Dodaj do ulubionych

Czy dać nam szanse???

29.03.06, 22:43
Mam 22 lata,połtora roku temu zwiazałam sie chlopakiem o 7 lat starszym pde
mnie.Po pól roku zamieszkalismy razem u mnie.Wszystko bylo ladnie i pieknie
ale denerwowal mnie fakt ze On nadużywa alkoholu(czesto wracal podpity z
pracy).Jajeszcze sie ucze i nie mam nawyku picia w tygodniu.Mimo moich prosb
nie bylo tygodnia zebym nie czula od niego alkoholu.Coraz bardziej sie
kłóciliśmy,mieszkanie razem stawalo sie coraz wiekszym piekłem.Bedac ze mna 2
razy stracil prace wlasnie przez alkohol.Ja studiuje a on ma srednie bez
matury-to niby nie jest problem ale coraz czesciej zastanawialam sie nad moja
przyszloscia z nim.Doszlo do strasznej awantury-nie bylo wyjscia musial sie
wyprowadzic i nie ma możliwości powrotu(moja mam sie nie zgadza)Mimo to nadal
bardzo sie kochamy i choc nasze spotkania sa utrudnione to widujemy sie,bo
barzdo za soba tesknimy.To takie dziwne-jak mieszkalismy razem to nie moglam
na niego juz patrzec a teraz nie moge bez niego zyc.Piotrek bedzie za jakis
czas kupowal mieszkanie a ja nie wiem czy mam sie nadal z nim
spotykac.Mielismy juz swoja szanse i nie moglismy sie dogadac,czy mozliwe,ze
bedzie jeszcze miedzy nami dobrze?podobno taka separacja niektorym dobrze
robi.Co o tym myslicie??Piotrek mowi,ze postara sie w przyszlosci zeby bylo
lepiej bo bardzo mnie kocha.Troche trudno jest teraz byc razem po tym jak juz
razem mieszkalismy a teraz pozostaje nam spotykac sie dwa razy w
tygodniu.POMÓŻCIE!!!
Obserwuj wątek
    • madzialena1982 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 22:53
      dziewczyno dam Ci dobrą radę: uciekaj póki jeszcze możesz.... nie daj się
      nabrać na to,że on skończy swoje zakrapiane dni... wiem,że łatwo powiedzieć,
      ale naprawdę poźniej będzie jeszcze gorzej...takie jest moje zdanie.
      życzę odwagi w podjęciu tej trudnej decyzji....
    • marcin_25 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 22:54
      oni zawsze mowia ze sie poprawia:-))))
      odpusc sobie dziewczyno;-)))
      • madzialena1982 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 22:57
        dokładnie, duzó mówią o porawie, ale niestety prawda jest taka, że to tylko
        puste słowa...
        powinnaś zdjąć różowe okulary i nie zasłaniać się jego zapewnieniami, że sie
        zmieni....
      • tasmania69 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 22:59
        Próbowalam,ale co mam zrobić jak wpadłam po uszy. Nie spotykalismy sie przez
        miesiac i nie moglismy o sobie zapomniec.Czy naprawde ludzie sie nie zmieniaja
        jak im na czyms zalezy(ja tam moglabym sie zmienic dla kogos kogo kocham)
        • tasmania69 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:01
          z drugiej strony barzdo duzo mezczyzn traktuje piwo jak herbate ,bo taka jest
          mentalnosc Polakow. Jeden pije ,drugi zdradza a trzeci jest udaje ze kocha-nie
          ma idealow
          • madzialena1982 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:06
            masz racje, są tacy, ktorzy piwo traktują jako napój dnia powszedniego...
            ale są też tacy, którzy tego nie robią:)))
        • madzialena1982 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:04
          może i się zmieniają, ale moim zdaniem takiej radykalnej zmiany niestety nie
          uświadczysz moja droga....
          wyobrażam sobie, że jest Ci ciężka już na samą myśl o waszym rozstaniu...ale
          później może być jeszcez ciężej...mieszkając np. z alkoholikiem (w tym kierunku
          zmierza to jego zachowanie niestety.....:(((
          a i jeszcze jedno: ja nie wierzę, że można faceta zmienić...ewentualnie może
          jakieś drobne zmiany, ale zresztą nikogo nie da się przerobić na zupełnie nową
          postać......
          przemyśl to....
          • tasmania69 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:10
            Dobrze piszesz,ale rzecz w tym,że tłumacze sobie to tak:dam mu szanse nie mam
            nic do stracenia(stara ani brzydka nie jestem)poczekam i bede go obserwowac a
            jak nadal bedzie źle to wtedy zrobie cięcie.Narazie naprawde nie moge bez niego
            zyc-jak kiedys kochalas to wiesz o czym mowie
            • madzialena1982 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:17
              słuchaj, chciałaś rady...więc Ci dałam moją propozycję rozegrania tej sprawy...
              ale widzę, że Ty już i tak wiesz jak postąpić...więc właściwie po co się
              radziłaś????
              sama piszesz, że jesteś młoda... a więc masz jeszcze czas i na nowego faceta i
              na nową miłość :P:)
              • tasmania69 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:24
                wlasnie czytalam wątek o singlach i wiem ze nie chce do nich nalezec.Dzieki za
                rade(tak naprawde wiedzialam ze wszyscy napisza zebym dala sobie spokoj)Jestem
                za slaba zeby nagle stac sie singlem tym bardziej ze nadal kogos kocham-nie
                trace nadziei na lepsze jutro
                • madzialena1982 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:28
                  rob jak uwazasz, to Twoje zycie....
                  a bycie singlem to wcale nie koniec swiata.. dodam jeszcze tyle, ze lepiej byc
                  singlem, niz ukladac sobie zycie z (powiem wprost, bez ogrodek) z pijakiem...
                  ...takie zycie, to jedna wielka meczarnia... wiem cos o tym....
                • marcin_25 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:33
                  to prawda jestescie slabe!!!!!! nie potraficie zakonczyc prostej sprawy bez
                  przyszlosci!!!! za slaba zeby stac sie singlem??? czego sie boisz???? widze ze
                  strach przed samotnoscia zaslania tobie oczy!!!! ale coz moze jak poczujesz jego
                  reke na swojej twarzy to blokada zniknie;-))
                  • madzialena1982 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:39
                    moj poprzedni post nie mowi o tym, ze ja akurat jestem z kims
                    naduzywajacym....to tak dla wyjasnienia, ale wokolo siebie widze wiele takich
                    przypadkow, w ktorych faktycznie kobieta boi sie zakonczyc taka przykra sytuacje
                  • tasmania69 Re: Czy dać nam szanse??? 29.03.06, 23:50
                    czy to znaczy,ze osoby pijace nie maja szansy na poprawe??przeciez tak naprawde
                    wszyscy pija.w TV roi sie od reklam piwa i jest to na porządku dziennym, ze
                    facet moze sobie pic piwko jak herbate(ja sie z tym nie zgadzam) Moze jakis
                    esperal pomoze takiej osobie spojrzec trzezwo na swiat????
                    • ewaaa06 Re: Czy dać nam szanse??? 02.04.06, 15:51
                      często od piwka sie zaczyna.takiej osobie nic nie pomoże..nawet jak się
                      zaszyje.. ..twoja miłość tu nic nie pomoże, bo żeby ktoś kto pije /lub bierze
                      narkotyki/ przestał pić musi dostrzec ten problem..On musi chcieć to
                      zmienić..musi chcieć sam to zrobić.Lepiej go spytaj dlaczego pije?
                      • tasmania69 Re: Czy dać nam szanse??? 02.04.06, 16:12
                        Narazie sie nie widujemy, bo mysle że musi sie troche usamodzielnic-jako 29-
                        latek znowu mieszka u mamusi. on dostrzega problem picia,sam o tym mowil nawet
                        chodzil do psychologa.Jest dobrze przez tydzien, dwa a pozniej wystarczy ze coś
                        mu w życiu nie wyjdzie to od razu musi to zapić i najlepiej tak ze trzy dni. To
                        taki typ człowieka, ze jak mu sie coś wali w zyciu to po drodze straci to co
                        jeszcze mu pozostalo-stawia wszystko na jedna karte nie myslac o
                        konsekwencjach. To juz chyba kwestia slabego charakteru
                        • ewaaa06 Re: Czy dać nam szanse??? 02.04.06, 17:15
                          więc podbuduj jego wiarę w siebie samego..to podstawa wszystkiego.
                          • tasmania69 Re: Czy dać nam szanse??? 02.04.06, 17:28
                            Tak wiem, czasem jednak tez mam słabostki i myslalam, że duzo starszy chłopak
                            to ma w glowie lepiej poukładane ode mnie a tu jest zupełnie na odwrót.Miłość
                            to słabość, która często przeszkadza a nie pomaga. Dużo osób pisze o
                            rozstaniach z rozsądku i kazde z nich bardzo cierpi.Tak bardzo,ze momentami ma
                            ochote wszystko wybaczyc i znowu pakowac sie w to samo bagno
                            • ewaaa06 Re: Czy dać nam szanse??? 02.04.06, 17:31
                              wiek nie świadczy o dorosłości
                              • tasmania69 Re: Czy dać nam szanse??? 02.04.06, 17:39
                                teraz to juz wiem no ale z drugiej strony od starszego chlopaka mozna chyba
                                wymagac wiecej niz od 18-latka,któremu dopiero kształtują sie poglądy.
                                trzydziestoletni facet powinien soba reprezentowac duzo wiecej-a moze sie
                                mylę???
                                • ewaaa06 Re: Czy dać nam szanse??? 02.04.06, 19:36
                                  na charakter czlowieka wpływa wiele rzeczy...dom..srodowisko itd.. a tak wogóle
                                  to trudno o ideał
                • tapatik Tutaj nie ma nadziei. 04.04.06, 14:55
                  Z tego co piszesz to wynika, że Twój chłopak powoli staje się alkoholikiem.
                  Pisesz, że przychodził pijany do Ciebie. Prosiłaś, żeby tego nie robił, ale On
                  nadal pił. Czy myślisz, że w takim razie po ślubie będzie inaczej? Uważasz, że
                  może się zmienić? Owszem, może - na gorsze.
                  Nie ma ludzi bez wad. Każdy facet, którego sobie znjadziesz będzie je miał (ja
                  też je mam). Zauważ jednak, że co innego, jeśli Twój facet będzie zapominał
                  opuszczać deskę w wychodku czy nie będzie potrafił wymienić żarówki, a co innego
                  jeśli będzie przychodził do domu pijany.
                  Będziesz się zamartwiać, gdzie On jest, czy coś Mu się nie stało. Nie będziesz
                  mogła na Niego liczyć, nie będziesz mogła zostawić z Nim dziecka, będziesz
                  musiała Go utrzymywać, bo z każdej pracy prędzej czy później wyleci.
                  A że leczyć się nie będzie chciał, a pragnienie będzie męczyć, więc zacznie
                  podkradać Ci pieniądze i wynosić rzeczy z domu.

                  Wiem jak trudno zapomnieć o kimś kogo się kocha - przechodziłem przez to,
                  ale w sytuacji, którą opisałaś masz tylko dwa wyjścia:
                  - męczyć się z alkoholikiem, który nie rozumie, ze musi się leczyć,
                  - dać sobie na spokój i poszukać kogoś bez tak drastycznych nałogów.

                  Wybór należy do Ciebie.
                  I nie pisz, że jesteś za słaba na to, żeby być singlem.
                  Na pewno sobie poradzisz.
    • olowa nic dwa razy się nie zdarza.... 04.04.06, 09:51
      Po pierwsze: nie skreślam "omawianego" osobnika, bo każdemu należy się szansa,
      w każdego trzeba wierzyć...nie jest skończony jeśli tylko zechce. Jako
      człowiekowi daję mu oczywiście szansę...

      po drugie: nie daję szansy Wam...Tego rodzaju trudności, wydarzenia i
      wątpliwości jeśli raz się pojawią - wracają zawsze w najmniej spodziewanym
      momencie. Wydaje Ci się, że nie możesz bez niego żyć...podkreślam - WYDAJE, bo
      nie ma nic za nim, żadnego nowego doświadczenia, nowego człowieka...Nowe
      przeważnie jest receptą, opatrunkiem i lekarstwem zarazem na stare, nieudane i
      toksycznie nas trzymające historie...

      Trudno zacząć zmieniać, podjąć decyzję...ale jeszcze trudniej wytrwać. Nie
      będzeie łatwo (nic nie jest), ale warto podjąć taką walkę, dla siebie, dla
      jutra...

      Nie chcij potem pisać na forum: problemy w małżeństwie i pytać podobnie, ale o
      krok za późno...


      Może zbyt śmiało soboie poczynam, może z Wami może być inaczej...
      ale piszę z autopsji...

      pozdrawiam i powodzenia życzę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka