quarantina 02.09.05, 21:30 Chciałam się tylko dowiedzieć czy są wśród nas optymiści. Oraz czy można się wpisywać tu i tam w zależności od pogody oraz innych okoliczności. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
beatanu Re: frakcja optymistów 02.09.05, 22:00 Właśnie przed chwilą w poście dotyczącym wyborów podzieliłam się refleksją nad tym, jak postrzegają mnie inni (nie wszyscy chyba ale jacyś tam)- "naiwna głupia optymistka nieuleczalna" więc chyba się do Twojego kącika kwalifikuję... Głosuję za możliwością wpisywania się tu i tam, bo: 1. mam wątpliwości co do nieuleczalności optymizmu. 2. natura ludzka (nie tylko kobieca!) zmienną jest i niekoniecznie tyko w zależności od pogody. 3. lubię być wielu różnych miejscach. B :) Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: frakcja optymistów 02.09.05, 22:11 Optymistycznie wierzę, że kiedyś sobie kupię ładne buciki. Dziewczęce, nie takie jak na moją babcię, bez koralików, nie, nie różowe, ładne dziewczęce do spódnicy szpilki ;) Bo mnie się szykowne szpilki, smukłe i eleganckie śnią po nocach (ostatecznie ładne na obcasie mogą być), a w mojej mieścinie dużego 41 w tej materii nie ma, o 42 nie mówiąc... Panie w sklepach się krztuszą zapiekankami, kiedy zadaję pytanie/ robią zszokowaną minę pod tytułem: to taka stopa się zdarza/ patrzą się z odrazą, jakby samo patrzenie mogło je zarazić takim rozmiarem. Ale nie opuszcza mnie optymizm :) Karolina w poszukiwaniu szpilek. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Ja tak mam..... 03.09.05, 19:32 .. usilujac kupic spodnie do garnituru bez mankietow. Nie wiedziec czemu, wg polskich kreatorow mody oraz sprzedawcow, portki garniturowe musza byc wyposazone w mankiet u dolu, przez co wygladam jak jaki mafioso z Bolejewa. Tlumacze, nawet pokazuje ze nie, ze mankiet zbedny i obciachowy, ze nie chce pracowac jako kelner albo fordanser - jeno chce elegancji naturalnej, nie rzucajacej sie w oko szerokim mankietem otaczajacym dolne konczyny KrisKa. Nie skutkuje... Lacze sie w bolu. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: frakcja optymistów 02.09.05, 22:51 braineater optymista połowicznym, bo radośnie nastawiony jest do zyhcia i świata (to ten pozytyw) natomiast niechętnie do ludzi w większości (ale skutecznie mnie z tego leczycie:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: frakcja optymistów 03.09.05, 03:06 Dolaczam do beznadziejnych, bezwarunkowych optymistow - czasem az mi glupio, jak patrze na ten swoj optymizm, ale na ogol sie sprawdza. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Frakcja pesymistow pozdrawia frakcje optymistow! 03.09.05, 03:36 Jako samozwanczy przedstawiciel frakcji pesymistow pozdrawiam pesymistycznie optymistow! KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
broch wesole jest zycie staruszka 03.09.05, 04:55 i choc staruszkiem nie jestem, powyzsze jest moim nieustajacym celem "rzyciowym". Tortilla Flat, Colas Breugnon oraz panowie P&G. Moje nieustajace wzory o nasladowania Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: wesole jest zycie staruszka 03.09.05, 09:01 Braineater informuje o 100% akceptacji celów rzyciowych kolegi Brocha - też tak chcę- ze szcególnym naciskiem na Steinbecka:) no ewentualnie Auto da Fe, ale tylko do momentu pojawienia się Heleny:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: frakcja optymistów 03.09.05, 08:55 Zgłaszam akces do FO bez wahania. Nie mam też wątpliwości, że współpraca między nawet radykalnymi odłamami FO i FP może się rozwijać z korzyścią dla obu stron - związek Nienietoperzy jest konkretnym dowodem. Optymizm nie zmienia jednak mojego spojrzenia na dawną, ostatnio jakby odżyłą dyskusję na FK, dotyczącą książek pogodnych i niepogodnych. Te drugie wygrywają zazwyczaj o dwie długości. Wasz nienietoperz (czytający tymczasem dość pogodny, przynajmniej w warstwie językowej, 'Cloud Atlas'. Wspomniany już tu kiedyś przez padre B.) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: frakcja optymistów 03.09.05, 09:41 nienietoperz napisał: > Wasz > nienietoperz > > (czytający tymczasem dość pogodny, przynajmniej w warstwie językowej, 'Cloud > Atlas'. Wspomniany już tu kiedyś przez padre B.) > Podzielże się refleksją jak skończysz, bo akurat jeszce nie miałem okazji z nikim o tej ksiązce pogadać. A po drodze polecę pozostałe dwa Mitchele, czyli Dream no 9 i Ghostwritten (tą drugą to już w ogóle, bo to jedno z moich skrycie hołubionych arcydzieł:). Może Jagódka też sie odezwie, jak już udało mi się ja na pisarstwo Mitchelowe nawrócić:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: frakcja optymistów 03.09.05, 11:32 Czy stosowanie w życiu zasady nieprzejmowania się na zapas można uznać za przejaw optymizmu? Bo jeśli tak to ja się nadaję do FO:)Od dawna zauważyłam, że świetnie się wychodzi stosując taką zasadę i cały czas trzymam się jej kurczowo. Jestem dzięki temu zdrowsza i znacznie mniej zestresowana niż większość znanych mi ludzi, którzy wciaż zastanajwiają się co to będzie jak... Jedynie trudno jest mi stosować tę zasadę w odniesieniu do zdrowia dzieci. Wczoraj byłam z Julką u neurologa i dowiedziałam się, ze padaczka jest chorobą, której nijak nie da się wykluczyć na podstawie badań. W 10% przypadków chorych zdarza się prawidłowy zapis EEG. I jak tu być optymistą? Broch miał trochę racji z tą moja dwubiegunowością, bo ja rzeczywiście mimo całego optymizmu życiowego i skłonności do zachwycania się wszystkim, potrafię często wpadać w takie doły, że hej. Ale ja czasami te doły nawet lubię i uważam, że one też są potrzebne. Tak dla równowagi. Pozdrawiam żałując, że mam mało czasu, bo bardzo ciekawe dyskusje się ostatnio u nas toczą i chętnie bym się włączyła. Zobaczymy, może mi się uda:) Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: frakcja optymistów 03.09.05, 11:52 A ja wczoraj przejrzałam gazetę z ogłoszeniami pod kontem znalezienia Twojej córce nauczycielki gry na wiolonczeli ;-) Kilka ofert jest, niektóre nawet dość tanio... Noida Z Frakcji Pesymistów. Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry bo my z noida... 03.09.05, 11:54 ...bedziemy stac na strazy FP zeby zaden O zbytnio jej nie rozbawil i nie rozweselil. porzadek musi byc. a wy wszytscy optymisci strzezcie sie - jesien idzie nie ma na to rady:))))))) blue(pesymistycznie)berry Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: frakcja optymistów 05.09.05, 13:27 Kochana Noideczko! Badzo Ci dziekuję za trud. To po raz kolejny dowodzi troski, jaką się nawzajem darzymy:) Czy mogłabyś powiedzieć, w której gazecie były te ogłoszenia i kiedy, jeśli pamiętasz, bo miałam spore zaległości forumowe i dopiero teraz doczytałam:)Może być na priva. Pozdrawiam cieplutko:) Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry a co jasne ze sie odezwie 03.09.05, 11:52 bo co ma sie nie odezwac:)) na wstepie pozdrawiam Frakcje Optymistow serdecznie. pozwole sobie pozostac jednak jedynie i wylacznie we FP. u mnie optymizm raczej nie gosci wiec nie bede udawac ze jest inaczej. a co do Mitchella - a i owszem zostalam namowiona, przeczytana i zadowolona bardzo. z Ghostwritten specjalnie dla FO polecam opowiadanie o mlodym prawniku ktory pewnego pieknego dnia po prostu nie wsiadl na prom wiozacy go do pracy. a specjalnie dla Braineatera: Dream no 9 przewczytalam jakze by nie bylo podczas urlopu (tfu tfu) znaczy wakacji na slonecznej chorwackiej plazy. poddalam sie dopiero w momencie kiedy nastapila wizyta w kregielni. wstalam, glosno sama do siebie zawolalam, ze to juz chyba jest lekka przesada - wybierac sobie taka literature na sloneczne czytanie i poszlam sie kapac. do czytania wrocilam po godzinie:) aktualnie udalo mi nawrocic na mitchelle kobiete mojego przyjaciela a nad nim samym pracuje jeszcze. aha i pragne Ci przypomniec drogi BE (Jak juz jestesmy przy nawracaniu/namawianiu) ze stoi sobie na mojej polce Zderzenie czlowe i czeka: ) pozdrawia Was serdecznie jagoda w sloneczne przedpoludnie sluchajaca (a jakze by inaczej) tori amos i popijajaca wielka kawe z wielkim mlekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: a co jasne ze sie odezwie 03.09.05, 12:00 heh - u mnie na chorwackiej plazy towarzyszem był Stephenson z tomem deugim Quicksilvera i aż czasami z zawiscią spoglądałem na Marysie, która tym czasem mknęła niczym gorska kozica turbo przez kolejne akapity Pottera szóstki. Przyznaję bez bicia, że w końcu zacząłem czytać Alex Kavy Dotyk Zła, bo Stephenson jednak plażowym wybitnie nie był:) A Bethkego to sobie najlepiej weź na kąpiel długą w wannie, bo doskonale sie go w tej okoliczności czyta:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
noida frakcja pesymistow podejrzanie zjednoczona 03.09.05, 12:04 Cóż za zbieg okoliczności! Ja też słucham Tori Amos i własnie skończyłam wielką kawę z wielkim mlekiem! Frakcja pesymistów wydaje się byc podjerzanie monotonna. Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: frakcja pesymistow podejrzanie zjednoczona 03.09.05, 15:06 nie momotonna tylko konkretnie ukierunkowana:) i w tym nasz pesymistyczna sila jest. Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: frakcja pesymistow podejrzanie zjednoczona 04.09.05, 14:34 blue.berry napisała: > nie momotonna tylko konkretnie ukierunkowana:) > i w tym nasz pesymistyczna sila jest. > > Ha! To ja wam zburzę porządek i powiem, że - wprawdzie nie wczoraj, bo wczoraj parałam się zbieractwem leśnym - ale w piątek, też słuchałam Tori Amos i piłam kawę z dużą ilością mleka, bo taką najbardziej lubię! Przedstawicielka FO, w porywach i zimą zaglądająca chętnie do FP :) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Ad Mitchell, ad Cloud Atlas 13.09.05, 12:57 Refleksja postCLoudatlasowa: Zapowiadalo sie toto lepiej, niz sie rozwinelo. Konsekwencja w trzymaniu sie konwencji niestety spowodowala, ze calosc jest mocno nierowna. Poza tym techniki laczenia opowiadan/nowelek wydawaly mi sie raczej naciagane: Cloud Atlas, znamie w ksztalcie komety, etc. - nie moglem sie oprzec refleksji: dajcie nam dowolny tomik opowiadan i kilka godzin, to zrobimy z niego powiesc. A jeszcze zasugerujemy czytelnikom przy pomocy kilku ogolnikow, ze lezy za tym baaardzo gleboka koncepcja. W przypadku historii nr 5 i 6 przychodzily mi wciaz do glowy porownania z Atwood (odpowiednio 'The Handmaid's Tale' i 'Oryx and Crake'), zdecydowanie na Mitchellowa niekorzysc. Teraz pare cieplych slow - podobaly mi sie bardzo listy Frobishera, bawila zwlaszcza pierwsza czesc przygod wydawcy (tu dochodzi smaczek lokalny, opisany dom znanego z 'Newsnight' Jeremy'ego Paxmana, mizerne pociagi Central Trains, ktorymi nienietoperze tluka sie dosc regularnie - ciekawe, czy powiesciowa nazwa Centrallo byla spowodowana obawa przed skarga ze strony ww.?), dosc nieoczekiwanie wciagnela mnie historia Zachry'ego. Chcialbym przeczytac ktoras z powiesci Mitchella, zeby zobaczyc jak mu idzie z konsekwentnym opowiadaniem historii, bez zabaw konwencjami. Pozdrawiajac, nntpz braineater napisał: > nienietoperz napisał: > > > Wasz > > nienietoperz > > > > (czytający tymczasem dość pogodny, przynajmniej w warstwie językowej, 'Cl > oud > > Atlas'. Wspomniany już tu kiedyś przez padre B.) > > > Podzielże się refleksją jak skończysz, bo akurat jeszce nie miałem okazji z > nikim o tej ksiązce pogadać. A po drodze polecę pozostałe dwa Mitchele, czyli > Dream no 9 i Ghostwritten (tą drugą to już w ogóle, bo to jedno z moich skrycie > > hołubionych arcydzieł:). Może Jagódka też sie odezwie, jak już udało mi się ja > na pisarstwo Mitchelowe nawrócić:) > > Pozdrowienia:) > Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Ad Mitchell, ad Cloud Atlas 13.09.05, 16:49 Ja miałem ciężko zastartować ze względu na językową specyfikę opowieści pierwszej, która na dzień dobry obiła mnie po pysku i powiedziała idź chłopczyku i znajdź dobry słownik, bo nie rozumiesz 40 % tekstu na stronie:). Jak już przebrnąłem przez te marynistyczne jazdy, to było lżej, ale faktycznie nie aż tak fajnie jak się spodziewałem. Nadal jest dużo poezji w tym co Mitchelek sobie pisze, nadal znajduje fajne opowiastki, ale zaczyna mi ciązyć jak Darii Murakami - znaczy uparł się chłop na jedną konwencję pisania i sie tego trzyma już w trzeciej książce. Natomiast skojarzenia, przynajmniej jeśli o formę idzie, to miałem z klasykiem Wolfe'a - "Piątą głową Cerbera", tyle, że tam te powiązania były tylko miedzy 3 tekstami i ciut bardziej pochowane. Ale i tak pan wart czytania jest:) Pozdrowienia:) AAAAA - Mitchel nie napisał niczego, co podpadałoby pod kategorię 'reguralna powieść':) Odpowiedz Link Zgłoś
gatta13 Re: frakcja optymistów 03.09.05, 19:48 Właśnie rozpoczęłam trzy tygodnie w roku, podczas których jestem optymistką. Po urlopie przerzucam się do przeciwnej frakcji. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch oczywiście, że jestem optymistą 04.09.05, 13:17 bo nigdy nie tracę nadziei, że może być jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater rzeczy fajne, 04.09.05, 17:21 nastrajające optymistycznie, czyli bezczelna zżyna z Amelii: 1) dotyk sztruksu 2) pierwszy łyk gazowanej wody ze świeżo otwartej butelki 3) dźwięk wydawany przez gryzioną rzodkiewkę 4) zapach zielonego ogórka 5) pływanie nago 6) pierwszy papieros po dużym wysiłku 7) zapach zamszowej odzieży 8) ręce ubrudzone ksiązkowym kurzem 9) wiatr śmigający po świezo ogolonej głowie 10) niedzielny poranek, kiedy kończy sie jakikolwiek upływ czasu... Wasza kolej:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: rzeczy fajne, 04.09.05, 18:07 1. Wiatr bawiący się długą spódnicą podatną na wszelki ruch powietrza - uwielbiam patrzeć na nową brązową spódnicę, kiedy schodzę w niej po schodach (dziwne, prawda?). W zimie możność wtulenia twarzy w szalik, bo ze mnie szaliczana fetyszystka. 2. Poranna kawa i kawa każda inna 3. Smak piwa w miłym towarzystwie ;) 4. Dotyk książki 5. "Stairway to heaven" 6. HuŚtAwKi.... 7. Eksperymenty i zabawy kuchenne oraz doznania zmysłowe z nich płynące 8. Spacery bardzo wieczorne 9. Klawiatura pod palcami (chorobliwe?) 10. TWA 11. Teksty i wykonania Jacka Kaczmarskiego 12. Głos Janis Joplin Odcinek pierwszy: jeśli będzie ku temu sposobna atmosfera, odcinek drugi również tu zakwitnie. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch inne rzeczy fajne, 04.09.05, 18:42 1. zapach skoszonej trawy 2. spacer po łące z psem ginącym w wysokiej trawie i chaszczach 3. zapach jeżyn 4. blada trawka wyłażąca spod rozmiękłego śniegu, czyli definitywny koniec zimy 5. burza, ale taka z fajerwerkami i przytupem, kiedy niebo staje się fioletowe od piorunów 7. piątek, godzina 15.30 8. obudzić się około czwartej nad ranem i uświadomić sobie, że można jeszcze kilka godzin pospać 9. koncerty fortepianowe XIX i XX w. ze szczególnym wskazaniem na Rachmaninowa 10. Kabaret Starszych Panów Niestety, od ponad roku twórczość Jacka Kaczmarskiego nastraja mnie refleksyjnie i eschatologicznie Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry zeby Wam tu nie było za kolorowo 04.09.05, 18:58 1) dotyk sztruksu – czy ja wiem dość chropowaty jest 2) pierwszy łyk gazowanej wody ze świeżo otwartej butelki – oj można się zachłysnąć, kiedy tak zaatakują Cię bąbelki 3) dźwięk wydawany przez gryzioną rzodkiewkę – a jak okaże się gorzka? 4) zapach zielonego ogórka – byle tylko za miękki nie był 5) pływanie nago – można się przeziębić 6) pierwszy papieros po dużym wysiłku – a jak się zakaszlasz? 7) zapach zamszowej odzieży – eeeeee zamsz wcale nie pachnie ładnie 8) ręce ubrudzone ksiązkowym kurzem – bakterie, wirusy, i uczulenie na roztocza 9) wiatr śmigający po świezo ogolonej głowie – jak w punkcie 5 10) niedzielny poranek, kiedy kończy sie jakikolwiek upływ czasu... – w niedziele to już myśli się o tym że jutro jest poniedziałek. 11. Wiatr bawiący się długą spódnicą podatną na wszelki ruch powietrza – a jak za bardzo podwieje? 12. Poranna kawa i kawa każda inna – tia.. z tym nie sposób się nie zgodzić... 13. Smak piwa w miłym towarzystwie – a poranny kac? 14. Dotyk książki – jak w punkcie 12 15. "Stairway to heaven" – e tam przeminłęo z młodością 16. HuŚtAwKi.... – som świetne i zupełnie pesymistyczne na szczęscie 17. Eksperymenty i zabawy kuchenne oraz doznania zmysłowe z nich płynące – mycie garów, szorowanie przypalonej kuchenki, ból brzucha. 18. Spacery bardzo wieczorne – a jak ktoś napadnie? 19. Klawiatura pod palcami (chorobliwe?) – codziennie po 10 godzin i gdzie tu optymizm? 20. TWA – a i owszem 21. Teksty i wykonania Jacka Kaczmarskiego – dawne czasy, ale szacunek do dziś 22. Głos Janis Joplin – uuuuuuuuuuu królowa moja ulubiona z młodości z dużą dawką pesymizmu (proszę jej nie wplątywac w optymistyczne gadki) 231. zapach skoszonej trawy – uczulenie, wysypka, katar, ratunku!!! 24. spacer po łące z psem ginącym w wysokiej trawie i chaszczach – ta, a potem wyjmowanie kleszczy i kłosów z nosa 25. zapach jeżyn – pokłute ręce 26. blada trawka wyłażąca spod rozmiękłego śniegu, czyli definitywny koniec zimy –zima nigdy definitywnie się nie kończy, zawsze atakuje zza rogu 27. burza, ale taka z fajerwerkami i przytupem, kiedy niebo staje się fioletowe od piorunów – piorun zawsze gdzieś musi walnąc:)) 28 piątek, godzina 15.30 – piątek godzina 21.00 (15.30?? bywam jeszcze w niezłym kołowrocie zazwyczaj) 29. obudzić się około czwartej nad ranem i uświadomić sobie, że można jeszcze kilka godzin pospać – tylko w wypadku kiedy jest sobota lub niedziela , każdy inny dzień to gwarantowane „już nie spanie” i przewracanie się z boku na bok. 30. koncerty fortepianowe XIX i XX w. ze szczególnym wskazaniem na Rachmaninowa – fortepian to smutny jakiś jest 31. Kabaret Starszych Panów – no tak… Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa optymizm jednak nieuleczalny 04.09.05, 19:04 > 11. Wiatr bawiący się długą spódnicą podatną na wszelki ruch powietrza – > a jak > za bardzo podwieje? Ale to są bardzo długie spódnice ;) > 13. Smak piwa w miłym towarzystwie – a poranny kac? Niektórzy mogą więcej niż inni niektórzy :) A poza tym na kacu włącza mi się opcja "intensywnego myślenia" > 16. HuŚtAwKi.... – som świetne i zupełnie pesymistyczne na szczęscie Fcale-że-nie, bo dziecięca przyjemność sięhuśtania jest świetna. > 17. Eksperymenty i zabawy kuchenne oraz doznania zmysłowe z nich płynące – > ; > mycie garów, szorowanie przypalonej kuchenki, ból brzucha. Ale ja mama ludzi od sprzątania ;) > 18. Spacery bardzo wieczorne – a jak ktoś napadnie? A bo spacer musi być w miłym towarzystwie, co to nie pozwoli dać się napaść... > 22. Głos Janis Joplin – uuuuuuuuuuu królowa moja ulubiona z młodości z du > żą > dawką pesymizmu (proszę jej nie wplątywac w optymistyczne gadki) Ale jej głos w połączeniu z muzyką daje mi dobrego energetycznego kopa! Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry FP uleczy wszystko:)) 04.09.05, 19:12 > Ale to są bardzo długie spódnice ;) w dlugie spodnice mozna sie zaplątać i upasc i sie bolesnie potluc > Niektórzy mogą więcej niż inni niektórzy :) A poza tym na kacu włącza mi się > opcja "intensywnego myślenia" intensywne myslenie boli a i trzeba myslec o tych co nie moga tyle co inni > Fcale-że-nie, bo dziecięca przyjemność sięhuśtania jest świetna. a jak sie spadnie glowa w dol i rozbije nos albo wybije mleczne zeby? a jak niedajbuk beda to juz stale zeby? a poza tym krecie sie w glowie i bywa niedobrze > Ale ja mama ludzi od sprzątania ;) nie kazdy ma? nie zal Ci tych co nie maja? a nie zal Ci tych co sprzataja za Ciebie? toz to wyzysk jest:)) > A bo spacer musi być w miłym towarzystwie, co to nie pozwoli dać się napaść... ciezko znalezc mile towarzystwo, a juz takie co by chcialo na spacery chodzic... > Ale jej głos w połączeniu z muzyką daje mi dobrego energetycznego kopa! nie kazdemu, nie kazdemu. niektorzy wyciagaja zyletki i wpatruja sie w nie ponuro w metnym blasku licealnego poranka:) kawę malinową serdecznie pozdrawia niebieska borówka Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: FP uleczy wszystko:)) 04.09.05, 20:15 > > Ale to są bardzo długie spódnice ;) > w dlugie spodnice mozna sie zaplątać i upasc i sie bolesnie potluc > Długie spódnice są jedyną poruszającą mnie częścią garderoby. :) > > Niektórzy mogą więcej niż inni niektórzy :) A poza tym na kacu włącza mi > się > > opcja "intensywnego myślenia" > intensywne myslenie boli a i trzeba myslec o tych co nie moga tyle co inni Można z tymi co mogą umawiać się w sobotnie nadranki na kolejne zacieśnianie znajomości :) > > > Fcale-że-nie, bo dziecięca przyjemność sięhuśtania jest świetna. > a jak sie spadnie glowa w dol i rozbije nos albo wybije mleczne zeby? a jak > niedajbuk beda to juz stale zeby? a poza tym krecie sie w glowie i bywa > niedobrze Rzecz w metodzie złotego środka - potem można pójść na zjeżdżalnię, ewentualnie na karuzelę. > > > Ale ja mama ludzi od sprzątania ;) > nie kazdy ma? nie zal Ci tych co nie maja? a nie zal Ci tych co sprzataja za > Ciebie? toz to wyzysk jest:)) Nie, po prostu patriarchat jest niefajny. Jeśli obsługuję rodzinę i serwuję obiad, to sprząta ktoś inny. > > > A bo spacer musi być w miłym towarzystwie, co to nie pozwoli dać się napa > ść... > ciezko znalezc mile towarzystwo, a juz takie co by chcialo na spacery chodzic.. Naprawdę? > . > > > Ale jej głos w połączeniu z muzyką daje mi dobrego energetycznego kopa! > nie kazdemu, nie kazdemu. niektorzy wyciagaja zyletki i wpatruja sie w nie > ponuro w metnym blasku licealnego poranka:) > Zaczynam się rozglądać za ostrzami, jeśli zbyt długo czytam Plath. Ale od muzyki tak nie miewam... :) Pozdrowienia z zaproszeniem na nocne Wrocławia pięknego oglądanie. K. Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: FP uleczy wszystko:)) 05.09.05, 08:36 > Pozdrowienia z zaproszeniem na nocne Wrocławia pięknego oglądanie. oj, dziekuje bardzo. a nocne piekno wroclawia a i owszem znam. spedzilam tam wieksza czesc mojego zycia:) i prawda to jest - wroclaw noca jest piekny i tajemniczy. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: zeby Wam tu nie było za kolorowo 04.09.05, 19:09 blue.berry napisała: > 1) dotyk sztruksu – czy ja wiem dość chropowaty jest zawsze mógłby być aksamitem, co powduje włosówsięjeżenie > 2) pierwszy łyk gazowanej wody ze świeżo otwartej butelki – oj można się > zachłysnąć, kiedy tak zaatakują Cię bąbelki ale za to jak sie pieknie wydaje dźwieki:) > 3) dźwięk wydawany przez gryzioną rzodkiewkę – a jak okaże się gorzka? rzodkiewka tylko w cukrze > 4) zapach zielonego ogórka – byle tylko za miękki nie był miekki ogór też ogór > 5) pływanie nago – można się przeziębić a potem tygodniami się wylegiwac w łozku i czytać... > 6) pierwszy papieros po dużym wysiłku – a jak się zakaszlasz? To byc może jakas niewiasta spragniona poety-gruźlika łaskawym wzrokiem spojrzy na me awanse:) > 7) zapach zamszowej odzieży – eeeeee zamsz wcale nie pachnie ładnie jeden z najładniejszych zapachów świta - a jesli zamsz mokry to już w ogóle ahoh > 8) ręce ubrudzone ksiązkowym kurzem – bakterie, wirusy, i uczulenie na ro > ztocza znaczy bogate życie wenętrzne > 9) wiatr śmigający po świezo ogolonej głowie – jak w punkcie 5 jak w pkcie 5:) > 10) niedzielny poranek, kiedy kończy sie jakikolwiek upływ czasu... – w > niedziele to już myśli się o tym że jutro jest poniedziałek. i się mysli, że w poniedziałek optymistycznie oleje się wszelakie obowiązki i zrobi sie niedzielę bis Nie masz bata na OPTYMISTĘ!!!!!!!!!!!!!! P:) Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry na pesymiste tez nie masz bata:) 04.09.05, 19:18 aksamit ale tylko czarny i ponury jak noc woda gazowana syczy i wycieka z butelki zalewajac wszystko do okola rzodkiewka gorzka jest i zaden tu cukier nie pomoze, co najwyzej smietana, serek bialy i duzo pieprzu:) miekki ogor to zaden ogor od lezenia robia się odlezyny a od czytania na lezaco wzrok sie psuje niewiasta spragniona gruzlika gwarantuje potencjalnie pierwiastek hipochondrii, melancholii i powloczystych szat oraz dobrej znajomosci Tomasza Manna zamsz mokry jest jeszcze gorszy od mokrego psa bogate zycie wewnetrzne jest prosta dorga do zakladu zamknietego w poniedzialek rano nic sie optymistycznie nie olewa tylko z ponura mina zwleka sie z lozka i zaczyna tydzien emanujac duza dawna nienawisci do wszystkiego co sie napatoczy przed 10 rano i dwoma pierwszymi kawami. hyhy Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: na pesymiste tez nie masz bata:) 04.09.05, 19:27 blue.berry napisała, co napisała, tym samym powodując iz braineater, niczem gromem trafiony, starł władczym gestem usmiech z swej twarzy i z całym skupieniem i wrażliwością, stoczył się w ponurą otchłań melankolii, zanosząc się od czasu do czasu tragicznym szlochem, który nawet w władcy Szeolu budził pesymistyczne myśli i odczucia. Nawet Dante minięty gdzieś po drodze, usadowiony pod kępą chwiejących się na wietrze cyprysów, uniósł głowe i ze smutkiem pokiwał toczącemu się braineaterowi. Jedynym dźwiękiem słyszlnym w całej okolicy, kamienistej i żałobnej, była płaczliwa prośba: Na grób posadźcie mi chryzantemy.... Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: na pesymiste tez nie masz bata:) 04.09.05, 19:59 "haha" powiedziala bb. "bo takie wlasnie jest zycie a nie tam jakies malwy i trzmiele. niepoprawni optymisci." "hyhy" dodała "do kazdego (no prawie do kazdego) waszego punktu z listy rzeczy niby jako takich przyjemnych i optymistycznych znajde odpowiednia riposte od zimnej wody kubła do małego naparstk,a ktory czasem tez wystarczy." i poszła zasiać chryzantemy żeby pieknie urosly na jesien, roztaczajac wszedzie swoj nieładny zapach i melancholinje brazowe kolory. p.s. jesli jeszcze jakis pesymista chcialby rekontre do swojej listy to prosze o zachete bo nie chcialabym byc zbyt nachalna, namolna, powtarzajaca sie a co za tym idzie i nudna:) milego niedzielnego wieczoru poprzedzajacego poniedzialkowy poranek (buHAhaHA) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: na pesymiste tez nie masz bata:) 04.09.05, 20:22 blue.berry napisała: > p.s. jesli jeszcze jakis pesymista chcialby rekontre do swojej listy to prosze > o zachete bo nie chcialabym byc zbyt nachalna, namolna, powtarzajaca sie a co > za tym idzie i nudna:) > milego niedzielnego wieczoru poprzedzajacego poniedzialkowy poranek (buHAhaHA) > Albo nie rozumiem albo chodzi Ci jednak o optymistę ze swoją listą? A za życzenia miłego wieczoru dziękuję, za chwilę idę na nocny dyżur i w ten prosty sposób unikam syndromu poniedziałkowego poranka, tralala i he he. B zdecydowanie dzisiaj z frakcji opty. Tomorrow never knows... :) Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry ... 04.09.05, 21:11 > Albo nie rozumiem albo chodzi Ci jednak o optymistę ze swoją listą? oczywiscie ze chodzi o O. przejezyczenie a wlasciwie kurczowe chwytanie sie wlasciwej mysli. cieple pozdrowienia w ten dyzurujaca noc. no i smacznej kawy. Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: rzeczy fajne, 04.09.05, 19:18 1. srebrne bąbelki wypływające spomiędzy palców gdy pływam w zielonkawo- brązowawej wodzie jeziora 2. zanurzanie dłoni w pojemniku z makiem 3. otwieranie paczki z Merlina 4. uczucie rowerowej lekkości na wiosnę z powodu a) braku upierdliwego żwirku, którym posypywano dróżki rowerowe przez całą zimę b) zmiany opon z zimowych na normalne 5. zapach mokrego kurzu po letnim deszczu 6. widok trzmielego kuperka wystającego z kwiatu malwy 7. smak pierwszych truskawek 8. "Mitt Gullbergs kaj paradis" Håkana Hellströma 9. mruczando naszego kota 10. cisza wrześniowego wieczoru na wsi/w lesie Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 10:18 1. zapach ciałka kubusiowego podczas przytulkania;) 2. widok Julki słuchającej w zachwycie Demarczyk tudzież Góreckiego;) 3. słuchanie koncertu kolońskiego Jarretta 4. kocie mruczando zdecydowanie tudzież psi łeb na kolanie i wpatrzone w człowieka kochające oczy 5. lektura dobrej ksiażki 6. lody tofiowe, tudzież dobry ser pleśniowy popijany dobrym winem 7. spacer laskiem brzozowym w niedzielne południe wiosenne 8. cisza w domu, kiedy wszyscy domownicy wybedą 9. niedzielna, poobiednia drzemka 10.TWA!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 10:56 1. Kawa w poniedzialek rano. 2. Kawa we wtorek rano. .... 7. Kawa w niedziele kolo poludnia. 8. Usypianie w namiocie, z obolalymi nogami i glowa pelna obrazow z dziennej wedrowki. 9. Koncert, najlepiej w malym klubie, najlepiej srednio znanego bandu, najlepiej z duza energia. 10. Wychodzenie z domu z duuzym plecakiem (magiczny moment rozpoczecia podrozy). 11. Chwila zrozumienia czegos, nad czym spedzilo sie pare/parenascie godzin/dni, a teraz jest taaaakie oczywiste. 12. Sluchanie madrych ludzi mowiacych o tym, na czym sie znaja. 13. Wizyta w antykwariacie. etc.. Odpowiedz Link Zgłoś
griszah Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 12:02 1. specyficzny zapach przed wiosennym ciepłym deszczem – ktoś kiedyś mi powiedział, że to zapach ozonu – może to bzdura ale ja w to wierzę, 2. widok ze świeżo zdobytego szczytu górskiego – połączony ze zdjęciem trepków, 3. brzmienie gitarowych basów we „Flocie zjednoczonych sił” VOOVOO, 4. tonic Kinley - cierpki smak chininy na języku (Schweppes to siki ciotki Weroniki ;)), 5. malutkie salki kinowe i wieczorne powroty po seansie, 6. świadomość oczekującego zapasu lektury, 7. piąteczek wieczorem z perspektywą całego weekendu, 8. czytanie recenzji kiepskich filmów (jednogwiazdkowych), 9. kawa i ciacho na podwieczorek, 10. ciepełko od ogniska + kiełbacha z tegoż z musztardo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
eva.68 Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 10:10 Do tych różnych fajnych rzeczy, o których już było, dorzucę: "Kocham Cię z całego serca, ze wszystkich komórek sercnych" - usłyszane od dziecka, lat prawie 5. Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: rzeczy fajne, 05.09.05, 11:05 Pakowanie przed podroza. Mimo, ze stres duzy to jednak wszystko jeszcze przede mna. Prawie jak ten plecka Nietoperza- patrz. pkt.10 Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Moje rzeczy fajne.... 05.09.05, 17:14 Tak sobie kombinowalem co lubie i wyszlo mi tego na kilka tomow drobnym drukiem. No to tak jak leci, bez uporzadkowania: Co KrisK lubi robic, czuc albo znajdowac sie w trakcie: 1) murowac mur z cegly ceramicznej. Zapach zaprawy, szorska powierzchnia cegly, dzwiek kielni (zawsze po pracy myje kielnie i smaruje towotem), mlotka murarskiego ktorym przycinam cegly..... Jezeli jest jeszcze ladna pogoda, to jest to zajecie z gatunku mistycznych..... 2) pic piwo Guinness w mrocznych czelusciach pubu. Najlepiej sam ze soba, ale niekoniecznie. 3) biec na nartach wczesnym rankiem przez las, a snieg swiezy spadl noca. Przyjemnosc perwersyjna, bo zle sie biega po swiezym kopnym sniegu, ale wrazenia estetyczne rekompensuja wysilek!! 4) pojechac na kilkudniowa delegacje do obcego miasta, pierwszego dnia zalatwic sprawe, delegecja podbic, a pozostaly czas przetrawic pozostajac na utrzymaniu podatnikow (to zdrozna przyjemnosc, ale przez to jeszcze przyjemniejsza!); 5) przypadkiem (pociag, autobus, spacer) spotkac kogos sympatycznego i bystrego, porozmawiac i rozstac sie w milej atosferze; 6) zapach i smak kawy w jednym barze na Corso Buenos Aires w Mediolanie: 7) plywac jesiennym cieplym dniem w calkowicie spokojnym jeziorze, starajac sie robic jak najmniej halasu; 8) konserwowac i ostrzyc swoja niewielka kolekcje nozy mysliwskich, traperskich i wojennych; 9) kupic nieznana marke Taniej Whisky i sie nie zawiesc. To samo z cygarami. 10) oraz pozostale kilkaset tysiecy innych fajnych rzeczy..... Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: frakcja optymistów 13.09.05, 20:19 Żeby nie było, że tylko jęczeć potrafię (videte: frakcja pesymistów dzisiejsza). Szczęśliwa jestem niezmiernie, bo znalazłam pokój we Wrocławiu. Niedrogi, pokój osobny co znaczy, że mam cztery ściany, okno i drzwi jedynie dla siebie, a do tego cała ta instalacja mieści się blisko wydziału (niewiele ponad kwadrans nad Odrą!)... Euforycznie, jednym słowem. Akademik z karaluchami i bez prywatności (takie o nim chodzą opinię) jakoś mnie nie pociągał, chociaż moze kiedyś stwierdzę, że coś przez to straciłam. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Optymizm jesienny 20.10.05, 10:20 Nie pozwolmy sie FP tak dokladnie jesiennie zdepresjonowac. Wczorajsze nocne wloczenie sie we mgle spowodowalo powazna poprawe nienietoperzego humoru. Gesta nocna jesienna mgla ma niedoceniane zalety: po oddaleniu sie od znajomych szlakow o kilkadziesiat metrow ma sie uczucie przebywania w zupelnie egzotycznej krainie, przejscie kolejnych stu krokow robi wrazenie wyprawy wielodniowej, uczucie bycia jedyna osoba na niewyraznych zamglonych podmiejskich ulicach jest nader filmowe. A jeszcze po takiej wloczedze sie dobrze i dlugo spi! Nawet poranne slonce nie jest mi w stanie odebrac slodkiej mglistej niewazkosci. I az mi sie chce pracowac. Wasz nienietoperz Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Optymizm jesienny 20.10.05, 10:26 Mgła o tak! Mój ukochany objaw atmosferyczny, od dzieciństwa najmłodszego, kiedy to, jak legenda rodzinna głosi, potrafiłem długo i namiętnie łazić po zamglonym obszarze, w celu znajdowania krasnoludków, bo one tylko wtedy cholerniki wyłaziły. Krasnoludkow juz nie szukam, bo za duzo ich po ogródkach, by dalej mnie pasjonowały, ale nadal we mgle łazić uwielbiam. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu O mgle jeszcze... 20.10.05, 10:43 Mgła o tak po raz drugi! Bardzo lubię to uczucie wilgotności na rzęsach, bo mgła lubi osiadać sobie na wszystkim i na wszystkich... Lubię to uczucie niepewności: co jest po drugiej stronie gęstej zasłony? A puste jak po wybuchu atomowym miasto spowite mgłą o godzinie 03.15 to przeżycie estetyczne z wyższej półki... Beata sluchająca 41Kazika po raz pierwszy :) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Optymizm jesienny 20.10.05, 11:51 jakos strasznie dziwnie to TWA na mnie wpływa i zamiast o książkach mądrze prawić ciągle sobie przypominam jakieś odczapne zdarzenia i rechocąc cichutko z wielkiej radości biega wokół komputera. (o mamarceli i bieganiu z radości będzie w odcinku II telenoweli optymistycznej). Teraz będzie o mgle. mamarcela też mgłę lubi. Nawet bardzo, ale czasami się mgły boi. Szczególnie w górach, kiedy nie wiadomo gdzie góra, gdzie dół. Kiedyś szła sobie mamarcela październikowym popołudniem, w kompletnych ciemnościach i mgle gęstej ,do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów od strony Roztoki. Sama. W lekkiej panice, ale całkiem rozsądnie, bo mamarcela wbrew pozorom rozsądną kobietą jest. W panikę wpadła o dziwo dopiero wówczas, kiedy usłyszała odgłosy schroniska, albowiem w ogóle go nie było widać. Znaczy się schroniska. A jeszcze te stawy rozliczne i zimne, nie wiadomo za bardzo gdzie leżące. Zaczęła więc mamarcela iść, usiłując się wpatrywać we własne stopy, których też nb zbyt dokładnie nie widziała. I wtedy tuż przed mamarcelą wyłonił się z mgły niedźwiedź. Jako żywy w całej niedźwiedziej okazałości. mamarcelę wbiło ze strachu w podłoże, ale dźwięku żadnego nie wydała. Niedźwiedź też stanął, wpatrując się w mamarcelę. W końcu mamarcele nerwy nie wytrzymały i z jej ust wydarł się żałobliwy pisk. I wtedy niedźwiedź też pisnął jeszcze cieniej. Nawet sie odezwał ten niedźwiedź. "Niech się pani nie boi,- powiedział- bo ja sie pani boję jeszcze bardziej." Lubię mgłę. Niedźwiedzie też lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater misiowa historia 20.10.05, 12:11 w mojej wersji: Wracam ja sobie lat temu parę, od Marysieńki w domowe pielesze, co wiązało sie ze spacerem piętnastominutowym przez park Wypoczynku i Kultury, w którem różne stwory leże swe mają - sarenki, zające, lwy, hipopotamy i tym podobne. Stan mój lekko nietrzeźwy, ale stabilny. No i tak sobie tupie rozmyślając o tym i owym, jak to w jesienny mglisty wieczór zazwyczaj bywa i na raz coś sporego i kudłatego warczy na mnie z krzaków. A krzaków było w okolicy mnóstwo. Papieros odkleja mi się od twarzy, dredy się prostują, dłonie wpadaja w drżenie a gardle wzbiera okrzyk 'o k..wa! Niedźwiedź!!!' Będąc młodzieńcem swiadomym, że mieszkam w pobliżu ZOO, i że zwierzakom w niewoli czasmi odbija i wyruszają na piesze wycieczki w ogóle nie wziąłem pod uwage alternatywnych opcji i dałem w długa w tempie ponadswietlnym. Trzy zakręty dalej, w stanie przedzawałowym, natykam się na faceta z gwizdkiem treserskim, a wokół niego parkę mastifów, ktora to grupa czeka na psiunia trzeciego, co poszedł sobie w krzaki... Zdecydowanie poczułem się jak idiota:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: misiowa historia 20.10.05, 12:24 Widać każdy ma swojego misia, co to na niego z krzaków warczy. A ja juz myslałam, że mam monopol na głupie przypadki. :) Swoją drogą niedźwiadek w Tatrach w porównaniu z niedźwiedziem w Katowitz zdecydowanie trąci banałem.A poza tym ten mój nie warczał. pozdro. A spiderka, jak nie ma tak nie ma!?! Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Potwory leśne 24.10.05, 14:38 Opowieści Mamarceli i Mózgożercy przypomniały mi straszne i niesamowite przeżycie w jednym z krajów ościennych. Wieczór przechodzący powoli w noc, trzeba jakoś wrócić do bazy. B. ślepy jak kret idzie przez las, ścieżką wydeptaną przez Dzikie Zwierzęta, jaką widzi tylko w marnej poświacie księżyca. Nagle... Z przodu, nieco w krzakach szelast, trzask łamanych gałązek, jakieś sapanie i szamotanie. Pomiędzy zaroślami zamajaczyła sylwetka jak nic na 2,5 metra wysoka i niemożliwa do zidentyfikowania. Ranyjulek! Wmurowało mnie na amen, oczy wypatruję, co to z chaszczy wylezie i od czego zginę. I w końcu wylazło. Otrzepało się na ścieżce, rozgląda się i stoi. No to ja też stoję, bo nie wiem w jaką stronę spierniczać. We wszystko można byłoby uwierzyć, ale nie w to, że nocą w litewskim borze można zobaczyć zmutowanego, gigantycznego Kaczora Donalda. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Potwory leśne 24.10.05, 14:50 Jak to? mamarcela jest istotą obdarzoną bujną wyobraźnią oraz potomkiem grywającym w różne zmutowane gry, ale nawet ona nie może sobie zmutowanego kaczora donalda w ostępach puszcz litewskich wyobrazić. Tego nawet Mićkiewicz nie przewidział. Czy to było jasnowidzenie jakoweś naszego drogiego Bruna, który w pomroczności jasnej wczorajsze wybory przed oczami duszy swojej w metaforycznej postaci ujrzał? pozdrawiam mamarcela bez Stillera za to już z drugim bratem Franny Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: Potwory leśne 24.10.05, 15:12 > Czy to było jasnowidzenie jakoweś naszego drogiego Bruna, który w pomroczności > jasnej wczorajsze wybory przed oczami duszy swojej w metaforycznej postaci > ujrzał? niestety nie. Potem się okazało, że w pobliskim mieście uroczyście zakończono sezon turystyczny. Były różne atrakcje - fajerwerki, parady, postaci disnejowe rozdające cukierki etc. A po imprezie Kaczor Donald też zapragnął wrócić do bazy przez las i też się zabłąkał w ostępach matecznika. Ale dlaczego nie zdjął sobie łba kaczego, tylko szedł filując przez otwór w dziobie, tego nijak nie zrozumiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Potwory leśne 24.10.05, 15:19 Pewnie mu zimno bylo albo padal deszcz. Ja juz tez rozne przedziwne rzeczy na siebie wdziewalam wiec rozumiem czlowieka. Najwygodniejsze byly bluzy- polary wciagane na nogi. Komfort chodzenia byl zapewniony, do wspinania niestety trzeba bylo rozebrac. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Pan Kaczeusz 24.10.05, 15:21 Kaczor widac sie naogladal Donnie Darko i zapragnal byc zrodlem niespodziewanych wydarzen, powrotow w czasie i niepokalanych smierci. W litewskiej wersji jezykowej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Pan Kaczeusz 24.10.05, 15:27 Ja bym sie jednakże upierała, iż poza wszystkim (także skojarzeniami filmowymi - jeszcze mi się kilka łbów filmowych majaczy) był to znak od niebios, proroctwo samospełniające sie, że przyjdzie kiedyś Brunowi wybierać pomiędzy Donaldem a Kaczorem. Ale i tak w dziedzinie potworów leśnych the winer is Brunosch Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch ba! 24.10.05, 15:34 gdyby to człowiek miał taki dar profetyczny, żeby przewidywać wydarzenia z wyprzedzeniem ośmiu lat, to mógłby żyć spokojnie szepcąc sobie: "a nie mówiłem?!" Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 20.10.05, 16:36 Kolejne bezczelne zżynanie z Amelii, czyli co Kwiecienka lubi najbardziej: 1. poranna kawa, biała & bez cukru, koniecznie w ulubionym kubku nr1, czyli z napisem Ohne Dich ist alles doof lub w kubku nr2, czyli z narysowaną kolorową mapą Chorwacji 2. kieliszek białego wina w wiosenny/letni i czerwonego w jesienny/zimowy wieczór 3. zanurzanie palców w ułożoną na moich kolanach męską czuprynę (ewentualnie czułe mizianie po wygolonej czaszce) 4. nowy biustonosz (biały lub kolorowy) 5. TWA 6. podróż PKSem do babcinego miasteczka 7. pierwsze płatki sniegu na bezwstydnie wywalonym języku 8. a musiaca portuguesa & die deutsche Grammatik 9. spotkania z pisarzami & wieczory literackie 10. seks (hmmm, trochę bezwstydności na forum nie zaszkodzi...) i tak wogóle to raczej optymistką jestem (oprócz tego gapa i śpioch), szukam szczęścia w życiu i lubię każdą porę roku :-)))) na całe szczęście wokół mnie kręcą się też tylko tacy ludzie... a przynajmniej nie skrajni pesymiści a poza tym, tylko optymiści i poszukiwacze czegoś (sensu, szczęścia...) w życiu świadomie idą na studia filozoficzne, przynajmniej tak wynika z moich obserwacji :-) pozdrawiam Kwiecienka Optymistycznie Pozdrawiająca Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela mamarcela a bieganie z radości 20.10.05, 22:59 odcinek II telenoweli optymistycznej ze specjalna dedykacja dla Bruna Sz. mamarcela jest nałogową optymistką. mamarcela jest optymistką niereformowalną. Powiedziałabym więcej mamarcela jest optymistka patologiczną. Co nie znaczy wcale, że nie zdarzają sie mamarceli depresje jesienne, melancholie zimowe,, zadumy przedwiosenne, nastroje marudne, ba nawet cierpiętnicze, a nawet nasgłe ataki czarnowidztwa. Zdarzaja sie i to zupełnie często. mamarcela jest także osobą, u ktorej łzy są zawsze tuż pod powiekami toteż płacze często i to nie tylko w smutnych okolicznościach (przyrody!).Jednak zasadnicze jestestwo mamarceli jest idiotycznie optymistyczne. mamarcela idzie przez życie jakby nic się nie liczyło oprócz tu i teraz. Jak głupi Iwan z rosyjskich bajek. Jak jakaś rąbnięta w łeb Pollyanna a rebours, która co prawda widzi, że świat wokół jest na maksa paskudny, ale za to jaki śmieszny. "Ja to sie cieszę byle czym" - powinien brzmieć hymn mamarceli. A kiedy mamarcela jest szczególnie czymś ucieszona wtedy biega. Nie, nie uprawia wówczas joggingu. Do joggingu musiałaby włożyc ulubione adidaski i dresik wygodny. Z radości mamarcela biega spontanicznie. Z kuchni do pokoju. Do autobusu. Po parkowych alejkach. Niezdarnym kurcgalopkiem. Czasami tez podskakuje jak jakiś przygłup, ale to raczej bez świadków. Idiotyczny charakter mamarceli najlepiej charakteryzuje poniższa anegdotka. Luty. Wiatr. Wygwizdów pełny pomiędzy wysokimi blokami Marymontu. mamarcela idzie na jakąś imprezę w towarzystwie swojego kumpla M. Wesolutka, bo coś się jej bardzo miłego w pracy zdarzyło, a i impreza na pewno coś równie miłego przyniesie. Radość ją rozpiera. Proponuje więć M.: "Ścigajmy się do windy." Wpadają do tej windy zziajani. Jadą na 13 piętro, więc długo. Winda rzęzi, sapie, telepie sie niemal w przedśmiertelnych drgawkach. I nagle mamarcelę ogarnia gwałtowny atak czarnowidztwa; Jezus, Maria, zaraz się urwie, rozleci, a może w ogóle będzie koniec świata, wszyscy kiedyś umrzemy, dzieci w Afryce głodują.Płakać jej się chce. -M. - mówi do kumpla - co to będzie, jak ja kiedyś nie będę już mogła biegać. - Nie martw się. - odpowiada kolega, patrząc w załzawione oczy mamarceli - Jak cię znam to na pewno coś sobie wymyślisz. Chociażby wyścigi w fotelach na kółkach.- A może o to właśnie w życiu chodzi? O te metaforyczne wyscigi w fotelach na kółkach? mamarcela w nastroju melancholijnym chociaż zawsze i wszędzie optymistka Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Patologiczna optymistka:) 21.10.05, 14:55 Pięknie to opisałaś: patologiczna optymistka ze łzami tuż pod powiekami. To ja! Znaczy miewasz huśtawkę nastrojów? Bo ja dość często. Zdarzyło mi się dawno temu nawet założyć na ten temat wątek i dzięki temu, że nasz drogi Broch wystapił z teorią o cyklotymii, rozwineła nam się wtedy całkiem fajna dyskusyjka;) Polecam. Nazywało się toto Nic mnie nie cieszy. Twój opis biegania z radości, uswiadomił mi, że tak jak nie do końca mam opracowane metody walki z dołami, tak nie umiem wystarczająco żywiołowo manifestować radości. Zresztą zauważyłam, że coraz cześciej takie manifestacje są niezbyt dobrze widziane przez tak zwany ogół. I coraz rzadziej zdarza mi się zjawisko przez Ciebie opisywane "ja to się cieszę byle czym". Moje otoczenie odbiera to jako skrajna naiwność, żeby nie powiedzieć infantylność i traktuje mnie co najmniej protekcjonalnie, co zaczyna mnie czasami denerwować. Ale cieszy mnie, że takich nieuleczalnych optymistów jest więcej:) Pozdrawim szczególnie serdecznie za powinowactwo duchowe:))) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Patologiczna optymistka:) 21.10.05, 16:12 Wiesz, Dario, ja chyba nie mam osobowości cyklotomicznej tylko po prostu bardzo mały rozumek, który nie pozwala mi ogarnąc i wyobrazić sobie wszystkich czyhających wokół niebezpieczeństw. A one nie tylko czyhają, ale nagle zwalają się na łebek nawet misiom o bardzo małym rozumku. I czasami przychodzą z zupełnie niespodziewanej strony, tak jak do mnie dokładnie godzinę temu. Spowodowało to oczywiście natychmiastowy spadek nastroju i atak frustracji. Ale... Nie byłabym patologiczna optymistką, gdybym nie stwierdziła, że i tak nie warto byłoby martwić się na zapas, bo choćbym myślała 100 lat to takiego akurat scenariusza nie wymyśliłabym. Życie jest bowiem nieprzewidywalne. Pozdrawiam mimo wszystko optymistycznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
eva.68 Re: Patologiczna optymistka:) 21.10.05, 16:35 Nawet osoby o pesymistycznych skłonnościach nie są w stanie przewidzieć Wszystkich Katastrof Świata. A patologicznym optymistom o wiele łatwiej wychodzić z dołków, do których wtrącają Niespodzianki Przychodzące z Zupełnie Niespodziewanej Strony. W tym przypadku "mały rozumek" to zdecydowana zaleta. Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: frakcja optymistów 21.10.05, 09:50 Seks dopiero na 10. miejscu? A ja myślałam, że coś ze mną nie tak, bo u mnie dopiero na 2., po spaniu :) Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 21.10.05, 12:20 niniejszym prostuję: kolejność przypadkowa, wymienione przyjemności tworzą tę listę jako całość no kto by postawił kawę wyżej niż seks :-))) po prostu akurat miałam w zasięgu ręki właśnie kubek kawy... pozdrawiam Kwiecienka (z Którą Wszystko w Porządku) Odpowiedz Link Zgłoś
jottka re 21.10.05, 12:27 kwiecienka1 napisała: > no kto by postawił kawę wyżej niż seks :-))) większość wyrafinowanych intelektualistów:) zwłaszcza o 10 rano przed rozpoczęciem zajęć Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: re 21.10.05, 13:02 uważam się za intelektualistkę :-)))) moje zajęcia z reguły zaczynają się o 8 (aaaaaaaaaaa, niestety to prawda) te późniejsze (o 10) są 80 km dalej, więc i tak muszę wcześnie wstać przed zajęciami zawsze jest kawa zdarza się, że przed kawą jest seks... to by było na tyle w temacie :-))) pozdrawiam Kwiecienka Uściślająca Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Ad Kawa fajna 24.10.05, 15:35 Dla milosnikow Kawy, nie tylko malinowej. www.pbfcomics.com/temporary/PBF057ADSuperLeague.html Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 do Braineatera 21.10.05, 16:53 :-) wkręcam się w optymistyczny wątek bom dziś optymistyczne nastrojona oto czego od Ciebie chcę: * kiedyśtam pisałeś o książce, której pierwsze zdanie brzmiało: "Był to dzień, w którym eksplodowała moja babcia." Nie podałeś wtedy tytułu - czy możesz zrobić to teraz? specjalnie dla mnie, plisss * masz może "Stillera" Maxa Frischa? poszukuję tanim kosztem, czyli chętnie pożyczę... wiem, nieprzyzwoicie Cię wykorzystuję - bzytka Kwiecienka :) pozdrawiam Kwiecienka z Nadziejami Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Weekend optymistyczny! 21.10.05, 16:55 Podazajac za bezcenna porada Mamarceli wlasnie mam zamiar rozpoczac weekend kurcgalopkiem po wydzialowych schodach w kierunku domowym. Ma sie zamiar (on=weekend) skladac ze sporej ilosci podrozowania, ergo sporej ilosci czytania (przynajmniej 5 godzin w pociagu), moze tez ze sporej ilosci odsypiania, na pewno z malej ilosci zabierania sie za prace i frustrowania w zwiazku z brakiem jej efektow - ogolnie ma byc wszechstronnie optymistyczny. Czego Wam z FO (ktorzy sie tego spodziewacie) i Wam z FP (dla ktorych bedzie to niezwykle zaskoczenie) goraco zycze. Niech sie nam rzeczy mile z naszych wczesniej zamieszczonych list przydarzaja licznie i efektownie, Wasz nienietoperz Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch wyzwanie: 23.10.05, 22:47 No i ? jakiś optymistyczny komentarz poprosimy... :E Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: wyzwanie: 23.10.05, 22:53 O ile nie zdoła zmienić konstytucji to na drugą kadencję go na pewno nie wybiorą... Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: wyzwanie: 23.10.05, 22:54 i tej myśli/nadziei będziemy się obsesyjnie trzymać :-))) pozdrawiam Kwiecienka na Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: wyzwanie: 23.10.05, 23:14 etam, nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej:) jak powiedział apokryficznie dzielny wojak szwejk i spokojnie obserwował ciąg dalszy następujący Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 18:20 Ponieważ nikt tutaj nic nie pisał od dawna a Noida w "bratnim" wątku złorzeczy na zimę postanowiłam (po wstępnym odespaniu dyżuru nocnego w dwóch turach) dać odpór frakcji P. 1. Dzień jest już taki dłuuuuugi że wracając dziś rano z pracy nie musiałam włączać lampek rowerowych bo było jasno, hurra! 2. Dzień jest już tak dłuuuuugi, że nawet przymarznięte do drzew ptaki zdecydowały się na wstępne odmarznięcie i coraz głośniejsze trele przedwiosenne! 3. Luty jest krótki, więc pierwsze oznaki wiosny, możliwe do zaobserwowania w marcu już tuż tuż! Jak kiedyś się tutaj zgodziliśmy - taka przed-radość jest najbardziej radosna :))) Noido! Na mokre buty są różne praparaty szprejowate, które buty nawet z materiału, weluru i innych dziwnych impregnują :) Okutanie ciała można zwiększyć lub zmniejszyć, w zależności od zapowiadanej na dany dzień temperatury. -12? OK, dodatkowy sweter pod kurtkę, podwójne rękawice i ciepły szalik. -3? Szalik bawełniny, sweter zamieniony na coś swetropodobnego ale z bawełny, rękawiczki normalne. itd itp. Übung macht Meister. Na mokre spodnie nie mam sposobu (oprócz powieszenia ich na kaloryferze po powrocie do domu) I już uciekam na wszelki wypadek, gdybyś chciała mnie za nadmierny optymizm i matczyne rady zbluzgać ;))) Pozdrawiam, jeżeli jakiś optymista pojawi się na horyzoncie.... Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 19:10 jeeeestem! to znaczy optymistka na horyzoncie (popołudniu się ździebko zdenerwowałam, ale już ok) mam dziś bardzo optymistyczny nastrój w domu - jutro Najlepsza mojej siostry wychodzi za mąż i w związku z tym ja & moja przyjaciółka (nie Najlepsza) w ramach prezentu zaoferowałyśmy opiekę nad dzidzią państwa młodych (Margolka ma 4 miesiące) od jutrzejszego ranka do niedzieli popołudniu :-))) optymistyczny nastrój polega na: * lekkim podekscytowaniu (jutro będzie tu dzidzia) * uldze (będzie tu tylko do niedzieli, potem wszystko wróci do normy, no i nie będę z nią sama) mam tylko nadzieję, że nie będzie marudna w nocy, podobno nie jest... pozdrawiam Kwiecienka od Jutra z Margolką Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 19:30 Też się zgłaszam w charakterze optymistki (patologicznej w końcu) chociaz zimy mam dość, na wszystkich spodniach ślady od soli, dupę jak trzy kobyły (według nomenklatury noidowej), a raczej jak średni wieloryb, ciasto kokosowe pieczone na imprezę dla mojej córki (bez ciasta jej podobnoo nie wpuszczą) po raz pierwszy od trzystu lat kompletnie mi nie wyszło, kryzys finansowy związany z zagubieniem dokumentów i niemaniem jeszcze nowych narasta, związana z tym kryzysem jest niemożność kupienia sobie niczego ku tzw. pokrzepieniu serc ALE tak w ogóle jest fajnie i na dodatek dzisiaj wieczorem i w nocy jestem bezdzietną matką, co czasami jest po prostu każdej matce niezbędne P:) mamarcela z roiboosem waniliowym, Bjork i w nastroju "ja to się cieszę byle czym", czego i Wam życzę Odpowiedz Link Zgłoś
awo_omama Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 19:48 Jestem nieustającą optymistką od trzech i pół miesiąca, od kiedy pojawiła się mała Ignacja. I nic i nikt nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. Na dłużej, bo na chwilę to owszem, ale to się w ogólnym rozrachunku nie liczy. O, ale wczoraj miałam przerwę w swoim optymizmie...Z powodu przearcypotwornego kaca. Ale tak to niestety bywa czasem, zwłaszcza po długiej przerwie... Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 19:53 :-))) gratuluję małej Ignacji! wszystkiego najlepszgo, dużo zdrówka i mniej porażających kaców na przyszłość :) (właśnie, może by tak częściej trenować? w ilościach przyjaznych Ignacji oczywiście) pozdrawiam Kwiecienka, Mieszanka Krakowska & Alternatywy 4 (już za chwilkę) Odpowiedz Link Zgłoś
awo_omama Re: frakcja optymistów - reaktywacja 10.02.06, 23:03 Ilości przyjazne Ignacji są praktykowane,ale ilości nieprzyjazne - nie! Stąd te potwory!Ech... Pozdrawiam dlugo po Alternatywach Odpowiedz Link Zgłoś
broch Kandyd 10.02.06, 23:33 a u mnie pogoda jest sliczna i w ogole chce sie "rzyc" na tym najlepszym ze swiatow. Wiosna za pasem i nawet jesli sniegi gdzies zaleguja, to skoncza sie niedlugo i trawka zakwitnie, ptaszki podspiewywac beda, a jesli nie to i wodeczka sie znajdzie na rozgrzewke i towarzystwo i bedzie slicznie :)) Naprawde :) Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: Kandyd 10.02.06, 23:51 Od "prostaczkowatości" wolę i namiętnie uprawiam optymizm w wersji Misia Uszatka. On zawsze ma dobrą radę, wyjście z sytuacji pogodne i mądre, lubi każda porę roku. Jest boski.:D Odpowiedz Link Zgłoś
noida To ja proszę tę dobrą radę. 11.02.06, 00:19 Ubrałam się w spódnicę, dzieki czemu kobyłowatość tyłka jakby znikła, ale za to podwiewa od dołu, więc na jedno wychodzi. W ogóle to się napiłam piwa (w Pracovni ;-) i jakoś nie pomogło. Skoro mnie już nawet alkohol nie pomaga to chyba źle?? Noida Pesymistyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: To ja proszę tę dobrą radę. 11.02.06, 00:46 Ja też po dwóch piwach! Magia czy transeksualne fluidy?:))) Podwiewa? mam na to radę. Trzeba szybciej chodzić!:)) Nastepuje przemiana enargi kinetycznej w cieplną poprzez tarcie.:)) A kobyłkowatość ma swoich zagorzałych miłosników, możesz uwierzyć mojemu męskiemu doświadczeniu. W koncu trochę siebie znam. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 2 dobre informacje 12.02.06, 16:57 :-) jeśli ktoś chciałby być optymistą, ale mu z różnych przyczyn się nie udaje to dla ułatwienia podaje dwie pozytywne informacje: - zlikwidowano znaczki skarbowe!!! koniec lizania w urzędach (nie mylić z podlizywaniem się, wciąż legalnym) - w Turynie Justyna Kowalczyk zajęła 8 miejsce w biegu na 15 km (osobiście uważam to za bardzo dobrą informację i bardzo się cieszę, no i zaraz zaczną się skoki, więc idę tzrymać kciki za chłopaków) pozdrawiam Kwiecienka z Resztkami Tortu Weselnego & Kawą Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Ano własnie! 12.02.06, 22:51 kwiecienka1 napisała: ) > - w Turynie Justyna Kowalczyk zajęła 8 miejsce w biegu na 15 km (osobiście > uważam to za bardzo dobrą informację i bardzo się cieszę, Ja tez się ucieszyłem bo lubie biegactwo na deskach, Justyna sympatyczna wielce i fajnie że jej sie udało! Odpowiedz Link Zgłoś
eva.68 Re: Ano własnie! 13.02.06, 08:22 Małyszowi też się udało (nie mówiąc o niezłych odległościach reszty polskich skoczków), uważam. Ale pewnie nie jestem w większości. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Mniejszość 13.02.06, 08:43 Pewnie jesteś w mniejszości, ale za to w dobrym towarzystwie - napisała jak zwykle skromna do bólu mamarcela. Nienawidzę tego napalania się na medale, nawet w przypadku jeśli tak naprawdę to szanse są mninimalne. Głupie ludzie siedzą przed telewizorami słuchają tych napalonych i potem zamiast się cieszyć z siódmego, czy ósmego miejsca pomstują. I jeszcze się do jednego przyznam, chociaż to zdecydowanie "zła emocja" jest - w przypadku skoczków podniebnych cieszę się jeszcze (wiem nie powinnam, ale co mam zrobić jak tak jest), że nie wygrał Ahonen. Niby nic do niego nie mam, niby Fin więc powinnam lubić, ale cóś nie bardzo. Pewnie dlatego, że w przeciwieństwie do większości skoczków jakiś taki spięty, bez radości, a poza tym już i tak dużo nawygrywał - niech się teraz inni pocieszą. Ładniej to robią od niego. :) P:) mamarcela - zła kobieta (a kto mówił, że nie!) Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: Mniejszość 13.02.06, 10:48 Rewelacyjnym powodem do optymizmu jest taki obrazek z Olimpiady. Pędzi sobie saneczkarz, nagle przekręca go i już pruje na 4 literach, ale saneczek z rąk nie puszcza. Przepisy mówią, że dopóki trzyma w keru sanki, może kontynuować. Jedzie na tyłku kilkadziesiąt metrów (rynna to niezła szklanka!), wsiada na saneczki i... jedzie dalej, choć wie że zajmie 45 miejsce. Na mecie usmiecha się i wzrusza ramionami, "trudno wywaliłem się..".:)) Jak to dobrze, że są jeszcze sporty, na których nie da się zarobić dolarów lub euro.:))) Miłego dnia życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: frakcja optymistów 13.02.06, 08:26 Informuję, że o godzinie 6:20 rano jest już jasno, nie sypie snieg, tramwaje jeżdżą punktualnie. Mnie to wystarczy do optymizmu porannego:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: I to się nazywa wzorcowy optymizm! 14.02.06, 12:24 Mały, niewinny dowcip - tak dla zwiększenia poziomu optymizmu: Nauczycielka pyta Jasia: - Jasiu, kim są bracia Kaczynscy? - To są ci co zagrali w filmie "O dwóch takich co ukradli księżyc", a jak dorośli to założyli PiS. - A co oznacza skrót PiS? - Podpieprzymy i Słońce! pozdrawiam Kwiecienka Opozycjonistka Odpowiedz Link Zgłoś
eva.68 Re: Też dowcip 14.02.06, 13:18 Mój kolega w statusie gg miał opis: "Dokąd idziesz polsko? W PiS-du idę sobie". Właśnie mnie naszło, że to może bardziej do tego drugiego wątku? Ewa w tematycznej rozterce P:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Jest świetnie 15.02.06, 21:22 Dziś po raz pierwszy od baaardzo długiego czasu udało mi się czytać na przystanku, znaczy było na tyle jasno o 17, że byłam w stanie czekając na autobus trochę sobie poczytać. Dzień jest naprawdę dłuższy!!!!!!! Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
eva.68 Re: Jest świetnie 15.02.06, 21:39 I ptaki śpiewają. Całkiem głośno i jakoś tak...wesoło. :) Odpowiedz Link Zgłoś
amber.mhm Re: frakcja optymistów 21.04.06, 08:57 Odgrzebałam ten wątek, bo po odwiedzinach we wczesnowiosennym zoo - patrz wątek braineatera - zrobiło mi sie ciut smutno, a przecież ostatnio jestem w całkiem optymistycznym nastroju. Tak więc należy znaleźć kilka powodów dla których ten optymistyczy nastrój trwać powinien. 1. Wiosna nareszcie nadeszła. 2. I weekend nadchodzi w tym tygodniu tak jakoś szybciej. 3. Moja portmonetka po wczorajszych zakupach jest o 27 zł lżejsza, za to na półce zrobiło się o trzy książki ciaśniej. 4. Chociaż jeśli chodzi o orgodnictwo moje doświadczenie jest żadne, to jednak zioła które posiałam wylazły z ziemi i cieszą oczy. (Mam nadzieję że nie trafi je szlak później podczas przesadzania.) 5. Dzisiaj w telewizji będą pokazywane dwa filmy Wong Kar-Waia co mnie bardzo cieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: frakcja optymistów 21.04.06, 10:33 kupiłem świetlickiego. I jest nowy pearl jam. I moge wreszcie do pracy na rowerze. Jest cudnie. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu jeszcze więcej radości 22.04.06, 13:53 1. Podczas gdy ja przez dwa tygodnie cieszyłam się życiem i podobnymi sprawami w Polsce, tutaj stopniał wszystek śnieg i dzisiaj też mogę nawet tutaj założyć sandały, hurra! 2. Coraz mniej boli mnie gardło zarażone warszawsko-krakowskim wirusem, hi hi. 3. Widziałam kilka filmów, z których polecam gorąco czeską słodko-gorzką komedię "Opowieści o zwykłych szaleństwach" a zdecydowanie odradzam polską nieudaną podróbę Barei "Czeka na nas świat". 4. Czytam sobie "dostaną" autobiografię Mrożka. 5. Za chwilę jadę na pocztę odebrać jakiś tajemniczy list polecony. 6. Mam się z czego odchudzać :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 21.04.06, 14:37 wogóle jest cudnie :))) * pogoda cudna * jutro pogoda też ma być cudna * pojutrze i dalej również * wróciłam już do domu * jutro mam 4h niemieckiego (jakieś zaległe) * na obiad/kolację robię dziś naleśniki z kremem kasztanowym pozdrawiam Wesoła Kwiecienka z Powrotem w Domu (to znaczy na razie w sklepie, w domu będę po 18) Odpowiedz Link Zgłoś
quarantina Re: frakcja optymistów 21.04.06, 14:39 Mnie też wydaje się, że jest cudnie. Cudniej chyba już nie może być. Krem kasztanowy bardzo mnie zaintrygował. Kojarzę syrop klonowy, ale krem kasztanowy nie:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 21.04.06, 15:03 krem kasztanowy = przecier z kasztanów jadalnych z cukrem, czasami z wanilią do kupienia w każdym większym sklepie spożywczym jest baaardzo słodki, więc jeśli dodaję go do naleśników (smaruję cieniutko, jak dżemem) to do ciasta nie daję tyle mleka co zwykle, tylko mieszam pół na pół z wodą (żeby całośc nie była za słodka) wsamkurat na piątkowe popołudnie :) pozdrawiam Kwiecienka z Głową w Chmurach Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: frakcja optymistów 21.04.06, 17:07 1. Czytam "Szakrłatny płatek..."; 2. Wygrałam w konkursie sms-owym bilet na film "Good bye Lenin"; 3. Dostałam zwrot podatku, w związku z czym mam w tym miesiącu nieco więcej kasy; 4. Kupiłam dzisiaj nowe buty; 5. Zarezerwowałam samolot, wybieram się w czerwcu za granicę na prawie miesiąc; 6. Jeśli to coś wypali, może zarobię, zarobię, zarobię wreszcie solidne pieniądze! 7 Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: frakcja optymistów 21.04.06, 21:16 Tez czytam "Platek" (jestem w polowie i mam nadzieje, ze pogadamy o tej ksiazce, choc na pewno nie bedzie to obiekt bardzo powaznej dyskusji... na razie powiem tylko, ze tytul wydaje mi sie coraz glupszy!) Pogoda jest super. Ale mimo to dopadla mnie melancholia, bo Mihai wyjechal na 10 dni i jestem sama (pozytyw: moge pracowac bez ograniczen) Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: frakcja optymistów 21.04.06, 21:32 też mam "Szkarłatny płatek..."! zaczęłam dziś w pociągu z Warszawy, do końca weekendu chyba skończę no, chyba, że mnie znowu ktoś gdzieś wyciągnie... pozdrawiam Kwiecienka i KOntynuacja MIłego Wieczoru :) Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: frakcja optymistów 21.09.06, 23:24 Wszystkie postulaty zrealizowane oprócz punktu nr 6 :( Odpowiedz Link Zgłoś