damacaro
09.07.04, 01:05
cholera, mam problem- mam 25 lat, jestem nieprzeciętnie ładna, niegłupia i
niebanalna;ale- mam istotny problem z zaaklimatyzowaniem się w związku;
nawiązywanie znajomości nie nastręcza mi żadnych problemów, pierwszy
sielankowy okres też jest oki:) ale potem dzieją się cuda- wymyśliłam sobie
nawet pewną teoię,że mój brak umiejętnośći stworzenia więzi emocjonalnych z
facetem wynika z tego ,że nie miałam wzorca, dacie wiarę,że NIGDY nie
wiedziałam żeby moi rodzice okazywali sobie jakąkolwiek czułość? czy to jest
pow ód,że moje tak zwane związki kończą się głupio szybko? za szybko? co
myślicie???? pozdrawiam:)