym wątek powracającego ojca - jego córka nie strzeli focha na jego widok?'
            A ja dodam - czy w KAZDYM serialu MUSI sie pojawić ten oklepany i ograny wątek ojca/matki zza swiatów (Magda M., Usta Usta teraz tutaj - i pewnie długo by jeszcze wymieniac)?
            Wkurzaja mnie te watki i nudzą, jak mało które...
            • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.11, 14:41
              i Pilaszewska nie podołała. Nie chcę nic mówić, ale tak właśnie przypuszczałam, nagłe przekwalifikowanie zawodowe nie wróży niczego dobrego. Po "trzęsieniu ziemi" i zachwytu nad pierwszymi odcinkami, dostrzegam coraz więcej głosów krytycznych...jak dla mnie potencjału starczyło na góra 3 odcinki, teraz jest coraz gorzej, drętwy wątek młodzieżowy, schemat z przyjaciółką, która bawi się facetami, a teraz nie może zdobyć tego jednego, którego akurat chce, cudowny pan architekt głównej bohaterki za kilka odcinków okaże się pewnie mniej cudownym panem i władcą, który będzie się wstydził dziewczyny ze zmywaka, a zły szef pokaże ludzkie oblicze faceta z pasją, o którym marzy każdy kobieta. Pachnie banałem w najgorszym wydaniu. Kochający tatuś z zaświatów, którego niedobra mamusia skazała na wieloletnią banicję tylko dopełnił ten obrazek. Strach się bać drugiej serii.
              • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.11, 15:08
                i jeszcze jedna rzecz mnie boli strasznie, zaczęłam przez nią oglądać ten twór serialowy i przez nią niestety zakończę, Magda Kumorek rozczarowała mnie bardzo! Miałam słabość do tej dziewczyny, pamiętam jej początki w polsatowskim "Samym życiu" i urzekła mnie- ale on tam grała! nie wiem czym to było spowodowane, czy faktem, iż była świeżo po szkole, czy mobilizującą tremą przed starszymi fachem parterami (Celińską, Stelmaszykiem, Kociniakiem), ale tam grała, a tu tylko jest. Szkoda wielka. Jak dla mnie zrobiła duży krok w tył.
                • aga_ata Re: Przepis na życie 25.04.11, 15:24
                  Dla mnie też Kumorek jest bardzo słabiutka. Ale cały serial trąci żenadą...

                  Nie wiem ile zostało odcinków, ale jeśli Jerzy ma podpić serce Anki to powinien powoli zaczynać... Ale jakoś wierzyć mi się nie chce, że taki gburowaty wielki mistrz zakocha się w pannie zmywarko-kopciuszku. A co do Żurka, to już rogi pokazuje. Ale fakt, że Anka go traktuje jak natrętnego komara, na jego miejscu kopnęłabym ją w zad!

                  Wątek pani Kolak, co to co cztery lata - w przeciwieństwie do Żurka - kopała Lubicza w zad jest tak naciągany, że szok. Jej gra także pozostawia dla mnie sporo do życzenia, o zachowaniu nie wspomnę, ale to także wiernie oddana kalka Teresy z Olsztyna i powracającego Fronczewskiego. Cóż, widać pani Pilaszewska Magdę M. lubiła.
                  • aga_ata Jerzy serce podbić:D podBić. 25.04.11, 15:24
                    • kelle1986 Re: Jerzy serce podbić:D podBić. 25.04.11, 16:32
                      Lubie ten serial ale banałami jest wypchany po brzegi. Ponadto Lubicz gra.. Lubicza. Chodzący przykład zaszufladkowanego aktora.
                      • Gość: Monika Re: Jerzy serce podbić:D podBić. IP: *.nplay.net.pl 25.04.11, 17:40
                        Gra Lubicza-beznadzieja,bez porownania z Fronczewskim.
                  • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.04.11, 09:11
                    Tak ladnie wszystko zostalo wypunktowane, ze nie ma juz co sie postwic ;-) No moze dorzuce jedna dziwna rzecz. Te tance po kuchni, jak juz wspomniano zenujace, ale o co chodzilo ze sluchawkami Dlugiego (zreszta nastepny przyklad jak kiepski scenariusz kladzie aktora, a rezyser mu nie pomaga) ... on mial sluchac tej samej muzyki co reszta, innej muzyki ... czy tez nie sluchac, bo to co mial na uszach to nie byly sluchawki "muzyczne", tylko ochraniacze przed halasem ... wiec jak sie chronil to przed czym w zasadzie, przed muzyka ... i tanczyl. Czegos tu nie zalapalem, albo niedowiedzialem, nie wiem ... kabla nie bylo, bo nie moglo byc biorac pod uwage fakt i chodzi po kuchni i ... tanczy. Moze padla jakas kwestia wyjasniajaca to kuriozum, ale ja jej nie wylapalem.
                    Nie moge tez coraz bardziej z tym silowo-dowcipnym watkiem Poli. Z odcinka na odcinek kretynieje galopujaco. Poczatkowo bronilem tego serialu twierdzac ze w takiej typowej konwencji nie mozna oczekiwac jakichs wielkich fajerwerkow fabularnych, no ale problem w tym, ze te standardowe zagrywki musza byc zrobione koncertowo, aby widz majac calkowicie uzasadnione przekonanie, ze widzial juz to setki raz, jednak uznal, ze nowy "wariant" jest przynajmniej troche zaskakujacy. Tak jak pewnie niezaskujacy okaze sie fakt, ze ow telefoniczny Janek, ktorego telefony odbiera Jerzy, to jego maloletni syn, ktorego samotnie wychowuje i ktory na dodatek jeszcze pewnie bedzie mial jakas "skaze" typu brak nogi albo ADHD. Moze tak nie bedzie, no ale nie zdziwilbym sie gdyby i tego typu "standardowy punkt programu" sie pojawil. ;-)
                    • faszyna Re: Przepis na życie 26.04.11, 10:02
                      Dla mnie nieustająco najgorszym elementem serialu pozotsaje wątek młodziezowy. I obsada głownej młodziezowej roli. Casting castingiem, ale metryka metryką. Mania jest zwyczajnie za stara, te jej (aktorki) 20 lat jest bolesnie widoczne. Dla porównania, bodaj 16 letnią pasierbicę w PwS gra dziewczyna o dwa lata młodsza od "Mani" i bez makijazu. I wątek zupełnie inaczej wypada w porównaniu do PnŻ: gdy realna młodość gra młodość, aż chce sie wierzyć w rózne bzdury fabuły.
                    • Gość: B6 Re: Przepis na życie IP: *.play-internet.pl 26.04.11, 11:17
                      Tak, Janek będzie na bank małoletnim synem Jerzego. Mnie trochę drażni niechlujność opowiadania filmowego, widać gołym okiem, kamera ustawiona tak, żeby w jednym ujęciu nagrać i opowiedzieć jak najwięcej, dlatego jeszcze sie powstrzymam przed jechaniem na autorkę scenariusza. Daj Boże w każdym polskim serialu takie dialogi i tak jednak konsekwentnie zbudowane postaci. Uważam też, że bardz dobrze zbalansowane wątki poważne z komediowymi. Będę oglądać dalej, może mnie czymś zaskoczą!
                      • aga_ata Re: Przepis na życie 26.04.11, 13:47
                        z tym Jankiem to Wy możecie mieć rację.
                        Przecież Jerzego trzeba wybielić natychmiast! Mężczyzna, który nie rzuca się do nóg "zmywarce" z dzieckiem, która mu pyskuje notorycznie.... Koniec! Należy czym prędzej pokazać, jak bohatersko zajmuje się małym synkiem, którego matka porzuciła obu robiąc karczemne awantury, zatem Jerzy niemal świętym człowiekiem był, że jej nie zabił w afekcie.

                        Tak to widzę:D
          • Gość: hhh szykuje sie banał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.11, 12:57
            apropo przewidywalności, tatuś powracający regularnie co 4 lata umrze a anka urodzi synka u nazwie go po tatusiu, to bedzie banał
    • toska075 Re: Przepis na życie 26.04.11, 18:29
      Bardzo dobry serial. Obsada super dają radę. Najlepsze są teksty. Dla mnie bomba, Dobrze że będzie następny sezon.
      • aga_ata Odcinek 9 - rzyg 01.05.11, 22:45
        Już wiemy na czym polega wstępne wybielanie Szyca. Jego interwencja na policji i rola pseudo-wybawcy średnio pasują do buraka, jakim był jeszcze 3 odcinki temu, ale czas w serialu znacznie się posunął, zatem jego postać musiała przejść metamorfozę pod naszą nieobecność. Dodatkowo ta nieśmiała wstawka w samochodzie, że szkoda by było, gdyby Kumorek przestała mieć muchy w nosie i przestała drzeć japę na osobę, która jej - bądź co bądź - cholernie idzie na rękę każą nam przypuszczać, że być może już w następnym dojdzie do pocałunku.

        Po raz kolejny przedstawia się mającą notoryczne humory i fochy kobietę jako uroczą i niezwykle atrakcyjną nie tylko dla wiodącego w stolicy prym kucharza, ale i młodego architekta-ciacho na oko młodszego od Anki o 8 lat, którego styl (auto, skórzane kurtki a'la Piotr Korzecki) sugerują mi raczej kierunek zainteresowań w stronę długonogich dżaginek niż "kopciuszków w ciąży".

        Córka Anki wnerwia mnie aktualnie najmocniej z wszystkich bohaterów. Jej żenujące problemy z Grocholem, którego kapelusz niezmiernie mnie bawi, choć chyba powinien go kreować na bardzo oryginalnego i mającego swój styl chłopaczka przyćmiewają jej rozsądek, o którym to wspominała pani Kolak.

        Wiolonczela i Pola... No cóż. Jeśli to miał być wątek humorystyczny, to się po prostu nie udał.

        Adamczyk i Ostaszewska miodzio:)
        Po raz kolejny pragnę zaznaczyć, że obejrzę ten gniot do końca.
        • Gość: AAA Re: Odcinek 9 - rzyg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.11, 22:58
          nudny odcinek.
          mnie osobiscie denerwuje postac grana przez Stockingera. Sam zostawil matke z malym dzieckiem, spieprzyl za granice, a teraz wrocil i jakby nigdy nic ustawia wszystkich wokol i odrabia ojcowski obowiazek (patrz scena jak wzial za fraki Adamczyka). Tatus zasrany, przypomnialo mu sie teraz. A sam co zrobil?


          a co do Zurka, to fakt moze i on przystojny ale jak dla mnie to on wyglada na takiego chlopka - roztropka ktory jakos nie pasuje do roli architekta, ktory to wymaga nie lada wiedzy i umiejestnosci, zdolnosci. zurek pasuje do takiego prostego chlopaka, podrywacza... o, dobrze pasowal do roli Andrzeja w Londynczykach.
          • kara_b Re: Odcinek 9 - rzyg 01.05.11, 23:15
            szycu zbyt miły się zrobił
            i mamuśka +towarzstwo mnie już nie bawi
            • Gość: m. Re: Odcinek 9 - rzyg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.11, 09:51
              > i mamuśka +towarzstwo mnie już nie bawi

              bo to takie postaci, które bawią w jednym odcinku, bo na dalsze potencjału nie starcza...ten serial cały utkany jest z takich bohaterów (Pola, całą młodzież, nawet Adamczyk i Ostaszewska oraz ich codzienne bieganie nie jest już tak zabawne...) na fabułę trzeba mieć pomysł, spójny, wybiegający dalej niż zarys samych głównych bohaterów, w tym serialu nie ma fabuły, są skecze, jedne mniej humorystyczne (Anka i jej problemy), drugie bardziej (Beatka i doktorek).
              • Gość: B6 Re: Odcinek 9 - rzyg IP: *.play-internet.pl 02.05.11, 10:12
                Fabułe serialu będzie mozna ocenic dopiero po 13 odcinku, nie sądzisz? To nie jest telenowela, w której w każdym odcinku jest historyjka, typu Mietek sie zakochał w Zośce, babcia poszła do szpitala,...poza tym, czy są to skecze? Skecze nie sa powiązane ze soba emocjonalnie i wątkowo, to jest potraktowanie bohaterów i ich emocji z przymrużeniem oka, w krzywym zwierciadle, lekko. Lubię sobie na to popatrzeć...
                • Gość: m. Re: Odcinek 9 - rzyg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.11, 11:07
                  9 odcinek to jednak sporo czasu na rozkręcenie, tak uważam... fabułę można ocenić w każdym momencie, a pozwoliłam sobie na użycie zwrotu "skecz", gdyz dla mnie właśnie poszczególne sceny przestają mieć jeden, spójny, logiczny ciąg...wszystko stoi w miejscu, jedyne zaskoczenie odcinka to kolejny wygłup Poli lub śmieszny dowcip znajomych babci.
                  • faszyna Re: Odcinek 9 - rzyg 02.05.11, 11:52
                    Jezeli pamieta sie wypowiedź scenarzystki, że miała przygotowany tylko wstep do serialu, który zaproponowala stacji, a potem nagle musiala w pół roku napisac naście odcinkow, to nie dziwi, że choc start był udany, potem mamy tylko bicie piany. Czyli duzo ruchu, a efekty marne. Wszystko grzęźnie w bolensnej przewidywalności i sztampie, a postacie są coraz bardziej papierowe i coraz mniej interesujace. Choc wszystko razem zatopione w eleganckim TVN-owskim sosie.
                    • Gość: :) Re: Odcinek 9 - rzyg IP: *.pools.arcor-ip.net 03.05.11, 11:59
                      ale wy tutaj pierdoły piszecie :) film śmieszny i wprowadza dobry humor w te ponure ototczenie klanów, barw szcześcia, m jak milosc i innnych takich ciągnących się nundnych seriali. Mam nadzieje, że te tasiemce skoncza się wkońcu i powstaną wlasnei takiego typu, krótkie produkcje-seriale.
                    • Gość: B6 Re: Odcinek 9 - rzyg IP: *.play-internet.pl 03.05.11, 14:03
                      Scenarzystka powiedziała, że po przeczytaniu pierwszego odcinka serial został skierowany do produkcji, a nie że nie ma pomysłów. Co Ty ciągle z tą scenarzystką, że nie ma pomysłów?! Sam słyszałem, jak mówiła, że pomysłów ma spokojnie na cztery sezony! Zaskoczyło ja szybkie zamówienie. Jakie inne masz w Polsce seriale w których jest dużo ruchu i spektakularny efekt, bez sztampy i przewidywalności? Jestem ciekaw. Moim zdaniem Szyc nigdzie nie zagrał takiej roli w Pnż, Ostaszewska tak samo. A sosu Tvn jest, dzięki Bogu, w sumie niewiele...
                      • faszyna Re: Odcinek 9 - rzyg 03.05.11, 20:50
                        Pomysły to za mało, scenariusz prócz pomysłow wymaga dopracowania. I, przy okazji, samokrytycznego spojrzenia scenarzysty na własne pomysły. A na to trzeba czasu. Tu, jak sama scenarzystka przyznaje, czasu nie było. I to widać. Pierwszy odcinek robiony zapewne długo był fajny, a reszta to właśnie goły pomysł rozparcelowany na naście odcinków bez dobrego opakowania.
                        • the_accidental Re: 03.05.11, 21:12
                          ...Czasu nie było i to widać...
                          Powtórzę swoje z uporem maniaka - i przez 7 miesięcy ciąży Anki jest zima.
                          • scoutek Re: 04.05.11, 09:18
                            the_accidental napisała:

                            > ...Czasu nie było i to widać...
                            > Powtórzę swoje z uporem maniaka - i przez 7 miesięcy ciąży Anki jest zima.

                            no, zdarza się, wyjrzyj za okno:)
                        • Gość: B6 konkret IP: *.play-internet.pl 05.05.11, 10:51
                          Tak...Przykładów na polskie seriale, lepsze od Pnż sie nie doczekałem...Czyli to jakies personalne bóle...A 10 świetny, juz w sieci.
                          • Gość: Monika Re: konkret IP: *.nplay.net.pl 05.05.11, 11:39
                            Usta Usta,Licencja na wychowanie lepsze seriale od Przepisu na zycie,moze sie zastanowic tez, czy Brzydula nie byla fajniejsza,mam nadzieje,ze druga seria Przepisu bedzie lepsza.
                            • lilith76 Re: konkret 05.05.11, 14:52
                              No tak, ale które z nich nie są kopią scenariusza oryginalnego, zagranicznego?

                              Do głowy przychodzi mi świetna pierwsza seria "39,5". Kolejne też takie tragiczne nie były.
                              • Gość: Monika Re: konkret IP: *.nplay.net.pl 05.05.11, 19:39
                                Racja, sa kopia, ale dobra:) 39 i pół to był dobry serial, a Kasia i Tomek,swietny,nie wiem, czy na licencji,Camera Cafe tez dobry serial z rewelacyjnym Kotem, tazke pare by sie uzbieralo
                                • Gość: B6 Re: konkret IP: *.play-internet.pl 05.05.11, 22:03
                                  Kasia i Tomek format, Licencja na wychowanie format, wszystkie wymienione to formaty, tylko zaadoptowane do polskich realiów, jedynie 39 i pół orginalny polski scenariusz. No, niestety, moim zdaniem dialogi w Pnż o niebo lepsze, a to jednak w całości polski scenariusz orginalny. I na pewno "klepnięty" przez Maciejewskiego, autora scenariusza Glina, prywatnie męża Pilaszewskiej. Czytałem pierwszą powieść Maciejewskiego "W piekle lepiej być nikim". Zarąbista. On by byle jakich dialogów nie puścił.
    • Gość: xyz 8 V IP: *.imsmultimedia.com.pl 08.05.11, 22:50
      Oglądałam tylko początek i koniec, czy ktoś może mi wyjasnić czemu Ostaszewska pakowała Adamczyka? Lubicz zatańczył (jak to Lubicz) i padł na wylew:/ Smutna scena, ale niepotrzebnie, według mnie, poprzedzona banałami w stylu "jestem z wami, jestesmy razem i wszystkiemu podołamy, itp". I jeszcze jedno - gdybym ja tak kiedyś padła, to jednak chcialabym, żeby osoba towarzysząca mi w tej trudnej chwili podjęła jakies próby reanimacji lub chociaż wykręciła 112;)))
      • monika790 Re: 8 V 08.05.11, 22:53
        Beatka dowiedziala sie, ze Anka jest jej pacjentka i byla zona Zabci, a Zabcia o tym wiedzial i nic nie powiedzial, konfrontacja nastapila w restauracji, w ktorej pracuje Anka, scena udana, odcinek tez przyzwoity,juz przestalam sie czepiac, bo psuje sobie ogladanie:)
        • aga_ata Re: 8 V 08.05.11, 23:02
          A ja już słów nie mam.
          Scena z tym, kiedy wszyscy, ale to wszyscy bez wyjątku - łącznie z Szycem (?!) wpadli do Anki na remont sprawiła, że poczułam się zmiażdżona intelektualnie.
        • Gość: matt_banco Re: 8 V IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.11, 23:12
          ;-) Tez dzisiaj o tym pomyslalem, ze juz nie mam sily sie czepiac. Bo co to da, ze znow wytkne "rozpadzioche" na poszczegolne sceny, czy tez i to, ze nie do konca udaje sie zachowac jakze pozadana rownowage miedzy smiesznym a dramatycznym. Ale podoba mi sie Szyc, no kurka ... podoba mi sie, jakims cudem wybrnal obronna reka z tego "grubianstwa" i nawet cos tam gdzies dzieje sie miedzy nim a pania Kumorek. No i niestety rozbroil Zurka, ktorego postac jako tako broni sie w scenach 1 na 1, ale juz w grupowych, czy wlasnie w konfrontacji z Szycem jakas taka "smarkateria" zajezdza. Dziwne to naprawde, ze Szyc grajac od niechcenia i tak powoli uzyskuje "swoje". Haaaa ... i jeszcze jedno mi sie podobalo, jak sie Pola calowala z Klemensem ... noz kurcze, wydawalo sie to nie do zrobienia, a tu prosze ile iskry wykrzesali. Choc caly ten watek z "poglebianiem" Poli ... a tak, tak mialem sie nie czepiac.
          • Gość: X Re: 8 V IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.11, 23:29
            Pola jest oblesna, bo jest zwykla nimfomanka i stad te jej wszystkie przemiany w wiadomym celu, bo trafil jej sie taki, ktoremu jest potrzebne jest cos wiecej niz dupa.
            • Gość: Monika Re: 8 V IP: *.nplay.net.pl 08.05.11, 23:46
              Pola jest glupiutka, racja,oczywiscie ma sie zmienic dzieki Klemensowi,jej wizyta u chirurga nawet mnie rozbawila,Szyc najwidoczniej nawet jak mu sie nie chce grac, to gra i dobrze:)
          • lilith76 Re: 8 V 08.05.11, 23:44
            Czy ktoś jeszcze wierzy, że mieszkanie Anki ma 56 m kw?
            Taką ilość parówek w lodówce mogę jedynie wytłumaczyć zachciankami ciążowymi :)
            • Gość: matt_banco Re: 8 V IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.05.11, 00:01
              Byc moze w ten sposob wyjasnila sie zagadka mitycznego "parówkowego skrytożercy". Liczba parowek godna niezlej budy z hot dogami ;-) Zreszta ta lodowka to chyba z tym takich "futurystycznych" co to sama przez internet zamawia brakujace wiktualy. Ja zawsze, dla spokoju ducha, mnoze podawane w serialach metraze razy dwa i mniej wiecej sie to zgadza ;-)))
      • Gość: the_accidental Re: IP: *.toya.net.pl 09.05.11, 00:16
        To samo sobie pomyślałam (re: reanimacja)... Ale mimo takich różnych oglądam i będę oglądać, bo ma ten serial jakiś urok. I perfekcyjnie dobraną muzykę, jak tylko wyjdzie soundtrack, to pierwsza lecę zamawiać.
        • Gość: Justa Re: IP: 217.153.76.* 09.05.11, 08:54
          Ten serial ma w sobie jakieś ciepło, przymrużenie oka i lekkość, którego brak polskim serialom i które nawet jeśli są z założenia serialami komediowymi, mają w sobie tyle zadęcia, że Boże uchowaj. On płynie leciutko, na niego patrzy się miło i darowuje mu się głupoty, w przeciwieństwie np. do ciężkostrawnego MjM, przy którym się męczę, zdarza mi się spoglądać na zegarek, a wszystko w nim jest podawane serio i z patosem. Dlatego darzę "Przepis" sympatią choć dostrzegam jego wady..
    • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 08.05.11, 23:50
      Niedorzecznosci w serialu jest duzo,ale i tak ogladam:), niektore sceny lepiej przemilczec, scenariusz przewidywalny,ale co tam, ogladam;)
    • figurka_z_porcelany Re: Przepis na życie 09.05.11, 10:17
      Owszem, niedorzeczności jest sporo. Kto pracuje w knajpie, skoro cała ekipa stawia się do remontu? Nigdy jakoś nie pokazali drugiej zmiany/pozostałych pracowników, choćby zmiennika Anki na zmywaku.
      I czy konieczne jest przygotowywanie pokoju dziecinnego teraz, skoro z reguły łóżeczko niemowlaka przez rok z okładem albo i dłużej stoi w sypialni matki? Chyba że po to, żeby mieć gotowe i nie syfić remontem, kiedy młode już będzie na świecie...
      Dokąd i po co wyjeżdżała Beatka? Odreagować ?
      Metraż mieszkania .... sama obecna kuchnia ma ponad 15 m2 :) Poza tym jest jeszcze pewnie salon, sypialnia, pokój Mani, łazienka i jakiś korytarz. Mnie sie wprawdzie wydaje, że była mowa o 64 m2 a nie 54, ale nawet na 64 to nie wygląda, tylko na 80 najmarniej.... To stara willa, spore pokoje. Wie ktoś może, gdzie kręcone są sceny na zewnątrz domu Anki? Ja obstawiam rejon Myśliwieckiej, Hoene-Wrońskiego, Profesorskiej :) Ale sceny przed domem są zawsze kręcone po ciemaku, a ja nie znam zbyt dobrze tamtych okolic, tylko ukształtowanie terenu i charakter willi mi pasuje...
      Dwa kilogramy parówek by się jakoś obroniły gdyby zostały kupione pod kątem wyżywienia ochotników remontowych, ale wcale to z dialogu Anki z Jerzym nie wynikało, a raczej tyle, że przygotowanie żarcia dla ekipy to był pełen spontan, z tego co akurat przypadkiem było w kuchni....
      Nie rozumiem też koncepcji remontu. Po co ma być rozwalana ścianka, skoro w przyszłości na niej właśnie ma być zabudowa kuchenna? A pokój dziecinny na miejscu obecnej kuchni? I jak z doprowadzeniem wody, gazu oraz odprowadzeniem ścieków ze zlewu?
      • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.zif.ue.wroc.pl 09.05.11, 10:24
        Bo to jest remont scenograficzny. Zreszta pan architekt zrobil projekt "z glowy", bo raczej nie pytal o wymiary, doprowadzenia, kable i tego typu pierdoly. On po prostu jak rasowy scenograf pracuje w dykcie, kartonie, styropianie i ewentualnie w drewnie. Postawi wszystko i wszedzie i bedzie pieknie wygladac, tym zeby dzialalo zajmie sie montazysta ... i to montazysta filmowy, ktory umiejetnie sklei ujecie ogolne w kuchni, z ujecie rak Anki pod kranem, kreconym u sasiada ;-)))))
        • Gość: Gosia Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 10:32
          A mi się podobało. Nie przepadam za Żurkiem, a Szyca bardzo lubię, choć ta genialność pomysłów Szyca przy remoncie trochę irytowała :) Mieszkanie z tego co pamiętam miało 65 m kw. A co do parówek, to przyznam się że nieraz i u mnie są takie ilości, bo jemy tylko jeden rodzaj, dostępny w 2-3 sklepach w mieście i kupujemy na zapas. Śmieszyła za to burza mózgów i uzupełnianie się Szyca i Kumorek przy wymyślaniu potrawy.
          Irytuje mnie bardzo koleżanka córki Kumorek. Denerwująca ta dziewczyna jak mało kto.
          • dalenne Re: Przepis na życie 09.05.11, 12:18
            Ja również zastanawiałam się jak Żurek zrobił ten plan, jakis geniusz musi z niego być, w końcu przy drugim chyba spotkaniu na kawie chwalił się wszystkimi swoimi projektami i próbował nawrócić Kumorek na jedyną słuszą drogę jeśli chodzi o architekturę. Żurek w tej roli niesympatyczny, jak ktoś napisał szczeniacki, nie budzi zaufania i kojarzy mi się z nawiedzonym zazdrośnikiem, okropny typ.
            Kumorek, swoją drogą, ja bym dawno w dupę kopnęła jakbym miała takiego pracownika, że nie wspomnę o byciu z taką osobą w związku
            Trochę mnie ruszyło jak Koniaczek wylewu dostał, reakcja matki Kumorek dość dziwna, ale policzę to na karb stresu.

            p.s. piszę Kumorek w skrócie, bo jakoś nie mogę zapamiętać imion głównych bohaterów, pamiętam tylko że Szyc to Jerzy no i że są Żabki ;)
            • lilith76 Re: Przepis na życie 09.05.11, 14:23
              No tak, to mogło być 65 m kw - często robię takie przestawki w cyfrach i nawet jeden odcinek House'a natchnął mnie nadzieją, że mam początki choroby mózgu ;)
              Dobrze, że nie weszłam na ścieżkę kariery księgowej...
              • dalenne Re: Przepis na życie 09.05.11, 15:05
                Kiedyś pod wpływem House'a zaczęłam sobie robić prosty teścik na chorobę Huntingtona, trzeba bylo przebierać jak najszybciej palcami u ręki, trochę słabo mi szło... ;)
          • Gość: R Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 12:23
            Parówki to sam syf, nie jedzcie tego ludzie! Miesa to tam akurat malo jest.
            Wczoraj jeszcze czekalem az ta cala ekipa ktora przyszla do remontu zacznie mowic majstrowi i Zurkowi jak trzeba te sciany przesunac i co zrobic. Poza tym co to za majster ktory nie ma narzedzi?
      • notting_hill Niedorzeczności ciąg dalszy.... 11.05.11, 19:11
        Serialowa Anka jest ponoć z wykształcenia lekarzem, ma już jedno dziecko, a na skurcze Hicksa reaguje paniką....

        To, że wszyscy stawili się w komplecie do pomocy w remoncie- no, może w poniedziałki knajpa jest zamknięta... Trochę nierealistyczne, ale możliwe.

        Reakcja p. Kolak na zejście męża- co najmniej dziwna, człowiek chyba się rzuca do ratowania....

        Obejrzałam sobie następny odcinek, nie będę nic na ten temat, bo znowu będzie kosmiczna afera jak poprzednio, ale obserwacja pokazuje, że brzuch Anki jest już mocno zaawansowany, natomiast na dworze jest ciągle jakby zima... Znaczy, ubrania mają trochę lżejsze i śnieg już nie leży, ale ciągle jest jakieś wczesne przedwiośnie (pewnie kręcili w lutym....).

        Ach, i kuchnię kupili w IKEI... Nie wiem gdzie scenarzyści by robili zakupy gdyby nie IKEA. Swoją drogą, do dzisiaj mam pościel, która pojawiała się co i rusz w serialu "Życie jak sen" (czy ktoś pamięta?) Swoją drogą dziwne wrażenie...
        • Gość: Monika Re: Niedorzeczności ciąg dalszy.... IP: *.nplay.net.pl 12.05.11, 13:10
          To Anka jest lekarzem z wyksztalcenia?
          • lilith76 Re: Niedorzeczności ciąg dalszy.... 12.05.11, 13:54
            Albo może coś pokrewnego. Ta firma, z której ją zwolnili miała coś wspólnego z farmacją. Chyba.
            • Gość: Justa Re: Niedorzeczności ciąg dalszy.... IP: 217.153.76.* 12.05.11, 14:07
              lilith76 napisała:

              > Albo może coś pokrewnego. Ta firma, z której ją zwolnili miała coś wspólnego z
              > farmacją. Chyba.

              Poza tym w któryms odcinku Pola proponowała jej założenie prywatnej przychodni i Anka obruszyła się mówiąc coś ty, ja dyplom w szufladzie od skończenia studiów trzymam, a Pola na to, to nic, możesz być tylko szefem..
              • aneta-skarpeta Re: Niedorzeczności ciąg dalszy.... 12.05.11, 14:15
                tak, zrobila studia, ale nie zrobiła z tym nic wiecej, zaczela prace w koncernie farmaceutycznym- chyba nawet z sukcesami

                a wylądowała na zmywaku, no i chlopy sie o nią biją
    • Gość: Justa Re: Przepis na życie IP: 217.153.76.* 09.05.11, 13:25
      Mnie trochę rozśmieszyło jak Anka zaczęła córce robić wykład o antykoncepcji. Spodziewałam się, że szesnastolatce zacznie tak: jak zapewne już mniej więcej wiesz, istnieją następujące metody zapobiegania ciąży - hormonalna.. A ta zaczyna jak siedmiolatkowi: "Jest jajeczko..." :):):)
    • Gość: anja Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 18:35
      spoilery: odc 13, Jerzy wyjeżdża do syna do berlina i kto zostaje szefem kuchni???:p
      • Gość: b Re: Przepis na życie IP: *.spray.net.pl 09.05.11, 19:57
        Serialowa Anka mieszka na ulicy Profesorskiej no i plenery się zgadzają! Podawała taki adres taksówkarzowi!
      • ja27-09 Re: Przepis na życie 10.05.11, 11:31
        Gość portalu: anja napisał(a):

        > spoilery: odc 13, Jerzy wyjeżdża do syna do berlina i kto zostaje szefem kuchni
        > ???:p

        yyyy... pomywaczka w zaawansowanej ciąży??
        co wygrałam ;))
        • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 10.05.11, 12:30
          Masz szanse napisac scenariusz do 2 serii tego serialu:)
        • Gość: anja Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.11, 13:21
          zastanawiam się właśnie jaki jest sens awansować kogoś w 8/9 miesiącu ciąży;/ a czy mi się wydawało czy ostatnio nadal był śnieg? może po prostu kręcą to w narnii?(wieczna zima)
          • lilith76 Re: Przepis na życie 10.05.11, 13:31
            Nawet na biegunie pn/pd zima trwa tylko pół roku :)
            • silesiar79 Re: Przepis na życie 10.05.11, 20:51
              Z innej beczki - wczoraj u Majewskiego była Maja Ostaszewska i Majewski powiedział głośno chyba to co wielu myśli - że Beatka jest udaną i lubianą, mimo wszystko !, bohaterką - jakby na przekór intencjom scenarzystki... Powiem więcej - moim zdaniem Ostaszewska mimo że na 2 planie, to "przykrywa" sobą Kumorek, która - w mojej ocenie - gra na jednej minie i ma słaby warsztat - kompletnie mnie nie przekonuje swoją grą; brak jej wiarygodności i jest sztuczna...
              Tak więc to Maja O. jest - tak uważam - odkryciem tego serialu, zaś w duecie z Adamczykiem oni po prostu ciągną ten serial, ot co !

              I refleksja - mam wrażenie, że Mania i Gruba to przeciwwaga dla Andersza i jego ziomka z 39,5 - czyli przemyślany zabieg marketingowy....tyle że od "aktorki" wcielającej się w Manię (Grubą z litości przemilczę) lepiej podoba mi się już nawet blond córeczka Zaczesa i Hani z MjM (imię chwilowo uleciał, ale wiadomo o kogo chodzi ;).

              Reasumując - wadą serialu są niektórzy źli dobrani aktorzy (z naciskiem na panie...niestety).
              • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 10.05.11, 21:43
                Zgadzam sie calkowicie, co do Ostaszewskiej i Kumorek,myslalam,ze jest lepsza aktorka i ta jej bohaterka wnerwiajaca.
              • lilith76 Re: Przepis na życie 11.05.11, 08:51
                Biedna Kumorek musi dźwigać najgorszą rolę - pozytywnej, mdłej bohaterki. Zawsze w serialach to najgorsze technicznie do zagrania role.

                Zgadzam się co do Ostaszewskiej - pokazała talent komediowy, klasę aktorską, to że może zagrać wszystko.
                Ja bym z chęcią obejrzała serial nakręcony tylko wokół duetu Ostaszewska-Adamczyk. Choć mogłaby być porażka jak Jay'em i Cichym Bobem ;)
                • Gość: Justa Re: Przepis na życie IP: 217.153.76.* 11.05.11, 10:43
                  lilith76 napisała:

                  > Biedna Kumorek musi dźwigać najgorszą rolę - pozytywnej, mdłej bohaterki. Zawsz
                  > e w serialach to najgorsze technicznie do zagrania role.

                  Dla mnie ona tak głupio ma rolę napisaną, że wypada strasznie wnerwiająco. Niby dobra matka, a więcej czasu i uwagi poświęca pocieszaniu Poli w depresji ( po czym? po nieudanym występie? ) niż własnej córce po zawodzie miłosnym. Niby pracownica wciąży, która jakimś cudem po długich poszukiwaniach znalazła posadę, a wydziera się na szefa, ciągle wyłazi zza tego zmywaka żeby robić to co nie należy do jej obowiązków, bez przerwy wystaje z koleżanką Czeszką na zapleczu na pogaduszkach. Cud, że jeszcze nie wyleciała dyscyplinarnie.
                  Pozytywna bohaterka?
              • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 09:46
                >Tak więc to Maja O. jest - tak uważam - odkryciem tego serialu>

                Maja O. wielkim odkryciem to była, ale 15 lat temu, po filmach Ł. Barczyka. A teraz jest po prostu jedną z najzdolniejszych polskich aktorek, do tego wszechstronną, więc jej talent komediowy nie powinien dziwić. Przyznam, że trochę mnie bawi to zamieszanie wokół osoby Mai- bo chyba zatrudniając ją wiedzieli, że zagra dobrze? ;) zgadzam się ponownie, co do Kumorek- wielkie rozczarowanie- na każdym polu. Bo nie dość, że gra kiepsko, to jeszcze nie jest tak sympatyczna i zdystansowana, jak ją sobie wyobrażałam, nauka na przyszłość- nie chwalić, zanim się nie pozna ;)
                • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.11, 10:03
                  No ale jesli wierzyc plotkom i temu, ze miala to zagrac J. Brodzik, to ... moglo byc gorzej ;-) Chociaz moze jakims cudem ... eeeeee, nie sadze ... powrocilby wdziek z czasow "Kasi i Tomka. Co do Ostaszewskiej to jest wszechstronna, ale i ja mozna nie do konca dobrze obsadzic, jak np. w "Czasie honoru". Ciekawe bedzie zderzenie Ostaszewskiej z Bukowskim w "Uwiklaniu" ...
                  • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 11:02
                    to w tym serialu miała grać Brodzik? Nie doszły do mnie te pogłoski, co prawda Brodzik też talentem nie grzeszy, więc nie wiem co byłoby gorsze...z tym, że nie ukrywam, iż na Kumorek liczyłam, a w przypadku Brodzik od początku nie miałabym złudzeń. Akurat w "Czasie honoru" Ostaszewska dla mnie była ok, za to nie mogę strawić Różczki (akurat w jej przypadku żadna rola mi nie odpowiada, wyjątkowo mało uzdolniona dziewczyna, czy to Lejdis, czu Usta usta- zawsze z tą sama miną)
                    • faszyna Re: Przepis na życie 11.05.11, 11:55
                      Znęcacie sie nad Kumorek? Ale chyba niesłusznie nad nią, zamiast nad scenarzystką. Jak to juz ktoś napisał, postac jest wybitnie mdła. Matka-Polka w ciązy z dzieckiem i zagęszczającym się tłumem zalotników, z którymi nie ma mowy nawet o małym co-nieco, więc jak to w ogóle mozna zagrac dobrze? Przy okazji, ta relacja z Żurkiem to jest platoniczna przyjaźń czy platoniczny romans, bo juz się pogubiłam, czego jestesmy świadkami.
                      Żurek, pomijajac jego osobiste aktorskie ograniczenia, tez gra dziwną postać na granicy jakiegoś zboczenia. Bo czego szuka w tej relacji taki przystojniak wyglądający na rasowego podrywacza? Seksu z ciężarną? Nie widac tego na ekranie. Przyjaźni? To czemu z niego taki marny przyjaciel? Opcji na przyszłość? Alez "opcji" wokół pełno i to w dodatku duzo młodszych i nie w ciąży. Chyba to jednak pomyłka albo obsadowa albo scenariuszowa taki typ nie w typie. ;)
                      Chwalicie Ostaszewską, ale przeciez takie mocno zarysowane postacie to chyba niemal samograj. Aktorzy zawsze powtarzaja, że wolą grac skurczybyków niz świętych i tak mówią przeciez nie z powodu własnego wrednego charaketru, lecz z powodu trudnosci w zagraniu świetego.
                      A tak w ogóle, seriale maja to do siebie, ze "wypierają" aktorów z wszelkich przejawów talentu czy umiejetności. Taki vanish dwa w jednym. ;)) Nikomu na forum juz sie nie chce komentowac "Chichotu losu", a moze szkoda, bo to, jak gra Marta ŻT w prównaniu ze swoimi pierwszymi produkcjami, to swoisty pokaz siły tego serialowego wybielacza.;))

                      • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 12:34
                        A tak w ogóle, seriale maja to do siebie, ze "wypierają" aktorów z wszelkich pr
                        > zejawów talentu czy umiejetności. Taki vanish dwa w jednym. ;)) Nikomu na forum
                        > juz sie nie chce komentowac "Chichotu losu", a moze szkoda, bo to, jak gra Mar
                        > ta ŻT w prównaniu ze swoimi pierwszymi produkcjami, to swoisty pokaz siły tego
                        > serialowego wybielacza.;)) >

                        ależ mnie tym postem poruszyłaś do dyskusji, a miałam już na dzisiaj zakończyć swą obecność na forum ;) zgodzę się z poprzednią częścią Twego postu, iz łatwiej jest grać postaci kontrowersyjne, niejednowymiarowe, a serialowa Anka z "PnŻ" to zdecydowanie nie-samograj. Ale nie jest to też postać mdła, da się z niej sporo wykrzesać, na pozytywne bohaterki również można znaleźć sposób- albo iść w komedię ukazując ich nieudolność, która chwyta za serce, albo na tzw. "sierotkę" grając tak ckliwie, że każdy się wzrusza (by nie popaść w patos wymaga to jednak nie lada umiejętności)- Kumorek tego pomysłu nie ma! Ona deklamuje (celowo użyłam tego słowa), czyli robi to, co zwykle zarzucamy tutaj amatorom, tylko, że ona jest aktorką po szkole, więc oprócz deklamacji tekstu zgodnie ze scenariuszem, czasem zrobi minę lub wykona ruch ręką. Nic poza tym, żadnej własnej interpretacji, bo w końcu to tylko serial, po co wychodzić z inicjatywą. I tu powrócę do kolejnego wątku i nie zgodzę się z Tobą, że w serialach nie da się dobrze grać i, że jak to określiłaś "wypierają one aktorów z wszelkich przejawów talentu", jest to nieprawda. Mogę przytoczyć masę aktorów, którzy dobrze grają w serialach, choć nie będą to może seriale z obecnego repertuaru, gdyż teraz wiele rzeczy oglądam sporadycznie, ale dobrze postaram się: Olga Bołądź ("Czas honoru", "Hotel 52", "Teraz albo nigdy")- oglądałam wszystkie trzy produkcje, w serialach gra tak jak w filmach, dużo wnosi od siebie, improwizuje, po prostu jej się chce. A ja to doceniam. Ten sam przykład Cielecka, też grywała w kilku telewizyjnych produkcjach, z takim samym dobrym skutkiem. Rewelacyjna Kinga Preis, która zawładnęła całym "Ojcem Mateuszem"- a przecież mogła się nie starać, w końcu to tylko serial, ważne, że płacą. Miałam być obiektywna, ale w sumie dlaczego- Urszula Grabowska, aktorka swego czasu grywająca w kilku serialach jednocześnie- oglądałam wszystkie i bez problemu rozróżniałam, kiedy jest Agatą z "Gliny", a kiedy Patrycją z "NDiNZ". Kolejny przykład wspominana już tu przeze mnie kilkakrotnie Monika Krzywkowska, wiernie grająca przez tyle lat w jednym serialu- świetna aktorka teatralna, która nie traktowała "Samego życia", jako pracy drugiej kategorii, od początku do końca na takim samym świetnym poziomie aktorskim, mimo, że serial z roku na rok coraz słabszy- swoją drogą na początku miała wiele scen z Magdą Kumorek i nawet twierdziłam, że obie sobie tak dobrze radzą, stosunkowo świeżo po szkole teatralnej. Monika ewoluowała, a Magda niestety wręcz przeciwnie. Celowo podaję tylko kobiety, by nawiązać do Żmudy, która po szkole od razu trafiła do seriali i absolutnie nie uważam, że to te produkcje są winne temu, jak teraz gra (dlaczego w "Magdzie M" sobie radziła? bo chciała się pokazać, bo to był jej pierwszy kontakt z kamerą, więc się starała, a potem widocznie postanowiła oprzeć się tylko na swym uroku osobistym...) Do każdej pracy można się przyłożyć, zawód aktora jak każdy inny można lubić, lub wykonywać go tylko w celach materialnych, a tłumaczenie samej siebie, że gdybym dostałą świetną rolę w teatrze, lub gdybym otrzymała scenariusz filmowy na miarę moich możliwości- to ja bym im pokazała- świadczą tylko o nieudolności takiej aktorki tudzież aktora. Małymi, pewnymi krokami można zyskać więcej, niż widowiskowym skokiem na głęboką wodę, z której potem można już nie wypłynąć.
                        • faszyna Re: Przepis na życie 11.05.11, 15:35
                          No to ja tez ad rem.;) Zgoda, jak sie ma talent i osobowośc, to i serial nie zaszkodzi. Ale zwróc uwagę, ze spośród wymienionych i ocenionych pozytywnie aktorek podałas nazwiska aktorek ze stazem teatralnym: Cielecka, Preis, Krzywkowska, Grabowska. Czyli mozna pokusić sie o stwierdzenie, ze to teatr pozwolił tym aktorkom na rozwój ich talentu. Osobna sprawa z Bołądź: jest młoda i gra duzo w kinie. A Kumorek w tzw. międzyczasie urodziła dwójke dzieci. więc może gdyby nie ta prywatna droga, to jej gra byłaby duzo lepsza? Marta ŻT, z teatralnym wystepem chyba tylko w Kwadracie, na razie sprzedaje swoją urodę i co dziwne, jakos nasi mało wymagający rezyserzy to kupuja, ale umówmy się, Cieleckiej z niej nie będzie.
                          A moja uwaga o vanishowych serialach pochodzi z obciachowego oglądactwa produkcji, do których komentowania Matt sie nie zniża. ;))) A tam własnie widac, jak całkiem dobrze zapowiadający sie aktorzy dają ciała.
                          Dzisiaj Kuba W. w swojej Me Pulpie cytuje odpowiedź Perchucia na pytanie, co w nim zostalo po roli w serialach. Odpowiedź jest prosta: "Pieniądze na koncie". To jakos mi pasuje do mojej vanishowej koncepcji: pieniądze i tylko pieniądze.... :)))
                          • aneta-skarpeta Re: Przepis na życie 11.05.11, 16:25
                            z drugiej strony skoro te sredniawe seriale, które sa ładnie opakowane zarabiają, maja ogladalnośc to producenci, reż i aktorzy nie widza sensu zmiany- bo a nóż bedzie za ambitnie, zreszta niepotrzbnie bedzie to generowac koszty.
                          • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.11, 08:17
                            akurat przypadek Żmudy jest osobną kwestią, na dłuższą dyskusję ;) bo wlasnie jej seriale nie powinny zepsuć (dlatego nie porównuje jej do amatorów serialowych, tylko do aktorów dyplomowanych, z których każdy który gra w serialu, ma przeważnie doświadczenia teatralne, o niechlubnym wyjątku pani Brodzik, nie warto wspominać...), nie ukrywam, że na uczelni, na której studiowała znam ludzi, którzy ją pamiętają i faktycznie jest tak jak opowiada w wywiadach- siedziała w tej akademii po nocach, tego Mrożka wertowała, pilna bardzo, i ambitna, wzór cnót wszelakich (bez złośliwości ;) i nie ukrywam, że jestem zawiedziona tym jak prowadzi tę swoją karierę, a także tym jak bardzo sobie odpuściła. Chyba, że faktycznie usłyszała kiedyś od jakiegoś reżysera, że Cielecką nie będzie i straciła wiarę w zawód. Co do Kumorek to jedynie tym ją tłumaczę, dłuższą przerwą, rozczarowanie jednak pozostanie. A w przypadku pana Perchucia mimo, iż gra dla pieniędzy (miło, że potrafi się do tego przyznać...) ja jako widz nie czuje się urażona jego grą, i właściwie tylko tego oczekuję, żebym oglądając seriale (ok, rzucając okiem ;) była tak samo szanowanym widzem, jak wtedy, gdy idę do teatru, bo naprawdę nie rozumiem czym różni się sztuka w teatrze Montownia (w którym grywa pan Perchuć) od fabuły w serialu "Usta usta", nie chcąc obrażać aktorów z tego teatru, poziom wielu dowcipów jest zbliżony, wychodząc z takiego teatru nie przeżywam katharsis, w ziwązku z tym w czym jest ta sztuka wyższa w tym konkretnym przypadku? i w czym jest gorsza od tv? dłuższym okresem przygotowań? dwumiesięczną próbą? ale to temat na inną dyskusję, na innym forum.
                        • aneta-skarpeta Re: Przepis na życie 11.05.11, 16:23
                          moim zdaniel swietnie zagrany był serial Pitbull

                          dopracowany, z pomyslem, aktorom sie chciało

                          wiec widac można
                          • notting_hill Re: Przepis na życie 11.05.11, 19:00
                            No, a moim faworytem jest "Glina", jak nienawidzę kryminałów, tak tutaj po prostu ciary....
                          • silesiar79 Re: Przepis na życie 11.05.11, 21:40
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > moim zdaniel swietnie zagrany był serial Pitbull
                            >
                            > dopracowany, z pomyslem, aktorom sie chciało
                            >
                            > wiec widac można

                            Zgadzam się - miałem właśnie zabrać głoś i wskazać ten tytuł, podkreślając - skoro na kobietach obecnie koncentruje się rozmowa - świetną rolę Romy Gąsiorowskiej, którą osobiście uważam za jedną z ciekawszych aktorek młodego pokolenia. O tym, iż rozwija się (swój talent) świadczy moim zdaniem "Sala samobójców", jakoś pasuje mi ona do takich zeschizowanych i destrukcyjnych bohaterek, potrafi świetnie wczuwać się we wszelkie depresyjne klimaty, a przy tym jak ktoś wcześniej napisał - po niej widać, że jej się chce.
                            Czego nie sposób powiedzieć o Kumorek. Bo to w końcu wątek do PnŻ :)
                            • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.11, 08:22
                              podkreślając - sk
                              > oro na kobietach obecnie koncentruje się rozmowa - świetną rolę Romy Gąsiorowsk
                              > iej, którą osobiście uważam za jedną z ciekawszych aktorek młodego pokolenia.

                              O, dziękuję, zapomniałam, Gąsiorowska, zgadzam się całkowicie. A i jeszcze jeden przykład- Natalia Rybicka- bardzo dobra rola w "Londyńczykach" i "Ratownikach"- bez doświadczenia teatralnego, wychowana waściwie na serialu "Samo życie", po którym to zdecydowała się na Akademię Teatralną. Czyli można, jak się chce- nie miejsce pracy, ale determinacja i talent to źródło sukcesu. Tyle, z mojej strony.
                      • dona.a Re: Przepis na życie 12.05.11, 22:19
                        faszyna napisała:

                        > Nikomu na forum
                        > juz sie nie chce komentowac "Chichotu losu", a moze szkoda, bo to, jak gra Mar
                        > ta ŻT w prównaniu ze swoimi pierwszymi produkcjami, to swoisty pokaz siły tego
                        > serialowego wybielacza.;))

                        Na Żmudę reaguję już tak samo jak na Kożuchowską czyli omijam wszystkie produkcje z jej udziałem, obydwie aktorsko mocno przeciętne do tego z jakimś przerośniętym ego, manieryczne i jakieś niestrawne.
    • Gość: Aga Re: Przepis na życie IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.11, 21:59
      Przyznam się - przy scenie w kaplicy zaczęłam siąkać nosem. Ale ja ogólnie źle znoszę wątki pojednania z ojcem, w jakiejkolwiek fazie.
      • Gość: xyz Re: Przepis na życie IP: *.imsmultimedia.com.pl 15.05.11, 22:02
        Ja też źle znoszę, ale ta scena była tak kiepsko zagrana przez Kumorek, że nawet mi się smutno nie zrobiło. Albo może się nie skupiłam... No nie podobało mi się.
        • Gość: xyz Re: Przepis na życie IP: *.imsmultimedia.com.pl 15.05.11, 22:39
          No nie, powinni ich zdyskwalifikować!!! Do końca wierzylam, że Anka wycofa się z tego oszukańczego konkursu, że wygra ktoś inny, że Szyc z czyms wyskoczy... Ale oczywiście nie, skąd, wybrał ją po znajomości i wszyscy szczęsliwi. bleee.
          • Gość: Aga Re: Przepis na życie IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.11, 22:43
            Może po prostu była najlepsza?
            Ale w realnym życiu to chyba nie mogłoby być tak, że sędzia i zawodnik są z jednej ekipy.
            Ale za to ostatnia scena mnie zabiła. Było wcześniej coś o tym, że Jerzy ma syna?
            • aga_ata Re: Przepis na życie 15.05.11, 23:04
              Ja też miałam takiego czuja, że się wycofa, rzuci tą ścierą w Jerzego, że okazał się taki podły i oszukańczy (to by było baaaardzo serialowe), tymczasem wystąpiła, oczywiście wygrała, nosz matko jedyna Anioł a nie kobieta!

              W dodatku puściła mega focha na Żurka, że śmiał pojechać do pracy do innego miasta.
              Wątek z Grocholem i Grubą, błagam, dobijcie....
              • Gość: Aga Re: Przepis na życie IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.11, 23:08
                > W dodatku puściła mega focha na Żurka, że śmiał pojechać do pracy do innego miasta.

                Dobra, też byłabym wściekła na gościa, który niby chce być ze mną, a w chwili kryzysu i próby zwiewa.
                Konkurs jak konkurs, mnie zabiła anielstwem, doradzając byłemu i jego neksi. No błagam.
                I zabierzcie z serialu młodzież.
                • Gość: gościówa Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.11, 23:25
                  A ja wolę już młodzież (chociaż jak widzę Manię i jej dziwaczne uczesania to mi się robi niedobrze), niż Żurka. Młody, przystojny, ustawiony facet lata za przeciętną babą w ciąży, tak jakby nie było innych kobiet na świecie. Poza tym, jest na maksa wkurzający. Na miejscu tej Anki pogoniłabym od razu!

                  Domyślałam się, że Szyc ma dziecko, ale skąd wiecie, że to chłopiec? Włosy to dziecko miało rozrzucone na całej twarzy. Mogła to być też dziewczynka.
                  • monika790 Re: Przepis na życie 15.05.11, 23:42
                    Jerzy wyrasta na calkiem fajnego faceta, ale ta wygrana w konkursie, w ktorym on byl jurorem, no ja przepraszam.
                    • lilith76 Re: Przepis na życie 16.05.11, 08:40
                      No i kobiety - Anka i Beata - podzieliły się facetem, któremu to już jest tak raczej obojętne u której zakotwiczy, byle go wzięła do siebie. Symbol polskiej męskości XXI wieku ;)
                      • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.05.11, 09:15
                        ;-) No ale czyz ten symbol (braku) meskosci XXI wieku siedzacy na lawce, czy tez w aucie i nie bardzo wiedzacy co ze soba zrobic nie jest ... interesujacy. Oczywiscie nie w kontekscie relacji, ale jako pewne zjawisko. Facet sie zdecydowanie pogubil, choc moze wlasciwsze byloby powiedzenie, ze sie nigdy nie odnalazl. Wyksztalcony, wzglednie przystojny, zawodowo okrzeply, a jednoczesnie niedojrzaly, egoistyczny, slaby i zalekniony, ot taka sierota emocjonalna, za ktora zawsze ktos decyduje. Sprawia dobre wrazenie, a tak rozczarowuje. Siebie tez. Mnie sie ta postac podoba, szczegolnie ze ladnie dopelnia reszte meskiego stada: "machowaty" Maciek, "odpowiedzialny" Jerzy, "wrazliwy" Klemens i "sierotowaty" Andrzej.
                        Dzieki Adamczykowi jednak trudno go nie lubic.
                    • notting_hill Re: Przepis na życie 16.05.11, 09:28
                      >Jerzy wyrasta na calkiem fajnego faceta, ale ta wygrana w konkursie, w ktorym on byl jurorem, >no ja przepraszam.

                      I jakos zero refleksji u kogokolwiek w serialu, że może tu jest jakiś konflikt interesów.... A główna bohaterka, taka stanowcza jeśli chodzi o niezaleznosc od byłego męża, tu godzi się na takie kunktatorstwo bez śladu zażenowania... Mimo, ze najwyraźniej czuje, że Jerzy jest nią zainteresowany. No, chyba że okaże się, że ona cały czas wierzyła, ze ten telefoniczny Janek, to jakiś ślad odmiennych zainteresoewań erotycznych pana kucharza.
                • figurka_z_porcelany Re: Przepis na życie 30.05.11, 09:48
                  Ostatni odcinek - dno i pół wiadra mułu. Same bezsensy.
                  Jerzy wyjeżdża bez słowa rekomendując ją na szefa kuchni. Nikt jej oczywiście nie pyta o zdanie i do tego dowiaduje się ostatnia. Pani manager radośnie oznajmia, że stanowisko będzie na Ankę czekało jak tylko wróci z urlopu macierzyńskiego. Właściwie, to rozkazuje jej wrócić do pracy po macierzyńskim...A jak knajpa będzie funkcjonowała przez tych parę miesięcy? Czy dobry manager pozwoliłby odejść jednemu szefowi kuchni nie nagrawszy sobie uprzednio "na bank" następcy"? Przystępującego do pracy w dniu, w którym poprzednik ją opuszcza?
                  A może Anka będzie wolała zostać na wychowawczym, przynajmniej przez kilka miesięcy jeszcze po macierzyńskim? Albo będzie musiała, bo dziecko okaże się chorowite albo coś innego? Ktoś się w ogóle zainteresował jak zorganizuje opiekę nad dzieckiem? Żłobek? Zwariowana babcia ze swoim klubem oldboyów? Niańka?
                  To ograne, ckliwe wzajemne wydzwanianie do siebie AKURAT WTEDY, kiedy druga stona nie może odebrać. Jeżdżenie bez sensu po mieście w celach poszukiwawczych. Wysiadywanie nocą na zimnej ławce w celach kontemplacyjnych. I oczywiście nie mniej łzawe i ograne pozostawienie telefonu na rzeczonej ławce, z cykicznymi najazdami kamery na samotny, dzwoniący na próżno telefon...

                  Kilka scen z Ostaszewską, która znów błysnęła komediowo oraz finałowa scena kiedy wszyscy biegają w panice jak kurczaki z poobcinanymi głowami, nie uratowały odcinka.

                  Ja rozumiem że film to fikcja, ale to nie jest akurat gatunek SF, więc powinien się chyba jakoś trzymać realiów...
                  Następny sezon sobie chyba odpuszczę...
              • Gość: LOL Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.11, 18:49
                Co sie tak tego konkursu uczepiłyscie?? przeciez on nie byl jedynym jurorem i rownie dobrze jego głos mogl nie miec znaczenia gdyby tamci wybrali kogos innego..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka