28.02.06, 17:26
Przeczytałam dziś artykuł o bitych dzieciach, a potem komentarze. Ta lektura
stanowi tylko pretekst, bo często, jak się tak zagłębię w czytanie komentarzy
i wątków na różnych forach, to nachodzą mnie takie refleksje. Dzisiaj są na
tyle silne, że muszę się nimi podzielić.
Niektórzy ludzie mają bardzo niebezpieczne poglądy. I są w nie bardzo
zaangażowani, że tak powiem niegramatycznie. Bronią ich, wytykają sobie
nawzajem jakieś potknięcia logiczne w wywodach itp. A poglądy, które głoszą
niebezpiecznie zbliżają się do faszyzmu, a żarliwość ich argumentacji
dowodzi, moim zdaniem, fanatyzmu. Na codzień nie zdaję sobie sprawy, że jest
ich aż tylu... A argumenty, jakich używają często świadczą o ich sporej
wiedzy, co czyni ich jeszcze bardziej niebezpiecznymi.
Kiedy poczytam sobie takie forum, uświadamiam sobie, że jest ich więcej, a
ci, którzy udzielają się na forach, są pewnie tymi łagodniejszymi, skoro
podejmują, swoistą co prawda, ale zawsze, dyskusję. A zatem obok mnie żyje
takich ludzi więcej. Boję się.
Dziś mnie przeraziło, ilu ludzi uważa, że dzieci stanowią ich własność i nie
przyznaje im człowieczeństwa, na dodatek są to prawdopodobnie ci sami ludzie,
którzy uważają, że już zapłodniona komórka jest człowiekiem. Moim zdaniem, to
nie jest logiczne, bo - a minori ad maius - skoro człowiekiem jest embrion,
to tym bardziej człowiekiem jest pięciolatek... (dla porządku, ja uważam, że
embrion jest człowiekiem).
Nie rozumiem też, w jaki sposób zagraża istnieniu rodziny zakaz używania
przemocy wobec dzieci. Można dyskutować o jego skuteczności, można mówić o
zamachu na wolność osobistą, ale w jaki sposób zakaz taki zagraża rodzinie???

Czasem uważam, że mój nałóg forumowy to strata czasu, czasem myślę, że
rozszerza moje horyzonty (bo wiele razy zaskoczyło mnie, jak inaczej niż ja
ludzie postrzegają świat), a dzisiaj jestem zdania, że to może powodować
frustrację...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka