pazerny
31.10.05, 18:08
samiec gatunku "homo" to brzmi dumnie z tego chocby powodu, ze jest
on "sapiens" jesli chodzi o zdobywanie samic. Samce jeleni na przyklad tluka
sie przez kilka godzin lbem o leb, zeby ustalic, ktory bedzie kopulowal
samice ( czekajaca obok, pilujaca sobie paznokcie i zastanawiajaca sie w
duchu, dlaczego los zwiazal ja z tak kretynskim gatunkiem), podczas gdy
u "homo" tego typu zachowania wyginely wraz z XIX-wiecznymi tawernami dla
okretowych majtkow i zostaly odeslane raz na zawsze do swiata fantazji
sztubakow, gdzie znajduja swoj jedyny azyl. Natomiast w kwestii utrzymania
zdobytej samicy przy sobie, to jest wlasciwego obchodzenia sie z nia, samiec
ludzki jest tak glupi, ze nawet jelen pospolity wyglada przy nim na
intelektualiste. Z powodu zlozonych procesow hormonalnych i reakcji
chemicznych zachodzacych w ich mozgach mezczyzni chca odkobiecic
kobietewymuszajac na niej takie widzenie swiata, takie reagowanie na kazde
zjawisko i takie odczuwanie wszystkiego, jakie wydaje sie im jedynie
logiczne, czyli po prostu prawidlowe. Ma to tyle samo sensu, jakby bocian
zmuszal wiewiorke do jedzenia zab. Dlatego wiewiorki sie buntuja, a bociany
uwazaja je za idiotki, i tak sie to kreci od stworzenia swiata.
Najprostsza i dlatego najczestsza forma buntu samicy sa zdrady seksualne.
Czy milosc potrafi nad tym zapanowac?