carol-jordan
24.08.15, 15:43
Tak się zastanawiam, bo ostatnio sama nadużywam chyba tego słowa. A chodzi mi o to, co się mieści a co nie mieści w owej definicji normalności. Dla każdego według uznania? Czy według potrzeb?
Co jest normą a co nią nie jest?
Dla mnie normą jest monogamia. Ale nie potępiam osób, które tworzą tzw. związki otwarte. Jeśli obojgu to odpowiada i nikt nie cierpi, to ich sprawa. Jednakowoż w ich oczach babka, która chce być tylko i wyłącznie z jednym facetem, normalna pewnie nie jest....
Taki przykład mi się nasunął po przeczytaniu artykułu na ten temat.
I jeszcze jedna dygresja.... coraz mniej mnie szokuje, coraz mniej dziwi, coraz rzadziej mówię, że ja to nigdy i takie tam.... (nie dotyczy to związków otwartych.... to może w przyszłym życiu.... :P)))
Jesteście normalni? ;)