Dodaj do ulubionych

Na dobry początek!

07.11.02, 21:31
Witam!

Już kilka razy próbowałem na Forum rozpocząć dyskusję o ginącej w naszym
kraju grupie ludzi, czyli polskich Expatriatach. Dla nieświadomych, Expatriat
czyli w skrócie Expat, to osoba pracująca (legalnie i z własnego wyboru, a
nie na skutek emigracji politycznej czy ekonomicznej) w kraju innym niż jego
ojczyzna.
Kiedyś było nas sporo na świecie, polskie budowy w Libii, Iraku, Iranie,
Sudanie, Botswanie, Turcji no i oczyiście w bratnich krajach socjalistycznych
zatrudniały jednocześnie po kilkadzisiąt tysięcy ludzi. Do tego paręnaście
tysięcy specjalistów pracowało na indywidualnych kontraktach Polservice'u i
agencji morskich.
Celem nadrzędnym dla większości było zarobienie "dużych" pieniędzy, ale przy
okazji poznawało się obce kraje, często takie, do których nigdy innym
sposobem nie udało by się wyjechać.

Odezwijce się, Polscy Expaci!
Obserwuj wątek
    • iwa_ja Re: Na dobry początek! 11.11.02, 10:35
      Taaa, w Iraku. Ta miła świadomość, że zielone namnażają się na koncie bankowym,
      kiedy właściciel konta popija pifffko dobrze schłodzone siedząc na leżaczku pod
      parasolem nad brzegiem Tartaru. Dla części expatów to było najważniejsze:
      zarobić i wysłać rodzinie. Duża część "najemników" Polservice'u Budimeksu,
      Cekopu, Dromeksu i... spotykała sie jednak w co bardziej egzotycznych miejscach
      wiedziona chęcią poznania. Kto z bywających w Iraku pamięta na przykład meczet
      Samarry czy karawanseraje?... Powspominajmy tu na forum. Tak jak robią to
      wszyscy znani mi expaci, z którymi mam okazję się przypadkiem spotkać...
    • kalgar Re: Na dobry początek! 09.12.02, 19:01
      Witam!

      Na Expatkę jestem za młoda, ale mój dziadek był nim. Pracował co
      prawda "tylko" na Węgrzech, ale to wszystko przez moją Babcię, to ona nie
      chciała, aby jej mąż wyjeżdżał dalej. Dziadek do dziś bardzo pozytywnie
      wspomina tamten okres. Może uda mi się wyciągnąć z niego jakąś dłuższą
      historię, to ją tu przedstawię. Pozdrowienia.
      • chaladia I ja bywałem w KDL-ach... 11.12.02, 23:41
        Jako student Wydz. IL PW trafiłem raz na praktyki na budowę KW Jänschwalde w
        NRD (nie ma dziś już takiego państwa).
        Ogromna budowa, "naszych" parę tysięcy - więc sporo się działo. My, studenci,
        mieliśmy za to niewiele do roboty, bo robiliśmy za "piąte koło u wozu" i
        mogliśmy się do woli napatrzeć na to, co się działo wokół.

        Parę scenek z życia Krupnoj Strojki Socjalizma Jänschwalde:

        1. Na stołowce, w której żywili się Polacy stał duży gar z jakimś kolorowym
        napojem. Gorąco było niemiłosiernie, wcale nie było łatwo o wodę mineralną, a z
        tego gara nikt nie pił, choć pływały w nim kostki lodu i obok zawsze stały
        czyste kubeczki. Oczyiśćie my, studenci, szybko zaczęliśmy korzystać z tego
        napoju, który okazał się całkiem niezły. Do czasu... pod koniec naszego pobytu
        przyjechały do nas dziewczyny, które oczekiwały, że miesiąc osamotnienia
        spowoduje w nas gwałtowny przypływ chuci. A tu nic! Okazało się bowiem, że
        lokalne władze dostarczały Polakom i innym cudzoziemcom ten napój, solidnie
        wzbogacony bromem, by ograniczyć zapędy seksualne - czemu trudno się dziwić,
        skoro na 1 kobietę w mieścinie Peitz przypadało 6 chłopa (uwzględniając
        mieszkańców hoteli pracowniczych budowy).

        2. Taż sama stołówka. jedzenie gotuje polska obsługa, ale z NRD-owskich
        komponentów, z których niewiele można wykrzesać. Na koniec kucharz decyduje się
        zrobić ludziom uciechę - jedzie do rzeźni, kupuje na grosze kilkaset kg flaków
        wołowych, potem przez dwa dni myje je i szykuje, na koniec jest TEN DZIEŃ. Nad
        wejściem napis "Dziś Flaki". Radość wśród Poalków. Nagle od tyłu do kuchni
        wchodzi Policja, Stasi, NRD-owski Sanepid i kto tam jeszcze i aresztują
        obsługę. Wszyscy patrzą zdumieni, co się dzieje. Sprowadzają polskiego
        dyrektora. Szef niemieckiej ochorony mówi "Genosse Direktor, patrz pan, ci
        kucharze chcieli otruć Pańskich ludzi odpadkami!". Na to nasz dyrektor - no to
        dajcie mi podwójna porcję tych odpadków, bo dziś święto, jak są flaki! Niemcy,
        jak to zobaczyli, opuścili stołówkę z niewyraźnymi minami, a kilku wrażliwszych
        zaraz za drzwiami solidnie się porzygało...
        • raczek15 Re: I ja bywałem w KDL-ach... 02.11.03, 19:12
          W Janschalde bywałam w delegacji i kojarzy mi się to glownie z kupowaniem butow
          Pozdrowienia
          • raczek15 Re: I ja bywałem w KDL-ach... 02.11.03, 19:15
            raczek15 napisał:

            > W Janschalde bywałam w delegacji i kojarzy mi się to glownie z kupowaniem
            butow
            > Pozdrowienia
            KAMA
            • chaladia Re: I ja bywałem w KDL-ach... 30.05.05, 22:04
              Były jeszcze polskie budowy w Czechosłowacji.
              Na ten przykład Elektrownia Prunerov II, ale było dużo innych, mniejszych.
              Dla nas, Polaków, szokiem była możliwość zakupu (w latach '70, gdy w PRL-u
              wszystko było na "przydziały") samochodu. Co więcej, samochody można było
              wybierać. No i Polacy zarabiali duuuużo więcej, niż Czesi. Więc kupowali
              nie "zwykłe" Skodovki, ale takie rarytasy, jak np. Skoda 110R Garde. Pamiętam,
              jakie te samochody robiły wrażenie, gdy nasi expaci wracali do kraju.
    • mala-muu Re: Na dobry początek! 30.06.04, 16:37
      Witaj, Chaladia!
      Czytuję Twoje posty na różnych forach i mam wrażenie, że jesteś jedną z
      najmądrzejszych osób, które na Gazetę zaglądają. Niech Twoje forum kwitnie, a
      Tobie życzę najlepszego wszystkiego!
      Ja nie jestem expatem, bo za mała byłam :), ale mieszkałam jakiś czas za
      ggranicą i wiem dobrze, co znaczy nostalgia za jakimś krajem, który
      niekoniecznie jest ojczyzną.
      A przy okazji zapraszam do odwiedzenia forum o kulturze rosyjskiej (gdyby np.
      ktoś tam mieszkał i teraz tęskni) forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12252
      Pozdrawiam!
      • chaladia Re: Na dobry początek! 07.01.05, 16:28
        Z przykrością stwierdzam, że jakoś to Forum rozwinąć się nie może...
        • iwa_ja Re: Na dobry początek! 07.01.05, 22:11
          chaladia napisał:

          > Z przykrością stwierdzam, że jakoś to Forum rozwinąć się nie może...
          >
          Bo expatów coraz to i mniej. Ale ja przynajmniej czytam.
          • juuss Re: Na dobry początek! 07.01.05, 23:22
            Budimex, Polservice, Samara , meczet, Basrah ,suk ,kamp na srodku pustyni,
            budowa , rurociag,skwar, natretni Arabowie... trafilam tu przypadkowo z forum
            Egipt i lezka mi sie w oku zakrecila ... to obrazy z dziecinstwa , kiedy
            odwiedzalam tate w wakacje w Iraku ... pare ladnych lat minelo ... tata
            odszedl... wspomnienia zostaly...
            • chaladia Czy expat to zawód rodzinny? 10.01.05, 09:18
              juuss napisała:
              > Budimex, Polservice, Samara , meczet, Basrah ,suk ,kamp na srodku pustyni,
              > budowa , rurociag,skwar, natretni Arabowie... trafilam tu przypadkowo z forum
              > Egipt i lezka mi sie w oku zakrecila ... to obrazy z dziecinstwa , kiedy
              > odwiedzalam tate w wakacje w Iraku ... pare ladnych lat minelo ... tata
              > odszedl... wspomnienia zostaly...


              Ja też na expatriacke drogi trafiłem dzięki temu, że w latach '70 mój Tato
              pracował na zagranicznych budowach...
              • pam_pa_ram_pam Re: Czy expat to zawód rodzinny? 08.03.06, 19:16
                I ja jestem dzieckiem expatriate'ów. To było coś wspaniałego - w latach '80,
                gdy wiekszość moich szkolnych kolegów mogła tylko marzyć o wakacjach w
                Bułgarii, a ci najbogatsi synowie "badylarzy", "lekarzy z prywaną praktyką" itp
                krezusów jeździli do Jugosławii - ja każde lato spędzałem w Libii nad Wielką
                Syrtą, jeździłem na pustynne wyprawy jeepami itd itp. Oczywiście od początku
                wiedziałem, że będę tak samo expatriatem. Cała moja edukacja była temu
                podporządkowana - nauka języków, wybór zawodu.

                Dziś polskiego eksportu budownictwa juz nie ma, ale ja pracuję tak, jak
                chciałem.
    • nnina13 Re: Na dobry początek! 31.05.05, 19:58
      Trafiłam tu z warszawskiego forum i widzę że jak narazie to expat dotyczy
      przede wszystkim branży budowlanej - czyli mojej też:-)
      O pracy Polaków w Libanie,Libii, Iraku, Kuwejcie słyszałam tylko od starszych
      kolegów. Ja natomiast pracowałam w Czechosłowacji ( i w Czechach) oraz na
      Węgrzech. Muszę przyznać, że na Węgrzech doceniłam naukę rosyjskiego, bo na
      początku mojego pobytu kiedy nie znałam węgierskiego z wieloma ludźmi
      dogadywałam się właśnie w tym języku ponieważ......... co drugi inż. węgierski
      (starszej generacji ) pracował na budowach w Rosji. Wszyscy ci ludzie byli
      bardzo sympatyczni i otwarci na kontakt z obcokrajowcami. Wiedziałam że jeśli
      chcę coś szybciej i lepiej załatwić to muszę iść do takiego, który poza swoimi
      lokalnymi budowami robił coś więcej i nie jest hermetyczny na propozycje
      polskiej baby na budowie w jego kraju.
      Chaladia - fajnie że wymyśliłeś to forum ale obawiam się że wielu ludzi dla
      których to zrobiłeś nie siedzi w internecie albo z powodu wieku albo z powodu
      zaganiania i stresów jakie serwują nam polsie realia.
      Pozdrawiam
      nina
    • chaladia Polskie budowy w CSRS 28.12.06, 19:50
      Jeszcze tego tematu nikt nie poruszał.
      Polacy bardzo dużo budowali w Czechosłowacji. Zarobki tam były nieco niższe niż
      w NRD, ale atmosfera chyba dużo ciekawsza. Zarówno na wielkich budowach, jak
      elektrownia Prunerov II, jak i na małych obiektach, jakie stawiano we Frydku-
      Mistku czy innych miastach. Łatwiej było o kontakty międzyludzkie, zwłaszcza
      przy doskonałym piwie i knedlikach, łatwiejsze też było przełamywanie bariery
      językowej. No i czeskie dziewczęta nie były tak niedostępne, jak polskie, wręcz
      przeciwnie...
      Dla Polaków, niezależnie od pełnych (jak na KDL-owskie stosunki) sklepów,
      największym szokiem była dostępność w wolnej sprzedaży samochodów. Prawie każdy
      czechosłowacki expat wracał do kraju "Skodovką". Pamiętam, jakie wrażenie
      zrobił na wszystkich w "Beton Stalu" dyspozytor bazy sprzętu na EC Kawęczyn,
      gdy przyjechał Skodą RS 130 Coupe, bo był to naprawdę piękny samochód...
      • chaladia Podsumowanie 22.12.07, 18:55
        To już ponad 5 lat, jak to Forum funkcjonuje.
        To, że nie osiągnęło nawet 2000 postów dowodzi, że marnie jest ze
        sztuką pisania wśród byłych i obecnych expatów. Do tej chwili fora
        będące rówieśnikami Home & Abroad zdołały dawno osiągnąć
        pęciocyfrowe liczby wpisów.
        Ale pocieszające jest to, że nie było jeszcze tutaj wpisów, które by
        trzeba było natychmiast usuwać - tzn. był jakiś atak trolla, ale ten
        troll był "z zewnątrz" - nigdy wcześniej ani tym bardziej później tu
        nie pisał.
        • chaladia Ciąg dalszy 22.12.07, 18:56
          Przepraszam, urawło się...

          Z okazji pęciolecia składam wszystkim piszącym i czytającym
          serdeczne podziękowania i życzę wielu sukcesów i w pisaniu na tym
          Forum, i w życiu zawodowycm Home and Abroad, i w życiu osobistym.

          Szukran!
          • chaladia Re: Ciąg dalszy 28.04.08, 21:42
            Up, bo mi watek zarchiwizują!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka