Dodaj do ulubionych

Superbohater

20.07.17, 11:52
Po przeczytaniu kilku (nastu) postow, doszedlem do wniosku, ze jedynym mozliwym rozwiazaniem problemow wiekszosci forumowiczek jest...superbohater (cos w stylu FF - Fucking Freud). Posiadajacy ponadprzecietnej wielkosci atrybut, nadludzka wytrzymalosc, stosujacy 2-3 srednio wyrafinowane komplementy przed, 5 ostrych w trakcie i kolejne 4 po. Taki objazdowy z dostawa do klienta.
Tylko, ze wtedy to forum by upadlo.....
Coz, pozostaje mi schowac kostium do szafy i zajac sie zona...sasiada.
Obserwuj wątek
      • el_ninho Re: Superbohater 20.07.17, 13:28
        hello-kitty2 napisała:

        > PO czym wnosisz? Rzuc pan przykladem.
        >
        To jest po pierwszy taki maly pstryczek dla Was – forumowych znachorow, ktorzy bardzo czesto i bardzo szybko odchodzicie od tematow zadanych w postach (w strone swoich wlasnych problemow ),zamiast skupic sie na rozwiazaniu problemu, a pod drugie naprawde uwazam , ze w wiekszosci przypadkow najskuteczniejszym rozwiazaniem bylby zawodowy ruchacz – gawedziarz. Poniewaz jednak ten typ nie nalezy do gatunku monogamicznego, bylaby to opcja from time to time. I co najgorsze takich mezczyzn jest jak na lekarstwo...stad ten superbohater.
        • hello-kitty2 Re: Superbohater 20.07.17, 13:45
          el_ninho napisał:

          > To jest po pierwszy taki maly pstryczek dla Was – forumowych znachorow, ktorzy
          > bardzo czesto i bardzo szybko odchodzicie od tematow zadanych w postach (w stro
          > ne swoich wlasnych problemow ),zamiast skupic sie na rozwiazaniu problemu, a po
          > d drugie naprawde uwazam , ze w wiekszosci przypadkow najskuteczniejszym rozwia
          > zaniem bylby zawodowy ruchacz – gawedziarz. Poniewaz jednak ten typ nie nalezy
          > do gatunku monogamicznego, bylaby to opcja from time to time. I co najgorsze ta
          > kich mezczyzn jest jak na lekarstwo...stad ten superbohater.

          No to zdecyduj sie czy zajmujesz sie problemami forumowiczek czy problemami zadanymi w postach, bo ja nie lapie o co Ci chodzi kompletnie.
          • el_ninho Re: Superbohater 20.07.17, 14:21
            To sie chyba nie wyklucza....od razu zajmujesz...po prostu rzucila mi sie w oczy sklonnosc do komplikowania i zbaczania z tematu wsrod tych, ktorzy oferuja pomoc. Nie bierz mojego postu zbyt doslownie, potraktuj to jako zabawe jezykiem i luzna mysla.
        • sabat3 Re: Superbohater 20.07.17, 21:16
          el_ninho napisał:
          > To jest po pierwszy taki maly pstryczek dla Was – forumowych znachorow, ktorzy
          > bardzo czesto i bardzo szybko odchodzicie od tematow zadanych w postach (w stro
          > ne swoich wlasnych problemow ),zamiast skupic sie na rozwiazaniu problemu,

          Odchodzimy od tematów, ponieważ siedzimy już tutaj dostatecznie długo, by wiedzieć, że większość problemów ma jedno rozwiązanie - takie, na jakie zdecyduje się sam zgłaszający problem. Można się rozwieść, można żyć w ascezie i narzekać, można próbować się pogodzić z sytuacją i zostać mnichem/mniszką, można zdradzać i żałować, albo zdradzać i nie żałować wcale. Naprawić zwykle się nie da. Możliwości jest tyle co ludzi, a my możemy jedynie sugerować co my byśmy sami wybrali. No ale to wymaga napisania jednego, góra dwóch postów na temat. Potem można sobie uprawiać kółko towarzyskie :)

          a po
          > d drugie naprawde uwazam , ze w wiekszosci przypadkow najskuteczniejszym rozwia
          > zaniem bylby zawodowy ruchacz – gawedziarz.

          I myślisz, że panie o tym nie wiedzą/nie znają nikogo takiego ??

          Poniewaz jednak ten typ nie nalezy
          > do gatunku monogamicznego, bylaby to opcja from time to time. I co najgorsze ta
          > kich mezczyzn jest jak na lekarstwo...stad ten superbohater.

          Mylisz się. Takich facetów jest w cholerę, ale paniom najwyraźniej niezbyt zależy na ich towarzystwie :)
          • el_ninho Re: Superbohater 21.07.17, 09:31
            sabat3 napisał:

            > I myślisz, że panie o tym nie wiedzą/nie znają nikogo takiego ??
            >
            > Mylisz się. Takich facetów jest w cholerę, ale paniom najwyraźniej niezbyt zale
            > ży na ich towarzystwie :)

            Nie chcialbym sie stawiac w roli adwokata diabla (o sorry diablic), tym bardziej, ze jeden maly blad w rozumowaniu skazalby mnie na goracy kociolek....

            Zalezalo mi, zeby zedrzec te wszystkie warstwy skomplikowanych rozwazan i zblizyc sie do sedna problemu. Przy okazji przerysowac, przejaskrawic, sprowokowac...i wpuscic nieco swiezego powietrza ;)
            • hello-kitty2 Re: Superbohater 21.07.17, 10:45
              el_ninho napisał:

              > Zalezalo mi, zeby zedrzec te wszystkie warstwy skomplikowanych rozwazan i zbliz
              > yc sie do sedna problemu. Przy okazji przerysowac, przejaskrawic, sprowokowac..
              > .i wpuscic nieco swiezego powietrza ;)

              A jakie jest sedno problemu? Lub po prostu jaki jest problem?
              • potwor_z_piccadilly Re: Superbohater 21.07.17, 12:45
                hello-kitty2 napisała:

                > el_ninho napisał:
                > Zalezalo mi, zeby zedrzec te wszystkie warstwy skomplikowanych rozwazan i zbliżyc sie do sedna problemu.

                > A jakie jest sedno problemu? Lub po prostu jaki jest problem?

                Znam jedną odpowiedź na to pytanie.
                Większość w odpowiednim czasie wsiada do odpowiedniego pociągu i nie wybrzydzając na twarde siedziska i kiepsko zaopatrzony bar, jedzie tam gdzie chce jechać. Wiedzą, że po dotarciu do celu sami sobie zorganizują miękkie fotele, a i bar wykombinują sobie w którym trunki będą tylko takie, jakie oni lubią.
                Inni nie wsiadają, kombinują bo a nóż limuzyna się trafi, łatwizna będzie i przekombinowują. Gdy się ogarną bo limuzyna okazała nędzną szkarlatyną, a oni sami poczują się zrobieni w trąbę, to rezygnując z planowanej łatwizny, wpadają na stację, a tam pociągu już nie ma. Jakieś marne drezyny tylko straszą.
                Ktoś zna inną odpowiedź?
                Chętnie się z nią zapoznam.

                • marek.zak1 Re: Superbohater 21.07.17, 14:08
                  potwor_z_piccadilly napisał:

                  > Znam jedną odpowiedź na to pytanie.
                  > Większość w odpowiednim czasie wsiada do odpowiedniego pociągu i nie wybrzydzając na twarde siedziska i kiepsko zaopatrzony bar, jedzie tam gdzie chce jechać. Wiedzą, że po dotarciu do celu sami sobie zorganizują miękkie fotele, a i bar wykombinują sobie w którym trunki będą tylko takie, jakie oni lubią. Inni nie wsiadają, kombinują bo a nóż limuzyna się trafi, łatwizna będzie i przekombinowują. Gdy się ogarną bo limuzyna okazała nędzną szkarlatyną, a oni sami poczują się zrobieni w trąbę, to rezygnując z planowanej łatwizny, wpadają na stację, a tam pociągu już nie ma. Jakieś marne drezyny tylko straszą.
                  > Ktoś zna inną odpowiedź?
                  > Chętnie się z nią zapoznam.
                  -----------
                  Jak to jest inaczej, wg forum - najlepszy / a z dostępnych ? Trzeba brać bo potem będą bardziej przebrani / e ?
                  >
          • proteinawy Re: Superbohater 27.07.17, 13:21
            > Mylisz się. Takich facetów jest w cholerę, ale paniom najwyraźniej niezbyt zależy na ich towarzystwie :) <

            No nie wiem. W wieku 20-30 lat facetow, ktorzy sie łapią na cos w tym stylu jest masa, ale są tani dla rowiesniczek. Od 30+ pole bitwy pustoszeje po meskiej stronie z powodów o ktorych tutaj mówiliśmy wiele razy.

            Jako, ze el_ninho (dobry nick) pstryka w nos subiektywna perspektywa - posłużę sie taka zamiast silic sie na generalizacje.

            Z moich obserwacji: Inwestycje w "ogładę" sie nie zwracają. Inwestycje w "moc" sie zwracają. To kreuje (po meskiej stronie) typ chłodny, wręcz oziębły, czasem przebiegły, czasem brutalny. Wymiana mysli nie ma większej wartosci i wbrew obiegowej mądrości nie pomaga. Co cementuje zwiazek to wzajemna pomoc. Realne wsparcie (przede wszytkim emocjonalne, znaczy morda w kubeł i "biednaś") bije za każdym razem sięgniecie wgłąb siebie i podzielenie sie efektem.

            W takiej sytuacji po kiego diabła "zmiękczać" swoj awatar prezentowany światu? Twoja perspektywa, Sabat, jest prostopadła do mojej bo zdecydowałeś, ze niczego juz nie bedziesz budował, ze jestes finansowym i związkowym bankrutem. To uwalnia, i masz ta lekkość bytu, której forumowiczki sa spragnione. To daje Ci miękkość i szerokie pole manewru, którego nie maja typy prujace przez zycie na maksymalnym przyspieszeniu (bezwładność rozpędzonej masy inwestycji, planów i nadziei to wiezienie, nie sposób zrobic zadnego gwałtownego manewru).

            Ale mylisz sie, ze jest wielu takich facetow jak Ty moim zdaniem. Znaczna czesc facetow ktorzy odpuścili przed 70 jest głupia, tępa czy leniwa. Jako ze masz inteligencje formalna na znacznym poziomie, a tzw emocjonalna - na ponadprzeciętnym (jak na faceta), jestes wyjątkiem. Nawet nie sposób Ci zarzucić lenistwa: zrzuciłeś tluszczor. Tyle ze nie zamierzasz inwestować swojego potencjału w utarte tryby kariery i zwiazku po grób. Nie doceniasz swojej pozycji moim zdaniem. Albo mrugasz skromnie oczkami, to druga po "biednas" czesc przepisu na szybki sukces u współczesnej kobiety. Panie ktore znam absolutnie nie tolerują u męskiego partnera zdania "mam moc i wiem o tym". Znaczy werbalnie i formalnie nie tolerują, bo praktycznie to jest w cenie. Facet musi tylko (jeszcze raz) trzymać mordę w kubeł w temacie.
            • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 14:46
              proteinawy napisał(a):

              >: Inwestycje w "ogładę" sie nie zwracają. Inwestycje w "moc"
              > sie zwracają. To kreuje (po meskiej stronie) typ chłodny, wręcz oziębły, czasem
              > przebiegły, czasem brutalny.

              Jesli przyrownasz to do jednej skali - poziomu tresury spolecznej, to zaczyna miec sens.
              Dodalbym, ze krotkoterminowo najwieksze znaczenie maja inwestycje front-endowe a dlugoterminowo - back-endowe.
              No i - zyjemy w swiecie interpretacji.
              Historyjka: gdzies na poczatku liceum matka kupila mi w szmateksie za duze sztruksowe gacie. Slabo ocenila moj rozmiar, kupowala w ciemno i wyszlo na to, ze mialem niemal krok w kolanach. Troche sie tych gaci wstydzilem, ale polazlem w nich do budy.
              Wtedy byl czas skateow - i koledzy po namysle doszli do wniosku, ze to sa spodnie ze skateshopu - a poniewaz tajemniczo milczalem, zalozyli ze musialy troche kosztowac. I tak sabat zostal skatem ;)
              Najwiekszy modnis w klasie wyszedl nawet z propozycja odkupienia tej szmaty z lumpeksu za przyzwoita sume.
              Urosla legenda, ze jestem skromny i nie chce szpanowac ile wybulilem za nowe gacie.
              Tak to wyglada - nie wazne co jest prawda, ale jak ludzie postrzegaja sprawe. Jak Dyzma, ktory mogl byc "spanialym mencizna", bo ktos cos mylnie zinterpretowal czy zle zrozumial.
              W spoleczenstwie krazy pewna skonczona liczba konstruktow kulturowych, ktorym przyporzadkowane jest pojecie atrakcyjnosci. Aby byc postrzegany jako osoba atrakcyjna, musisz wstrzelic sie ze swoim wizerunkiem w maksymalna liczbe tych konstruktow.
              Wrocmy do Nikodema Dyzmy - wiekszosc ludzi interpretuje powiesc w ten sposob, ze Dyzma nie byl wazny czy interesujacy, tylko go omylkowo za taka osobe brano. Ale problem jest inny - wszyscy ludzie sa takimi Dyzmami. My tylko wypelniamy pewna spoleczna role, czasem z takim oddaniem, ze zaczynamy w nia wierzyc. To chyba to, co nazywasz "oglada". Czlowiek staje sie postacia papierowa, przewidywalna, wyglaszajaca frazesy.
              Czasem przytrafia sie cos, co wypedza nas z roli. Samolot rozbija sie u wybrzezy dzikiego ladu i lagodny profesor humanistyki zabija kapibare naostrzonym patykiem. Mlody kleryk dupczy jedrne kule wypietych posladkow podnieconej seksualnie murzynki. Ludzie mowiacy sobie lagodnie "hello" zamieniaja sie w dzikie bestie polujace na siebie nawzajem w walce o przetrwanie.
              Zycie to teatr, a to czy jestes zebrakiem czy krolem wyznacza rola. Ale nie jest powiedziane, ze o role nie mozna walczyc. Tylko czasem jest juz za pozno i zebrak z pierwszego aktu nie bedzie wiarygodny z korona na glowie :)

              > W takiej sytuacji po kiego diabła "zmiękczać" swoj awatar prezentowany światu?

              By byc soba? :)
              • gogol77 Re: Superbohater 27.07.17, 16:31
                sabat3 napisał:
                > By byc soba? :)>

                Tak Sabat!. I to jest ten przywilej podeszłego wieku!!! Wady są poważne, nawet fundamentalne, choćby ta moc żądz.
                Ale ta zaleta bije wszystkie inne!!!. Już niczego i nikogo nie trzeba udawać, bo już nic się więcej nie osiągnie (chyba?). Ma się to co się ugrało wcześniej.
                I można mieć w dupie co ludzie powiedzą!!! Absolutnie i głęboko!
                A co można przegrać? Też nic. Nawet gdyby np. żona coś wyczaiła, to co? Wywali mnie z domu?? W gazetach by było jaka to ona jest wredna! Bo w cudzołóstwo w moim wieku nikt nie uwierzy i powiedzą, że zmyśla. A poza tym ona mnie kocha, więc nie wywali :-)
                Ciebie jeszcze może wywalić, więc bądź ostrożny!
                • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 20:57
                  gogol77 napisał
                  >0Tak Sabat!. I to jest ten przywilej podeszłego wieku!!! Wady są poważne, nawet fundamentalne, choćby ta moc żądz.
                  Ale ta zaleta bije wszystkie inne!!!. Już niczego i nikogo nie trzeba udawać, bo już nic się więcej nie osiągnie (chyba?). Ma się to co się ugrało wcześniej.
                  I można mieć w dupie co ludzie powiedzą!!! Absolutnie i głęboko!<


                  Oj,Gogol. Ta wiedza i wyjście poza kurtynę iluzji przychodzi dużo wcześniej. Już się wie, co jest za nami, czego nie zdoła się osiągnąć, co nigdy nie będzie nam dane. No ale wtedy, po opadnięciu klapek zostaje realna ocena sytuacji i branie życia garściami, ile i jak długo się da, stąd do wieczności ;).

                  >A co można przegrać? Też nic. Nawet gdyby np. żona coś wyczaiła, to co? Wywali mnie z domu?? W gazetach by było jaka to ona jest wredna! Bo w cudzołóstwo w moim wieku nikt nie uwierzy i powiedzą, że zmyśla. A poza tym ona mnie kocha, więc nie wywali :-)<

                  Ciebie wszystkie( obie?) kochają, więc i tak jesteś wygrany :)
              • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 09:55
                > By byc soba? :)

                Hm "soba"? W sensie "robić to co dyktuje impuls w danej chwili"? Wyzej mowisz ze zycie to teatr. Mi sie kojarzy bardziej z pokerem. Nie tylko w sensie genów i wychowania, ktorych nie wybierales. Także, co ważniejsze w sensie ze Sabat podejmujący dana decyzje nie jest tym samym Sabatem, ktory musi sie siłować z konsekwencjami. Decyzja o wejściu w małzeństwie i spłodzeniu dzieci zmieniła sytuacje dookoła Ciebie na tyle mocno, ze Ty jestes kims innym. Mówiłeś wczesniej: gdybym wiedział, w życiu bym w to nie wszedł.

                Zaczynasz jako zlepek przypadowych cech i impulsów wymieniasz jedne gratyfikacje na drugie (Ty ostatnio: cipka zamiast hamburgera), powoli zmniejszając dysonans/zwiększajac komfort i najlepsze na co mozesz liczyć to dobra gra, bo przeciez w koncu i tak padniesz jak kawka.

                W takiej perspektywie "bycie soba" nie tylko nie ma dla mnie większej wartosci ale wręcz nie istnieje, jest jednym z tych złudzeń ktore "istnieją" tuz przed nosem, ale do ktorych nigdy nie dotrzesz. Marchewka na kiju przed pyskiem osła.

                Inna rzecz, ze pierwszy impuls od 20 lat to byc z kochająca kobieta i przyjaciółmi. A skoro jestem sam we wrogim środowisku - powyższe jest pewnie tylko odtlumaczaniem rzeczywistości. Tak ze praktyczne "bycie soba" w moim konkretnym przypadku to i tak fikcja.

                Bardziej w dłuższym rozrachunku gratyfikuje mnie teraz stawianie sobie celów i parcie w tym kierunku, nawet kosztem zdrowia, relacji, chwilowej gratyfikacji. Sprawdza sie, polecam wszytkim ktorzy i tak nie moga wejść z nikim w głębszy, sensowny zwiazek. Moze zamiast masturbacji cudzym mięsem/wzajemnej tresury opłaca sie zainwestować w szacunek dla siebie?

                • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 11:24
                  proteinawy napisał(a):

                  > > By byc soba? :)
                  >
                  > Hm "soba"? W sensie "robić to co dyktuje impuls w danej chwili"? Wyzej mowisz z
                  Decyzja o wejściu w małzeństwie i spłodzeniu dzieci zmieniła sytuacje dookoła Ciebie na tyle mocno, ze Ty jestes kims innym. Mówiłeś wczesniej: gdybym wiedział, w życiu bym w to nie wszedł.
                  -------------
                  Odsyłam do filmu ,,Peggy Sue wyszła za mąż". A więc nieudane małżeństwo i dziewczyna jest jescza raz bardzo młoda i może wybierać, znając swoja przyszłość. Okazuje sie, że wszystko wybiera tak samo, bo inne wybory powoduja, że tych dzieci by nie było.

                  ----------------
                  W takiej perspektywie "bycie soba" nie tylko nie ma dla mnie większej wartosci ale wręcz nie istnieje, jest jednym z tych złudzeń ktore "istnieją" tuz przed nosem, ale do ktorych nigdy nie dotrzesz. Marchewka na kiju przed pyskiem osła.
                  >

                  > Inna rzecz, ze pierwszy impuls od 20 lat to byc z kochająca kobieta i przyjaciółmi. A skoro jestem sam we wrogim środowisku - powyższe jest pewnie tylko odtlumaczaniem rzeczywistości. Tak ze praktyczne "bycie soba" w moim konkretnym przypadku to i tak fikcja.
                  -------------------------
                  Czy środowisko korporacyjne jest wrogie? Raczej konkurencyjne, w którym są różnego rodzaju sojusze, a człowiek wykonuje swoje zadania i stara się ,,sell himself" bez naciskania na odciski innym. U Ciebie sytuacja z Twoja kobieta jest inna, i moim zdaniem, to generuje potrzebę utrzymania dystansu. Ja, z tego samego powodu, tej potrzeby nie mam.
                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 21:08
                    > Odsyłam do filmu ,,Peggy Sue wyszła za mąż".

                    Przejezyczyles sie. Mowi sie: "polecam film X". To po pierwsze. Po drugie: fabuła tego czy innego filmu nie może byc postawiona jako kontr-przykład rzeczywistości, prawda i obiektywizm stoją dosc nisko w hierarchii rzeczy ważnych podczas produkcji. Film jako wehikuł sztuki, oryginalności, czasem ideologii, mitu czy rozrywki - jasne. Film jako prawda objawiona - nie nie nie.

                    Co ciekawe nie uznajesz Dostojewskiego, mimo niezłego wglądu w psychologię (choc obciążonego przyciężką dydaktyka). Ciekawy przypadek.
                    • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 21:25
                      proteinawy napisał(a):

                      > > Odsyłam do filmu ,,Peggy Sue wyszła za mąż".
                      >
                      > Przejezyczyles sie. Mowi sie: "polecam film X". To po pierwsze. Po drugie: fabuła tego czy innego filmu nie może byc postawiona jako kontr-przykład rzeczywistości, prawda
                      -------------------------
                      Nie. odsyłam do sztuki, a sztuka, mimo, że bajkowa, definiuje nasze problemy i pokazuje, jak może wyglądać rozwiązanie. Ten film jest dla wszystkich, którzy myślą,. że znając skutki decyzji, mogliby je mienić. Gówno prawda. Jest inaczej. Peggy, mając przesrane życie i małżeństwo nie zmieniłaby niczego, bo w rezultacie nie miałaby swoich dzieci. Uważam, że Sabat, gdyby mógł swoje życie zmienić, i w rezultacie zmian, nie mieć swoich bliźniaków, nie zmieniłby niczego.
                      • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 22:04
                        > Nie. odsyłam do sztuki, a sztuka, mimo, że bajkowa, definiuje nasze problemy i pokazuje, jak może wyglądać rozwiązanie. <

                        Zostawiajac sztukę na chwile, zaproponowałem Ci wylacznie złagodzenie języka na uprzejmiejszy. I to była z mojej strony potencjalna przysługa, nie wciskam jak nie chcesz.

                        A teraz do sztuki. Sztuka ma po pierwsze wiele poziomów, po drugie wiele przekazów. Jedne przekazy przeczą innym, a jeszcze inne - nawet sobie. Wobec tego z definicji suma fabuł tworzy pewne continuum możliwych punków widzenia i opinii. Na kazda opowieść fatalistyczna przypada opowieśc pozytywistyczna itd. A publika płaci i zachwyca sie tym co masuje jej potrzeby. "Wszyscy artyści to prostytutki" mowi poeta ;)

                        Co do Sabata: pała z czytania (byc moze dla mnie z pisania). Sabat A, dwudziestoparoletni, chce mieć pełna rodzine. Sabat B, kilkanaście lat pozniej nie ma takiej opinii. Zreszta co tam dzieci. Gruby Sabat kilkanaście miesięcy temu roztaczał aurę "panie, to sie nie do". Odchudzony Sabat dzisiaj, z kochanka w tle roztacza aurę wyluzowania i łagodnej wyrozumiałości. Nasze "ja" jest miękkie i elastyczne i ewoluuje. Choc z drugiej strony u Ciebie faktycznie nie widze żadnej ewolucji. Przyjmijmy kompromis: Marek nie ewoluuje, Sabat byc moze ewoluuje, Proteinowy ewoluuje.
                        • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 22:15
                          proteinawy napisał(a):


                          > Co do Sabata: pała z czytania (byc moze dla mnie z pisania). Sabat A, dwudziestoparoletni, chce mieć pełna rodzine. Sabat B, kilkanaście lat pozniej nie ma takiej opinii. Zreszta co tam dzieci. Gruby Sabat kilkanaście miesięcy temu roztaczał aurę "panie, to sie nie do". Odchudzony Sabat dzisiaj, z kochanka w tle roztacza aurę wyluzowania i łagodnej wyrozumiałości. Nasze "ja" jest miękkie i elastyczne i ewoluuje. Choc z drugiej strony u Ciebie faktycznie nie widze żadnej ewolucji. Przyjmijmy kompromis: Marek nie ewoluuje, Sabat byc moze ewoluuje, Proteinowy ewoluuje.
                          ---------------------
                          Może nie można mieć wszystkiego. Ty i Sabat macie dwoje dzieci, a zobacz ilu ludzi ma coś innego,. a dzieci nie ma, a chciałoby mieć. Sabat teraz i dwa lata temu to różne osoby. Teraz wyluzowany, bo ma te dzieci, czyli genetyczny sukces, plus babkę na boku. To dużo i tak uważam. Ty też masz swój dorobek.
                          Ja wygrałem los na loterii i dlaczego mam ewaluować?
                        • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 22:44
                          proteinawy napisał(a):
                          Gruby Sabat kilkanaście miesięcy temu rozta
                          > czał aurę "panie, to sie nie do". Odchudzony Sabat dzisiaj, z kochanka w tle ro
                          > ztacza aurę wyluzowania i łagodnej wyrozumiałości.

                          Mala adnotacja - sabat styczen 2013 - 83kg. Sabat koniec lipca 2017 - 76kg. Dupy nie urywa ta przemiana ;) I nie nazwalbym siebie w calym tym okresie jakos szczegolnie grubym. W miedzyczasie byly rozmaite bujania waga, tez na plus, ale staram sie oscylowac w rozsadnych granicach.
                          Co do "nie da sie" - uwazam nadal, ze to co mnie spotkalo ma charakter zjawiska absolutnie incydentalnego i wyjatkowego. Nie mam zadnych podstaw by bawic sie w statystyke, ale prawdopodobienstwo wejscia z moimi kartami w taki uklad erotyczny, w jakim sie znalazlem, oceniam grubo ponizej jednego procenta. Nie wiem xzy to sa nawet dziesiate procenta, raczej setne. W tym wypadku moge mowic o nieprawdopodobnym szczesciu. Moze nie jak glowna wygrana w totka, bo tam prawdopodobienstwo to juz totalna astronomia, ale jak w jakiejs powazniejszej loterii. Zatem "nie da sie" nadal funkcjonuje jako regula, mnie sie trafil tzw. "fuks".

                          Nasze "ja" jest miękkie i el
                          > astyczne i ewoluuje.

                          Caly czas to powtarzam :) zgoda.
                            • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 13:40
                              kombinerki_pinocheta00 napisała:
                              > Przeszedłem podobną przemianę, ale zajęło mi to mniej czasu, bo ok. 3 miesiące.
                              > Musiałbyś być karłem żeby nazywać się grubaskiem. Ty chyba po prostu siebie ni
                              > e doceniasz.

                              Ale ta roznica kg miedzy 2013 rokiem a 2017 to zadna przemiana, uwazam to za niemal constans po diecie. Przemiana miala miejsce od pazdziernika 2011 (119,7 kg - zmrozilo mnie, stad pamietam wynik tak dokladnie) do tego stycznia 2013 (jw. - 83kg, pamietam, bo zmienialem robote i mnie wazyli na badaniach wstepnych). Wierz mi, bylem bardzo gruby zanim wzialem sie za siebie. Na stare zdjecia nie da sie patrzec. Nie jestem karlem, mam okolo 1,8m. Nie twierdze, ze obecnie jestem grubasem, bez przesady. Juz dawno nie jestem, na szczescie.
                              • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 14:17
                                sabat3 napisał:


                                > Ale ta roznica kg miedzy 2013 rokiem a 2017 to zadna przemiana, uwazam to za niemal constans po diecie. Przemiana miala miejsce od pazdziernika 2011 (119,7 kg - zmrozilo mnie, stad pamietam wynik tak dokladnie) do tego stycznia 2013 (jw. - 83kg, pamietam, bo zmienialem robote i mnie wazyli na badaniach wstepnych). Wierz mi, bylem bardzo gruby zanim wzialem sie za siebie.
                                --------------------
                                Wziąłeś i to zrobiłeś. Godne uznania.
                      • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 22:05
                        marek.zak1 napisał
                        >Ten film jest dla wszystkich, którzy myślą,. że znając skutki decyzji, mogliby je mienić. Gówno prawda. Jest inaczej. Peggy, mając przesrane życie i małżeństwo nie zmieniłaby niczego, bo w rezultacie nie miałaby swoich dzieci. Uważam, że Sabat, gdyby mógł swoje życie zmienić, i w rezultacie zmian, nie mieć swoich bliźniaków, nie zmieniłby niczego. <

                        Marek, ja nie wiem, skąd Ci się tu w ogóle wzięły odniesienia do dzieci. I nie mogę zgodzić się z Tobą,że gdyby była możliwość ponownego przeżycia swojego życia, to nie podjęboły się innych decyzji z racji tego, że wówczas tych dzieci, które już się posiada, by nie było.To naprawdę dla mnie niezrozumiały punkt widzenia, który Ty już prezentujesz po raz któryś tam z kolei. No bo to kwestia przypadku w sumie - gdybym weszła w związek z kimś innym, to albo miałabym dzieci - inne, z innym mężczyzną,a może bym nie miała ich w ogóle, z wyboru, albo z niemożności, a gdyby się tak ułożyło, że moi rodzice podjęliby decyzję o usunięciu mnie, to również i mnie by nie było i dla mnie jest to całkowicie zrozumiałe, wyobrażalne i jak najbardziej do przyjęcia i do pojęcia.
                        • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 22:18
                          ninek04 napisała:


                          > Marek, ja nie wiem, skąd Ci się tu w ogóle wzięły odniesienia do dzieci. I nie mogę zgodzić się z Tobą,że gdyby była możliwość ponownego przeżycia swojego życia, to nie podjęboły się innych decyzji z racji tego, że wówczas tych dzieci, które już się posiada, by nie było.
                          --------------------------
                          Zgadzam się z autorem filmu, że gdyby nasza decyzja o niewiązaniu się z danym partnerem skutkowałaby brakiem tychże dzieci, nie zmienillibyśmy jej. Masz inne zdanie, OK.
                          • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 22:35
                            marek.zak1 napisał:
                            > Zgadzam się z autorem filmu, że gdyby nasza decyzja o niewiązaniu się z danym p
                            > artnerem skutkowałaby brakiem tychże dzieci, nie zmienillibyśmy jej. Masz inne
                            > zdanie, OK.

                            Jak znajdziesz chwilę, to rzuć okiem do "Szkieletowej załogi" Kinga. Tam jest krótkie opowiadanie o nazwie "Edytor tekstów", które opowiada coś wręcz przeciwnego.
                            To tak odnośnie tego, co na temat mówi "sztuka" (brrr, nie lubię tego słowa) :)
                            • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 22:43
                              sabat3 napisał:

                              > marek.zak1 napisał:
                              > > Zgadzam się z autorem filmu, że gdyby nasza decyzja o niewiązaniu się z danym partnerem skutkowałaby brakiem tychże dzieci, nie zmienillibyśmy jej. Masz inne zdanie, OK.
                              >
                              > Jak znajdziesz chwilę, to rzuć okiem do "Szkieletowej załogi" Kinga. Tam jest krótkie opowiadanie o nazwie "Edytor tekstów", które opowiada coś wręcz przeciwnego.
                              -----------------------
                              Sabat, spójrz w oczy swoim synom i powiedz sobie, wolałbym lepsze życie i bez was.
                              • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 22:58
                                marek. zak 1 napisał
                                >Sabat, spójrz w oczy swoim synom i powiedz sobie, wolałbym lepsze życie i bez was. <

                                Nie o tym była mowa, zupełnie, kompletnie nie i dlatego Twoja sugestia co do zakwestionowania istnienia i posiadania dzieci, które się ma jest bezsensowna, bezcelowa i wiesz taka próbująca grać na emocjach, a to nie o to chodzi . Bo różni nas punkt widzenia co do możliwości swoich wybórow życiowych i niepotrzebnie wplątujesz tu kwestię dzieci istniejących.
                              • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 23:35
                                marek.zak1 napisał:
                                > Sabat, spójrz w oczy swoim synom i powiedz sobie, wolałbym lepsze życie i bez w
                                > as.

                                Na szczęście nie muszę zastanawiać się nad konsekwencjami ewentualnych podróży w czasie, bo nie dysponuję takimi technicznymi możliwościami :)
                                Należy akceptować fakty, które się już dokonały, a nie zastanawiać nad tym, co by mogło być, a nie jest.
                              • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 11:41
                                > Sabat, spójrz w oczy swoim synom i powiedz sobie, wolałbym lepsze życie i bez was. <

                                To ze czegos nie moze (nie chce) powiedzieć nie unieważnia tego co czuje. Po to np jest piwo z kumplami czy forum.

                                Ten trick ktory zapodaes Sabatowi jest korzeniem bezseksia w sporej ilości przypadkow. Jest stosowany przez rodzine, ducha czasów czy społeczeństwo. "Co, nie kochasz swojej zony, ktora dla Ciebie zrezygnowała z kariery i urodziła dzieci? Nie kochasz swojego męża, ktory zajmuje sie dziećmi, pomógł w chorobie, trzyma stresy swiata z daeka od domu?".

                                Otóż nie, w moim łbie (i Sabatowym pewnie tez), seksu nie mozna kupić, zastraszyć, oszukać czy zastydzic. Reszta psychiki jest ukształtowana jak trzeba: umów dotrzymuje, długi płacę z nawiązką, podatki tez, biednych wspieram itd. Im bardziej sie starzeje, tym bardziej jestem zmuszony widzieć seksualność wewnątrz krainy mojej psychiki jak jakiś Mordor, z wiecznie wzwiedzionym fallusem zamiast wszystkowiedzącego oka. Dookoła biegają jakies niziołki przekonując, ze mój kutas powinien sie zabrać za służebną orkę tak jak to robi mozg, ręce i oczy. Straszą ze przykleja łatkę MiL.

                                Nauczyłem sie juz, ze podobne niziołki-bigoci zawsze dyktowali ducha czasów, czy to była widownia palenia czarownic, czy członkowie partii czy współcześni progresywni liberałowie.

                                Ty Marek wydajesz sie poblogoslowiony niesłychanie spójna psychika tzn wszystkie Twoje impulsy i przemyślenia leżą dokładnie w tej samej przestrzeni, czy moze płaszczyźnie, czy prostej ...
                                • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 12:15
                                  proteinawy napisał(a):
                                  Ten trick ktory zapodaes Sabatowi jest korzeniem bezseksia w sporej ilości przypadkow. Jest stosowany przez rodzine, ducha czasów czy społeczeństwo. "Co, nie kochasz swojej zony, ktora dla Ciebie zrezygnowała z kariery i urodziła dzieci? Nie kochasz swojego męża, ktory zajmuje sie dziećmi, pomógł w chorobie, trzyma stresy swiata z daeka od domu?".
                                  >
                                  > Otóż nie, w moim łbie (i Sabatowym pewnie tez), seksu nie mozna kupić, zastraszyć, oszukać czy zastydzic. Reszta psychiki jest ukształtowana jak trzeba: umów dotrzymuje,
                                  > Ty Marek wydajesz sie poblogoslowiony niesłychanie spójna psychika tzn wszystkie Twoje impulsy i przemyślenia leżą dokładnie w tej samej przestrzeni, czy moze płaszczyźnie, czy prostej ...
                                  ------------------

                                  1. Seksu nie można kupić, zastraszyć i
                                  2. Umów się dotrzymuje.

                                  Tak wiec skoro małżeństwo jest formalna umową, w której zakłada się że uczucie i seks jest nieodłączną częścią, a następnie jedna ze stron się z seksu wycofuje, w sensie prawnym małżeństwa to nie zmienia, ale w sensie ludzkim - całkowicie. Dwoje ludzi ze sobą mieszka, wychowuje dzieci, spłaca kredyty, ale nie są już w związku. Papier nie zastąpi pożądania i uczucia. Być może jest to spowodowane rozczarowaniem, odkochaniem, nieistotne, bo umowa jest wypowiedziana. Sabatowa mogła mieć powody, aby Sabata odstawić i to zrobiła, ale w tym momencie umowę wypowiedziała, chociaż jako katoliczka, może myśleć inaczej. Powiedziała wygodne dla siebie A, a niewygodnego B już nie. Może wiedziała, może nie, że faceci nie po to się żenią, żeby mieć dzieci, tylko po to, żeby mieć ,,zapewniony" seks. Zapewniony w "" oznacza, że nie bezwzględnie, tylko w przypadku braku istotnych przeciwwskazań. Co jest istotne, dotyczy to facetów powiedzmy średnio atrakcyjnych, dla których małżeństwo jest może jedynym sposobem na tenże regularny seks. W przypadku facetów bardziej atrakcyjnych to ograniczenie jest nieistotne, bo ten seks mogą mieć bez problemu gdzie indziej. Czy te babki wychodząc za tychże średnio atrakcyjnych pożądają ich? Otóż powiem szczerze - NIE, ale zobowiązują się do kotłowania i, jak napisałeś, umowa stoi, a dawanie powodów dla odmowy seksu, czyli brak pomocy w domu, czy podobnie logicznych, jest pretekstem to odmowy seksu facetowi nigdy nie pożądanemu i niekochanemu.
                                  To wyczytałem w forum, może między wierszami.
                                  Reasumując, reakcja Sabata jest całkowicie logiczna i zrozumiała, a mówienie, jakim jest nielojalnym skurwysynem, jest zwyczajnie nieuczciwe. Sabatowa wypowiedziała mu wojnę i są to konsekwencje.
                                  A moja psychika jest spójna, bo ani ja ani moja nie żeniliśmy sie dla kasy, dzieci, rodziny (była raczej przeciw), tykającego zegara, tylko dlatego, że się kochaliśmy. Byliśmy na siebie chorzy.
                                  • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 12:45
                                    > Tak wiec skoro małżeństwo jest formalna umową, w której zakłada się że uczucie i seks jest nieodłączną częścią, <

                                    To jest nadużycie, niestety powszechne. Uczucia nie sposób przewidzieć, stad wszelkie obietnice dotyczace jego czasu trwania jest zwyczajnie nierzetelne. Rownie dobrze mozna obiecywać ze wiatr bedzie wiał zawsze z zachodu.

                                    Co mozna uczciwie obiecać to reakcje w przypadku gdyby uczucie upadło. Stad świecka przysięga małżeńska jest bliżej rzeczywistości. Nikt nie obiecuje niemożliwych rzeczy i zawsze mozna sie rozwieść.

                                    Ten akapit o niedających żoneczkach unieważnia w 2017 jedna fraza: rozwod jest legalny, choc kosztuje. Zgadzam sie z Tobą, ze kobieta wchodząca w taki sposób w małżeństwo jest winna tzw "żenienia kasztany" czyli złożenia nierzetelnej przysięgi. Rozsądny człowiek izoluje sie od oszusta tak szybko jak to możliwe.

                                    Co do Sabata - protestował juz przeciw przypisywaniu mu lojalności bądź nie, twierdzi ze go ten aspekt nie interesuje, a ja nie bede mu wpychał go w gardło. Tzn fajnie sie z nim o tym gada teoretycznie, a zycie juz ułożył jak ułożył i wyglada na szczęśliwego.
                                    • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 13:26
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > > Tak wiec skoro małżeństwo jest formalna umową, w której zakłada się że uc
                                      > zucie i seks jest nieodłączną częścią, <
                                      >
                                      > To jest nadużycie, niestety powszechne. Uczucia nie sposób przewidzieć, stad wszelkie obietnice dotyczace jego czasu trwania jest zwyczajnie nierzetelne. Rownie dobrze mozna obiecywać ze wiatr bedzie wiał zawsze z zachodu.
                                      >
                                      > Co mozna uczciwie obiecać to reakcje w przypadku gdyby uczucie upadło.
                                      ----------------------------------
                                      Zgadzam się, a nawet napisałem to w jednej z moich książek:


                                      – Podoba mi się ten system. Obydwie strony powinny zadeklarować,
                                      co wnoszą i czego oczekują od drugiej strony.
                                      – Czego ty oczekujesz?
                                      – Żeby po ślubie ważyła tyle samo, ile w dniu ślubu, i żeby mi powiedziała,
                                      jak przestanie mnie kochać.
                                      ----------------------------
                                      Tak więc gwarancji miłości nie ma, ale należy zakomunikować , że uczucia już nie ma.
                • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 11:40
                  proteinawy napisał(a):

                  > Inna rzecz, ze pierwszy impuls od 20 lat to byc z kochająca kobieta i przyjació
                  > łmi. A skoro jestem sam we wrogim środowisku - powyższe jest pewnie tylko odtlu
                  > maczaniem rzeczywistości. Tak ze praktyczne "bycie soba" w moim konkretnym przy
                  > padku to i tak fikcja.
                  >
                  > Bardziej w dłuższym rozrachunku gratyfikuje mnie teraz stawianie sobie celów i
                  > parcie w tym kierunku, nawet kosztem zdrowia, relacji, chwilowej gratyfikacji.
                  > Sprawdza sie, polecam wszytkim ktorzy i tak nie moga wejść z nikim w głębszy, s
                  > ensowny zwiazek. Moze zamiast masturbacji cudzym mięsem/wzajemnej tresury opłac
                  > a sie zainwestować w szacunek dla siebie?

                  Dobra kolego, pozwol, ze dopytam o tlo tych rewelacji czyli o tzw background. Popraw mnie jesli sie myle: co? skonczyly sie harce z ciezarowka i zaczal dluzszy post bez rzniecia nawet na horyzoncie w najsmielszym scenariuszu czyli payback time za marzenia o kochajacej sie, wlasnej, powiekszonej rodzinie 2 + 2. Czyli ten najchujowszy, najdziadowszy okres, o ktorym rzecze meska, forumowa prawda, ze nastanie i odbierze ci resztki godnego zycia osoby czynnej seksualnie i przetransformuje cie na czas nieokreslony w osobe nieczynna ;-)

                  Sedzia odgwizdal poczatek spotkania 'znecanie sie', hehe czekali my ;-) Szkoda, ze nie ma Kag z prawieniem rewelacji o trudach zony i o niesieniu jej szczescia, ktore rowniez uszczesliwi Ciebie. Nie szkodzi cos sie najwyzej skopiuje z dawnych jej zapisow dla rownowagi.

                  Szkoda, ze nie widzisz Proteinowy jak sie moja geba do Ciebie smieje. Przyszla kryska na Matyska? Czy jakos sie to powiadalo...
                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 15:00
                    > Szkoda, ze nie widzisz Proteinowy jak sie moja geba do Ciebie smieje. Przyszla kryska na Matyska? Czy jakos sie to powiadalo. <

                    No ale to było wiadomo. Drugie planowane dziecko to jest pewnik, ze od strony seksu dla faceta bedzie bryndza. W zwiazku z tym tym razem zero oczekiwan, kaska w zębach itd.

                    Za to użyłem paru rad zaczerpniętych od Ciebie, ale w negatywie. Opitolilem łeb maszynka. Zapuściłem beznadziejna brodę. Ubrałem sie w dżinsy na szelkach i czarny niefirmowy t-shirt. Wszystko wyglada jeszcze śmieszniej w tym UK z pozycji kloszarda.
                    • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 15:11
                      proteinawy napisał(a):
                      >. Opitolilem łeb
                      > maszynka. Zapuściłem beznadziejna brodę. Ubrałem sie w dżinsy na szelkach i cz
                      > arny niefirmowy t-shirt. Wszystko wyglada jeszcze śmieszniej w tym UK z pozycji
                      > kloszarda.

                      Kloszard czy UNIX-owiec? ;)
                    • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 18:40
                      proteinawy napisał(a):

                      > > Szkoda, ze nie widzisz Proteinowy jak sie moja geba do Ciebie smieje. Prz
                      > yszla kryska na Matyska? Czy jakos sie to powiadalo. <
                      >
                      > No ale to było wiadomo. Drugie planowane dziecko to jest pewnik, ze od strony s
                      > eksu dla faceta bedzie bryndza. W zwiazku z tym tym razem zero oczekiwan, kaska
                      > w zębach itd.

                      A moglbys mnie kiedys uderzyc?

                      > Za to użyłem paru rad zaczerpniętych od Ciebie, ale w negatywie. Opitolilem łeb
                      > maszynka. Zapuściłem beznadziejna brodę. Ubrałem sie w dżinsy na szelkach i cz
                      > arny niefirmowy t-shirt. Wszystko wyglada jeszcze śmieszniej w tym UK z pozycji
                      > kloszarda.

                      Jesli masz ksztalt glowy i ciemna, lobuzersko-arabusowata urode jak Szymon Lada, a calosc z broda wyglada tak: scontent.cdninstagram.com/t51.2885-15/s480x480/e35/19428789_800929506743790_1951446458548879360_n.jpg?ig_cache_key=MTU0NDE5NTA2MTAyMDE3NDE3Mg%3D%3D.2
                      to szarpalabym jak Reksio szynke.
                      Normalnie to poprosilabym o fote ale teraz nie wiem juz co jest normalnie. Moj partner przyszedl dzisiaj zezloszczony na baby z pracy, za samo ich istnienie. Pytam sie go: 'czy ty nienawidzisz kobiet?' Odpowidzial: 'tak'. 'A mnie tez?' - pytam. 'Ty nie jestes kobieta' - odpowiedzial zupelnie powaznie. Cos w tym jest.
                      • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 19:50
                        > A moglbys mnie kiedys uderzyc?

                        Nie. Nawet nie wiem, czy ktos stad by dał rade. Znałem tylko jednego takiego faceta. Wtedy byłem elegancko wytresowany, zeby "takiego zachowania nie tolerować". Teraz widze, ze jego zwiazek z zona był pasmem łobuzerskich prowokacji i awantur. Próbowałem kiedys przelecieć jego drobniutka żone w pijanym widzie. Podczas rozgrzewki kilka razy przyłożyła moje dłonie do swojej szyi z porozumiewawczy spojrzeniem. Nie podobało mi sie.
                • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 14:55
                  Strasznie rozbudowales, a tymczasem prawda jest prosta :)
                  "Byc soba" w tym wypadku oznacza nie udawanie twardziela po to by podobac sie kobietom. Mowiles o zmiekczaniu mojego wizerunku - ja go nie zmiekczam, taki aktualnie jestem. Po prostu nie chce mi sie udawac, ze jest inaczej, ani utwardzac tego wizerunku, by... no wlasnie - nie wiem po co mialbym to robic :) W tym wypadku "jestem soba" chyba stoi najblizej "mam to w dupie" ;)
                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 20:15
                    > Strasznie rozbudowales, a tymczasem prawda jest prosta :)

                    Z mądrości farmerów obliczeniowych: "kazdy, nawet najbardziej skomplikowany problem posiada co najmniej jedno proste, całkowicie błędne rozwiązanie".

                    To do czego chciałem Cie przekonać to to, ze nie tylko jestes raczej procesem niz rzeczą (zwłaszcza Ty), ale to jest na dodatek proces wielowątkowy. Twoje stany wewnętrzne sa jak rój, którego kazda pszczoła czasem rozdwaja sie, czasem zlewa, nie ma jednego "ja", to jest złudzenie budowane na bieżąco. A wszystkie razem (jak to rój) latają to tu to tam.

                    Jezeli "bycie soba" oznacza u Ciebie swobodny lot tego roju nad kwiecista laczka zamiast gromadę to napierdalania w szybę, to jasne. Ale jezeli pijesz do tego ze jedne konfiguracje wewnętrznych stanów sa prawdziwsze od innych - to ja na to "raczej nie".
                    • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 21:04
                      proteinawy napisał(a):
                      ego chciałem Cie przekonać to to, ze nie tylko jestes raczej procesem n
                      > iz rzeczą (zwłaszcza Ty), ale to jest na dodatek proces wielowątkowy. Twoje sta
                      > ny wewnętrzne sa jak rój, którego kazda pszczoła czasem rozdwaja sie, czasem zl
                      > ewa, nie ma jednego "ja", to jest złudzenie budowane na bieżąco. A wszystkie ra
                      > zem (jak to rój) latają to tu to tam.
                      >
                      > Jezeli "bycie soba" oznacza u Ciebie swobodny lot tego roju nad kwiecista laczk
                      > a zamiast gromadę to napierdalania w szybę, to jasne. Ale jezeli pijesz do tego
                      > ze jedne konfiguracje wewnętrznych stanów sa prawdziwsze od innych - to ja na
                      > to "raczej nie".

                      No i wszystko pieknie, ale pewne procesy wykluczaja szczere zaistnienie innych.
                      Przykladowo - czy moglbym jeszcze kiedys pomyslec o sobie jako o mezczyznie wiernym malzonce? Czy moglbym zbudowac swoja tozsamosc wokol idei nie bycia nigdy skazonym narkotykami? Czy moglbym mowic, ze anaboliki to gowno i nigdy bym tego nie wzial? ;) Niestety, sir, wszedlem do tej wody, nawet jesli tylko po kostki, to juz wystarczy.
                      Podobna sytuacja ma sie z przemianami intelektualnymi. Mnie przemiana w "chlodny, meski typ" nigdy sie nie uda, poniewaz mam stuprocentowa pewnosc, ze ten "typ" jest spoleczna poza, ktora w sytuacjach skrajnych czesto jest trzymana luzno, badz wcale ;)
                      "Chlodny mezczyzna" jest niewolnikiem pewnej maski. Nie wolno mu okazywac slabosci, najlepiej jesli tlumi uczucia i milczy na temat swoich emocji. Nie mowiac o niewygodach - czulbym sie strasznie sztucznie i nie na mejscu demonstrujac bezustannie takie zachowania. No i ta koniecznosc bezustannego pilnowania sie, zeby tylko nie wyskoczyc z czyms "niemeskim". A daj Pan spokoj, wiezienie bez krat.
                      • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 21:16
                        sabat3 napisał:
                        > "Chlodny mezczyzna" jest niewolnikiem pewnej maski. Nie wolno mu okazywac slabosci, najlepiej jesli tlumi uczucia i milczy na temat swoich emocji.
                        ---------------------------------------
                        Sabat, wierz mi, okazywanie słabości jest oznaką siły. Nie boisz się okazywać słabości, bo się nie boisz z definicji.
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 11:12
                        sabat3 napisał:

                        > "Chlodny mezczyzna" jest niewolnikiem pewnej maski. Nie wolno mu okazywac slabo
                        > sci, najlepiej jesli tlumi uczucia i milczy na temat swoich emocji. Nie mowiac
                        > o niewygodach - czulbym sie strasznie sztucznie i nie na mejscu demonstrujac be
                        > zustannie takie zachowania. No i ta koniecznosc bezustannego pilnowania sie, ze
                        > by tylko nie wyskoczyc z czyms "niemeskim". A daj Pan spokoj, wiezienie bez kra
                        > t.

                        Cos slabo przysledzilam skad znalazl sie tu chlodny mezczyzna niewolnik maski. Chlodny to antagonizm do cieply. Skad pomysl, ze chlodny nie okazuje swoich emocji? Poza tym tez nie rozumiem dlaczego chlodna osoba to osoba w masce? Przeciez jest w cholere chlodnych osob i one niczego nie udaja, po prostu takie sa.
                • droitier Re: Superbohater 28.07.17, 17:59
                  proteinawy napisał(a):

                  > Bardziej w dłuższym rozrachunku gratyfikuje mnie teraz stawianie sobie celów i
                  > parcie w tym kierunku, nawet kosztem zdrowia, relacji, chwilowej gratyfikacji.
                  > Sprawdza sie, polecam wszytkim ktorzy i tak nie moga wejść z nikim w głębszy, s
                  > ensowny zwiazek.

                  A ja nie polecam. Robiłem tak całe życie, próbowałem realizować coraz to ambitniejsze cele kosztem relacji. W końcu doszedłem do takich celów, które mnie przerosły, i teraz nie mam ani relacji ani osiągniętych celów.
                  Nie zniechęcam bynajmniej do stawiania sobie celów, ale nie takim kosztem, bo akurat zdrowie i relacje łatwo zaniedbać a trudno naprawić. A większość osób, która osiągnęła postawione sobie cele nie musiała tego robić kosztem tych rzeczy, co więcej - mogą być one wsparciem w ich osiągnięciu.

                  > Moze zamiast masturbacji cudzym mięsem/wzajemnej tresury opłac
                  > a sie zainwestować w szacunek dla siebie?
                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 23:04
                    > A ja nie polecam.

                    Tak, ale ja napisałem "tym, ktorzy i tak nie moga wejść w głębszy zwiazek".

                    > Nie zniechęcam bynajmniej do stawiania sobie celów, ale nie takim kosztem, bo akurat zdrowie i relacje łatwo zaniedbać a trudno naprawić. A większość osób, która osiągnęła postawione sobie cele nie musiała tego robić kosztem tych rzeczy, co więcej - mogą być one wsparciem w ich osiągnięciu. <

                    Tu sie nie zgodzimy, ale to jest Ok. Z tego co widze, zachowanie zdrowia i relacji przyjacielskich i rodziny i minimum samorozwoju juz przekracza 24 godziny na dobę.

                    Trzeba wybierać i tyle. Ale byłbym hipokryta gdybym polecał harówę jednoczesnie kołysząc córkę na rękach, przyznaje. To co napisałem było reakcja na sytuacje Kombiego, rozciągniętego miedzy neurotyczny stosunek do siebie i ambiwalencję wobec kobiet. Instynktownie nasuwa mi sie jakiś zewnętrzny cel do drążenia w takiej sytuacji
                    • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 29.07.17, 08:50
                      >napisałem było reakcja na sytuacje Kombiego,

                      I tak, i nie. Walczę z koszmarami życia nastoletniego. Wbiłem sobie do głowy, że pewnych rzeczy nie osiągnę i dopiero po kilkunastu latach doszedłem do wniosku, że jeżeli się z tego nie rozliczę to nie zrobię kroku naprzód. Moje poczucie własnej wartości bazuje na tych przekonaniach i muszę się nauczyć tego gównianego tańca lub pływania (tego bym bardzo chciał) aby zrobić krok dalej. Odbywa się kosztem zdrowia i relacji, ale to jest ze sobą powiązane, więc należy dokonać wyboru.
                      I umawiam się na randki, ale mnie to nudzi. Źle się czuję wiedząc, że jestem jednym z wielu, których cechy ptaszkuje lub skreśla się na kartce, a w tym samym czasie ktoś inny klepie te panny po tyłku.
                      • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 10:05
                        kombinerki_00 napisał
                        <I umawiam się na randki, ale mnie to nudzi. Źle się czuję wiedząc, że jestem jednym z wielu, których cechy ptaszkuje lub skreśla się na kartce, a w tym samym czasie ktoś inny klepie te panny po tyłku.<

                        No ale jak inaczej chcesz poznawać te dziewczyny, jeśli nie umawiając się na bliższe tete a tete? .W końcu zawsze możesz to potraktować jako zdobywanie nowych doświadczeń, wychodzenie poza własny krąg niemożności , zahamowań, ograniczeń,o których tu nie raz pisałeś.Nawet, jeśli twierdzisz, albo tylko Ci się wydaje, że one odhaczają kolejnych z listy, że to takie obwąchiwanie, i że żadna nie jest dla Ciebie,to może kiedyś trafi się taka, gdzie razem poczujecie, że to mogłoby być to, że nadajecie na podobnych falach i że warto byłoby spróbować. Nic nie tracisz przecież,ani niczym wielkim nie ryzykujesz.I nawet jeśli przejmujesz się,że narazisz się na śmieszność to są to tylko Twoje wyobrażenia, które wcale nie muszą mieć pokrycia w rzeczywistości.
                        • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 11:36
                          ninek04 napisała:

                          > kombinerki_00 napisał
                          > <I umawiam się na randki, ale mnie to nudzi. Źle się czuję wiedząc, że jest
                          > em jednym z wielu, których cechy ptaszkuje lub skreśla się na kartce, a w tym s
                          > amym czasie ktoś inny klepie te panny po tyłku.<
                          >
                          > No ale jak inaczej chcesz poznawać te dziewczyny, jeśli nie umawiając się na bl
                          > iższe tete a tete?

                          A w tej kwestii akurat z Kombim się zgadzam. Randki to najgorsza forma poznawania się. Targowisko próżności. Wystawiamy na nich to co myślimy, że w nas najlepsze, w zasadzie bez kontekstu sytuacji. Ocenie podlega wszystko: wygląd, głos, ruch, decyzje, odpowiedzi a nawet pytania, które zadajemy, najczęściej wysilone, o rzeczy które normalnie poznajemy obserwując się wzajemnie, a nie pytając. Powstaje pojedynek na fotoszopowanie swoich własnych obrazów, które kreujemy w cudzym umyśle, bo mało kogo stać na to by od razu się otworzyć i pokazać jakim się jest. Sam byłem nawet ostatnio na randce, pierwszej od chyba 3 lat, i wiedziałem jak to będzie wyglądało zanim poszedłem, bo wszystkie wyglądają tak samo.

                          Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli tam gdzie pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy inne hobby. Niestety w moim przypadku te środowiska są niemal całkowicie zmaskulinizowane.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 11:56
                            droitier napisał:

                            > Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli tam gdzi
                            > e pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy inne hob
                            > by. Niestety w moim przypadku te środowiska są niemal całkowicie zmaskulinizowa
                            > ne.

                            NIe rozumiem: kobiety nie plywaja?
                            • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 12:29
                              hello-kitty2 napisała:

                              > NIe rozumiem: kobiety nie plywaja?

                              Tam gdzie ja, to niewiele. A jeśli już są, to panie po 50-tce. Młode kobiety wybierają aquaparki, gdzie są sauny, bicze wodne, jacuzi, kawiarnia przy wyjściu i ogólnie jest relaks. Ja chodzę na basen AZS, gdzie jest zimna woda, chlor, nie można za długo postać przy brzegu i są pewne reguły, np ruch prawostronny. Kiedyś przyszły takie 2 trochę młodsze, tyle że pływały po swojemu, "pod prąd" i skończyło się tak, że wyrżnąłem w taką jedną przy sporej prędkości.

                              Zresztą, już Ci kiedyś pisałem - basen to nie jest dla mnie dobre miejsce poznawania się. Wchodzę, napierdalam długości i wychodzę.
                              • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 12:59
                                droitier napisał:

                                > Tam gdzie ja, to niewiele. A jeśli już są, to panie po 50-tce. Młode kobiety wy
                                > bierają aquaparki, gdzie są sauny, bicze wodne, jacuzi, kawiarnia przy wyjściu
                                > i ogólnie jest relaks. Ja chodzę na basen AZS, gdzie jest zimna woda, chlor, ni
                                > e można za długo postać przy brzegu i są pewne reguły, np ruch prawostronny. Ki
                                > edyś przyszły takie 2 trochę młodsze, tyle że pływały po swojemu, "pod prąd" i
                                > skończyło się tak, że wyrżnąłem w taką jedną przy sporej prędkości.

                                No to tak jak ja, temperatura koniecznie ponizej 30 stopnii, bo inaczej sie pale. Reszta wybiera moczenie sie w duzej wannie. Nagminnie. Dziwisz sie? Ludzie w dupie maja sport. Przyklad: z dwoma kolezankami umowilam sie w dwa dni pod rzad na 10 km marsz. Ubrana na sportowo zjawilam sie jednego i drugiego dnia o umowionej godzinie i miejscu. Pierwszego dnia skonczylo sie w McDonaldzie, drugiego na piwku, zadnego marszu nie bylo kazda iala wymowke. To dlaczego nie odwolaly? Kazda z nich chce sie nadal na marsze umawiac, a ja sie zrobilam po tym pierwszym razie asocjalna. Ludzie nie rozumieja potrzeb sportowcow.
                                Ale zdarzalo na basenie mi sie nie wytrzymac tempa, wyskoczyc i posiedziec chwile na brzegu bez przeszkadzania, czasem jakis pan wyskoczyl i usiadl kolo mnie.

                                > Zresztą, już Ci kiedyś pisałem - basen to nie jest dla mnie dobre miejsce pozna
                                > wania się. Wchodzę, napierdalam długości i wychodzę.

                                A przed chwila:
                                > Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli tam gdzi
                                > e pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy inne hob
                                > by.

                                Dochodzisz do slusznych wnioskow ale widac, ze masz problem z ich realizacja, z celowaniem w win-win. Jestes mlody, niepokorny.
                                • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 13:18
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > > Zresztą, już Ci kiedyś pisałem - basen to nie jest dla mnie dobre miejsce
                                  > pozna
                                  > > wania się. Wchodzę, napierdalam długości i wychodzę.
                                  >
                                  > A przed chwila:
                                  > > Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli ta
                                  > m gdzi
                                  > > e pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy in
                                  > ne hob
                                  > > by.

                                  Jest w tym tylko pozorna sprzeczność. To co napisałem powyżej jest ogólną zasadą, która działa w kontraście do nienaturalnych sytuacji, czyli np. randek, w których zależy nam na wykreowaniu jakiegoś obrazu siebie. Tyle, że akurat moim naturalnym środowiskiem jest mój dom, gdzie w samotności coś tam sobie ćwiczę, albo inne miejsce związane z aktywnościami indywidualnymi, np. basen. Nie przepadam np. za koncertami, za grami zespołowymi, za działaniem w organizacjach, które dla kogoś mogą być naturalnym środowiskiem i jednocześnie wspierać poznawanie nowych ludzi.
                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 13:39
                                    droitier napisał:

                                    > Jest w tym tylko pozorna sprzeczność. To co napisałem powyżej jest ogólną zasad
                                    > ą, która działa w kontraście do nienaturalnych sytuacji, czyli np. randek, w kt
                                    > órych zależy nam na wykreowaniu jakiegoś obrazu siebie.

                                    Zgadzam sie co do nienaturalnych sytuacji. W moim slowniku randka to jest spotkanie z kims, kogo ZNAM, a z kim oto wkraczam na sciezke zycia erotycznego. W rozumieniu tym powszechnym, nie moim, to nigdy na randce nawet nie byam. Tak jak nigdy nie mialam profilu na potralach randkowych. A Ty masz?

                                    Tyle, że akurat moim na
                                    > turalnym środowiskiem jest mój dom, gdzie w samotności coś tam sobie ćwiczę, al
                                    > bo inne miejsce związane z aktywnościami indywidualnymi, np. basen. Nie przepad
                                    > am np. za koncertami, za grami zespołowymi, za działaniem w organizacjach, któr
                                    > e dla kogoś mogą być naturalnym środowiskiem i jednocześnie wspierać poznawanie
                                    > nowych ludzi.

                                    No wiem. Najbardziej naturalnym srodowiskiem do poznawania ludzi to byla szkola. Nikt nie spdziewal, ze jak sie juz w koncu skonczy z edukacja, to zacznie sie wiesc samotne zycie.
                                    • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 14:22
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Zgadzam sie co do nienaturalnych sytuacji. W moim slowniku randka to jest spotk
                                      > anie z kims, kogo ZNAM, a z kim oto wkraczam na sciezke zycia erotycznego. W ro
                                      > zumieniu tym powszechnym, nie moim, to nigdy na randce nawet nie byam. Tak jak
                                      > nigdy nie mialam profilu na potralach randkowych. A Ty masz?

                                      No właśnie. Też bym chciał takie randki, bo dopiero takie są interesujące. Niestety, moje wolne znajome, przy jakiejś tam swojej sympatii wobec mnie, uznawały, że sama znajomość ze mną im wystarcza.
                                      Nie mam profilu na żadnym portalu. Ze 12 lat temu miałem przez 3 dni, potem usunąłem.

                                      > No wiem. Najbardziej naturalnym srodowiskiem do poznawania ludzi to byla szkola
                                      > . Nikt nie spdziewal, ze jak sie juz w koncu skonczy z edukacja, to zacznie sie
                                      > wiesc samotne zycie.

                                      Teoretycznie nigdy nie trzeba kończyć z edukacją, Ty przecież też coś studiujesz czy właśnie skończyłaś. Tyle, że w moim przypadku znowu przeszkadza moja natura - podczas gdy znajomi robią jakieś MBA, podyplomówki z zarządzania czy doskonalą się w sztuce przemówień publicznych, gdzie jeszcze można spotkać jakieś kobiety, mnie interesowałaby wyłącznie twarda edukacja typu zrobienie doktoratu (nad którym już zresztą pracowałem, ale porzuciłem), a to znowu jest indywidualne zajęcie.
                                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 14:33
                                        droitier napisał:

                                        > Teoretycznie nigdy nie trzeba kończyć z edukacją, Ty przecież też coś studiujes
                                        > z czy właśnie skończyłaś. Tyle, że w moim przypadku znowu przeszkadza moja natu
                                        > ra - podczas gdy znajomi robią jakieś MBA, podyplomówki z zarządzania czy dosko
                                        > nalą się w sztuce przemówień publicznych, gdzie jeszcze można spotkać jakieś ko
                                        > biety, mnie interesowałaby wyłącznie twarda edukacja typu zrobienie doktoratu (
                                        > nad którym już zresztą pracowałem, ale porzuciłem), a to znowu jest indywidualn
                                        > e zajęcie.

                                        No wlasnie, pytanie: czym interesuja sie kobiety? Tak sie przyjrzalam dla przykladu Kag. Z opowiadan wynikalo, ze kiedys interesowala sie tancami latynoamerykanskimi. Odkad poznala meza przestala sie interesowac i najwyrazniej nie chodzi o brak czasu wolnego.
                                        • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 15:11
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > No wlasnie, pytanie: czym interesuja sie kobiety? Tak sie przyjrzalam dla przyk
                                          > ladu Kag. Z opowiadan wynikalo, ze kiedys interesowala sie tancami latynoameryk
                                          > anskimi. Odkad poznala meza przestala sie interesowac i najwyrazniej nie chodzi
                                          > o brak czasu wolnego.

                                          Niestereotypowo powiem: wszystkim, tylko chyba trochę rzadziej. Anegdota: mam znajomą Australijkę, dość ładna choć mocne i charakterystyczne rysy, świetna figura, biust, na tyle ile mogę ocenić z Twojego zdjęcia podobna do Ciebie i również lubiąca fitness. Ale do tego straszny nerd, inżynier informatyk, żyjąca grami komputerowymi i cosplayem, czyli przebieraniem się za postaci z gier. Jej specjalność to Lara Croft (czyli postać, którą grała Angelina Jolie), ma ku temu predyspozycje i jest w tym specyficznym środowisku rozpoznawalna, może i w skali świata.

                                          Ślub wzięła z takim poczciwie wyglądającym grubaskiem, bez specjalnej urody, który też lubi gry i cosplay, choć przy niej jest amatorem z doklejaną brodą. Myślę sobie, że dla takich przeciętnych jak on gości, super laski podzielające ich przaśne zainteresowanie są jak jakieś jednorożce z diamentowymi kopytami, coś co jest zbyt piękne by w ogóle istniało w przyrodzie, a tym bardziej by trafiło na jednego z nich. Nie mogę sobie nawet wyobrazić jak taki koleś musi się czuć szczęśliwy.
                          • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 19:22
                            ninek04 napisała
                            >A w tej kwestii akurat z Kombim się zgadzam. Randki to najgorsza forma poznawania się. Targowisko próżności. Wystawiamy na nich to co myślimy, że w nas najlepsze, w zasadzie bez kontekstu sytuacji. Ocenie podlega wszystko: wygląd, głos, ruch, decyzje, odpowiedzi a nawet pytania, które zadajemy, najczęściej wysilone, o rzeczy które normalnie poznajemy obserwując się wzajemnie, a nie pytając. Powstaje pojedynek na fotoszopowanie swoich własnych obrazów, które kreujemy w cudzym umyśle, bo mało kogo stać na to by od razu się otworzyć i pokazać jakim się jest. Sam byłem nawet ostatnio na randce, pierwszej od chyba 3 lat, i wiedziałem jak to będzie wyglądało zanim poszedłem, bo wszystkie wyglądają tak samo.<

                            >Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli tam gdzie pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy inne hobby. Niestety w moim przypadku te środowiska są niemal całkowicie zmaskulinizowane.<

                            No dobrze, pełna zgoda co do sztuczności i podkoloryzowywania przez każdą ze stron swojej atrakcyjności podczas takich ustawianych randek. Ale od czegoś trzeba zacząć, zwłaszcza w sytuacji Kombiego,który jak dotąd miał małe doświadczenie z kobietami, a związkowe zerowe- co zresztą Ciebie również w jakimś stopniu dotyczy. Bo później, jak już jesteś po przejściach, to jakieś durne umawianie się na randki w klasycznym tego słowa znaczeniu przestaje mieć jakąkolwiek rację bytu, a zaczyna ocierać się o zwyczajową śmieszność.
                            Co do tego poznawania ludzi w naturalnym środowisku to mam wątpliwości - moje środowisko pracy jest na przykład mocno sfeminizowane i z bardzo małą obsadą, nie każdy znowu pracuje w korporacji, czy w placówkach, gdzie ta możliwość poznania kogoś jest z góry powiedzmy łatwiejsza, choćby ze względu na ilość i przekrój zatrudnionych pracowników. No i nie każdy musi mieć bądź wie ile znajomych, z których łączą nas wspólne pasje, czy aktywności, żeby pośrednio przez tych znajomych móc poznawać inne osoby.No różnie bywa, nie ma jednego, prostego schematu, gdzie i jak się poznawać.
                            • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 20:05
                              ninek04 napisała:

                              > Co do tego poznawania ludzi w naturalnym środowisku to mam wątpliwości - moje
                              > środowisko pracy jest na przykład mocno sfeminizowane i z bardzo małą obsadą, n
                              > ie każdy znowu pracuje w korporacji, czy w placówkach, gdzie ta możliwość pozna
                              > nia kogoś jest z góry powiedzmy łatwiejsza, choćby ze względu na ilość i przekr
                              > ój zatrudnionych pracowników.

                              Ale ja nie twierdzę, że naturalne środowisko sprzyja, bo często nie sprzyja wcale, tylko że jest koniecznością. Przynajmniej dla mnie konieczne do tego, by dostrzec to, co powoduje, że mam ochotę się z kimś spotykać. Dlatego uważam to za tak trudne, i w zasadzie to ja nie rozumiem jak w ogóle większości ludziom udaje się w ogóle z kimś związać.

                              > ajomych móc poznawać inne osoby.No różnie bywa, nie ma jednego, prostego schema
                              > tu, gdzie i jak się poznawać.

                              Ja nie próbuję pokazać, że jakiś schemat jest jedyny słuszny, tylko pozostałe dla mnie nie działają.
                              • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 21:49
                                droitier napisał
                                >Dlatego uważam to za tak trudne, i w zasadzie to ja nie rozumiem jak w ogóle większości ludziom udaje się w ogóle z kimś związać. <

                                To często kwestia przypadku, jakiejś iskry, tąpnięcia, , spotkania dwóch dotąd zupełnie obcych, nieświadomych istnienia bytów, no i samo się dzieje -co nie oznacza że to właśnie ten albo ta na całe życie, bo potem różnie wychodzi.

                                >Ja nie próbuję pokazać, że jakiś schemat jest jedyny słuszny, tylko pozostałe dla mnie nie działają.<

                                Czyli jakie na Ciebie działają? - wspólna praca, aktywność, poświęcanie czasu na realizację pewnych zadań i już robi Ci się ciepło wokół duszy i penisa?
                                No ale też się wkręcałeś w jakieś akcje z zajętą(,z racji wspólnej pracy) , choć wyraźnie zainteresowaną Tobą, i potem się rozmywało - takie wkręcanie się też czasem bywa złudne, bo jedna strona zaczyna żyć wyobrażeniami i nadzieją, podczas gdy druga kompletnie inaczej to odbiera, albo wręcz wypiera. No i nic z tego.
                        • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 31.07.17, 21:46
                          A powiedz mi, Ninek, ile razy dostałaś kosza, że jesteś na tyle pewna, że w przypadku jego wystąpienia na pewno nic się nie traci? Według mnie pewność siebie topnieje, aczkolwiek to chyba tez jest uzależnione z jakiego poziomu się startuje. Nie wspominam o stracie czasu i pieniędzy oraz rozczarowujące konfrontacji naszych wyobrażeń z rzeczywistością.
                          Traktuję tę całą zabawę jako element terapii. Kiedyś wypisałem czynności, które większość przeciętnych ludzi opanowuje będąc nastolatkami. Mnie się nie udało, ale jakiś czas temu z - według mnie - sukcesem podszedłem do jednego z kompleksów i lawinowo ruszyło, chociaż zapisanie się na taniec to ciągle Everest wyzwań.
                          Dobrze wyglądam, więc nie mam problemów z przyciągnięciem kobiet chętnych na spotkanie. Problem polega na tym, że proces poznawania jest jałowy. Albo sprawdzanie punktów z listy albo przechwałki w stylu - kto ma większego kutasa.
                          Żeby było jasne, dla mnie sama rozmowa, na różne tematy, jest ciekawa, ale nie o to chodzi kobietom. Puasi mają rację wspominając o dostarczaniu emocji, ale dla mnie bezpośredni zaplanowany dotyk nie jest do zaakceptowania. Nie potrafię na początku znajomości dotykać, odrzuca mnie od tego, czuję się jakbym gwałcił czyjąś przestrzeń.
                          Dodatkowo tutaj chodzi o badanie pozycji społecznej. Ja przez lata byłem zamknięty, a panny z reguły są bardziej otwarte, przebojowe, doświadczone (wybieram rówieśniczki ± 5 lat), więc nie mam jak im zaimponować. Mam wrażenie, że one szukają księcia z czarnym koniem (hie hie). I trafiam na ekstrawertyczki, a sam jestem intro i do tego tak dobrze siebie znam, że działam według plany, który zakłada m.in. ucieczkę po 2,5, góra 3 godzinach lub przebywanie w miejscach, które znam, ponieważ dają mi one komfort. Złamanie tych zasad grozi rozluźnieniem szeregów, otoczeniem i rozbiciem.
                          Chujowa rola pocieszyciela, w ich oczach gońca, który nigdy nie stanie się królem. Na ojca się nie nadaję, bo słabe zasoby, a na kolegów szkoda czasu w ich wieku, ponieważ zgromadziły ich masę w ciągu poprzednich lat. I wiadomo, że królowe zawsze ktoś stuka. Będę napierdalał na forum z wirtualnego nunczaku, jak któraś wspomni, że kobiety mają problem ze znalezieniem osiłka do seksu. Już łatwiejszej rzeczy w życiu nie znajdziecie. To już mycie naczyń jest trudniejsze, bo wymaga płynu i najlepiej ciepłej wody, a na to potrzeba pieniędzy. Do seksu wystarczy wypowiedzenie krótkiego zdania.
                          Haa, co one mają z tym opowiadaniem o swoich kolegach/znajomych? Jak to rozumieć? Że istnieje konkurencja i mam się bardziej starać?
                          • sabat3 Re: Superbohater 31.07.17, 23:32
                            Kombi, mnie troche dziwi to, ze tak to wszystko przezywasz. Tzn. moze nie tyle dziwi, bo nie masz doswiadczen, ale mam poczucie pewnej zlosliwosci losu. Gdybys wiedzial jak w Twoim przypadku wygladalby zwiazek z kobieta, to pewnie teraz bylbys wdzieczny losowi, ze Cie nic takiego nie spotkalo. Ty, ze swoja suma lekow i znerwicowaniem zapewne przezywalbys pieklo, zyjac z druga osoba, ktora z dnia na dzien stawalaby sie bardziej obca, rozczarowana Twoja osoba, skonfliktowana z Toba.
                            To sie tyczy praktycznie wszystkich tych "odrzuconych", "braci samcow" itd. Dziekujcie Panu, ze was nie "poblogoslawil" malzenstwem i przynajmniej wasze zycie jest wypelnione bloga cisza, a nie bezustannym pierdoleniem za uszami, zrzedzeniem i narzekaniem. Takich jak Ty, ale i ja, w zwiazkach dlugoterminowych, gdzie ludzie zyja pod jednym dachem, nic dobrego nie czeka. Wiec powinienes byc imho wdzieczny losowi za spokoj.
                          • ninek04 Re: Superbohater 01.08.17, 05:40
                            Największego i najboleśniejszego kosza dostałam od męża i od tego czasu wszystko zmieniło się na lepsze, także ja akurat nie straciłam, ale zyskałam,i to nieporównywalnie więcej, w stosunku do tego,co miałam wcześniej.No jasne, że to mało ma wspólnego z Twoją sytuacją i miejscem,w którym jesteś, ale sam powiedz,co możesz stracić przez niezobowiązujące spotkania,z których niekoniecznie musi coś wynikać ? I czy rzeczywiście jest się do czego spieszyć,w sensie do stałego związku?
                            Wymogu dotyku przecież nie ma, zwłaszcza na tak początkowym etapie, dotyk to coś intymnego, zarezerwowanego dla kogoś bliskiego,to samo się czuje, czy chcesz,pragniesz kogoś dotknąć, objąć, przytulić.I co Ty z tym tańcem?-to jest naprawdę jakaś ceniona,,niezbędna umiejętność? -ileż w końcu ma się okazji, żeby potańczyć,a jeśli nawet to idziesz na parkiet i pląsasz,a że czasem pomylisz kroki,no to świat się nie zawali.

                            >Będę napierdalał na forum z wirtualnego nunczaku, jak któraś wspomni, że kobiety mają problem ze znalezieniem osiłka do seksu. Już łatwiejszej rzeczy w życiu nie znajdziecie>

                            Jak osiłka w sensie dosłownym to nie, dziękuję,nie piszę się na to i większość chyba też nie.Nie przejmuj się tak wszystkim i nie bierz wszystkiego do siebie, każdego spojrzenia,gestu, które Tobie mogą wydawać się nie takie jak byś sobie życzył,bo to przeważnie tylko Twoja iluzja, że ludzie tak krytycznie oceniają innych.
                            • proteinawy Re: Superbohater 01.08.17, 08:32
                              > Największego i najboleśniejszego kosza dostałam od męża i od tego czasu wszystko zmieniło się na lepsze <

                              To nie jest kosz. Kombi mowi o splawianiu delikwenta na dzien dobry, o wstępnej ocenie "nie ma sensu marnować czasu na próbę". Ty mówiłaś ze masz przemocowca, nie koszykarza. Przemocowiec i koszykarz sie wykluczają logicznie.
                              • aandzia43 Re: Superbohater 01.08.17, 14:06

                                > To nie jest kosz. Kombi mowi o splawianiu delikwenta na dzien dobry, o wstępnej
                                > ocenie "nie ma sensu marnować czasu na próbę". Ty mówiłaś ze masz przemocowca,
                                > nie koszykarza. Przemocowiec i koszykarz sie wykluczają logicznie.

                                A dlaczego się.wykluczają? Widziałam w rozciągniętej na lata akcji kilku przemocowców. Seks znikał dość szybko z relacji, radość ze skurwysyńskich zachowań narastała. Chyba to było źródło głębokiej gratyfikacji tych osobników ;-)
                                  • aandzia43 Re: Superbohater 02.08.17, 11:28
                                    proteinawy napisał(a):

                                    > > A dlaczego się.wykluczają?
                                    >
                                    > A jaka jest Twoja definicja kosza?

                                    Olanie awansów i propozycji erotycznych człowieka. W powszechnym użyciu kosz dotyczy ludzi jeszcze nie w relacji, ale mnie kosz w związku też pasuje. Taki wtórny kosz ;-)
                                    • proteinawy Re: Superbohater 02.08.17, 14:50
                                      aandzia43 napisała:

                                      > proteinawy napisał(a):
                                      >
                                      > > > A dlaczego się.wykluczają?
                                      > >
                                      > > A jaka jest Twoja definicja kosza?
                                      >
                                      > Olanie awansów i propozycji erotycznych człowieka. W powszechnym użyciu kosz do
                                      > tyczy ludzi jeszcze nie w relacji, ale mnie kosz w związku też pasuje. Taki wtó
                                      > rny kosz ;-)
                                      >

                                      Ja kosza rozumiem inaczej, wiec w tym temacie nie pogadamy sobie. Znajomej przekaż: "biednaś".
                                      • aandzia43 Re: Superbohater 02.08.17, 15:19

                                        > Ja kosza rozumiem inaczej, wiec w tym temacie nie pogadamy sobie. Znajomej prze
                                        > każ: "biednaś".

                                        Znajome (liczba mnoga) już dawno wolne, panowie mają nowe ofiary, których po jakimś czasie nie dupczą tylko depczą ;-) Żeńskie odmiany mend też istnieją, tak dla równowagi dorzucę.
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 10:47
                        kombinerki_pinocheta00 napisała:

                        > I umawiam się na randki

                        Ciekawe po co? Najpierw wypisujesz, ze nie zawracasz kobietom glowy swoja osoba, ze sie od nich izoujesz, a potem piszesz 'umawiam sie na randki'. Klamiesz.
                        • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 31.07.17, 21:07
                          W którym przypadku sugerujesz, że kłamię? Umawiając się czy nie zawracając głowy kobietom? Umawiam się, więc zawracam.
                          I nie użyłbym określenia "kłamiesz" w odniesieniu do forum. Nie ten ciężar gatunkowy. Preferowałbym stwierdzenie "żartujesz". Musiałbym mieć nierówno pod sufitem aby tworzyć sobie postać na potrzeby forum, ludzi, a raczej nicków zupełnie mi obcych, by napawać się wirtualną popularnością. Po co? Liczy się rozwiązanie problemu, a czy za tym stoi kombi, Sabat, Kitka czy Marek to nie ma większego znaczenia.

                          >Ciekawe po co?

                          Żeby się trochę poboksować z życiem, własnymi słabościami, bo mi się już nie chce przepraszać za to, że żyję. Kobiety dlatego, iż stanowią ważną rolę w egzystencji mężczyzn, kreują relacje rządzące życiem towarzyskim i pozwalają rozładować napięcie seksualne heterykom, do których się zaliczam.
                    • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 11:10
                      proteinawy napisał(a):

                      > > A ja nie polecam.
                      >
                      > Tak, ale ja napisałem "tym, ktorzy i tak nie moga wejść w głębszy zwiazek".

                      Ale ja się przecież w zasadzie do tej grupy zaliczam.

                      > Tu sie nie zgodzimy, ale to jest Ok. Z tego co widze, zachowanie zdrowia i rela
                      > cji przyjacielskich i rodziny i minimum samorozwoju juz przekracza 24 godziny n
                      > a dobę.

                      Taa... zwłaszcza w IT jest zasada: "Behind every successful programmer, there is a girlfriend that doesn't exist"

                      A już na serio, może wszystkie 3 z tych rzeczy trudno utrzymać, ale 2 już można. Przestrzegam raczej przed popełnianiem błędu typu: muszę się rozwijać więc nie mam czasu na nic, zwłaszcza na uganianie się za dupami. Wierzyłem kiedyś naiwnie, że samorozwój jest magnesem na kobiety, i że przyjdą same, więc przyjąłem strategię wkładania weń 95% energii, a 5% w same relacje. Niestety to nie działało. Czasem patrzę na ludzi, którzy jakiś sukces odnieśli i większość te relacje posiada. Na ile są głębokie i zdrowe - nie wnikam. Ale wyglądają na szczęśliwych.

                      > To co napisałem było reakcja na sytuacje
                      > Kombiego, rozciągniętego miedzy neurotyczny stosunek do siebie i ambiwalencję w
                      > obec kobiet. Instynktownie nasuwa mi sie jakiś zewnętrzny cel do drążenia w tak
                      > iej sytuacji

                      Tylko trzeba uważać, by nie stało się to ucieczką w jedną sferę życia, dość niebezpieczną zwłaszcza dla neurotycznych introwertyków. Ja bym jednak radził Kombiemu harmonijny rozwój. To znaczy: cele jak najbardziej, ale kilka różnych i nie kosztem czegoś innego, może poza mało wartościowymi aktywnościami.

                      W kwestii podziału czasu do samorozwoju mam taką strategię, że pewne aktywności intensyfikuję okresowo, ale zachowując przynajmniej kontakt z innymi. Okresy trwają różnie: rok, dwa lata, czasem parę miesięcy. Daje to trochę więcej energii niż ciągnięcie wszystkiego naraz po równo.
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 11:47
                        droitier napisał:

                        > . Przestrzegam raczej przed popełnianiem błędu typu: muszę się rozwijać więc ni
                        > e mam czasu na nic, zwłaszcza na uganianie się za dupami. Wierzyłem kiedyś naiw
                        > nie, że samorozwój jest magnesem na kobiety, i że przyjdą same, więc przyjąłem
                        > strategię wkładania weń 95% energii, a 5% w same relacje. Niestety to nie dział
                        > ało.

                        Zilustruje wspominka o kochanku. Chlopak prawie 30 lat, obiecujacy inzynier w duzej preznej i bogatej firmie, singiel, dobrze wyposazony w pensje, mieszkanie, urode, gust, kutasa i wiedze roznego rodzaju nie mial czasu sie w tygodniu spotkac na seks, poniewaz jednego dnia po pracy cwiczyl gre na pianinie, drugiego dnia gral w siatke z kolegami, trzeciego chodzil na kurs jezykowy, czwartego odrabial prace domowa na kurs jezykowy i cwiczyl na pianinie, piatego chodzil na zajecia na basenie, na ktorym sie poznalismy. A on sie wolno rozkrecal i musial zaczac kolacja, ktora sam musial ugotowac, do ktorej sam musial zrobic zakupy...ze niby kiedy znalezc na to czas. Nie moglam w to uwierzyc jak nie mozna wygrzebac z pol godziny na seks. Na poczatku przychodzilam w ten dzien z pianinem i patrzylam jak cwiczy. Wygladalo to tak, ze walil w klawisze niepodlaczone do dzwieku, zeby sasiedzi sie nie wkurzali, w dzien plywania, no coz byl najgorszy w grupie, jak reszta byla na rownie niskim poziomie, to czy warto bylo rezygnowac z seksu? Potem jeszcze do mnie pisal latami, caly czas byl sam.

                        Mysle, ze problem tkwil w tym, ze byl 'czlowiekiem okreslonego scenariusza', ktory by dawal mu satysfakcje musial byc okreslony z gory i zaliczony w pelni, jak ten seks zawsze z wlasnorecznie ugotowana kolacja z wlasnorecznie wykonanymi swiezymi zakupami. To tak nie dziala. Co sie sprawdza w zyciu to elastycznsc, zdolnosc do wykonywania zamiennie roznych czynnosci typu jak nie to, to tamto, jak nie teraz, to pozniej, dewersyfikacja, niepodazanie schematem, zdolnosc do wykonywaniu wielu rzeczy na raz, podzielnosc uwagi, improwizacja i spontan, tak jak w gotowaniu tzw zupy 'nic'. Tak samo jest w dietach i sporcie. Ktos sobie wymysla czy nie daj boze kupuje ambitna diete/trening, a w drugim czy trzecim dniu podwinie mu sie noga na drobnej rzeczy, to juz skresla calosc, zarzuca caly projekt. Przywiazanie do schematu zabija. Jestesmy ludzmi, nie maszynami realizujacymi w zyciu od poczatku do konca wymyslony z gory projekt. Elastycznosc i spontanicznosc jest wazna.
                        • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 12:03
                          hello-kitty2 napisała:
                          . Przywiazanie do schematu zabija. Jestesmy ludzmi, nie maszynami realizujacymi w zyciu od poczatku do konca wymyslony z gory projekt. Elastycznosc i spontanicznosc jest wazna.
                          --------------
                          Ludzie lubią słuchać swoich guru, w domu,w szkole, gdzie indziej, że najważniejsza jest nauka itp. Mało kto powie, że najważniejsze jest znalezienie fajnego partnera, a to się samo nie robi, a potrzebny jest czas i umiejętności + szczęście.
                          Myślę, że dla twojego inżyniera randki, seks to czas stracony, bo nie wpływają na samorozwój i doskonalenie. A ta gra na fortepianie, to własnie jest w jego wieku czas stracony, przecież pianistą nie będzie.
                          Droitier napisał, że sam samorozwój może być pułapką i prowadzić do tego, co miał Michał Korybut Wiśniowiecki, który znał 5 języków, a w żadnym z nich nie miał niczego ciekawego do powiedzenia.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 12:18
                            marek.zak1 napisał:

                            > Ludzie lubią słuchać swoich guru, w domu,w szkole, gdzie indziej, że najważniej
                            > sza jest nauka itp. Mało kto powie, że najważniejsze jest znalezienie fajnego p
                            > artnera, a to się samo nie robi, a potrzebny jest czas i umiejętności + szczęśc
                            > ie.

                            Moze tak: D. sugerowal bodajze, ze moza zycie oprzec na 2 filarach, a na jednym jest niemadrze, ja natomiast sugeruje, ze na wiekszej liczbie intensyfikujac zamiennie udzial raz jednego raz drugiego, ect w zaleznosci od aktualnych potrzeb. Rozwijajac: wszystko jest rownie wazne, co jest potrzebne do zycia. Jak z dieta. Najlepsza jest zbilansowana, a wylaczanie z niej jakis grup produktow czyni ja jalowa i niezdrowa. Prawdziwa umiejetnoscia jest zdolnosc odpowiedniego skakania miedzy wszystkimi skladowymi zycia czyli zachowanie tzw balansu.
                            • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 12:32
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Moze tak: D. sugerowal bodajze, ze moza zycie oprzec na 2 filarach, a na jednym
                              > jest niemadrze, ja natomiast sugeruje, ze na wiekszej liczbie intensyfikujac z
                              > amiennie udzial raz jednego raz drugiego

                              Kitty, przeczytaj jeszcze raz ostatni paragraf z mojego wpisu o 11:10. Napisałem dokładnie to samo :)
                              • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 13:03
                                droitier napisał:

                                > Kitty, przeczytaj jeszcze raz ostatni paragraf z mojego wpisu o 11:10. Napisałe
                                > m dokładnie to samo :)

                                A to przepraszam, za bardzo skupilam sie na: "A już na serio, może wszystkie 3 z tych rzeczy trudno utrzymać, ale 2 już można." Moj blad.
                                • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 13:23
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  to przepraszam, za bardzo skupilam sie na: "A już na serio, może wszystkie 3 z tych rzeczy trudno utrzymać, ale 2 już można." Moj blad.
                                  ----------------------
                                  3 rzeczy, czyli kobietę, pracę i hobby? Moim zdaniem, życie bez kobiety, z pracą, hobby i doskonaleniem i skupianie sie na nich jest ślepą uliczką, ale to moje zdanie.
                        • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 12:15
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Tak samo jest w dietach i sporcie. Ktos sobie w
                          > ymysla czy nie daj boze kupuje ambitna diete/trening, a w drugim czy trzecim dn
                          > iu podwinie mu sie noga na drobnej rzeczy, to juz skresla calosc, zarzuca caly
                          > projekt. Przywiazanie do schematu zabija. Jestesmy ludzmi, nie maszynami realiz
                          > ujacymi w zyciu od poczatku do konca wymyslony z gory projekt. Elastycznosc i s
                          > pontanicznosc jest wazna.

                          Ale akurat w sporcie ten schemat jest cholernie ważny, w powyższy przykład dotyczy zupełnie czegoś innego. Przecież jak ktoś 3ciego dnia rezygnuje, to nie z powodu rutyny, bo jaka rutyna powstanie w ciągu 3 dni, tylko na skutek braku dobrego planu wkomponowania czegoś nowego w swoje życie. To co mówi większość zawodowych sportowców o treningu, to że jednak regularnie trzeba zrobić swoje, czy się chce czy nie. Oczywiście, w ramach treningu zmiany i urozmaicenie są ważne, ale sam trening musi być regularny.Taki Michael Phelps nie był elastyczny, bo czytałem, że przez kilka lat opuścił tylko 1 dzień treningu.

                          Nie dziwię się Twojemu kochankowi, że nie chciał przełamywać czegoś w co się zaangażował, bo widzę po sobie jak to jest - miesiącami robię coś regularnie, nagle coś wybija z rytmu, jakiś dodatkowy obowiązek, choroba, wyjazd, i koniec, muszę budować w sobie zapał od nowa. Jego problem polegał na tym, że zaplanował swój wolny czas w 100%, a może powinien w 50%.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 12:39
                            droitier napisał:
                            > Ale akurat w sporcie ten schemat jest cholernie ważny, w powyższy przykład doty
                            > czy zupełnie czegoś innego. Przecież jak ktoś 3ciego dnia rezygnuje, to nie z p
                            > owodu rutyny, bo jaka rutyna powstanie w ciągu 3 dni, tylko na skutek braku dob
                            > rego planu wkomponowania czegoś nowego w swoje życie. To co mówi większość zawo
                            > dowych sportowców o treningu, to że jednak regularnie trzeba zrobić swoje, czy
                            > się chce czy nie. Oczywiście, w ramach treningu zmiany i urozmaicenie są ważne,
                            > ale sam trening musi być regularny.Taki Michael Phelps nie był elastyczny, bo
                            > czytałem, że przez kilka lat opuścił tylko 1 dzień treningu.

                            Pierwsza rzecz: nie kopiujemy schematow zawodowych sportowcow z prostego wzgledu: zawodowy/wyczynowy sport jest niezdrowy czyli prowadzi, a dokladnie rzecz ujmujac: ma na celu wypaczanie.

                            > Nie dziwię się Twojemu kochankowi, że nie chciał przełamywać czegoś w co się za
                            > angażował, bo widzę po sobie jak to jest - miesiącami robię coś regularnie, nag
                            > le coś wybija z rytmu, jakiś dodatkowy obowiązek, choroba, wyjazd, i koniec, mu
                            > szę budować w sobie zapał od nowa. Jego problem polegał na tym, że zaplanował s
                            > wój wolny czas w 100%, a może powinien w 50%.

                            Wiesz on musial miec zaplanowane 100% wolnego czasu, bo gdyby nie mial, to mogloby sie okazac, ze te 50% spedzalby siedzac patrzac w sciane, bo brak elastycznosci i spontanicznosci nie pozwaly mu na zorganizowanie sobie czegos fajnego na biezaco wychodzacego poza z gory uplanowany schemat.

                            Widze w Tobie podobna sztywnosc.

                            Skoro Ty musisz budowac zapal w sobie od nowa na skutek 'wybicia z rytmu' tzn ze wykonujesz dana czynnosc z niewlasciwych pobudek.
                            • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 12:57
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Wiesz on musial miec zaplanowane 100% wolnego czasu, bo gdyby nie mial, to mogl
                              > oby sie okazac, ze te 50% spedzalby siedzac patrzac w sciane, bo brak elastyczn
                              > osci i spontanicznosci nie pozwaly mu na zorganizowanie sobie czegos fajnego na
                              > biezaco wychodzacego poza z gory uplanowany schemat.
                              >
                              > Widze w Tobie podobna sztywnosc.

                              Ale ja nie mam zaplanowane 100% czasu, może dlatego, że nie boję się siedzieć i po prostu patrzeć w ścianę :) Zresztą wtedy i tak sporo się dzieje w mojej głowie.
                              Patrząc po ludziach z mojego otoczenia, jestem najbardziej elastyczny, praktycznie nigdy nie odmawiam gdy są jakieś spontaniczne wyjścia, nie mam problemu by wydłużyć sobie drogę do domu o 2 godziny bo spotkałem dawno nie widzianego znajomego, czy wciągnąć się w jakąś nową aktywność.

                              > Skoro Ty musisz budowac zapal w sobie od nowa na skutek 'wybicia z rytmu' tzn z
                              > e wykonujesz dana czynnosc z niewlasciwych pobudek.

                              A jakie są te właściwe pobudki?
                              Mam takie, jakie mam, lepsze takie niż żadne. Nie wiem czy Ty po latach ćwiczeń masz tyle samo entuzjazmu co na początku, ja nie, zwłaszcza gdy wiem, jakie są moje możliwości. To co mnie zniechęca, to to, że po wybiciu z rytmu, po powrocie muszą na nowo przechodzić przez te etapy, które już przechodziłem wiele razy. Czyli życiowo nie wchodzę na wyższy poziom, nie osiągam nic nowego i to nie dostarcza mi samo z siebie przyjemności. Wiem tylko, że muszę przez niego przejść, by wejść na poziom, przy którym znowu zaczyna się faktyczny rozwój. Ale wiem, że potem będzie lepiej, bo drobne sukcesy będą mnie napędzały.
                              • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 13:28
                                droitier napisał:

                                > Ale ja nie mam zaplanowane 100% czasu, może dlatego, że nie boję się siedzieć i
                                > po prostu patrzeć w ścianę :) Zresztą wtedy i tak sporo się dzieje w mojej gło
                                > wie.

                                hm ;) Wiem, bo kiedys tlumaczyl mi jeden facet, ze bycie introwerykiem nie oznacza, ze siedzisz w zamknieciu i nic sie w twojej glowie nie dzieje, jest tylko nuda i hula wiatr. Przeciwnie dzieje sie bardzo wiele tylko nie masz potrzeby zeby to wszystko oznajmiac od razu swiatu czyli wywalac na zewnatrz. Nawet nie wiesz ile niejeden ekstrawertyk by dal zeby sie do tego swiata dorwac, nacieszyc.

                                > Patrząc po ludziach z mojego otoczenia, jestem najbardziej elastyczny, praktycz
                                > nie nigdy nie odmawiam gdy są jakieś spontaniczne wyjścia, nie mam problemu by
                                > wydłużyć sobie drogę do domu o 2 godziny bo spotkałem dawno nie widzianego znaj
                                > omego, czy wciągnąć się w jakąś nową aktywność.

                                Good for you ;)

                                > > Skoro Ty musisz budowac zapal w sobie od nowa na skutek 'wybicia z rytmu'
                                > tzn z
                                > > e wykonujesz dana czynnosc z niewlasciwych pobudek.

                                > A jakie są te właściwe pobudki?
                                > Mam takie, jakie mam, lepsze takie niż żadne. Nie wiem czy Ty po latach ćwiczeń
                                > masz tyle samo entuzjazmu co na początku, ja nie, zwłaszcza gdy wiem, jakie są
                                > moje możliwości. To co mnie zniechęca, to to, że po wybiciu z rytmu, po powroc
                                > ie muszą na nowo przechodzić przez te etapy, które już przechodziłem wiele razy
                                > . Czyli życiowo nie wchodzę na wyższy poziom, nie osiągam nic nowego i to nie d
                                > ostarcza mi samo z siebie przyjemności. Wiem tylko, że muszę przez niego przejś
                                > ć, by wejść na poziom, przy którym znowu zaczyna się faktyczny rozwój. Ale wiem
                                > , że potem będzie lepiej, bo drobne sukcesy będą mnie napędzały.

                                Nie wiem jakie sa wlasciwe, chyba po prostu palaca potrzeba. Dobranie czegos pod swoje nie tyle preferecje, co warunki fizyczne, predyspozycje na pewno napedza, pomaga. Nie masz wtedy poczucia, ze sie meczysz, mozolisz. Ale to co opisujesz owszem znam z autopsji. Dla mnie najgorszy jest bol, ponowne budowanie straconej w przerwie kondycji. Mnie nie tyle gratyfikuja efekty/rezultaty, co swiadomosc zycia zgodnie z potrzebami, a co mnie z kolei ciagnie do dolu to nie wybijanie z rytmu, przerwy, tylko brak partnera treningowego. Pomysl jakbys mogl robic to, co robisz z kims. Bajka, nie?
                          • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 12:50
                            droitier napisał:

                            Oczywiście, w ramach treningu zmiany i urozmaicenie są ważne, ale sam trening musi być regularny.Taki Michael Phelps nie był elastyczny, bo czytałem, że przez kilka lat opuścił tylko 1 dzień treningu.
                            -------------------------
                            To była jego praca i chodził codziennie do pracy, jak prawie każdy. Ludzie chodzą do pracy i w niczym im to nie przeszkadza. Zobacz nb w googlach "Phelps girlfriends".
                      • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 15:32
                        > Przestrzegam raczej przed popełnianiem błędu typu: muszę się rozwijać więc nie mam czasu na nic, zwłaszcza na uganianie się za dupami. <

                        To w wieku zaraz po studiach moze. W moim (i byc moze Twoim, choc jestes młodszy) nieco skromniejsze pytanie: kim jestem, jakie sa moje potrzeby i ile mogę z siebie odkroić i wyrzucić (ewentualnie - zdławić) zeby zaspokoić te potrzeby.

                        Mam odwrócone do Ciebie odczucia, bo rzeczy i osiągnięcia mnie nigdy nie rozczarowały, nawet przy przegranej. Nie musze zawsze wygrać i w wielu dziedzinach, nawet ważnych jestem ciagle ignorantem. Cieszy sam progres, czasem nawet zmiana.

                        Ludzie z kolei sa źródłem rozczarowań, zle do nich podchodzę, nie znam sie na nich, robię sobie i im krzywdę. Ok pcha mnie do nich instynkt, ale te interakcje pozniej - w zasadzie gra o sumie ujemnej.

                        Nie chce unieważnić czy zmienić trajektorii, ktora probujesz, zdaje sie, przyjąć (ty -> do ludzi), przestrzegam tylko, ze na razie nie przypominasz ludzi ktorzy prawdziwie zyskują na byciu z innymi. Przypominasz wielu z moich znajomych, ktorzy wchodząc w relacje stają sie celem wszelkiej maści mend i pouczaczy, zmieniaczy, petentów... Lekka izolacja od bliźnich nie jest taka zła, moim zdaniem. Przynajmniej dla niektórych z nas.

                        Dodam troche mięsa to tego. Marek kilka postów wczesniej zachwalał korporacyjna współpracę w teamach. Faktycznie sie zdarza. Ale zdarza sie tez tak w tym zawodzie (jestem pewien ze sie z tym spotkałeś) ze jeden introwertyk o pojebanym ego bierze na siebie ryzyko, albo ekstra zakres prac, czy cos w tym stylu a reszta teamu o wysokiej "inteligencji emocjonalnej" czeka za rogiem na efekt i albo go rozdrapuje jako "team work" albo robi nerdowi ukrzyżowano. Nie mam powodu narzekać na moja prace w tym względzie, ale zycie prywatne potrafi w tym aspekcie byc bardziej korporacyjne od korporacji.
                        • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 16:30
                          nieco skromniejsze pytanie: kim jestem, jakie sa moje potrzeby i ile mogę z siebie odkroić i wyrzucić (ewentualnie - zdławić) zeby zaspokoić te potrzeby.
                          ----------------------------
                          To jest zasadnicze, a nie skromne pytanie. W wyniku zahamowań we wczesnej młodości, moim priorytetem był głęboki miłosny ./ erotyczny związek z piękną fajną dziewczyną. Wszystko inne, a więc sprawy zawodowe, wydawały mi się łatwiejsze i mniej istotne do realizacji. Napisałeś, że sprawy zawodowe, masz ogarnięte, nawet, jak nie wszystko się udaje. Ja również, gdyż te sprawy można rozwiązywać znajomością branży, fachowością, czy pracowitością, a spraw miłosnych już niekoniecznie, a jednak o zadowoleniu, czy szczęściu w życiu decydują, moim zdaniem, właśnie te sprawy miłosne, które przez wielu są niedoceniane przy niemałym wysiłku wkładanym w edukację i samorozwój.
                          • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 18:48
                            > przez wielu są niedoceniane przy niemałym wysiłku wkładanym w edukację i samorozwój. <

                            Jak piszesz wyzej tych spraw nie rozwiąże sie fachowością, stad ich "niedocenianie" byc moze jest właściwą strategia. Jasne, czesc (Kutuzow np) jest zdania ze niedopasowanie z jedna osoba mozna zastąpić dopasowaniem z inna. Inna czesc twierdzi ze w tym temacie mozna nad soba pracowac, zmienić swoj charakter. Obie opcje działają w ograniczonym zakresie.

                            Twoj przypadek jest rzadki, wydaje mi sie, ale tez doceniasz go w wystarczającym stopniu, wiec zostaje Ci gratulować i oby kariera przeszła płynnie w emeryturę.
                        • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 18:48
                          proteinawy napisał(a):

                          > > Przestrzegam raczej przed popełnianiem błędu typu: muszę się rozwijać wię
                          > c nie mam czasu na nic, zwłaszcza na uganianie się za dupami. <
                          >
                          > To w wieku zaraz po studiach moze. W moim (i byc moze Twoim, choc jestes młodsz
                          > y) nieco skromniejsze pytanie: kim jestem, jakie sa moje potrzeby i ile mogę z
                          > siebie odkroić i wyrzucić (ewentualnie - zdławić) zeby zaspokoić te potrzeby.

                          A ja nadal uważam, że to mniej zależy od nominalnego wieku, a bardziej od tego czy ma się już poukładane relacje w życiu. Mnie te pytania nadal się tyczą, bo wciąż mam niepoukładane, i w sumie wiodę podobne życie jak zaraz po studiach.

                          > Ludzie z kolei sa źródłem rozczarowań, zle do nich podchodzę, nie znam sie na n
                          > ich, robię sobie i im krzywdę. Ok pcha mnie do nich instynkt, ale te interakcje
                          > pozniej - w zasadzie gra o sumie ujemnej.

                          Kiedyś mnie rozczarowywali, bo czegoś od nich zawsze oczekiwałem, zwłaszcza od tych, których uważałem za bliskich. Teraz niczego od nikogo nie oczekuje, i rozczarowań jakby mniej.

                          > Nie chce unieważnić czy zmienić trajektorii, ktora probujesz, zdaje sie, przyją
                          > ć (ty -> do ludzi), przestrzegam tylko, ze na razie nie przypominasz ludzi
                          > ktorzy prawdziwie zyskują na byciu z innymi. Przypominasz wielu z moich znajomy
                          > ch, ktorzy wchodząc w relacje stają sie celem wszelkiej maści mend i pouczaczy,
                          > zmieniaczy, petentów... Lekka izolacja od bliźnich nie jest taka zła, moim zda
                          > niem. Przynajmniej dla niektórych z nas.

                          Po latach alienacji, w czasie których licząc średnio wypowiedziałem do drugiego człowieka może ze 20% słów, które wypowiada przeciętny mężczyzna, ostatnie czego potrzebuję to izolacja od bliźnich. Nie martw się, prawdopodobnie to co dla mnie utrzymywaniem dobrych relacji z ludźmi i tak według normalnych standardów jest życiem jak odludek, ale i tak u mnie zaszła poprawa. Na szczęście mend i petentów nie obserwuję wokół siebie, to pewnie wynika z gęstego sita, która zawsze stosowałem wobec ludzi i po części było odpowiedzialne za moją alienację.
                        • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 20:34
                          proteinawy napisał
                          >To w wieku zaraz po studiach moze. W moim (i byc moze Twoim, choc jestes młodszy) nieco skromniejsze pytanie: kim jestem, jakie sa moje potrzeby i ile mogę z siebie odkroić i wyrzucić (ewentualnie - zdławić) zeby zaspokoić te potrzeby.

                          >Mam odwrócone do Ciebie odczucia, bo rzeczy i osiągnięcia mnie nigdy nie rozczarowały, nawet przy przegranej. Nie musze zawsze wygrać i w wielu dziedzinach, nawet ważnych jestem ciagle ignorantem. Cieszy sam progres, czasem nawet zmiana. >

                          Dla mnie ,zdecydowanym plusem wejścia w wiek "dojrzały"' ,z racji choćby przeżytych lat, przejść, doświadczeń i przemyśleń jest opadnięcie tej całej kurtyny iluzji, marzeń i oczekiwań, którymi tak bardzo karmiłam się u progu dojrzewania,a co za tym idzie ten całkowity już teraz prawie brak spinki, konieczności bycia w ciągłej gotowości, żeby sobie i przede wszystkim komuś coś udowodnić, coś pokazać, coś osiągnąć, coś musieć, żeby w ogóle móc istnieć prawie że.A wraz z tym brakiem spięcia i uczucia, że już nic się musi,przychodzi pewien rodzaj spokoju,dystansu do wszystkiego,co wokół,co nie jest równoznaczne z gnuśnięciem ,odpuszczeniem ,wycofaniem, tylko właśnie z możliwością skupienia się na tym,co daje zadowolenie, radość, wiarę, że nawet jeśli będzie bardzo źle,to dzięki wewnętrznej sile i determinacji jakoś to będzie, niekoniecznie przepięknie i perfekcyjnie, jak podobno jest to oczekiwane zgodnie z wymogami naszych czasów, ale chociaż może nie całkiem najgorzej.
                          • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 20:41
                            Jednym słowem młodzi , wchodzący w życie ,z koniecznością użerania się,by jakoś urządzić się w nadchodzącej rzeczywistości mają przesrane i wiele pracy, rozterek,ogarniania siebie i wszystkiego wokół siebie przed nimi.Coś niezbyt optymistycznie to widzę, ale może nie będzie tak źle.
                          • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 21:09
                            ninek04 napisała:

                            > zdecydowanym plusem wejścia w wiek "dojrzały"' ,z racji choćby przeży
                            > tych lat, przejść, doświadczeń i przemyśleń jest opadnięcie tej całej kurtyny i
                            > luzji, marzeń i oczekiwań, którymi tak bardzo karmiłam się u progu dojrzewania,
                            > a co za tym idzie ten całkowity już teraz prawie brak spinki, konieczności byc
                            > ia w ciągłej gotowości, żeby sobie i przede wszystkim komuś coś udowodnić, coś
                            > pokazać, coś osiągnąć, coś musieć, żeby w ogóle móc istnieć prawie że.A wraz z
                            > tym brakiem spięcia i uczucia, że już nic się musi,przychodzi pewien rodzaj spo
                            > koju,dystansu do wszystkiego,co wokół,co nie jest równoznaczne z gnuśnięciem ,o
                            > dpuszczeniem ,wycofaniem, tylko właśnie z możliwością skupienia się na tym,co d
                            > aje zadowolenie, radość, wiarę, że nawet jeśli będzie bardzo źle,to dzięki wewn
                            > ętrznej sile i determinacji jakoś to będzie, niekoniecznie przepięknie i perfek
                            > cyjnie, jak podobno jest to oczekiwane zgodnie z wymogami naszych czasów, ale c
                            > hociaż może nie całkiem najgorzej.

                            No tak - w pewnym sensie - nie trzeba juz niczego osiagac dla innych, a mozna cos osiagnac dla samego siebie :) To ten najlepszy sposob "osiagania" :)
              • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 21:00
                hello-kitty2 napisała:
                >Przelozysz z polskiego na polski, anybody?

                Hmm, a ja moge? Tak w mega telegraficznym skrocie, jak ja zinterpretowalem:
                Proteinawy sugeruje, ze mezczyzni powyzej 30-stki zwykle sa zbyt zaangazowani we wlasne zwiazki i kariere, by mogli swobodnie zajmowac sie ruchaniem zaniedbanych mezatek.
                Wiec tytulowych "superbohaterow", o ktorych pisal autor watku jest w rzeczywistosci niewielu.
                Sugeruje tez, ze faceci nie inwestuja w zwiazki i kariere zwykle dlatego, ze posiadaja szereg negatywnych cech - sa glupi, tepi lub leniwi.
                Stad wynikaloby, ze w miare ogarniet facet w srednim wieku, ktory jest zainteresowany romansowaniem, jest dla swoich rowiesniczek dosc atrakcyjnym kaskiem.
                • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 21:44
                  sabat 3 napisał
                  >Proteinawy sugeruje, ze mezczyzni powyzej 30-stki zwykle sa zbyt zaangazowani we wlasne zwiazki i kariere, by mogli swobodnie zajmowac sie ruchaniem zaniedbanych mezatek.<

                  He, he, no niezmiennie bawi mnie, że zaniedbane mężatki w ogóle ktoś chciałby ruchać ;). Podobnie jak zaniedbanych mężów. Jak oni wszyscy są zaniedbani, wycofani, skupieni na swoim bólu i nieszczęściu to zazwyczaj w piździe, albo w chuju mają ruchanie, czy w ogóle szukanie i rozglądanie się za kimś do pieprzenia. No bo jak by to miało wyglądać?- że zaniedbana mężatka złapie się na lep zadbanego, acz znudzonego, żądnego wrażeń cudzego męża? I on się zadowoli tą zaniedbaną, a ona poczuje się jak księżniczka, i że nowe życie przed nią? No chyba jednak nie, zejdźmy na ziemię może.
                  • gogol77 Re: Superbohater 27.07.17, 21:59
                    ninek04 napisała:
                    > He, he, no niezmiennie bawi mnie, że zaniedbane mężatki w ogóle ktoś chciałby ruchać ;)>

                    No nie wiem? Dobrze ruchana kobieta rozkwita! Trzeba tylko trochę poczekać. Na to wskazują wyniki moich badań terenowych ;-)

                    > I on się zadowoli tą zaniedbaną, a ona poczuje się jak księżniczka, i że nowe życie przed nią? No chyba jednak nie, zejdźmy na ziemię może.>

                    A co, Ty się tak nie czujesz? Przecież to aż promieniuje z Twoich wpisów!!! Może nie nowe życie ale ta radość życia, ten entuzjazm (copy right by bzg)
                    • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 22:23
                      gogol77 napisał
                      >No nie wiem? Dobrze ruchana kobieta rozkwita! Trzeba tylko trochę poczekać. Na to wskazują wyniki moich badań terenowych ;-)<

                      No pewnie, że rozkwita, zwłaszcza że rucha ją On, kochanek marzeń :).

                      > I on się zadowoli tą zaniedbaną, a ona poczuje się jak księżniczka, i że nowe życie przed nią? No chyba jednak nie, zejdźmy na ziemię może.>

                      >A co, Ty się tak nie czujesz? Przecież to aż promieniuje z Twoich wpisów!!! Może nie nowe życie ale ta radość życia, ten entuzjazm (copy right by bzg)<

                      No pewnie, że tak! - radość, energia, szczęście z poznania i bycia z tym mężczyzną,którego uwielbiam i którym się fascynuję i który przyprawia mnie o dreszcze, czyli wszystko to, czego pragnę, chcę i potrzebuję :)) I się zachwycam :)
                • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 22:25
                  sabat3 napisał:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  > >Przelozysz z polskiego na polski, anybody?
                  >
                  > Hmm, a ja moge? Tak w mega telegraficznym skrocie, jak ja zinterpretowalem:
                  > Proteinawy sugeruje, ze mezczyzni powyzej 30-stki zwykle sa zbyt zaangazowani w
                  > e wlasne zwiazki i kariere, by mogli swobodnie zajmowac sie ruchaniem zaniedban
                  > ych mezatek.
                  > Wiec tytulowych "superbohaterow", o ktorych pisal autor watku jest w rzeczywist
                  > osci niewielu.
                  > Sugeruje tez, ze faceci nie inwestuja w zwiazki i kariere zwykle dlatego, ze po
                  > siadaja szereg negatywnych cech - sa glupi, tepi lub leniwi.
                  > Stad wynikaloby, ze w miare ogarniet facet w srednim wieku, ktory jest zaintere
                  > sowany romansowaniem, jest dla swoich rowiesniczek dosc atrakcyjnym kaskiem.

                  Pytanie po co komu mezatki, superbohaterzy skoro jest kokaina i muza:
                  www.youtube.com/watch?v=06XLgTrGLjo
                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 11:22
                    Dobra na trzezwo po przeczytaniu jeszcze raz wiem w czym tkwilo sedno mojego niezrozumienia: w tym samym, w czym tkwi od poczatku tego watku, a mianowicie niezrozumienie jaki jest problem forumowiczki, do ktorego rozwiazania zaproponowano superbohatera. Juz pytalam o niego tworcy watku ale nie odpowiedzial. Z dalszej czesci domyslilam sie, ze problemem forumowiczki jest to, ze jest zaniedbana mezatka ;-) Proteinawy donosi, ze nie ma chetnych do pocieszania zaniedbanych mezatek, bo faceci skupiaja sie na dbaniu o wlasne stadko i ogrodek albo sie im nie chce. Dobrze zlapalam?
                    • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 19:42
                      > Proteinawy donosi, ze nie ma chetnych do pocieszania zaniedbanych mezatek, bo faceci skupiaja sie na dbaniu o wlasne stadko i ogrodek albo sie im nie chce. Dobrze zlapalam? <

                      Sa ale mało, a z tych co sa większość sie nie nadaje, nie spełnia kryteriów. Protestowałem przeciw Sabatowemu zdaniu ze ich jest bądź ile. Jest "typ Sabat", jest "typ Gogol", jest "typ Wont". Wspólny mianownik: kreatywne podejście do pojecia "lojalność". Czesc pań w to wejdzie (Ninek: "wartosci sa niedzisiejsze"), większość sie boi zostania wyruchana w najmniej sprzyjającym momencie zycia.

                      Co do prowokacji el_ninho, ja go zrozumiałem tak, ze podśmiechuje sie z odwiecznych racjonalizacji niektórych pan typu "gdzie ci mezczyzni?". Nie trafia do Ciebie bo nie jęczysz tylko działasz.

                      A wlasnie - jak Ty widzisz podaż męskich typów na rynku? Poza "literat", "sympatyczny klient" czy "bajerant"? Jak to jest? Podejrzewam, ze najwiecej żonatych szaraków chętnych na numerek bez konsekwencji.
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 21:06
                        proteinawy napisał(a):

                        > A wlasnie - jak Ty widzisz podaż męskich typów na rynku? Poza "literat", "sympa
                        > tyczny klient" czy "bajerant"? Jak to jest? Podejrzewam, ze najwiecej żonatych
                        > szaraków chętnych na numerek bez konsekwencji.

                        Za trudne pytanie. Ja juz nie jestem na tym rynku od paru lat. Powiem szczerze: mezczyzni, ktorych pragne sa poza moim zasiegiem, bo sa zajeci, a ja nie nadaje sie na kochanke. Ale jest cos co lezy mi na sercu. Mam przyjaciolke, z ktora mam wejsc w fajny biznesowy projekt, nadajemy na tych samych falach, obie te same ambicje, ona dekade mlodsza, piekniejsza, madrzejsza, lepiej wyksztalcona, dokladnie tak jak ma byc i tu nagle wchodzi mi w parade jej chlopak. Bajerant, sposod wymienionych przez Ciebie najgorszy typ. Co za kurwa debil komplementuje przyjaciolke w obecnosci swojej dziewczyny? Ja nie wiem czy on ja w ten sposob dyscyplinuje? W jego obecnosci staje sie do mnie opryskliwa, malomowna i dokladnie taka, jaka dla mnie nie jest, jaka w ogole nie jest. Normalnie to bym go sprowadzila do wysokosci kraweznika, pokazala mu gdzie jego miejsce, no ale jest ona, ktora go potrzebuje. Plakac mi sie chce, bo mi rozjebie te przyjazn swoimi podjazdami pode mnie. Glupi chuj. Ja z nia gadam o naszych sprawach na Skypie, a ten w tle pozuje mi w pokazach kulturystycznych, wlacza sie ''czesc piekna' w nasze rozmowy, 'co robilas z wlosami, takie piekne...' kurwa 'nic nie robilam, spierdalaj' mysle, no ale nie powiem, bo nie chce jej zrnic. Jej wina czesciowa, bo sie z facetem nie omawia kobiecych spraw, a nie ona mu popowiadala o mnie, a on sie teraz najwyrazniej pod to brandzluje. Jak mam z tego wybrnac madrze? Doradz. Na niej mi zalezy, on niech spada ale sie kurwa wkrecil, ze sie cholera nie odczepie bez porzadnego wkurwu. Mega krepujce.
                        • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 22:35
                          > Jak mam z tego wybrnac madrze? Doradz.

                          Nie wiem co bym zrobil, mnie tez takie rzeczy żenują jak je widze. Babki Ci moze cos skutecznego doradza. Jak sie pozbyć typa tak, zeby Ci dał spokój, ale zeby nie próbował rozpieprzyć spółki z przyjaciółka. Moze i Cie dobije, bo pamietam ze starych dobrych czasów kiedy bylem "szczery" ze swoja seksualnością tez potrafiłem byc kompletnie żenujący proponując seks żonom przyjaciół na oczach tych przyjaciol itd. Dopiero teraz przy mega MiL-u nauczyłem sie zachowywać ładnie, ale to sie wiąże z emerytura seksualna.

                          Nie da rady pogadać z nią, zeby pogadała z nim? Chyba ze gość robi sztuczki PUA, kołysanie łodzią. Wtedy to by była woda na jego młyn.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 22:45
                            proteinawy napisał(a):

                            > > Jak mam z tego wybrnac madrze? Doradz.
                            >
                            > Nie wiem co bym zrobil, mnie tez takie rzeczy żenują jak je widze. Babki Ci moz
                            > e cos skutecznego doradza. Jak sie pozbyć typa tak, zeby Ci dał spokój, ale zeb
                            > y nie próbował rozpieprzyć spółki z przyjaciółka. Moze i Cie dobije, bo pamieta
                            > m ze starych dobrych czasów kiedy bylem "szczery" ze swoja seksualnością tez po
                            > trafiłem byc kompletnie żenujący proponując seks żonom przyjaciół na oczach tyc
                            > h przyjaciol itd. Dopiero teraz przy mega MiL-u nauczyłem sie zachowywać ładnie
                            > , ale to sie wiąże z emerytura seksualna.
                            >
                            > Nie da rady pogadać z nią, zeby pogadała z nim? Chyba ze gość robi sztuczki PUA
                            > , kołysanie łodzią. Wtedy to by była woda na jego młyn.

                            Dzieki, pogadam z nia. Na razie jest klimat z serii czy on jest czy go nie ma zeby swobodnie pogadac na osobnosci. Normalnie ukrwanie sie jak przez starymi. Chujnia. We mnie rosnie agresja.

                            Ale co? Przyznajesz sie juz oficjalnie do MiLa?
                            • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 22:57
                              sabat3 napisał:

                              > Kitty - sprobuj sie przy nim spierdziec jak stara kobyla i obroc wszystko w zar
                              > t :)

                              Przeciez ja sie z nim absolutnie nigdy nie znajduje na osobnosci, to co przy innych ludziach mam pierdziec albo w miejscu publicznym? ;) Nieakceptowalne jest to dla mnie.

                              Pomijajac czy on mi sie podoba czy nie (a nie podobami sie, bo ma chyba 1,95 m a ja nie znosze wysokich facetow) to skad w ogole pomysl, ze ja moglabym wejsc w reacje erotyczna z chopakiem mojej przyjaciolki? W zyciu! Jak ja na kochankow do zdrady wybieralam nawet mezczyzn wolnych, to co dopiero myslec, ze moglabym sypiac z osoba bliska drogiej mi osoby? W zyciu! Dla mnie to jest mega obraza. Wkurwia mnie strasznie ale najgorsze jest jak widze, jak to ja dotyka.
                        • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 29.07.17, 08:15
                          >Co za kurwa debil komplementuje przyjaciolke w obecnosci swojej dziewczyny?

                          Powiedział wprost, że masz fajny tyłek lub piersi? Jak komplement był nieinwazyjny to nie widzę problemu.

                          Istnieje określony typ kobiet, do których uderza się bezpośrednio, bo widzi się, że nie są zbyt skomplikowane w tym temacie, a niepowodzenie niczego nie zmienia, ot, może zaliczę, a jak nie to przecież i tak laska nic dla mnie nie znaczyła. Klasyfikuje cię do grupy "luźna w kroku" i może chciałby ci tam zajrzeć, ale po mojemu ciebie też swędzi broszka na jego widok.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 09:19
                            kombinerki_pinocheta00 napisała:

                            > >Co za kurwa debil komplementuje przyjaciolke w obecnosci swojej dziewczyny
                            > ?
                            >
                            > Powiedział wprost, że masz fajny tyłek lub piersi? Jak komplement był nieinwazy
                            > jny to nie widzę problemu.
                            >
                            > Istnieje określony typ kobiet, do których uderza się bezpośrednio, bo widzi się
                            > , że nie są zbyt skomplikowane w tym temacie, a niepowodzenie niczego nie zmien
                            > ia, ot, może zaliczę, a jak nie to przecież i tak laska nic dla mnie nie znaczy
                            > ła. Klasyfikuje cię do grupy "luźna w kroku" i może chciałby ci tam zajrzeć,

                            Tak znam ten mechnizm, obserwowalam w przypadku mojej matki, za ktora faceci sie uganiali, ogladali tyle, ze ona z nimi nie chodzila i z tego nie korzystala ALE w oczach publicznosci to ona byla kurwa 'luzna w kroku', bo to ona byla winna, ze przyciagala wzrok uroda, w tym innych mezow, nie? A potem sie dziwic, ze kobiety laza w jakis burkach.

                            al
                            > e po mojemu ciebie też swędzi broszka na jego widok.

                            Ale skad ten wniosek, przeciez on nie jest murzynem ani zadnym egzotycznym tylko polaczkiem z mala kuska.
                      • gogol77 Re: Superbohater 29.07.17, 11:55
                        proteinawy napisał(a):
                        > Jest "typ Sabat", jest "typ Gogol", jest "typ Wont". Wspólny mianownik: kreatywne podejście do pojecia "lojalność". Czesc pań w to wejdzie (Ninek: "wartosci sa niedzisiejsze"), większość sie boi zostania wyruchana w najmniej sprzyjającym momencie zycia.>

                        Słownik Języka Polskiego PWN: lojalny - «uczciwy i rzetelny w stosunkach z ludźmi»

                        Sabat: nie kreatywne podejście tylko racjonalne. Lojalność była dla niego szkodliwa i jako taką uznał ją za niebezpieczną dla swojej dalszej egzystencji. Nie on pierwszy mógł skończyć jako ofiara depresji. To młody facet a dzieci nieodchowane i może mu ktoś podpowiedział, że z mężczyzny spełnionego seksualnie rodzina ma więcej więcej pożytku. Także w sferze materialnej! Tak mamy, fajne ruchanie dopinguje nas do aktywności życiowej.
                        Gogol: Tak, kreatywne, bo wykazał słabość charakteru i brak odporności na pokusy. Takiego go stworzył Stwórca/stworzyła ewolucja. Wg. Ojca Dyrektora - pokusy podsuwa nam szatan.
                        Np. gdyby w kraju arabskim nie ten szpital pełen fajnych medyczek z dymiącymi cipkami - zostawało by tylko koniobijstwo. Więc odpowiedzialność się trochę rozkłada. No i (by się tak całkiem nie pogrążać) - w ramach tej kreatywnej lojalności on starał się na ile się dało ograniczyć straty drugiej/drugich stron.
                        Wont: Nie bardzo wiem, ale on mi wygląda na coś pośredniego między Sabatem, Gogolem a Ninek. Albo zupełnie innego?. Ktoś wie coś więcej?
                        Ninek: nie kreatywne tylko racjonalne - patrz Sabat, z tym, że jej było łatwiej o decyzję, bo zdaje się, że jej mąż był wredniejszy niż Sabatowa, a jej cipka bardziej ją nagliła do jakichś ruchów niż fiut naglił Sabata. To mógł by być dowód na tezę, że seksualność kobiet ma większą dynamikę niż nasza.

                        I Tak zupełnie na marginesie:
                        Po II wojnie światowej wiele tysięcy Niemców popełniało samobójstwo. Z lojalności dla Führera! On zresztą w ostatnich tygodniach wojny powiedział: naród mnie zawiódł - niech ginie razem ze mną! Lojalność nie jedno ma imię!
                        • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 15:04
                          > Po II wojnie światowej wiele tysięcy Niemców popełniało samobójstwo. Z lojalności dla Führera! <

                          Nie zapominajmy tez, ze Hitler był malarzem, wiec malarstwo jest nie-teges, to samo z posiadaniem psa, napisaniem książki (sorry Marek, nie wyglada to dla Ciebie najlepiej). Oprócz tego Mengele unieważnia medycycyne, Łysenko - biologię. Vlad Palownik unieważnia hierarchie, a Mao - równość. Nie ma nic.

                          Wracając do Was trzech : to było nie fair ale wobec Wonta. Nie rozumiem czemu Cie animuje nieoceniajacy zwrot "lojalność kreatywna". Przeciez Cie nie nawracam na "lojalność klasyczną". Oprócz kochanki, żony chcesz jeszcze laurkę dobrego człowieka? A po co? I tak masz laurkę "wesołego, pozytywnego", ciesz się tym co masz.

                          A co do Ninek: deklaruje sie sama jako a-etyczna, stad zakładam ze nie ma problemu z wchodzeniem w relacje na zasadach, ktore moga zmienione za jej plecami bez informowania jej o tym. Czyli bycia wyruchaną. Tez jej przeciez nie nawracam, dobrze jej w życiu.
                          • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 15:37
                            > Nie rozumiem czemu Cie animuje nieoceniajacy zwrot "lojalność kreatywna". Przeciez Cie nie nawracam na "lojalność klasyczną" <

                            Wlasnie wpadł mi do głowy świetny termin, ktory pasuje do sytuacji Twojej i Sabata. "Lojalność emocjonalna". Co Ty na to? Moze tak jak z inteligencja emocjonalna okaże sie z czasem ważniejsza od oryginału...
                            • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 16:18
                              proteinawy napisał(a):
                              > Wlasnie wpadł mi do głowy świetny termin, ktory pasuje do sytuacji Twojej i Sab
                              > ata. "Lojalność emocjonalna". Co Ty na to? Moze tak jak z inteligencja emocjona
                              > lna okaże sie z czasem ważniejsza od oryginału...

                              Tylko po co mnie pod to podczepiasz? Aspirowałem kiedyś do miana osoby "lojalnej"?
                              Już Ci kilka razy próbowałem wytłumaczyć, że mnie temat etyki/moralności/dobra i zła nie zajmuje. Dzięki bogu, bezustanne zaprzątanie sobie głowy takimi sprawami jest wyjątkowo nieskuteczne ewolucyjnie ;) Owszem - zwierzęta przejawiają coś w rodzaju obrony interesów stada, ale tylko tam, gdzie nie stoi to w jawnej sprzeczności z ich własnym interesem/interesem ich genów. Są lojalne tam, gdzie docelowo chodzi o synergię działań. Za to nielojalne, gdy mogą coś bezkarnie zyskać dla siebie (w języku ludzi - ukraść).
                              Pies wytresowany, by nie podejmował pokarmu, będzie robił to albo ze strachu (bodziec bólowy skorelowany z jedzeniem leżącym luzem), albo w oczekiwaniu nagrody - gdy wie, że pan go widzi. W tym drugim wypadku zeżre jedzenie zaraz, gdy tylko będzie pewny, że nie jest obserwowany przez tresera.
                              Moim zdaniem powoływanie się na "etykę", "moralność", "uczciwość", "lojalność" nie ma większego sensu. Plątanie się w to głębiej niż wymaga tego doraźna potrzeba chwili jest dobrowolnym nakładaniem sobie kajdanek na nadgarstki. Fajna zabawa dla fetyszystów, ale ja nie gustuję, wybacz :)
                              • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 19:05
                                > Tylko po co mnie pod to podczepiasz? Aspirowałem kiedyś do miana osoby "lojalnej"? <

                                Na pewno nie po to, zeby Ci wytykać, albo zmieniać, albo nauczać. Sprowadziłem Cie do tej samej grupy z Gogolem w tym aspekcie, bo obaj jesteście dla mnie interesujący i egzotyczni. Również: obcy. A także - wasze podejście do związkow lepiej pasuje tak do natury kobiecej jak meskiej, co widac w praktyce.

                                Zostawiajac Ciebie (żebyś nie czuł sie osobiście krytykowany) i wchodząc na poziom teoretyczny: owszem tłumaczyłeś ze czegos takiego nie ma, ale mysle ze nie masz racji. Jestem przekonany, ze pojęcie jest zakorzenione w biologii, ma ewolucyjna wartosc. Jest tez sensowne szerzej, jako czesc aparatu pojęciowego do prob znalezienia obiektywnie najlepszych sposobów interakcji istot czujących.

                                Nie chce sie powtarzać, ale mysle, ze da sie zbudować obiektywny system moralny. Pojęcia takie jak dobrostan i cierpienie wyznaczaja geografie tej przestrzeni, a lojalność / kłamstwo wyznaczają narzędzia do interakcji w tej przestrzeni.

                                Tu - spekulowalem jak wasze strategie przystają do oczekiwan forumowiczek. I fakt, ze wymawiasz sie od używania lojalności do mnie nie trafia. Nawet sprowadzajac wszystko do faktu użycia penisa w okolicy cudzych narządów płciowych zakłada wsród "normalnych" ludzi, ze np partner nie ma (albo nie jest świadomy) HIV. Nie da sie działać w grupie bez pewnego zestawu tego co jest fair a co nie.
                                • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 19:44
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > chodząc na poz
                                  > iom teoretyczny: owszem tłumaczyłeś ze czegos takiego nie ma, ale mysle ze nie
                                  > masz racji. Jestem przekonany, ze pojęcie jest zakorzenione w biologii, ma ewol
                                  > ucyjna wartosc. Jest tez sensowne szerzej, jako czesc aparatu pojęciowego do pr
                                  > ob znalezienia obiektywnie najlepszych sposobów interakcji istot czujących.
                                  >
                                  > Nie chce sie powtarzać, ale mysle, ze da sie zbudować obiektywny system moralny
                                  > . Pojęcia takie jak dobrostan i cierpienie wyznaczaja geografie tej przestrzeni
                                  > , a lojalność / kłamstwo wyznaczają narzędzia do interakcji w tej przestrzeni.

                                  Pamietam z grubsza Twoje argumenty. Wychodzac z tego, co wymieniles, czyli od strzalki entropii ukladu rozumianej jako dobro, brak cierpienia itp. mozna rzeczywiscie odniesc takie wrazenie, ze przestrzen jest podzielona na zachowania dobre i zle. W zasadzie pewna logiczna konsekwencja, nieslychanie brzemienna, jest wyznaczenie pewnego potencjalnego zamyslu, ktory za takim uszeregowaniem stoi. Nieslychanie brzemienna, poniewaz moglby to byc nieslychanie silny, chociaz nie bezposredni, filozoficzny dowod na istnienie stworcy. Musisz przyznac, ze uszeregowanie zamiast przypadkowosci zdarza sie niezwykle rzadko w sytuacji gdyby wszystkim mial rzadzic chaos ustalajacy ogolne prawa rzadzace rzeczywistoscia. Ale zostawmy to.
                                  Wedlug mnie obserwacja swiata przyrody podsuwa pewne fakty, sugerujace, ze jednak pojecia dobra i zla sa konstruktem ludzkiego umyslu.
                                  1) Pierwsza sprawa, to ich wzglednosc. Wezmy swiat rzadzony przez dinozaury. Katastrofa w okolicy polwyspu Jukatan pogrzebala ich szanse na ewolucyjby sukces na szersza skale, sprowadzajac gady i ich bezposrednich nastepcow do roli gdaczacego fileta na moim stole i torebki w szafie mojej zony. Jednoczesnie dokonana destrukcja otworzyla przedpole do rozwoju ssakow i znanego nam obecnie swiata. Dzieki ci, Panie, za Jukatan! :) Trudno jednoznacznie ustalic, czy dokonana masakra gadow byla dobra, czy zla.
                                  Ba - byc moze to zachodzi w skali kosmicznej? Nawet unicestwienie Ziemi mogloby otworzyc pole do rozwoju w skali kosmicznej jakiejs innej rasy? Galezi zycia/swiadomego istnienia, ktorego jeszcze nie znamy?
                                  2) Konkurencja gatunkow. Zobacz jak bezwgledna walke o przetrwanie prowadza miexzy soba istoty zywe. Mozna odniesc wrazenie, ze sensem istnienia zycia jest wojna.
                                  Co wiecej - w tej walce nie ma zadnych regul zwiazanych z okazywaniem sobie litosci, wspolczucia itd. Wiecej - wrecz przeciwnie - w skali zwierzat, okazywanie litosci jest rodzajem aberracji instynktu spolecznego typowym w zasadzie tylko ludziom. Drapieznik pozre mlode innego gatunku z obojetnoscia.
                                  W zasadzie - badzmy obiektywni - nasza litosc tez jest selektywna. Bede glosil to tak dlugo, jak na naszym stole beda goscic potrawy z cieleciny a kobiety beda nosic futra. Dywagacje o moralnosci malzenskiej w wydaniu miesozercy, z obojetnoscia spogladajacego na okrucienstwo czlowieka wobec zwierzat w ubojniach i rzezniach to igrzyska hipokryzji. Dostrzeganie slomki tam, gdzie belka lezy przed nosem.
                                  3) taktyka spoleczna - to nie my wymyslilismy "zlo". Zauwaz, ze to co religie i systemuly moralne definiuja jako zlo jest tak naprawde produktem ewolucji. Zwierzeta oklamuja sie w komunikacji miedzy soba, gdy tylko maja w tym jakis interes. Dbaja tez przede wszystkim o interes osobniczy i interes swojej puli genetycznej. Drugi poziom dbalosci o interesy, czyli dbalosc o interes stada, jest stawiany wysoko glownie wtedy, gdy z takiego postepowania wynikaja korzysci dla interesu osobniczego czy wlasnej puli genetycznej.
                                  Ba, zwierze jest gotowe zaryzykowac zycie, gdzie w statystycznie wiekszej ilosci przypadkow takie zachowanie prowadzi do przezycia i spijania smietanki z synergii spolecznej. Na pewna smierc ida tylko nieliczne jednostki. Zauwaz z czego to wynika - prosta selekcja naturalna.
                                  Niestety nie mam czasu, bo przypala mi sie zarcie, ale prosta konkluzja jest taka, ze nasze rozumienie gros pojec moralnych i etycznych jest pewnym rozszerzeniem instynktow uksztaltowanyxh przez nasza ewolucje na szersze ramy istnienia. Jest to jednak moim zdaniem niezbyt uprawnione.
                                  Latwiej nam sie zyje, sadzac ze dobro i zlo funkcjonuje jako jakis szerszy konstrukt, jednak przyroda bardziej faworyzuje wojne niz pokoj ;)
                                  Swiat jest blizszy filozofii Nietschego niz Buddy i Jezusa.
                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 21:36
                                    > Swiat jest blizszy filozofii Nietschego niz Buddy i Jezusa.

                                    Po co te fikolki Sabat? Az mi sie nie chcialo czytac takie pietrowe. Jestes zlym czlowiekiem wiec czynisz zlo z rownie zlym czlowiekiem, a ludziom sie to podoba, bo tez sa zli, Wszystko, wystarczy zaakceptowac zamiast racjonalizowac, usprawedliwiac, tlumaczyc.
                                    • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 22:39
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > Po co te fikolki Sabat? Az mi sie nie chcialo czytac takie pietrowe.

                                      Odpowiadałem Proteinowemu.

                                      > Jestes zly
                                      > m czlowiekiem wiec czynisz zlo z rownie zlym czlowiekiem, a ludziom sie to podo
                                      > ba, bo tez sa zli, Wszystko, wystarczy zaakceptowac zamiast racjonalizowac, usp
                                      > rawedliwiac, tlumaczyc.

                                      Z punktu widzenia, który prezentujecie Ty i Proteinowy - bez wątpienia.
                                      Ja to akceptuje. Właściwiej byłoby stwierdzić - niespecjalnie mnie to rusza.
                                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 22:46
                                        sabat3 napisał:

                                        > Z punktu widzenia, który prezentujecie Ty i Proteinowy - bez wątpienia.

                                        Poprawka: z kazdego punktu widzenia zdrada jest zlem.

                                        > Ja to akceptuje. Właściwiej byłoby stwierdzić - niespecjalnie mnie to rusza

                                        Mnie tez nie ale nazywam rzeczy po imieniu.
                                        • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 23:16
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Poprawka: z kazdego punktu widzenia zdrada jest zlem.

                                          Nawet takiego, który kwestionuje istnienie zła? No proszę Cię!
                                          A nawet jeśli, to przecież gdy Kali ukraść krowa, to dobrze :D
                                          • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 23:31
                                            sabat3 napisał:
                                            > hello-kitty2 napisała:
                                            > > Poprawka: z kazdego punktu widzenia zdrada jest zlem.
                                            >
                                            > Nawet takiego, który kwestionuje istnienie zła? No proszę Cię!
                                            > A nawet jeśli, to przecież gdy Kali ukraść krowa, to dobrze :D

                                            Żebyś mnie źle nie zrozumiała - oczywiście, tak, masz rację. Pisałem o tym nie raz - zdrada małżeńska to zło. Tak ukształtowano definicję zła w naszej kulturze, koniec kropka.
                                            Zaprzeczać temu to tak, jakby kłócić się o to, czy Zeus jest bogiem olimpijskim. Jasne, jest.
                                          • lybbla Re: Superbohater 30.07.17, 02:05
                                            sabat3 napisał:

                                            > hello-kitty2 napisała:
                                            > > Poprawka: z kazdego punktu widzenia zdrada jest zlem.
                                            >
                                            > Nawet takiego, który kwestionuje istnienie zła? No proszę Cię!
                                            > A nawet jeśli, to przecież gdy Kali ukraść krowa, to dobrze :D

                                            Sięgając pamięcią do okresu kiedy zdrada była zdradą.
                                            Chętna napalona cipka i ogniki w oczach i poranek gdy otwierasz oczy i ktoś Ci się
                                            przygląda. Ja się pytam gdzie tu zło skoro alternatywą są szlabany na granicy polsko-niemieckiej.
                                            • sabat3 Re: Superbohater 30.07.17, 02:23
                                              lybbla napisał:
                                              > Ja się pytam gdzie tu zło skoro alternatywą są szlabany na granicy p
                                              > olsko-niemieckiej.

                                              Jak ustalasz co to jest zło, to możesz również ustalić, gdzie ono przebiega.
                                              Przypominam, że prawie wszystko w naszym życiu jest abstrakcyjnym wymysłem/umową. Małżeństwo to wymysł. Zdrada to wymysł. Tego realnie NIE MA. Możemy więc ustalać co chcemy i na co się zgadzamy. Albo wierzyć że przygotowana dla nas rzeczywistość jest jedyną i realną (w świecie globalizacji, nauki, zderzenia różnych kultur i zwyczajów - trochę trudne, ale da się, wystarczy być odpowiednio tępym).
                                              Cofnijmy się o jakieś 30-40 tysięcy lat i zastanówmy się, jakie wówczas obowiązywały normy, co było dobrem a co złem. Człowiek "miał" to co znalazł, dupczył tego/tą co się przedupczyć pozwolili, a jak się chciał rozstać, to brał tobołek ze skóry na plecy i wychodził :) Nie wiem czy komuś przyszło do głowy zastanawiać się nad tym, co jest dobre a co złe. Pewnie po prostu kierowano się emocjami.
                                              Dziś świat się skomplikował.
                                              • sabat3 Re: Superbohater 30.07.17, 07:50
                                                Podam jeszcze kilka przykladow zla z zakresu erotyki, zeby rozjasnic perspektywe:
                                                - Masturbacja jest zlem.
                                                - Seks analny i oralny sa zlem.
                                                - Uprawianie seksu z osoba tej samej plci jest zlem.
                                                - Uprawianie seksu przedmalzenskiego jest zlem.
                                                • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 12:10
                                                  > Podam jeszcze kilka przykladow zla z zakresu erotyki, zeby rozjasnic perspektywe: <

                                                  Przejezyczyles sie. To była erystyka ;)

                                                  Starasz sie zamataczyć fakt, ze działania na szkodę innych (lub ze szkodą innych) to zło.

                                                  W seksie prawie zawsze sprowadza sie to do dobrowolności aktu. Złem jest gwałt, nawet jezeli "tylko" w pozycji misjonarskiej. Jak dla mnie złem z pobliża gwałtu jest np kłamstwo na temat swojego statusu w obecności lasi ktora nawilża kasa...
                                              • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 08:43
                                                sabat3 napisał:

                                                > Jak ustalasz co to jest zło, to możesz również ustalić, gdzie ono przebiega.
                                                ---------------
                                                Sabat, nie komplikuj. Brak seksu -> brak związku, więc o zdradzie nie może być mowy.
                                                • hello-kitty2 Re: Superbohater 30.07.17, 11:17
                                                  NIe ma malzenstwa, nie ma zdrady, a dzieci sa i jest to faktem dokonanym, ktory nalezy akceptowac (tam na gorze napisano). Ciekawe skad sie wziely? Przypadkiem nie z malzenstwa, ktore juz nie jest faktem dokonanym, ktory nalezy akceptowac? W jednym watku kocopoly, ktore wzajemnie sobie przecza. Zastanawiajace jest to jak kazdy, absolutnie kazdy probuje sie wybielac z kazdego zlego czynu naginajac rzeczywistosc do absurdu. Po co? Przed kim? Przed banda ludzi, ktorych jara to samo? Skoro nie potrafisz oddzielic dobra od zla, to podpowiem jak. Zlo ukrywasz (np klepiesz o nim anonimowo na forum) i dbasz zeby by nikt z twoich bliskich sie o tym, czym sie zajmujesz nie dowiedzial, z dobrem sie obnosisz, dzielisz z bliskimi, obwieszczasz swiatu. I jeszcze dla jasnosci: zdrade nazywam zlem, bo dziwnym trafem pozeglowales w strone erotyki. Zreszta juz nie raz na forum rozmawialismy, po co sie powtarzac, bo Ty akurtat masz kochanke, a co to zmienia.
                                              • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 12:04
                                                > Tego realnie NIE MA.

                                                Tak jak pieniędzy. Czemu w takim razie przypisujesz im taka wysoka rangę w "legalnych" zalotach? Kilka lat temu odkryłeś ze pewne byty, mimo ze w miarę jasno zdefiniowane, moga nie mieć bezpośredniego, materialnego odwzorowania w konkretnym miejscu. Nie sądzisz, ze skoro kilka jednostek zaczyna dzielić pewna iluzje to ta iluzja zaczyna kształtować te jednostki - to jest realna? Najmniejsza ilosc ludzi potrzebna do stworzenia takiej inter-iluzorycznej rzeczywistości to dwoje. Duzo trudniej utrzymać ta rzeczywistosc niz np NSDAP, dlatego masz silniejsze wsparcie hormonów w tworzeniu tej iluzji.

                                                Twoj nihilizm moze zdefiniować milosc jedynie jako cos w rodzaju "stanął mi w tym samym czasie kiedy ona zwilgotniała". Zgoda na rzeczywistosc interesubiektywna (czy współdzielona iluzje) daje szanse na zdefiniowanie milosci jako prawdziwe miejsce ktore dziele z Nią, ktore dla nas jest sensem zycia a dla reszty nie istnieje.
                                      • lybbla Re: Superbohater 30.07.17, 01:56
                                        sabat3 napisał:

                                        > Z punktu widzenia, który prezentujecie Ty i Proteinowy - bez wątpienia.
                                        > Ja to akceptuje. Właściwiej byłoby stwierdzić - niespecjalnie mnie to rusza.

                                        Sabat rucha,
                                        Gogol rucha,
                                        Ninek rucha,
                                        Kag rucha,
                                        Sea.sea rucha,
                                        Wont rucha,

                                        Marek chyba nie rucha,
                                        Kitty nie rucha bo się naruchała,
                                        Proteinowy nie rucha, bo proteinowy wie wszystko

                                        Odchodząc acz niedaleko od trawestacji. Mnie się wydaje, że Sabat z Kitką
                                        zamienili się osobowościami. Mamy teraz na forum `panią nie da się'
                                        z racjonalizacjami typu, że `mnie się nie chce' (oczywiście jak nie ma obiektu to się nie chce) i `pana o szczęście łatwo, szczęście jest tanie' a było odwrotnie.

                                        Sabat my powinniśmy teraz wspierać Kitkę z całych sił bo wtedy obiekt się znajdzie
                                        po kilku latach ale się znajdzie;)
                                        • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 08:27
                                          lybbla napisał:

                                          > Sabat rucha,
                                          > Gogol rucha,
                                          > Ninek rucha,
                                          > Kag rucha,
                                          > Sea.sea rucha,
                                          > Wont rucha,
                                          >
                                          > Marek chyba nie rucha,
                                          > Kitty nie rucha bo się naruchała,
                                          > Proteinowy nie rucha, bo proteinowy wie wszystko
                                          ----------------------------
                                          Skąd te wątpliwości w stosunku do mojej osoby? Musisz coś obstawić.
                                  • lybbla Re: Superbohater 30.07.17, 02:19
                                    sabat3 napisał:

                                    > Swiat jest blizszy filozofii Nietschego niz Buddy i Jezusa.

                                    Ale jakoś tak mniej agresji gdy wszyscy zaruchani.
                                    I wtedy przyjdą niedoruchani barbarzyńcy i nas zjedzą. ;)
                            • gogol77 Re: Superbohater 29.07.17, 17:45
                              proteinawy napisał(a):
                              > Wlasnie wpadł mi do głowy świetny termin, ktory pasuje do sytuacji Twojej i Sabata. "Lojalność emocjonalna". Co Ty na to? Moze tak jak z inteligencja emocjonalna okaże sie z czasem ważniejsza od oryginału...>

                              A może lojalność selektywna?
                              Słownik PWN: selektywny - «obejmujący tylko niektóre elementy jakiejś całości»
                              Całością jest Sabat i jego dwie kobiety (z premedytacją o Sabacie a nie o mnie)
                              A więc - Sabat nie może być lojalny wobec tylko jednej z dwóch jego pań. Mówimy o tym co jest teraz a nie o tym co było rok temu. Dwie panie są dziś faktem.
                              Nawracając się na lojalność wobec żony - byłby nielojalny wobec tej, która obdarzywszy go swoimi wdziękami i której to co robi jej Sabat się podoba (tak mniemam) - była by zmartwiona, niepocieszona, zdruzgotana (niepotrzebne skreślić) gdyby Sabat ją teraz zostawił.
                              Nie wiemy jak Sabatowa odebrała by jego pozew rozwodowy ale nie wykluczone, że też bez zachwytu.
                              Więc Sabat jest lojalny wobec:
                              - żony, łożąc na utrzymanie domu, zapewnienie żonie i dzieciom statusu dobrej, tradycyjnej, katolickiej ;-) rodziny
                              - kochanki, zaspokajając jej potrzeby seksualne, zapewniając bliskość, okazując czułość czyli robiąc jej dobrze w sferze ciała i w sferze ducha.
                              Zyskiem netto Sabata jest to, że on też zaspokaja swoje potrzeby w tych sferach.

                              • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 12:23
                                > A może lojalność selektywna?

                                Nawet lepiej.

                                Tam dalej piszesz o rozterkach lojalnościowych ale pomijasz jedna bardzo prosta rzecz. Jezeli w momencie zawierania małżeństwa czy to Twojego czy Sabata, któryś w was wyraźnie powiedział i sobie i jej "wiąże sie z tą tu kobietą, dopóki nie trafi sie lepsza, a jak sie trafi to rozejście z tą tu uzależniam od poziomu komfortu psychicznego i finansowego oraz zastrzegam sobie prawo do podjęcia tych decyzji bez jej wiedzy i udziału" - to ja nie widze problemu.

                                Ale jezeli przysięgałes (przede wszystkim sobie) co innego, to nie masz sie co oburzać.

                                Popatrz Gogol: jestes uroczym starszym panem a ja złośliwym sukinsynem - i nie ma w tym obrazy mojej osoby, bo jestem złośliwym sukinsynem. Nie wiem skąd w ludziach "pozytywnych" i wesołych niechęć do nazywania rzeczy po imieniu. Moze to jest brama do bycia pozytywnym? Bullshit?
                                • gogol77 Re: Superbohater 30.07.17, 13:30
                                  proteinawy napisał(a):
                                  > Ale jezeli przysięgałes (przede wszystkim sobie) co innego, to nie masz sie co oburzać.

                                  Przysięgałem, bo byłem zakochany jak gupi i za glejt na małżeństwo z nią - zamordowałbym nawet staruszkę. Przysięga była wiec wymuszona.

                                  Popatrz Gogol: jestes uroczym starszym panem a ja złośliwym sukinsynem - i niema w tym obrazy mojej osoby, bo jestem złośliwym sukinsynem.

                                  Nie, nie jesteś sukinsynem. A tym bardziej złośliwym. Jedyne o co mógłbym mieć do Ciebie pretensje to o Twój dogmatyzm w kwestii tej ww. przysięgi. Wymuszonej czy też wyszantażowanej groźbą/perspektywą utraty dostępu do cipki tej kobiety która kochałem. Jeszcze raz powtarzam: jak gupi!!!
                                  I którą potem przez ponad 30 lat ruchałem, pod koniec to już w pocie czoła ;-), dopóki się nie skichało. Czy choćby to mnie nie rozgrzesza?
                                  Przedtem (przed tą przysięgą) też przez ponad 2 lata ja ruchałem i nie dostałem przez to rozgrzeszenia bo gość chciał żebym żałował. A ja nie żałowałem bo było fajnie.
                                  • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 15:05
                                    > Jedyne o co mógłbym mieć do Ciebie pretensje to o Twój dogmatyzm w kwestii tej ww. przysięgi. Wymuszonej czy też wyszantażowanej groźbą/perspektywą utraty dostępu do cipki tej kobiety która kochałem. Jeszcze raz powtarzam: jak gupi!!! <

                                    Dogmatyzm: tu w gre wchodzi bardzo konkretna sytuacja. Dlatego tak drążę i Ciebie i (zwłaszcza) Sabata. Ustawiam swoj "emulator cudzych zyc" na Ciebie czy niego i zapuszczam symulacje pt "co ja bym zrobil na Waszym miejscu".

                                    W tej chwili, dzisiaj, mam w ręku w postaci gotówki cały bieżący dorobek mojego zycia. Jedynka i całkiem sporo zer. Mogę sie ze swoja kobieta rozejść w tej chwili, dac jej pol, zmienić trajektorie zycia obojga dzieci (każdego inaczej: starsze jest dokładnie w tym wieku kiedy dzieci biorą rozwod do siebie, młodsze- ma dopiero 2 miesiące).

                                    Mogę tez - i zrobię to - kupic spory dom w fajnym miejscu a przez to przypieczętować swoj los jako łosia pociągowego. Moje rozumienie sytuacji jest takie, ze w sensie emocji wobec swojej zony mogę ja zostawić a mogę zostac, 50/50. Wiem, ze nie rozumiemy sie fundamentalnie ale nie ma nienawiści. Wiem o czym nie rozmawiać zeby było w domu miło. Relacja z dziećmi nie jest taka otwarta - mam niespłacalny dług do konca zycia.

                                    Gdybym myślał tak jak Sabat to przedstawia (nie ma czegos takiego jak moralność i zobowiązania) - popełniam błąd zycia. Stara niech se radzi, w koncu równouprawnienie, młode dostają kasiorkę i dzielona opiekę, ja dziękuje korporacji za wspolprace i zaczynam pisać biznes-plan. O innych kobietach nawet nie mowie, chyba ze na krótko i bez zobowiązań.

                                    Wiem ze bliźni (w tym Ty) działają bardziej impulsywnie. Ja z kolei musze wiedziec, mieć to pokazywane, rozpisane. Jak juz zdecyduje ze wiem - nie ma odwrotu. I tak było z małżeństwem. Ja doskonale wiedziałem ze moze byc różnie i nie musze sie hajtac. Mam fajna w tym względzie zone ze nie naciskała, nawet emocjonalnie.

                                    Dlatego odbierasz ode mnie vibe dogmatyzmu. Musze to wiedziec dla siebie
                                    • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 15:56
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > W tej chwili, dzisiaj, mam w ręku w postaci gotówki cały bieżący dorobek mojego zycia. Jedynka i całkiem sporo zer. Mogę sie ze swoja kobieta rozejść w tej chwili, dac jej pol, zmienić trajektorie zycia obojga dzieci (każdego inaczej: starsze jest dokładnie w tym wieku kiedy dzieci biorą rozwod do siebie, młodsze- ma dopiero 2 miesiące).
                                      >
                                      > Mogę tez - i zrobię to - kupic spory dom w fajnym miejscu a przez to przypieczętować swoj los jako łosia pociągowego. Moje rozumienie sytuacji jest takie, ze w sensie emocji wobec swojej zony mogę ja zostawić a mogę zostac, 50/50. Wiem, ze nie rozumiemy sie fundamentalnie ale nie ma nienawiści.

                                      > Wiem ze bliźni (w tym Ty) działają bardziej impulsywnie. Ja z kolei musze wiedziec, mieć to pokazywane, rozpisane. Jak juz zdecyduje ze wiem - nie ma odwrotu.
                                      ----------------------------
                                      Nie zazdroszczę. Jak mówi moja o takich sytuacjach: po co się męczyć, jak można się rozejść?
                                        • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 18:19
                                          proteinawy napisał(a):

                                          > > Jak mówi moja o takich sytuacjach: po co się męczyć, jak można się rozejść? <
                                          >
                                          > Wszystko co mam zawdzięczam uporowi.
                                          ----------------------
                                          Moje ulubione słowo to wytrwałość. To klucz do sukcesu. Z angielskiego słownika: perseverance- prolonged, lasting effort.
                                    • ninek04 Re: Superbohater 30.07.17, 18:40
                                      proteinawy napisal
                                      >dogmatyzm: tu w gre wchodzi bardzo konkretna sytuacja. Dlatego tak drążę i Ciebie i (zwłaszcza) Sabata. Ustawiam swoj "emulator cudzych zyc" na Ciebie czy niego i zapuszczam symulacje pt "co ja bym zrobil na Waszym miejscu".>

                                      .> Moje rozumienie sytuacji jest takie, ze w sensie emocji wobec swojej zony mogę ja zostawić a mogę zostac, 50/50. Wiem, ze nie rozumiemy sie fundamentalnie ale nie ma nienawiści. Wiem o czym nie rozmawiać zeby było w domu miło. Relacja z dziećmi nie jest taka otwarta - mam niespłacalny dług do konca zycia.>

                                      No ale po co te symulacje, skoro tu nie bardzo jest co porównywać, albo co do czego i kogo odnosić.Ludzie są fundamentalnie inni i innych wyborów życiowych dokonują- właściwie każdy jeden przypadek nie jest przystawalny do drugiego.Ty swojego wyboru dokonałeś i trzymasz się szlachetnie i konsekwentnie, i pewnie będziesz się trzymał do końca, mimo, że ceną jest życie obok kogoś zamiast z kimś,tak intensywnie, ciepło, blisko, totalnie wręcz.Zresztą nie wiem, czy sam trochę nie wallenrodyzujesz, bo w końcu skądś to drugie dziecko się wzięło.Dla mnie na przykład świadoma decyzja dwojga ludzi co do powołania nowej istoty na świat wiązałaby się z pełną miłością, akceptacją i pragnieniem wspólnego budowania dalszej relacji i bycia razem-bo przecież obie strony tego chcą i pragną, przynajmniej w teorii.No to jak można się tak oddalić, skoro wcześniej i to dosłownie chwilę wcześniej było się tak blisko? Twojej żonie to nie przeszkadza? Poza tym jeszcze jedno przyszło mi na -czy gdybyś zostawił żonę, to ze strony Twoich rodziców ( ojca przede wszystkim) i jej rodziców- wszyscy zdaje się z pozycją i utrwalonymi poglądami,-nie zostałbyś osądzony i potępiony na wieki wieków? . Może ich opinia, co do roli odpowiedzialności ojca w rodzinie też jakoś rzutuje i liczy się w ogólnym rozrachunku- to takie poczucie, że dało się radę i nie dało się ciała?
                                        • ninek04 Re: Superbohater 30.07.17, 20:24
                                          proteinawy napisał
                                          >Faktycznie, niepotrzebnie to rozgrzebałem. Zamknijmy temat i zostawmy Sabata i Gogola w spokoju.>

                                          Ale co tak naprawdę rozgrzebałeś? Raczej swoje usprawiedliwienie pozostania w relacji i ciągnięcia swojego wózka,, bo przecież inni to sobie żyją swoim własnym życiem, wyborami, których dokonali ileś tam czasu wstecz, biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, wszelkie racjonalizacje już zostały przerobione ze wszystkich możliwych stron,no a wynik i tak nigdy nie wychodzi ten sam- co osoba, to inne podejście, inny wgląd i spojrzenie na sprawy, które się dzieją.Ty masz się za objawionego , który musi przybierać maski,ale i tak wszystko wie i jest ponad-inni robią i mają tak samo, tylko może może mają trochę bardziej luźny kręgosłup, albo nie mają go wcale,jak się okazuje,i też im ten brak niespecjalnie przeszkadza,no ale Ty musisz trzymać fason,Ty będziesz tym cierpiącym za miliony.Wiesz, czy golono, strzyżono,to tak naprawdę trudno rozstrzygnąć, czasem chyba lepiej odpuścić.
                                    • sabat3 Re: Superbohater 30.07.17, 20:07
                                      proteinawy napisał(a):
                                      > Dogmatyzm: tu w gre wchodzi bardzo konkretna sytuacja. Dlatego tak drążę i Cieb
                                      > ie i (zwłaszcza) Sabata. Ustawiam swoj "emulator cudzych zyc" na Ciebie czy nie
                                      > go i zapuszczam symulacje pt "co ja bym zrobil na Waszym miejscu".

                                      Ale po co? Przeciez dziela nas nie tylko mozliwosci, ale i doswiadczenia, leki i potrzeby. Ja od pewnego czasu powoli domyslam sie co mozesz czuc i musze Ci powiedziec, ze masz moje zrozumienie. Gdybym byl Toba, postepowalbym - byc moze - podobnie. Wydaje mi sie, ze rozumiem dlaczego postepujesz tak, a nie inaczej. Oczywiscie, to moze byc iluzja.