Dodaj do ulubionych

Samiec samcowi samica?

31.10.05, 18:08
samiec gatunku "homo" to brzmi dumnie z tego chocby powodu, ze jest
on "sapiens" jesli chodzi o zdobywanie samic. Samce jeleni na przyklad tluka
sie przez kilka godzin lbem o leb, zeby ustalic, ktory bedzie kopulowal
samice ( czekajaca obok, pilujaca sobie paznokcie i zastanawiajaca sie w
duchu, dlaczego los zwiazal ja z tak kretynskim gatunkiem), podczas gdy
u "homo" tego typu zachowania wyginely wraz z XIX-wiecznymi tawernami dla
okretowych majtkow i zostaly odeslane raz na zawsze do swiata fantazji
sztubakow, gdzie znajduja swoj jedyny azyl. Natomiast w kwestii utrzymania
zdobytej samicy przy sobie, to jest wlasciwego obchodzenia sie z nia, samiec
ludzki jest tak glupi, ze nawet jelen pospolity wyglada przy nim na
intelektualiste. Z powodu zlozonych procesow hormonalnych i reakcji
chemicznych zachodzacych w ich mozgach mezczyzni chca odkobiecic
kobietewymuszajac na niej takie widzenie swiata, takie reagowanie na kazde
zjawisko i takie odczuwanie wszystkiego, jakie wydaje sie im jedynie
logiczne, czyli po prostu prawidlowe. Ma to tyle samo sensu, jakby bocian
zmuszal wiewiorke do jedzenia zab. Dlatego wiewiorki sie buntuja, a bociany
uwazaja je za idiotki, i tak sie to kreci od stworzenia swiata.
Najprostsza i dlatego najczestsza forma buntu samicy sa zdrady seksualne.
Czy milosc potrafi nad tym zapanowac?
Obserwuj wątek
    • to-wlasnie-ja Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 19:10
      Zapanowac nad czym? Sprecyzuj. Witam :)
      • pazerny Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 19:11
        Zapanowac nad opisanymi sposobami postepowania.

        Dobry wieczor
        • to-wlasnie-ja Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 19:16
          Samca, samicy, czy oboja?
          • pazerny Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 19:17
            Oczywiscie, ze obojga! Czy w zwiazku tylko jedna strona jest odpowiedzialna za
            jego jakosc? Chyba jednak obydwie strony. Wiec? Uczucia laczy przeciez dwoje
            ludzi. Jednostronne jest bez sensu!
            • to-wlasnie-ja Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 19:27
              Jedynie madra milosc potrafi nad tym zapanowac.Bo tylko taka rozumie, ze zarowno kobieca jak i meska psychika jest różna. Nie lepsza i nie gorsza, tylko różna.
              Kochajac przyjmujemy te polowke z calym dobrodziejstwem inwentarza .
              Nie porownywalabym jednak "homo sapiens" oboja plci zreszta do zwierzat. One milosci nie znaja. Znaja jedynie instynkt zachowania gatunku.A skoro najsilniejszy ma najwieksze szanse przetrwac, dlatego tez sie tluka, aby te sile wyprobowac i okazac.Daje to potem gwarancje przetrwania jego genow.
              Jesli wiazesz sie tez tylko w tym celu to ....wspolczuje.
              • pazerny Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 19:44
                Madra milosc. Ograny zwrot, ktory nie wiadomo co niesie w swym przeslaniu. Czy
                madra milosc to przymykanie oczu i uszu? Czy tez moze tolerancja i zaufanie?
                Czy to li tylko patrzenie sobie w oczy, czy uzupelnianie sie wzajemne? I w
                koncu, czy madra milosc musi pozostac bez szalenstw, bez chwil zapomnien?
                Trudny to temat i tak naprawde to chyba nikt jeszcze nie potrafil zdefiniowac
                milosci, tym bardziej "madrej milosci".
                Inna sprawa to umiejetnosc zaakceptowania innosci, zaakceptowania ulomnosci i
                wad partnera, ale rowniez umiejetnosci zwalczania ich u siebie samego. Przeciez
                zycie, w tym rowniez uczuciowe, to stala ewolucja.
                Co do prokreacji- to ja sie juz rozmnozylem i chyba nie bede tego czynil juz
                wiecej
                • to-wlasnie-ja Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 20:05
                  Madra milosc to na pewno nie przymykanie oczu i uszu. Madra milosc jest trudna.
                  I tak naprawde to tyle jest jej definicji, ile ludzi. Dla mnie oznacza i namietnosc i tolerancje , i zaufanie w jednym. Oznacza i szalenstwo i przyjazn. I akceptacje wad partnera i chec zmian w sobie samej tych cech , ktore utrudniaja wspolne zycie.Potrzebe rozmowy i szukanie wspolnych sposobow na rozwiazanie problemow. Patrzenie w tym samym kierunku, a nie postepowanie w mysl zasady czyje bedzie na wierzchu. Milosc ewoluuje, masz racje. Glupota jest chciec , aby byla wciaz taka sama , mimo iz zycie i my sie zmieniamy.Ja mam to szczescie, ze razem z moim partnerem nadajemy na tych samych falach.I oboje odkrywamy po kolei wszystkie odcienie naszej milosci.
                  Chyba nie podyskutuje z Toba dzis , bo mimo wszystko za bardzo sie zgadzamy, jedynie pewna prowokacja w Twoim watku mnie skusila do odpowiedzi.Milego wieczoru :)
                  • pazerny Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 20:18
                    Ciesze sie mogac sie przekonac, iz moje przekjonania nie sa wzieta skads, np z
                    ksiezyca! To jednak sa chyba wartosci uniwersalne, ktore kultywuje w sobie
                    kazdy osobnik na pewnym stopniu rozwoju emocjonalnego. Ciekawi mnie jedynie co
                    uwazasz za prowokacje? :)
                    • to-wlasnie-ja Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 20:33
                      Łapiesz mysl, ktora tkwi w Tobie i do niej tworzysz teorie przerysowujac lub nie starajac sie zachowac proporcji. A mnie az skreca aby natychmiast odpowiedziec, bo lubie dyskutowac :) to nazywam prowokacja. Choc czesto tak naprawde w samej istocie sie zgadzamy . Pozdrawiam, czesc!
                      • pazerny Re: Samiec samcowi samica? 31.10.05, 20:39
                        ale chyba na tym polega urok rozmow w necie. Przeciez nie wszystko co pisze
                        musi byc koniecznie dokladnym odbiciem moich przemyslen, prawda? Mozna czasem
                        puscic wodze fantazji i na tym probowac budowac ciekawa rozmowe.Milego wieczoru
                        i do nastepnej okazji!
    • oliwka_to_ja MIŁOść pewnie tak... 31.10.05, 21:58
      ale co to jest miłość ?
      Naprawdę kochają się ludzie, którzy spełniają jednocześnie trzy kryteria:

      PRAGNIENIE BLISKOśCI:
      w sensie fizycznym (czują pożądanie), psychicznym (nie odczuwają przed sobą
      lęku, nie muszą udawać), intelektualnym (mają podobny sposób myślenia, system
      wartości, są sobie intelektualnie równi)

      OBECNOść W MYślach:
      kto kocha, bierze partnera pod uwagę w planach, zamierzeniach - od poważnych,
      życiowych decyzji do błahych, jak pójście z kolegami na piwo.
      W miłości wpisane jest nielubiane dziś poświęcenie, które dla osób kochających
      jest proste, naturalne. Nie wierzą w to ci, którzy nie kochają.

      PRAGNIENIE DOBRA:
      czyli chęć, żeby ukochanej osobie było dobrze, żeby była zdrowa, szczęśliwa.
      Czasem tak silna, że człowiek potrafi narazić własne zdrowie lub życie w jej
      obronie.

      Zdarza się, że ludzie nazywają miłością tylko jedno kryterium, np. pożądanie.

      ... i jeżeli brak tego wszystkiego to ... wygląda to tak, że przy najbliższej
      okazji mężczyzna rzuca się na kobietę jak gepard lub wyleniały lew na gazelę...
      Siedzi taki lew salonowy sam na sam z kobietą przy herbacie i nagle...
      • pazerny Re: MIŁOść pewnie tak... 03.11.05, 18:27
        Milosc ma rozne oblicza i rozne barwy. Przywiazanie tez jest rodzajem glebokich
        uczuc, a wielka milosc ma tylko jedna twarzi jedna barwe- barwe i twarz
        WIELKOSCI. Rozpoznaje sie ja poprzez sol, ktora jej dodaje smaku, a sola ta
        jest bczulosc. Milosc bez czulosci, to litosc bez ramion, ktore potrafia ukoic,
        to hojnosc bez owego gestu, ktorysprawia, ze obdarowany nie czuje sie
        obdarowany laska lub upokorzeniem, to prawosc bez czynu- to tylko slowa.
        Niewymuszona, nieudawana czulosc, czulosc spontaniczna, ktorej naturalnosc czy
        mimowolnosc sa papierkierm lakmusowym uczucia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka