29.07.05, 23:13
Dzisiejsza burza nad Warszawą przypomniała mi habuby na Bliskim Wschodzie.
Czy ktoś przeżył takie zjawisko?
Obserwuj wątek
    • survey06 Re: a i owszem 04.08.05, 14:10
      Pierwszy raz z czyms takim spotkalem sie w Abu Dhabi na wiosne 1977 roku. Lalo
      i grzmialo przez pol nocy. Rano okazalo sie, ze znaczne obszary miasta sa
      nieprzejezdne z powodu zamiany glownych arterii w rwace potoki. Miasto nie
      mialo wtedy jeszcze kanalizacji burzowej. Budowe glownego kolektora na wskros
      wyspy od starego lotniska do Kornish'u, po linii Shara Al-Mathar, rozpoczeto
      dopiero w 1979.

      Bardzo intensywne deszcze nawiedzaly srodkowo-poludniowy Irak w okresie od
      konca listopada do - praktycznie - poczatku marca. Mozna bylo sprawdzic na
      sobie co to znaczy gdy "leje jak z cebra". Po 20-30 minutach takich opadow
      czlowiek, mimo uzycia parasola i zalozenia kurtki jest calkowicie mokry. Przed
      takimi deszczami nie mozna sie schronic w samochodzie; doslownie woda
      wszystkimi otworami i szparami przedostaje sie do srodka. Jazda praktycznie
      jest niemozliwa gdyz wycieraczki pracujace na maksa ulegaja sile deszczu i nie
      sa w stanie poruszac sie, nie mowiac o zgarnianiu takich ilosci wody. A do tego
      dochodzi starch i niepewnosc potegowane przez ciagle,przechodzace jeden w drugi
      i nastepny grzmoty i rozblyski piorunow. Chociaz wieczorem, taka gama
      rozblyskow na niebie nawet fajnie wyglada.

      Bywalo, ze lalo bardzo intensywnie na poludniu Pakistanu, gdy monsum znad Indii
      odbijal sie od pasma Himalajow i nawracal na poludnie wzdluz linii Indusu.
      Chociaz zwykle docierala juz "koncowka" to jednak na tyle intensywna, ze po
      takiej fali opadow znajdowano zawsze od 5 do 50 topielcow wsrod bezdomnych
      mieszkancow Haydarabadu i/lub Kararchi. Jednak najgorzej bywalo juz tradycyjnie
      w Lahore w pln-wsch czesci Pakistanu. Zawsze po monsunowych nawalnicach przez
      kilka nastepnych dni 3/4 powierzchni Lahore pozostawalo pod woda. Zamykano
      wtedy lotnisko i dworzec kolejowy. Nie bylo pradu, nie dzialala poczta,
      telefony. Zamieral business i zycie towrzyskie. Tylko zawsze sie dziwilem, ze w
      takich warunkach nigdy nie dochodzilo do wybuchu epidemii na masowa skale.
      Jednak Allah czuwal i....... dalej czuwa.
      • chaladia Pierwszy habub... 14.08.05, 19:27
        Mój pierwszyc habub "zaliczyłem" w Asjut. W nocy nadszedł, więc nie widziałem
        nic. Zabrał całe pranie, jakie laundry-boy rozwiesił wieczorem między
        kontenerami. Powywalał skrzynie ważące ponad 200 kG na budowie, sklejkę
        szalunkową zbieraliśmy (tzn. ludzie wykonawcy zbierali) w promieniu 2 km.

        Najwięsze spustoszenie zrobił jednak nie wiatr i mieciony przez niego piasek,
        ale deszcz. Deszcze w połączeniu z drobnym pyłem. Na pustyni to jest nic, ale
        na asfalcie tworzy czerwoną maź śliską jak rzadkie g... No, a Egipcjanie,
        zwłaszcza ci biedniejsi na prowincji jeżdżą na kompletnie "łysych" oponach. Po
        suchym to im sie nawet udaje, po mokrym jest duuuużo trudniej, a po błocie nie
        da się i halas! Co gorsza, gdy to-to troszkę podeschło od góry, tworzyła się na
        tym zupełnie nieprzepuszczalna skorupa, po której chodziś się dawało, ale pod
        samochodami się załamywała, odkrywając na nowo "gołoledź".

        Przez trzy dni, dopóki to nie wyschło nie dojeżdali do nas robotnicy, nasze
        terenowe Land-Cruisery (zwłaszcza z przywykłymi do prawdziwej gołoledzi
        Polakami za kierownicą) odwiedzały Asjut, ale i tak nic nie można było
        załatwić, bo dostawy nie docierały do sklepów, urzędnicy nie przycodzili do
        pracy i wogóle panował stan generalnej bezradności.
        • chaladia Drugi habub... 14.08.05, 21:56
          Drugi habub i następne dopadły mnie już w Sudanie.
          I miałem przyjemność zobaczyć tego potwora, jak się zbliża w dzień. Pod
          idealnie błękitnym niebem toczy się wał pyłu - coś jakby trąba powietrzna, tyle
          że pozioma. Niesamowite zjawisko... W Sudanie miałem z tym większy kłopot, niż
          w Egipcie - bo odpowiadałem za komuputer, któremu kurz mógł zrobić dużą
          krzywdę. Po paru takich akcjach dostaliśmy klawiatury hermetyczne, jakie
          stosowane są w zakładach produkcyjnych o ekstremalnym zapyleniu.
          Oczywiście żadne uszczelnienia okien nic nie dawały, na własne oczy widziałem 3-
          kw wentylator ścinenny (wyciągowy), jak stopniowo zwalniał, stawał, a potem
          powoli zaczynał się kręcić w przeciwną stronę pod naporem wiatru - a było to
          naprawdę bardzo silne urządzenie, którego nikt nie puszczał "na cały
          regulator", bo rzucało papierami po całym biurze...

          Miałem też dość śmieszną scenkę w Sudanie, z dziewczyną, która właśnie
          przyjechała do Chartumu (pierwszy raz na Bliskim Wschodzie) i poszła się umyć
          pod prysznic. Ni z tego-ni z owego na camp uderzył habub. Generator szczęśliwie
          nie "padł", więc woda była, światło też. Ale wentylacja "przetłoczyła" przez
          wszystkie pomieszczenia, w tym łazienki ogromną ilość pyłu. Trzeba było trafu,
          że dziewczyna właśnie myła swe długi i bujne włosy - po chwili cała była
          pokryta czerwoną mazią, której nie mogła zmyć. Zawinęła się więc w ręcznik i
          wyszła zobaczyć, co się dzieje - akurat spotkałem są na korytarzu i - muszę
          przyznać - doznałem szoku - skrzyżowanie mumii z zombie... Cała czerwona i
          posklejana, do tego "oczy w słup bo ryk wiatru i co chwila przygasające światło
          nieźle ją wystraszyły. Szkoda, że nie miałem wtedy aparatu fotograficznego...
    • chaladia Sztuczny Habub 29.08.05, 17:56
      Raz wydawało mi się w czasie pobytu w Asjut, że widzę habub, i to potęzny.
      Narychtowałem więc aparat fotograficzny i przygotowałem hermetyczny
      worek, żeby go po zrobieniu zdjęć szybko zabezpieczyć...

      A tymczasem to nie był wcale habub, ale ćwiczenia wojskowe jakiejś brygady
      pancerno motorowej - setka czołgów i transporterów opancerzonych szarżująca po
      pustyni może podniesć chmurę kurzu nie gorszą, niż siły natury.
      • pam_pa_ram_pam Skutki saharyjskiego habubu na Krecie... 27.04.06, 20:32
        Parę lat temu, na Krecie, zauważyliśmy, że widoczność nagle się pogorszyła,
        powietrze zrobiło się jakieś "brudne" i na krystalicznie czystą wodę zaczął
        opadać żółty pył niesiony wiatrem z południa, czyli od bezkresnego na pozór
        Morza Śródziemnego. Po paru minutach powierzchnia morza była pokryta żółtą
        papką. Podobno gdzieś spadł deszcz i dopiero wtedy była katastrofa, bo na
        jezdniach porobiła się śliska papka...

        Tak więc habub może przekroczyć nawet Morze Śródziemne...
        • survey06 Re: Habub w Egipcie w roku 1985 29.04.06, 15:01
          Bardzo silny, dlugotrwaly i rozlegly habub wystapil w Egipcie w styczniu 1985,
          ktory unieruchomil wszystkie cywilne i wojskowe lotniska. W efekcie, samolot z
          prezydentem Hosni Mubarakiem powracajacym z sesji ONZ w Nowym Jorku zmuszony
          zostal do awaryjnego ladowania w ...... wojskowej bazie izrealskiej.
    • elik12 Re: Habub 09.06.06, 19:47
      www.sunbelt-software.com/stu/iraq/sandstorm.htm
      nie przezylam az tkaiego oczywiscie:-) To co mialo miejsce w Dubaju na wiosne
      tego roku to byla ledwie mgielka w porownaiu z tym
      • chaladia Re: Habub 10.06.06, 12:21
        Mnie takie coś dopadło razy kilka... ciekawe, czy te namioty, widoczne na
        fotografiach, choć dociążone workami z piaskiem perzetrwały nawałę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka