mathias_sammer 04.01.06, 17:46 ktos ty? cisza glosniej bom nie doslyszal jam jest cisza durny zabiore cie do trumny:) M.S. Tyle zapamietalem z lat mlodzienczych lat Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wesola_kicia Re: cisza 04.01.06, 17:48 cisza jest największym złotem świata witaj mathias Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: cisza 04.01.06, 18:10 Aaaa, jaki ja niedomyslny jestem. Dzieki za wyjasnienie......aaaacha (to tak do mysli na boku). M.S. Jaka szkoda, trzeba wylaczyc komuter. A tak fajnie sie pilo. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: cisza 04.01.06, 18:02 Wiem, wiem. Nawet nie wiesz jak ja lubie zloto. Brylantyne lubi moja zona. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: cisza 05.01.06, 10:09 Cos niewiele zapamietales z mlodzienczych lat:) Musialo byc to bardzo , bardzo dawno:) kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: cisza 05.01.06, 10:20 Jako, ze portal GW nie chodzi, a o wylewie Sharona wiem z wczorajszych headline news, poczytam jeszcze kilka artykulow, po czym spoczne. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: cisza 05.01.06, 11:57 Wiesz kowianeczko- jedno co u mnie doskonale funcjonuje (wiesz, te inne sprawy, roznie z nimi bywa..:)) to pamiec. Jem duzo orzechow oraz mam tzw. zdolnosci fotograficznego zapamietywania. Potrafie otworzyc kilka lat wczesniej przeczytana ksiazke i wylowic cytat , z ktorego podobienstwem spotkalem sie po latach. Wiem w jakiej ksiazce musze poszukac (choc zapomne tytul i autora), choc niekiedy przerzucam kilka stron zanim trafie, ale maksymalnie 5. Zapamietuje uklad slow, stron, akapitow oraz tresc. Juz znajomi mi mowili, ze jakis taki dziwny jestem z ta przypadloscia:) M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
avventura Re: cisza 05.01.06, 11:51 cisza na morzu, balwan spi! kto sie odezwie..... Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: cisza 05.01.06, 15:51 Apel o Centrum martyrologii polskiej w Berlinie "Der Tagesspiegel", 3.1.06: "Cierpienie sąsiadów. Apel o Centrum martyrologii polskiej w Berlinie" Stefan Hambura. Propozycja utworzenia "Centrum przeciwko wypędzeniom" w Berlinie wywołała w Polsce wielkie poruszenie i od tego czasu negatywnie oddziałuje na wzajemne stosunki. Sformułowanie zawarte w umowie koalicyjnej CDU, CSU i SPD nie zakończyło sporu, przeciwnie daje wiele możliwości interpretacji. Z jednej strony proponuje się, by jako "widoczny znak" sprowadzić do Berlina otwartą 2 grudnia u.br. w bońskim Domu Historii wystawę "Ucieczka, wypędzenie, integracja". Z drugiej strony podkreśla się, że Angela Merkel na kilka dni przed objęciem urzędu kanclerza, bardzo wyraźnie powiedziała, że osobiście zajmie się sprawami "wypędzonych". Jest i będzie więc wiele innych propozycji. Jednakże prawie pewnym jest to, że "także w Berlinie powstanie widoczny znak". Ten widoczny znak jako pamięć o wypędzeniach byłby tylko wtedy usprawiedliwiony, gdyby pamiętano równocześnie o wielu zmarłych i zamordowanych w Polsce oraz o cierpieniu narodu polskiego. Przed ucieczką i wypędzeniem Niemców była napaść na Polskę 1 września 1939 r., która jednocześnie oznaczała początek II. wojny światowej. Potrzebę i konieczność utworzenia "Centrum martyrologii polskiej" w centrum Berlina potwierdza także niewiedza burmistrza Berlina Klausa Wowereita, który w ramach "symulacji Pisy" nie wiedział, w którym roku rozpoczęła się II. wojna światowa. Wowereit nie jest jedynym politykiem z lukami w sprawach polsko-niemieckich. Przed nim były prezydent federalny Roman Herzog w 1994 roku pomylił Powstanie Warszawskie w roku 1944 z powstaniem w Getcie warszawskim w 1943 roku. Dopiero gdy Gerhard Schröder jako kanclerz przybył do Warszawy na obchody 60 rocznicy Powstania Warszawskiego sprawa ta dotarła do niemieckiej świadomości i tym samym liczba około 250 tysięcy pomordowanych warszawiaków. Te przykłady dobitnie dowodzą że my w Niemczech bardzo mało wiemy o losie i o cierpieniu Polaków w II. wojnie światowej. Należy więc zgodzić się z przewodniczącą Związku Wypędzonych Eriką Steinbach: za długo wzniecane były obawy i rozbudzane złe emocje. Teraz nastąpił czas powrotu do merytorycznej dyskusji. Ta może być jednak prowadzona tylko wtedy, gdy my w Niemczech, także w Berlinie, będziemy znali naszego sąsiada, Polskę i jej historię. Do tego należy także wiedza o cierpieniu, jakie niemiecką ręką zostało wyrządzone Polakom. "Centrum martyrologii polskiej" w Berlinie jest tego warunkiem. Dopiero wtedy można mówić o innym "widocznym znaku" w Berlinie. "Süddeutsche Zeitung", 3.1.06: "Czyste uczucie. Co chce pokazać Centrum przeciwko wypędzeniom" - Wolfgang Benz, szef Centrum Badań nad Antysemityzmem w Berlinie. "Centrum przeciwko wypędzeniom" jako uniwersalny instytut badawczy, jako moralna instytucja w celu potrząśnięcia sumieniem świata, jako ośrodek dokumentacji dla zachowania popełnionego zła - takie centrum mogłoby z powodzeniem zająć swoje miejsce w niemieckim krajobrazie pamięci. W wyraźny sposób planowane jest jednak przede wszystkim miejsce pamięci o niemieckim cierpieniu. Symbol pamięci dla wielu może być potrzebny. Jeżeli jako muzeum, jako miejsce nauki lub miejsce pamięci albo kombinacja tego wszystkiego ma mieć jakieś znaczenie, należy spierać się o jego treść aż do osiągnięcia konsensusu. Nastąpiło to w przypadku Pomnika Pomordowanych Żydów Europy, którego mecenasem jest publiczna fundacja z przewodniczącym parlamentu na czele, w której reprezentowani są przedstawiciele polityki, społeczeństwa i nauki. Z prywatnej inicjatywy powstała sprawa publiczna. Inna inicjatywa nie odniosłaby sukcesu, bo jej argumenty nie byłyby przekonujące. W obu przypadkach impuls nie pochodził z grupy interesu. Żądanie utworzenia "Centrum przeciwko wypędzeniom" wyrosło natomiast na gruncie Związku Wypędzonych i jest, mimo jego sformalizowania przez fundację, wyraźnie widoczne szczególnie w osobie Eriki Steinbach, przewodniczącej Związku i fundacji. Polityczne argumenty i moralne presje, przy pomocy których broni projektu, a także obciążenia dla relacji polsko-niemieckich i czesko-niemieckich są znane. Zbyt skromna jest jednak analiza tego, co w ma ogóle powstać. W koncepcji Centrum zapisane jest, że "wszystkie ofiary ludobójstwa i wypędzeń potrzebują miejsca w naszym sercu i w historycznej pamięci", przy czym ludobójstwo i wypędzenia nie zostały rozgraniczone. Być może chodzi tu o wymienne pojęcia, być może są to znaczne różnice intencji, wszakże jest to jedna metoda, ale inny cel. Przede wszystkim mowa jest o uczuciach w opisie poszczególnych części wystawy. Podejrzenie, że za intelektualnie skromną i twórczo raczej staroświecką koncepcją przeforsowany ma być narodowy niemiecki projekt, od początku potwierdzane jest przez obsesyjne upieranie się przy lokalizacji Berlina i przez przerzucanie winy. Kształt planowanej stałej wystawy potwierdza to podejrzenie, gdy manipuluje się pojęciami "wyjęci spod prawa i pozbawieni praw", gdy mówi się o "obozach śmierci", w których aż do lat 50-tych trzymane były niemieckie dzieci, kobiety i mężczyźni. W ten sposób poprzez skojarzenia wypędzenia stają się ludobójstwem. Podobnie jednostronna argumentacja znajduje się także w rozdziale "wypędzenia", w której niemiecka okupacja Polski i okupowanie Czech i Moraw nie są wymienione, choć tworzą one ich bezpośrednie antecedencje. Dla planistów muzeum, którzy sądzą, że chcą przedstawić los niemieckich wypędzonych w kontekście historycznym, Polska uchodzi za przesłankę "dla późniejszego przesunięcia granicy i wypędzenia niemieckiej ludności". Wgląd w historyczne powiązania zakłada natomiast pewność siebie, która nie bazuje na przerzucaniu win. Dlatego ten apel o dyskusję na temat formy i treści umieszczonego w międzynarodowym mecenacie sensownego projektu problemu wypędzeń nie będzie mógł być błędnie zrozumiany: nie chodzi o negowanie niemieckiego cierpienia, pomniejszanie brutalności deportacji czy minimalizowanie cierpienia wywołanego ucieczką czy utratą stron ojczystych. Chodzi o nowoczesną koncepcję pamięci, której treść nie jest pozostawiona grupie interesów, która chce go wdrożyć za pomocą politycznych środków. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: cisza 05.01.06, 17:29 Szkoda, ze podczas wieloletnich negocjacji dot. muzeum ofiar II wojny dzis holokaustu nie wlaczono innych nacji- ale na te fakt nie wyrazili zgody Zydzi. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś