Dodaj do ulubionych

dreszcze...

07.01.04, 12:26
czy czuliscie czasem dreszcze na widok zupelnie obcej osoby plciprzeciwnej?
przypomnialy mi sie wlasnie moment z przeszlosci dawnej i tej mniej odleglej,
jak spotykalam po raz pierwszy mezczyzn ... jedno spojrzenie .... tchu brak,
czerwone poliki, dreszcze przebiegajace po ciele, spocone cialo w ciagu 1
sek....po prostu czuje sie prady i fale magnetyczne przechodzace przez dwie
osoby ...
takie przeczucie, ze z ta osoba byloby Wam razem dobrze, przynajmniej
fizycznie...
a co mnie zawsze najbardziej zastanawia to fakt,ze ci mezczyzni, ani
specjalnie przystojni nie byli, ani...zadni supermeni?
wiec skad ta chemia sie bierze?
Obserwuj wątek
    • aariel Re: dreszcze... 07.01.04, 12:41
      malen_a napisała:


      > wiec skad ta chemia sie bierze?

      Moze to feromony?

      A co do tematu, to mi tez sie zdarzaly takie sytuacje. Nawet pare miesiecy temu
      na widok mojego nowego kolegi z pracy to az mi sie nogi ugiely i nie bylam w
      stanie powiedziec niczego sensownego(ale on to byl strasznie przystojny). Juz
      nie pracujemy razem, wiec moze to i lepiej dla mnie ;)
      • alcamo Re: dreszcze... 07.01.04, 12:46
        Kiedyś, jeszcze na studiach miałem podobną sytuację. Na widok tej dziewczyny
        niczego rozsądnego nie mogłem wydusić z siebie. Nigdy nie byliśmy razem,
        chociaż bardzo tego chciałem. Dotychczas jak się spotkamy to"trochę wariuję"
        ale tutaj rozsądek włącza się i stopuję
      • malen_a Re: dreszcze... 07.01.04, 12:50
        a mi wlasnie kilka dni temu...
        robilam inwentaryzacje i biedalam z kolezanka po okolicznych biurach i w jednym
        z nich... weszlam, zobaczylam tego faceta....i tak jak opisalam, myslalam, ze
        zemdleje :)
        a swoja droga chyba tez cos poczul, bo tak dziwnie a mnie patrzyl...
        (pewnie myslal "ale watiatka, co taka czerwona jak burak stoi i sie na mnie
        gapi" hehe)
        no i wlanciwie juz go nie widzialam i w sumie nie mam ochoty zobaczyc,ale te
        dreszcze jeszcze za mna chodza :-))
    • chiara76 ... 07.01.04, 13:04
      Rety, przytrafiło mi się coś takiego, ale niestety, trwało dwa lata. Sytuacja
      była beznadziejna. Jeszcze w LO, więc młoda byłam,i w dodatku z kimś się wtedy
      spotykałam. On był z mojej klasy, i najpierw zabujała się w nim moja
      psiapsióła...tak mi o nim nawiajała, że zaczęłam mu się przypatrywać
      i...trafiło mnie kompletnie. Myślę, że to była kompletna chemia, niestety w
      jedną stronę...zdarzały nam się dziwne sytuacje, na przykład jadę z moim
      facetem na Sylwestra, a tu w centrum miasta na wysepkę tramwajową przeskakuje
      (przez taką barierkę, wiecie jaką) ON...to było straszne, do końca zabawy
      myślałam tylko o nim.
      Nie było na nic szansy, więc to było takie nieszczęśliwe zauroczenie...
      Chyba w ogóle mnie nie zauważał, nie pamiętał nawet mojego imienia, co tym
      bardziej było okropne.
      Najśmieszniejsza sytuacja zdarzyła się na maturze (teraz już się z tego mogę
      pośmiać). Byłam fajnie ubrana, i w dodatku moja Mama przećwiczyła na moich
      włosach fajną fryzurę, zrobiłyśmy loki, w których wyglądałam naprawdę ładnie.
      Całą maturę z historii on się odwracał i na mnie patrzył, aż się zastanawiałam,
      że może jakąś ściągę mu potrzeba, czy co...po maturze podszedł do mnie i
      powiedział "Ładnie dziś wyglądasz", a ja jak głupia spytałam "W lokach?"...
      Hehe, myślę, że pomyślał, że jestem kompletną idiotką...no, cóż...Parę razy
      widziałam go potem na osiedlu, kiedy spacerował z psem, serce waliło mi wtedy,
      jak młot...okropność, dobrze, że teraz nie mam takiej okazji, po co się
      zastanawiać, czy znowu serce mi zacznie walić, i czemu tak się dzieje...
    • koaa Re: dreszcze... 07.01.04, 17:04
      Oj zdarza się pamiętam Magdę którą rok temu poznałem na angielskim
      Kiedy ja zobaczyłem myślałem tylko o jednym :) A nie tryskała z niej
      witalność!
      Wydawała się taka zmęczona a nawet niezdrowa, co powinno mnie odrzucać a tu
      odwrotnie Rozmawiałem z wieloma osobami na ten temat i doszliśmy do wniosku że
      to muszą być feromony Ona chyba też coś czuła ale była mężatką i chyba
      dlatego opuściła
      nasza grupę:( Mi to się często zdarza więc się przyzwyczaiłem(może ostatnio
      mniej bo praktycznie nie zwracam uwagi na inne kobiety :) Chociaż(...) dzwoni
      do mnie jedna sekretarka i ma taki sympatyczny głos :) A jak się spotkaliśmy
      to miała takie rumieńce:)
      • wakarpl Re: dreszcze... 07.01.04, 17:14
        pewnie, ze sie zdarzaly, ale juz nie ma szans, mam nadzieje, ze tak juz nei
        bedzie, choc nawet mezatka sie zdarza...
        • mrouh Re: dreszcze... 25.03.04, 16:38
          Znalazłam starszy wątek i stwierdziłam, że go nie widziałam:-)

          Jak miałam naście lat, zdarzało m się to dość często, teraz już rzadziej. Na
          początku nie potrafiłam patrzeć mojemu G.w oczy, bo miałam wrażenie, że mnie
          widzi na wylot. W sumie nie było to nieprzyjemne, tylko.. dziwne... jak łaskotki
          w sam środek człowieka:-)

          Ostatnio takie piorunujące wrażenie zrobił na mnie pewien kolega mojego Lubego z
          pracy. Pan jest ze... 20 lat starszy ode mnie, nawet za bardzo nie wiem, jak
          wygląda, a kolana mi się ugięły, jak zadzwonił. Ma taaaki głos... Byłam
          roztrzesiona cały dzień po tym telefonie, a on tylko zapytał, czy mój Luby jest
          w domu:-) Zresztą, przyznałam się, że się zakochałam, facet jest strasznie
          fajny, traktuje mojego Lubego jak swojego syna prawie. Nabijają się teraz razem
          mój luby i A. w robocie. No co ja poradzę, że mnie można głosem zaczarować...:-)
          • kasienka80 Dresik... 25.03.04, 20:27
            Ja pamietam jak raz siedzialam w autobusie i wlepialam oczy- doslownie, nie
            moglam oderwac wzroku od pewnego kolesia.
            Co najdziwniejsze to byl taki typ dresiarza, lysy, ale....mial okulary!! To mi
            w nim nie pasowalo tzn wlasnie pasowalo jak widac :-))
            On to widzial i jak wysiadl wczesniej to stanal przy szybie tuz kolo mnie i sie
            usmiechnal i mi pomachal :-))
            Strasznie fajne to bylo !!!
            • wakarpl Re: Dresik... 25.03.04, 20:33
              Juz tam dres, to ja na AWf jechalem, hahaahh
              Zartuje:)
              • servus_lca Re: Dreszcze 25.03.04, 20:35
                Oj pamietam . stałem pod tablicą ogłoszeń przy dziekanacie i podeszła dziewczyna, nie zdążyłem jeszcze dobrze na nią spojrzec, ale jej zapach po prostu zwalił mnie z nóg. Do dziś nie wiem co to był za zapach i nie czułem go u żadnej innej dziewczyny. Jestem wyczulony na różne zapachy nie wiem czemu, ale potrafię rozpoznać np. osobę po jej zapachu (nie żebym jakos specjalnie wszystkich wąchał-więc proszę się nie śmiać).
    • ann.k Re: dreszcze... 25.03.04, 22:18
      Faktycznie stary wątek, ale poprzednio go przeoczyłam.

      Ja czuję dreszcze jak słyszę mojego obecnego szefa przez telefon. Poważnie. Ja
      bym mogła z nim rozmawiać godzinami. Po prostu w tej samej chwili kiedy go po
      raz pierwszy usłyszałam, poczułam, że mięknę. Dopiero tydzień później go
      spotkałam osobiście. Osoba i głos już tak na mnie nie działają, ale sam
      głos....

      Otóź podobno kobiety reagują właśnie najbardziej na głos i są w stanie zakochać
      sie w człowieku tylko z powodu jego głosu. No więc mój szef ma cudowny głęboki
      głos. Bardzo ciepły, a jednocześnie taki mocno męski. Ale w tym jego głosie
      jest dla mnie jeszcze coś. On pochodzi ze Lwowa, ale mówi po polsku oczywiście
      z akcentem charakterystycznym dla ludzi z tego regionu. A dla mnie ten
      lwowski "zaśpiew" w polskim języku to całe dzieciństwo. Jeszcze mu tego nie
      powiedziałam, bo głupio mi tak jakoś, ale naprawdę czuję dreszcze kiedy z nim
      rozmawiam. Czuję je już jak widzę jego numer na swojej komórce ;-)

      A śmieszne jest tak btw to, że czasami rozmawiamy też po angielsku. I w
      angielskim tego akcentu tak nie słysze.
      • beauty_baby Re: dreszcze... 26.03.04, 08:21
        fajny wątek:)
        Ja mialam smieszną sytuację w szkole średniej, podobał mi się bardzo kolega z
        równoległej klasy (idealnie w moim typie) ale on jakoś nie zwracał na mnie
        uwagi (co było dla mnie co najmniej dziwne, więc orzekłam, że powinien iść na
        księdza:) ), więc dalam sobie z nim spokój, potem, już po maturze dowiedziałam
        się, że on bł we mnie szaleńczo zakochany ale zbyt nieśmiały żeby mnie
        poderwać. W sumie szkoda, bo mogło byc miło :))
    • aiwa7 Re: dreszcze... 26.03.04, 08:51
      Kiedyś strasznie się spieszyłam coś miałam załatwić w kilku miejscach i tak
      szłam sobie a na przeciwko mnie stał jeden chłopak. Ja oczywiście zbaraniałam
      patrzę na niego i myslę no totalny ideał!!!! ;D
      Jego też chyba trochę zamurowało, wogóle akcja niczym z filmu świat się
      zatrzymał dla nas :)
      O jeszcze był z cała rodziną każdy się palętał wokół samochodu a on sie do nich
      odwrócił i na mnie. :) Ja zrobiłam sie czerwona i wskoczyłam do jednej
      firmy!!!!!/reakcja na miłość -ucieczka heheheh/ :))))Po pewnym czasie wychodzę
      a on nadal stoi jak słup i czeka na mnie :)))) ale jego wciągli do samochodu a
      ja poprostu w lekkim szoku sobie poszłam dalej!
      Cały dzień o nim myślałm, każdej koleżance dokładnie opisałam jak wygląda co to
      może któraś go zna!!!!!!!
      A wieczorm poszłam z tego wszytkiego na impreze i kogo spotkałam wchodzac do
      klubu....:)))) Poznaliśmy sie, bawiliśmy się razem na tej imprezie ale niestety
      nie żyliśmy długo i szczęsliwie standardowo kazy wrócił do swojego miasta ...;/
      ps. a dreszcze, czerwień, i wszystko co można wywołuje u mnie mój.....juz
      kolega ;p
      Pozdr.
      A.
      • wakarpl Re: dreszcze... 26.03.04, 16:01
        Nie wiem czy to byly dreszcze, ale kiedys sie dwa razy "zakochalem" w
        dziewczynach, kotre minalem na ulicy, ahahahah.
        Oj to trzeba by dlugo opowiadac, opowiem Wam na spotkaniu.
        W skrocie: jedna minela mnie na Nowogrodzkiej, odwrocilem sie i poszedlem do
        Niej, to bylo tuz po maturze, po dwoch tygodniach wrocilem do Warszawy, zeby
        zlozyc dokumenty na AWF i po kliku godzinach lazenia i czekania (wiedzialem
        gdzie pracuje), zlokalizowalem ja:)
        Dala mi swoj numer, mielsimys ie umowic w pazdzierniku, ale w tym czasie juz
        inna kolezanka ze studiow zajela moja glowke, ahahh.
        A druga dzieczyna spodobala mi sie rok przed matura, dokaldnie 20 kwietnia tak
        przed 17:), szla z kolezankami ze szkoly i jadly lody. Poszedlem za nia na
        przystanek i zastanwawialem sie co zrobic, poprzygladalismy sie sobie, w koncu
        spasowalem i posatnowilem, ze znajde ja pozniej.
        Co czwartek chodzilem na ten przystanek o tej samej porze, nawet czasami w
        wolnych chwilach liczac,ze ja spotkam. W dniu matur wracalem sobie z zawodow
        dla szkol srednich do domu, bylem lekko kontuzjowany po wyscigu z prezydentem
        Radomia:) (jakis tam tor przeszkod), kiedy mignela mi jej posatc w autobusie,
        dobieglem cudem do tego autobusu, usiadlem i wpatrywalem sie w nia i wiecie
        co....
        Opowiem Wam nastepnym razem:)
        • kasienka80 Karol 26.03.04, 16:10
          Karol, ktora kolezanka ze studiow? Bo nie mglysmy jej z Goska skojarzyc :-))
        • servus_lca Re: dreszcze... 26.03.04, 16:54
          wakarpl napisał:

          >[...] kiedy mignela mi jej posatc w autobusie,
          > dobieglem cudem do tego autobusu, usiadlem i wpatrywalem sie w nia i wiecie
          > co....
          > Opowiem Wam nastepnym razem:)

          Ale numer, dlaczego następnym razem? Poczułem się jakbyś mi zabrał dobrą książkę z zaskakującym zakończeniem którego nie mogę przeczytać:(
          • wakarpl Re: dreszcze... 26.03.04, 19:01
            chcialem odpowiedziec wczesniej, ale nie moglem, a potem skasowalem to co
            napisalem, zatem ciag dalszy, a raczej EPILOG!
            Wsiadlem do autobusu, zaczalem sie jej przygladac i... odpodobala mie sie, a
            potem musialem wracac na piechote do domu, bo juz chyba biletu nie mialem i
            zeszlo mi ponad godzine, a normalnie trwaloby to 20 minut.
            Jakos jak sobie o tym pomysle, to sie usmiecham i cieakwy jestem co slychac o
            tych dziewczyn.
            Jesli chodzi to obecnie tylko jedna osoba powoduje u mnie dreszcze - Moje
            Kochane Sloneczko i tak juz pozostanie!!!! i Ona dobrze o tym wie!
            • servus_lca Re: dreszcze... 26.03.04, 19:15
              warkapl napisał: [...]

              Zawiodłeś mnie tym zakończeniem. Przecież (prawie) nigdy sie tak opowieści trzymajace w napięciu nie kończą. Wygrywa dobro, a miłość trwa długo i szczęśliwie :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka