nadziejkaa
21.01.06, 19:31
Czy taki w ogóle istnieje?
Chyba nie, bo byłabym pierwszą osobą, która by z niego skorzystała. Teraz,
kobieca prasa wręcz prześciga się w wymyślaniu recept na „doskonałą miłość”.
Powód. Wiadomy. Walentynki.
W jednym z takich właśnie artykułów wyczytałam taką oto wypowiedź
francuskiego psychiatry:
Znam ludzi, którzy mówią: „Jako dwudziestolatek miałem jedną żonę, jako
trzydziestolatek drugą, a teraz jeszcze inną”, choć wciąż są z tą samą sobą.
Ona się zmienia, on też. Cała rzecz w tym, żeby zmieniać się razem, choć
niekoniecznie tak samo. Dzięki temu jesteśmy dla siebie wciąż pociągający.
Myślę, że coś w tym jest.