Dodaj do ulubionych

Gdynia 2012 serialowo ;)

05.04.12, 17:09
Jest juz info o Gdyni:
www.portalfilmowy.pl/wydarzenia,5,6490,1,1,37-Gdynia-Film-Festival-znamy-tytuly.html
Jeszcze na dobre nie przeczytałam tej listy, ale juz zaczynam watek o serialowych wrażeniach z kinowej Gdyni. ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: Gdynia 2012 serialowo ;) IP: *.dynamic.chello.pl 05.04.12, 20:59
      "W ciemności" powinno być poza konkursem.
      Na razie większość tych tytułów niewiele mi mówi. Czekam niecierpliwie na "Obławę".
      • faszyna Re: Gdynia 2012 serialowo ;) 05.04.12, 22:56
        Gość portalu: Aga napisał(a): > "W ciemności" powinno być poza konkursem. Na razie większość tych tytułów niewiele mi mówi. Czekam niecierpliwie na "Obławę".
        Czemu poza konkursem? Ze był nominowany do Oskara? Nie podzielam tej opinii...
        A co do reszty, w kinach były na pewno Baby, 80 milionów i Sponsoring. Co do reszty, tez czekam na Obławe, ale na podstawie poprzednich lat wiem, ze często to premiery i debiutanci są autorami najwiekszych pozytywnych zaskoczeń.
        W kazdym razie mozna juz dzisiaj przewidywac nagrodę dla Wieckiewicza. WC i Baby ze jego swietną rolą, na której trzyma sie film... Obie kreacje zasługują na laury.
        • Gość: Aga Re: Gdynia 2012 serialowo ;) IP: *.dynamic.chello.pl 05.04.12, 23:07
          Poza konkursem, bo inaczej wszystko zgarnie. Nie żeby niesłusznie, ale od razu stawia to resztę filmów w roli kopciuszków. Takie mam odczucie.
          • dona.a Re: Gdynia 2012 serialowo ;) 06.04.12, 09:36
            Gość portalu: Aga napisał(a):

            > Poza konkursem, bo inaczej wszystko zgarnie. Nie żeby niesłusznie, ale od razu
            > stawia to resztę filmów w roli kopciuszków. Takie mam odczucie.

            Coś w tym jest. Dobrze, że nie ma jeszcze filmu o Wałęsie, ale problem z tym obrazem będą mieli twórcy z przyszłorocznej listy festiwalowej. Myślę, że kilka filmów szczególnie ostrzy sobie zęby na nagrody, "W ciemności" co oczywiste, poza tym wspomniana "Obława", zapewne "Sponsoring" i "80 milionów", ale również "Bez wstydu", fabularna wersja krótkometrażowego "Melodramatu" za który Filip Marczewski zgarnął ogromną ilość nagród na całym filmowym świecie z nominacją do studenckiego Oscara włącznie. Będzie ciekawie.
            • faszyna Re: Gdynia 2012 serialowo ;) 06.04.12, 09:47
              Czemu ma zgarnąc? Wystraczy spojrzec na tegoroczne Orły. Podobnie może byc w Gdyni, że wyskoczy jakis superfilm z listy premier. Oczywiscie nie sądze, by WC poległ na całej linii, ale niespodzianki w podziale nagród mogą się zdarzyc. Tyle że przy miedzynarodowym jury te niespodzianki mogą miec nieoczekiwany wymiar....
              • Gość: matt_banco Re: Gdynia 2012 serialowo ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.04.12, 12:11
                Z tej listy najbardziej ciekawi mnie "Jestes bogiem". I mam nadzieje, ze bedzie to film zrobiony porzadnie we wszystkich mozliwych aspektach. I ze poczlapie na niego do kina kilkaset tysiecy osob. I ja razem z nimi. ;-)
                • dona.a Re: Gdynia 2012 serialowo ;) 06.04.12, 21:51
                  Gość portalu: matt_banco napisał(a):

                  > Z tej listy najbardziej ciekawi mnie "Jestes bogiem".

                  Krótki fragment piosenki "Jestem Bogiem" Paktofoniki był motywem muzycznym we wspomnianym wcześniej przeze mnie "Melodramacie", protoplaście "Bez wstydu", mimo, że fragment pojawił się w filmie chyba tylko dwa razy i to na krótko, był idealnie dobraną ilustracją muzyczną, ciekawa jestem czy Marczewski wykorzystał muzykę Paktofoniki również w "Bez wstydu", nie udało mi się znaleźć informacji na ten temat.
                  • faszyna Gdynia 2012 panorama 13.04.12, 13:49
                    Przeklejam z wątku "kinowego, bo jakos pomyliły mi sie watki:

                    Pojawiła sie lista filmów w Panoramie:
                    www.portalfilmowy.pl/wydarzenia,5,6632,1,2,Panorama-Polskiego-Kina-Podczas-37-Gdynia-Film-Festival.html
                    Siedem tytułow, z których znam tylko jeden: Listy do M.-reszta głównie debiuty. Z tej listy jak na razie wpadł mi w oczy Wosiewicz i jego film o Powstaniu z Cielecką w roli folksdojczki i Lubosem, który zapewne jak zwykle gwałci. ;)))
                    • faszyna Gdynia 2012- warte obejrzenia? 26.04.12, 22:39
                      Coraz bliżej do Gdyni, więc rzuciłam okiem na liste filmów konkursu głównego. I powiem szczerze, ze mam ochote tylko na jeden film, na Obławę. Reszta jakos mnie ani grzeje, ani ziębi. Przy okazji tego "rzutu okiem" zauważyłam, ze w tym roku grają inni aktorzy niz zwykle. No jest gdzies Dorocinski, Dziedziel czy Wieckiewicz, to w koncu nieuniknione, ale na przykład w dwóch filmach pojawia sie Tomasz Tyndyk. I będzie też dawno niewidziana Agata Buzek. Ale to, na co miałabym ochote, to dwa filmy z Poloników: Kobieta z 5 dzielnicy, Pawlikowskiego, z E. Hawkem i Kristin Scott Thomas oraz Joanną Kulig i Zniewazona ziema z Chyrą i muzyką Możdżera.
                      Ciekawe, jak bedzie... Na razie ustawiłam sprawy tak, by do tej filmowej Gdyni na chwile zawitać. Dobre i to. :)
                      • faszyna Pomożecie? ;) 01.05.12, 20:25
                        Raz jeszcze obejrzalam liste filmów konkursu głownego i dalej nie wiem, co warto obejrzec. No w takiej kropce to dawno nie byłam, żeby żaden opis nie zachecał mnie do obejrzenia filmu. :( Jedyny tytuł, na który mam ochote, to "Obława". A co z resztą? Skoro impas zdaje sie nie miec konca, moze mi podpowiecie, na co powinnam pojśc i potem to opisac na forum? Taki plebiscyt.... ;) Czekam na sugestie.
                        A, moze pomincie "Paktofonike". Nie jestem fanem muzyki, ale moze na tak głosny od zarania film sie wybiore i bez podpowiedzi.
                        • Gość: matt_banco Re: Pomożecie? ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.05.12, 21:56
                          ;-) No skoro o Paktofonice nie mozemy pisac, to ... zerkne na ta liste i pobawie sie w jasnowidza. Swoja droga tez nie jestem fanem hip-hopu (mowiac wprost nie rozumiem egzaltacji z nim zwiazanej ... joł), ale historia Magika to jednak kawal dramatu jest i ciekaw jestem czy dalo sie to z klasa opowiedziec.
                          • Gość: matt_banco Wojcieszkowy "Sekret" IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.05.12, 22:11
                            Obejrzalem zwiastun, rzucilem okiem na jakas anglojezyczna recenzje i ... mimo Tyndyka i Podsiadlik jednak jakos nie widze sie w kinie na tym filmie. Jak dla mnie za duzo wszystkiego, a i troche niepokoja takie dzialania typu bieganie nago po polu.
                          • Gość: matt_banco Re: Pomożecie? ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.05.12, 22:37
                            A to sie worek z Tyndkiem powoli rozwiazuje, jak widac. "W sypialni" tez z nim i z Herman ... no tu bym sie troche zastanowil. Fabula troche wydumana sie wydaje, no ale to przypadlosc wiekszosci filmow z konkursu.
                            Nastepny to "Dzien kobiet". Hmmmm ... Lubos i Kwiatkowska. Chcialoby sie sprawdzic, czy Kwiatkowska pociagnie glowna role (szczegolnie, ze temat wydaje sie byc z tego samego nurtu, co jej wystep w odcinku PA, a tam bylo niezle).
                            Ciekawe jest tez to, ze wiekszosc z filmow jest zdecydowanie krotka i ich dlugosc oscyluje w okolicach 90 min.
                        • Gość: Aga Re: Pomożecie? ;) IP: *.dynamic.chello.pl 01.05.12, 22:01
                          To ja zasugeruję "Bez wstydu". Zapowiada się jakoś tak intrygująco.
                          • faszyna Re: Pomożecie? ;) 03.05.12, 19:34
                            No tak, dalej nic nie wiem... Przejrzałam liste filmów i wybrałam 4 konkursowe plus 3 pozostałe na pierwszy rzut oka warte obejrzenia. Na pewno z tej listy spróbuje wybrac sie na Obławe i Paktofonikę, czyli Jestes Bogiem. Ten drugi z uwagi na rezysera, cenionego przeze mnie z uwagi na zeszłoroczna Ki. Ale co więcej? Problem zasadza sie na tematach filmów, które z opisów sądząc, moga byc dołujące. No i to jest problem wyboru w ciemno. Często film z zupełnie nieatrakcyjnym opisem okazuje sie bardzo fajny, ale i vice versa. Ale gdy film ma nieciekawy temat i nieznanego rezysera plus obojetnych mi aktorów, to jakos wybór na "nie" wydaje sie oczywisty. No i to w koncu kwestia czasu, bo tego akurat mam w ilosciach limitowanych. Czyli na co pójde, to sie okaże w praniu. A swoja drogą, nawet gdybym była na urlopie, czyli z czasem "ad libidum", i tak pewnie wiecej filmów bym nie zdzierżyła. Az takim fanem kina to ja nie jestem... ;)
    • Gość: matt_banco Re: Gdynia 2012 serialowo ;) IP: *.zif.ue.wroc.pl 09.05.12, 11:10
      No i jak tam idzie ogladanie polskich produkcji festiwalowych? Jakos w tym roku Faszyna mnie zainspirowala i nawet sledze doniesienia recenzenckie z sal kinowych. "Dzien kobiet" ponoc nie wyszedl, "Nad zycie" tez niespecjalnie. "Jestes Bogiem" ponoc zdecydowanie lepiej. Nie bardzo wiem o co chodzi z polityka dystrybucyjna w naszym pieknym kraju i dlaczego ten film ma wejsc do kin dopiero jesienia. Oczywiscie tlumaczenie pewnie bedzie "wakacyjne".
      • faszyna Re: Gdynia 2012 serialowo ;) 09.05.12, 13:34
        E, konkursową Gdynię to ja śledzę dopiero od dzisiaj. ; ) Wieczorem ide na Wstyd, a potem jeszcze na 3 filmy (niestety, nie ma zmiłuj, musze też równolegle odwalać minimum obowiązków zawodowych). Ale juz zaliczyłam pozakonkursową "Zniewazoną ziemię", produkcję multi-kulti, a na dodatek, jak na festiwal polskich filmów przystało, w wersji mówionej francusko-ukrainskiej (rosyjskiej?) z angielskimi podpisami.;) Było smiesznie, po 5 minutach projekcję przerwano w poszukiwaniu polskiej kopii, ale bez rezultatu, więc organizator zaproponował niechętnym zwrot pieniedzy, a chętnym dalszy ogląd. Że jestem troszkę obeznana z językiem zza Buga, to ten misz-masz jezykowy mi nie przeszkodził w odbiorze filmu. Co moge powiedzieć o filmie, z Czernobylem jako tematem głównym i Chyrą w roli równorzednie prawie głównej, to tyle, że mozna było lepiej. Jakos nie miało to temperatury i emocji (Smarzowski by zrobił z tego perełkę ;). Ale to myślenie było wieczorem, bo w nocy, gdy sie zbudziłam, to z głową pełną scen z filmu. Więc moze nie takie to było chłodne, jak mi się wczesniej wydało. Natomiast co do samego Chyry, przekonująco w filmie zwariował, ale czy na tyle, by kwalifikowac go na wybitnego aktora, nie przypuszczam... Mam w ogóle jakiś problem z odbiorem Chyry, wydaje mi sie schowany za swoja maską, albo po prostu on taki właśnie jest. Nie widziałam go u Krauzego, moze tam był inny, ale chciałabym go zobaczyć w takiej roli, w której by sie do cna wybebeszył. Bo póki co, to jego gre odbieram jako gre uników.
