mnietka.kokietka
30.01.06, 14:59
o Wisniewskim i Mandarynie
to ten człowiek powinien siedzieć w Tworkach a nie jechać na Eurowizję :/
--------------------
GALA: Czy nie jest tak, że problemy Michała z sobą samym zaczęły się, kiedy
uświadomił sobie, że pani traktuje go jak towar? K.K.: Opowiem pani historię,
która wydarzyła się, kiedy byliśmy w najlepszej komitywie, a Marta była jego
ukochaną żoną, niemyślącą o karierze, świeżo przed urodzeniem drugiego
dziecka. Michał chciał być przy porodzie. Oczywiście trzeźwy. Ale terminu
porodu nie da się wyliczyć ze szwajcarską precyzją. Niestety, Marta pozwoliła
sobie na niesubordynację i odeszły jej wody dziesięć dni przed terminem.
Trafiła na moment, kiedy Michał nie był trzeźwy. Próbowała zamówić taksówkę.
Wtedy on wpadł w szał. Rozwalił telefon i powiedział, że pojedzie z nim albo
wcale. Kobieta po odejściu wód raczej nie ma wyboru, więc Marta wsiadła z nim
do samochodu i zygzakiem pojechali do kliniki. Tam Michał powiedział, że
płaci i wymaga i kazał poród zatrzymać, bo chciał w nim uczestniczyć na
trzeźwo. Lekarz zaproponował, żeby podać Michałowi wodę, a sam zajął się
rodzącą. Faza końcowa porodu wyglądała tak: żona krzyczy, a mąż siada na
parapecie, zwiesza nogi w dół na ulicę i mówi: "Panie doktorze, ja nie
żartuję, proszę zatrzymać poród albo ja - skaczę". Następnego dnia Michał na
kolanach przepraszał Martę i pokój tonął w kwiatach.
reszta tu:
www.gala.pl/gala2/index.jsp?place=Lead02&news_cat_id=39&news_id=5362&layout=1&forum_id=415&page=text