leluchow1 może szukam problemów, ale... 30.07.10, 08:35 Jutro jedziemy na urlop - tydzień nad morzem i tydzień w górach. Sniadania i kolacje sobie umajstruję, najgorzej z tymi obiadami. Nie wiem co ty wykombinować. Może jakbym zamówiła rybe, z surówką i obskubała panierkę... Co myslicie. Moge w sumie wziac grill elektryczny ale troche mi sie nie chce :/ Odpowiedz Link
zabka11 Re: może szukam problemów, ale... 30.07.10, 08:49 Ja była na takich tygodniowych wakacjach w górach, z obiadami. Jadłam co dawali, tylko albo mięcho/rybe z warzywami, albo ziemniaki/kasza z warzywami. A jak nie było wyboru, np były gołąbki;)...to wcinałam gołąbka, choć bez sosu. A i czasami na łyżkę zupy się skusiałm. Całe dnie chodziliśmy/zwiedzaliśmy, energię trzeba uzupełnić, w miarę jej spalania. Intensywne dni, wymagają intensywniejszego posiłku, bo padniesz, humoru nie będzie i słi, a to nie o to chodzi:) Pilnuj tylko żeby jesc regularnie, a będzie dobrze. Pozdrawiam i życze udanych wakacji i super pogody:) Odpowiedz Link
aga_junior leluchow 30.07.10, 10:06 rybka z warzywami/surówkami i niczym się nie przejmuj. To ma być urlop a nie katorga :D Ja jem to na co mam ochotę np. lody, frytki itp traktuje to jako osobny posiłek i w mniejszych ilościach. Tyle, że ja już nie chudnę. Zatrzymałam się na 59 i KONIEC Odpowiedz Link
leluchow1 Re: leluchow 30.07.10, 10:26 Jak się zatrzymam na 59 przy jedzeniu frytek to myslę że traumy nie będzie :-) ale do 59 to mi brakuje hoho Odpowiedz Link
zabka11 Re: leluchow 30.07.10, 11:47 Ja też jak zjem coś "niedozwolonego", jak wczoraj np. słodycze, to traktuję to jako osobny posiłek. Podjadłam po połodniu, więc kolację juz odpuściłam. I zatrzymałam sie na 53kg:0) Pozdrawiam i udanego urlopu koleżance życzę, ze słoneczkiem i odpoczynkiem:) Odpowiedz Link
aga_junior Re: leluchow 30.07.10, 17:50 mi wcześniej jakoś było łatwiej się kontrolować a teraz te grille mnie nokautują i alkohol. Tyle, ze jeśli nawet nie schudnę już nawet kg to się nic nie stanie :D Odpowiedz Link
cui Żabka, Aga - doradźcie... 13.08.10, 16:06 Dziewczyny - powiedzcie, co robię źle, że waga nie chce drgnąć... Zacznę od tego, że mam 168 cm wzrostu i ważę około 59 kg (+/- bo nie mam wagi). Mniej więcej w listopadzie zaczęłam uważać na to co jem i jeść regularnie - waga od razu spadła o około 1-1,5 kg. I pomimo tego, że staram się te nawyki żywieniowe utrzymywać ta diabelska waga nie tylko nie spada, ale wróciłam do moich około 60 kg i za chiny nie mogę schudnąć. Co robię źle? Jak wygląda moja dieta? Jem 4-5 posiłków dziennie, niemalże dokładnie co 3 godziny. Rano na czczo szklanka wody z cytryną, potem śniadanie - właściwie zawsze kanapki, czyli dwie kromki chleba pełnoziarnistego z jakimś twarogiem i sałatą + pomidor/ogórek/papryka. Chwilę później kawka (niesłodzona z mlekiem). Na drugie śniadanie jem zawsze owoce, czyli banan + brzoskwinia + jabłko i dodatkowo szklanka 100% soku przecierowego (typu karotka). Trzeci posiłek to zazwyczaj jogurt owocowy + 2-3 łyżki musli. Potem jest obiad (już w domu, po przyjściu z pracy). I zazwyczaj jest to kurczak z ryżem i warzywami, ziemniaki i np jajko sadzone + mizeria lub inna sałatka, jeśli jest to makaron to głównie pełnoriarnisty. Zupy rzadko gotuję. No i kolacja - czasem płatki z mlekiem, czasem jakieś dwie kanapeczki, czasem "kanapki" z sałaty (czyli sałata nadziewana twarogiem i pomidorem), czasem owoc (jabłko, brzoskwinia). Na dodatek staram się prawie codziennie ćwiczyć - 30-40 minut hula hop + jakieś wygibasy nogami + damskie pompki. I kicha... Mam szczupłe nogi i oponę na brzuchu. Spodziewałabym się raczej spektakularnych efektów - 3-4 kg w dół a tu nic. Alkohol piję sporadycznie (choć w wakacje pewnie więcej jest takich okazji), słodyczny niemalże nie jem, bo w sumie mogłabym żyć bez słodkiego (czywiście poczęstowana kawałeczkiem czekolady nie odmówię). Staram się sporo pić - głównie wody i czerwonej herbaty. Nie żywimy się w fastfoodach, 1-2 razy w miesiącu jakaś pizza czy frytki. Dobija mnie to i psuje mi humor. Kłopotów zdrowotnych raczej nie mam. No może poza dość mocno podwyższonym cholesterolem (uwarunkowanie genetyczne). Kurna - może to on jest temu winien?? Poradźcie coś - chętnie schudłabym tak do 56 - 57 kg, ale zaczynam wątpić czy to w ogóle możliwe. Sorki za chaotyczność wypowiedzi ;) Odpowiedz Link
iki2007 Re: Żabka, Aga - doradźcie... 13.08.10, 16:23 ja schudłam 3 kg, 4 cm w pasie i 3 w biodrach. Na moje oko za duzo chleba, na kolacje odpuść sobie chleb raczej tylko białko i warzywa. Jajko sadzone z ziemniakami odpada, ziemniaki tylko z warzywami, mięso i jajko też tylko z warzywami. Za dużo owoców dziennie a już na pewno nie wieczorem maja bardzo dużo cukru. Więcej pomidorów i sałaty. Ja tak właśnie robię. Sniadanie 3 kólka ryżowe z czym chcę plus warzywa, potem jogurt z płatkami lub serek biały,owoc potem obiad ja często zupy bo Młodemu tez gotuję,podwieczorek zwykle lód smietankowy, kolacja jajko gotowane z warzywami, czy inne sałatki bez węglowodanów. Ćwiczę 15 min rano i 2 razy aerobik 1,5 godz. Odpowiedz Link
27agnes72 Re: Żabka, Aga - doradźcie... 14.08.10, 14:37 Po co ja tu wchodziłam ??? Mozna się załamać! Ja przez trzy lata stałam w miejscu 77 kg. Przez lipiec schudłam do 72,5 kg ale chyba przez upały. Nie wyobrażam sobie odmawiać jedzenia a zwłaszcza owoców i tak strasznie Wam zazdroszczę samozaparcia!!!! Odpowiedz Link
aga_junior cui 16.08.10, 20:35 masz 168 cm i 59 kg ? to myślę, ze waga przy twoim menu będzie się otrzymywać i jest jak najbardziej prawidłowa :-) Odpowiedz Link
cui Re: cui 17.08.10, 13:54 Kurczę, ale żeby tak jeden mały kilogramik lub dwa w dół... Po ciąży ważyłam niespełna 57 kg, teraz ważę tyle, ile przed ciążą. Wkurzają mnie te wałki na brzuchu :/ Póki co ćwiczę - może systematyczność mi pomoże. A waga Żabki to już w ogóle marzenie... Też kiedyś tyle ważyłam - głodząc się niemiłosiernie. Ale byłam młoda i głupia ;) Odpowiedz Link
aga_junior Re: Żabka, Aga - doradźcie... 16.08.10, 20:36 27agnes72 napisała: > Po co ja tu wchodziłam ??? Mozna się załamać! Ja przez trzy lata stałam w > miejscu 77 kg. Przez lipiec schudłam do 72,5 kg ale chyba przez upały. Nie > wyobrażam sobie odmawiać jedzenia a zwłaszcza owoców i tak strasznie Wam > zazdroszczę samozaparcia!!!! Ja absolutnie nie odmawiam sobie owoców :-) Jem wszystko co lubię :-) Po wyjazdach i @ jestem 3 kg cięższa :-/ Odpowiedz Link