06.02.04, 16:21
czy zdrada jest zdrada jesli sie nie ma papierka na małżeństwo? taki maleński
skok w bok chyba nic nie znaczy w dzisiejszymswiecie i obowiazujacych
realiach? cy panowie te tak sadza bo panie chyba nie??????
Obserwuj wątek
    • debi_bebi Re: zdrada 06.02.04, 16:33
      A Ty jak sądzisz? Może marzysz o tym, żeby być tak zdradzanym, by móc robić to
      samo?
      • Gość: .... Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 18:25
        bebi bebi zejdz ze sceny!
        • debi_bebi Re: zdrada 06.02.04, 18:47
          ;)
    • elektron_staly_nick Re: zdrada 06.02.04, 20:53
      mk26973 napisał:

      > czy zdrada jest zdrada jesli sie nie ma papierka na małżeństwo? taki maleński
      > skok w bok chyba nic nie znaczy w dzisiejszymswiecie i obowiazujacych
      > realiach? cy panowie te tak sadza bo panie chyba nie??????

      zdrada - to zdrada

      po prostu zdradzasz - a do tego nie potrzebny ci papierek z USC

      po prostu kwestia poczucia odpowiedzialności (obowiązku??), morale

      ale nie przejmuj się - najgorszy pierwszy raz - a później to mija - za każdym
      razem łatwiej :P

      pzdr
      • wienek Re: zdrada 07.02.04, 23:05
        hehehe no własnie ten pierwszy raz !!!!
        kurde on cały czas jest przed mną...;)
        to mówisz, że potem to już łatwe...:))))??
      • maxiona Re: zdrada 08.02.04, 01:01
        Eeeeeeeee tam łatwiej...coraz trudniej , szczególnie utrzymać to w
        tajemnicy ::)))))))
    • grzewil Re: zdrada 08.02.04, 01:28
      zdradza się chyba tego gorszego kochanka, ale pewnego dnia może się znaleść
      ktoś lepszy od nas...
    • Gość: mili Re: zdrada IP: 80.51.247.* 08.02.04, 22:40
      hmmm, podam Ci jedną z teorii... którą łatwo stosować i co ważniejsze - jej
      stosowanie powoduje, że baaardzo żadko zdradzamy ;))))
      - a mianowicie "zdrada jest wtedy, gdy spotykamy się i kochamy kilkakrotnie z
      tą samą osoba, natomiast, jeśli jest to jednorazowe "spotkanie" z kobietą
      (oczywiście tych jednorazowych spotkań może być wiele, ale za każdym razem z
      kimś innym) to wtedy po prostu jest "oderwanie od codzienności"... a nie
      zdrada" :)))))
      • Gość: ona Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 19:21
        bzdury moi kochani panowie.tak jak to juz ktosik tu ujał"zdrada to zdrada"i
        zdrada pozostanie.o ile potrafilibyscie spojrzec partnerce w oczy.......to o
        czym to swiadczy?falsz,obluda,nieodpowiedzialnosc
      • Gość: Abigail37 Re: zdrada IP: *.astro.net.pl 12.03.04, 19:04
        A z tego wspaniałego koktailu tylko większa pustka w głowie, nie mówiąc o
        sercu /jeśli wiesz biedny człowieku, co mam na myśli / a potem najwyżej
        samotność a może i wirus HIV ?
    • kass-87 Re: zdrada 10.12.13, 19:59
      Witam ,
      mam problem w związku , mój partner chyba mnie zdrdza , jego zachowanie na to wskazuje . Nocne smy , telefony wyjscia ,stał sie nie czuły itp . Moja koleżanka poradziła mi zgłoszenie sie do biura detektywistycznego aby sie upewnić czy to możliwe . I nie wiem co robić , boje sie że może sie to okazać prawdą a jak to do jakiego biura z Katowic lub okolic ? Bardzo proszę o pomoc ;(
      • randia Re: zdrada 10.12.13, 20:22
        Tak nieśmiało zapytam, do czego ci to biuro?
        • kass-87 Re: zdrada 10.12.13, 20:46
          Myślę o rozwodzie i potrzebne mi będą dowody, bo on sam to się nie przyzna....
          • hanna363 Re: zdrada 10.12.13, 20:57
            Dobrze myślisz, podstawa to twarde dowody, a chyba tylko jakieś dobre biuro detektywistyczne może je zdobyć, może zna ktoś takie i może polecić?np. z Katowic. W sumie i mnie by się przydało
    • hanna363 Re: zdrada 10.12.13, 21:12
      może i tak, maleńki skok w bok, czy wielki.... bo czego oczy nie widzą, to sercu nie żal... ale jak już te oczy zobaczą to coś z tym trzeba zrobić. Na zdradę przyzwolenia nie było,czyż nie?
      • kass-87 Re: zdrada 11.12.13, 07:50
        czyli jakie wnioski mam sie zgłosic o pomoc?
    • facettt zdradasz, gdy obiecywales wiernosc... 11.12.13, 12:41
      nawet tylko slownie, chocby tak: - "TY I TYLKO TY"...

      ale jezeli mieszkasz z baba na kocia lape, ale nie padly zadne podobne deklaracje z Twojej strony, to oczywiscie i o zdradzie mowy byc nie moze.
      - bo to wtedy zwykly skok w bok.
      • randia Re: zdradasz, gdy obiecywales wiernosc... 11.12.13, 13:05
        Hahahahahaha leże i pokwikuje ze śmiechu jak mały prosiaczek :D

        Wybaczcie moi mili, choć temat dla niektórych tu piszących tu może być ważnym i poważnym...jednak to co czytam tu zwyczajnie mnie rozbawia.
        Zdrada...cóż tyle definicji ile ustaleń międzyludzkich. Dla jednych to będzie spojrzenie na inną osobę, dla innych pójście do łózka i "przyjacielem/przyjaciółką" bez poinformowania swojej zony/męża. Standardowo zdrada to igraszki erotyczne z kimś poza związkiem. Jakimkolwiek związkiem, jeżeli takowy istnieje.

        A teraz mała rada dla kass-87. Zadawaj tylko te pytania, na które na pewno chcesz poznać odpowiedz. Pamiętając, ze nie zawsze będzie to ta odpowiedz, jaka byś chciała usłyszeć.
        • facettt Alesz tu sie zgadzamy... 11.12.13, 13:21
          randia napisała:
          Standardowo zdrada to igraszki erotyczne z kimś poza związkiem.
          Jakimkolwiek związkiem, jeżeli takowy istnieje.


          Alesz tu sie zgadzamy...
          Jezeli zadaje sie z kobieta (czasami nawet u niej pomieszkujac...),
          ale nie padly z mojej strony zadne deklaracje - to nie jest to zaden zwiazek
          - a tylko pewien UKLAD.

          • randia Re: Alesz tu sie zgadzamy... 11.12.13, 13:36
            Ależ oczywiście, ze się zgadzamy. Tylko teraz pytanie brzmi, czy ona widzi to tak samo jak ty. Być może nie i w chwili jakby się dowiedziała ze sypiasz jeszcze z kimś, byłby lament ze zdradziłeś, bo ona myślała...
            To są właśnie te ustalenia międzyludzkie, które moim zdaniem powinny być jasno postawione, by każde wiedziało na czym stoi.
            ;)
            • facettt tu jusz nie calkiem sie zgadzamy... 11.12.13, 14:22
              randia napisała:
              Tylko teraz pytanie brzmi, czy ona widzi to t
              > ak samo jak ty. Być może nie i w chwili jakby się dowiedziała ze sypiasz jeszcz
              > e z kimś, byłby lament ze zdradziłeś, bo ona myślała...

              > To są właśnie te ustalenia międzyludzkie, które moim zdaniem powinny być jasno
              > postawione, by każde wiedziało na czym stoi.

              Skoro nie pytala, to malo istotne jest, co sobie myslala....
              Gdyz, gdyby chciala wiedziec (na czym stoi) toby spytala...

              Mozliwosci sa dwie:
              - albo ten UKLAD jej odpowiadal...
              - albo... bala sie spytac, gdyz odpowiedz moglaby nie byc taka, jaka by sobie zyczyla ? :)


              • randia Re: tu jusz nie calkiem sie zgadzamy... 11.12.13, 14:56
                Hah, mnie naprawdę jest wszystko jedno jak kto co widzi, do chwili (egoistycznie wiem) aż nie dotyczy to mnie ;)
                Swoje granice, oczekiwania i potrzeby wyrażam na tyle jasno zawsze, ze wiem na czym stoję. Podobnie jak z miejsca informuje stronę przeciwna o moich fanaberiach, przyzwyczajeniach i pierdzielcach. Wiec i ona wie na czym stoi i co może od mła otrzymać ;)
                Choć to akurat nie tu temat ;)

                A twoja Pani układowa...cóż, nie będę gdybać. Ale wiele kobiet boi się zapytać wprost. Z doświadczenia wiem, ze później nie wiedząc nad interpretują, układają po swojemu i wychodzi lament przy końcu.
                "...bo ja byłam mu wierna jak pies, a on...."
                A to nie tak ;)
                • maly.jasio gdybym wiedzial... 11.12.13, 16:13
                  randia napisała:
                  - jeśli wiesz, co chcę powiedzieć...

                  gdybym wiedzial, to byloby po klopocie
                  a tak to mam zagwozdke...
                  i to mimo takiego jak i Twoj stazu forumowego :)

                  eehh...
                  • randia Re: gdybym wiedzial... 11.12.13, 16:41
                    A myślałam, ze jasno się wyrażam ;)
                    • maly.jasio moze i tak... 11.12.13, 18:19
                      randia napisała:
                      > A myślałam, ze jasno się wyrażam ;)

                      moze i tak...
                      biore to na Klate...
                      vidac - umysl mam niejasny...
    • kass-87 Re: zdrada 30.12.13, 16:08
      Pewnie nie ma znaczenia , dla innych ludzi to ma znaczenie ! dla mnie miało i to duże i wyszło , Ze zdradza !Wybajełam biuro z katowic dowody takie że aż głowa boli . Faceci myślicie , ze się nie wyda , zawsze się wydaje ! I jestem tego najlepszym przykładem ma się wątpliwości wynająć takie biuro i problem rozwiązany a facet potem chodzi i płacze , ze to pomysłka !
    • sebko35 Re: zdrada 30.12.14, 17:12
      slonko a jesli ciebie by ktos zdradzil tak tylko troche,jak bys sie z tym czula chyba zle,wiec masz odp
      • leziox Re: zdrada 31.12.14, 11:45
        Pieprzyć to.
        Nasze życie i tak jest za krótkie, aby zajmować się tego rodzaju dogmatami.
        Albo się zdradza i można to znieść, trzymając mordę w kubeł do grobowej deski, albo jest się wiernym i nie robi się nic i ma się że tak powiem, czyste sumienie.
        To wtedy zdradzają nas inni.
        Kołowrót.
        A wy marnujecie sobie tyle śliny na jakieś głupoty.
        Pójdźcie na dobre bzykanko i zaraz Wam się ucisk na mózgowym zwieraczu rozluźni.
        • viviene Re: zdrada 31.12.14, 12:31
          Oooooooooooooo ! jestem za.
    • astrea77 Re: zdrada 18.02.15, 13:55
      Zdrada czy maleńki skok w bok,to taka mała różnica w cudzysłowie,temat morze....jeśli zamierzona i przemyślana,to niedobrze wróży związkowi,czasami pomoże na krótko,ale generalnie zaszkodzi............jeśli kochasz prawdziwie nie zdradzaj,papierek nic tu nie znaczy.a jeśli już zdradzisz nigdy się nie przyznawaj, n i g d y!!!!!!!!!!!!!!!
    • pamelka75 Papierek nie ma nic do rzeczy... 21.02.15, 16:18
      Papierek nie ma nic do rzeczy. Jak mój obecny mąż przed ślubem wyjechał za granicę, a kontakt był z nim utrudniony, (brak internetu, drogie tel), a ja byłam w nim zakochana to nie było mowy o żadnym skoku w bok, mimo że propozycji miałam mnóstwo, jestem i byłam atrakcyjna dla facetów, mieszkałam wtedy sama w akademiku... Nie mogli pojąc dlaczego odmawiam, skoro on jest daleko...
      A teraz mamy papierek, mieszkamy razem, nie ma już miłości z mojej strony, on zawiódł w paru istotnych sprawach... No i mam przyjaciela, który zaspakaja moje emocjonalne potrzeby i nie tylko... Dlaczego go nie porzucę? Jest ojcem moich dzieci...
      • opolskifacet Re: Papierek nie ma nic do rzeczy... 23.02.15, 09:20
        Zgadzam się, papierek, małżeństwo, konkubinat (jak zwał tak zwał) to tylko nasze ograniczenia jakie sobie narzucamy. W moim małżeństwie tez już nie ma tzw. "chemii" a jest przyzwyczajenie i dzieci dla dobra których się nie rozstajemy, ale na boku była kochanka, która dawała i sama brała chwile przyjemności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka