chanastel
09.02.08, 09:45
Byliśmy sobie na nartach. Pięknie było. Tylko Tośka coś w nocy marudna była.
Cały czas przy cycku. I tak przez tydz nawet nie odkładałam jej do łóżeczka bo
turystyczne i nisko. Wczoraj rano zrobiła nam pobudkę przed 6. Wymioty do 7!
Potem spokój i to w ogóle bez żadnych objawów ani gorączki ani nic. Ale
stwierdziłam że wracamy bo wolę być w takiej sytuacji w domu. Wróciliśmy około
22 podaję jej kaszkę a ta nie chce dzioba otwierać.Zjadła z trzy łyżeczki i
jak nie chluśnie! Dzwonimy do lekarki a ona mówi żeby poczekać i nie jechać do
szpitala żeby obserwować. W nocy jeszcze jedna taka akcja około 3 nad ranem. O
6 zjadła i nic teraz dałam cyca i zasnęła. Ostatnio była bardziej marudna i
miała mniejszy apetyt ale ogólnie nie wygląda na chorą. Ma trochę katarek.
Zastanawiam się czy to czasem nie górne zeby tak nam dają popalić? Poradźcie
co robić. Nie chcę jej wozić do szpitala bez potrzeby bo to chyba jeszcze
większy stres. A może któryś z Waszych maluchów tak miał???