Gość: Sophie
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.12.04, 21:58
Witam wszystkich.Od pewnego czasu czytam sobie co tu piszecie i w koncu sama
postanowilam skrobnac tymbardziej, ze od dwoch dni nie radze sobie z pewna
sprawa.Moj byly facet(30 lat) jakis czas temu probowal popelnic
samobojstwo.Nie udalo sie bo go w ostatniej chwili odratowano, doslownie
(wedlug opinii lekarza )wystarczylo pol godziny by juz nigdy sie nie
obudzil.Przezyl za co mial pretensje do calego swiata.Okazalo sie , ze
cierpial na silna depresje.Od pewnego czasu sugerowalam mu by udal sie do
lekarza, ale jakos nie poszedl za to wzial sie za narkotyki.Prosilam,
blagalam, tlumaczylam, chcialam nawet sila go zaprowadzic na terapie, ale nic
z tego.Nie udalo mi sie do niego dotrzec, jego rodzinie rowniez nie.Zaczynal
byc agresywny w stosunku do mojej osoby; nasz zwiazek przestawal istniec bo
zwyczajnie zaczelam sie go bac.Niszczyl siebie i mnie psychicznie.Odeszlam ze
strachu, naswietlilam problem jego rodzinie nikt o dziwo nie mial do mnie
zalu.To moja matka prosila mnie bym z nim nie byla- bala sie, ze wyrzadzi mi
krzywde w koncu sama to zaczelam dostrzegac.Gdy go poznalam byl calkiem innym
czlowiekiem w ciagu kilku miesiecy zmienil sie nie do poznania.Teraz po kilku
miesiacach nieoczekiwanie spotkalismy sie w pewnym klubie,
porozmawialismy.Tlumaczyl, ze mnie nadal kocha i zebym wrocila bo on sie
zmienil, opowiedzial mi jak to bylo gdy popelnial samobojstwo, chcial to
zrobic naprawde, mowi, ze nie radzi sobie beze mnie i gdybym wrocila to sie
wszystko zmieni:nie bedzie bral, nie bedzie mnie w niczym ograniczal(co robil
czesto).Powiedzialam, ze jest to niemozliwe bo zwyczajnie sie go boje, nie
chce ponownie przez to przechodzic, powiedzialam , ze kogos mam i jestem
szczesliwa.Nie chcialam by sie ludzil.Wyszedl mowiac, ze zycie nie ma sensu
jak ja nie moge z nim byc i prosil, ze mam sie nie gniewac gdy on zrobi cos
czego bym nie chciala.Boje sie, ze znow targnie sie na swoje zycie.Doszukuje
sie bledow jakie popelnilam i nie wiem , naprawde nie wiem procz tego, ze on
jest chory i ktos powinien mu pomoc.Z tego co wiem jego matka nie wie , ze
jest uzalezniony od narkotykow i ma problemy w pracy.Co ja mam zrobic w tej
sytuacji?Moze ktos poradzi.. Dodam , ze