        Dotychczasowe recenzje sa takie sobie, dobrze to jedynie o Paktofonice. Ale u mnie ten film to dopiero w sobotę.
        Klimat festiwalu buduję tez duskusje widzów. Za moimi plecami kilku młodych dyskutowało o "Babach..." i Bobku w 80 milionach. Ze był na plakatach, a w filmie tylko mignął. Co do Bab, spór toczył sie o to, czy to "hit czy kit", ze się posłuże cytatem z onetu. Ciekawe te rozbiezne opinie, mnie sie film podobał na 4+, a moim znajomym ani w ząb. I u tych młodym zza pleców tez podobnie: jeden był na "nie", opowiadał o wyjsciu z filmu przed koncem seansu, a drugi piał z zachwytu. W tym kontekscie ciekawi mnie, jaki bedzie ten Wstyd, bo tez różni róznie piszą...
        • faszyna Wstydu nie było ;) 09.05.12, 22:49
          No i zaliczyłam Wstyd. Wstydu nie było, ale rewelacji tez nie. Film zaczyna sie wątkiem kazirodczej miłosci, potem zaczyna dominowac watek kobiety wykorzystywanej seksualnie przez brata i kochanka, a konczy sie watkiem romskiej dziewczyny z ambicjami, której skrzydełka podcina tradycja, nakazująca jej slub z wybrankiem jej rodziców. Czyli jak w naszych serialach: watek głowny w pewnym momencie schodzi na drugi plan i konsekwencji w tym nie widac. Za duzo autor chciał powiedzieć? Moze tak, moze nie, moze zawinił brak charyzmy u Kosciukowicza. Bo nie kwestionując jego oczywistych talentów, nie mozna jednak przypisac mu talentu do pociągniecia głownej postaci. Przypomniał mi sie Gierszał w Sali S. Nawet w scenach, gdy go nie było na ekranie, dalej sie o nim myslało. A tu inaczej, Kosciukiewicz znika z ekranu i znika takze z naszej pamieci. Ale na szczęscie zapamieta się Grochowską. Swietna rola, przekonała mnie tym wystepem, ze doskonale da sobie radę u Wajdy. I warta uwagi jest tez młoda aktorka w roli Cyganki, niestety nie mam pod reka jej nazwiska. Czy warto było pójśc na film? Warto, ale raczej na festiwalu niz w normalnej dystrybucji.
          • Gość: matt_banco Re: Wstydu nie było ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.05.12, 23:10
            Dziekuje ... i czekam na nastepne ;-)
            • faszyna Re: Wstydu nie było ;) 10.05.12, 10:14
              Skoro akurat mam czas i dostep do kompa, to jeszcze cos dorzucę. Film na pewno nie jest prostacki ani zły. Ale w moim odczuciu cos w nim nie zagrało (choc moze głównie moje zmęczenie po dniu cięzkiej pracy? ;)) Czemu nie wiem, ale mysle, ze jak zwykle to problem scenariusza. Są filmy typy W ciemnosci czy Essential K., gdy prezentowana jest jedna historia, a reszta to tylko tło. Są filmy, jak chocby Listy do M, gdy przeplatają sie równoważne watki kilku bohaterów. A tu jest konwencja mieszana. Niby wiodacy temat jest jeden, ale nie trzeba dużo zachodu, by odczytac ten film poprzez wątek siostry, nieumiejącej znaleźc właściwego faceta, albo poprzez watek romskiej dziewczyny, która marzy o studiach medycznych, ale tradycyjna rodzina wydaje ją za mąż, co wieszczy koniec tym marzeniom. Jest jeszcze watek zonatego kochanka siostry, człowieka jakoś zawodowo ustawionego, ale tez związanego z agresywnymi narodowcami. Gdyby te wątki sklejał aktor wybitnie charyzmatyczny, pewnie wszystko by zagrało. No ale MK nie jest takim typem, przynajmniej dla mnie. No i jest problem z polubieniem bohatera. Trudno komus kibicowac, gdy sie go nie lubi. A jego bohater nie wzbudza jakis cieplejszych uczuć. Ot, chłopak z kregosłupem przetrąconym rodzinnymi zaszłościami, który nie umie sie wpasowac w dorosłe zycie. Swoją droga, ostatnio utyskujemy w watku Agaty na nieokreslanie postaci i niepokazywanie ich przeszłosci. Tu jest odwrotnie, z ułamkowych zdan dowiadujemy sie ogromnie duzo o przeszłości rodzinnej bohatera. Niewątpliwie to duzy plus tego scenariusza, bez przegadania, a jednak klarowne pokazanie, skad sie wzieły postacie grane przez MK i AG.
              Natomiast jak zwykle i przy tym filmie rodzi sie pytanie o miesjce akcji. Czemu w naszych filamch musi byc lukrowanie i cukierkowo w komediach romantycznych, a w obyczaju biednie i brudno? Nie mogłaby sie ta opowieść toczyc w mieszkaniu z wymalowanymi scianami? Tam sie takie sprawy nie dzieją? Może czyste ściany podkresliłyby jeszcze bardziej tragizm tej sytuacji?
              • faszyna Rowerem bez trzymanki ;) 11.05.12, 09:18
                No wreszcie film dla ludzi. Zero polskiej martyrologii i klimatów duszaszczypatielnych. Czyli "Mój rower". Nie wiem, jak Trzaskalski to zrobił, ale zrobił. Z tematu bardzo powaznego, jakim jest konflikt pokoleń, traumy z dziecinstwa i starcza niedołężność, zrobił komediodramat z naciskiem na komedio-. Nie tylko ja, ale i reszta widowni rechotała jak na najlepszej komedii. Humor dokładnie taki jak lubie, czyli cos, co mi przypomniało klimaty żydowskich szmoncesów. Np. reakcja syna na wiesc, ze 70-letnia zona bohatera odeszła od jego ojca, bo sie zakochała: "gdy sie ma 70 lat, to sie nie zakochuje, lecz mysli o dobrym miejscu na cmentarzu". Moze w mojej wersji nie wybrzmiewa to zbyt dobrze, ale zaręczam, ze poziom humoru jest dla inteligentnych a nie inteligentnych inaczej. ;) Do kompletu bardzo dobre aktorstwo, z doskonałym Michałem Urbaniakiem w roli dziadka i dobrze sie zapowiadajacym młodziakiem w roli wnuka oraz Żmijewskim jako sfrustrowanym przedstawicielem średniego pokolenia, obciązonego troską zarówno o starsze jak i o młodsze pokolenie. No i muzyka, doskonała, ważna takze dramaturgicznie (dziadek i ojciec to muzycy), oraz montaż-swietny! Normalnie widze tylko wady, bo zwyklego montazu nie zauważam, a tu zauwazyłam same zalety. Nie wiem, czy tych zalet starczy na nagrodę, ale ja bym ją dała za takie dokładnie przejscia scen, jakie lubię.
                Ze smaczków-Piotr Szczepanik w epizodycznej roli (nie spiewa!). I Mazury w klimatach nie-Różanych.Choc jest i jedna scena "rowerowa".
                Krytycy cos wybrzydzaja, ze "Mój rower" nie umywa sie do świetnego "Ediego", ale to oczywiste: jako naród doceniamy tylko dramaty, a lżejsze formaty traktujemy jak towary drugiej kategorii. Mnie w każdym razie film sie bardzo podobał i chetnie jeszcze raz go zobacze, gdy wejdzie na ekrany. No i ten Urbaniak... Odkrycie na miare nagrody?
                Jeszcze jedno: miało byc serialowo o Gdyni, ale co ja poradze, skoro jest mało serialowo w tym roku? No moze ten Żmijewski... Nie jest tu na pewno Mateuszem, ani lekarzem z NDiNZ. Troche zbyt monotonnie gra swoja postać, ale czy miał jakies wyjscie, skoro to z samej dramaturgii wynikało, ze jego ojciec to kontrapunkt do luzackiego dziadka i wnuka. W każdym razie z przyjemnoscia pooglądałam go w nieserialowej roli.
                I tyle na teraz. Wieczorem "Obława". Czyli wracam w czysto polskie klimaty, gdzie krew, pot i łzy. ;)
                • Gość: matt_banco Re: Rowerem bez trzymanki ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.12, 09:48
                  Fajna relacja ... az sie sie chce sprawdzic ow lekki humor i Zmiejewskiego. Jak sprawdzilem za muzyke odpowiada Lemanski. Musze sprawdzic dlaczego pamietam to nazwisko ;-)
                  • faszyna Krew, pot i łzy... 11.05.12, 22:49
                    Jak miało byc, tak było, czyli te trzy tytułowe słowa w jednym (filmie). "Obława" to film problemowy, a najwiekszy problem to mam ja, bo nie wiem, czy to film dobry czy tez nie. Więc może po kolei: aktorzy bardzo dobrzy, no ale to oczywiste, skoro Dorociński, skoro Stuhr w roli innej niz dyzurny konferansjer, skoro Rosati nie-krupierka... Widoczki też pikne, góry nasze zawsze pikne są... I trup pada gęsto, jak to na wojnie bywa... Malownicze smierci to nasza specjalnośc.;) I jeżeli kiedys o Lubosie napisałam, ze jak zwykle gwałci, to teraz o Dorocinskim, ze jak zwykle strzela do wrogów/bandytów/drani. ;)
                    Początek filmu mocny, koniec filmu mocny, ale co ze srodkiem? Tu akurat mam refleksję bardzo serialową. Zawsze mnie rusza ten soap-operowy schemat, ze akcja sie dzieje, bo bohaterowie nie wiedza nic o sobie. Tu jest podobnie, osią akcji jest niewiedza, kto swój, a kto zdradza. A prawda jest nam objawiana w porzadku niechronologicznym. Co powoduje, ze najpierw pistolet strzela, a potem dopiero sie pojawia. ;) Powiem szczerze, z moim umysłem zepsutym prostackimi serialami zupełnie takiego braku chronologii nie kupuję. Zamiast wartkiej i emocjonujacej narracji obejrzałam mniej czy bardziej udany zlepek swietnych scen, każda sama w sobie bez zarzutu, ale jednak cos bym w tej układance pozmieniała.
                    Krytycy film chwala (bardzo) albo nie chwalą. No ale krytycy to jedno, a statystyczny widz w mojej osobie to drugie. Gdyby scenariusz był lepszy, byłby to film porównywalny jakoscia do "Róży". No ale nie jest... Bo przynajmniej wedle mojej opinii scenariusz nie jest dobry i efekty tego widac na ekranie...
                    I oczywiscie na boku klasyczny juz zarzut o jakos dzwieku. Na szczęscie były napisy angielskie, więc wiem, co postaci mówiły. To jest zreszta jakies rozsadne antidotum na nieuleczalną bolączke dzwiekową naszych filmów-wystarczą angielskie podpisy i wszystko stanie sie jasne. ;)))
                    Do tego kolejny zarzut to dzwiek "przelobowany". Bywaja filmy, gdy krople wody spadaja z siła wodospadu, ale czy na pewno takie ustawienie dzwieku w tym filmie było potrzebne, nie jestem pewna. A dokładniej, dla mnie taki wysrubowany dzwiek to był przerost formy nad treścią.
                    I tyle "poobławowo". Jutro finalnie bedzie "paktofonicznie" i, rzutem na tasme, "ścierniskowo". ;))))) A potem come back home...
                    • Gość: matt_banco Re: Krew, pot i łzy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.12, 23:18
                      No doslowanie zazdroszcze ... choc nie wiem czy ogladanych filmow, czy sprawnosci w zdawaniu relacji z ich ogladania ;-) No i jeszcze ladne okreslenie "dzwiek przelobowany". A ze ja na dzwiek uczulony jestem to i martwi mnie to, ze wciaz z tym polskim dzwiekiem jest cos nie tak. Jak chodzilem do kina, to zdarzalo mi sie wychodzic z sali w poszukiwaniu obslugi i zglaszac pretensje, ze dzwiek nie gra jak powinien, bo albo za glosny albo za cichy albo z pochrzaniona lokalizacja (tak i takie cuda sie zdarzaly w poczatkach multipleksow). Przy duzej liczbie czynnikow posredniczacych czasami trudno powiedziec gdzie jest przyczyna zlego dzwieku (w naszym serialowym ogrodku doklada sie jeszcze sam telewizor ... wlasnie od tygodnia mam nowy ... albo to co robi z dzwiekiem amplituner kina domowego). No tylko ze o ile 10-12 lat temu mozna bylo jeszcze sie tlumaczyc tym, ze dzwiek przestrzenny to nowosc (tak na marginesie pierwszym filmem jaki widzialem w kinie z dzwiekiem przestrzennym byl "Park Jurajski" wyswietlany w Kinie Neptun w Gdansku ;-), o tyle teraz jest to powszechnosc ... ale wciaz nieogarnieta jak widac.
                      Ja tez nie przepadam za poprzestawiana chronologia (poza wyjatkami, ale dla mnie nawet mistrz nieliniowych opowiesci czyli Nolan czasami przesadza ... "Incepcja" mnie jakos nie zachwycila, chociaz za muzyke tam sie pokroic). To taki prosty zabieg udajacy wyrafinowanie, a czesto maskujacy prymitywna fabule filmu lub brak umiejetnosci potoczystego opowiadania.
                      A co do napisow ... nie pamietam tytulu, ale ogladalem kiedys jakis film rownoczesnie zarowno z lektorem, jak i z napisami, bo okazalo sie, ze dopiero oba te sposoby jakos tam dopelnialy sie do tego co bylo w sciezce oryginalnej.
                    • Gość: Aga Re: Krew, pot i łzy... IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.12, 23:49
                      Pozwolę sobie tak zbiorczo podziękować ci za te relacje, które chłonę z radością i ciekawością. Dobrze jest mieć w Gdyni swojego człowieka :)
                      • dona.a Re: Krew, pot i łzy... 12.05.12, 00:14
                        Gość portalu: Aga napisał(a):

                        > Dobrze jest mieć w Gdyni swojego człowieka :)

                        O tak:) Odnoszę wrażenie, że czarnego konia raczej nie ma i szanse są wyrównane, dlatego ciekawa jestem werdyktu.
                        • faszyna Paktofonicznie niedetalicznie 12.05.12, 16:32
                          Na wylocie z festiwalowej Gdyni ostatnie wrazenia z dwóch mocnych filmów, czyli Jestes Bogiem i Pokłosia. Filmy obejrzałam w wysmienitym towarzystwie samego Marcina D., niestety, na odleglość 5 rzedów widowni. No, ale co towarzystwo to towarzystwo, więc się chwalę.;))
                          O "Jestem Bogiem" powiem krótko: film mi sie bardzo spodobał. I cała trójka mlodziaków z Paktofoniki ( w tym jedyny mi znany, czyli Schuchardt). I chociaz ta muzyka to o lata swietlne od moich gustów i muzycznej wiedzy, to nawet nabrałam ochoty, by tej Paktofoniki posłuchac i w domu. W zeszłym roku była swietna Ki, tez JB, jednym słowem Leszek Dawid to rezyser wart obserwacji.
                          No i tyle o JB. A, jeszcze odnotuję epizodyczny epizod Marcina D. No czy ktos mi jest w stanie powiedzieć, czemu taki aktor grywa takie epizody, albo czemu do takich epizodów zatrudnia się w PL aktorów takiej klasy? Nikt poza nim nie umie tak ładnie przeklinac? ;))))
                          Drugi film to "Pokłosie". Co mam tu powiedzieć, poza tym, ze w połowie nabrałam ochoty na wyjscie z kina? Sama historia jest ciekawa, niestety, scenariusz jest pełen tanich chwytów, których w filmach bardzo nie lubie. Np. na samym poczatku facet, jadący z Ameryki do brata na naszym wschodzie, zaciekawiony/zaniepokojony hałasem w lesie skręca w ten las, zostawiając na drodze torbę podrózną. Oczywiscie torba znika, a znika po to, by facet mogł potem pojechac do miasteczka na zakupy, co jest istotne z uwagi na dalszą akcję. No a kto rozsądny w realu zostawiłby torbe na drodze?
                          Druga sprawa-klimat filmu. Historia opowiedziana została w sposób typowy dla filmów sensacycjnych. Takie np. kwiatki, jak przekopywanie podwórka opuszczonego gospodarstwa w poszukiwaniu ludzkich szczatków nocą. No na logike, kto szuka czegos po nocy? Nikt, poza bohaterami horrorów i trilerów. I takich momentów jest wiecej, a ja akurat po tym filmie nie oczekiwałam Psów 3. ;)
                          Kolejna rzecz to rezyseria i głowne role. Albo to pierwsze jest chybione, albo to drugie, albo oba na raz. Nie kupiłam Stuhra w roli chłopa i nie do konca kupiłam aktora grajacego jego brata, co oczywiscie nie odnosi sie do ich gry w 100% filmu. Jednak jakos mnie ich gra nie pasowała i teraz nie wiem, czy to wynik ich ograniczonosci, czy reżyserii. W każdym razie inna obsada na pewno by filmowi dobrze zrobiła (np. Chyra zamiast Stuhra, z racji na warunki doskonały do ról plebejskich. A w MS to ja niestety zawsze widze krakowskiego inteligencika).
                          I tyle na szybko o obu filmach. No moze poza uwaga, ze nawet najgorszy film z festiwalowej selekcji to ciągle film dobry czy bardzo dobry. A moje utyskiwanie odnosi sie do moich subiektywnych odczuć i często-gesto detali. Tyle ze te utyskiwania sa dzielone i przez niektórych krytyków, co widzę czytajac ich opinie.

    • Gość: Aga Nagrody IP: *.dynamic.chello.pl 12.05.12, 20:35
      I tego się bałam - że "W ciemności" zgarnie (niemal) wszystko. Tyle że my już wiemy, że to wielki film jest, a inne gdzieś przy nim zginęły. Trochę szkoda.
      • faszyna Re: Nagrody 12.05.12, 22:06
        "I tego się bałam - że "W ciemności" zgarnie (niemal) wszystko"
        Czemu "bałam"? Problem w tym, że na tle WC inne filmy nie zasłużyły na głowne nagrody. Po obejrzeniu 8 filmów z 14-tu nie mam watpliwosci, ze WC był najlepszy. Albo może miał najmniej wad.;) To takie nawiązanie do tenisa: mówi sie, że męskie turnieje wygrywaja tenisisci grający najlepiej, a żenskie turnieje wygrywaja tenisistki popełniające najmniej błędów. ;)) Wiec WC było najlepsze, albo z najmniejsza liczba wad. Co do zdjęc, pewnie też. Co do Więckiewicza, trudno było go przebic. No moze Dorociński w Obławie... Mam jedynie problem z Grochowską, duzo bardziej cenie jej wystep we Wstydzie, a pozostałych aktorek nie widziałam. Więc jakby na to nie patrzec, w tegorocznym zestawie WC nie miało powazniejszych konkurentów.
        Ucieszyła mnie nagroda za scenariusz dla Roweru. Moim zdaniem bardzo zasłuzona. A że wiekszośc filmów pozostała niezauwazona, no to normalna kolej rzeczy, skoro nagród było "po raz" w każdej kategorii.
        Natomiast to, co nie nie ucieszyło, to było fatalne prowadzenie gali. Konia z rzędem temu, kto mi wyjasni, po co był ten Lis. I kto wybrał Mielcarz do tej roli....
        • Gość: Aga Re: Nagrody IP: *.dynamic.chello.pl 12.05.12, 22:15
          Dopuszczam ewentualność, że "W ciemności" było najlepsze ;) Tylko że jest już znane i zasłużone, i zebrało tłum ludzi w kinach, i w ogóle. W tym sensie wolałabym, żeby festiwal pomógł wypromować coś nowego. Ale skoro nasz człowiek w Gdyni twierdzi, że tak jest dobrze, to ok.
          Mielcarz słabieńka, te żarty, z których nikt się nie śmiał... W takich sytuacjach zawsze się wstydzę za tego nieszczęśnika (nieszczęśnicę) na scenie. Bardzo męczące.
        • dona.a Re: Nagrody 13.05.12, 12:13
          faszyna napisała:

          > Natomiast to, co nie nie ucieszyło, to było fatalne prowadzenie gali. Konia z
          > rzędem temu, kto mi wyjasni, po co był ten Lis. I kto wybrał Mielcarz do tej roli

          Faktycznie obecność Lisa zastanawiająca, ale Mielcarz bym się nie czepiała, galę poprowadziła poprawnie, bez większych wpadek, może ze 2 razy padł jakiś niepotrzebny tekst, poza tym jest piękną kobietą i dobrze wspólgrała z charakterem imprezy. Pewnie sympatyczniej by było, gdyby na scenie pojawił się Stuhr, ale tym razem zasiadł na widowni jako aktor uhonorowanej srebrem Obławy.
          • faszyna Re: Nagrody 13.05.12, 13:46
            Nie tylko ocena fimów, ale i ocena prowadzących gale jest widać kwestią subiektywnych gustów. ;) Mielcarz mogłaby byc, gdyby nie przydarzyło sie jej kilka kwestii na granicy niegrzecznosci. Tak odbieram np. jej wejscie w podziekowania drugiego z "platynowych" laureatów. Przerwał wypowiedź z uwagi na oklaski, a Mielcarz nie dała mu juz mozliwosci kontynuowania tej wypowiedzi. Co, wobec nagrody tej rangi, było nietaktem do kwadratu.
            A co do samych nagród, zastanawiałam sie nad moim odbiorem Obławy i nagrodą za ten film. I jakos mi przyszlo do glowy, ze odbiór tego filmu, podobnie jak i Poklosia, to kwestia (mojego) wieku. W dziecinstwie wiele słyszałam na temat okropnosci wojny od starszego pokolenia, które tą wojne przezyło i teraz takie klimaty na ekranie nie były dla mnie odkryciem (podobnie jak gwałty w "Rózy"). Po prostu mam mocno wkodowane w umysł, że tak było, chocby bez znajomosci szczegółow. I w zwiazku z tym skupiłam sie na tym, co naprawde było nowe w tym filmie, czyli na samym filmie i jego konstrukcji. Podobnie z Pokłosiem, temat Jedwabnego przerobiłam juz dawno i w ogóle nie skupiłam sie na temacie filmu, lecz na jego formie. A formy nie kupiłam, podobnie jak swego czasu serialu "Boza podszewka". Fajna jest gra formą, gdy temat historyczny jest juz "obstukany", natomiast przy pierwszym filmie oczekiwałabym raczej formy "kanonicznej". Tu przywołam "Katyn", film w sam raz na lekcje historii jako ilustracja tamtych zdarzen. Tymczasem Pasikowski z opisu historii zrobił niemal kryminał, co mi zupełnie nie pasuje. Co prawda, może gdyby było to zrobione lepiej, efekt byłby swietny, ale że jest taki jak jest, to ja go akceptuję w ograniczonym zakresie.
            • Gość: tet Re: Nagrody IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.12, 11:06
              Myślę , że relację Faszyny świetnie uzupełni to:
              film.interia.pl/raport/gdynia-film-festival-2012/news/kogo-obchodzi-festiwal-w-gdyni,1795604,8051
              • Gość: matt_banco Re: Nagrody IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.05.12, 11:35
                Czyli sinusoidalnie jest ... rok lepiej, rok gorzej i tyle ;-) Ale faktycznie ciekawe jest to, ze czesc tworcow potencjalnie przyzwoitych filmow woli czekac na bardziej uznane festiwale. Z drugiej strony, maja za konkurencje "W ciemnosci" i ewentualny pozniejszy medialny zywot "przegranych" to tez sie wcale nie dziwie. W sumie to zastanawiam sie nad sensownoscia konkursow, w ktorym biora udzial filmy "widziane" i "niewidziane". Ma to tez jakis tam medialny wymiar ... trudno ekscytowac sie widzom w telewizji czyms czego w zasadzie nie znaja i nie widzieli. Wolalbym jednak aby nagroda dla filmu byla ukoronowaniem jego zycia ekranowego, a nie jej poczatkiem (no ale tu zawsze pojawi sie argument o watlosci polskiej dystrybucji i niemoznosci realizacji tego postulatu, bo dystrybutor woli miec na plakacie jakas zlota zwierzyne niz przykladac sie do jej ewentualnego ustrzelenia).
              • faszyna Re: Nagrody 14.05.12, 11:52
                Ciekawy tekst... Tylko czy na pewno byłoby inaczej, gdyby te wymienione filmy pojawiły sie w Gdyni? W zeszłym roku nie było Sponsoringu, teraz pojawił sie z opóźnieniem, ale czy to film na miarę Lwów? No właśnie nie... Głosny film nie znaczy dobry film. Nie ma żadnej pewności, ze te filmy sa dobre. Mnie wystarczyły projekcje tak okrzyczanych Poklosia i Obławy. Gdyby tych filmów zabrakło, tez byłoby gadanie, ze obnizyło to range Gdyni. Ale sie pojawiły i można było skonfrontowac opinie o nich z ich rzeczywista jakością. Niestety, nie taką, która by im przyniosła Złote Lwy.
                "Obława" to w ogóle "mój" problem. Czemu tak mało we mnie entuzjazmu do tej produkcji? No bo scenariusz.... O co chodzi, pokażę na przykładzie "Róży". Akcja R sprowadza sie do sekwencji: Tadeusz przyjeżdza na Mazury, poznaje Róże, broni ją przed gwałcicielami, zakochuje sie, potem Róża umiera, a on bierze slub z jej córką, by ochronić ją przed wypedzeniem. To jest wersja Smarzowskiego. Gdyby to było dzieło twórców Obławy, byłoby np. tak: Tadeusz przyjeżdza, poznaje Różę, Róża umiera, Tadeusz zakochuje sie w Rózy, zeni sie z jej córka, broni Różę przed gwałcicielami, a na koniec, tak jak w oryginale, wraca z ubecji. Czyli zamiast linearnie budowanego napiecia i ewolucji uczuc zobaczylibysmy sinusoidę emocjonalno-uczuciową. Czy mozna tak? Pewnie można, ale po co? Dla unowoczesnienia formy, dla przestawienia akcentów, czy bo tak w duszy grało scenarzystom? Niechronologicznie pokazana akcja wymaga wiekszych starań. Jestem widzem-laikiem, więc nie wiem, czy konstrukcja scenariusza jest formalnie dobra czy zła, ale ja odczułam niedosyt po tym filmie. Mogło byc dużo lepiej, ot co.
                • Gość: tet Re: Nagrody IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.12, 13:16
                  Ja bym do tego artykułu dodała kilka refleksji- czy film Agnieszki Holland powinien znaleźć się w konkursie? Z góry było wiadomo, że weźmie wszystko, AH nie przyjechała do Gdyni, nawet po Lwy, chyba po gorzkich chwilach jakie były jej udziałem podczas Orłów. Andrzej Wajda nigdy (chyba) nie startował ze swoimi filmami w konkursie, właśnie dlatego aby nie zamykać drogi innym filmom. Mam dziwne wrażenie, że przyjęcie w ostatnim momencie do konkursu filmu Pasikowskiego (bez napisów podobno) było taką próbą przeciwstawienia sobie tych dwóch obrazów, chyba komisja selekcyjna miała nadzieję, że przyjmując Pokłosie równoważy wagę filmu AH, że daje sznsę na zwycięstwo jeszcze komuś....Czy festiwal bez filmu AH w konkursie byłby lepszy? Wydaje mi się, że gdzieś zgubiono sens festiwalu czyli święto polskiego kina na rzecz zdrowia psychicznego jurorów, którzy mogą bez szkody dla siebie obejrzeć kilkanaście filmów, a przy kilkudziesięciu spadają z krzeseł;))
                  Jeśli chodzi o debiutantów to- pierwszy film jest miną, można na niej wylecieć na zawsze. I wydaje mi się, że ci debiutujący w Gdyni nie będą mieli łatwo po takim przyjęciu ich filmów. Ale w końcu od czego są seriale?
                  • Gość: matt_banco Re: Nagrody IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.05.12, 13:44
                    "Jeśli chodzi o debiutantów to- pierwszy film jest miną, można na niej wylecieć na zawsze. I wydaje mi się, że ci debiutujący w Gdyni nie będą mieli łatwo po takim przyjęciu ich filmów. Ale w końcu od czego są seriale?"

                    Swietne. I niestety martwiace. No ale paradoks polega na tym, ze w ogrodku filmowym kapitanem i chlopcem do bicia jest rezyser, a w swiatku serialowym scenarzysta (producent kreatywny). To swoja droga ciekawe przesuniecie waznosci pelnionej roli. Nie wiem tez czy faktycznie wspomniani debiutanci znalezliby miejsce w owych "serialach", gdzie powoli tworzy sie grupa serialowych rzemieslnikow, a czasami tylko wyrobnikow (Yoka, Rogalski, Migas, Wichrowski czy chociazby Kuczeriszka).

                    • Gość: tet Re: Nagrody IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.12, 20:02
                      "paradoks polega na tym, ze w ogrodku filmowym kapitanem i chlopcem do bicia jest rezyser, a w swiatku serialowym scenarzysta (producent kreatywny). To swoja droga ciekawe przesuniecie waznosci pelnionej roli."
                      Bo, tasiemiec (czytaj serial) zamiast autora czyli reżysera posiada konwencję czyli kreatywnego, przecież w przeciętnym serialu z góry wiadomo jak wszystko się potoczy i dlatego tasiemiec trudno nazwać sztuką, raczej jest to rzemiosło, czasem przednie ale jednak...
                      • faszyna Re: Nagrody 15.05.12, 13:11
                        Nie zgodze sie z tezą: "Wydaje mi się, że gdzieś zgubiono sens festiwalu czyli święto polskiego kina na rzecz zdrowia psychicznego jurorów, którzy mogą bez szkody dla siebie obejrzeć kilkanaście filmów, a przy kilkudziesięciu spadają z krzeseł"
                        Selekcja to jest świetny pomysł. Po pierwsze, od razu sie wie, idąc na film konkursowy, ze zobaczy sie film co najmniej przyzwoity. To dla widza bardzo cenne, oszczędnośc czasu i pieniędzy w jednym. ;)
                        A po drugie, już teraz zauważam w reklamie filmów info, ze jest w selekcji festiwalu ("nominowany do nagrody Złotych Lwów"). Czyli sami filmowcy zauważaja, że byc w tej elicie jest cool, a nawet, ze można to wykorzystac w reklamie. Inna rzecz, czy widzowie kupią ten argument, skoro nasza tv i nie tylko tv robia wszystko, by nie kreowac festiwalu i nie podnosic jego rangi, poprzez stosowne do znaczenia festiwalu, jego medialne nagłosnienie.
                        • Gość: matt_banco Re: Nagrody IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.05.12, 13:52
                          Tak sie od wczoraj zastanawiam nad tym, czy festwial ma potencjal marketingowy i medialny czy nie ma. O ile "Orly" to powiedzmy polskie Oskary, o tyle Gdynia to ... festiwal filmowy, czyli takie Karlove Vary, Ontario, Sundance czy Wenecja tylko w krajowej skali. No i teraz czy dla masowego widza ma to jakiekolwiek znaczenie? O ile przywieszka "nominowany do Oskara w kategorii" lub jeszcze lepiej "zdobywca Oskara w ..." to byc moze faktycznie jest "napedzacz", o tyle "oficjalna selekcja festiwalu w ... tu wpisza dowolne miasto" juz niespecjalnie. Mnie przez pare lat ruszala etykietka WMFF w kategorii zwyciezca plebiscytu publicznosci, do tego stopnia ze jak wlasnie sprawdzilem mam na DVD 16 filmow bedacych jej laureatami (jeden z dystrybutorow bardzo namietnie wykorzystywal ten stempelek i dobrze). Akurat tu udalo sie wykreowac swoista marke, no ale tez i bylo latwiej, bo to nagroda publicznosci, a jak wiadomo "miliard Chinczykow nie moza sie mylic". No tak, tylko ze po "Euro koko kogut spoko" nalezy byc ostroznym ;-)
                          Bardziej zorientowani natomiast i tak beda kwestionowac werdykty festiwalowe (do tej pory pamietam spory czy Tarantino czy Kieslowski i dlaczego wlasnie Tarantino).
                          A tak z ciekawosci policzylem ile mam filmow, ktore dostaly Zlota Palme: 11 (i chyba zadnego nie kupilem dlatego ze dostal Zlota Palme)
                          Tych ktore dostaly weneckiego Zlotego Lwa mam: 8 (zabawne bo dopiero teraz jak sprawdzalem to dotarlo do mnie ze wsrod posiadanych przeze mne i nagrodznych byly: Siostry Magdalenki, Vera Drake, Monsunowe Wesele. Pamietalem ze ta nagrode dla Zapasnika, Tajemnicy Brokeback Mountain i ... Hana-Bi. I ten ostatni to jest ten film, ktory faktycznie lata swietlne temu kupilem bo pamietalem ze dostal taka nagrode i byl to jeden z moich pierwszych filmow na DVD ;-)
                          To juz tak dla pelnosci sprawdzilem tez lauretow gdynskich ... no ciekawe, bo wychodzi ze z ostatnich 11 lat kupilem 9 nagrodzonych filmow. Kurcze, ja nie jestem do konca normalny ;-)
                          • Gość: tet Nagrody i selekcja IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.12, 16:30
                            Mówisz, że selekcja to świetny pomysł...ja twierdzę, że nadmierna selekcja pozbawia nas poglądu na polskie kino, bo jednak prawdziwa konfrontacja odbywa się wtedy poza Polską - w Wenecji, Berlinie czy Locarno, bo w Cannes to nas nie chcą. (a propos Tarantino i Kieślowski). Wydaje mi się, że właśnie w tym roku z powodu selekcji, nieco nadmiernej, mieliśmy niepełną reprezentację w konkursie, bo twórcy niepewni co do losu swego filmu wolą w ogóle nie startować i pokazać film na festiwalu zagranicznym lub obrażają się na selekcjonerów i nie dają filmu do Panoramy, festiwal w Gdyni z założenia miał pokazywać produkcje z roku poprzedzającego, teraz raczej prezentuje gust selekcjonerów.
                            Uważasz, że lepsza dziura niż "zapchajdziura"?
                            • faszyna Re: Nagrody i selekcja 15.05.12, 22:12
                              Z tego, co zrozumiałam z wypowiedzi organizatorów i dziennikarzy, niektórych filmów nie ma w Gdyni, bo ważne festiwale rozpatruja tylko premiery, niepokazywane na innych festiwalach. A co do panoramy, mnie sie wydaje, ze tą też tworzy Chaciński &co z filmów zbyt słabych do głownego, ale jednak jakos ciekawych czy wartych zauważenia. Czyli nie ma mowy o: "nie dają filmu do Panoramy", chyba że w rozumieniu, iz wycofują filmy z panoramy, jeżeli mieli ambicje na główny, a bez głównego to w ogóle nie.
                              Pomijając wszystko inne, wszystkie polskie filmy w konkursie oznaczaja, ze jest jeden wygrany, a reszta niewygranych. Selekcja oznacza, że jest jeden wygrany, pozostałe z selekcji niewygrane, a reszta, nieselekcyjna, zbyt słaba, by byc w selekcji. To całkiem inne spojrzenie, które moze zdopingowac filmowców, by nie tworzyli byle czego. Taki odgórny motywator.
                              Ja w kazdym razie popieram taki selekcyjny system.
                              • Gość: tet gala na Oskarach IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.12, 15:51
                                Może gdyby nasza gala była podobna do oskarowej, przecież wszystko kopiujemy, to przynajmniej nie narzekalibyśmy na Lisa i Mielcarz.
                                Poniżej fragment gali oskarowej.

                                www.twitvid.com/embed.php?guid=L558O&autoplay=0


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka