survey06
23.12.10, 05:58
Home Sweet Home….
Nie ma to jednak jak w Domu
Z przygodami, ale szczęśliwie dotarłem do Domu. W drodze na chabarowskie lotnisko zaczęło mocno sypać. Zrobiła się śnieżna zawieja i niebo pociemniało. Nagle pojawiły się zaspy a i światła uliczne wysiadły. Z trudem i powoli, jednak lekko spóźnieni dotarliśmy na lotnisko. Na szczęście nasz samolot do Moskwy też miał opóźniony wylot. W każdym bądź razie, widok pięciu potężnych japońskich odśnieżarek jadących wachlarzem po płycie lotniska i odrzucających śnieg na 15-20 metrów to niesamowity widok. Zdjęcia jednak nie ma, bo na lotniskach, szczególnie na płytach, pstrykać nie wolno. Z powodu akcji odśnieżającej wylot opóźnił się o 1,5 godziny. W efekcie nie złapałem rejsowego Aerofłotu do Warszawy o 18.35. Zmieniono mi booking na LOTowski o 21.05. Ten na szczęście odleciał opóźniony tylko o kwadrans, więc do domu dotarłem taxi przed 22. Powitaniom, uściskom i ucałowaniem nie było końca. I najważniejsze, Boogie nasz czworołap i wierna pocieszna morda poznał swego pana po 5 miesiącach nieobecności i też się bardzo ucieszył.
Home, Sweet Home....
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku