Dodaj do ulubionych

CZY ZAUWAŻYLISCIE?

29.08.05, 08:41
NIE WIEM CZY OGLĄDAJAC SERIAL ZAUWAŻYLISCIE 1 SZCZEGÓŁ. WSZYSCY BOHATEROWIE
SERIALU TAK NAPRAWDĘ SĄ OSOBAMI BARDZO SAMOTNYMI - NIE LICZĄC SERIALOWEGO
MAŁŻEŃSTWA - SHELLY I HOLLINGA. ALE POZOSTALI TO SAMOTNICY - SPOTYKAJĄ SIĘ W
PRALNI, W BARZE U HOLLINGA, W SKLEPIE RUTH ANN CZY CZASEM SIĘ ODWIEDZAJĄ, ALE
WSZYSCY WRACAJĄ DO PUSTEGO DOMU, GDZIE SĄ JEDYNYMI MIESZKAŃCAMI. CHRIS JEST
SAMOTNY, RUTH ANN TAKŻE, MIMO, ŻE W 1 ODCINKU SPOTYKAŁA SIĘ Z WALTEM, DALEJ
ED SAMOTNIK, MORRIS SPORADYCZNIE SPOTYKA SIĘ Z BARBARĄ, MAGGIE I FLEICHMAN
CIĄGLE SIĘ KŁÓCĄ I NIE MOGĄ SIĘ DOGDAAĆ, A MARYLIN ZAJMUJE SIĘ SWOIMI
ROBÓTKAMI RĘCZNYMI. I WSZYSCY TAK SOBIE JAKOŚ ŻYJĄ ZAJMUJĄC SIĘ GŁÓWNIE
SPRAWAMI CICELY.
Obserwuj wątek
    • ann_alaska Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 29.08.05, 08:54
      Tak, faktycznie - zauważyłam to już jakiś czas temu. Nie wiem czemu tak jest,
      ale widocznie tak ma być ;-)Zresztą, wiele osób jest samotnych...Może dlatego
      lepiej nam zrozumieć ten serial... Nie mam pojęcia.
      northern-exposure.blog.onet.pl
    • rudeboys Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 29.08.05, 17:15
      też na to kiedyś zwróciłem uwagę. ale jednak postacie tworzą filmowe "pary" które za bardzo na pierwszy rzut oka do siebie nie pasują, a mimo to ich znajomość ma się dobrze. takie przełamywanie stereotypów, jak np. morrise&chris/ ruth ann&ed/ doktor&marylin/ doktor&o'conel/ holling&shelly/ adam&ewa/ i coś by pewnie jeszcze dorzucił.
      i jeszcze jedno, w alasce praktycznie nie ma dzieci
      • chigliack Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 01.09.05, 17:55
        dokladnie - chodzi o przylamywanie stereotypow. jak by to wygladalo, gdyby
        kazdy mial zone/meza i dwojke dzieci? :) nawet jedyna (stala) serialowa para -
        holling i shelly - jest mocno nieszablonowa. nie bylo to chyba zamierzeniem
        autorow, ale ja odczytuje to tak: mozna byc szczesliwym niezaleznie od tego,
        czy ma sie (rozumiana tradycyjnie) rodzine czy nie.
    • piano_forte Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 02.09.05, 10:45
      Może dzięki temu wszystko dzieje się na forum miasta, duża ilośc par stworzyłaby
      sytuację jak z "Klanu" konflikty i zawirowania małych grupach rodzinnych,
      mielibyśmy katalog domów i mieszkańców. W tym też cały urok i odmienność PA,
      najczęściej bohaterów widzimy w miejscach publicznych - w barze Hollinga,
      sklepie Ruth-Anne, na ulicach Cicely.
      Ale rzeczywiście, spostrzeżenie trafne!
    • paero123 Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 03.09.05, 04:33
      eee tam - to moze niestety "syndrom Cicelly" miasteczka zalozonego przez pare
      lesbijek i w jakis sposob przez to przekletego?
      Mamy wiec:
      - Moriss Minifield: byly zolnierz/kosmonauta, skoncentowany za mlodu na
      karierze i robieniu pieniedzy, otaczajacy sie zapewne wianuszkiem wielbicielek,
      ktore traktowal przedmiotowo; teraz zgorzknialy i kupujacy namiaske milosci w
      postaci "towarkow" jak Shelly czy tez jakas inna niunia (odcinek z wizyty jego
      kolegi z rurkami w nosie), odkupujacy swoja chciwosc wladzy i bogactwa przez
      perwersyjny zwiazek z jego zeńskim odpowiednikiem, policjantka Barbarą
      - Chris: były kryminalista, ktorego wiezienie skrzywilo i wyprostowalo zarazem -
      porzucil droge przestepstwa ale to zaglebienie sie i skoncentrowanie na
      wnetrzu, przemysleniach, lekturze i przyswajaniu cudzych pogladow (zauwazcie
      jak niewiele ma do powiedzenia od siebie - cytuje zazwyczaj poetow, myslicieli,
      naukowcow itp.) czyni z niego outsidera i dziwaka nawet wsrod barwnych postaci
      Cicelly (woleli sluchac drewnianej lalki niz niego). Taki renesansowy czlowiek,
      ktory niestety nie potrafi sie skupic i doprowadzic czegos jednego porzadnie do
      konca, robiacy z najprostszej rzeczy filozoficzna rozprawe. Bywaja w jego zyciu
      jakies kobiety ale widac, ze traktuje je przez pryzmat wlasnego "ja" i o tyle
      sie nimi interesuje jesli przy ich pomocy lub za ich sprawa moze doswiadczyc
      jakichs stanow duchowych, inspiracji, potwierdzenia wlasnej wartosci itp.
      - Ed: ociezaly umyslowo chlopak z zaburzonym poczuciem wlasnej wartosci, nie
      potrafiacy stawic czola nawet tak prostej rzeczywistosci jak codziennosc w
      Cicelly, uciekajacy w swiat filmu, iluzji, szukajacy gotowych odpowiedzi na
      zyciowe przeszkody w filmowych scenariuszach. Marzący o stworzeniu wielkiego
      dziela filmowego bo jako rezyser mialby mozliwosc zaplanowania i kontroli tego
      filmowego wycinka zycia pokazanego w filmie a sam moze co najwyzej miec wplyw
      na ustawienie puszek w sklepie Ruth Ann. Z dziewczynami mu jakos nie idzie, bo
      prawdopodobnie nie odkryl jeszcze swoich prawdziwych sklonnosci, skoro z
      niewiadomych przyczyn ucieka w momencie przekroczenia granicy rozmowa-dotyk
      - Maggie: pech w postaci umierajacych narzeczonych jest wygodna wymowka przed
      angazowanie sie w zwiazek z kims sensownym, bo jest juz stara panna, ktorej
      wygodnie byc samej. Podswiadomie wybiera takich egoistow jak Mike Monroe czy
      malkontentow jak Joel Fleischmann, regulujac swoja biernoscia i "zrozumieniem
      pierwszenstwa Wielkiej Sprawy nad wlasne szczescie" lub prowokowaniem konfliktu
      i klotni odpowiedni dystans i niemoznosc okreslenia statusu relacji z facetami
      jako zwiazku uczuciowego. Byc moze to wplyw jej wychowania i niezdrowych
      relacji w rodzinie, gdzie jedynie babcia wydaje sie normalna i to dopiero
      przydarzylo sie jej "znormalniec" na starosc
      - Joel: kwintesencja frustrata, jeszcze prawdopodobnie ze studiow wyniesione
      poczucie bycia "biednym krewnym" wobec kolegow-studentow z nowojorskich elit;
      pogardza ludzmi, ktorzy sfinansowali mu studia, nie mogac pogodzic sie
      prawdopodobniez mysla, ze tyle zawdziecza takim prostakom. Krawaty od
      Armaniego, koszule za 200 $, uprawianie golfa, renomowana praktyka lekarska w
      NY - to sa rzeczy do ktorych jest stworzony a nie do usuwania odciskow drwalom.
      Dlatego nie wiaze sie z tutejszymi kobietami a poniewaz ciezko mu "zfazowac
      sie" z hormonalnymi nastrojami na seks O'Connell jest gotow tymczasowo wejsc z
      nia w zwiazek uczuciowy aby miec kobiete kiedy ma ochote ...
      - Holling: jedyny dosc normalny facet, opiekujacy sie kobietą-dzieckiem Shelly,
      ktora kocha w nieco dziwny sposob jak maz-kochanek i jak ojciec jedynaczke;
      - Shelly: jw. kobieta o poziomie umyslowym dziecka, coraz dziwniej sie
      zachowuje, zeby tylko nie zrobila krzywdy dziecku, np. bezwiednie wkladajac je
      do pralki razem z ciuchami; Holling tego nie widzi, pewnie uwaza, ze to urocze,
      - Marylin: jej brak emocji i okazywania uczuc jest przerazajacy; randka z nia
      to musi byc katorga - patrzy i patrzy, usmiecha sie badz nie usmiecha,
      odpowiada "tak" lub "nie"; no chyba, ze spotka kogos kto nia wstrzasnie i
      zmieni wyraz jej oczu z maslanego na myslacy...
      • annie13 Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 03.09.05, 08:52
        NIC DODAĆ, NIC UJĄC POD SPOSTRZEŻENIAMI POPRZEDNIEJ ANALIZY PSYCHOLOGICZNEJ
        POSTACI NX
        • paero123 Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 03.09.05, 10:34
          To zadna analiza psychologiczna, nie znam sie na tym; to tylko moja proba
          wyjasnienia slusznego Twojego spostrzezenia, ze glowni bohaterowie PA sa
          samotni (tj. sa singlami) i chyba nie sa z tego powodu szczesliwi. Dla
          kontrastu wystarczy popatrzec, jak zwiazek Shelly-Holling pozytywnie wplynął na
          tych dwoje, reszta wydaje sie podswiadomie odczuwac brak drugiej polowki...
          Mimo calej sympatii dla postaci PA jest pare rzeczy swiadczacych o zaskakujacej
          mnie powierzchownosci ich relacji i obojetnosci na innych pomimo
          deklaracji "przyjaciel" czy "znajomy"... Moge rozwinac temat, jesli to kogos
          interesuje. Cicelly nie jest dla mnie takim idylicznym miasteczkiem,
          gdzie "chcialoby sie mieszkac cale zycie" i to ze wzgledu na ludzi niestety

          Pozdrawiam
          • watanabe.miharu Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 03.09.05, 20:04
            Bardzo ciekawe spostrzeżenia, Paero. Dużo w tym racji.
      • chigliack ed 03.09.05, 20:16
        Wypowiedź cięta i prawie nikogo nie oszczędzająca. Gdybym miał włożyć ją w usta
        któremuś z bohaterów NX, byłby to pewnie Adam, tyle że ten jest dużo bardziej
        adekwatny w swoich sądach.

        > - Ed: ociezaly umyslowo chlopak z zaburzonym poczuciem wlasnej wartosci

        Fakt, ma zaburzone poczucie własnej wartości, ale to, że jest ociężały umysłowo,
        to niepoparta żadnymi faktami bzdura, a dodatkowo złośliwość. Dlaczego ociężały
        umysłowo? Bo nie puka, gdy wchodzi do Fleschmana czy w inny sposób nie
        respektuje konwencjonalnych zachowań białych? To nie ma nic wspólnego z jego
        potencjałem intelektualnym. Ed jest po prostu jakby nie z tego świata, ma - jak
        to pięknie napisał ktoś na tym forum - "ponadcywilizacyjną wrażliwość".
        Natomiast poziom jego zdolności poznawczych w żadnym ze znanych mi odcinków nie
        został ukazany. Dodatkowo, na stronie home.comcast.net/~mcnotes/ed.html
        jest następująca notka: "Darren E. Burrows portrays Ed Chigliak, a young Native
        American with unclouded observations and an 180 I.Q." To informacja przeze mnie
        nie sprawdzona, ale jakoś dużo bardziej wierzę w nią niż w to, że Ed jest
        "ociężały umysłowo".

        > (...) nie potrafiacy stawic czola nawet tak prostej rzeczywistosci jak
        > codziennosc w Cicelly

        Nieprawda. Podam dwa przykłady dużej odwagi Eda. 1) Odcinek, w którym Ruth-Ann
        zamknęła sklep i wyjechała z miasta motorem Chrisa. Na zebraniu mieszkańców
        istniała duża presja (głównie ze strony Maurice'a), by siłą otworzyć sklep. Ed
        stanowczo (tak, tak) powiedział, że nikomu nie pozwoli wejść do sklepu pod
        nieobecność Ruth-Ann. 2) Odcinek, w którym walczył z demonem jednej z
        uczestniczek wyścigu niepełnosprawnych. Stanął do walki, choć demon był
        silniejszy i dodatkowo Ed zniechęcany był przez swojego demona (niskiej
        samooceny). Oczywiście "stawienie czoła rzeczywistości" może być różnie
        pojmowane. Jeśli jednak Paero123 zarzucił(a) Edowi brak odwagi (co zwykle idzie
        w parze w z nieumiejętnością stawiania czoła życiu), to nie ma ów zarzut
        poparcia w faktach. (A tak nawiasem mówiąc, czy codzienność Cicely jest "prostą
        rzeczywistością" jak pisze o niej Paero123?)

        > uciekajacy w swiat filmu, iluzji, szukajacy gotowych odpowiedzi na
        > zyciowe przeszkody w filmowych scenariuszach

        Nie podejmowałbym się psychologicznego diagnozowania, czy fascynacja Eda
        kinematografią jest jego ucieczką od rzeczywistości. To, że Ed wiele sytuacji z
        codziennego życia odnosi do sytuacji z filmów, nie oznacza jeszcze, że w
        jakikolwiek sposób przedkłada rzeczywistość filmową nad tę otaczającą go. Nie
        szuka w filmach "gotowych odpowiedzi", jesli już to raczej podpowiedzi. Dodam,
        że zawsze są one trafne.

        > Z dziewczynami mu jakos nie idzie, bo prawdopodobnie nie odkryl jeszcze swoich
        > prawdziwych sklonnosci, skoro z niewiadomych przyczyn ucieka w momencie
        > przekroczenia granicy rozmowa-dotyk

        Ze znanych mi odcinków PA jedynie w dwóch poruszony został wątek bliższych
        kontaktów Eda z płcią przeciwną. W jednym (5.11 "Baby Blues") Ed nie chciał
        związać się z dziewczyną (swoją byłą pacjentką, świetnie zresztą przez Eda
        uzdrowioną), gdyż uważał, że nie jest to prawdziwe uczucie, a jedynie efekt
        relacji pacjent-uzdrowiciel. (Faktycznie chodziło o niską samoocenę Eda,
        objawiającą się w postaci karła-demona). W drugim (6.02 "Eye Of The Beholder")
        Ed spędził wieczór z pewną dziewczyną, ale była ona córką człowieka, dla którego
        Ed wspólnie z Reynaldo (?) pracował jako prywatny detektyw. W żadnym z tych
        odcinków nie było momentu, w którym Ed zbliżyłby się do "granicy rozmowa-dotyk".
        Nie było też więc żadnej ucieczki Eda, chyba że przyjmiemy, że niepójście do
        łóżka z dziewczyną na pierwszej randce jest ucieczką. Zatem kwesta jego
        ewentualnych "prawdziwych skłonności" (czy tylko mi określenie to wydaje się
        nieco złośliwe?) jest wyssana z palca.

        A o tym, czy Cicely jest przeklęte, bo założyły go dwie lesbijki i czy serialowi
        single są nieszczęśliwi, może innym razem :)

        Pozdrawiam

        • paero123 Re: ed 03.09.05, 23:11
          chigliack napisał:

          > Wypowiedź cięta i prawie nikogo nie oszczędzająca.

          Bo swiadomie wybralem jedynie to co moim zdaniem stanowi przywary bohaterow
          Cicelly. Tu na forum jest tyle przykladow ich wspanialych cech, z ktorymi sie
          zgadzam, ze te ulomnosci, ktore wymienilem, w moim odczuciu czynia z
          cycellijczykow postaci o ludzkiej naturze.

          > Gdybym miał włożyć ją w usta
          > któremuś z bohaterów NX, byłby to pewnie Adam, tyle że ten jest dużo bardziej
          > adekwatny w swoich sądach.

          Adam - ten jest niebezpieczny, mam nadzieje, ze jego dziecko nie wyrosnie na
          jakiegos potwora, jak on zajmie sie jego wychowaniem. Te jego zamilowanie do
          wyrafinowanego gotowania i dobrego wina nieodmiennie przywodzi mi na mysl
          H.Lectera, tyle, ze rodzina powstrzymuje go jeszcze przed myslami o jatce wsrod
          niegodnych chodzenia po tej samej ziemi co on :-)

          > Fakt, ma zaburzone poczucie własnej wartości, ale to, że jest ociężały
          umysłowo
          > ,
          > to niepoparta żadnymi faktami bzdura, a dodatkowo złośliwość. Dlaczego
          ociężały
          > umysłowo?

          Prawie kazdy odcinek pokazuje scene, w ktorej ktos cos do niego mowi a on
          slucha z widocznym wysilkiem i ta "bystroscia" w oczach :-) a na koniec
          mowi "okey" i wtedy juz nie ma watpliwosci, ktorym uchem mysl opuscila jego
          glowe :-)))

          > Bo nie puka, gdy wchodzi do Fleschmana czy w inny sposób nie
          > respektuje konwencjonalnych zachowań białych?

          Nie - to tylko brak dobrego wychowania lub odpowiedniej tradycji :-) W
          przypadku tipi trudno pewnie pukac :-)))

          > To nie ma nic wspólnego z jego
          > potencjałem intelektualnym.

          No wlasnie - to, ze ktos ma potencjal to nie znaczy, ze z niego kiedykolwiek
          skorzysta... Ed poki stawia raczej na prace fizyczna.

          > Ed jest po prostu jakby nie z tego świata, ma - jak
          > to pięknie napisał ktoś na tym forum - "ponadcywilizacyjną wrażliwość".

          Moze i ladnie napisane ale co ma oznaczac - ze Ed jest w stanie zrozumiec
          przeslanie ogladanych filmow dziejacych sie w realiach niealaskowych?

          > Natomiast poziom jego zdolności poznawczych w żadnym ze znanych mi odcinków
          nie
          > został ukazany.

          Zna mnostwo filmow na pamiec. Rain Man znal całą ksiazke telefoniczna :-)

          > "Darren E. Burrows portrays Ed Chigliak, a young Native
          > American with unclouded observations and an 180 I.Q." To informacja przeze
          mnie
          > nie sprawdzona, ale jakoś dużo bardziej wierzę w nią niż w to, że Ed jest
          > "ociężały umysłowo"

          Autor scenariusza tak zalozyl, ale wolno mu. Poki co to Ed sie nie wykazal tym
          mensowskim IQ, natomiast dal wiele razy popis nielotnosci umyslu :-). Byc moze
          uroczy w swej naiwnosci, ale dosc jednoznaczny. Chyba, ze udaje glupka, bo mu z
          jakiegos powodu to na reke lub tak musi - byc moze to ktos objety programem
          ochrony swiadkow i sie maskuje ;-)))

          > > (...) nie potrafiacy stawic czola nawet tak prostej rzeczywistosci jak
          > > codziennosc w Cicelly
          >
          > Nieprawda. Podam dwa przykłady dużej odwagi Eda. 1) Odcinek, w którym Ruth-Ann
          > zamknęła sklep i wyjechała z miasta motorem Chrisa. Na zebraniu mieszkańców
          > istniała duża presja (głównie ze strony Maurice'a), by siłą otworzyć sklep. Ed
          > stanowczo (tak, tak) powiedział, że nikomu nie pozwoli wejść do sklepu pod
          > nieobecność Ruth-Ann. 2) Odcinek, w którym walczył z demonem jednej z
          > uczestniczek wyścigu niepełnosprawnych. Stanął do walki, choć demon był
          > silniejszy i dodatkowo Ed zniechęcany był przez swojego demona (niskiej
          > samooceny). Oczywiście "stawienie czoła rzeczywistości" może być różnie
          > pojmowane.

          Chodzilo mi o codziennosc - nie codzien Ed musi bronic sklepu RA i zmagac sie z
          demonami, natomist codziennie ustawia puszki wg koncepcji RA i od czasu do
          czasu robi skuteczne jego zdaniem kompresy ze zwierzecych bobkow :-). To ze w
          sytuacjach kryzysowych potrafi postapic stanowczo jest efektem poddania go
          stresowi procesu decyzyjnego i postawienia go przed koniecznoscia dokonania
          trudnego wyboru. Zauwaz prosze, ze przed kazdym aktem "odwagi" waha sie, slucha
          innych, poddaje sie ich manipulacji/sugestii i potem jak juz jest skolowany to
          klik... robi cos dosyc intuicyjnie. I ta intuicja go nie zawodzi, prawie jak u
          kobiet :-))))

          > Jeśli jednak Paero123 zarzucił(a) Edowi brak odwagi (co zwykle idzie
          > w parze w z nieumiejętnością stawiania czoła życiu), to nie ma ów zarzut
          > poparcia w faktach.

          Odwaga w sytuacjach ekstremalnych to nic niezwyklego, wiele jest przykladow na
          to nie tylko z filmow. Sztuką jest natomiast np.asertywnosc w zyciu codziennym
          a tu Ed albo pozwala zmienic swoj scenariusz bufonowi z LA, albo wykonuje kazdy
          rozkaz Morrisa (chocby zmiana zamkow strajkujacemu Joelowi na polecenie rady
          miasta w srodku zimy) czy polecenia Jake'a jako przywodcy Niedzwiedzi podczas
          konfliktu a Krukami o totem...

          > (A tak nawiasem mówiąc, czy codzienność Cicely jest "prostą
          > rzeczywistością" jak pisze o niej Paero123?)

          Codziennosc jest tam prosta, nam pokazane sa wycinki tych dni bedacych
          interesujacymi/niecodzinnymi epizodami. Przeciez PA to nie dziennik Cicelly :-)

          > To, że Ed wiele sytuacji z codziennego życia odnosi do sytuacji z filmów, nie
          oznacza jeszcze, że w jakikolwiek sposób przedkłada rzeczywistość filmową nad
          tę otaczającą go.

          A ten odcinek, gdzie krecil film o życiu w Cicelly i pokazywaly mu sie
          nierzeczywiste kadry jak z Felliniego? Cos to oznaczalo?

          > Nie
          > szuka w filmach "gotowych odpowiedzi", jesli już to raczej podpowiedzi. Dodam,
          > że zawsze są one trafne.

          Jasne :-D - pare razy zdarzylo mu sie podczas rozmowy podac jakis cytat z filmu
          ni w piec ni w dziewiec i nawet sam mowil potem, ze to chyba nie jest dobry
          przyklad :-)

          > Ze znanych mi odcinków PA jedynie w dwóch poruszony został wątek bliższych
          > kontaktów Eda z płcią przeciwną.

          A proba malzenstwa zaaranzowana przez wujka Anku?

          > W jednym (5.11 "Baby Blues") Ed nie chciał
          > związać się z dziewczyną (swoją byłą pacjentką, świetnie zresztą przez Eda
          > uzdrowioną), gdyż uważał, że nie jest to prawdziwe uczucie, a jedynie efekt
          > relacji pacjent-uzdrowiciel.(Faktycznie chodziło o niską samoocenę Eda,
          > objawiającą się w postaci karła-demona)

          Sam doszedl do tego blyskotliwego wniosku czy ktos mu to zasugerowal? Nie
          przypadkiem ten Lenard-uzdrowiciel? I Ed jakos chetnie skorzystal z okazji aby
          uciąc znajomosc z dziewczyną, zaslaniajac sie etyka szamanska itp. pierdolami.
          A niunia byla niczego sobie zdaje sie :-) tj. mila, ladna, zdrowa (!), wolna
          etc.

          ). W drugim (6.02 "Eye Of The Beholder")
          > Ed spędził wieczór z pewną dziewczyną, ale była ona córką człowieka, dla
          którego
          > Ed wspólnie z Reynaldo (?) pracował jako prywatny detektyw.

          No prosze Cie. Ed tak sie przejal potencjalna niestosownoscia kontaktu ze
          stroną procesu sadowego i etyką zawodu detektywa, ze natychmiast zerwal
          znajomosc z dziewczyna przy okazji strasznie oburzony zrobił jej wyrzuty z
          powodu zatajenia faktu pozostawienia przez nia grabi, ktorymi sie uderzyl
          Hayden-symulant, natomiast po dlugich i wyczerpujacych rozmyslaniach ostrzegl
          oszusta, zlodzieja (kradziez kasy z gabinetu Fleishmanna) i recydywiste
          (relacja Crissa - w koncu wie najlepiej), sprzeniewierzajac zaufanie
          zleceniodawcy, przekazujac oszustowi jedyny dowod jego oszustwa i pozwalajac mu
          uniknac po raz kolejny kary za popelnione przestepstwo. Podobno oszust byl jego
          przyjacielem z racji wspolnych wypraw na ryby i to zadecydowalo, co wczesniej
          nie przeszkadzalo Edowi podjac prace polegajaca na sledzeniu "przyjaciela" za
          pieniadze :-(

          >W żadnym z tych
          > odcinków nie było momentu, w którym Ed zbliżyłby się do "granicy rozmowa-
          dotyk"

          No jakby detektyw-dupa nie wyperswadowal mu kolejnej randki to moze jakby
          dziewczyna przejela ini
          • paero123 cd. nie zmiescilo sie 03.09.05, 23:37
            No jakby detektyw-dupa nie wyperswadowal mu kolejnej randki to moze jakby
            dziewczyna przejela inicjatywe to cosby sie wykluło :-P
            A zwroc uwage na historie Marylin o Anastazji i Leninie - Ed obsadzil siebie w
            roli Indianina zakochanego w rosyjskiej ksiezniczce, bo taki uklad mu by
            odpowiadal - zwiazek bez przyszlosci i szans na realizacje/konsumpcje.
            Puszczanie latawca to max ktory jest w stanie zaakceptowac, bo filmy, ktore
            oglada, nie pokazuja zwykle co sie dzieje dalej :-)


            >Nie było też więc żadnej ucieczki Eda, chyba że przyjmiemy, że niepójście do
            >łóżka z dziewczyną na pierwszej randce jest ucieczką. Zatem kwesta jego
            ewentualnych "prawdziwych skłonności" (czy tylko mi określenie to wydaje się
            > nieco złośliwe?) jest wyssana z palca.

            A jego brak okazania zainteresowania kobieta jako kobieta a nie jedynie jako
            ciekawym rozmowca? Chocby poprzez dotkniecie jej reki :-)?
            Zastanawiajaca jest natomiast niezwykla jak na jego wiek fascynacja aktorami-
            mezczyznami i kreowanymi peze nich postaciami. H.Bogart, "piekny poczatek
            meskiej przyjazni" z Casablanki, meskie sprawy, symboliczne pocalunki mafiosow
            z "Ojca Chrzestnego" :-)

            Pozdrawiam

            • watanabe.miharu Re: cd. nie zmiescilo sie 04.09.05, 00:01
              Paero, czy sugerujesz, że Ed jest gejem? ;)
              • paero123 Re: cd. nie zmiescilo sie 04.09.05, 01:50
                Jego fascynacja jest raczej platoniczna :-) Poki co :-)))
                Jeszcze jeden przyklad - zauwazyliscie jak lgnął do niemieckiego zegarmistrza
                czy do muzyka rockowego?
                • annie13 Re: cd. nie zmiescilo sie 04.09.05, 10:24
                  POZWOLĘ SOBIE NA MAŁY WTRĘT W ZWIĄZKU Z OSTATNIMI WPISAMI, M.IN. PAERO123. NIE
                  WIEM DLACZEGO TAK BARDZO UWZIĘLIŚCIE SIĘ NA EDA, PRZECIEŻ ON NIE JEST JEDYNYM
                  SAMOTNYM BOHATEREM PA. WCALE NIE ZAMIERZAM GO BRONIĆ. ZGADZAM SIĘ, ŻE CZASEM ED
                  POTRAFI BYĆ NAPRAWDĘ OGRANICZONY. ALE CZY Z GRUGIEJ STRONY NIE SĄDZICIE, ŻE
                  TAKA MAŁA SPOŁECZNOŚĆ JAK CHOĆBY CICELY, MUSI MIEĆ TAKIEGO "MIEJSCOWEGO
                  GŁUPKA"? A TO ŻE AKTOR MA WYSOKIE IQ NIE MUSI PRZECIEŻ PRZEKŁADAĆ SIĘ NA GRANĄ
                  PRZEZ NIEGO ROLĘ. PAERO SUGERUJE, ŻE ED MOŻE MIEĆ SKŁONNOŚCI GEJOWSKIE. NO ALE,
                  NIECH KTOŚ MI POWIE, CO SĄDZI, O FAKCIE, ŻE NP. CHRIS NIE PRZEJAWIA ŻADNEGO
                  ZAINTERESOWANIA JEŚLI CHODZI O KOBIETY CZY TEŻ FACETÓW. MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE MA
                  RAKIE SAME SKŁONNOŚCI JAK ED, SKORO KUKIEŁKA EZAW NA PEWNO NIE BYŁA "LALKĄ PŁCI
                  ŻEŃSKIEJ".
                  • paero123 Re: cd. nie zmiescilo sie 04.09.05, 11:02
                    Ależ Annie13 :-)

                    annie13 napisała:

                    > NIE
                    > WIEM DLACZEGO TAK BARDZO UWZIĘLIŚCIE SIĘ NA EDA, PRZECIEŻ ON NIE JEST JEDYNYM
                    > SAMOTNYM BOHATEREM PA.

                    Nie uwzielismy sie, po prostu rozmawiam z Chigliakiem na temat tej akurat
                    postaci, jako, ze to on pociągnął dyskusję w tym kierunku. Moge podyskutowac na
                    temat prawie kazdego bohatera PA. Nie chcialbym tylko pisac na forum monologów
                    bo to nudne :-)

                    > ALE CZY Z GRUGIEJ STRONY NIE SĄDZICIE, ŻE
                    > TAKA MAŁA SPOŁECZNOŚĆ JAK CHOĆBY CICELY, MUSI MIEĆ TAKIEGO "MIEJSCOWEGO
                    > GŁUPKA"?

                    Ja się zgadzam, ale czuję, ze zaraz odezwie się ktos, kto ma zupelnie inne
                    zdanie :-)))

                    > A TO ŻE AKTOR MA WYSOKIE IQ NIE MUSI PRZECIEŻ PRZEKŁADAĆ SIĘ NA GRANĄ
                    > PRZEZ NIEGO ROLĘ.

                    Ale to nie D.E.Burrows ma takie IQ a w zamysle scenarzysty wlasnie grana przez
                    niego postać Eda! Chyba, ze zle zrozumialem...


                    > PAERO SUGERUJE, ŻE ED MOŻE MIEĆ SKŁONNOŚCI GEJOWSKIE.

                    Sugeruję, że Ed ogolnie wykazuje brak skłonności jakichkolwiek, za to niezdrową
                    fascynaję męskimi bohaterami filmowymi, i ogolnie lepiej czuje się on w
                    tow.mężczyzn

                    >NO ALE,
                    >
                    > NIECH KTOŚ MI POWIE, CO SĄDZI, O FAKCIE, ŻE NP. CHRIS NIE PRZEJAWIA ŻADNEGO
                    > ZAINTERESOWANIA JEŚLI CHODZI O KOBIETY CZY TEŻ FACETÓW.

                    No jak to?

                    A ta kobieta, ktorej zabił kanarka i dla której poświecil swoj motor?
                    A niunia, z którą mieszkał, jak mial te schizy zwiazane ze swoim
                    przypuszczalnie dlugim zyciem?
                    A lala, z ktora byl potem jego brat Bernard?
                    O jego wieziennych zwiazkach uczuciowych :-) poki co nic nie wiadomo w swietle
                    dotychczasowych odcinków :-)))

                    > MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE MA
                    > RAKIE SAME SKŁONNOŚCI JAK ED, SKORO KUKIEŁKA EZAW NA PEWNO NIE BYŁA "LALKĄ
                    PŁCI ŻEŃSKIEJ".

                    :-))) Moze po prostu jako brzuchomówca nie umial wydobyc zeńskiego głosu. Poza
                    tym wygladałby dziwnie z ręką z powodów technicznych trzymaną pod jej
                    spodnicą :-)

                    Pozdrawiam
                    • fifth_avenue Re: eee tam... 04.09.05, 14:42

                      Myślę ze paero123 troszkę się rozpędził w swoich rozważaniach
                      na temat gejowskich skłonności Eda :)Ja bynajmniej tak nie uważam ,myślę że Ed
                      jest zakompleksionym facetem, nie odważnym w kontaktach z dziewczynami ,stąd
                      wynika jego ociężałość, powolność na "randkach".W tym serialu mamy okazje
                      zobaczyć Chrisa typowego Casanovę ,któremu zazwyczaj poderwanie kobiety nie
                      sprawia trudności <chociaż zdążył się wyjątek>, parę gejów, którzy wcale nie
                      ukrywają tego, kim są oraz Eda niedoświadczonego faceta jeśli chodzi o
                      sprawy "damkso-meskie". Myślę ,że twórcy serialu nie chcieliby stworzyć
                      kolejnej postaci <czyli w mniemaniu paero123-Eda>, który jest "homo-
                      niepewny" ,bo to zaczęłoby być nudne. Choćby nawet to po co miałoby to być
                      tajemnicą jeśli homoseksualiści w cicely są traktowani jak normalni ludzie,
                      którzy zawierają ze sobą związek małżeński na oczach wszystkich mieszkańców.
                      Nie mam zamiaru tutaj nikogo nawracać ze swojego toku myślenia, ja uważam, że
                      jednak Ed nie jest gejem...to galopuje w stronę absurdu!
                      • paero123 alez ja nie rozwazam gejowskich sklonnosci Eda :-) 04.09.05, 14:55
                        tylko dziwi mnie, ze majac do wyboru z jednej strony piekna dziewczyne, mila,
                        przy okazji panne majetna i nim zainteresowana a z drugiej brodatego oszusta
                        plci meskiej o watpliwej atrakcyjnosci fizycznej jak i charakterologicznej, Ed
                        okazuje sie zwolennikiem 'bad boys' ;-))))
                        • astrona Re: alez ja nie rozwazam gejowskich sklonnosci Ed 05.09.05, 00:34
                          Jeśli chodzi o skłonnosci gejowskie i przygody miłosne Eda to omineliscie w
                          swych rozważaniach jeszcze jeden odcinek "War and Peace" gdzie Ed wykazuje
                          całkiem zdrowe odruchy, choć trzeba przyznać że odcinek ten pokazuje na czym
                          polega problem Eda "jest niesmiały wobec kobiet" i zakompleksiony i gdyby nie
                          pomoc Chrisa i jego "listów" do niczego by nie doszło....

                          Jesli chodzi o problem Eda myslę ze wszystko sprowadza sie do niskiej samooceny.

                          A co do ociężałości umysłowej. To po prostu kwestia innej kultury. Białym
                          często wydawało sie że Indianie sa tępi i niekumaci, bo byli oporni w
                          przyjmowaniu sposobu myślenia i widzenia swiata na modłe białych, a w trakcie
                          rozmów ciągle gadali o wizjach i przytaczali abstrakcyjne (dla białych)
                          opowieści z przeszłości plemienia na pozór nie majace związku ze sprawą. A
                          przecież cała ich mądrość, madrość plemienia kryła sie w tych właśnie
                          opowieściach przekazujacych doświadczenia innych z pokolenia na pokolenie.
                          Myśle ze to ciągłe gadanie o filmach u Eda i szukanie w nich rozwiązań jest tym
                          samym co u jego przodków posiłkowanie sie opowieściami przekazywanymi z
                          pokolenia na pokolenie. Niestety co wielokrotnie stwierdza sam Ed w filmowych
                          opowieściach nie ma tej samej mocy i madrości co w dawnych opowieściach
                          plemiennych i np nie zawsze przydają sie w jego "karierze szamana"...

                          btw. Smutne jest tez to że gdy Leonard rozmawia białymi mieszkańcami Cicely
                          wypytując ich o opowieści, podania, legendy, historie z morałem, które mogły by
                          służyć w leczeniu i rozwiazywaniu problemów. Nikt z mieszkańców Cicely mimo
                          wysiłku nie potrafi podać mu takiej opowieści. Wszystkie przytaczane opowieści
                          to jedynie historyjki rodem z "Faktu" czy innego "Skandalu". nie ma w nich siły
                          i piekna np opowieści "O Orle", "O Kruku" czy "O Wojowniku i jego koniu"
                          • paero123 Re: alez ja nie rozwazam gejowskich sklonnosci Ed 05.09.05, 12:13
                            astrona napisała:

                            > Jeśli chodzi o skłonnosci gejowskie i przygody miłosne Eda to omineliscie w
                            > swych rozważaniach jeszcze jeden odcinek "War and Peace" gdzie Ed wykazuje
                            > całkiem zdrowe odruchy

                            nie kojarze tego odcinka, cos wiecej o czym bylo w nim mozna prosic?

                            > A co do ociężałości umysłowej. To po prostu kwestia innej kultury. Białym
                            > często wydawało sie że Indianie sa tępi i niekumaci, bo byli oporni w
                            > przyjmowaniu sposobu myślenia i widzenia swiata na modłe białych,

                            Dla porownania: kumaty Indianin to Lenard-uzdrowiciel i ten forsiasty indianski
                            odpowiednik Minifielda

                            >a w trakcie rozmów ciągle gadali o wizjach i przytaczali abstrakcyjne (dla
                            białych)
                            > opowieści z przeszłości plemienia na pozór nie majace związku ze sprawą. A
                            > przecież cała ich mądrość, madrość plemienia kryła sie w tych właśnie
                            > opowieściach przekazujacych doświadczenia innych z pokolenia na pokolenie.

                            To zadna nowosc, kazdy narod ma takie opowiesci, przypowiesci, legendy,
                            przyslowia etc. Od Chinczykow, przez Egipcjan, mitologie grecka, Biblie, po
                            nasze podanie ludowe.

                            > Myśle ze to ciągłe gadanie o filmach u Eda i szukanie w nich rozwiązań jest
                            tym samym co u jego przodków posiłkowanie sie opowieściami przekazywanymi z
                            > pokolenia na pokolenie.

                            Fakt, kazde pokolenie tak ma - zmieniaja sie srodki wyrazu "pokoleniowej
                            madrosci".

                            > Niestety co wielokrotnie stwierdza sam Ed w filmowych
                            > opowieściach nie ma tej samej mocy i madrości co w dawnych opowieściach
                            > plemiennych i np nie zawsze przydają sie w jego "karierze szamana"...

                            Eee tam, widocznie oglada niewlasciwe filmy, zbyt komercyjne albo obce mu
                            kulturowo :-)))

                            > btw. Smutne jest tez to że gdy Leonard rozmawia białymi mieszkańcami Cicely
                            > wypytując ich o opowieści, podania, (...) Nikt z mieszkańców Cicely mimo
                            > wysiłku nie potrafi podać mu takiej opowieści. Wszystkie przytaczane
                            opowieści
                            > to jedynie historyjki rodem z "Faktu" czy innego "Skandalu". nie ma w nich
                            siły
                            >
                            > i piekna np opowieści "O Orle", "O Kruku" czy "O Wojowniku i jego koniu"

                            To znow bardzo proste wyjasnienie. Wystarczy porownac ile lat maja Indianie
                            (nawet poszczegolne szczepy) jako narod (pewnie parenascie wiekow) a ile
                            Amerykanie (cos kolo 200 lat tylko?). Amerykańce moga bredzic o pierwszych
                            osadnikach, ojcach zalozycielach itp. ale sa to dosc realne opowiadania i
                            trudno dorobic do nich wstep "za gorami, za lasami, gdy po ziemi chodzily
                            gadajace niedzwiedzie..." :-). Oczywiscie byc moze np. Joel jako Zyd moze
                            siegnac do swojej Tory czy S.Testamentu i moglby zakasowac Lenarda ale reszta
                            ma dosc mieszane zapewne korzenie i niekoniecznie sa przywiazani do tradycji -
                            wystarczy zobaczyc, z jaka checia przyswajaja indianskie swieta
                            zamiast "amerykańskich" tudziez "staroświatowych"
                      • paero123 Ten fryzjer jest dziwny 05.09.05, 12:17
                        Ogladalem dzis ten odcinek z piatku i ten fryzjer Angelo nie cierpi Chrisa a
                        jak spojrzal na Eda :-). Komplementy na temat wlosow, podciecie końcówek na
                        koszt firmy. Hmmm.... Rasista czy co?
                        • annie13 Re: Ten fryzjer jest dziwny 05.09.05, 15:45
                          TEN FRYZJER BYŁ CHYBA POSTACIĘ EPIZODYCZNĄ, CHOĆ RZECZYWISCIE BYŁ DZIWNY. NO
                          ALE BYŁ WKOŃCU STARYM MURZYŃSKIM FRYZJEREM, O ZRUJNOWANEJ KARIERZE, ZA CO WINIŁ
                          TAKICH "KRYMINALISTÓW" JAK CHRIS. NIC DZIWNEGO, ŻE BYŁ MU NIECHĘTNY.
                          • paero123 Re: Ten fryzjer jest dziwny 05.09.05, 16:00
                            ALe co on tak sie ozywil na widok Eda?
                          • watanabe.miharu Annie13 05.09.05, 23:15
                            Annie13, czy możesz pisać normalnie, a nie CAPSEM? ;) Źle się to czyta.
        • paero123 Re: ed 07.09.05, 11:35
          No dobra, jeszcze pare słów o Edwardzie po obejrzeniu ostatnich odcinków
          - duza wrazliwosc (wyczuwa nastroje innych i potrafi je nazwac prawidłowo)
          - gotowość do pomocy a nawet poświęcenia się (zamienienie sie w lisa na
          polowaniu aby poprawic humory Morrisowi i Hollingowi)
          - to nie moje słowa ale Joela podczas jego sennych majakow nt.swieta Jonkipur
          (nie wiem jak sie to pisze): "Darujemy sobie te dickensowskie elementy np.
          kalekie dziecko. To bedzie Ed?" :-) cos takiego, nie pamietam dokladnie :-)))
          • chigliack Re: ed 07.09.05, 16:41
            moze i prawda... coz z tego, skoro juz od poniedzialku nie moge ogladac
            serialu... kariera ehhhhh :/

            ps. ale nawet beze mnie kibicujcie edowi :)
      • cicely Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 07.09.05, 13:53
        Jesli chodzi o Eda to zapomniales o córce pastora (nie pamietam imienia), albo
        nie ogladasz serialu od poczatku. Nie byl to udany zwiazek, ale chyba seks
        mozna nazwac przekroczeniem granicy rozmowa-dotyk? ;-)
    • diodunia Re: CZY ZAUWAŻYLISCIE? 04.09.05, 14:26
      tak powinno byc wszedzie,no prawie.To beznadziejne co w polsce sie wyczynia z
      tymi slubami itp,kto powiedzial ze zycie samemu jest gorsze?Peace...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka