Dodaj do ulubionych

frakcja optymistów

02.09.05, 21:30
Chciałam się tylko dowiedzieć czy są wśród nas optymiści. Oraz czy można
się wpisywać tu i tam w zależności od pogody oraz innych okoliczności.
Obserwuj wątek
    • beatanu Re: frakcja optymistów 02.09.05, 22:00
      Właśnie przed chwilą w poście dotyczącym wyborów podzieliłam się refleksją nad
      tym, jak postrzegają mnie inni (nie wszyscy chyba ale jacyś tam)- "naiwna
      głupia optymistka nieuleczalna" więc chyba się do Twojego kącika kwalifikuję...

      Głosuję za możliwością wpisywania się tu i tam, bo:
      1. mam wątpliwości co do nieuleczalności optymizmu.
      2. natura ludzka (nie tylko kobieca!) zmienną jest i niekoniecznie tyko w
      zależności od pogody.
      3. lubię być wielu różnych miejscach.

      B :)
    • kawa_malinowa Re: frakcja optymistów 02.09.05, 22:11
      Optymistycznie wierzę, że kiedyś sobie kupię ładne buciki. Dziewczęce, nie
      takie jak na moją babcię, bez koralików, nie, nie różowe, ładne dziewczęce do
      spódnicy szpilki ;) Bo mnie się szykowne szpilki, smukłe i eleganckie śnią po
      nocach (ostatecznie ładne na obcasie mogą być), a w mojej mieścinie dużego 41 w
      tej materii nie ma, o 42 nie mówiąc...
      Panie w sklepach się krztuszą zapiekankami, kiedy zadaję pytanie/ robią
      zszokowaną minę pod tytułem: to taka stopa się zdarza/ patrzą się z odrazą,
      jakby samo patrzenie mogło je zarazić takim rozmiarem.
      Ale nie opuszcza mnie optymizm :)
      Karolina w poszukiwaniu szpilek.
      • dr.krisk Ja tak mam..... 03.09.05, 19:32
        .. usilujac kupic spodnie do garnituru bez mankietow. Nie wiedziec czemu, wg
        polskich kreatorow mody oraz sprzedawcow, portki garniturowe musza byc
        wyposazone w mankiet u dolu, przez co wygladam jak jaki mafioso z Bolejewa.
        Tlumacze, nawet pokazuje ze nie, ze mankiet zbedny i obciachowy, ze nie chce
        pracowac jako kelner albo fordanser - jeno chce elegancji naturalnej, nie
        rzucajacej sie w oko szerokim mankietem otaczajacym dolne konczyny KrisKa.
        Nie skutkuje...
        Lacze sie w bolu.
        KrisK
    • braineater Re: frakcja optymistów 02.09.05, 22:51
      braineater optymista połowicznym, bo radośnie nastawiony jest do zyhcia i
      świata (to ten pozytyw) natomiast niechętnie do ludzi w większości (ale
      skutecznie mnie z tego leczycie:)

      P:)
    • staua Re: frakcja optymistów 03.09.05, 03:06
      Dolaczam do beznadziejnych, bezwarunkowych optymistow - czasem az mi glupio, jak patrze na ten
      swoj optymizm, ale na ogol sie sprawdza.
    • dr.krisk Frakcja pesymistow pozdrawia frakcje optymistow! 03.09.05, 03:36
      Jako samozwanczy przedstawiciel frakcji pesymistow pozdrawiam pesymistycznie
      optymistow!
      KrisK
    • broch wesole jest zycie staruszka 03.09.05, 04:55
      i choc staruszkiem nie jestem, powyzsze jest moim nieustajacym celem "rzyciowym".
      Tortilla Flat, Colas Breugnon oraz panowie P&G. Moje nieustajace wzory o
      nasladowania
      • braineater Re: wesole jest zycie staruszka 03.09.05, 09:01
        Braineater informuje o 100% akceptacji celów rzyciowych kolegi Brocha - też tak
        chcę- ze szcególnym naciskiem na Steinbecka:)
        no ewentualnie Auto da Fe, ale tylko do momentu pojawienia się Heleny:)

        Pozdrowienia:)
    • nienietoperz Re: frakcja optymistów 03.09.05, 08:55
      Zgłaszam akces do FO bez wahania. Nie mam też wątpliwości, że współpraca między
      nawet radykalnymi odłamami FO i FP może się rozwijać z korzyścią dla obu stron -
      związek Nienietoperzy jest konkretnym dowodem.
      Optymizm nie zmienia jednak mojego spojrzenia na dawną, ostatnio jakby odżyłą
      dyskusję na FK, dotyczącą książek pogodnych i niepogodnych. Te drugie wygrywają
      zazwyczaj o dwie długości.
      Wasz
      nienietoperz

      (czytający tymczasem dość pogodny, przynajmniej w warstwie językowej, 'Cloud
      Atlas'. Wspomniany już tu kiedyś przez padre B.)
      • braineater Re: frakcja optymistów 03.09.05, 09:41
        nienietoperz napisał:

        > Wasz
        > nienietoperz
        >
        > (czytający tymczasem dość pogodny, przynajmniej w warstwie językowej, 'Cloud
        > Atlas'. Wspomniany już tu kiedyś przez padre B.)
        >
        Podzielże się refleksją jak skończysz, bo akurat jeszce nie miałem okazji z
        nikim o tej ksiązce pogadać. A po drodze polecę pozostałe dwa Mitchele, czyli
        Dream no 9 i Ghostwritten (tą drugą to już w ogóle, bo to jedno z moich skrycie
        hołubionych arcydzieł:). Może Jagódka też sie odezwie, jak już udało mi się ja
        na pisarstwo Mitchelowe nawrócić:)

        Pozdrowienia:)
        • daria13 Re: frakcja optymistów 03.09.05, 11:32
          Czy stosowanie w życiu zasady nieprzejmowania się na zapas można uznać za
          przejaw optymizmu? Bo jeśli tak to ja się nadaję do FO:)Od dawna zauważyłam, że
          świetnie się wychodzi stosując taką zasadę i cały czas trzymam się jej
          kurczowo. Jestem dzięki temu zdrowsza i znacznie mniej zestresowana niż
          większość znanych mi ludzi, którzy wciaż zastanajwiają się co to będzie jak...
          Jedynie trudno jest mi stosować tę zasadę w odniesieniu do zdrowia dzieci.
          Wczoraj byłam z Julką u neurologa i dowiedziałam się, ze padaczka jest chorobą,
          której nijak nie da się wykluczyć na podstawie badań. W 10% przypadków chorych
          zdarza się prawidłowy zapis EEG. I jak tu być optymistą?
          Broch miał trochę racji z tą moja dwubiegunowością, bo ja rzeczywiście mimo
          całego optymizmu życiowego i skłonności do zachwycania się wszystkim, potrafię
          często wpadać w takie doły, że hej. Ale ja czasami te doły nawet lubię i
          uważam, że one też są potrzebne. Tak dla równowagi.
          Pozdrawiam żałując, że mam mało czasu, bo bardzo ciekawe dyskusje się ostatnio
          u nas toczą i chętnie bym się włączyła. Zobaczymy, może mi się uda:)
          • noida Re: frakcja optymistów 03.09.05, 11:52
            A ja wczoraj przejrzałam gazetę z ogłoszeniami pod kontem znalezienia Twojej
            córce nauczycielki gry na wiolonczeli ;-) Kilka ofert jest, niektóre nawet dość
            tanio...
            Noida Z Frakcji Pesymistów.
            • blue.berry bo my z noida... 03.09.05, 11:54
              ...bedziemy stac na strazy FP zeby zaden O zbytnio jej nie rozbawil i nie
              rozweselil. porzadek musi byc.
              a wy wszytscy optymisci strzezcie sie - jesien idzie nie ma na to rady:)))))))

              blue(pesymistycznie)berry
            • daria13 Re: frakcja optymistów 05.09.05, 13:27
              Kochana Noideczko! Badzo Ci dziekuję za trud. To po raz kolejny dowodzi troski,
              jaką się nawzajem darzymy:) Czy mogłabyś powiedzieć, w której gazecie były te
              ogłoszenia i kiedy, jeśli pamiętasz, bo miałam spore zaległości forumowe i
              dopiero teraz doczytałam:)Może być na priva.
              Pozdrawiam cieplutko:)
        • blue.berry a co jasne ze sie odezwie 03.09.05, 11:52
          bo co ma sie nie odezwac:))
          na wstepie pozdrawiam Frakcje Optymistow serdecznie. pozwole sobie pozostac
          jednak jedynie i wylacznie we FP. u mnie optymizm raczej nie gosci wiec nie
          bede udawac ze jest inaczej.

          a co do Mitchella - a i owszem zostalam namowiona, przeczytana i zadowolona
          bardzo. z Ghostwritten specjalnie dla FO polecam opowiadanie o mlodym prawniku
          ktory pewnego pieknego dnia po prostu nie wsiadl na prom wiozacy go do pracy.

          a specjalnie dla Braineatera:
          Dream no 9 przewczytalam jakze by nie bylo podczas urlopu (tfu tfu) znaczy
          wakacji na slonecznej chorwackiej plazy. poddalam sie dopiero w momencie kiedy
          nastapila wizyta w kregielni. wstalam, glosno sama do siebie zawolalam, ze to
          juz chyba jest lekka przesada - wybierac sobie taka literature na sloneczne
          czytanie i poszlam sie kapac. do czytania wrocilam po godzinie:)
          aktualnie udalo mi nawrocic na mitchelle kobiete mojego przyjaciela a nad nim
          samym pracuje jeszcze.
          aha i pragne Ci przypomniec drogi BE (Jak juz jestesmy przy
          nawracaniu/namawianiu) ze stoi sobie na mojej polce Zderzenie czlowe i czeka: )


          pozdrawia Was serdecznie jagoda w sloneczne przedpoludnie sluchajaca (a jakze
          by inaczej) tori amos i popijajaca wielka kawe z wielkim mlekiem.
          • braineater Re: a co jasne ze sie odezwie 03.09.05, 12:00
            heh - u mnie na chorwackiej plazy towarzyszem był Stephenson z tomem deugim
            Quicksilvera i aż czasami z zawiscią spoglądałem na Marysie, która tym czasem
            mknęła niczym gorska kozica turbo przez kolejne akapity Pottera szóstki.
            Przyznaję bez bicia, że w końcu zacząłem czytać Alex Kavy Dotyk Zła, bo
            Stephenson jednak plażowym wybitnie nie był:)
            A Bethkego to sobie najlepiej weź na kąpiel długą w wannie, bo doskonale sie go
            w tej okoliczności czyta:)
            Pozdrowienia:)
            • noida frakcja pesymistow podejrzanie zjednoczona 03.09.05, 12:04
              Cóż za zbieg okoliczności! Ja też słucham Tori Amos i własnie skończyłam wielką
              kawę z wielkim mlekiem! Frakcja pesymistów wydaje się byc podjerzanie monotonna.
              • blue.berry Re: frakcja pesymistow podejrzanie zjednoczona 03.09.05, 15:06
                nie momotonna tylko konkretnie ukierunkowana:)
                i w tym nasz pesymistyczna sila jest.
                • beatanu Re: frakcja pesymistow podejrzanie zjednoczona 04.09.05, 14:34
                  blue.berry napisała:

                  > nie momotonna tylko konkretnie ukierunkowana:)
                  > i w tym nasz pesymistyczna sila jest.
                  >
                  >
                  Ha!
                  To ja wam zburzę porządek i powiem, że - wprawdzie nie wczoraj, bo wczoraj
                  parałam się zbieractwem leśnym - ale w piątek, też słuchałam Tori Amos i piłam
                  kawę z dużą ilością mleka, bo taką najbardziej lubię!

                  Przedstawicielka FO, w porywach i zimą zaglądająca chętnie do FP :)
        • nienietoperz Ad Mitchell, ad Cloud Atlas 13.09.05, 12:57
          Refleksja postCLoudatlasowa:

          Zapowiadalo sie toto lepiej, niz sie rozwinelo. Konsekwencja w trzymaniu sie
          konwencji niestety spowodowala, ze calosc jest mocno nierowna. Poza tym techniki
          laczenia opowiadan/nowelek wydawaly mi sie raczej naciagane: Cloud Atlas, znamie
          w ksztalcie komety, etc. - nie moglem sie oprzec refleksji: dajcie nam dowolny
          tomik opowiadan i kilka godzin, to zrobimy z niego powiesc. A jeszcze
          zasugerujemy czytelnikom przy pomocy kilku ogolnikow, ze lezy za tym baaardzo
          gleboka koncepcja. W przypadku historii nr 5 i 6 przychodzily mi wciaz do glowy
          porownania z Atwood (odpowiednio 'The Handmaid's Tale' i 'Oryx and Crake'),
          zdecydowanie na Mitchellowa niekorzysc.
          Teraz pare cieplych slow - podobaly mi sie bardzo listy Frobishera, bawila
          zwlaszcza pierwsza czesc przygod wydawcy (tu dochodzi smaczek lokalny, opisany
          dom znanego z 'Newsnight' Jeremy'ego Paxmana, mizerne pociagi Central Trains,
          ktorymi nienietoperze tluka sie dosc regularnie - ciekawe, czy powiesciowa nazwa
          Centrallo byla spowodowana obawa przed skarga ze strony ww.?), dosc
          nieoczekiwanie wciagnela mnie historia Zachry'ego. Chcialbym przeczytac ktoras z
          powiesci Mitchella, zeby zobaczyc jak mu idzie z konsekwentnym opowiadaniem
          historii, bez zabaw konwencjami.

          Pozdrawiajac,
          nntpz


          braineater napisał:

          > nienietoperz napisał:
          >
          > > Wasz
          > > nienietoperz
          > >
          > > (czytający tymczasem dość pogodny, przynajmniej w warstwie językowej, 'Cl
          > oud
          > > Atlas'. Wspomniany już tu kiedyś przez padre B.)
          > >
          > Podzielże się refleksją jak skończysz, bo akurat jeszce nie miałem okazji z
          > nikim o tej ksiązce pogadać. A po drodze polecę pozostałe dwa Mitchele, czyli
          > Dream no 9 i Ghostwritten (tą drugą to już w ogóle, bo to jedno z moich skrycie
          >
          > hołubionych arcydzieł:). Może Jagódka też sie odezwie, jak już udało mi się ja
          > na pisarstwo Mitchelowe nawrócić:)
          >
          > Pozdrowienia:)
          >
          • braineater Re: Ad Mitchell, ad Cloud Atlas 13.09.05, 16:49
            Ja miałem ciężko zastartować ze względu na językową specyfikę opowieści
            pierwszej, która na dzień dobry obiła mnie po pysku i powiedziała idź
            chłopczyku i znajdź dobry słownik, bo nie rozumiesz 40 % tekstu na stronie:).
            Jak już przebrnąłem przez te marynistyczne jazdy, to było lżej, ale faktycznie
            nie aż tak fajnie jak się spodziewałem. Nadal jest dużo poezji w tym co
            Mitchelek sobie pisze, nadal znajduje fajne opowiastki, ale zaczyna mi ciązyć
            jak Darii Murakami - znaczy uparł się chłop na jedną konwencję pisania i sie
            tego trzyma już w trzeciej książce.
            Natomiast skojarzenia, przynajmniej jeśli o formę idzie, to miałem z klasykiem
            Wolfe'a - "Piątą głową Cerbera", tyle, że tam te powiązania były tylko miedzy 3
            tekstami i ciut bardziej pochowane.
            Ale i tak pan wart czytania jest:)

            Pozdrowienia:)

            AAAAA - Mitchel nie napisał niczego, co podpadałoby pod kategorię 'reguralna
            powieść':)
    • gatta13 Re: frakcja optymistów 03.09.05, 19:48
      Właśnie rozpoczęłam trzy tygodnie w roku, podczas których jestem optymistką. Po urlopie przerzucam się do przeciwnej frakcji. ;)
    • brunosch oczywiście, że jestem optymistą 04.09.05, 13:17
      bo nigdy nie tracę nadziei, że może być jeszcze gorzej.
      • braineater rzeczy fajne, 04.09.05, 17:21
        nastrajające optymistycznie, czyli bezczelna zżyna z Amelii:

        1) dotyk sztruksu
        2) pierwszy łyk gazowanej wody ze świeżo otwartej butelki
        3) dźwięk wydawany przez gryzioną rzodkiewkę
        4) zapach zielonego ogórka
        5) pływanie nago
        6) pierwszy papieros po dużym wysiłku
        7) zapach zamszowej odzieży
        8) ręce ubrudzone ksiązkowym kurzem
        9) wiatr śmigający po świezo ogolonej głowie
        10) niedzielny poranek, kiedy kończy sie jakikolwiek upływ czasu...

        Wasza kolej:)

        Pozdrowienia:)
        • kawa_malinowa Re: rzeczy fajne, 04.09.05, 18:07
          1. Wiatr bawiący się długą spódnicą podatną na wszelki ruch powietrza -
          uwielbiam patrzeć na nową brązową spódnicę, kiedy schodzę w niej po schodach
          (dziwne, prawda?). W zimie możność wtulenia twarzy w szalik, bo ze mnie
          szaliczana fetyszystka.
          2. Poranna kawa i kawa każda inna
          3. Smak piwa w miłym towarzystwie ;)
          4. Dotyk książki
          5. "Stairway to heaven"
          6. HuŚtAwKi....
          7. Eksperymenty i zabawy kuchenne oraz doznania zmysłowe z nich płynące
          8. Spacery bardzo wieczorne
          9. Klawiatura pod palcami (chorobliwe?)
          10. TWA
          11. Teksty i wykonania Jacka Kaczmarskiego
          12. Głos Janis Joplin

          Odcinek pierwszy: jeśli będzie ku temu sposobna atmosfera, odcinek drugi
          również tu zakwitnie.
          • brunosch inne rzeczy fajne, 04.09.05, 18:42
            1. zapach skoszonej trawy
            2. spacer po łące z psem ginącym w wysokiej trawie i chaszczach
            3. zapach jeżyn
            4. blada trawka wyłażąca spod rozmiękłego śniegu, czyli definitywny koniec zimy
            5. burza, ale taka z fajerwerkami i przytupem, kiedy niebo staje się fioletowe
            od piorunów
            7. piątek, godzina 15.30
            8. obudzić się około czwartej nad ranem i uświadomić sobie, że można jeszcze
            kilka godzin pospać
            9. koncerty fortepianowe XIX i XX w. ze szczególnym wskazaniem na Rachmaninowa
            10. Kabaret Starszych Panów

            Niestety, od ponad roku twórczość Jacka Kaczmarskiego nastraja mnie
            refleksyjnie i eschatologicznie
        • blue.berry zeby Wam tu nie było za kolorowo 04.09.05, 18:58
          1) dotyk sztruksu – czy ja wiem dość chropowaty jest
          2) pierwszy łyk gazowanej wody ze świeżo otwartej butelki – oj można się
          zachłysnąć, kiedy tak zaatakują Cię bąbelki
          3) dźwięk wydawany przez gryzioną rzodkiewkę – a jak okaże się gorzka?
          4) zapach zielonego ogórka – byle tylko za miękki nie był
          5) pływanie nago – można się przeziębić
          6) pierwszy papieros po dużym wysiłku – a jak się zakaszlasz?
          7) zapach zamszowej odzieży – eeeeee zamsz wcale nie pachnie ładnie
          8) ręce ubrudzone ksiązkowym kurzem – bakterie, wirusy, i uczulenie na roztocza
          9) wiatr śmigający po świezo ogolonej głowie – jak w punkcie 5
          10) niedzielny poranek, kiedy kończy sie jakikolwiek upływ czasu... – w
          niedziele to już myśli się o tym że jutro jest poniedziałek.
          11. Wiatr bawiący się długą spódnicą podatną na wszelki ruch powietrza – a jak
          za bardzo podwieje?
          12. Poranna kawa i kawa każda inna – tia.. z tym nie sposób się nie zgodzić...
          13. Smak piwa w miłym towarzystwie – a poranny kac?
          14. Dotyk książki – jak w punkcie 12
          15. "Stairway to heaven" – e tam przeminłęo z młodością
          16. HuŚtAwKi.... – som świetne i zupełnie pesymistyczne na szczęscie
          17. Eksperymenty i zabawy kuchenne oraz doznania zmysłowe z nich płynące –
          mycie garów, szorowanie przypalonej kuchenki, ból brzucha.
          18. Spacery bardzo wieczorne – a jak ktoś napadnie?
          19. Klawiatura pod palcami (chorobliwe?) – codziennie po 10 godzin i gdzie tu
          optymizm?
          20. TWA – a i owszem
          21. Teksty i wykonania Jacka Kaczmarskiego – dawne czasy, ale szacunek do dziś
          22. Głos Janis Joplin – uuuuuuuuuuu królowa moja ulubiona z młodości z dużą
          dawką pesymizmu (proszę jej nie wplątywac w optymistyczne gadki)
          231. zapach skoszonej trawy – uczulenie, wysypka, katar, ratunku!!!
          24. spacer po łące z psem ginącym w wysokiej trawie i chaszczach – ta, a potem
          wyjmowanie kleszczy i kłosów z nosa
          25. zapach jeżyn – pokłute ręce
          26. blada trawka wyłażąca spod rozmiękłego śniegu, czyli definitywny koniec
          zimy –zima nigdy definitywnie się nie kończy, zawsze atakuje zza rogu
          27. burza, ale taka z fajerwerkami i przytupem, kiedy niebo staje się fioletowe
          od piorunów – piorun zawsze gdzieś musi walnąc:))
          28 piątek, godzina 15.30 – piątek godzina 21.00 (15.30?? bywam jeszcze w
          niezłym kołowrocie zazwyczaj)
          29. obudzić się około czwartej nad ranem i uświadomić sobie, że można jeszcze
          kilka godzin pospać – tylko w wypadku kiedy jest sobota lub niedziela , każdy
          inny dzień to gwarantowane „już nie spanie” i przewracanie się z boku na bok.
          30. koncerty fortepianowe XIX i XX w. ze szczególnym wskazaniem na
          Rachmaninowa – fortepian to smutny jakiś jest
          31. Kabaret Starszych Panów – no tak…
          • kawa_malinowa optymizm jednak nieuleczalny 04.09.05, 19:04
            > 11. Wiatr bawiący się długą spódnicą podatną na wszelki ruch powietrza –
            > a jak
            > za bardzo podwieje?

            Ale to są bardzo długie spódnice ;)

            > 13. Smak piwa w miłym towarzystwie – a poranny kac?

            Niektórzy mogą więcej niż inni niektórzy :) A poza tym na kacu włącza mi się
            opcja "intensywnego myślenia"

            > 16. HuŚtAwKi.... – som świetne i zupełnie pesymistyczne na szczęscie

            Fcale-że-nie, bo dziecięca przyjemność sięhuśtania jest świetna.

            > 17. Eksperymenty i zabawy kuchenne oraz doznania zmysłowe z nich płynące –
            > ;
            > mycie garów, szorowanie przypalonej kuchenki, ból brzucha.

            Ale ja mama ludzi od sprzątania ;)

            > 18. Spacery bardzo wieczorne – a jak ktoś napadnie?

            A bo spacer musi być w miłym towarzystwie, co to nie pozwoli dać się napaść...

            > 22. Głos Janis Joplin – uuuuuuuuuuu królowa moja ulubiona z młodości z du
            > żą
            > dawką pesymizmu (proszę jej nie wplątywac w optymistyczne gadki)

            Ale jej głos w połączeniu z muzyką daje mi dobrego energetycznego kopa!
            • blue.berry FP uleczy wszystko:)) 04.09.05, 19:12

              > Ale to są bardzo długie spódnice ;)
              w dlugie spodnice mozna sie zaplątać i upasc i sie bolesnie potluc

              > Niektórzy mogą więcej niż inni niektórzy :) A poza tym na kacu włącza mi się
              > opcja "intensywnego myślenia"
              intensywne myslenie boli a i trzeba myslec o tych co nie moga tyle co inni

              > Fcale-że-nie, bo dziecięca przyjemność sięhuśtania jest świetna.
              a jak sie spadnie glowa w dol i rozbije nos albo wybije mleczne zeby? a jak
              niedajbuk beda to juz stale zeby? a poza tym krecie sie w glowie i bywa
              niedobrze

              > Ale ja mama ludzi od sprzątania ;)
              nie kazdy ma? nie zal Ci tych co nie maja? a nie zal Ci tych co sprzataja za
              Ciebie? toz to wyzysk jest:))

              > A bo spacer musi być w miłym towarzystwie, co to nie pozwoli dać się napaść...
              ciezko znalezc mile towarzystwo, a juz takie co by chcialo na spacery chodzic...

              > Ale jej głos w połączeniu z muzyką daje mi dobrego energetycznego kopa!
              nie kazdemu, nie kazdemu. niektorzy wyciagaja zyletki i wpatruja sie w nie
              ponuro w metnym blasku licealnego poranka:)


              kawę malinową serdecznie pozdrawia niebieska borówka
              • kawa_malinowa Re: FP uleczy wszystko:)) 04.09.05, 20:15

                > > Ale to są bardzo długie spódnice ;)
                > w dlugie spodnice mozna sie zaplątać i upasc i sie bolesnie potluc
                >

                Długie spódnice są jedyną poruszającą mnie częścią garderoby. :)

                > > Niektórzy mogą więcej niż inni niektórzy :) A poza tym na kacu włącza mi
                > się
                > > opcja "intensywnego myślenia"
                > intensywne myslenie boli a i trzeba myslec o tych co nie moga tyle co inni

                Można z tymi co mogą umawiać się w sobotnie nadranki na kolejne zacieśnianie
                znajomości :)
                >
                > > Fcale-że-nie, bo dziecięca przyjemność sięhuśtania jest świetna.
                > a jak sie spadnie glowa w dol i rozbije nos albo wybije mleczne zeby? a jak
                > niedajbuk beda to juz stale zeby? a poza tym krecie sie w glowie i bywa
                > niedobrze

                Rzecz w metodzie złotego środka - potem można pójść na zjeżdżalnię, ewentualnie
                na karuzelę.
                >
                > > Ale ja mama ludzi od sprzątania ;)
                > nie kazdy ma? nie zal Ci tych co nie maja? a nie zal Ci tych co sprzataja za
                > Ciebie? toz to wyzysk jest:))

                Nie, po prostu patriarchat jest niefajny. Jeśli obsługuję rodzinę i serwuję
                obiad, to sprząta ktoś inny.
                >
                > > A bo spacer musi być w miłym towarzystwie, co to nie pozwoli dać się napa
                > ść...
                > ciezko znalezc mile towarzystwo, a juz takie co by chcialo na spacery
                chodzic..

                Naprawdę?
                > .
                >
                > > Ale jej głos w połączeniu z muzyką daje mi dobrego energetycznego kopa!
                > nie kazdemu, nie kazdemu. niektorzy wyciagaja zyletki i wpatruja sie w nie
                > ponuro w metnym blasku licealnego poranka:)
                >

                Zaczynam się rozglądać za ostrzami, jeśli zbyt długo czytam Plath. Ale od
                muzyki tak nie miewam... :)

                Pozdrowienia z zaproszeniem na nocne Wrocławia pięknego oglądanie.
                K.
                • blue.berry Re: FP uleczy wszystko:)) 05.09.05, 08:36
                  > Pozdrowienia z zaproszeniem na nocne Wrocławia pięknego oglądanie.

                  oj, dziekuje bardzo. a nocne piekno wroclawia a i owszem znam. spedzilam tam
                  wieksza czesc mojego zycia:) i prawda to jest - wroclaw noca jest piekny i
                  tajemniczy.
          • braineater Re: zeby Wam tu nie było za kolorowo 04.09.05, 19:09
            blue.berry napisała:

            > 1) dotyk sztruksu – czy ja wiem dość chropowaty jest
            zawsze mógłby być aksamitem, co powduje włosówsięjeżenie

            > 2) pierwszy łyk gazowanej wody ze świeżo otwartej butelki – oj można się
            > zachłysnąć, kiedy tak zaatakują Cię bąbelki
            ale za to jak sie pieknie wydaje dźwieki:)

            > 3) dźwięk wydawany przez gryzioną rzodkiewkę – a jak okaże się gorzka?
            rzodkiewka tylko w cukrze

            > 4) zapach zielonego ogórka – byle tylko za miękki nie był
            miekki ogór też ogór

            > 5) pływanie nago – można się przeziębić
            a potem tygodniami się wylegiwac w łozku i czytać...

            > 6) pierwszy papieros po dużym wysiłku – a jak się zakaszlasz?
            To byc może jakas niewiasta spragniona poety-gruźlika łaskawym wzrokiem spojrzy
            na me awanse:)

            > 7) zapach zamszowej odzieży – eeeeee zamsz wcale nie pachnie ładnie
            jeden z najładniejszych zapachów świta - a jesli zamsz mokry to już w ogóle ahoh

            > 8) ręce ubrudzone ksiązkowym kurzem – bakterie, wirusy, i uczulenie na ro
            > ztocza
            znaczy bogate życie wenętrzne

            > 9) wiatr śmigający po świezo ogolonej głowie – jak w punkcie 5
            jak w pkcie 5:)

            > 10) niedzielny poranek, kiedy kończy sie jakikolwiek upływ czasu... – w
            > niedziele to już myśli się o tym że jutro jest poniedziałek.
            i się mysli, że w poniedziałek optymistycznie oleje się wszelakie obowiązki i
            zrobi sie niedzielę bis

            Nie masz bata na OPTYMISTĘ!!!!!!!!!!!!!!

            P:)
            • blue.berry na pesymiste tez nie masz bata:) 04.09.05, 19:18
              aksamit ale tylko czarny i ponury jak noc
              woda gazowana syczy i wycieka z butelki zalewajac wszystko do okola
              rzodkiewka gorzka jest i zaden tu cukier nie pomoze, co najwyzej smietana,
              serek bialy i duzo pieprzu:)
              miekki ogor to zaden ogor
              od lezenia robia się odlezyny a od czytania na lezaco wzrok sie psuje
              niewiasta spragniona gruzlika gwarantuje potencjalnie pierwiastek hipochondrii,
              melancholii i powloczystych szat oraz dobrej znajomosci Tomasza Manna
              zamsz mokry jest jeszcze gorszy od mokrego psa
              bogate zycie wewnetrzne jest prosta dorga do zakladu zamknietego
              w poniedzialek rano nic sie optymistycznie nie olewa tylko z ponura mina zwleka
              sie z lozka i zaczyna tydzien emanujac duza dawna nienawisci do wszystkiego co
              sie napatoczy przed 10 rano i dwoma pierwszymi kawami.

              hyhy
              • braineater Re: na pesymiste tez nie masz bata:) 04.09.05, 19:27
                blue.berry napisała, co napisała, tym samym powodując iz braineater, niczem
                gromem trafiony, starł władczym gestem usmiech z swej twarzy i z całym
                skupieniem i wrażliwością, stoczył się w ponurą otchłań melankolii, zanosząc
                się od czasu do czasu tragicznym szlochem, który nawet w władcy Szeolu budził
                pesymistyczne myśli i odczucia. Nawet Dante minięty gdzieś po drodze,
                usadowiony pod kępą chwiejących się na wietrze cyprysów, uniósł głowe i ze
                smutkiem pokiwał toczącemu się braineaterowi. Jedynym dźwiękiem słyszlnym w
                całej okolicy, kamienistej i żałobnej, była płaczliwa prośba:
                Na grób posadźcie mi chryzantemy....
                • blue.berry Re: na pesymiste tez nie masz bata:) 04.09.05, 19:59
                  "haha" powiedziala bb.
                  "bo takie wlasnie jest zycie a nie tam jakies malwy i trzmiele. niepoprawni
                  optymisci."
                  "hyhy" dodała "do kazdego (no prawie do kazdego) waszego punktu z listy rzeczy
                  niby jako takich przyjemnych i optymistycznych znajde odpowiednia riposte od
                  zimnej wody kubła do małego naparstk,a ktory czasem tez wystarczy."
                  i poszła zasiać chryzantemy żeby pieknie urosly na jesien, roztaczajac wszedzie
                  swoj nieładny zapach i melancholinje brazowe kolory.

                  p.s. jesli jeszcze jakis pesymista chcialby rekontre do swojej listy to prosze
                  o zachete bo nie chcialabym byc zbyt nachalna, namolna, powtarzajaca sie a co
                  za tym idzie i nudna:)
                  milego niedzielnego wieczoru poprzedzajacego poniedzialkowy poranek (buHAhaHA)
                  • beatanu Re: na pesymiste tez nie masz bata:) 04.09.05, 20:22
                    blue.berry napisała:
                    > p.s. jesli jeszcze jakis pesymista chcialby rekontre do swojej listy to
                    prosze
                    > o zachete bo nie chcialabym byc zbyt nachalna, namolna, powtarzajaca sie a co
                    > za tym idzie i nudna:)
                    > milego niedzielnego wieczoru poprzedzajacego poniedzialkowy poranek (buHAhaHA)
                    >

                    Albo nie rozumiem albo chodzi Ci jednak o optymistę ze swoją listą?

                    A za życzenia miłego wieczoru dziękuję, za chwilę idę na nocny dyżur i w ten
                    prosty sposób unikam syndromu poniedziałkowego poranka, tralala i he he.

                    B zdecydowanie dzisiaj z frakcji opty. Tomorrow never knows...
                    :)
                    • blue.berry ... 04.09.05, 21:11
                      > Albo nie rozumiem albo chodzi Ci jednak o optymistę ze swoją listą?
                      oczywiscie ze chodzi o O. przejezyczenie a wlasciwie kurczowe chwytanie sie
                      wlasciwej mysli.

                      cieple pozdrowienia w ten dyzurujaca noc. no i smacznej kawy.
        • beatanu Re: rzeczy fajne, 04.09.05, 19:18
          1. srebrne bąbelki wypływające spomiędzy palców gdy pływam w zielonkawo-
          brązowawej wodzie jeziora
          2. zanurzanie dłoni w pojemniku z makiem
          3. otwieranie paczki z Merlina
          4. uczucie rowerowej lekkości na wiosnę z powodu a) braku upierdliwego żwirku,
          którym posypywano dróżki rowerowe przez całą zimę b) zmiany opon z zimowych na
          normalne
          5. zapach mokrego kurzu po letnim deszczu
          6. widok trzmielego kuperka wystającego z kwiatu malwy
          7. smak pierwszych truskawek
          8. "Mitt Gullbergs kaj paradis" Håkana Hellströma
          9. mruczando naszego kota
          10. cisza wrześniowego wieczoru na wsi/w lesie
          • daria13 Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 10:18
            1. zapach ciałka kubusiowego podczas przytulkania;)
            2. widok Julki słuchającej w zachwycie Demarczyk tudzież Góreckiego;)
            3. słuchanie koncertu kolońskiego Jarretta
            4. kocie mruczando zdecydowanie tudzież psi łeb na kolanie i wpatrzone w
            człowieka kochające oczy
            5. lektura dobrej ksiażki
            6. lody tofiowe, tudzież dobry ser pleśniowy popijany dobrym winem
            7. spacer laskiem brzozowym w niedzielne południe wiosenne
            8. cisza w domu, kiedy wszyscy domownicy wybedą
            9. niedzielna, poobiednia drzemka
            10.TWA!!!!!
            • nienietoperz Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 10:56
              1. Kawa w poniedzialek rano.
              2. Kawa we wtorek rano.
              ....
              7. Kawa w niedziele kolo poludnia.
              8. Usypianie w namiocie, z obolalymi nogami i glowa pelna obrazow z dziennej
              wedrowki.
              9. Koncert, najlepiej w malym klubie, najlepiej srednio znanego bandu, najlepiej
              z duza energia.
              10. Wychodzenie z domu z duuzym plecakiem (magiczny moment rozpoczecia podrozy).
              11. Chwila zrozumienia czegos, nad czym spedzilo sie pare/parenascie godzin/dni,
              a teraz jest taaaakie oczywiste.
              12. Sluchanie madrych ludzi mowiacych o tym, na czym sie znaja.
              13. Wizyta w antykwariacie.
              etc..
              • griszah Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 12:02
                1. specyficzny zapach przed wiosennym ciepłym deszczem – ktoś kiedyś mi
                powiedział, że to zapach ozonu – może to bzdura ale ja w to wierzę,
                2. widok ze świeżo zdobytego szczytu górskiego – połączony ze zdjęciem trepków,
                3. brzmienie gitarowych basów we „Flocie zjednoczonych sił” VOOVOO,
                4. tonic Kinley - cierpki smak chininy na języku (Schweppes to siki ciotki
                Weroniki ;)),
                5. malutkie salki kinowe i wieczorne powroty po seansie,
                6. świadomość oczekującego zapasu lektury,
                7. piąteczek wieczorem z perspektywą całego weekendu,
                8. czytanie recenzji kiepskich filmów (jednogwiazdkowych),
                9. kawa i ciacho na podwieczorek,
                10. ciepełko od ogniska + kiełbacha z tegoż z musztardo.
                Pozdrawiam
        • eva.68 Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 10:10
          Do tych różnych fajnych rzeczy, o których już było, dorzucę:
          "Kocham Cię z całego serca, ze wszystkich komórek sercnych" - usłyszane od
          dziecka, lat prawie 5.
          Pozdrawiam :-)
          • stella25b Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 11:05
            Pakowanie przed podroza. Mimo, ze stres duzy to jednak wszystko jeszcze przede
            mna. Prawie jak ten plecka Nietoperza- patrz. pkt.10

        • dr.krisk Moje rzeczy fajne.... 05.09.05, 17:14
          Tak sobie kombinowalem co lubie i wyszlo mi tego na kilka tomow drobnym
          drukiem. No to tak jak leci, bez uporzadkowania:
          Co KrisK lubi robic, czuc albo znajdowac sie w trakcie:
          1) murowac mur z cegly ceramicznej. Zapach zaprawy, szorska powierzchnia cegly,
          dzwiek kielni (zawsze po pracy myje kielnie i smaruje towotem), mlotka
          murarskiego ktorym przycinam cegly..... Jezeli jest jeszcze ladna pogoda, to
          jest to zajecie z gatunku mistycznych.....
          2) pic piwo Guinness w mrocznych czelusciach pubu. Najlepiej sam ze soba, ale
          niekoniecznie.
          3) biec na nartach wczesnym rankiem przez las, a snieg swiezy spadl noca.
          Przyjemnosc perwersyjna, bo zle sie biega po swiezym kopnym sniegu, ale
          wrazenia estetyczne rekompensuja wysilek!!
          4) pojechac na kilkudniowa delegacje do obcego miasta, pierwszego dnia zalatwic
          sprawe, delegecja podbic, a pozostaly czas przetrawic pozostajac na utrzymaniu
          podatnikow (to zdrozna przyjemnosc, ale przez to jeszcze przyjemniejsza!);
          5) przypadkiem (pociag, autobus, spacer) spotkac kogos sympatycznego i
          bystrego, porozmawiac i rozstac sie w milej atosferze;
          6) zapach i smak kawy w jednym barze na Corso Buenos Aires w Mediolanie:
          7) plywac jesiennym cieplym dniem w calkowicie spokojnym jeziorze, starajac sie
          robic jak najmniej halasu;
          8) konserwowac i ostrzyc swoja niewielka kolekcje nozy mysliwskich, traperskich
          i wojennych;
          9) kupic nieznana marke Taniej Whisky i sie nie zawiesc. To samo z cygarami.
          10) oraz pozostale kilkaset tysiecy innych fajnych rzeczy.....
    • kawa_malinowa Re: frakcja optymistów 13.09.05, 20:19
      Żeby nie było, że tylko jęczeć potrafię (videte: frakcja pesymistów
      dzisiejsza). Szczęśliwa jestem niezmiernie, bo znalazłam pokój we Wrocławiu.
      Niedrogi, pokój osobny co znaczy, że mam cztery ściany, okno i drzwi jedynie
      dla siebie, a do tego cała ta instalacja mieści się blisko wydziału (niewiele
      ponad kwadrans nad Odrą!)... Euforycznie, jednym słowem.

      Akademik z karaluchami i bez prywatności (takie o nim chodzą opinię) jakoś mnie
      nie pociągał, chociaż moze kiedyś stwierdzę, że coś przez to straciłam.
    • nienietoperz Optymizm jesienny 20.10.05, 10:20
      Nie pozwolmy sie FP tak dokladnie jesiennie zdepresjonowac. Wczorajsze nocne
      wloczenie sie we mgle spowodowalo powazna poprawe nienietoperzego humoru. Gesta
      nocna jesienna mgla ma niedoceniane zalety: po oddaleniu sie od znajomych
      szlakow o kilkadziesiat metrow ma sie uczucie przebywania w zupelnie
      egzotycznej krainie, przejscie kolejnych stu krokow robi wrazenie wyprawy
      wielodniowej, uczucie bycia jedyna osoba na niewyraznych zamglonych
      podmiejskich ulicach jest nader filmowe. A jeszcze po takiej wloczedze sie
      dobrze i dlugo spi!
      Nawet poranne slonce nie jest mi w stanie odebrac slodkiej mglistej
      niewazkosci. I az mi sie chce pracowac.
      Wasz
      nienietoperz
      • braineater Re: Optymizm jesienny 20.10.05, 10:26
        Mgła o tak!
        Mój ukochany objaw atmosferyczny, od dzieciństwa najmłodszego, kiedy to, jak
        legenda rodzinna głosi, potrafiłem długo i namiętnie łazić po zamglonym
        obszarze, w celu znajdowania krasnoludków, bo one tylko wtedy cholerniki
        wyłaziły.
        Krasnoludkow juz nie szukam, bo za duzo ich po ogródkach, by dalej mnie
        pasjonowały, ale nadal we mgle łazić uwielbiam.
        P:)
      • beatanu O mgle jeszcze... 20.10.05, 10:43
        Mgła o tak po raz drugi!

        Bardzo lubię to uczucie wilgotności na rzęsach, bo mgła lubi osiadać sobie na
        wszystkim i na wszystkich...

        Lubię to uczucie niepewności: co jest po drugiej stronie gęstej zasłony?

        A puste jak po wybuchu atomowym miasto spowite mgłą o godzinie 03.15 to
        przeżycie estetyczne z wyższej półki...

        Beata sluchająca 41Kazika po raz pierwszy :)
      • mamarcela Re: Optymizm jesienny 20.10.05, 11:51
        jakos strasznie dziwnie to TWA na mnie wpływa i zamiast o książkach mądrze
        prawić ciągle sobie przypominam jakieś odczapne zdarzenia i rechocąc cichutko z
        wielkiej radości biega wokół komputera. (o mamarceli i bieganiu z radości
        będzie w odcinku II telenoweli optymistycznej).
        Teraz będzie o mgle. mamarcela też mgłę lubi. Nawet bardzo, ale czasami się
        mgły boi. Szczególnie w górach, kiedy nie wiadomo gdzie góra, gdzie dół.
        Kiedyś szła sobie mamarcela październikowym popołudniem, w kompletnych
        ciemnościach i mgle gęstej ,do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów od strony
        Roztoki. Sama. W lekkiej panice, ale całkiem rozsądnie, bo mamarcela wbrew
        pozorom rozsądną kobietą jest. W panikę wpadła o dziwo dopiero wówczas, kiedy
        usłyszała odgłosy schroniska, albowiem w ogóle go nie było widać. Znaczy się
        schroniska. A jeszcze te stawy rozliczne i zimne, nie wiadomo za bardzo gdzie
        leżące. Zaczęła więc mamarcela iść, usiłując się wpatrywać we własne stopy,
        których też nb zbyt dokładnie nie widziała. I wtedy tuż przed mamarcelą wyłonił
        się z mgły niedźwiedź. Jako żywy w całej niedźwiedziej okazałości. mamarcelę
        wbiło ze strachu w podłoże, ale dźwięku żadnego nie wydała. Niedźwiedź też
        stanął, wpatrując się w mamarcelę. W końcu mamarcele nerwy nie wytrzymały i z
        jej ust wydarł się żałobliwy pisk. I wtedy niedźwiedź też pisnął jeszcze
        cieniej. Nawet sie odezwał ten niedźwiedź. "Niech się pani nie boi,- powiedział-
        bo ja sie pani boję jeszcze bardziej."
        Lubię mgłę. Niedźwiedzie też lubię.
        • braineater misiowa historia 20.10.05, 12:11
          w mojej wersji:
          Wracam ja sobie lat temu parę, od Marysieńki w domowe pielesze, co wiązało sie
          ze spacerem piętnastominutowym przez park Wypoczynku i Kultury, w którem różne
          stwory leże swe mają - sarenki, zające, lwy, hipopotamy i tym podobne. Stan mój
          lekko nietrzeźwy, ale stabilny. No i tak sobie tupie rozmyślając o tym i owym,
          jak to w jesienny mglisty wieczór zazwyczaj bywa i na raz coś sporego i
          kudłatego warczy na mnie z krzaków. A krzaków było w okolicy mnóstwo. Papieros
          odkleja mi się od twarzy, dredy się prostują, dłonie wpadaja w drżenie a gardle
          wzbiera okrzyk 'o k..wa! Niedźwiedź!!!' Będąc młodzieńcem swiadomym, że
          mieszkam w pobliżu ZOO, i że zwierzakom w niewoli czasmi odbija i wyruszają na
          piesze wycieczki w ogóle nie wziąłem pod uwage alternatywnych opcji i dałem w
          długa w tempie ponadswietlnym.

          Trzy zakręty dalej, w stanie przedzawałowym, natykam się na faceta z gwizdkiem
          treserskim, a wokół niego parkę mastifów, ktora to grupa czeka na psiunia
          trzeciego, co poszedł sobie w krzaki...

          Zdecydowanie poczułem się jak idiota:)

          P:)
          • mamarcela Re: misiowa historia 20.10.05, 12:24
            Widać każdy ma swojego misia, co to na niego z krzaków warczy. A ja juz
            myslałam, że mam monopol na głupie przypadki. :) Swoją drogą niedźwiadek w
            Tatrach w porównaniu z niedźwiedziem w Katowitz zdecydowanie trąci banałem.A
            poza tym ten mój nie warczał.
            pozdro. A spiderka, jak nie ma tak nie ma!?!
        • brunosch Potwory leśne 24.10.05, 14:38
          Opowieści Mamarceli i Mózgożercy przypomniały mi straszne i niesamowite
          przeżycie w jednym z krajów ościennych. Wieczór przechodzący powoli w noc,
          trzeba jakoś wrócić do bazy.
          B. ślepy jak kret idzie przez las, ścieżką wydeptaną przez Dzikie Zwierzęta,
          jaką widzi tylko w marnej poświacie księżyca. Nagle...
          Z przodu, nieco w krzakach szelast, trzask łamanych gałązek, jakieś sapanie i
          szamotanie. Pomiędzy zaroślami zamajaczyła sylwetka jak nic na 2,5 metra wysoka
          i niemożliwa do zidentyfikowania. Ranyjulek! Wmurowało mnie na amen, oczy
          wypatruję, co to z chaszczy wylezie i od czego zginę. I w końcu wylazło.
          Otrzepało się na ścieżce, rozgląda się i stoi. No to ja też stoję, bo nie wiem w
          jaką stronę spierniczać.
          We wszystko można byłoby uwierzyć, ale nie w to, że nocą w litewskim borze można
          zobaczyć zmutowanego, gigantycznego Kaczora Donalda.
          • mamarcela Re: Potwory leśne 24.10.05, 14:50
            Jak to?
            mamarcela jest istotą obdarzoną bujną wyobraźnią oraz potomkiem grywającym w
            różne zmutowane gry, ale nawet ona nie może sobie zmutowanego kaczora donalda
            w ostępach puszcz litewskich wyobrazić. Tego nawet Mićkiewicz nie przewidział.
            Czy to było jasnowidzenie jakoweś naszego drogiego Bruna, który w pomroczności
            jasnej wczorajsze wybory przed oczami duszy swojej w metaforycznej postaci
            ujrzał?
            pozdrawiam
            mamarcela bez Stillera za to już z drugim bratem Franny
            • brunosch Re: Potwory leśne 24.10.05, 15:12
              > Czy to było jasnowidzenie jakoweś naszego drogiego Bruna, który w pomroczności
              > jasnej wczorajsze wybory przed oczami duszy swojej w metaforycznej postaci
              > ujrzał?

              niestety nie.
              Potem się okazało, że w pobliskim mieście uroczyście zakończono sezon
              turystyczny. Były różne atrakcje - fajerwerki, parady, postaci disnejowe
              rozdające cukierki etc. A po imprezie Kaczor Donald też zapragnął wrócić do bazy
              przez las i też się zabłąkał w ostępach matecznika.
              Ale dlaczego nie zdjął sobie łba kaczego, tylko szedł filując przez otwór w
              dziobie, tego nijak nie zrozumiem....
              • stella25b Re: Potwory leśne 24.10.05, 15:19
                Pewnie mu zimno bylo albo padal deszcz. Ja juz tez rozne przedziwne rzeczy na
                siebie wdziewalam wiec rozumiem czlowieka. Najwygodniejsze byly bluzy- polary
                wciagane na nogi. Komfort chodzenia byl zapewniony, do wspinania niestety
                trzeba bylo rozebrac.
              • nienietoperz Pan Kaczeusz 24.10.05, 15:21
                Kaczor widac sie naogladal Donnie Darko i zapragnal byc zrodlem
                niespodziewanych wydarzen, powrotow w czasie i niepokalanych smierci.
                W litewskiej wersji jezykowej.
                • mamarcela Re: Pan Kaczeusz 24.10.05, 15:27
                  Ja bym sie jednakże upierała, iż poza wszystkim (także skojarzeniami
                  filmowymi - jeszcze mi się kilka łbów filmowych majaczy) był to znak od
                  niebios, proroctwo samospełniające sie, że przyjdzie kiedyś Brunowi wybierać
                  pomiędzy Donaldem a Kaczorem.
                  Ale i tak w dziedzinie potworów leśnych the winer is Brunosch
                  • brunosch ba! 24.10.05, 15:34
                    gdyby to człowiek miał taki dar profetyczny, żeby przewidywać wydarzenia z
                    wyprzedzeniem ośmiu lat, to mógłby żyć spokojnie szepcąc sobie: "a nie mówiłem?!"
    • kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 20.10.05, 16:36
      Kolejne bezczelne zżynanie z Amelii, czyli co Kwiecienka lubi najbardziej:
      1. poranna kawa, biała & bez cukru, koniecznie w ulubionym kubku nr1, czyli z
      napisem Ohne Dich ist alles doof lub w kubku nr2, czyli z narysowaną
      kolorową mapą Chorwacji
      2. kieliszek białego wina w wiosenny/letni i czerwonego w jesienny/zimowy
      wieczór
      3. zanurzanie palców w ułożoną na moich kolanach męską czuprynę
      (ewentualnie czułe mizianie po wygolonej czaszce)
      4. nowy biustonosz (biały lub kolorowy)
      5. TWA
      6. podróż PKSem do babcinego miasteczka
      7. pierwsze płatki sniegu na bezwstydnie wywalonym języku
      8. a musiaca portuguesa & die deutsche Grammatik
      9. spotkania z pisarzami & wieczory literackie
      10. seks (hmmm, trochę bezwstydności na forum nie zaszkodzi...)

      i tak wogóle to raczej optymistką jestem (oprócz tego gapa i śpioch), szukam
      szczęścia w życiu i lubię każdą porę roku :-))))
      na całe szczęście wokół mnie kręcą się też tylko tacy ludzie... a przynajmniej
      nie skrajni pesymiści
      a poza tym, tylko optymiści i poszukiwacze czegoś (sensu, szczęścia...) w życiu
      świadomie idą na studia filozoficzne, przynajmniej tak wynika z moich
      obserwacji :-)
      pozdrawiam
      Kwiecienka Optymistycznie Pozdrawiająca
      • mamarcela mamarcela a bieganie z radości 20.10.05, 22:59
        odcinek II telenoweli optymistycznej
        ze specjalna dedykacja dla Bruna Sz.
        mamarcela jest nałogową optymistką. mamarcela jest optymistką niereformowalną.
        Powiedziałabym więcej mamarcela jest optymistka patologiczną. Co nie znaczy
        wcale, że nie zdarzają sie mamarceli depresje jesienne, melancholie zimowe,,
        zadumy przedwiosenne, nastroje marudne, ba nawet cierpiętnicze, a nawet nasgłe
        ataki czarnowidztwa. Zdarzaja sie i to zupełnie często. mamarcela jest także
        osobą, u ktorej łzy są zawsze tuż pod powiekami toteż płacze często i to nie
        tylko w smutnych okolicznościach (przyrody!).Jednak zasadnicze jestestwo
        mamarceli jest idiotycznie optymistyczne. mamarcela idzie przez życie jakby nic
        się nie liczyło oprócz tu i teraz. Jak głupi Iwan z rosyjskich bajek. Jak jakaś
        rąbnięta w łeb Pollyanna a rebours, która co prawda widzi, że świat wokół jest
        na maksa paskudny, ale za to jaki śmieszny. "Ja to sie cieszę byle czym" -
        powinien brzmieć hymn mamarceli.
        A kiedy mamarcela jest szczególnie czymś ucieszona wtedy biega. Nie, nie
        uprawia wówczas joggingu. Do joggingu musiałaby włożyc ulubione adidaski i
        dresik wygodny. Z radości mamarcela biega spontanicznie. Z kuchni do pokoju. Do
        autobusu. Po parkowych alejkach. Niezdarnym kurcgalopkiem. Czasami tez
        podskakuje jak jakiś przygłup, ale to raczej bez świadków.
        Idiotyczny charakter mamarceli najlepiej charakteryzuje poniższa anegdotka.
        Luty. Wiatr. Wygwizdów pełny pomiędzy wysokimi blokami Marymontu. mamarcela
        idzie na jakąś imprezę w towarzystwie swojego kumpla M. Wesolutka, bo coś się
        jej bardzo miłego w pracy zdarzyło, a i impreza na pewno coś równie miłego
        przyniesie. Radość ją rozpiera. Proponuje więć M.: "Ścigajmy się do windy."
        Wpadają do tej windy zziajani. Jadą na 13 piętro, więc długo. Winda rzęzi,
        sapie, telepie sie niemal w przedśmiertelnych drgawkach. I nagle mamarcelę
        ogarnia gwałtowny atak czarnowidztwa; Jezus, Maria, zaraz się urwie, rozleci, a
        może w ogóle będzie koniec świata, wszyscy kiedyś umrzemy, dzieci w Afryce
        głodują.Płakać jej się chce. -M. - mówi do kumpla - co to będzie, jak ja kiedyś
        nie będę już mogła biegać. - Nie martw się. - odpowiada kolega, patrząc w
        załzawione oczy mamarceli - Jak cię znam to na pewno coś sobie wymyślisz.
        Chociażby wyścigi w fotelach na kółkach.-

        A może o to właśnie w życiu chodzi? O te metaforyczne wyscigi w fotelach na
        kółkach?
        mamarcela w nastroju melancholijnym chociaż zawsze i wszędzie optymistka
        • daria13 Re: Patologiczna optymistka:) 21.10.05, 14:55
          Pięknie to opisałaś: patologiczna optymistka ze łzami tuż pod powiekami. To ja!
          Znaczy miewasz huśtawkę nastrojów? Bo ja dość często. Zdarzyło mi się dawno
          temu nawet założyć na ten temat wątek i dzięki temu, że nasz drogi Broch
          wystapił z teorią o cyklotymii, rozwineła nam się wtedy całkiem fajna
          dyskusyjka;) Polecam. Nazywało się toto Nic mnie nie cieszy.
          Twój opis biegania z radości, uswiadomił mi, że tak jak nie do końca mam
          opracowane metody walki z dołami, tak nie umiem wystarczająco żywiołowo
          manifestować radości. Zresztą zauważyłam, że coraz cześciej takie manifestacje
          są niezbyt dobrze widziane przez tak zwany ogół. I coraz rzadziej zdarza mi się
          zjawisko przez Ciebie opisywane "ja to się cieszę byle czym". Moje otoczenie
          odbiera to jako skrajna naiwność, żeby nie powiedzieć infantylność i traktuje
          mnie co najmniej protekcjonalnie, co zaczyna mnie czasami denerwować. Ale
          cieszy mnie, że takich nieuleczalnych optymistów jest więcej:)
          Pozdrawim szczególnie serdecznie za powinowactwo duchowe:)))
          • mamarcela Re: Patologiczna optymistka:) 21.10.05, 16:12
            Wiesz, Dario, ja chyba nie mam osobowości cyklotomicznej tylko po prostu bardzo
            mały rozumek, który nie pozwala mi ogarnąc i wyobrazić sobie wszystkich
            czyhających wokół niebezpieczeństw. A one nie tylko czyhają, ale nagle zwalają
            się na łebek nawet misiom o bardzo małym rozumku. I czasami przychodzą z
            zupełnie niespodziewanej strony, tak jak do mnie dokładnie godzinę temu.
            Spowodowało to oczywiście natychmiastowy spadek nastroju i atak frustracji.
            Ale... Nie byłabym patologiczna optymistką, gdybym nie stwierdziła, że i tak
            nie warto byłoby martwić się na zapas, bo choćbym myślała 100 lat to takiego
            akurat scenariusza nie wymyśliłabym. Życie jest bowiem nieprzewidywalne.
            Pozdrawiam mimo wszystko optymistycznie :)
            • eva.68 Re: Patologiczna optymistka:) 21.10.05, 16:35
              Nawet osoby o pesymistycznych skłonnościach nie są w stanie przewidzieć
              Wszystkich Katastrof Świata. A patologicznym optymistom o wiele łatwiej
              wychodzić z dołków, do których wtrącają Niespodzianki Przychodzące z Zupełnie
              Niespodziewanej Strony. W tym przypadku "mały rozumek" to zdecydowana zaleta.
              Pozdrawiam :-)
      • aaneta Re: frakcja optymistów 21.10.05, 09:50
        Seks dopiero na 10. miejscu? A ja myślałam, że coś ze mną nie tak, bo u mnie
        dopiero na 2., po spaniu :)
        • kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 21.10.05, 12:20
          niniejszym prostuję:
          kolejność przypadkowa, wymienione przyjemności tworzą tę listę jako całość
          no kto by postawił kawę wyżej niż seks :-)))
          po prostu akurat miałam w zasięgu ręki właśnie kubek kawy...
          pozdrawiam
          Kwiecienka (z Którą Wszystko w Porządku)
          • jottka re 21.10.05, 12:27
            kwiecienka1 napisała:

            > no kto by postawił kawę wyżej niż seks :-)))


            większość wyrafinowanych intelektualistów:) zwłaszcza o 10 rano przed
            rozpoczęciem zajęć
            • kwiecienka1 Re: re 21.10.05, 13:02
              uważam się za intelektualistkę :-))))
              moje zajęcia z reguły zaczynają się o 8 (aaaaaaaaaaa, niestety to prawda)
              te późniejsze (o 10) są 80 km dalej, więc i tak muszę wcześnie wstać
              przed zajęciami zawsze jest kawa
              zdarza się, że przed kawą jest seks...
              to by było na tyle w temacie :-)))
              pozdrawiam
              Kwiecienka Uściślająca
      • nienietoperz Ad Kawa fajna 24.10.05, 15:35

        Dla milosnikow Kawy, nie tylko malinowej.

        www.pbfcomics.com/temporary/PBF057ADSuperLeague.html
    • kwiecienka1 do Braineatera 21.10.05, 16:53
      :-)
      wkręcam się w optymistyczny wątek bom dziś optymistyczne nastrojona
      oto czego od Ciebie chcę:
      * kiedyśtam pisałeś o książce, której pierwsze zdanie brzmiało: "Był to dzień,
      w którym eksplodowała moja babcia." Nie podałeś wtedy tytułu - czy możesz
      zrobić to teraz? specjalnie dla mnie, plisss
      * masz może "Stillera" Maxa Frischa? poszukuję tanim kosztem, czyli chętnie
      pożyczę...
      wiem, nieprzyzwoicie Cię wykorzystuję - bzytka Kwiecienka :)
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Nadziejami
    • nienietoperz Weekend optymistyczny! 21.10.05, 16:55
      Podazajac za bezcenna porada Mamarceli wlasnie mam zamiar rozpoczac weekend
      kurcgalopkiem po wydzialowych schodach w kierunku domowym. Ma sie zamiar
      (on=weekend) skladac ze sporej ilosci podrozowania, ergo sporej ilosci czytania
      (przynajmniej 5 godzin w pociagu), moze tez ze sporej ilosci odsypiania, na
      pewno z malej ilosci zabierania sie za prace i frustrowania w zwiazku z brakiem
      jej efektow - ogolnie ma byc wszechstronnie optymistyczny.
      Czego Wam z FO (ktorzy sie tego spodziewacie) i Wam z FP (dla ktorych bedzie to
      niezwykle zaskoczenie) goraco zycze. Niech sie nam rzeczy mile z naszych
      wczesniej zamieszczonych list przydarzaja licznie i efektownie,
      Wasz
      nienietoperz
    • brunosch wyzwanie: 23.10.05, 22:47
      No i ?
      jakiś optymistyczny komentarz poprosimy...
      :E
      • noida Re: wyzwanie: 23.10.05, 22:53
        O ile nie zdoła zmienić konstytucji to na drugą kadencję go na pewno nie
        wybiorą...
        • kwiecienka1 Re: wyzwanie: 23.10.05, 22:54
          i tej myśli/nadziei będziemy się obsesyjnie trzymać :-)))
          pozdrawiam
          Kwiecienka na Dobranoc
          • braineater Re: wyzwanie: 23.10.05, 23:11
            a także nadziei w ptasiej grypie...
          • stella25b Re: wyzwanie: 23.10.05, 23:11
            Wyglada na to ze FO umrze.
            • jottka Re: wyzwanie: 23.10.05, 23:14
              etam, nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej:)

              jak powiedział apokryficznie dzielny wojak szwejk i spokojnie obserwował ciąg
              dalszy następujący
    • beatanu frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 18:20
      Ponieważ nikt tutaj nic nie pisał od dawna a Noida w "bratnim" wątku złorzeczy
      na zimę postanowiłam (po wstępnym odespaniu dyżuru nocnego w dwóch turach) dać
      odpór frakcji P.

      1. Dzień jest już taki dłuuuuugi że wracając dziś rano z pracy nie musiałam
      włączać lampek rowerowych bo było jasno, hurra!
      2. Dzień jest już tak dłuuuuugi, że nawet przymarznięte do drzew ptaki
      zdecydowały się na wstępne odmarznięcie i coraz głośniejsze trele przedwiosenne!
      3. Luty jest krótki, więc pierwsze oznaki wiosny, możliwe do zaobserwowania w
      marcu już tuż tuż! Jak kiedyś się tutaj zgodziliśmy - taka przed-radość jest
      najbardziej radosna :)))

      Noido!
      Na mokre buty są różne praparaty szprejowate, które buty nawet z materiału,
      weluru i innych dziwnych impregnują :)
      Okutanie ciała można zwiększyć lub zmniejszyć, w zależności od zapowiadanej na
      dany dzień temperatury. -12? OK, dodatkowy sweter pod kurtkę, podwójne rękawice
      i ciepły szalik. -3? Szalik bawełniny, sweter zamieniony na coś swetropodobnego
      ale z bawełny, rękawiczki normalne. itd itp. Übung macht Meister.
      Na mokre spodnie nie mam sposobu (oprócz powieszenia ich na kaloryferze po
      powrocie do domu)

      I już uciekam na wszelki wypadek, gdybyś chciała mnie za nadmierny optymizm i
      matczyne rady zbluzgać ;)))

      Pozdrawiam, jeżeli jakiś optymista pojawi się na horyzoncie....
      • kwiecienka1 Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 19:10
        jeeeestem!
        to znaczy optymistka na horyzoncie
        (popołudniu się ździebko zdenerwowałam, ale już ok)
        mam dziś bardzo optymistyczny nastrój w domu - jutro Najlepsza mojej siostry
        wychodzi za mąż i w związku z tym ja & moja przyjaciółka (nie Najlepsza) w
        ramach prezentu zaoferowałyśmy opiekę nad dzidzią państwa młodych (Margolka ma
        4 miesiące) od jutrzejszego ranka do niedzieli popołudniu :-)))
        optymistyczny nastrój polega na:
        * lekkim podekscytowaniu (jutro będzie tu dzidzia)
        * uldze (będzie tu tylko do niedzieli, potem wszystko wróci do normy, no i nie
        będę z nią sama)
        mam tylko nadzieję, że nie będzie marudna w nocy, podobno nie jest...
        pozdrawiam
        Kwiecienka od Jutra z Margolką
        • mamarcela Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 19:30
          Też się zgłaszam w charakterze optymistki (patologicznej w końcu) chociaz zimy
          mam dość, na wszystkich spodniach ślady od soli, dupę jak trzy kobyły (według
          nomenklatury noidowej), a raczej jak średni wieloryb, ciasto kokosowe pieczone
          na imprezę dla mojej córki (bez ciasta jej podobnoo nie wpuszczą) po raz
          pierwszy od trzystu lat kompletnie mi nie wyszło, kryzys finansowy związany z
          zagubieniem dokumentów i niemaniem jeszcze nowych narasta, związana z tym
          kryzysem jest niemożność kupienia sobie niczego ku tzw. pokrzepieniu serc
          ALE tak w ogóle jest fajnie
          i na dodatek dzisiaj wieczorem i w nocy jestem bezdzietną matką, co czasami
          jest po prostu każdej matce niezbędne
          P:)
          mamarcela z roiboosem waniliowym, Bjork i w nastroju "ja to się cieszę byle
          czym", czego i Wam życzę
        • awo_omama Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 19:48
          Jestem nieustającą optymistką od trzech i pół miesiąca, od kiedy pojawiła się
          mała Ignacja. I nic i nikt nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. Na
          dłużej, bo na chwilę to owszem, ale to się w ogólnym rozrachunku nie liczy. O,
          ale wczoraj miałam przerwę w swoim optymizmie...Z powodu przearcypotwornego
          kaca. Ale tak to niestety bywa czasem, zwłaszcza po długiej przerwie...
          • kwiecienka1 Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 19:53
            :-)))
            gratuluję małej Ignacji!
            wszystkiego najlepszgo, dużo zdrówka i mniej porażających kaców na przyszłość :)
            (właśnie, może by tak częściej trenować? w ilościach przyjaznych Ignacji
            oczywiście)
            pozdrawiam
            Kwiecienka, Mieszanka Krakowska & Alternatywy 4 (już za chwilkę)
            • awo_omama Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 23:03
              Ilości przyjazne Ignacji są praktykowane,ale ilości nieprzyjazne - nie! Stąd te
              potwory!Ech...
              Pozdrawiam dlugo po Alternatywach
      • broch Kandyd 10.02.06, 23:33
        a u mnie pogoda jest sliczna i w ogole chce sie "rzyc" na tym najlepszym ze
        swiatow. Wiosna za pasem i nawet jesli sniegi gdzies zaleguja, to skoncza sie
        niedlugo i trawka zakwitnie, ptaszki podspiewywac beda, a jesli nie to i
        wodeczka sie znajdzie na rozgrzewke i towarzystwo i bedzie slicznie :))

        Naprawde :)
        • ben-oni Re: Kandyd 10.02.06, 23:51
          Od "prostaczkowatości" wolę i namiętnie uprawiam optymizm w wersji Misia
          Uszatka. On zawsze ma dobrą radę, wyjście z sytuacji pogodne i mądre, lubi
          każda porę roku. Jest boski.:D
          • noida To ja proszę tę dobrą radę. 11.02.06, 00:19
            Ubrałam się w spódnicę, dzieki czemu kobyłowatość tyłka jakby znikła, ale za to
            podwiewa od dołu, więc na jedno wychodzi. W ogóle to się napiłam piwa (w
            Pracovni ;-) i jakoś nie pomogło. Skoro mnie już nawet alkohol nie pomaga to
            chyba źle??

            Noida Pesymistyczna.
            • ben-oni Re: To ja proszę tę dobrą radę. 11.02.06, 00:46
              Ja też po dwóch piwach! Magia czy transeksualne fluidy?:)))
              Podwiewa? mam na to radę. Trzeba szybciej chodzić!:)) Nastepuje przemiana
              enargi kinetycznej w cieplną poprzez tarcie.:)) A kobyłkowatość ma swoich
              zagorzałych miłosników, możesz uwierzyć mojemu męskiemu doświadczeniu. W koncu
              trochę siebie znam. :))
              • kwiecienka1 2 dobre informacje 12.02.06, 16:57
                :-)
                jeśli ktoś chciałby być optymistą, ale mu z różnych przyczyn się nie udaje to
                dla ułatwienia podaje dwie pozytywne informacje:
                - zlikwidowano znaczki skarbowe!!! koniec lizania w urzędach (nie mylić z
                podlizywaniem się, wciąż legalnym)
                - w Turynie Justyna Kowalczyk zajęła 8 miejsce w biegu na 15 km (osobiście
                uważam to za bardzo dobrą informację i bardzo się cieszę, no i zaraz zaczną się
                skoki, więc idę tzrymać kciki za chłopaków)
                pozdrawiam
                Kwiecienka z Resztkami Tortu Weselnego & Kawą
                • dr.krisk Ano własnie! 12.02.06, 22:51
                  kwiecienka1 napisała:

                  )
                  > - w Turynie Justyna Kowalczyk zajęła 8 miejsce w biegu na 15 km (osobiście
                  > uważam to za bardzo dobrą informację i bardzo się cieszę,
                  Ja tez się ucieszyłem bo lubie biegactwo na deskach, Justyna sympatyczna wielce
                  i fajnie że jej sie udało!
                  • eva.68 Re: Ano własnie! 13.02.06, 08:22
                    Małyszowi też się udało (nie mówiąc o niezłych odległościach reszty polskich
                    skoczków), uważam. Ale pewnie nie jestem w większości.
                    P:)
                    • mamarcela Mniejszość 13.02.06, 08:43
                      Pewnie jesteś w mniejszości, ale za to w dobrym towarzystwie - napisała jak
                      zwykle skromna do bólu mamarcela.
                      Nienawidzę tego napalania się na medale, nawet w przypadku jeśli tak naprawdę
                      to szanse są mninimalne. Głupie ludzie siedzą przed telewizorami słuchają tych
                      napalonych i potem zamiast się cieszyć z siódmego, czy ósmego miejsca pomstują.
                      I jeszcze się do jednego przyznam, chociaż to zdecydowanie "zła emocja" jest -
                      w przypadku skoczków podniebnych cieszę się jeszcze (wiem nie powinnam, ale co
                      mam zrobić jak tak jest), że nie wygrał Ahonen. Niby nic do niego nie mam, niby
                      Fin więc powinnam lubić, ale cóś nie bardzo. Pewnie dlatego, że w
                      przeciwieństwie do większości skoczków jakiś taki spięty, bez radości, a poza
                      tym już i tak dużo nawygrywał - niech się teraz inni pocieszą. Ładniej to robią
                      od niego. :)
                      P:)
                      mamarcela - zła kobieta (a kto mówił, że nie!)
                      • ben-oni Re: Mniejszość 13.02.06, 10:48
                        Rewelacyjnym powodem do optymizmu jest taki obrazek z Olimpiady.
                        Pędzi sobie saneczkarz, nagle przekręca go i już pruje na 4 literach, ale
                        saneczek z rąk nie puszcza. Przepisy mówią, że dopóki trzyma w keru sanki, może
                        kontynuować. Jedzie na tyłku kilkadziesiąt metrów (rynna to niezła szklanka!),
                        wsiada na saneczki i... jedzie dalej, choć wie że zajmie 45 miejsce. Na mecie
                        usmiecha się i wzrusza ramionami, "trudno wywaliłem się..".:))
                        Jak to dobrze, że są jeszcze sporty, na których nie da się zarobić dolarów lub
                        euro.:)))
                        Miłego dnia życzę!
    • braineater Re: frakcja optymistów 13.02.06, 08:26
      Informuję, że o godzinie 6:20 rano jest już jasno, nie sypie snieg, tramwaje
      jeżdżą punktualnie.
      Mnie to wystarczy do optymizmu porannego:)

      P:)
      • dr.krisk I to się nazywa wzorcowy optymizm! 13.02.06, 08:26
        Tak trzymać!
        • kwiecienka1 Re: I to się nazywa wzorcowy optymizm! 14.02.06, 12:24
          Mały, niewinny dowcip - tak dla zwiększenia poziomu optymizmu:

          Nauczycielka pyta Jasia:
          - Jasiu, kim są bracia Kaczynscy?
          - To są ci co zagrali w filmie "O dwóch takich co ukradli księżyc", a jak
          dorośli to założyli PiS.
          - A co oznacza skrót PiS?
          - Podpieprzymy i Słońce!

          pozdrawiam
          Kwiecienka Opozycjonistka
          • eva.68 Re: Też dowcip 14.02.06, 13:18
            Mój kolega w statusie gg miał opis: "Dokąd idziesz polsko? W PiS-du idę sobie".

            Właśnie mnie naszło, że to może bardziej do tego drugiego wątku?
            Ewa w tematycznej rozterce
            P:)
            • daria13 Re: Jest świetnie 15.02.06, 21:22
              Dziś po raz pierwszy od baaardzo długiego czasu udało mi się czytać na
              przystanku, znaczy było na tyle jasno o 17, że byłam w stanie czekając na
              autobus trochę sobie poczytać. Dzień jest naprawdę dłuższy!!!!!!!
              Pozdrawiam:)
              • eva.68 Re: Jest świetnie 15.02.06, 21:39
                I ptaki śpiewają. Całkiem głośno i jakoś tak...wesoło.
                :)
    • amber.mhm Re: frakcja optymistów 21.04.06, 08:57
      Odgrzebałam ten wątek, bo po odwiedzinach we wczesnowiosennym zoo - patrz wątek
      braineatera - zrobiło mi sie ciut smutno, a przecież ostatnio jestem w całkiem
      optymistycznym nastroju.
      Tak więc należy znaleźć kilka powodów dla których ten optymistyczy nastrój
      trwać powinien.
      1. Wiosna nareszcie nadeszła.
      2. I weekend nadchodzi w tym tygodniu tak jakoś szybciej.
      3. Moja portmonetka po wczorajszych zakupach jest o 27 zł lżejsza, za to na
      półce zrobiło się o trzy książki ciaśniej.
      4. Chociaż jeśli chodzi o orgodnictwo moje doświadczenie jest żadne, to jednak
      zioła które posiałam wylazły z ziemi i cieszą oczy. (Mam nadzieję że nie trafi
      je szlak później podczas przesadzania.)
      5. Dzisiaj w telewizji będą pokazywane dwa filmy Wong Kar-Waia co mnie bardzo
      cieszy.
      • zdanka1 Re: frakcja optymistów 21.04.06, 10:10
        Wznowili podróż do kresy nocy :)
        • braineater Re: frakcja optymistów 21.04.06, 10:33
          kupiłem świetlickiego.
          I jest nowy pearl jam.
          I moge wreszcie do pracy na rowerze.
          Jest cudnie.

          P:)
      • beatanu jeszcze więcej radości 22.04.06, 13:53
        1. Podczas gdy ja przez dwa tygodnie cieszyłam się życiem i podobnymi sprawami
        w Polsce, tutaj stopniał wszystek śnieg i dzisiaj też mogę nawet tutaj założyć
        sandały, hurra!
        2. Coraz mniej boli mnie gardło zarażone warszawsko-krakowskim wirusem, hi hi.
        3. Widziałam kilka filmów, z których polecam gorąco czeską słodko-gorzką
        komedię "Opowieści o zwykłych szaleństwach" a zdecydowanie odradzam polską
        nieudaną podróbę Barei "Czeka na nas świat".
        4. Czytam sobie "dostaną" autobiografię Mrożka.
        5. Za chwilę jadę na pocztę odebrać jakiś tajemniczy list polecony.
        6. Mam się z czego odchudzać :)))
    • kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 21.04.06, 14:37
      wogóle jest cudnie :)))
      * pogoda cudna
      * jutro pogoda też ma być cudna
      * pojutrze i dalej również
      * wróciłam już do domu
      * jutro mam 4h niemieckiego (jakieś zaległe)
      * na obiad/kolację robię dziś naleśniki z kremem kasztanowym
      pozdrawiam
      Wesoła Kwiecienka z Powrotem w Domu
      (to znaczy na razie w sklepie, w domu będę po 18)
      • quarantina Re: frakcja optymistów 21.04.06, 14:39
        Mnie też wydaje się, że jest cudnie. Cudniej chyba już nie może być.

        Krem kasztanowy bardzo mnie zaintrygował. Kojarzę syrop klonowy, ale krem
        kasztanowy nie:)
        • kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 21.04.06, 15:03
          krem kasztanowy = przecier z kasztanów jadalnych z cukrem, czasami z wanilią
          do kupienia w każdym większym sklepie spożywczym
          jest baaardzo słodki, więc jeśli dodaję go do naleśników (smaruję cieniutko,
          jak dżemem) to do ciasta nie daję tyle mleka co zwykle, tylko mieszam pół na
          pół z wodą (żeby całośc nie była za słodka)
          wsamkurat na piątkowe popołudnie :)
          pozdrawiam
          Kwiecienka z Głową w Chmurach
          • monikate Re: frakcja optymistów 21.04.06, 17:07
            1. Czytam "Szakrłatny płatek...";
            2. Wygrałam w konkursie sms-owym bilet na film "Good bye Lenin";
            3. Dostałam zwrot podatku, w związku z czym mam w tym miesiącu nieco więcej
            kasy;
            4. Kupiłam dzisiaj nowe buty;
            5. Zarezerwowałam samolot, wybieram się w czerwcu za granicę na prawie miesiąc;
            6. Jeśli to coś wypali, może zarobię, zarobię, zarobię wreszcie solidne
            pieniądze!
            7
            • staua Re: frakcja optymistów 21.04.06, 21:16
              Tez czytam "Platek" (jestem w polowie i mam nadzieje, ze pogadamy o tej
              ksiazce, choc na pewno nie bedzie to obiekt bardzo powaznej dyskusji... na
              razie powiem tylko, ze tytul wydaje mi sie coraz glupszy!)
              Pogoda jest super.
              Ale mimo to dopadla mnie melancholia, bo Mihai wyjechal na 10 dni i jestem sama
              (pozytyw: moge pracowac bez ograniczen)
              • kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 21.04.06, 21:32
                też mam "Szkarłatny płatek..."!
                zaczęłam dziś w pociągu z Warszawy, do końca weekendu chyba skończę
                no, chyba, że mnie znowu ktoś gdzieś wyciągnie...
                pozdrawiam
                Kwiecienka i KOntynuacja MIłego Wieczoru :)
                • monikate Re: frakcja optymistów 21.09.06, 23:24
                  Wszystkie postulaty zrealizowane oprócz punktu nr 6 :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka