Dodaj do ulubionych

Moja przyjaciółka pakuje się w kanał.

27.01.04, 15:35
Facet ewidentnie da jej popalić w przyszłości. Na razie czeka na wizę, którą
otrzyma po Ślubie z nią, ale i tak zaczyna już nieźle fikać. Kurczę, nie
wiem, co robić,jej matka widzi to tak samo, jak ja. Dziś moja przyjaciółka
wysłała mi w emailu list od swojej mamy i spytała mnie o ocenę. A ja widzę to
tak samo, jak jej matka. Facet lubi sobie wypić, nie jest specjalnie
wykształcony (dla wyjaśnienia NIE OCENIAM ludzi po poziomie wykształcenia,
czy ilości dyplomów, ale uważam, że facet powinien mieć przynajmniej takie
samo wykształcenie, jak dziewczyna, a ona jest po studiach, on po zawodówce
chyba, nie do końca jej to też wyjaśnił).

Strasznie się ciska i rządzi nią. NA przykład stwierdził, że my ze sobą za
często piszemy i "Co wy tak sobie wysyłacie te sms?"
W kwietniu Ślub.
Właśnie siedzę i usiłuję coś mądrego do niej napisać, ale co pisać w takiej
sytuacji? Prawdę, czy nie, czy każdy musi sam się sparzyć? Z tym, że chyba
rozwód to jest koszmarne doświadczenie, a może mnie się wydaje, może facet,
który zabrania ci na przyjęcie zaręczynowe w gronie przyjaciół założyć twoją
ulubioną sukienkę tylko dlatego, że według niego ona jest za bardzo
przyzwoita, jest dziwny?? JA mam od niej taką samą (znacie ją zresztą ze
zdjęcia w Galerii:) i co jak co, ale przezroczysta ona nie jest...
Sorry za zapętlenie, ale się o nią martwię...Poradźcie.
Jakbyście napisały?
Albo inaczej, byłyście w takiej sytuacji>?? Czy wtedy chciałybyście usłyszeć
prawdę? spojrzenie z boku??????
Obserwuj wątek
    • kasienka80 dlugie ;-)))) 27.01.04, 15:42
      wiesz, jak ja sie pakowalam w klopoty z "tym drugim" to moja przyjaciolka mi
      mowila, tylko, ze ona ma czasami ciezki sposob mowienia :-) po prostu krzyczala
      na mnie, ze jestem idiotka, w co ja sie pakuje itd
      miala racje, ale wtedy ja jej wogole nie sluchalam, bylam glucha na wszystko co
      ona mowila, to byl blad.
      Dopiero teraz jak zrozumialam i zamknelam temat to jej podziekowalam i
      przyznalam racje.

      Do czego daze.... warto powiedziec swoje zdanie, prawde do bolu, moze to nie
      pomoze od razu, moze nie pomoze wogole, moze bedzie musiala sie sama spazyc,
      ale warto wiedzec, ze jest ktos obok, kto umie trzezwo spojrzec i komu zalezy
      na twoim szczesciu.
      Ja teraz bede sluchac przyjaciol, mamy, taty, siostry...bo ci ludzie nigdy nie
      chca zle, zawsze chca dobrze.

      Nie wiem czy Ci pomoglam, bo tez sie tu zapetlam ;-)
      Ja bym powiedziala
      • chiara76 dzięki 27.01.04, 15:45
        chyba właśnie napiszę jej to, co ja myślę, bez takiego bla bla. Trudno. Sobie
        nie będę miała nic do zarzucenia.

        Acha, a z rodzicami różnie to bywa, ale to na zupełnie inny temat.
        • aariel Re: dzięki 27.01.04, 15:54
          chiara76 napisała:

          > Acha, a z rodzicami różnie to bywa, ale to na zupełnie inny temat.

          Z "przyjaciolmi" takze roznie bywa. Ja sie pare razy zawiodlam. Ale to tez
          zupelnie inny temat ;)
          • kasienka80 Re: dzięki 27.01.04, 15:56
            a ja uwazam, na swoim przykladzie oczywiscie, ze jesli rodzina jest zzyta i
            kochajaca, to nie ma sily, zeby rodzice chcieli zle dla dziecka, to niemozliwe.

            Tak samo jest z prawdziwymi, wyprobowanymi przyjaciolmi...oni nie moga chciec
            zle
            • chiara76 ok, to ja mam na myśli 27.01.04, 15:58
              nieco inną rodzinę. Skomplikowane, i chyba na inny post, pozdróweczka!!
    • aariel pytanie 27.01.04, 15:47
      Czy ona jest zagranica? Czy to on jest z zagranicy? Jak dlugo sa ze soba i co
      ona w nim widzi?
      • chiara76 tak 27.01.04, 15:56
        sprawa jest w ogóle skomplikowana. On ją poderwął na necie, kiedy ona była z
        bardzo fajnym chłopakiem, no, ale widać czegoś tam w tym związku zabrakło,
        skoro dała się poderwać. poszła na totalną całość, nie dała szansy swojemu
        związkowi. Zna tego nowego od lutego zeszłego roku, widzieli się w międzyczasie
        tylko dwa razy, przed Świętami on do niej wreszcie pojechał i od razu w
        kwietniu będzie Ślub, no, bo on musi mieć tę wizę.

        problem mojej przyjaciółki jest taki, że strasznie nią łatwo manipulować,
        niestety, ulega wpływom strasznie, i skoro ja to widzę, to ona z pewnością...
        co ona w nim widzi? no, chyba się zakochała, ale strasznie to czarno widzę,
        jest coraz gorzej, a ona więcej przez niego płacze, niż się cieszy.......

        Dobra idę pisać prawdę, jeśli przez to stracę koleżankę, to się będę mogła
        przynajmniej wam wyskarżyć. Pozdrawiam.
        • kasienka80 Re: tak 27.01.04, 15:57
          a skad on jest?
          Chinczyk? Rosjanin? ze tak potrzebuje naszej wizy?
          a on nie chce sie z nia ozenic tylko dla tej wizy?
          • chiara76 nie o polską wizę chodzi 27.01.04, 16:03
            ona jest za granicą, tak ,jak napisałam do Aariel i on potrzebuje, to znaczy ja
            tak sądzę, tamtej wizy, a małżeństwo środkiem do celu.
            Ale może się mylę, nie wiem, nie wiem...acha, oboje są Polakami, dla
            wyjaśnienia. Obym się myliła......
        • aariel Re: tak 27.01.04, 16:02
          chiara76 napisała:

          > Zna tego nowego od lutego zeszłego roku, widzieli się w międzyczasie
          > tylko dwa razy, przed Świętami on do niej wreszcie pojechał i od razu w
          > kwietniu będzie Ślub, no, bo on musi mieć tę wizę.

          Jak to widzieli sie dwa razy??? I teraz sa razem od miesiac i od razu slub?
          Tylko dlatego zeby on wize mogl dostac?

          > problem mojej przyjaciółki jest taki, że strasznie nią łatwo manipulować,
          > niestety, ulega wpływom strasznie, i skoro ja to widzę, to ona z pewnością...

          Ja tez mam taka przyjaciolke. I wierz mi, nie jestem w stanie jej przemowic do
          rozsadku. Jej rodzice tez nie cierpia jej chlopaka, ale ona nadal z nim jest.
          Z drugiej strony "chcacemu krzywda sie nie dzieje"
          • chiara76 może masz rację 27.01.04, 16:08
            może tak powinnam na to patrzeć.
            Moim zdaniem on ją omotał, nie wiem, jak to nazwać.
            • aariel Re: może masz rację 27.01.04, 16:14
              chiara76 napisała:

              > może tak powinnam na to patrzeć.

              Ale swoje zdanie i tak mozesz jej powiedziec.
    • kurczak1976 Re: Moja przyjaciółka pakuje się w kanał. 27.01.04, 16:27
      Chiaro napisz prawde!! Staraj sie napisac to w takiej formie aby przyjaciolka
      nie odebrala tego jako "dobre rady" ale twoje wlasne odczucia i przemyslenia.
      Niech wie ze decyzja nalezy do niej ale koniecznie otworz jej oczy.

      Ja wiem z wlasnego doswiadczeniâ, ze bliskie osoby z boku widza lepiej pewne
      rzeczy. Bylam prawie 5 lat w toksycznym zwiazku, ktory zniszczyl mnie prawie
      calkowicie. Moi przyjaciele to widzieli ale byli zbyt delikatni zeby mi to
      powiedziec, moja mama probowala ale pewnie tez nie do konca bo nie chcialam
      sluchac. Na szczecie sie sama opamietalam.

      Taki przypadek to wedlug mnie wyludzenie wizy. Nikt po zaledwie 2 spotkaniach
      nie decyduje sie na slub!!!
      Zwlaszcza faceci zwykle sie z tym ociagaja!!!
      • k.mmilka Re: Moja przyjaciółka pakuje się w kanał. 27.01.04, 17:37
        Kurczak ma rację, to jest wyłudzanie wizy! Jak można się decydowac na ślub po 2
        randkach??? Jeżeli Twoja przyjaciółka tego nie widzi, to faktycznie może być
        ciężko, ale musisz przynajmniej spróbować zapobiec tej tragedii...
        Kurczę, trudno napisać coś mądrego w takiej sytuacji :-(
    • chiara76 napisałam, wysłałam... 27.01.04, 17:42
      w sumie cholercia chyba powinnam wcześniej jej coś takiego napisać. Niby
      pisałam, ale może zbyt oględnie.
      Myślę, że ona chce się sparzyć, no, ale ja mam teraz w miarę czyste sumienie,
      że przynajmniej pokazałam jej swój punkt widzenia.
    • kasia721 Re: Moja przyjaciółka pakuje się w kanał. 27.01.04, 21:28
      Domyślam się, że bardzo Ci zależy na przyjaciółce i chciałabyś dla niej jak
      najlepiej. Podejrzewam tylko,że ona i tak zrobi tak jak będzie uważała, bo
      jeśli jest zakochana w tym gościu to niestety emocje wezmą góre nad rozumem.
      Może póżniej bedzie tego żałować ale coż czasami nie trafiają do nas słuszne
      argumenty naszych bliskich. Wydaje nam się, że my lepiej wiemy. Osobiście nie
      rozumiem tylko dlaczego ona tak się spieszy. Nie może poczekać. Przemyśleć
      pewnych rzeczy, bo rozwód to kiepskie doświadczenie i to chyba bardzo.
      Uważam,że mimo wszystko powinnaś jej napisać, co Ty o tym myślisz i to nie
      tylko dla spokojności swojego sumienia. Jeśli przyjmiemy, że ona ma może choć
      cień wątpliwośći i wtedy pojawi się ten Twój list to ona może dwa razy się
      jeszcze zastanowi. Życzę jej przemyślanych decyzji.
    • aariel Jak tam? Byl jakis odzew? n/t 29.01.04, 15:19
      • chiara76 Napisałam list. 29.01.04, 15:32
        NAwet nie wiecie, jak się przy tym wymęczyłam...to strasznie trudno coś takiego
        komuś napisać ot tak sobie.
        Odpisała następnego dnia, o dziwo cały jej list jest w tonacji zgadzającej się
        ze mną. Nie zagniewała się na mnie. Ale ona nie wie, jak z nim porozmawiać, a
        poza tym już za dużo przy tym Ślubie zorganizowane, więc się odbędzie.

        Nie wiem, teraz, to już jest jej decyzja. Ma 25 lat, mówią, że w tym wieku już
        człowiek powinien podejmować poważne decyzje.
        Ona wie, że ja zawsze jestem gotowa jej wysłuchać lub porozmawiać.
        A propos rozmów, zgodziła się, że na przyszły raz, jak będzie do mnie dzwonic,
        to on nie będzie stał jej nad głową...bo do tej pory tak to sie odbywało i nie
        mogłyśmy nawet normalnie porozmawiać, tylko takie bla bla bla.
        • aariel Re: Napisałam list. 29.01.04, 15:35
          chiara76 napisała:

          > Odpisała następnego dnia, o dziwo cały jej list jest w tonacji zgadzającej
          się
          > ze mną. Nie zagniewała się na mnie. Ale ona nie wie, jak z nim porozmawiać, a
          > poza tym już za dużo przy tym Ślubie zorganizowane, więc się odbędzie.

          Czyli ona chce tego slubu czy nie? I o czym by chciala z nim porozmawiac?
          • chiara76 ... 29.01.04, 15:40
            Wiesz, Aariel, na 3 miesiące przed Ślubem niektórzy boją się już wycofać.
            Ślubu, hm, chciała, teraz też widzę, że na razie by poczekała.A rozmawiac z
            nim, no choćby o tym, że on się powinien zmienić. Ja wiem, że takie rozmowy do
            niczego nie prowadza, ona chyba też, myślę, że się nieźle zapętliła. Problemem
            jest to, że ona tam w sumie nie ma na kogo liczyć. Niby fajny dom, ale ani
            matka, ani siostra prawie w jej wieku, nie chcą jej pomóc. A ja zaczynam powoli
            żałować, że nie stać mnie na bilet, może bym do niej pojechała i pogadała z nią
            osobiście...
            • aariel Re: ... 29.01.04, 15:45
              No to szkoda mi tej dziewczyny, ale w sumie jest dorosla i powinna wiedziec co
              robi......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka