died_moroz
06.12.05, 09:39
Zdrawstwujtie rebiata!
Po latach zamrożenia w opuszczonych księgach i nieoglądanych kreskówkach, tu
właśnie postanowiłem założyć pierwszy przyczółek zwalczania nadmiernej
aktywności wrażego Santa Clausa.
Czas przywrócić porządek!!!
Nie czerwonym kubraczkom!, nie worom pełnym Coca-Coli!, choć jak pisze poeta:
Po Coca - Cola błogo, różowo,
za parę centów amerykańskich
śniliście naszą śmierć atomową,
pięć kontynentów amerykańskich.
Po Coca - Cola błogo, różowo!
Czas na Jedynego Prawdziwego Dzieduszke Moroza (TM) i jego prezenty dla
całego TWArzystwa:
item, po kolei, wedle ałafawieta:
Aanecie, miłej pani, rok kąpieli w ruskiej bani,
by sił mnóstwo nowych miała, długie posty nam pisała.
Agni_me, księżna ironii, bacik dostanie, by mogła sie bronić
przed ripostami ostrymi, ciętymi, które bynajmniej nie są wrogimi.
Nu Beacie, znamienitej, stos odziezy wyśmienitej,
by sie pięknie przyodziała, a nie goła, tak latała.
Blue Jagodzie, pannie skromnej, dom w jaskini przeogromnej,
by sie tam Jagoda mała wraz z Grendelem radowała.
A dla tego Braineatera, (straszna z niego jest cholera),
będzie chyba przygarśc rózeg, by już wreszcie zamknął buzię.
Panu Brochu, okrutniku, zapas intelektualnych wnyków,
by mógł pasję kontynuować i po forach wciąz polować.
Brunoschowi - tu jest problem, chiałem Go obdarzyć bobrem,
ale że w zimowy sen nam zapadał, to mi minął cały zapał.
Więc jak już się wiosną zbudzi, to Śnieżynka da mu buzi.
Dla trzynastej pani Darii, całe życie bez awarii,
pełne Kubusiów i Julek, aż po końce nosa dziurek.
Doktorowi, tęgiej głowie, wraz ze sklepem pewnym w zmowie,
sprowadzilismy skrzyneczkę, by na codzień miał flaszeczkę
płynu o barwie bursztynu, co pobudza go do czynów.
Dla Diffiego, mistrza słowa, cud maszyna juz gotowa,
by, w zgodzie z swą naturą, napisał Pani Garbo część wtórą.
Evie, numery 6,8, niesiemy spotkanie z przemiłym Ktosiem,
który dni całe by jej umilał i ani chwili nie strugał debila.
A zaś dla Griszhy, człeka młodego, przynieślismy cos nader zacnego:
radości worek po brzegi pełny, no i skarpety z szetlandzkiej wełny.
A teraz czas nadszedł na nasza Kawę - dla niej niebiosa nader łaskawe,
i postanowiły dziewcze obdarzyć, wesołym uśmiechem na całej twarzy.
Dały jej bana na wszystkie smutki - wnet pewno zobaczym darów tych skutki.
A dla Kwiecieńki, cóż mozna rzec? Zda mi się z postów, że jedna rzecz,
radować pownna ją niesamowicie - 'węgierskich fiutków' kolejne przybycie.
A dla Marquisa, to jasna sprawa, w Wiedeńskiej operze, szampańska zabawa,
pląsy i spiewy do rana samego - one nam dają Marquisa radego.
MamieMarceli, wartej stu głów, jeszcze większa miłość do słów,
by siedząc w domu, śledząc sąsiadkę, nadal tworzyła sto postów z okładkiem.
Zaś cny Nienietoperz, (z czym go zrymować?!) pozwoli, jak mniemam, się
obdarować, mózgiem Einsteina, ręką Fermata, by miał rozrywki na stare lata.
Noideczka, w dole wciąż tkwiąca, na sposób Alicji, otrzyma zająca,
by biegnąc za nim, z dołu wybyła, i znów radosna Noideczką była.
Dla pani Stauy, przemądrej kobiety, mamy zaś życie bogate w podniety,
pełne sukcesów i wyzwań, by nam z nudów tu nie przysła.
Quarantance, co stawkę zamyka, w prezencie uśmiech ze słońca promyka,
by głębiom depresji wnet odpór dała i wesołą po kres dni świata juz pozostała.
A wszystkim innym przecudnym TWAczom, co brak nickowej notki wybaczą,
Died Moroz niesie inne prezenty - on tak juz ma, to świr, nie święty,
i wrzuca po sztuce wnet do skarpety - a to radości, a to podniety,
by każdy z zadowoleniem na zawsze pamietał: Od Dieda Moroza eto prezenta
Nie Santa Clausa, czy Mikołaja - (oni rozdają po innych bajach).
Wasz
Died Moroz (TM)