beatanu
08.09.05, 14:43
Wczoraj wieczorem umówiłam się z przyjciółką na kawowe pogaduchy w wielkiej
księgarni w Sztokholmie. Przybyłam o wiele wcześniej, z zamiarem podczytania
sobie jakichś nowości (nawet zabrałam się za "Bez krwi" Bericco ale jakoś
mnie nie wciągnęło) i okazało się, że zupełnie niespodziewanie załapałam się
na trwające już spotkanie z jednym z najbardziez uznanych i lubianych pisarzy
starszego pokolenia - Torgny Lingdrenem (po polsku wyszła chyba tylko jedna
powieść -"Droga wężowa na skale", a "Trzmieli miód" ma się niebawem ukazać w
serii lit. skandynawskiej u Santorskiego) I tak słuchając sobie opowieści
pisarza i czytanych fragmetów nowej książki i zaczęłam się głęboko
zastanawiać. Kupić tę powieść i ustawić się w kolejce po autograf, czy nie?
Tylko po co mi książka, co do której nie jestem pewna, czy mnie zachwyci
(przeczytałam jego 1,5 wcześniejszych powieści i jakoś tak bez większego
entuzjazmu...). Wydatek spory (zazwyczaj czekam rok i kupuję o niebo tańsze
wydania kieszonkowe albo idę do biblioteki) ale z drugiej strony może fajnie
byłoby mieć jego autograf, pisarz już w podeszłym wieku, może już nigdy nie
będę miała takiej okazji... A z trzeciej strony, co zrobić z tymi wszystkimi
nieprzeczytanymi ksiażkami, które zbierają kurz tu i tam, bo w regałach już
się nie mieszczą... A może podarować mężowi pod choinkę? Ale przecież jego
też Lindgren nie zachwyca.... I tak sobie kombinowałam strasznie długo. W
końcu opcja snobistyczna przegrała ze zdrowym rozsądkiem.
Czy wy też tak miewacie? Tzn nie chodzi mi o nieplanowane spotkania
autorskie, ale takie męczące czasem ciut wahania przed zakupem, tudzież nie-
zakupem jakiejś książki, płyty, filmu?
Beata :)