tasmania69
29.03.06, 22:43
Mam 22 lata,połtora roku temu zwiazałam sie chlopakiem o 7 lat starszym pde
mnie.Po pól roku zamieszkalismy razem u mnie.Wszystko bylo ladnie i pieknie
ale denerwowal mnie fakt ze On nadużywa alkoholu(czesto wracal podpity z
pracy).Jajeszcze sie ucze i nie mam nawyku picia w tygodniu.Mimo moich prosb
nie bylo tygodnia zebym nie czula od niego alkoholu.Coraz bardziej sie
kłóciliśmy,mieszkanie razem stawalo sie coraz wiekszym piekłem.Bedac ze mna 2
razy stracil prace wlasnie przez alkohol.Ja studiuje a on ma srednie bez
matury-to niby nie jest problem ale coraz czesciej zastanawialam sie nad moja
przyszloscia z nim.Doszlo do strasznej awantury-nie bylo wyjscia musial sie
wyprowadzic i nie ma możliwości powrotu(moja mam sie nie zgadza)Mimo to nadal
bardzo sie kochamy i choc nasze spotkania sa utrudnione to widujemy sie,bo
barzdo za soba tesknimy.To takie dziwne-jak mieszkalismy razem to nie moglam
na niego juz patrzec a teraz nie moge bez niego zyc.Piotrek bedzie za jakis
czas kupowal mieszkanie a ja nie wiem czy mam sie nadal z nim
spotykac.Mielismy juz swoja szanse i nie moglismy sie dogadac,czy mozliwe,ze
bedzie jeszcze miedzy nami dobrze?podobno taka separacja niektorym dobrze
robi.Co o tym myslicie??Piotrek mowi,ze postara sie w przyszlosci zeby bylo
lepiej bo bardzo mnie kocha.Troche trudno jest teraz byc razem po tym jak juz
razem mieszkalismy a teraz pozostaje nam spotykac sie dwa razy w
tygodniu.POMÓŻCIE!!!