Dodaj do ulubionych

Wingman :(

06.11.15, 20:56
Jakoś nie mam szczęścia do wingmenów. I tak jak sobie myślę, to nigdy chyba nie miałem...

Parę lat temu mój przyjaciel jeszcze z podwórka (obecnie srający kasą jakby codziennie żarł Ulgix popijając Wysrexem) przyszedł ze swoją koleżanką, z którą łączyły go interesy do św. p. Huśtawki (na pewno już o tym pisałem). Laska była jak się później okazało na koksie, wpadłem jej chyba w oko, byłem też najebany i po paru godzinach wybieraliśmy na parkiecie imię dla naszego dziecka. Albo psa, nie pamiętam. Nie spotkało się to z jakąś wielką aprobatą mojego kumpla, ale specjalnych kłód pod nogi nie rzucał (ot, zazdrosny był, spoko). Ale chujek zaoferował, że ją odwiezie do domu etc i mój wysublimowany plan, żeby ją zabrać na chatę i wyruchać, spalił się na cewie. Ale co się odwlecze to nie uciecze - została wkrótce moją dziewczyną. No i po jakimś miesiącu kumpel zawitał był do niej do domu na pijacką, kameralną imprezę taneczną przy radiu Złote Przeboje i nie omieszkał w sposób dość jednak kurwa obcesowy przy całym tym wysokokorpoludkowym towarzystwie zwrócić uwagę, że moje zarobki nieco odstają od reszty towarzystwa. Mnie oczywiście nie ruszyły takie teksty, bo jestem zadowolony z tego co mam, to był i jest mój świadomy wybór takiej a nie innej drogi życiowej. No ale, kurwa, są jednak jakieś imponderabilia. Rubikony, których nie wolno za chuja przekraczać, nawet jak się jest zazdrosnym jak lesba o kutasa. W każdym razie, przy najbliższej okazji wygarnąłem mu co myślę na jego temat i na temat jego zachowania, kumpel się pokajał i jest git.

Ale wczoraj to była jakaś przeginka. Ja wiem, że co się dzieje na Foksal, zostaje na Foksal, ale muszę z siebie trochę jadu spuścić. Chlaliśmy w męskim towarzystwie aż ostałem się ja i mój kumpel, z którym znam się z 10 lat, wypiliśmy przez tę dekadę ocean wódki, znamy swoje najmroczniejsze sekrety, w zasadzie robiliśmy już razem prawie wszystko i zawsze mogłem na niego liczyć. A on na mnie. Jedynie dziwki nie stukaliśmy na dwa baty, co jest w sumie dziwne bo to też straszny dziwkarz był i, niestety, jest. I tak sobie myślę teraz, że dobrze żyliśmy też dlatego, że zawsze podobały nam się inne dziewczyny - poważnie, jak któraś podoba się jemu to mi się nie podobała i vice versa. No i wczoraj późnym wieczorem w Mecie dosiedliśmy się do dwóch lasek z Gdańska. Wóda, wóda, wóda. Ja zajmuje się jedną, on drugą. Miał pecha, bo jego okazała się być niedotykalską mężatką. Moja rozwódką z dzieckiem, spragnioną czułości, pocałunków, dotyku etc. No i się tak miziamy i całujemy a on się wpierdala i buta jej zdejmuje. Zabawne kurwa. Ale sobie myślę, że mu się po prostu nudzi i stąd te końskie zaloty. No ale jedziemy z dziewczynami taksówką do hotelu, ja siedzę koło taksówkarza, bo miałem wrażenie, że jestem najtrzeźwiejszy i jedziemy, jedziemy. A tu nagle, ta moja chce rzygać, taksiarz (swoją drogą najuprzejmiejszy taksiarz jakiego kiedykolwiek poznałem, z zajebistą klasą) się zatrzymuje, pomaga tej lasce wyjść i zwymiotować, troszczy się o nią (o tapicerkę też jasna sprawa) no i ta druga, ta niedotykalska mężatka (swoją drogą przepiękna) mówi, mimo że najebana, to głosem nieznoszącym sprzeciwu - panowie wysiadać, kończycie tutaj swoją podróż. No i kurde jak w wojsku, rozkaz padł i bez najmniejszego sprzeciwu wyszliśmy. No i mi się kumpel przyznał, że jak jechali to miział tę moją po cipce a jej się to podobało. Nie wiem jak on to robił technicznie, bo pośrodku była ta niedotykalska mężatka, ale chuj, pewnie zanotował grecki deficyt wstydu i krępacji. Dobra, pośmialiśmy się, zrobił zajebistą trzodę, ale kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. Tyle, że dzisiaj zadzwoniłem do tej mojej i się spotkaliśmy (we trójkę niestety ale dziewczyny były z walizami, bo wracały dzisiaj do domu) na kawie, no i niestety bardzo chujowo się jednak ten mój kumpel się zachował (nie mogę wejść w szczegóły ale nielojalnie). I tak jak w pierwszym przypadku, to jeszcze ogarniam, że ktoś może się czuć zazdrosny, tak w tym przypadku, to było zwykłe przeszkadzanie mi, nie w celu pomożenia sobie, ale przeszkodzeniu mi. Mi kurwa.

No i po tym przydługim wtręcie osobistym, chciałbym poznać wasze zdanie (a może jakieś historie?) na temat wingmenów i generalnie wyrywania w parach. Bo mi na przykład zdecydowanie łatwiej przychodzi ten wewnętrzny luz i flow jak jest klimacik 2x2 niż 1x1. A jak jestem sam a dziewczyn jest kilka, to muszę być już zdrowo nawalony. No i co myślicie na temat lojalności między mężczyznami? Istnieje ona, ta mityczna męska lojalność, czy też jest to tylko kwestia ceny (czyli dupy)?
Obserwuj wątek
    • potwor_z_piccadilly Re: Wingman :( 06.11.15, 21:14
      W czasie gdy służyłem w wojsku, powiedzonko krążyło takie:
      W cywilu psa nie miałeś, a w wojsku kolegi szukasz?
    • bgz0702 Re: Wingman :( 06.11.15, 21:25
      no to ci zazdroszcze słuchaj;) dzisiaj mam taki dzien ze wszystkim zazdroszcze;)) tobie fajnej zabawy, ale duma by nie pozwoliła zeby sie z kims wykłocać o uwage, nie jestem facetem nie wiem jak to jest w waszym przypadku
    • sea.sea Re: Wingman :( 06.11.15, 21:35
      Masz pecha. Tak się nie robi, chyba że jest ustalone, że panowie obaj podbijają do jednej, bo chcą ją obaj razem wytentego.

      Ja mam z akcji grupowych doświadczenia takie, że jak towarzystwo w dowolnym składzie widzi, że między osobą A i B jest coś na rzeczy, to przeciwnie, wspiera mniej lub bardziej subtelnymi (zależy od ilości alkoholu) aluzjami. Wpierdalania się i dywersji nie obserwowałam nigdy, gdyby ktoś próbował, zostałby brutalnie kopnięty w kostkę.
      • wont2 Re: Wingman :( 07.11.15, 10:39
        sea.sea napisała:

        > Masz pecha. Tak się nie robi, chyba że jest ustalone, że panowie obaj podbijają
        > do jednej, bo chcą ją obaj razem wytentego.
        >
        > Ja mam z akcji grupowych doświadczenia takie, że jak towarzystwo w dowolnym skł
        > adzie widzi, że między osobą A i B jest coś na rzeczy, to przeciwnie, wspiera m
        > niej lub bardziej subtelnymi (zależy od ilości alkoholu) aluzjami. Wpierdalania
        > się i dywersji nie obserwowałam nigdy, gdyby ktoś próbował, zostałby brutalnie
        > kopnięty w kostkę.
        -----------
        No to masz szczęście do znajomych. A ja nie mam :( To znaczy mam też fajnych znajomych, ale wyciągnąć ich gdzieś do knajpy graniczy z niemożliwością.
    • marek.zak1 Re: Wingman :( 06.11.15, 21:37
      wont2 napisał:
      No i co myślicie na temat lojalności między mężczyznami? Istnieje ona, ta mityczna męska lojalność, czy też jest to tylko kwestia ceny (czyli dupy)?
      -----------------------------------------------------------------------------
      Wont, jako pracownik korporacji chyba wiesz, jak jest. Oficjalnie- konkurencję cenimy, bo czyni nas lepszymi, ale jak fabryka konkurenta się spali, to akcje naszej firmy lecą w górę jak oszalałe.
      • sea.sea Re: Wingman :( 06.11.15, 22:08
        Ja tego nie ogarniam. Tzn wiem, że mężczyźni, rywalizacja, testosteron. Ale która dupa jest warta więcej niż wieloletni przyjaciel/przyjaciółka/bliski kumpel?
        • bgz0702 Re: Wingman :( 06.11.15, 22:21
          sea.sea napisała:

          > Ja tego nie ogarniam. Tzn wiem, że mężczyźni, rywalizacja, testosteron. Ale któ
          > ra dupa jest warta więcej niż wieloletni przyjaciel/przyjaciółka/bliski kumpel?

          jak sie bawic to sie bawic;) jedyna chetna, przyjezdna "nieznajoma", kto pierwszy ten lepszy;)) w tym wypadku kto blizej;)) meskie zabawy, laski sobie takich rzeczy nie robia, raczej. Czemu cie to dziwi wont? to stało sie za obopolną zgoda, moze było jej obojetne który z was tak jak wam było obojetne "kogo"
          • marek.zak1 Re: Wingman :( 06.11.15, 22:27
            bgz0702 napisała:


            > jak sie bawic to sie bawic;) jedyna chetna, przyjezdna "nieznajoma", kto pierwszy ten lepszy;)) w tym wypadku kto blizej;)) meskie zabawy, laski sobie takich rzeczy nie robia, raczej. Czemu cie to dziwi wont? to stało sie za obopolną zgoda, moze było jej obojetne który z was tak jak wam było obojetne "kogo"
            ========================================
            Właśnie.
            Polecam piosenkę: ,,Jak przygoda to tylko w Warszawie"
        • gomory Re: Wingman :( 06.11.15, 22:33
          > Ale która dupa jest warta więcej niż wieloletni przyjaciel/przyjaciółka/bliski kumpel?

          W wieku lat nastu ma się wewnętrzne przekonanie, że przyjaźń i męska solidarność jest więcej warta niż głupie laski.
          Tyle, że wtedy rozsądek na smyczy kutasa chodzi.
          Gdy rozsądek przestaje być zależny od rozporka, to głupie laski już mają większą wartość niż kumple.
          No i tak jakoś życie zlatuje aż do czasów gdy najważniejszy jest pies, ogródek, wędkowanie i teksty zaczynające się od "za moich czasów to..."
          • sea.sea Re: Wingman :( 06.11.15, 22:40
            No to ja chyba faktycznie mam kij w dupie albo za dobre serce, bo mam wyjątkowo rozwinięte poczucie solidarności. No dobra, dość niedawno się złamałam, ale sytuacja była tak perwersyjna, że nie mogłam sobie odmówić :>
            • bgz0702 Re: Wingman :( 06.11.15, 22:43
              sea.sea napisała:

              > No to ja chyba faktycznie mam kij w dupie albo za dobre serce, bo mam wyjątkowo
              > rozwinięte poczucie solidarności. No dobra, dość niedawno się złamałam, ale sy
              > tuacja była tak perwersyjna, że nie mogłam sobie odmówić :>

              ;)) to musiał byc ten sam przypadek, chłopak dał sobie rade mimo przeszkody posrodku;))
              • sea.sea Re: Wingman :( 06.11.15, 22:44
                Taka "perwersja" to jest nic, uwierz mi :P
                • bgz0702 Re: Wingman :( 06.11.15, 22:45
                  sea.sea napisała:

                  > Taka "perwersja" to jest nic, uwierz mi :P

                  ;) wierze, ale... jak masz ochote to opowiedz;))
                  • sea.sea Re: Wingman :( 06.11.15, 22:50
                    Nie mogę, jakby się kiedyś wydało jakimś durnym przypadkiem, to byłby taki siwy dym i to nie ja bym oberwała najbardziej :/
                    • bgz0702 Re: Wingman :( 06.11.15, 22:52
                      sea.sea napisała:

                      > Nie mogę, jakby się kiedyś wydało jakimś durnym przypadkiem, to byłby taki siwy
                      > dym i to nie ja bym oberwała najbardziej :/

                      ;)) przynajmniej ty masz zasady;)) nie to co faceci...;))
                      • sea.sea Re: Wingman :( 06.11.15, 22:58
                        Przez większość czasu generalnie mam.. ;) Ale IMO to jednak coś innego, jak się powiedzmy przyczajasz na kogoś dwa lata, a co innego jak chodzi o jakąś przypadkową pierwszy raz widzianą wyrywkę przy wódce, która Ci się podoba byc może tylko dlatego, że jesteś po wódce, a jutro i tak pojedzie do domu.
                        • zawle Re: Wingman :( 06.11.15, 22:59
                          A to nie trochę tak jak ze stówą znalezioną na chodniku? Kto poierwszy ten lepszy?
                          • sabat777 Re: Wingman :( 06.11.15, 23:34
                            zawle napisała:

                            > A to nie trochę tak jak ze stówą znalezioną na chodniku? Kto poierwszy ten leps
                            > zy?

                            Podobnie. No wiesz, schylasz się po tą stówę, cieszysz się że byłaś pierwsza i nagle ten co był tylko trochę dalej wypłaca Ci z laczka w ryj. Nakrywasz się nogami, zalewasz krwią, podnosisz i głosisz mentorskim tonem: "Nie no, tak to się nie robi... Panowie!"
                            I w tym momencie dostajesz kolejnego lacia w ryj... :D
                            • zawle Re: Wingman :( 07.11.15, 08:00
                              sabat777 napisał:
                              > Podobnie. No wiesz, schylasz się po tą stówę, cieszysz się że byłaś pierwsza i
                              > nagle ten co był tylko trochę dalej wypłaca Ci z laczka w ryj. Nakrywasz się no
                              > gami, zalewasz krwią, podnosisz i głosisz mentorskim tonem: "Nie no, tak to się
                              > nie robi... Panowie!"
                              > I w tym momencie dostajesz kolejnego lacia w ryj... :D

                              No co Ty...widzisz że leży stówa. Chyłkiem udajesz się w tym kierunki pilnie bacząc czy aby ktoś się nie gapi. Masz w planie pod pretekstem podciągnięcia skarpety stopki niepostrzeżenie ją zgarnąć. Czynisz to z rozmysłem....przyszedłeś tutaj z kolegą, zaraz by marudził udajac lowialnego żeby wspólnie na piwo pójść, do domu by się na flaszkę wmawiał. Podążasz w tym kierunku, wyciagasz nogę żeby ją postawić na rzeczonej stówie i czujesz ulgę...udało się. Rozglądasz się jeszcze raz i widzisz zgorszony i niedowierzający wzrok kumpla.
                              - Stary, z portfela mi wyleciała-
                              To zmienia wiele pomiędzy wami. On już zawsze będzie o Tobie opowiadał znajomym że chciałeś mu zajebać stówę. Ty będziesz pewien że on zrobił Cię w chuja. Nie spotykacie się. Chuja kładziecie na 30 lat znajomości i wspólne zdjecia upamiętniajace jak sikaliście na odległość.
                              • marek.zak1 Re: Wingman :( 07.11.15, 09:01
                                zawle napisała:

                                > To zmienia wiele pomiędzy wami. On już zawsze będzie o Tobie opowiadał znajomym
                                > że chciałeś mu zajebać stówę. Ty będziesz pewien że on zrobił Cię w chuja. Nie spotykacie się. Chuja kładziecie na 30 lat znajomości i wspólne zdjecia upamię tniajace jak sikaliście na odległość.
                                =============================================

                                Więc jak Wont napisał, to kwestia ceny. O stówę ani o dużo więcej tego nie warto robić, ale o fajną kobietę już tak. Jak ktoś jest rozsądny, to zrozumie,że walczył, przegrał, i nie warto wyrzucacćtych lat.
                                • loppe Re: Wingman :( 07.11.15, 09:08
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > zawle napisała:
                                  >
                                  > > To zmienia wiele pomiędzy wami. On już zawsze będzie o Tobie opowiadał zn
                                  > ajomym
                                  > > że chciałeś mu zajebać stówę. Ty będziesz pewien że on zrobił Cię w chuj
                                  > a. Nie spotykacie się. Chuja kładziecie na 30 lat znajomości i wspólne zdjecia
                                  > upamię tniajace jak sikaliście na odległość.
                                  > =============================================
                                  >
                                  > Więc jak Wont napisał, to kwestia ceny. O stówę ani o dużo więcej tego nie wart
                                  > o robić, ale o fajną kobietę już tak. Jak ktoś jest rozsądny, to zrozumie,że w
                                  > alczył, przegrał, i nie warto wyrzucać tych lat.

                                  Oczywiście w opisanym przypadku nie chodzi o tę kobietę, która zwymiotowała w taksówce, tylko o jakąś zadawnioną rywalizację dwóch protagonistów, albo nawet zwykłą goopotę
                                  • marek.zak1 Re: Wingman :( 07.11.15, 09:16
                                    loppe napisał:

                                    > > Więc jak Wont napisał, to kwestia ceny. O stówę ani o dużo więcej tego nie warto robić, ale o fajną kobietę już tak. Jak ktoś jest rozsądny, to zrozumi,że walczył, przegrał, i nie warto wyrzucać tych lat.
                                    ==================================================>
                                    > Oczywiście w opisanym przypadku nie chodzi o tę kobietę, która zwymiotowała w taksówce, tylko o jakąś zadawnioną rywalizację dwóch protagonistów, albo nawet zwykłą goopotę
                                    ========================================
                                    Loppe, ale tutaj widzę problem szerzej, czy bądź ile jest warta męska przyjaźń? Sabat napisał o 100 złotych, Wont o przypadkowej kobiecie. Ja twierdzę, że przypadkowa kobieta/sex nie są warte poświęcenia tejże przyjaźni, natomiast strategiczna dla nas kobieta już tak.
                                    • loppe Re: Wingman :( 07.11.15, 09:20
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > ========================================
                                      > Loppe, ale tutaj widzę problem szerzej, czy bądź ile jest warta męska przyjaźń?
                                      > Sabat napisał o 100 złotych, Wont o przypadkowej kobiecie. Ja twierdzę, że prz
                                      > ypadkowa kobieta/sex nie są warte poświęcenia tejże przyjaźni, natomiast strate
                                      > giczna dla nas kobieta już tak.

                                      Jak najbardziej Marku, warto od opisanych wydarzeń przejść do szerszej refleksji.
                                      • loppe Re: Wingman :( 07.11.15, 09:29
                                        loppe napisał:

                                        > marek.zak1 napisał:
                                        >
                                        > > ========================================
                                        > > Loppe, ale tutaj widzę problem szerzej, czy bądź ile jest warta męska prz
                                        > yjaźń?
                                        > > Sabat napisał o 100 złotych, Wont o przypadkowej kobiecie. Ja twierdzę,
                                        > że prz
                                        > > ypadkowa kobieta/sex nie są warte poświęcenia tejże przyjaźni, natomiast
                                        > strate
                                        > > giczna dla nas kobieta już tak.
                                        >
                                        > Jak najbardziej Marku, warto od opisanych wydarzeń przejść do szerszej refleksj
                                        > i.

                                        Ja bym powiedział, że koledze Wonta słabości zazdrosnego ego wystają jak słoma z butów.
                                      • marek.zak1 Re: Wingman :( 07.11.15, 10:39
                                        loppe napisał:

                                        > Jak najbardziej Marku, warto od opisanych wydarzeń przejść do szerszej refleksji.
                                        ========================================
                                        To, czyli szersze spojrzenie, jest ważne dla pisarza. Opisuje zjawisko, a każdy czytelnik, widz dramatu odbiera po swojemu. Niezrównanym mistrzem był tutaj Szekspir. Weźmy studium zazdrości, czyli ,,Otella". Opisana sytuacja przez Wonta idzie w tym kierunku. Na początku Otello tylko jest niezadowolony, ale gdy podejrzenia o nielojalność się ugruntują, dochodzi do zabójstw. Kolega Wonta może mówić o szczęściu, że sprawa nie zaszła aż tak daleko.
                                  • zawle Re: Wingman :( 07.11.15, 10:21
                                    A może naopowiadał Paniom że Wont ma opryszczkę? Albo że ma małego? Tu chyba o taką nielojalność chodzi.
                                    • marek.zak1 Re: Wingman :( 07.11.15, 10:24
                                      zawle napisała:

                                      > A może naopowiadał Paniom że Wont ma opryszczkę? Albo że ma małego? Tu chyba o taką nielojalność chodzi.
                                      ================================
                                      Mamy za mało danych do głębszej analizy i stąd rodzą się spekulacje. Wont, więcej szczegółów w temacie.
                                      >
                                      • wont2 Re: Wingman :( 07.11.15, 10:45
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Mamy za mało danych do głębszej analizy i stąd rodzą się spekulacje. Wont, więc
                                        > ej szczegółów w temacie.
                                        ----------
                                        Najpierw niech sea zdradzi swoją "perwersję" to pomyślę...

                                        Ale naprawdę nic aż tak hardocore-owego jak z przykładu zawle. Po prostu - jakieś smętne pierdolenie mające na celu pomniejszenie mnie i powiększenie siebie.
                                        • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 11:35
                                          wont2 napisał:

                                          > Ale naprawdę nic aż tak hardocore-owego jak z przykładu zawle. Po prostu - jaki
                                          > eś smętne pierdolenie mające na celu pomniejszenie mnie i powiększenie siebie.

                                          Aaa, to jak tak, to być może z kolegi po wódce lęki/kompleksy wyłażą. Może zainwestuj w psychoterapeutę dla kolegi na Święta? :D
                                          Oglądałem kiedyś świetny (chyb? bo to było dawno) film s-f. Akcja się dzieje na statku kosmicznym, który znalazl sie w Nieznanym. I to Nieznane zaatakowało astronautów w ten sposób, że materializowało ich lęki. No i jeden spłonął, inny się utopił w morzu (ciekawe, prawda? nagle morze na statku kosmicznym). Twojemu koledze koledze pewnie by zmaterializowała się kompania murzynów z dorodnymi :D
                                          • rekreativa Re: Wingman :( 07.11.15, 14:15
                                            Ten film to nie była "Kula" czasem?
                                            Bo tam jest identyczny motyw.
                                          • aardwolf_ge Re: Wingman :( 07.11.15, 14:24
                                            Początek brzmi jak Event Horizon ale tam nikt się nie utopił w morzu.
                                            • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 14:31
                                              aardwolf_ge napisał:

                                              > Początek brzmi jak Event Horizon ale tam nikt się nie utopił w morzu.

                                              O tak, to to, brrrr.
                                              To morze to już moja wyobraźnia dodała najwyraźniej, albo przebitka z innego filmu.
                                              Może kiedyś się odważę obejrzeć to jeszcze raz.
                                    • wont2 Re: Wingman :( 07.11.15, 10:42
                                      zawle napisała:

                                      > A może naopowiadał Paniom że Wont ma opryszczkę? Albo że ma małego? Tu chyba o
                                      > taką nielojalność chodzi.
                                      --------
                                      Ha ha :) O tym, że mam opryszczkę i małego nie wie nikt ;)
                        • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 16:29
                          sea.sea napisała:

                          > Przez większość czasu generalnie mam.. ;) Ale IMO to jednak coś innego, jak się
                          > powiedzmy przyczajasz na kogoś dwa lata,

                          nosze sie z ta opowiescia od wczoraj ale mnie przypieprzyło ze "wszyscy koledzy meza chca mnie zerznac"... wiec kij wam w oko;))
                          miałam taka kumpele której bardzo podobal sie kolega mojej siostry;) a ze był to z awansu takze mój znajomy, wiec mozna było aranzowac sytuacje, w ktorych moglibysmy sie razem spotkac gdzies tam, np na miescie;) kolezanka chodzila rozanielona, wiec z wielka radoscia jej towarzyszyłam kiedy "szpiegowała" go i w ten o to sposób widywalismy sie czasami dwa czasami trzy razy w ciagu godziny;) i za kazdym razem było "czesc";) trwało to z rok bity, tak ze nawet glupek by sie skapnał ze cos z nami nie tak;) po latach spotkałam kolege na imprezie i on w dwuznacznej sytuacji mówi do mnie: "wiesz ze ty TEZ zawsze mi sie podobałas?" ;))) umarłam ze smiechu;) ale dopiero kilka minut pozniej, bo najpierw nie wiedziałam co mam z tym fantem zrobic...
                          • zawle Re: Wingman :( 07.11.15, 17:15
                            bgz0702 napisała:

                            > sea.sea napisała:
                            >
                            > > Przez większość czasu generalnie mam.. ;) Ale IMO to jednak coś innego, j
                            > ak się
                            > > powiedzmy przyczajasz na kogoś dwa lata,
                            >
                            > nosze sie z ta opowiescia od wczoraj ale mnie przypieprzyło ze "wszyscy koledzy
                            > meza chca mnie zerznac"... wiec kij wam w oko;))
                            > miałam taka kumpele której bardzo podobal sie kolega mojej siostry;) a ze był t
                            > o z awansu takze mój znajomy, wiec mozna było aranzowac sytuacje, w ktorych mog
                            > libysmy sie razem spotkac gdzies tam, np na miescie;) kolezanka chodzila rozani
                            > elona, wiec z wielka radoscia jej towarzyszyłam kiedy "szpiegowała" go i w ten
                            > o to sposób widywalismy sie czasami dwa czasami trzy razy w ciagu godziny;) i z
                            > a kazdym razem było "czesc";) trwało to z rok bity, tak ze nawet glupek by sie
                            > skapnał ze cos z nami nie tak;) po latach spotkałam kolege na imprezie i on w d
                            > wuznacznej sytuacji mówi do mnie: "wiesz ze ty TEZ zawsze mi sie podobałas?" ;)
                            > )) umarłam ze smiechu;) ale dopiero kilka minut pozniej, bo najpierw nie wiedzi
                            > ałam co mam z tym fantem zrobic...

                            hehe...ja byłam tą łażącą po mieścieza nim. Bardzo mi się podobał. A ja jego bratu, z tym że brat był starszy i czułabym się jakbym mojego Grzesia zdradzała;) Niestety ja najwyrażniej nie byłam w jego typie pomimo mojej nachalnej gotowości. Kilka lat menu spotkałam jego byłą żonę na komisariacie. Zgłaszała kolejną napaść z jego strony, leczy się psychiatrycznie, ma wyrok na znęcanie się. Brat również. Czasami marzenia nam się nie spełniają;)
                            • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 18:16
                              zawle napisała:

                              > hehe...ja byłam tą łażącą po mieścieza nim. Bardzo mi się podobał. A ja jegośc czuwa br
                              > atu, z tym że brat był starszy i czułabym się jakbym mojego Grzesia zdradzała;)
                              > Niestety ja najwyrażniej nie byłam w jego typie pomimo mojej nachalnej gotowo
                              > ści. Kilka lat menu spotkałam jego byłą żonę na komisariacie. Zgłaszała kolejną
                              > napaść z jego strony, leczy się psychiatrycznie, ma wyrok na znęcanie się. Bra
                              > t również. Czasami marzenia nam się nie spełniają;)

                              No i opatrzność czuwa ;)
                            • bcde Re: Wingman :( 08.11.15, 02:44
                              > Niestety ja najwyrażniej nie byłam w jego typie pomimo mojej nachalnej gotowości. Kilka lat menu spotkałam jego byłą żonę na komisariacie. Zgłaszała kolejną napaść z jego strony, leczy się psychiatrycznie, ma wyrok na znęcanie się. Brat również. Czasami marzenia nam się nie spełniają;)

                              Jakby się związał z tobą, jego życie z pewnością potoczyłoby się inaczej. Byłby szczęśliwy, spełniony, zrobiłby karierę i żylibyście jak pączki w maśle. Zapewne dopilnowałabyś tego ;)
                              • zawle Re: Wingman :( 08.11.15, 09:20
                                bcde napisał:
                                > Jakby się związał z tobą, jego życie z pewnością potoczyłoby się inaczej. Byłby
                                > szczęśliwy, spełniony, zrobiłby karierę i żylibyście jak pączki w maśle. Zapew
                                > ne dopilnowałabyś tego ;)

                                Z mężem mi sie nie udało, więc tutaj raczej też tak by nie było. Nie mam przekonania o swojej uzdrawiającej mocy, wręcz przeciwnie...ze mną trudno wytrzymać.
        • druginudziarz Re: Wingman :( 06.11.15, 22:47
          sea.sea napisała:

          > Ja tego nie ogarniam. Tzn wiem, że mężczyźni, rywalizacja, testosteron. Ale któ
          > ra dupa jest warta więcej niż wieloletni przyjaciel/przyjaciółka/bliski kumpel?

          Weź pod uwagę że to było po wódzie.
          • bgz0702 Re: Wingman :( 06.11.15, 22:50
            druginudziarz napisał:

            > sea.sea napisała:
            >
            > > Ja tego nie ogarniam. Tzn wiem, że mężczyźni, rywalizacja, testosteron. A
            > le któ
            > > ra dupa jest warta więcej niż wieloletni przyjaciel/przyjaciółka/bliski k
            > umpel?
            >
            > Weź pod uwagę że to było po wódzie.

            woda, kierunek na cel, priorytety sie zmieniaja;)
            • druginudziarz Re: Wingman :( 06.11.15, 23:14
              bgz0702 napisała:

              > druginudziarz napisał:
              >
              > > sea.sea napisała:
              > >
              > > > Ja tego nie ogarniam. Tzn wiem, że mężczyźni, rywalizacja, testoste
              > ron. A
              > > le któ
              > > > ra dupa jest warta więcej niż wieloletni przyjaciel/przyjaciółka/bl
              > iski k
              > > umpel?
              > >
              > > Weź pod uwagę że to było po wódzie.
              >
              > woda, kierunek na cel, priorytety sie zmieniaja;)

              Powiedzmy, że nie tyle że się zmieniają co inne dochodzą do głosu...
              Zresztą, ta pani smyrana w taksie po cipce, na trezźwo w życiu by na to nie pozwoliła. Życie.
              • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 00:53
                druginudziarz napisał:

                > Powiedzmy, że nie tyle że się zmieniają co inne dochodzą do głosu...
                > Zresztą, ta pani smyrana w taksie po cipce, na trezźwo w życiu by na to nie poz
                > woliła. Życie.

                trzeba by było spełnic wszystkie warunki jeszcze raz ale z jednym wyjatkiem: wszyscy są trzeźwi;) ciekawe jaką historie by nam wont opowiedział?;))
                • wont2 Re: Wingman :( 07.11.15, 10:55
                  bgz0702 napisała:

                  > trzeba by było spełnic wszystkie warunki jeszcze raz ale z jednym wyjatkiem: ws
                  > zyscy są trzeźwi;) ciekawe jaką historie by nam wont opowiedział?;))
                  ------
                  Sądzę, że nie byłoby wiele do opowiadania ;)
        • wont2 Re: Wingman :( 07.11.15, 10:53
          sea.sea napisała:

          > Ja tego nie ogarniam. Tzn wiem, że mężczyźni, rywalizacja, testosteron. Ale któ
          > ra dupa jest warta więcej niż wieloletni przyjaciel/przyjaciółka/bliski kumpel?
          ----------
          Ja też tego nie rozumiem. Mam chyba za mało testosteronu bo zupełnie nie kręci mnie knajpiana rywalizacja o wdzięki jakiejś świeżo poznanej damy. Nie lubię też skupiać się na celu. Ważna jest atmosfera, zabawa, flow a co wyjdzie to wyjdzie. Jak się kiedyś koncentrowałem na wyniku, to to wychodziło żałośnie i nieskutecznie. I taka rywalizacja na imprezie między kumplami to mi się wydaje, że jest przede wszystkim przeciwskuteczna. Lepiej na poznawać dziewczyny z kimś kogo lubisz, komu ufasz, z kim dobrze się czujesz i sobie pomagać. Raz ja pomogę tobie, raz ty mi. I interesy się kręcą. Mój i jego :)
          • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 11:28
            wont2 napisał:

            > sea.sea napisała:
            >
            > > Ja tego nie ogarniam. Tzn wiem, że mężczyźni, rywalizacja, testosteron. A
            > le któ
            > > ra dupa jest warta więcej niż wieloletni przyjaciel/przyjaciółka/bliski k
            > umpel?
            > ----------
            > Ja też tego nie rozumiem. Mam chyba za mało testosteronu bo zupełnie nie kręci
            > mnie knajpiana rywalizacja o wdzięki jakiejś świeżo poznanej damy. Nie lubię te
            > ż skupiać się na celu. Ważna jest atmosfera, zabawa, flow a co wyjdzie to wyjdz
            > ie. Jak się kiedyś koncentrowałem na wyniku, to to wychodziło żałośnie i niesku
            > tecznie. I taka rywalizacja na imprezie między kumplami to mi się wydaje, że je
            > st przede wszystkim przeciwskuteczna. Lepiej na poznawać dziewczyny z kimś kogo
            > lubisz, komu ufasz, z kim dobrze się czujesz i sobie pomagać. Raz ja pomogę to
            > bie, raz ty mi. I interesy się kręcą. Mój i jego :)
            >

            o zez ty...;)) idealista;)) i w ten sposób własnie nie ...;))
          • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 18:30
            wont2 napisał:
            > Ja też tego nie rozumiem. Mam chyba za mało testosteronu bo zupełnie nie kręci
            > mnie knajpiana rywalizacja o wdzięki jakiejś świeżo poznanej damy. Nie lubię te
            > ż skupiać się na celu. Ważna jest atmosfera, zabawa, flow a co wyjdzie to wyjdz
            > ie. Jak się kiedyś koncentrowałem na wyniku, to to wychodziło żałośnie i niesku
            > tecznie. I taka rywalizacja na imprezie między kumplami to mi się wydaje, że je
            > st przede wszystkim przeciwskuteczna. Lepiej na poznawać dziewczyny z kimś kogo
            > lubisz, komu ufasz, z kim dobrze się czujesz i sobie pomagać. Raz ja pomogę to
            > bie, raz ty mi. I interesy się kręcą. Mój i jego :)

            No i tu wypunktowałeś różnice między skrzydłowym amatorem a skrzydłowym profesjonalistą.
            Słyszałem że skrzydłowego profesjonalistę można wynająć, ale tu już by Ci więcej yoric opowiedział co, jak i czy warto ;)
    • loppe Re: Wingman :( 06.11.15, 21:47
      Immaturity, immaturity. You do it, I do it! - jak powiedział 69-letni wiceprezes do 50-letniego dyrektora skarżącego mu się na zachowanie drugiego dyrektora, czemu przysłuchiwał się 35-letni manager.

      Lobbowałem z oddaniem dla przyjaciela z lat studenckich, gdy zalecał się 2 razy najpierw w dyskotece (tańczył stojąc na rękach, a ja do tych dwóch nowo poznanych dziewczyn mówię - karateka; potem podziękował mi po odprowadzeniu dziewczyny do domu po zabawie tanecznej: "tak bezpiecznie się czuła..."), a potem do swojej przyszłej żony.
    • rekreativa Re: Wingman :( 06.11.15, 22:42
      Ja tam zawsze wolałam opcję "samotny łowca", bez gapiów za plecami.
    • gyubal_wahazar Re: Wingman :( 06.11.15, 23:00
      Kawał solidnej, męskiej prozy. Przejmująca i bliska każdemu chyba facetowi dramaturgia, umiejętnie stopniowane napięcie, mroczna głębia wyrafinowanej narracji i kunsztownie rozłożone akcenty (osobliwie ten tu mnie ujął swym nieco chłodnym, acz jakże subtelnym blaskiem: 'Mi, kurwa'). Dzięki
      • wont2 Re: Wingman :( 07.11.15, 10:56
        gyubal_wahazar napisał:

        > Kawał solidnej, męskiej prozy. Przejmująca i bliska każdemu chyba facetowi dram
        > aturgia, umiejętnie stopniowane napięcie, mroczna głębia wyrafinowanej narracji
        > i kunsztownie rozłożone akcenty (osobliwie ten tu mnie ujął swym nieco chłodny
        > m, acz jakże subtelnym blaskiem: 'Mi, kurwa'). Dzięki
        -------------
        Pomimo piszczącego detektora sarkazmu, ostrożnie dziękuję :)
        • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 12:19
          Normalnie Hłasko. :P
        • gyubal_wahazar Re: Wingman :( 07.11.15, 14:43
          Za prawde powiadam Ci, że było jak na spowiedzi. Żebym tak jutra :)
    • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 09:45
      wont2 napisał:

      > No i co myślicie na temat lojalności między mężczyznami? Istnie
      > je ona, ta mityczna męska lojalność, czy też jest to tylko kwestia ceny (czyli
      > dupy)?

      Wont, chyba mylisz dwie różne rzeczy. Te panie były z ulicy, a nie Twoje. Kolega miał do nich takie samo prawo jak Ty. Lojalność natomiast by obowiązywała, jakbyś z panią był w związku, jesli wtedy by się do niej dobieral to masz prawo go zastrzelić. Uwaga: jeśli byłby pijany to zastrzelenie niewskazane, wystarczy zwykłe zrzucenie ze schodów. No chyba że masz dobrych kumpli na pęczki i jeden mniej to żadna strata.
      • wont2 Re: Wingman :( 07.11.15, 11:01
        druginudziarz napisał:

        > Wont, chyba mylisz dwie różne rzeczy. Te panie były z ulicy, a nie Twoje. Koleg
        > a miał do nich takie samo prawo jak Ty. Lojalność natomiast by obowiązywała, ja
        > kbyś z panią był w związku, jesli wtedy by się do niej dobieral to masz prawo g
        > o zastrzelić. Uwaga: jeśli byłby pijany to zastrzelenie niewskazane, wystarczy
        > zwykłe zrzucenie ze schodów. No chyba że masz dobrych kumpli na pęczki i jeden
        > mniej to żadna strata.
        ------------
        Zupełnie się z tobą nie zgadzam. Kolega stracił prawo do mojej laski w momencie jak zaczęło być widać, że ja lecę na nią a ona na mnie. A w momencie jak zaczęliśmy się całować stracił prawo do zawracania mi i jej dupy swoją obecnością.

        Jeśli natomiast byłbym z jakąś laską w związku a on by się "zakochał" to ja mogę to intelektualnie ogarnąć, bo tutaj chodzi o uczucie, o coś więcej niż ścisk dupy wynikający z braku atencji.
        • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 11:26
          wont2 napisał:

          > Zupełnie się z tobą nie zgadzam. Kolega stracił prawo do mojej laski w momencie
          > jak zaczęło być widać, że ja lecę na nią a ona na mnie. A w momencie jak zaczę
          > liśmy się całować stracił prawo do zawracania mi i jej dupy swoją obecnością.

          Ale nie w tym rzecz czy się ze mną zgadzasz tylko czy kolega podziela Twój punkt widzenia :D
          Może wogóle nie zauważył na którą lecisz bo mu ciśnienie wzrosło i zakres świadomości skoncentrował na czymś innym niż Twoje chuci? ;)
          Myślisz, że jak pani pocałowana to już jakby pies kość w swojej misce miał?
          Ja wiem, ze to na trzeźwo nie wygląda na zachowanie fair ale, nie po to się chleje żeby było jak na trzeźwo ;)
          Trzeba było nie przyoszczędzić na taksówce, wziąć większa, jakiegoś siedmiomiejscowego minivana, wtedy by każdy pilnowal swojego :))
          Nie czepiaj się zanadto kumpla, na pewno ma swoje wady, trudno, dobrodziejstwo inwentarza.

          > Jeśli natomiast byłbym z jakąś laską w związku a on by się "zakochał" to ja mog
          > ę to intelektualnie ogarnąć, bo tutaj chodzi o uczucie, o coś więcej niż ścisk
          > dupy wynikający z braku atencji.

          To nawet nie chodzi o"zakochanie", to chodzi o coś więcej niż znalezienie jakiegoś dobra natury, np. pani w klubie, a dobra natury są wszystkich czyli niczyje ;)

          P.S.
          Kibicuję Ci, jak i całe forum, a w każdym razie większość, czekamy na więcej relacji, są zajebiste :D
        • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 11:35
          wont2 napisał:

          > Zupełnie się z tobą nie zgadzam. Kolega stracił prawo do mojej laski w momencie
          > jak zaczęło być widać, że ja lecę na nią a ona na mnie. A w momencie jak zaczę
          > liśmy się całować stracił prawo do zawracania mi i jej dupy swoją obecnością.

          wont;))) a moze on pomyslał ze od całusów to juz tylko krok do miłosci, a on chciał tylko szybko i jednorazowo zadupczyć, wiec wrył sie w kolejke zbys już pózniej mógł sie cieszyc panną władczo i bezproblemowo po grób...?;))) on chyba chciał dobrze;))
          • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 11:36
            bgz0702 napisała:

            > wont2 napisał:
            >
            > > Zupełnie się z tobą nie zgadzam. Kolega stracił prawo do mojej laski w mo
            > mencie
            > > jak zaczęło być widać, że ja lecę na nią a ona na mnie. A w momencie jak
            > zaczę
            > > liśmy się całować stracił prawo do zawracania mi i jej dupy swoją obecnoś
            > cią.
            >
            > wont;))) a moze on pomyslał ze od całusów to juz tylko krok do miłosci, a on ch
            > ciał tylko szybko i jednorazowo zadupczyć, wiec wrył sie w kolejke zbys już póz
            > niej mógł sie cieszyc panną władczo i bezproblemowo po grób...?;))) on chyba ch
            > ciał dobrze;))

            Słuszna koncepcja :D
            • zawle Re: Wingman :( 07.11.15, 12:10
              Co wy tam wiecie o Woncie. On by chciał się zakochać. A że ma krótki termin przydatności do spożycia?
              • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 12:14
                zawle napisała:

                > Co wy tam wiecie o Woncie. On by chciał się zakochać. A że ma krótki termin pr
                > zydatności do spożycia?
                >

                ej;))))) ja widze ze ty masz w sygnaturce informacje o mnie;)))

              • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 12:19
                zawle napisała:

                > Co wy tam wiecie o Woncie. On by chciał się zakochać. A że ma krótki termin pr
                > zydatności do spożycia?
                >

                wont;) ale ja z całego serca i wszystkich sił swoich zycze ci przygód wypasionych ze hej;) na serio. "Krótki termin do spozycia"?- nie sadze, po prostu sytuacja jakos sie nie układa na jego korzysc...;) pozdrów kolege;)))
                • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 12:21
                  Tylko, że to nie była jakaś szczególnie wypasiona przygoda, aczkolwiek dynamicznie opisana.

                  Taka najebka z mizianiem w knajpie bez finału.
        • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 12:17
          Przepraszam, ile Ty masz lat, że oczekujesz od kolegów lojalności w kwestiach męsko-damskich?
          I jeszcze po dużych dawkach alkoholu?

          Nie policzę, ile znam przypadków, kiedy znajomy/kolega koledze pannę czy małżonkę wydymał. No limits. Mogli znać się od podstawówki, wypić razem hektolitry, przebalować dziesiątki wieczorów, a jak był okazja i sprzyjający klimat i oczywiście kobieta zainteresowana, to zero zahamowań.
          • rekreativa Re: Wingman :( 07.11.15, 13:18
            No własnie coś mi się zdaje, że ta lojalność męska to trochę taki urban legend.
            • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 13:30
              Fajnie jest wierzyć w mity.
              • marek.zak1 Re: Wingman :( 07.11.15, 13:43
                triss_merigold6 napisała:

                > Fajnie jest wierzyć w mity.
                =====================
                Lojalność miedzy przyjaciókami jest legendarna. Jak pojawi się atrakcyjny facet, jedna drugiej ustępuje.
          • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 07.11.15, 13:45
            Ty czasami nie obracasz/łaś się w środowisku sportowców i imprezowiczów? To wiele by wyjaśniało.
            • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 13:50
              Moje imprezowe życie towarzyskie skończyło się dekadę temu. Nie, nie sportowcy, imprezowicze owszem ale z różnych środowisk.
              Uderzanie do panny kolegi/znajomego obserwowałam od czasów liceum, nie raz i nie dwa miałam propozycje od kolegów ówczesnych narzeczonych.
              • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 13:53
                A, rotacji męsko-damskich w stylu "panna kolegi staje się panną/żoną innego kolegi" widziałam pierdylion. Po wódzie to w ogóle wszystkie możliwe konfiguracje.
              • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 07.11.15, 13:59
                Spotykałem się z podobnymi sytuacjami, ale dotyczyło to tylko środowiska sportowców, awfowców itp. imprezowych grup, gdzie rządził testosteron i kochliwe panienki.

                Nie wykluczano takich facetów z towarzystwa? Pozostali kumple nie przestawali zapraszać ich na imprezy? Wypadałoby wyciągnąć z zaistniałej sytuacji prosty wniosek: skoro gość nie ma skrupułów i bzyka żony kolegów to następnym trofeum może być moja Jadwiga?!
                • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 14:35
                  A skąd mieli wiedzieć, jeśli dziewczyna się nie wygadała i skorzystała albo nie skorzystała i też nie opowiadała. :D
              • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 14:25
                triss_merigold6 napisała:

                > Moje imprezowe życie towarzyskie skończyło się dekadę temu. Nie, nie sportowcy,
                > imprezowicze owszem ale z różnych środowisk.
                > Uderzanie do panny kolegi/znajomego obserwowałam od czasów liceum, nie raz i ni
                > e dwa miałam propozycje od kolegów ówczesnych narzeczonych.

                Się zdecyduj czy piszesz o kolegach czy o przyjaźni.
                • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 14:33
                  Bliska znajmość od piaskownicy i podstawówki to bliżej przyjaźni niż luźnego koleżeństwa z pracy, nie sądzisz?
                  • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 14:44
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Bliska znajmość od piaskownicy i podstawówki to bliżej przyjaźni niż luźnego ko
                    > leżeństwa z pracy, nie sądzisz?

                    to ze sie znamy od piskownicy nie znaczy ze jestesmy sobie cos winni, albo przeciwnie: kolega uznał ze wont jest mu winien;)
                    • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 14:47
                      No więc ani bliska, wieloletnia znajomość, koleżeństwo czy przyjaźń, ani znanie się z pracy/imprez/treningów nie są żadną gwarancją lojalności jeśli w grę wchodzą kontakty męsko-damskie.
                      Teraz klarownie?
                      • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 14:55
                        triss_merigold6 napisała:

                        > No więc ani bliska, wieloletnia znajomość, koleżeństwo czy przyjaźń, ani znanie
                        > się z pracy/imprez/treningów nie są żadną gwarancją lojalności jeśli w grę wch
                        > odzą kontakty męsko-damskie.
                        > Teraz klarownie?

                        No więc pada teraz oczywiste pytanie czym się różni wg Ciebie przyjaźń od koleżeństwa?
                        Co do "pewności" to taki truizm trochę, nie sadzisz? a czego masz pewność w życiu?
                        • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 15:00
                          Mam pewność, że nie da się trzasnąć drzwiami obrotowymi ani założyć hełmu na lewą stronę.

                          Koleżeństwo można w każdej chwili uciąć, przyjaźń jest wieloletnia, opiera się na tym pierdylionie wspólnych doświadczeń i jest jakaś więź emocjonalna, bliskość, wspólnota (nie mylić z miłością czy popędem seksualnym. Koleżeństwo to miło spędzany razem czas i tyle.
                  • druginudziarz Re: Wingman :( 07.11.15, 14:52
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Bliska znajmość od piaskownicy i podstawówki to bliżej przyjaźni niż luźnego ko
                    > leżeństwa z pracy, nie sądzisz?

                    Tak może było kilkadziesiąt lat temu, teraz przyjaźnie zawiera się później, często na studiach, w pracy.
                    Nie znam nikogo dorosłego kto miałby przyjaciela z podstawówki.
                    A z tzw. "starych znajomych" zdecydowanie łatwiej wyciągnąć na przysłowiowe piwo kogoś ze znajomych z liceum niż z podstawówki.
                    • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 14:57
                      Ja znam mnóstwo ludzi, którzy trwałe znajomości/przyjaźnie zawierali w podstawówce i czasach licealnych.
                      Praca to nie miejsce na zawieranie przyjaźni, bez przesady, żeby od kogoś znanego z roboty oczekiwać jakiejkolwiek lojalności pozazawodowej.
                    • ninek04 Re: Wingman :( 07.11.15, 16:47
                      druginudziarz napisał
                      >Tak może było kilkadziesiąt lat temu, teraz przyjaźnie zawiera się później, często na studiach, w pracy.
                      Nie znam nikogo dorosłego kto miałby przyjaciela z podstawówki.<

                      A dla mnie te przyjaźnie zawarte dawno, dawno temu są najbardziej trwałe i wartościowe, mimo sporadycznego kontaktu na codzień i dzielącej nas odległości. Właśnie ta przyjaźń zadzieżgnięta dosłownie w przedszkolu przetrwała do dziś,a opiera się na zaufaniu i lojalności i tym,że tylko tej osobie mogę swobodnie zwierzać się ze wszystkiego.Dlatego w przypadku dobrych przyjaciół takie akcje, jak opisywał Wont, chyba nie występują,a jeśli występują, to nie nazwałabym kogoś takiego kumplem, czy przyjacielem.


        • kynane Re: Wingman :( 09.11.15, 13:43
          wont2 napisał:
          > Zupełnie się z tobą nie zgadzam. Kolega stracił prawo do mojej laski w momencie
          jak zaczęło być widać, że ja lecę na nią a ona na mnie. A w momencie jak zaczęliśmy się całować stracił prawo do zawracania mi i jej dupy swoją obecnością.

          Na przyszłe wyjścia może warto się zaopatrzyć w tabliczkę "towar macany należy do macanta". Zawiesisz damie na szyi i po sprawie ;)
          www.spodlady.com/zasoby/images/big/tablica-towar-macanyr.jpg
          • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 13:54
            kynane napisała:
            > Na przyszłe wyjścia może warto się zaopatrzyć w tabliczkę "towar macany należy
            > do macanta". Zawiesisz damie na szyi i po sprawie ;)


            Ale to takie...nienormalne, niemiłe, niezwyczajne;)
            • kynane Re: Wingman :( 09.11.15, 13:55
              zawle napisała:
              > Ale to takie...nienormalne, niemiłe, niezwyczajne;)

              Jak zrobi to czule i delikatnie, a tabliczka będzie złota i diamentami wysadzana, to wiesz...
              • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 13:58
                Złe rady dla wonta..on by chciał za darmo. Płaci tylko u prostytutek. Z "normalną" kobietą to chcę rozmawiać, miziać się itd....jednym słowem za darmo chce o niebo więcej.
                • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 14:00
                  zawle napisała:

                  > Złe rady dla wonta..on by chciał za darmo. Płaci tylko u prostytutek. Z "normal
                  > ną" kobietą to chcę rozmawiać, miziać się itd....jednym słowem za darmo chce o
                  > niebo więcej.
                  >
                  >
                  no co za dran, nic nie wie, nic nie rozumie
                  • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 14:03
                    bgz0702 napisała:
                    > no co za dran, nic nie wie, nic nie rozumie

                    Udaje, bo się opłaca udawać.
                    • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 14:19
                      zawle napisała:

                      > bgz0702 napisała:
                      > > no co za dran, nic nie wie, nic nie rozumie
                      >
                      > Udaje, bo się opłaca udawać.

                      słodkie takie, 40letni niewinniak;) musi sobie znalezc niewinniaczke
                • kynane Re: Wingman :( 09.11.15, 14:01
                  zawle napisała:
                  > Złe rady dla wonta..on by chciał za darmo. Płaci tylko u prostytutek. Z "normalną" kobietą to chcę rozmawiać, miziać się itd....jednym słowem za darmo chce o niebo więcej.

                  Ja mu się nie dziwię. Jako normalna kobieta też wolę dawać z siebie więcej, niż czysty seks. Tzn. też wolę się dodatkowo pomiziać, czy porozmawiać... ;)
                  • wont2 Re: Wingman :( 09.11.15, 16:19
                    kynane napisała:

                    > zawle napisała:
                    > > Złe rady dla wonta..on by chciał za darmo. Płaci tylko u prostytutek. Z "
                    > normalną" kobietą to chcę rozmawiać, miziać się itd....jednym słowem za darmo c
                    > hce o niebo więcej.
                    >
                    > Ja mu się nie dziwię. Jako normalna kobieta też wolę dawać z siebie więcej, niż
                    > czysty seks. Tzn. też wolę się dodatkowo pomiziać, czy porozmawiać... ;)
                    -----------
                    No co Ty??? Pogielo Cie? Pomiziac czy porozmawiac? Takie rzeczy to tylko z kurwami za dodatkowa oplata. Stosunek powinien odbywac sie w sterylnych warunkach w specjalnym siedzisku do inseminacji.
                    • kynane Re: Wingman :( 09.11.15, 17:05
                      wont2 napisał:
                      > No co Ty??? Pogielo Cie? Pomiziac czy porozmawiac? Takie rzeczy to tylko z kurwami za dodatkowa oplata. Stosunek powinien odbywac sie w sterylnych warunkach w specjalnym siedzisku do inseminacji.

                      No to będę jednak musiała zacząć chadzać na kurwy... ;)
              • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 13:59
                kynane napisała:

                > zawle napisała:
                > > Ale to takie...nienormalne, niemiłe, niezwyczajne;)
                >
                > Jak zrobi to czule i delikatnie, a tabliczka będzie złota i diamentami wysadzan
                > a, to wiesz...

                zmienia sie sytuacja diametralnie, i tutaj sabat wiesz bije pokłony w twoim kierunku
            • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 13:57
              zawle napisała:

              > kynane napisała:
              > > Na przyszłe wyjścia może warto się zaopatrzyć w tabliczkę "towar macany n
              > ależy
              > > do macanta". Zawiesisz damie na szyi i po sprawie ;)
              >
              >
              > Ale to takie...nienormalne, niemiłe, niezwyczajne;)

              a nawet bym powiedziała ze bardzo rozczeniowe... ze strony macanta;)))
              • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 14:17
                bgz0702 napisała:

                > zawle napisała:
                >
                > > kynane napisała:
                > > > Na przyszłe wyjścia może warto się zaopatrzyć w tabliczkę "towar ma
                > cany n
                > > ależy
                > > > do macanta". Zawiesisz damie na szyi i po sprawie ;)
                > >
                > >
                > > Ale to takie...nienormalne, niemiłe, niezwyczajne;)
                >
                > a nawet bym powiedziała ze bardzo rozczeniowe... ze strony macanta;)))

                jezus maria wont ja wiem ze ty "inteligent" jestes, ja po prostu słysze troche co innego niz wy;))) ale nie nie mam zwidów;) pozniej siadam do komputera i czytam a mozg przetwarza, za kazdym razem cie nie bede przepraszac, ok?
                • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 14:21
                  bgz0702 napisała: > jezus maria wont ja wiem ze ty "inteligent" jestes, ja po prostu słysze troche
                  > co innego niz wy))) ale nie nie mam zwidów;) pozniej siadam do komputera i czy
                  > tam a mozg przetwarza, za kazdym razem cie nie bede przepraszac, ok?

                  A ja ostatnio nie wiem o czym Ty piszesz. Nie łapię. I ciągle pzrepraszasz...też nie wiem za co? Z policją przyjechać czy jak???;))0
                  • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 14:24
                    zawle napisała:

                    > bgz0702 napisała: > jezus maria wont ja wiem ze ty "inteligent" jestes, ja
                    > po prostu słysze troche
                    > > co innego niz wy))) ale nie nie mam zwidów;) pozniej siadam do komputera
                    > i czy
                    > > tam a mozg przetwarza, za kazdym razem cie nie bede przepraszac, ok?
                    >
                    > A ja ostatnio nie wiem o czym Ty piszesz. Nie łapię. I ciągle pzrepraszasz...te
                    > ż nie wiem za co? Z policją przyjechać czy jak???;))0

                    wybuchłąm śmiechem, syn az na łozku podskoczył;))))) moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina;))) mam nieczyste sumienie
                  • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 14:31
                    zawle napisała:

                    > bgz0702 napisała: > jezus maria wont ja wiem ze ty "inteligent" jestes, ja
                    > po prostu słysze troche
                    > > co innego niz wy))) ale nie nie mam zwidów;) pozniej siadam do komputera
                    > i czy
                    > > tam a mozg przetwarza, za kazdym razem cie nie bede przepraszac, ok?
                    >
                    > A ja ostatnio nie wiem o czym Ty piszesz. Nie łapię. I ciągle pzrepraszasz...te
                    > ż nie wiem za co? Z policją przyjechać czy jak???;))0

                    bo mi chodziło o blad ortograficzny;)))) nie chciałam zeby wont cierpiał;)
                    • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 14:32
                      matko...ja za to chcę usnąć. Jestem po pracy i pije piwo żeby zasnąć. Drugie pije i coraz mniej mi się chce spać...do dupy to wszystko;)
                      • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 14:35
                        zawle napisała:

                        > matko...ja za to chcę usnąć. Jestem po pracy i pije piwo żeby zasnąć. Drugie pi
                        > je i coraz mniej mi się chce spać...do dupy to wszystko;)
                        >

                        ;) do dupy słuchaj, ja próbuje dopiero wyjsc z łozka;)) czas sie zbierac, obiad gotowac, rodzina wraca;)))
                        • druginudziarz Re: Wingman :( 09.11.15, 23:27
                          bgz0702 napisała:

                          > zawle napisała:
                          >
                          > > matko...ja za to chcę usnąć. Jestem po pracy i pije piwo żeby zasnąć. Dru
                          > gie pi
                          > > je i coraz mniej mi się chce spać...do dupy to wszystko;)
                          > >
                          >
                          > ;) do dupy słuchaj, ja próbuje dopiero wyjsc z łozka;)) czas sie zbierac, obiad
                          > gotowac, rodzina wraca;)))

                          Chora?
                          • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 08:17
                            druginudziarz napisał:

                            > bgz0702 napisała:
                            >
                            > > zawle napisała:
                            > >
                            > > > matko...ja za to chcę usnąć. Jestem po pracy i pije piwo żeby zasną
                            > ć. Dru
                            > > gie pi
                            > > > je i coraz mniej mi się chce spać...do dupy to wszystko;)
                            > > >
                            > >
                            > > ;) do dupy słuchaj, ja próbuje dopiero wyjsc z łozka;)) czas sie zbierac,
                            > obiad
                            > > gotowac, rodzina wraca;)))
                            >
                            > Chora?

                            urlop;) musze odpoczac
              • kynane Re: Wingman :( 09.11.15, 14:18
                bgz0702 napisała:
                > a nawet bym powiedziała ze bardzo rozczeniowe... ze strony macanta;)))

                Bgz... ja bym powiedziała, że roszczeniowość jest w pozycję macanta wpisana :)
                • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 14:20
                  kynane napisała:

                  > bgz0702 napisała:
                  > > a nawet bym powiedziała ze bardzo rozczeniowe... ze strony macanta;)))
                  >
                  > Bgz... ja bym powiedziała, że roszczeniowość jest w pozycję macanta wpisana :)

                  to takie troche "moje" i "mi sie z załozenia nalezy"
                  • kynane Re: Wingman :( 09.11.15, 14:22
                    bgz0702 napisała:
                    > to takie troche "moje" i "mi sie z załozenia nalezy"

                    Macam bo mogę. Macam bo myślę że mogę. Myślę więc jestem. Macam więc jestem?!?
                    • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 14:25
                      kynane napisała:

                      > bgz0702 napisała:
                      > > to takie troche "moje" i "mi sie z załozenia nalezy"
                      >
                      > Macam bo mogę. Macam bo myślę że mogę. Myślę więc jestem. Macam więc jestem?!?
                      ;)))) chyba masz trop;)))
                  • kag73 Re: Wingman :( 09.11.15, 15:04
                    Ja nie wiem co Wy tak wszystkie po tym Woncie jezdzicie, on po prostu sadzi/sadzil po sobie, czyli jak on jest lojalny i "calownej i mizianej" przez przyjaciela(jako pierwszego) nie tyka, to oczekuje/oczekiwal, ze przyjaciel ma tak samo. A tu kicha. Nooo ma prawo byc rozczarowany ale zapewne sie czegos po drodze nauczyl/dowiedzial a mianowicie, ze zycie to nie je(bajka) ;)
                    • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 15:09
                      kag73 napisała:

                      > Ja nie wiem co Wy tak wszystkie po tym Woncie jezdzicie, on po prostu sadzi/sad
                      > zil po sobie, czyli jak on jest lojalny i "calownej i mizianej" przez przyjacie
                      > la(jako pierwszego) nie tyka, to oczekuje/oczekiwal, ze przyjaciel ma tak samo.
                      > A tu kicha. Nooo ma prawo byc rozczarowany ale zapewne sie czegos po drodze na
                      > uczyl/dowiedzial a mianowicie, ze zycie to nie je(bajka) ;)

                      twoja atensja wynika nieświadomości. Ale Ty kag mam wrażenie tej funkcji nie masz wbudowanej. Za to masz parę innych- bardziej przydatnych w życiu.
                      • kag73 Re: Wingman :( 09.11.15, 15:25
                        zawle napisała:

                        > twoja atensja wynika nieświadomości. Ale Ty kag mam wrażenie tej funkcji nie ma
                        > sz wbudowanej. Za to masz parę innych- bardziej przydatnych w życiu.

                        To co to znaczy? Jakiej funkcji? Nawet juz u wujka googla zaczelam szukac co to znaczy ta "antensja", no jezyk twor zywy...:)
                        • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 15:26
                          atencja
                          • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 15:26
                            jakbyś znała słowo, to byś skojarzyła;)
                            • wont2 Re: Wingman :( 09.11.15, 16:13
                              Mi tam niczyja atencja nie przeszkadza, wrecz przeciwnie - jestem attention whore :)

                              Przeszkadza mi jedynie nieskoordynowane pierdolenie pod kreska, ktorego nie kumam. Wezcie wy sie dziewczyny zastanowcie nad jednym. Zostawiajac na boku moralnosc, te sprawy, tylko skupiajac sie na skutecznosci. Czyz nie skuteczniej jest kiedy do dwoch lasek podchodzi dwoch facetow, ktorzy widac, ze sie lubia i ze soba nie rywalizuja niz kiedy podchodzi dwoch gosci walczacych o atencje lasek jak szczerbaty o suchary? Faceci powinni myslec strategicznie, albo przynajmniej taktycznie a nie operacyjnie. Dzis mi sie nie uda ale uda sie kumplowi. A moze ta laska kumpla ma kolezanki? Kumpel bedzie zadowolony, to tym chetniej bedzie mi pomagac nastepnym razem - jak pojde do kibla czy do baru to szepnie nowym laskom jaki ten wont to zajebisty gosc czy cos nasciemnia innego etc etc. :)
                              • kynane Re: Wingman :( 09.11.15, 17:20
                                wont2 napisał:

                                > Mi tam niczyja atencja nie przeszkadza, wrecz przeciwnie - jestem attention who
                                > re :)
                                > Czyz nie skuteczniej jest kiedy do dwoch lasek podchodzi dwoch facetow, ktorzy widac, ze sie lubia i ze soba nie rywalizuja niz kiedy podchodzi dwoch gosci walczacych o atencje lasek jak szczerbaty o suchary? Faceci powinni myslec strategicznie, albo przynajmniej taktycznie a nie operacyjnie. Dzis mi sie nie uda ale uda sie kumplowi. A moze ta laska kumpla ma kolezanki? Kumpel bedzie zadowolony, to tym chetniej bedzie mi pomagac nastepnym razem - jak pojde do kibla czy do baru to szepnie nowym laskom jaki ten wont to zajebisty gosc czy cos nasciemnia innego etc etc. :)

                                Teoretycznie tak, ale: a) niektóre laski lubią, jak się o nie walczy - i wtedy walczący ma więcej plusów; b) reklamowanie kolegi Wonta może być odebrane jako wciskanie felernego towaru (bo się sam sprzedać nie umie); c) nie wszyscy koledzy są lojalni, a nawet jakby chcieli, to wódka, albo ten tego niezła sztuka...
                                I nie, wcale nie mówię, że mi się to podoba...
                                Naiwni jesteście trochę, kolego Wont. A może po prostu mimo świadomości tego, co złe, nadal macie nadzieję, że jest lepiej niż się zdaje... Ale pocieszam - nie jesteście w tym sami ;)
                                • sea.sea Re: Wingman :( 09.11.15, 21:14
                                  Rywalizacja rzecz miła, ale z drugiej strony ja nigdy jakoś specjalnie nie darzyłam zaufaniem osób, które się nie wahają jawnie podgryzać innych. Znając mnie, byłabym zdolna z wizgiem i hukiem polecieć na wingmana, który subtelnie reklamuje kolegę. Dlaczego? Bo skoro reklamuje (subtelnie, zaznaczam), to znaczy, że czuje się na tyle pewny siebie, że może sobie pozwolić na podkreślanie pozytywów kolegi bez obawy, że jemu samemu ujmie to z zajebistości. Nie odczuwa potrzeby deprecjonowania kolegi, by na tle zdegradowanego błyszczeć jaśniej, nie potrzebuje takiej protezy. Dla mnie to jest bardziej sexy niż napierdalanie się kogucików.
                                  • marek.zak1 Re: Wingman :( 09.11.15, 21:31
                                    sea.sea napisała:

                                    Znając mnie, byłabym zdolna z wizgiem i hukiem polecieć na wingmana, który subtelnie reklamuje kolegę. Dlaczego? Bo skoro reklamuje (subtelnie, zaznaczam), to znaczy, że czuje się na tyle pewny siebie, że może sobie pozwolić na podkreślanie pozytywów kolegi bez obawy, że jemu samemu ujmie to z zajebistości. Nie odczuwa potrzeby deprecjonowania kolegi, by na tle zdegradowanego błyszczeć jaśniej, nie potrzebuje takiej protezy.
                                    ================================================

                                    Tylko taki rzeczywiście zajebisty, pewny siebie, chwalący kolegów, to przeważnie już jest od dawna zajęty :).

                                    • sea.sea Re: Wingman :( 09.11.15, 21:33
                                      <grzebie w pamięci>
                                      E, niekoniecznie :)
                                      • marek.zak1 Re: Wingman :( 09.11.15, 21:40
                                        sea.sea napisała:

                                        > <grzebie w pamięci>
                                        > E, niekoniecznie :)
                                        ==================
                                        No to trzymam kciuki :)
                                        • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 06:51
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > sea.sea napisała:
                                          >
                                          > > <grzebie w pamięci>
                                          > > E, niekoniecznie :)
                                          > ==================
                                          > No to trzymam kciuki :)
                                          ----
                                          Tylko uważaj gdzie te kciuki trzymasz, kolego ;)
                                        • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 08:42
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > sea.sea napisała:
                                          >
                                          > > <grzebie w pamięci>
                                          > > E, niekoniecznie :)
                                          > ==================
                                          > No to trzymam kciuki :)

                                          marek bond był do dupy;(
                                          • marek.zak1 Re: Wingman :( 10.11.15, 08:53
                                            bgz0702 napisała:

                                            > marek bond był do dupy;(
                                            --------------------------------
                                            A mnie się bardzo podobał. Wreszcie Craig był Bondem z dystansem do tego, co robi.
                                            • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 09:25
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > bgz0702 napisała:
                                              >
                                              > > marek bond był do dupy;(
                                              > --------------------------------
                                              > A mnie się bardzo podobał. Wreszcie Craig był Bondem z dystansem do tego, co ro
                                              > bi.

                                              marek kilka ujec w odpowiednich pozach to wszystko, blondyna masakra, bellucci brak, waltz? spodziewałam sie wiecej za 300mln dolarów
                                              • marek.zak1 Re: Wingman :( 10.11.15, 09:42
                                                bgz0702 napisała:
                                                > marek kilka ujec w odpowiednich pozach to wszystko, blondyna masakra,
                                                ==================================

                                                To powinno być w temacie różnych punktach widzenia. Blondyna jest super, a Craig wreszcie przestał być wyłącznie maszyną do strzelania. Dialogi wreszcie bondowskie. Fragment z Belucci jest niepotrzebny.
                                                • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 09:57
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > bgz0702 napisała:
                                                  > > marek kilka ujec w odpowiednich pozach to wszystko, blondyna masakra,
                                                  > ==================================
                                                  >
                                                  > To powinno być w temacie różnych punktach widzenia. Blondyna jest super, a Crai
                                                  > g wreszcie przestał być wyłącznie maszyną do strzelania. Dialogi wreszcie bondo
                                                  > wskie. Fragment z Belucci jest niepotrzebny.

                                                  "Fragment z Belucci" powinien byc rozbudowany;)) blondyna masakra, nie lubie takich dziewczynek, nie zebym je nienawidziła ale nie wiem o co im chodzi w tym zyciu, nic- takie jestem bo jestem, nie moj typ i ta odziez biało- szaro-błękitna, w która ja ubierali do tych blond włosów- wiem ze taki był "ideał" w tej czesci ale nudziła mnie marek bardzo i jeszcze ten bezowy płasczyk na koniec, masakra... słabo. I te zdjecia jak ona siedzi w tej bialej koszuli i spodniach na starej walizce wśród kurzu i ta biała koszulka nocna w której gania i te oczy nijakie, marek, nie dla mnie. Ale zeby nie było ubrania w tych kolorach tez mam w szafie, po prostu nie spasowal mi ten "ideal", nudziła mnie jak diabli
                                            • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 13:53
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > bgz0702 napisała:
                                              >
                                              > > marek bond był do dupy;(
                                              > --------------------------------
                                              > A mnie się bardzo podobał. Wreszcie Craig był Bondem z dystansem do tego, co ro
                                              > bi.

                                              tak sobie mysle włąsnie ze brakowało mi tej dynamiki o której ty mowisz "wreszcie" i to nawet nie sam bond bo kilka zdjec- ujec było zajebistych własnie i bardzo mi sie podobało chociaz nie miało zwiazku z "aktywnym" działaniem superbohatera, ale cała reszta to była kicha, bellucci była ok. Nic z tych "zapowiedzi" ktore sie pojawiały chwilami mnie nigdzie nie wprowdziło, a wiec dynamika jednak, i nie superbohatera tylko reszty. Na serio ci sie podobało? Ja nie pzreczytałam ani jednej recenzji zeby sie na nic nie nastawiac, moze byłes gotowy na to? albo mi sie jakis schemat w głowie utrwalil i kasa mi sie wydawała ogromna, a tu nic prawie
                                              • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 14:19
                                                bgz0702 napisała:

                                                > marek.zak1 napisał:

                                                > A mnie się bardzo podobał. Wreszcie Craig był Bondem z dystansem do tego,
                                                > co robi.
                                                >
                                                > tak sobie mysle włąsnie ze brakowało mi tej dynamiki o której ty mowisz "wreszc
                                                > ie" i to nawet nie sam bond bo kilka zdjec- ujec było zajebistych własnie i bar
                                                > dzo mi sie podobało chociaz nie miało zwiazku z "aktywnym" działaniem superboha
                                                > tera, ale cała reszta to była kicha, bellucci była ok. Nic z tych "zapowiedzi"
                                                > ktore sie pojawiały chwilami mnie nigdzie nie wprowdziło, a wiec dynamika jedna
                                                > k, i nie superbohatera tylko reszty. Na serio ci sie podobało? Ja nie pzreczyta
                                                > łam ani jednej recenzji zeby sie na nic nie nastawiac, moze byłes gotowy na to?
                                                > albo mi sie jakis schemat w głowie utrwalil i kasa mi sie wydawała ogromna, a
                                                > tu nic prawie

                                                ;) nie ma cie wiec nie bardzo mozemy pogadac;) ale powiem ci ze ten "dystans" o którym ty mowisz to dla mnie jest zwykle dziadostwo
                                              • marek.zak1 Re: Wingman :( 10.11.15, 14:24
                                                bgz0702 napisała:


                                                > tak sobie mysle włąsnie ze brakowało mi tej dynamiki o której ty mowisz "wreszcie" i to nawet nie sam bond bo kilka zdjec- ujec było zajebistych własnie i bardzo mi sie podobało chociaz nie miało zwiazku z "aktywnym" działaniem superbohatera, ale cała reszta to była kicha, bellucci była ok. Nic z tych "zapowiedzi" ktore sie pojawiały chwilami mnie nigdzie nie wprowdziło, a wiec dynamika jednak, i nie superbohatera tylko reszty. Na serio ci sie podobało? Ja nie pzreczytałam ani jednej recenzji zeby sie na nic nie nastawiac, moze byłes gotowy na to?
                                                ======================================================
                                                Nie, jestem odporny na recenzje. Ten Bond jest najpełniejszy ze wszystkich. Jest akcja, ale bohater jest dobrze wyważony, chyba po raz pierwszy Bond jest człowiekiem z rozterkami, który walczy., ale już nie jest przekonany o swojej niezwyciężoności, coś podobnego jak Arnie mówi, że jest już starym modelem terminatora. Rzym jest pokazany po prostu cudownie i tu widzę wpływ ostatnich filmów Allena, że akcja akcją, a a samo miasto jest jednym z bohaterów.
                                                Dialogi są pełne surrealistycznych wstawek. Scena w pociągu, gdy przeciwnik JB wie, że jest przypięty do beczek i zaraz wyleci z wagonu. Patrzy i mówi ,,O fuck" czy coś podobnego.
                                                Bohaterka może Ci się nie podobać, ale dla mnie jest po prostu świetna. Byłem z jedna z moich dziewczyn i dla niej sam Bond jest super. Wierzę.
                                                • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 14:39
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Nie, jestem odporny na recenzje. Ten Bond jest najpełniejszy ze wszystkich. Jes
                                                  > t akcja, ale bohater jest dobrze wyważony, chyba po raz pierwszy Bond jest czł
                                                  > owiekiem z rozterkami, który walczy., ale już nie jest przekonany o swojej niez
                                                  > wyciężoności, coś podobnego jak Arnie mówi, że jest już starym modelem terminat
                                                  > ora. Rzym jest pokazany po prostu cudownie i tu widzę wpływ ostatnich filmów Al
                                                  > lena, że akcja akcją, a a samo miasto jest jednym z bohaterów.
                                                  > Dialogi są pełne surrealistycznych wstawek. Scena w pociągu, gdy przeciwnik JB
                                                  > wie, że jest przypięty do beczek i zaraz wyleci z wagonu. Patrzy i mówi ,,O fuc
                                                  > k" czy coś podobnego.
                                                  > Bohaterka może Ci się nie podobać, ale dla mnie jest po prostu świetna. Byłem z
                                                  > jedna z moich dziewczyn i dla niej sam Bond jest super. Wierzę.

                                                  lubiłam bezczelnosc brosnana, ale craig juz jej nie ma, to nawet nie to. Rzym rzeczywiscie piekny z tym nie dyskutuje. Dialogi mnie rozbawiały czasami ale "przeciwnik" słaby choc jego pierwsze wejscie i uderzenie mnie zdziwiło rzeczywiscie, tego sie nie spodziewałam, kojarzy mi sie gosc troche z "komunistycznym przeciwnikiem"- takie zastepstwo dla tepego ruska. Bohaterka słaba, niegibka, wydaje sie ociezała chwilami ze nie wspomne o jej strojach i momentami mam wrezenie ze jestem na "pozegnaniu z afryka" czy cos tam takiego jak widze jej zdjecia ale ok, fajnie było pogadac. Panna która stoi tyłem w białym stroju, a wokół piaski brunatne a wiatr rozwiewa jej luźne stroje, to juz powyzej moich oczekiwan;) choc bond mi sie podobał w bezowym garnitrku, fajne było to zdjecie;)
                                                  • marek.zak1 Re: Wingman :( 10.11.15, 14:49
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > lubiłam bezczelnosc brosnana, ale craig juz jej nie ma,
                                                    ----------------------------------------------------------------

                                                    Craig nie ma bezczelności Connerego, Moora, czy Brosnana, jest zgaszony, bo służy imperium, które już zgasło. To jeden z niewymienionych, w żadnej recenzji, smaczków.
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 14:53
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > lubiłam bezczelnosc brosnana, ale craig juz jej nie ma,
                                                    > ----------------------------------------------------------------
                                                    >
                                                    > Craig nie ma bezczelności Connerego, Moora, czy Brosnana, jest zgaszony, bo słu
                                                    > ży imperium, które już zgasło. To jeden z niewymienionych, w żadnej recenzji, s
                                                    > maczków.

                                                    no patrz;)) a na to bym nie wpadła, to moze dlatego on taki słaby tutaj jak wszyscy?
                                                  • marek.zak1 Re: Wingman :( 10.11.15, 15:12
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała:

                                                    >
                                                    > no patrz;)) a na to bym nie wpadła, to moze dlatego on taki słaby tutaj jak wszyscy?
                                                    =========================================

                                                    Sam Mendes zrobił ,,American Beauty" gdzie nikt tak naprawdę nie jest tym, kim chce i to widać także w / po Bondzie. To już jest film z pogranicza filozofii, typu Matrixa, Gwiezdnych Wojen, Nietykalnych Briana de Palmy.


                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 15:14
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > no patrz;)) a na to bym nie wpadła, to moze dlatego on taki słaby tutaj j
                                                    > ak wszyscy?
                                                    > =========================================
                                                    >
                                                    > Sam Mendes zrobił ,,American Beauty" gdzie nikt tak naprawdę nie jest tym, kim
                                                    > chce i to widać także w / po Bondzie. To już jest film z pogranicza filozofii,
                                                    > typu Matrixa, Gwiezdnych Wojen, Nietykalnych Briana de Palmy.
                                                    >
                                                    >
                                                    marek, tu mnie nie rozwalaj, zmieniasz mi obraz bonda o 180 stopni;)
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 15:18
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Sam Mendes zrobił ,,American Beauty" gdzie nikt tak naprawdę nie jest tym
                                                    > , kim
                                                    > > chce i to widać także w / po Bondzie. To już jest film z pogranicza filoz
                                                    > ofii,
                                                    > > typu Matrixa, Gwiezdnych Wojen, Nietykalnych Briana de Palmy.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > marek, tu mnie nie rozwalaj, zmieniasz mi obraz bonda o 180 stopni;)

                                                    musze pogrzebac w internecie zobacze co mówia fachowcy, ja sie tam wiesz tylko do kina wybieram i mam jakies włąsne oczekiwania, nie znam sie na wysokiej jezdzie ale nie bardzo mi po drodze z taka opinia, to troche bez sensu bo sie konczy kariera superbohatera, to zwyczajna kleska
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 15:20
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Sam Mendes zrobił ,,American Beauty" gdzie nikt tak naprawdę nie je
                                                    > st tym , kim chce i to widać także w / po Bondzie. To już jest film z pogranicza
                                                    > filoz
                                                    > > ofii,
                                                    > > > typu Matrixa, Gwiezdnych Wojen, Nietykalnych Briana de Palmy.
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > marek, tu mnie nie rozwalaj, zmieniasz mi obraz bonda o 180 stopni;)
                                                    >
                                                    > musze pogrzebac w internecie zobacze co mówia fachowcy, ja sie tam wiesz tylko
                                                    > do kina wybieram i mam jakies włąsne oczekiwania, nie znam sie na wysokiej jezd
                                                    > zie ale nie bardzo mi po drodze z taka opinia, to troche bez sensu bo sie koncz
                                                    > y kariera superbohatera, to zwyczajna kleska

                                                    chociaz rozumiem ze z komuna juz walczyc nie mozan;)) teraz panstwo islamskie przed nami;))) oby nie...
                                                  • marek.zak1 Re: Wingman :( 10.11.15, 15:44
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek, tu mnie nie rozwalaj, zmieniasz mi obraz bonda o 180 stopni;)
                                                    >
                                                    > musze pogrzebac w internecie zobacze co mówia fachowcy, ja sie tam wiesz tylko do kina wybieram i mam jakies włąsne oczekiwania, nie znam sie na wysokiej jezdzie ale nie bardzo mi po drodze z taka opinia, to troche bez sensu bo sie konczy kariera superbohatera, to zwyczajna kleska
                                                    ===========================================
                                                    Wielokrotnie się przejawia opinia, ze to może być pożegnanie z Bondem. Likwidowanie 007 jako czegoś z innej epoki, zegarek, który miał wiele funkcji, a teraz tylko jest bombą, samochód, który u Brosnana był niewidzialny, a teraz tonie w małej rzece i całe mnóstwo innych smaczków, w tym 51 letnia Monika, na którą Brosnan, czy Moore nawet by nie spojrzeli. Osobiście wątpię czy nie będzie sequelu, bo maszynki do robienia kasy się nie odstawia.
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 15:57
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek, tu mnie nie rozwalaj, zmieniasz mi obraz bonda o 180 stopni;)
                                                    > >
                                                    > > musze pogrzebac w internecie zobacze co mówia fachowcy, ja sie tam wiesz
                                                    > tylko do kina wybieram i mam jakies włąsne oczekiwania, nie znam sie na wysokie
                                                    > j jezdzie ale nie bardzo mi po drodze z taka opinia, to troche bez sensu bo sie
                                                    > konczy kariera superbohatera, to zwyczajna kleska
                                                    > ===========================================
                                                    > Wielokrotnie się przejawia opinia, ze to może być pożegnanie z Bondem. Likwidow
                                                    > anie 007 jako czegoś z innej epoki, zegarek, który miał wiele funkcji, a teraz
                                                    > tylko jest bombą, samochód, który u Brosnana był niewidzialny, a teraz tonie w
                                                    > małej rzece i całe mnóstwo innych smaczków, w tym 51 letnia Monika, na którą Br
                                                    > osnan, czy Moore nawet by nie spojrzeli. Osobiście wątpię czy nie będzie se
                                                    > quelu, bo maszynki do robienia kasy się nie odstawia.

                                                    mam takie samo zdanie jak ty. Juz nawet przewiduje ze moze waltz który nie zginał znowu sie wkrotce pojawi;)
                                                  • kag73 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:04
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > mam takie samo zdanie jak ty. Juz nawet przewiduje ze moze waltz który nie zgin
                                                    > ał znowu sie wkrotce pojawi;)
                                                    Waltz jest super, wspaniala gra aktorska. Bonda nie widzialam, ale znam go z "Inglourious Basterds" i z "Django Unchained".
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:15
                                                    kag73 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > mam takie samo zdanie jak ty. Juz nawet przewiduje ze moze waltz który ni
                                                    > e zgin
                                                    > > ał znowu sie wkrotce pojawi;)
                                                    > Waltz jest super, wspaniala gra aktorska. Bonda nie widzialam, ale znam go z "I
                                                    > nglourious Basterds" i z "Django Unchained".

                                                    no, fajny, lubie goscia ale tam cos mi nie grało, cały film mi nie grał ale ja jestem zboczona cos mi szumi z tyłu głowy i nie wiem co. Charakterystyczne spojrzenie waltza tez ma swoje miejsce ale całosc to jakas pierdoła taka: austin powers, nicolson z batmana i ojciec chrzestnty do nich;(- generalnie słaby typ ale oni zawsze w bondzie sa słabi, tylko ze to waltz!
                                                  • zawle Re: Wingman :( 10.11.15, 16:20
                                                    poleć jakiś popieprzony film....
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > poleć jakiś popieprzony film....
                                                    >

                                                    nie znam popieprzonych filmów jesli to do mnie, wont ma wieksze pole do popisu sama czekam jakby co;) ale ostanio ogldałam wygrzebane z alekino i bardzo mi sie podobało: to sa serie o konfliktach zbrojnych i miłosci: na krawedzi nieba, dokad teraz, banka mydlana, moj piekny kraj. Lubie opowiastki niestandardowe, te mi sie podobały
                                                  • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:39
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > nie znam popieprzonych filmów jesli to do mnie, wont ma wieksze pole do popisu
                                                    > sama czekam jakby co;)
                                                    --------
                                                    Co Ty z tym "wontem"? Wont to, wont smo. Ten watek chyba pokazal, ze nie znam sie na skomplikowanej naturze psychiki nowoczesnego czlowieka, wiec przybliz mi prosze - mam branie czy sie tylko po prostu przypieprzasz? ;)
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:43
                                                    wont2 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > nie znam popieprzonych filmów jesli to do mnie, wont ma wieksze pole do p
                                                    > opisu
                                                    > > sama czekam jakby co;)
                                                    > --------
                                                    > Co Ty z tym "wontem"? Wont to, wont smo. Ten watek chyba pokazal, ze nie znam s
                                                    > ie na skomplikowanej naturze psychiki nowoczesnego czlowieka, wiec przybliz mi
                                                    > prosze - mam branie czy sie tylko po prostu przypieprzasz? ;)
                                                    >

                                                    jezu chryste wont!!!! ale mnie zagiełes........ co ty zwariowałes?! miałes filmy jakies na tapecie po prostu
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:44
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    > > --------
                                                    > > Co Ty z tym "wontem"? Wont to, wont smo. Ten watek chyba pokazal, ze nie
                                                    > znam s
                                                    > > ie na skomplikowanej naturze psychiki nowoczesnego czlowieka, wiec przybl
                                                    > iz mi
                                                    > > prosze - mam branie czy sie tylko po prostu przypieprzasz? ;)
                                                    > >
                                                    >
                                                    > jezu chryste wont!!!! ale mnie zagiełes........ co ty zwariowałes?! miałes film
                                                    > y jakies na tapecie po prostu

                                                    nie szokuj mnie, tak to widzisz?
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:47
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > jezu chryste wont!!!! ale mnie zagiełes........ co ty zwariowałes?! miałe
                                                    > s film
                                                    > > y jakies na tapecie po prostu
                                                    >
                                                    > nie szokuj mnie, tak to widzisz?

                                                    nie nie przypieprzam sie, na psychice nowoczesnych ludzi tez sie nie znam, widac po tym obrazku którym mnie zagiales, sorry co mam ci na to powiedziec?
                                                  • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:48
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > nie szokuj mnie, tak to widzisz?
                                                    --------
                                                    Nie zastanawialem sie specjalnie nad tym, ale mysle, ze tak :)
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:54
                                                    wont2 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > nie szokuj mnie, tak to widzisz?
                                                    > --------
                                                    > Nie zastanawialem sie specjalnie nad tym, ale mysle, ze tak :)
                                                    >

                                                    sorry nie chciałam
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 17:00
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała:
                                                    > > > nie szokuj mnie, tak to widzisz?
                                                    > > --------
                                                    > > Nie zastanawialem sie specjalnie nad tym, ale mysle, ze tak :)
                                                    > >
                                                    >
                                                    > sorry nie chciałam

                                                    ale wiesz troche jestem w szoku, ty ze swoja "naiwnoscia" masz troche duzo oczekiwan wobec ludzi, jakis egocentryzm moze, a ja moze rzeczywiscie sie przypieprzam jak na twoje oczekiwania czy warunki, tylko nie bierz tego do siebie, nie chce cie ani wydupczyc ani osmieszyc, w kazdej wersji jestes za daleko. Serio, odnosiłam sie do tego co tutaj prezentujesz wiec co mam teraz odpowiedziec w takiej sytuacji? ze znów masz za duze oczekiwania? piszesz konkretne znaki w postaci liter, ja ci oddaje takie same litery, ale ok, nie czuj sie zagrozony, sorry
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 17:03
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > > sorry nie chciałam
                                                    >
                                                    > ale wiesz troche jestem w szoku, ty ze swoja "naiwnoscia" masz troche duzo ocze
                                                    > kiwan wobec ludzi, jakis egocentryzm moze, a ja moze rzeczywiscie sie przypiepr
                                                    > zam jak na twoje oczekiwania czy warunki, tylko nie bierz tego do siebie, nie c
                                                    > hce cie ani wydupczyc ani osmieszyc, w kazdej wersji jestes za daleko. Serio, o
                                                    > dnosiłam sie do tego co tutaj prezentujesz wiec co mam teraz odpowiedziec w tak
                                                    > iej sytuacji? ze znów masz za duze oczekiwania? piszesz konkretne znaki w posta
                                                    > ci liter, ja ci oddaje takie same litery, ale ok, nie czuj sie zagrozony, sorry

                                                    a jeszczr ci powiem ze na twoje problemy mozesz tylko sam sobie odpowiadac, ja ci nie pomoge ani kurwica na mnie czy na cały swiat albo na kolege
                                                  • zawle Re: Wingman :( 10.11.15, 17:58
                                                    bgz0702 napisała: > ale wiesz troche jestem w szoku, ty ze swoja "naiwnoscia" masz troche duzo ocze
                                                    > kiwan wobec ludzi, jakis egocentryzm moze, a ja moze rzeczywiscie sie przypiepr
                                                    > zam jak na twoje oczekiwania czy warunki

                                                    No co Ty..on chce tylko miło spędzić czas na rozmowie;)))
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 18:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała: > ale wiesz troche jestem w szoku, ty ze swoja "naiwnosci
                                                    > a" masz troche duzo ocze
                                                    > > kiwan wobec ludzi, jakis egocentryzm moze, a ja moze rzeczywiscie sie prz
                                                    > ypiepr
                                                    > > zam jak na twoje oczekiwania czy warunki
                                                    >
                                                    > No co Ty..on chce tylko miło spędzić czas na rozmowie;)))

                                                    nie wiem zawle, nie chce tego ciagnac, cos mu sie pojebało chyba
                                                  • kynane Re: Wingman :( 10.11.15, 18:15
                                                    zawle napisała:
                                                    > No co Ty..on chce tylko miło spędzić czas na rozmowie;)))
                                                    Jak my wszyscy tu :P chyba? ;)

                                                    A swoją drogą, po przeczytaniu wpisów z ostatnich paru godzin mam wrażenie, że tu same Jekylle&Hyde'y siedzą, i zaczynam się bać patrzeć w lustro... Bo może też tak mam?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Wingman :( 10.11.15, 18:35
                                                    > A swoją drogą, po przeczytaniu wpisów z ostatnich paru godzin mam wrażenie, że
                                                    > tu same Jekylle&Hyde'y siedzą, i zaczynam się bać patrzeć w lustro... Bo może t
                                                    > eż tak mam?

                                                    Cierpliwie sobie na Ciebie czekamy... :-)
                                                  • kynane Re: Wingman :( 10.11.15, 18:37
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Cierpliwie sobie na Ciebie czekamy... :-)
                                                    Dla Ciebie, Zyg, to ja nawet mogę shajdzieć ;) jak Ci bardzo zależy ;)
                                                  • zawle Re: Wingman :( 10.11.15, 18:35
                                                    a jakbyś temat rozwinęła? Nic nie jest tak demoniczne niż rzucone zdanie;)
                                                  • kynane Re: Wingman :( 10.11.15, 18:39
                                                    zawle napisała:
                                                    > a jakbyś temat rozwinęła? Nic nie jest tak demoniczne niż rzucone zdanie;)
                                                    >
                                                    Czytam, i czytam, i widzę, że jakieś takie aferki z niczego wybuchają - Wont się czepia Kitty, Bgz Wonta... i to (chyba) na trzeźwo... no nie ogarniam panocku, nie ogarniam tej kuwety...
                                                    A może ja po prostu jakaś taka delikutaśna dziś jestem?
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 18:49
                                                    kynane napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > a jakbyś temat rozwinęła? Nic nie jest tak demoniczne niż rzucone zdanie;
                                                    > )
                                                    > >
                                                    > Czytam, i czytam, i widzę, że jakieś takie aferki z niczego wybuchają - Wont si
                                                    > ę czepia Kitty, Bgz Wonta... i to (chyba) na trzeźwo... no nie ogarniam panocku
                                                    > , nie ogarniam tej kuwety...
                                                    > A może ja po prostu jakaś taka delikutaśna dziś jestem?

                                                    ja pierdole, wez ty panna nie pierdol prosze. zła okrutna i podła ale juz nie głupia prosze bo zdechne zaraz. Wont kurwa posłuchaj: nie pierdol do mnie i ode mnie tez nie dostaniesz, a najlepiej nie badz złym duzym gosciem i nie zmieniaj sie w oka mgnieniu w małego chłopczyka ok? bo takie mam wrazenie ze nie wiem z kim gadam albo kogo czytam. To tyle, i nie mow do mnie słonko chyba ze chcesz to wtedy moge swiecic;)
                                                  • zawle Re: Wingman :)))) 10.11.15, 19:01
                                                    bgz0702 napisała: > ja pierdole, wez ty panna nie pierdol prosze. zła okrutna i podła ale juz nie g
                                                    > łupia prosze bo zdechne zaraz. Wont kurwa posłuchaj: nie pierdol do mnie i ode
                                                    > mnie tez nie dostaniesz, a najlepiej nie badz złym duzym gosciem i nie zmieniaj
                                                    > sie w oka mgnieniu w małego chłopczyka ok? bo takie mam wrazenie ze nie wiem z
                                                    > kim gadam albo kogo czytam. To tyle, i nie mow do mnie słonko chyba ze chcesz
                                                    > to wtedy moge swiecic;)

                                                    Od tej strony Cię nie znałam:))
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 22:57
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > kynane napisała:
                                                    >
                                                    > > Czytam, i czytam, i widzę, że jakieś takie aferki z niczego wybuchają - W
                                                    > ont si
                                                    > > ę czepia Kitty, Bgz Wonta... i to (chyba) na trzeźwo... no nie ogarniam p
                                                    > anocku
                                                    > > , nie ogarniam tej kuwety...
                                                    > > A może ja po prostu jakaś taka delikutaśna dziś jestem?
                                                    >
                                                    > ja pierdole, wez ty panna nie pierdol prosze. zła okrutna i podła ale juz nie g
                                                    > łupia prosze bo zdechne zaraz. Wont kurwa posłuchaj: nie pierdol do mnie i ode
                                                    > mnie tez nie dostaniesz, a najlepiej nie badz złym duzym gosciem i nie zmieniaj
                                                    > sie w oka mgnieniu w małego chłopczyka ok? bo takie mam wrazenie ze nie wiem z
                                                    > kim gadam albo kogo czytam. To tyle, i nie mow do mnie słonko chyba ze chcesz
                                                    > to wtedy moge swiecic;)

                                                    sorry kyn zachowałam sie jak pizda i wiem ze nic mnie nie usprawiedliwia. W przeciwienstwie do wonta nie pilam
                                                  • kynane Re: Wingman :( 11.11.15, 10:39
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > sorry kyn zachowałam sie jak pizda i wiem ze nic mnie nie usprawiedliwia. W przeciwienstwie do wonta nie pilam

                                                    Beeeez przesady, nie ma problema...
                                                  • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 21:53
                                                    kynane napisała:
                                                    Wont si
                                                    > ę czepia Kitty, Bgz Wonta... i to (chyba) na trzeźwo...
                                                    ----------
                                                    Kyn, ja Cie bardzo przepraszam, ale po pierwsze nie na trzezwo tylko po trzech dzinach z tonikiem (specyficzne okolicznosci, normalnie nie maczam ust w alkoholu o tak wczesnej porze). A po drugie nie czepiam sie kitty, tylko sobie zartuje.
                                                  • kynane Re: Wingman :( 10.11.15, 22:13
                                                    Eee, Ty to tylko taka przygrywka byłeś :) A poza tym, się nie migaj, co to są trzy dżiny z tonikiem :P
                                                  • wont2 Re: Wingman :( 11.11.15, 08:44
                                                    kynane napisała:

                                                    > Eee, Ty to tylko taka przygrywka byłeś :) A poza tym, się nie migaj, co to są t
                                                    > rzy dżiny z tonikiem :P
                                                    ----------
                                                    Nie migam sie, tylko z ostroznosci procesowej mowie jak jest :)

                                                    Ja nie jestem zadna przygrywka. Ja jestem jak ten diabel z wzmianowanego w jakims sasiednim chyba watku filmu Event Horizon - tyle, ze zamiast katalizowania ludzkich fobii i lekow, jestem katalizatorem ludzkiego popierdolenia :(
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 11.11.15, 08:53
                                                    wont2 napisał:

                                                    > kynane napisała:
                                                    >
                                                    > > Eee, Ty to tylko taka przygrywka byłeś :) A poza tym, się nie migaj, co t
                                                    > o są t
                                                    > > rzy dżiny z tonikiem :P
                                                    > ----------
                                                    > Nie migam sie, tylko z ostroznosci procesowej mowie jak jest :)
                                                    >
                                                    > Ja nie jestem zadna przygrywka. Ja jestem jak ten diabel z wzmianowanego w jaki
                                                    > ms sasiednim chyba watku filmu Event Horizon - tyle, ze zamiast katalizowania l
                                                    > udzkich fobii i lekow, jestem katalizatorem ludzkiego popierdolenia :(
                                                    >

                                                    nie badz katalizatorem ludzkiego popirdolenia(bo pewni ci daleko tak na miły poczatek) i nie chrzan jak ofiara, po prostu;)
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 11.11.15, 08:56
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    >> > Nie migam sie, tylko z ostroznosci procesowej mowie jak jest :)
                                                    > >
                                                    > > Ja nie jestem zadna przygrywka. Ja jestem jak ten diabel z wzmianowanego
                                                    > w jaki
                                                    > > ms sasiednim chyba watku filmu Event Horizon - tyle, ze zamiast katalizow
                                                    > ania l
                                                    > > udzkich fobii i lekow, jestem katalizatorem ludzkiego popierdolenia :(
                                                    > >
                                                    >
                                                    > nie badz katalizatorem ludzkiego popirdolenia(bo pewni ci daleko tak na miły po
                                                    > czatek) i nie chrzan jak ofiara, po prostu;)

                                                    zreszta chrzan jak ofiara, co ja mowie... cos mi sie popieprzyło, tylko mnie nie pouczaj. Ofiara to ofiara, chyba ze ma rozdwojenie jazni
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 11.11.15, 09:47
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > wont2 napisał:
                                                    > >
                                                    > >> > Nie migam sie, tylko z ostroznosci procesowej mowie jak jest : )
                                                    > > >
                                                    > > > Ja nie jestem zadna przygrywka. Ja jestem jak ten diabel z wzmianow
                                                    > anego w jakims sasiednim chyba watku filmu Event Horizon - tyle, ze zamiast kat
                                                    > alizowania ludzkich fobii i lekow, jestem katalizatorem ludzkiego popierdolenia
                                                    > :(
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > nie badz katalizatorem ludzkiego popirdolenia(bo pewni ci daleko tak na m
                                                    > iły poczatek) i nie chrzan jak ofiara, po prostu;)
                                                    >
                                                    > zreszta chrzan jak ofiara, co ja mowie... cos mi sie popieprzyło, tylko mnie ni
                                                    > e pouczaj. Ofiara to ofiara, chyba ze ma rozdwojenie jazni

                                                    ale zeby nie było;)) rozumiem ze masz doła
                                                  • kynane Re: Wingman :( 11.11.15, 10:45
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Nie migam sie, tylko z ostroznosci procesowej mowie jak jest :)

                                                    Ja tylko Szanownemu przypomnę, że kto dobrowolnie wyłącza świadomość przy użyciu środków odurzających, nie korzysta z dobrodziejstw uwolnienia od winy :)
                                                  • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 17:04
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała:
                                                    > > > nie szokuj mnie, tak to widzisz?
                                                    > > --------
                                                    > > Nie zastanawialem sie specjalnie nad tym, ale mysle, ze tak :)
                                                    > >
                                                    >
                                                    > sorry nie chciałam
                                                    ------------------
                                                    Widzisz? Znowu przepraszasz... Mowilem Ci, zebys tego nie robila. To jest cos normalnego, nie musisz sie tego wstydzic...

                                                    Ha ha :) Dobra dobra zarty na bok, mimo zem zbok. Musze sie wylogowac na jakis czas. Ale Ty slonce pisz, pisz..
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 17:05
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Widzisz? Znowu przepraszasz... Mowilem Ci, zebys tego nie robila. To jest cos n
                                                    > ormalnego, nie musisz sie tego wstydzic...
                                                    >
                                                    > Ha ha :) Dobra dobra zarty na bok, mimo zem zbok. Musze sie wylogowac na jakis
                                                    > czas. Ale Ty slonce pisz, pisz..
                                                    >

                                                    nie przesadzaj, nie udawaj cwaniaka, w ... mam twoje cwaniactwo, gadasz albo spadaj
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 17:17
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > Widzisz? Znowu przepraszasz... Mowilem Ci, zebys tego nie robila. To jest
                                                    > cos n
                                                    > > ormalnego, nie musisz sie tego wstydzic...
                                                    > >
                                                    > > Ha ha :) Dobra dobra zarty na bok, mimo zem zbok. Musze sie wylogowac na
                                                    > jakis
                                                    > > czas. Ale Ty slonce pisz, pisz..
                                                    > >
                                                    >
                                                    > nie przesadzaj, nie udawaj cwaniaka, w ... mam twoje cwaniactwo, gadasz albo sp
                                                    > adaj

                                                    a jeszce ci chciałam powiedziec palancie, ze wszystkie twoje filmy obejrzałam, jakbys miał za duzo kompleksów to wez i sie pierdolnij w leb moze ci pzrejdzie
                                                  • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 21:56
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > > nie przesadzaj, nie udawaj cwaniaka, w ... mam twoje cwaniactwo, gadasz a
                                                    > lbo sp
                                                    > > adaj
                                                    >
                                                    > a jeszce ci chciałam powiedziec palancie, ze wszystkie twoje filmy obejrzałam,
                                                    > jakbys miał za duzo kompleksów to wez i sie pierdolnij w leb moze ci pzrejdzie
                                                    ----------
                                                    Zastanow sie jeszcze, bo nie wiesz co tracisz. Taka szansa moze sie dlugo nie powtorzyc!
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 22:58
                                                    wont2 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > > nie przesadzaj, nie udawaj cwaniaka, w ... mam twoje cwaniactwo, ga
                                                    > dasz a
                                                    > > lbo sp
                                                    > > > adaj
                                                    > >
                                                    > > a jeszce ci chciałam powiedziec palancie, ze wszystkie twoje filmy obejr
                                                    > załam,
                                                    > > jakbys miał za duzo kompleksów to wez i sie pierdolnij w leb moze ci pzr
                                                    > ejdzie
                                                    > ----------
                                                    > Zastanow sie jeszcze, bo nie wiesz co tracisz. Taka szansa moze sie dlugo nie p
                                                    > owtorzyc!
                                                    >

                                                    a ty spierdalaj
                                                  • wont2 Re: Wingman :( 11.11.15, 08:49
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > a ty spierdalaj
                                                    ---------
                                                    Ale po co te nerwy? Zamiast sie cieszyc, ze bedziesz mogla mowic, ze leca na ciebie juz nie tylko wszyscy kumple meza ale i internet, to ty sie boczysz, chmurzysz i zoladkujesz...
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 11.11.15, 08:52
                                                    wont2 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > >
                                                    > > a ty spierdalaj
                                                    > ---------
                                                    > Ale po co te nerwy? Zamiast sie cieszyc, ze bedziesz mogla mowic, ze leca na ci
                                                    > ebie juz nie tylko wszyscy kumple meza ale i internet, to ty sie boczysz, chmur
                                                    > zysz i zoladkujesz...
                                                    >

                                                    ;) dobre, juz mi pzreszło. NIc sie nie martw internet tez na mnie leci ale nie chciałam glosno tym mówic, bałam sie ze nie przezyjesz i bedzie ci smutno;)) smucisz sie?;))
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 18:06
                                                    wont2 napisał:

                                                    Widzisz? Znowu przepraszasz... Mowilem Ci, zebys tego nie robila. To jest cos n
                                                    > ormalnego, nie musisz sie tego wstydzic...
                                                    >
                                                    > Ha ha :) Dobra dobra zarty na bok, mimo zem zbok. Musze sie wylogowac na jakis
                                                    > czas. Ale Ty slonce pisz, pisz..
                                                    >

                                                    ok wont, bardzo cie lubie wiec juz mi przeszło, ale nie bierz sobei do serca tego ze bardzo. Troche mnie wkurwiasz bo nie wiem o co ci chodzi ale byc moze bardzo nieudolnie i jednak nachalnie próbuje ci wytłumaczyc ze ja chociaz pozostaje ciagle na ematce to za chuja nie rozumiem co ty pierdolisz o jakisc zalach do swiata, zupelnie tego nie ogarniam i daje ci do zrozumienia: wont nie pierdol do mnie, ok?
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 17:30
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > poleć jakiś popieprzony film....
                                                    > >
                                                    >
                                                    > nie znam popieprzonych filmów jesli to do mnie, wont ma wieksze pole do popisu
                                                    > sama czekam jakby co;) ale ostanio ogldałam wygrzebane z alekino i bardzo mi si
                                                    > e podobało: to sa serie o konfliktach zbrojnych i miłosci: na krawedzi nieba, d
                                                    > okad teraz, banka mydlana, moj piekny kraj. Lubie opowiastki niestandardowe, te
                                                    > mi sie podobały

                                                    jeszce ci powiem zawle ze te filmy sa jednak troche popieprzone, zeby wonta krew nie zalała ze smutku
                                                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 16:41
                                                    kag73 napisała:
                                                    Bonda nie widzialam, ale znam go z "I
                                                    > nglourious Basterds" i z "Django Unchained".

                                                    kag moja opinia sie nie sugeruj im bardziej sie rozgrzewam tym wiecej widze "niedoskonałosci" albo jestem zbyt roszczeniowa, za chwile pojade w kierunki których nikt nie ogarnie i otworzycie szeroko oczy;)) Masz kase idz, kto nie ma kasy to szkoda wydawac, tak mysle. Ten austin powers i batman to ostra przesada ale chodzi mi o jakas pierdułowatosc po prostu
                                                  • aardwolf_ge Re: Wingman :( 10.11.15, 16:46
                                                    Może specjalnie tak miało być, wytłumaczenie motywów postaci.
                                                    Przeczytałem kiedyś autobiografię Marka Kamińskiego i tam jak byk było: on zdobył te wszystkie bieguny wyłącznie dlatego że nie mógł znaleźć dziewczyny.
                                  • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 06:50
                                    sea.sea napisała:

                                    > Rywalizacja rzecz miła, ale z drugiej strony ja nigdy jakoś specjalnie nie darz
                                    > yłam zaufaniem osób, które się nie wahają jawnie podgryzać innych.
                                    ------------
                                    Nikt nie darzy zaufaniem takich osób. Czy to w pracy czy to w miłości. I o to mi do jasnej ciasnej chodzi, że podgryzanie kumpla to może jest fajne dla babeczki, bo się czuje mile połechtana rywalizacją ale efekt dla obu dżentelmenów jest gorszy niż gdyby ze sobą współpracowali.
                                    • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 09:38
                                      wont2 napisał:

                                      > sea.sea napisała:
                                      >
                                      > > Rywalizacja rzecz miła, ale z drugiej strony ja nigdy jakoś specjalnie ni
                                      > e darz
                                      > > yłam zaufaniem osób, które się nie wahają jawnie podgryzać innych.
                                      > ------------
                                      > Nikt nie darzy zaufaniem takich osób. Czy to w pracy czy to w miłości. I o to m
                                      > i do jasnej ciasnej chodzi, że podgryzanie kumpla to może jest fajne dla babecz
                                      > ki, bo się czuje mile połechtana rywalizacją ale efekt dla obu dżentelmenów jes
                                      > t gorszy niż gdyby ze sobą współpracowali.
                                      >
                                      po pierwsze alkohol, pamietaj, ludziom się włącza chujowizna która na codzien trzymaja na smyczy, dwa panna. Panna nie jest tutaj bez znaczenia a ty z tym siadaniem z przodu jak "rozważny i romantyczny" to tez pojechałes po bandzie. Panna nie wiem jak była piana w trzy dupy i jakie sprawy włąsne chciała załatwic wami ale nie przesadzaj. Siada z przodu: a) nie podobało mu sie... b) nie zrealizuje moich potrzeb bo siedzi za daleko c) nuda, taki rozwazny jak kandydat na meza c) kurwa taki odpowiedzialny! on mnie ocenia... itp. I pierdolic jak wygladała prawda bo pewnie powodów nie odgadniemy, tylko wez, po prostu nie saiadaj nigdy z przodu, boku i chuj wi gdzie jeszcze i nie zostawiaj "swojej" panny... kurwa czys ty sie z choinki urwał, masz tylko swoja prawde?
                              • triss_merigold6 Re: Wingman :( 09.11.15, 17:45
                                Zawsze stawiałam na rywalizację.
                                • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 06:39
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Zawsze stawiałam na rywalizację.
                                  -------------
                                  No wiesz, jakbym był kobietą to też bym wolał, gdyby świeżo poznane laski walczyły o mnie w kisielu. Albo przynajmniej z kisielem w majtach. Można się dowartościować.

                                  No ale, z męskiej perspektywy patrząc, rywalizować z kumplem o jakąś anonimową laskę tylko dlatego, że ładnie wygląda? Ja rozumiem jak ktoś się "zakocha" - tutaj przynajmniej jest o co walczyć, ale jakaś świeżynka z knajpy? Proszę, przecież to już nie jest degradacja ale degeneracja...
                                  • triss_merigold6 Re: Wingman :( 10.11.15, 19:00
                                    Nie patrzę z męskiej perspektywy.
                                    Patrząc na męską perspektywę widziałam na ogół zero oporów przed stuknięciem panny czy żony kumpla, jeśli tylko były sprzyjające okoliczności.
                                    • kynane Re: Wingman :( 10.11.15, 19:09
                                      triss_merigold6 napisała:
                                      > Nie patrzę z męskiej perspektywy. Patrząc na męską perspektywę widziałam na ogół zero oporów przed stuknięciem panny czy żony kumpla, jeśli tylko były sprzyjające okoliczności.

                                      To fakt...
                                • kynane Re: Wingman :( 10.11.15, 17:52
                                  triss_merigold6 napisała:
                                  > Zawsze stawiałam na rywalizację.

                                  Serio? A mnie jakoś od rywalizacji odrzucało... tacy, co za wszelką cenę rywalizują, udowadniają coś sobie, podbudowują swoje ego... dzielą swoją uwagę między mnie, a tego/tych z którymi rywalizują - a jeżeli mam być adorowana (lubię to słowo, no co ja poradzę), to wolę, gdy uwaga partnera w tej grze skupia się tylko na mnie :)
                                  I generalnie na początku znajomości wolę spotkania 1x1 od jakiś tam podwójnych randek itp., właśnie dlatego, że mniej jest tego grania przed innymi...
                              • zawle Re: Wingman :( 09.11.15, 21:03
                                wont2 napisał:
                                > Przeszkadza mi jedynie nieskoordynowane pierdolenie pod kreska, ktorego nie kum
                                > am.

                                To że czegoś nie kumasz to nie znaczy że to nieskoordynowane pierdolenie.

                                Wezcie wy sie dziewczyny zastanowcie nad jednym. Zostawiajac na boku moraln
                                > osc, te sprawy, tylko skupiajac sie na skutecznosci. Czyz nie skuteczniej jest
                                > kiedy do dwoch lasek podchodzi dwoch facetow, ktorzy widac, ze sie lubia i ze s
                                > oba nie rywalizuja niz kiedy podchodzi dwoch gosci walczacych o atencje lasek j
                                > ak szczerbaty o suchary? Faceci powinni myslec strategicznie, albo przynajmniej
                                > taktycznie a nie operacyjnie. Dzis mi sie nie uda ale uda sie kumplowi. A moze
                                > ta laska kumpla ma kolezanki? Kumpel bedzie zadowolony, to tym chetniej bedzie
                                > mi pomagac nastepnym razem - jak pojde do kibla czy do baru to szepnie nowym l
                                > askom jaki ten wont to zajebisty gosc czy cos nasciemnia innego etc etc. :)


                                Co Ty mi pierdolisz o moralności. Fajnie widzieć dwóch gości co mają na mnie ochotę i gryzą się jak szczeniaki w zagrodzie. Temu dam buzi, tamtemu posmyrać się po cipce, a potem będę się lać z koleżankami z tych typów. I jeszcze jedno Wont- obaj jesteście siebie warci. On Cię poumniejszał, ty za niego poprzepraszałeś. Jesteście jeden-jeden.
                                • druginudziarz Re: Wingman :( 09.11.15, 23:37
                                  zawle napisała:

                                  > Co Ty mi pierdolisz o moralności. Fajnie widzieć dwóch gości co mają na mnie oc
                                  > hotę i gryzą się jak szczeniaki w zagrodzie. Temu dam buzi, tamtemu posmyrać si
                                  > ę po cipce, a potem będę się lać z koleżankami z tych typów.

                                  No ale jak jesteś posmyrana to jest co najmniej remis. Owszem, rozpaliłaś "dwóch gości" ale nie za darmo.
                                • wont2 Re: Wingman :( 10.11.15, 06:47
                                  zawle napisała:

                                  > To że czegoś nie kumasz to nie znaczy że to nieskoordynowane pierdolenie.
                                  -----------
                                  Jasne. Nie chciałem nikogo obrazić, po prostu jak nie rozumiem wywodu to się denerwuję i nazywam go "nieskoordynowanym pierdoleniem". Oczywiście, są wyjątki - np. dyskurs Einsteina i Plancka.

                                  >
                                  > Co Ty mi pierdolisz o moralności. Fajnie widzieć dwóch gości co mają na mnie oc
                                  > hotę i gryzą się jak szczeniaki w zagrodzie. Temu dam buzi, tamtemu posmyrać si
                                  > ę po cipce, a potem będę się lać z koleżankami z tych typów. I jeszcze jedno Wo
                                  > nt- obaj jesteście siebie warci. On Cię poumniejszał, ty za niego poprzepraszał
                                  > eś. Jesteście jeden-jeden.
                                  -----------
                                  Ty, Boguś, musisz zrozumieć, że na tym wielkim świecie są ludzie, którzy idą do knajpy się pobawić a nie poruchać, są faceci, którzy nie gryzą się o kawałek cipy i są laski, które nie kupczą kuprem. I wreszcie jak się zrobi siarę to wypada przeprosić.
                                  • zawle Re: Wingman :( 10.11.15, 09:55
                                    wont2 napisał: > Ty, Boguś, musisz zrozumieć, że na tym wielkim świecie są ludzie, którzy idą do
                                    > knajpy się pobawić a nie poruchać, są faceci, którzy nie gryzą się o kawałek c
                                    > ipy i są laski, które nie kupczą kuprem. I wreszcie jak się zrobi siarę to wypa
                                    > da przeprosić.

                                    Tak se tłumacz....
                                  • kag73 Re: Wingman :( 10.11.15, 10:01
                                    wont2 napisał:
                                    > Ty, Boguś, musisz zrozumieć, że na tym wielkim świecie są ludzie, którzy idą do
                                    > knajpy się pobawić a nie poruchać, są faceci, którzy nie gryzą się o kawałek c
                                    > ipy i są laski, które nie kupczą kuprem. I wreszcie jak się zrobi siarę to wypa
                                    > da przeprosić.
                                    Eeem, Ty, przepraszasz za kumpla? I w dodatku za co? Przeciez kumpel Ci zreferowal, ze glaskanie po malej jej sie podobalo. Wiec przepraszasz ja za to, ze miala przyjemnosc? ;)
                                    Czy za to, ze masz takiego do bani kumpla(w Twoich oczach)?
                                    • zawle Re: Wingman :( 10.11.15, 10:08
                                      kag73 napisała:
                                      > Eeem, Ty, przepraszasz za kumpla? I w dodatku za co? Przeciez kumpel Ci zrefero
                                      > wal, ze glaskanie po malej jej sie podobalo. Wiec przepraszasz ja za to, ze mia
                                      > la przyjemnosc? ;)
                                      > Czy za to, ze masz takiego do bani kumpla(w Twoich oczach)?

                                      Dziękuję kag. Nic tak człowieka nie uszlachetnia jak uzmysławianie innym że wczoraj zgrzeszyli;)
                              • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 21:20
                                wont2 napisał:

                                > Mi tam niczyja atencja nie przeszkadza, wrecz przeciwnie - jestem attention who
                                > re :)
                                >
                                > Przeszkadza mi jedynie nieskoordynowane pierdolenie pod kreska, ktorego nie kum
                                > am. Wezcie wy sie dziewczyny zastanowcie nad jednym. Zostawiajac na boku moraln
                                > osc, te sprawy, tylko skupiajac sie na skutecznosci. Czyz nie skuteczniej jest
                                > kiedy do dwoch lasek podchodzi dwoch facetow, ktorzy widac, ze sie lubia i ze s
                                > oba nie rywalizuja niz kiedy podchodzi dwoch gosci walczacych o atencje lasek j
                                > ak szczerbaty o suchary? Faceci powinni myslec strategicznie, albo przynajmniej
                                > taktycznie a nie operacyjnie. Dzis mi sie nie uda ale uda sie kumplowi. A moze
                                > ta laska kumpla ma kolezanki? Kumpel bedzie zadowolony, to tym chetniej bedzie
                                > mi pomagac nastepnym razem - jak pojde do kibla czy do baru to szepnie nowym l
                                > askom jaki ten wont to zajebisty gosc czy cos nasciemnia innego etc etc. :)
                                >
                                ok;) ale wiesz, ty mi tu jakies przepraszam i ematki a sam piszesz jakbys sie z choinki urwał. Chociaz pomysł jest rzeczywiscie dobry, widziałam go juz w jakims filmie amerykańskim... I nie jest to nieskoordynowane pierdolenie pod kreska, ja sie autentycznie dziwie bo rzadko bywam w komediach romantycznych
    • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 12:31
      Odpowiem niepoprawnie politycznie: nie ma lojalności między mężczyznami jeśli w grę wchodzi panna, nawet jeśli podbijają czysto sportowo, a nie z powodu nadmiaru uczuć.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 07.11.15, 13:43
      Z tego co mi wiadomo wingman ma za zadanie wspomóc partnera w podrywie, aby temu łatwiej było dostać się do źródełka, a nie przeszkadzać, a na pewno nie próbować odbić zdobyczy. Ci twoi kumple na pewno nie łapią się na definicję wingmana z pua-sowego słownika.

      Pierwszy okazał się zazdrosnym dzieciakiem. Nie bywam w towarzystwie korpoludzi, więc z ciekawości zapytam, bo w tym przypadku ta kwestia mnie bardziej interesuje, jak zareagowało korporacyjne otoczenie po uwadze dotyczącej twoich zarobków?

      Co do drugiego typa to sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ istnieje tylko jedno, aczkolwiek dosyć przekonujące, usprawiedliwienie zachowania towarzysza - wóda. Dla mnie to i tak dosyć szczeniackie zachowanie, nie mój klimat, nie mój świat.

      Dostrzegacie siłę cipy? Dwóch gości znający się jak łyse konie walczą o pijaną panienkę i jeden wbija szpilę drugiemu tylko po to, aby samemu pobawić się broszką. Kurwa. Nie wierzę żeby kobiety kierowały się jakimiś większymi wartościami w życiu, ale nie niszczcie mi obrazu szlachetnej męskiej przyjaźni.

      Między innymi dlatego wycofałem się z towarzyskiego życia pubowo-klubowego. Watahy facetów biegający za spódniczkami, przytakujący, będący na każde skinienie, punktujący męską konkurencję, stojący zawsze po stronie kobiecej i liczący - w zamian za swoją uwagę - na łóżkowe profity. Kobiety żądzą życiem towarzyskim.
      • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 14:38
        kombinerki_pinocheta00 napisała:

        > Pierwszy okazał się zazdrosnym dzieciakiem. Nie bywam w towarzystwie korpoludzi
        > , więc z ciekawości zapytam, bo w tym przypadku ta kwestia mnie bardziej intere
        > suje, jak zareagowało korporacyjne otoczenie po uwadze dotyczącej twoich zarobk
        > ów?
        >
        > Co do drugiego typa to sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ istnieje
        > tylko jedno, aczkolwiek dosyć przekonujące, usprawiedliwienie zachowania towarz
        > ysza - wóda. Dla mnie to i tak dosyć szczeniackie zachowanie, nie mój klimat, n
        > ie mój świat.
        > > Dostrzegacie siłę cipy? Dwóch gości znający się jak łyse konie walczą o pijaną
        > panienkę i jeden wbija szpilę drugiemu tylko po to, aby samemu pobawić się bros
        > zką. Kurwa. Nie wierzę żeby kobiety kierowały się jakimiś większymi wartościami
        > w życiu, ale nie niszczcie mi obrazu szlachetnej męskiej przyjaźni.
        > Między innymi dlatego wycofałem się z towarzyskiego życia pubowo-klubowego. Wat
        > ahy facetów biegający za spódniczkami, przytakujący, będący na każde skinienie,
        > punktujący męską konkurencję, stojący zawsze po stronie kobiecej i liczący - w
        > zamian za swoją uwagę - na łóżkowe profity. Kobiety żądzą życiem towarzyskim.

        ale rozpatrujesz jakies super idealistyczne sytuacje. A tu chodzi tylko o to ze jeden i drugi chciał zadupczyc. Gdyby wont tracił jakas super okazje spzred nosa to by warknal jak lew a nie sie "skarzyl"
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 07.11.15, 14:48
          bgz0702 napisała:

          Jesteś kobietą, a to wiele wyjaśnia.

          Jeżeli nie była to jakaś super okazja, a zwykła świnka do zaliczenia to tym bardziej należy uważać na kolegę. W sytuacji, gdyby obu bardzo zależało należałoby wywnioskować, iż kolega Wonta wyciągnąłby ciężkie działa i palił na oślep, nie licząc się z uczuciami kolegi, byle tylko wygrać.
          Jeżeli nie było to nic ważnego to Wont nie zakładał by tematu.
          Zresztą tutaj nie chodzi o panienkę, tylko zachowanie kolegi, do którego miało się zaufanie, a zostało ono nadszarpnięte. Pojawia się nieufność i należałoby zweryfikować osobę kolegi, jako odpowiedniego kompana do wyrywania dup. Panienka tutaj jest najmniej ważna.

          "niestety bardzo chujowo się jednak ten mój kumpel się zachował (nie mogę wejść w szczegóły ale nielojalnie). I tak jak w pierwszym przypadku, to jeszcze ogarniam, że ktoś może się czuć zazdrosny, tak w tym przypadku, to było zwykłe przeszkadzanie mi, nie w celu pomożenia sobie, ale przeszkodzeniu mi"
          • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 14:51
            Ale o jakim zaufaniu Ty piszesz? Jeso, macie po 14 lat wszyscy?
            Witamy w prawdziwym życiu.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 07.11.15, 15:05
              Triss, nie dogadamy się. Przedstawiasz wersję, w której faceci nie mają żadnych hamulców i uważasz to za normalną sytuację. Mnie to dziwi, ale ja obserwuję wszystko z ławki rezerwowych i dostrzegam inne fakty, wyciągam inne wnioski. Zdarzały się takie sytuacje, ale dotyczyło to ludzi durnych, czyli gości po awfie, którzy lubili puknąć babkę, wypalić lufkę i pójść na imprezę, więc towarzystwo niezbyt reprezentatywne, a ty głosisz prawdę niby powszechnie znaną pt. "nie ma przyjaźni męskiej, gdy w grę wchodzi zaruchanie".

              >macie po 14 lat wszyscy?

              Czytając pierwszy raz starter tego tematu miałem wrażenie, że kolega Wonta ma 14 lat. Gość, który zalicza, nie ma problemu z panienkami po dostaniu kosza od mężatki wbija na pole kolegi, by sobie podotykać. Cała ta sytuacja jest komiczna.
              • triss_merigold6 Re: Wingman :( 07.11.15, 15:09
                Przedstawiam wersję sytuacji które widziałam, w których brałam udział i o których słyszałam od uczestnika czy uczestniczki. Nikt nie był z AWF.
                Nie twierdzę, że w/w sytuacje stanowią pożądaną normę, twierdzę że są częste.

                Po alkoholu wszystkie chwyty dozwolone.

                Tak, sytuacja Wonta komiczna, dwóch zgredów wypiło morze wódki i tylko sobie pomacali. Lepsze osiągi miewali co bardziej obrotni licealiści.
                • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 15:18
                  triss_merigold6 napisała:
                  >
                  > Tak, sytuacja Wonta komiczna, dwóch zgredów wypiło morze wódki i tylko sobie po
                  > macali. Lepsze osiągi miewali co bardziej obrotni licealiści.

                  no i to jest włąsnie to;)) całą sytuacja jest pzrekomiczna
                • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 07.11.15, 15:53
                  AWF to żaden wyznacznik. Chodzi bardziej o imprezowy charakter towarzystwa, o którym mówimy. Trochę mnie to zniesmacza, ale wierzę na słowo.
                • wont2 Re: Wingman :( 08.11.15, 08:21
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Tak, sytuacja Wonta komiczna, dwóch zgredów wypiło morze wódki i tylko sobie po
                  > macali. Lepsze osiągi miewali co bardziej obrotni licealiści.
                  ------
                  Prawda, siostro :( Na swoją obronę chciałem tylko powiedzieć, że wyszliśmy się najebać, żeby opić awans kumpla a akcja z laskami wyszła zupełnie przypadkiem. Seksu żadnego z tego by i tak oczywiście nie było. Tyle, że można było zostawić po sobie dobre wrażenie i liczyć na dogrywkę przy kolejnej podróży służbowej do Warszawy.
                  • zawle Re: Wingman :( 08.11.15, 09:22
                    wont2 napisał:
                    chciałem tylko powiedzieć, że wyszliśmy się
                    > najebać, żeby opić awans kumpla a akcja z laskami wyszła zupełnie przypadkiem.


                    I dopiero teraz to mówisz? To był JEGO wieczór.
                    • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 09:25
                      zawle napisała:

                      > wont2 napisał:
                      > chciałem tylko powiedzieć, że wyszliśmy się
                      > > najebać, żeby opić awans kumpla a akcja z laskami wyszła zupełnie przypad
                      > kiem.
                      >
                      >
                      > I dopiero teraz to mówisz? To był JEGO wieczór.

                      ;))) no i sam widzisz, to był jego wieczór
                      • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 09:27
                        bgz0702 napisała:

                        > zawle napisała:
                        >
                        > > wont2 napisał:
                        > > chciałem tylko powiedzieć, że wyszliśmy się
                        > > > najebać, żeby opić awans kumpla a akcja z laskami wyszła zupełnie p
                        > rzypad
                        > > kiem.
                        > >
                        > >
                        > > I dopiero teraz to mówisz? To był JEGO wieczór.
                        >
                        > ;))) no i sam widzisz, to był jego wieczór

                        rozchmurz sie;) nastepnym razem zrobisz mu to samo, spróbuj jak smakuje "zdrada";) mniam;) czasami bardzo dobrze;))
                    • wont2 Re: Wingman :( 08.11.15, 09:32
                      zawle napisała:

                      > I dopiero teraz to mówisz? To był JEGO wieczór.
                      ---------
                      No i co miałem zrobić twoim zdaniem? Wymasować dziewczynę, wylizać cipkę, przewiązać wstążeczką i wręczyć w prezencie? Prezent dostał wcześniej :)
                      • zawle Re: Wingman :( 08.11.15, 10:56
                        wont2 napisał:
                        > No i co miałem zrobić twoim zdaniem? Wymasować dziewczynę, wylizać cipkę, przew
                        > iązać wstążeczką i wręczyć w prezencie? Prezent dostał wcześniej :)

                        W tym ukladzie to Ty byłeś skrzydłowym. Resztę zrobiłeś za free;)
          • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 15:04
            kombinerki_pinocheta00 napisała:

            > Jesteś kobietą, a to wiele wyjaśnia.
            >

            jeju, ja cie kocham. Tak fajnie jest byc kobieta, tak wiele rzeczy mnie nigdy nie dotknie... Love
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 07.11.15, 15:09
              Macie w sobie coś takiego, że jak uderzyć stereotypowo tekstem "jesteś kobietą, a to wiele wyjaśnia" to czujecie się obrażone. Przecież odniosłem się do dalszej części twojej wypowiedzi, a tobie uwaga odnośnie płci całkowicie przysłoniła treść wątku. Nawet nie raczyłaś jej skomentować i chyba poczułaś się obrażona (tak, wiem, ktoś taki jak ja nie jest w stanie cię obrazić :))).

              Lubię to. :))
              • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 15:16
                kombinerki_pinocheta00 napisała:

                > Macie w sobie coś takiego, że jak uderzyć stereotypowo tekstem "jesteś kobietą,
                > a to wiele wyjaśnia" to czujecie się obrażone. Przecież odniosłem się do dalsz
                > ej części twojej wypowiedzi, a tobie uwaga odnośnie płci całkowicie przysłoniła
                > treść wątku. Nawet nie raczyłaś jej skomentować i chyba poczułaś się obrażona
                > (tak, wiem, ktoś taki jak ja nie jest w stanie cię obrazić :))).
                >
                > Lubię to. :))

                nie no cos ty?;) absolutnie lubie cie wiec jestes w stanie mnie obrazac albo raczej "obdarzac łąska";)) to był zart. Masz jakies straszne smutki w sobie wiec nie chce sie wdwac w dyskusje, pozwól sobie niech wywietrzeja
    • sabat777 Re: Wingman :( 07.11.15, 20:44
      Wont, wyluzuj. To nie tak, ze Twoj wing zawiodl, tylko raczej wingmanka tej rozwodki dala rade. Gdyby nie ona to wywiezlibyscie niewiaste zalana w trupa na jakas mete i ruchalibyscie ja na zmiane w cipke i dupe, smarujac obficie kremem nivea ;)
      Ona w tym czasie bylaby zbyt zajeta uporczywym rzyganiem do miski na czworaka.
      Co do wartosci i braku rywalizacji to chyba dotyczy tylko przyjazni. Mnie to jeszcze nie spotkalo, bo nie mam zadnych przyjaciol - sami znajomkowie. Fajnie mi sie z nimi piwkuje, czasem pogadamy o czyms bardziej prywatnym, ale wiem, ze gdyby chodzilo o jakas powazna sprzecznosc interesow to sprzedaliby mnie za miske soczewicy. Ja ich tez :)
      Takie jest zycie stary. Milosc po kres i przyjazn na smierc i zycie zdarzaja sie raz na jakis czas, ale wiekszosc ludzi nigdy nie doswiadczy ani jednego ani drugiego. Sa miedzy ludzmi wspolnoty interesow, milo sie wodeczke pije, ale zawsze gdzies z tylu glowy powinna byc opcja - patrz wszystkim na rece.
      • marek.zak1 Re: Wingman :( 07.11.15, 21:03
        sabat777 napisał:

        Takie jest zycie stary. Milosc po kres i przyjazn na smierc i zycie zdarzaja sie raz na jakis czas, ale wiekszosc ludzi nigdy nie doswiadczy ani jednego ani drugiego. Sa miedzy ludzmi wspolnoty interesow, milo sie wodeczke pije, ale zawsze gdzies z tylu glowy powinna byc opcja - patrz wszystkim na rece.
        -----------------------------------------------------------------------------------------
        No tak to jest.
        • bgz0702 Re: Wingman :( 07.11.15, 21:04
          marek.zak1 napisał:

          > sabat777 napisał:
          >
          > Takie jest zycie stary. Milosc po kres i przyjazn na smierc i zycie zdarzaja si
          > e raz na jakis czas, ale wiekszosc ludzi nigdy nie doswiadczy ani jednego ani d
          > rugiego. Sa miedzy ludzmi wspolnoty interesow, milo sie wodeczke pije, ale zaws
          > ze gdzies z tylu glowy powinna byc opcja - patrz wszystkim na rece.
          > -------------------------------------------------------------------------------
          > ----------
          > No tak to jest.

          ;( zgadzam sie
      • wont2 Re: Wingman :( 08.11.15, 08:36
        Sabat, ale wy wszyscy (ty, marek, bgz, triss) twierdzący, że w sprawach damsko-męskich nie można nikomu ufać mieszacie dwie rzeczy. OK, być może wszystkie chwyty są dozwolone i najlepszy kumpel może zerżnąć czyjąś żonę ale skupmy się w naszych rozważaniach na etapie samego podrywu. Ja uważam, że niepomaganie sobie, rzucanie kłód pod nogi kumplowi przede wszystkim obija się niekorzystnie na wizerunku tego kto te kłody rzuca. Bo wychodzi w oczach kobiet na małego, zakompleksionego zazdrośnika. Więc jeżeli już rywalizować z kumplem na etapie wstępnego podrywu, to w sposób bardziej wysublimowany - po prostu pokazując mimochodem każdym gestem, słowem i uczynkiem, że się jest kimś lepszym niż kumpel :)

        A najlepiej to sobie pomagać, bo wtedy jest po prostu fajna zabawa :)
        • marek.zak1 Re: Wingman :( 08.11.15, 08:48
          wont2 napisał:

          > Sabat, ale wy wszyscy (ty, marek, bgz, triss) twierdzący, że w sprawach damsko-męskich nie można nikomu ufać mieszacie dwie rzeczy. OK, być może wszystkie chwyty są dozwolone i najlepszy kumpel może zerżnąć czyjąś żonę ale skupmy się w naszych rozważaniach na etapie samego podrywu. Ja uważam, że niepomaganie sobie, rzucanie kłód pod nogi kumplowi przede wszystkim obija się niekorzystnie na wiru tego kto te kłody rzuca. Bo wychodzi w oczach kobiet na małego, zakompleksionego zazdrośnika. Więc jeżeli już rywalizować z kumplem na etapie wstępnego podrywu, to w sposób bardziej wysublimowany - po prostu pokazując mimochodem każdym gestem, słowem i uczynkiem, że się jest kimś lepszym niż kumpel :)
          ===========================
          Czarny PR, czyli obgadywanie jest na każdym etapie zły, ale.....jest stary, jak świat i bywa skuteczny i stąd tak często spotykany (aria o plotce z opery Cyrulik Sewilski Rossiniego) . Chwała Ci, że dyskusja o Twoim casie wyewoluowała szerzej, do spraw lojalności, rywalizacji czy pomocy kumplom., bo chyba raczej o to chodziło, a nie kto której włożył rękę do majtek.
          • wont2 Re: Wingman :( 08.11.15, 09:25
            marek.zak1 napisał:

            > Czarny PR, czyli obgadywanie jest na każdym etapie zły, ale.....jest stary, jak
            > świat i bywa skuteczny i stąd tak często spotykany (aria o plotce z opery Cyru
            > lik Sewilski Rossiniego) . Chwała Ci, że dyskusja o Twoim casie wyewoluowała sz
            > erzej, do spraw lojalności, rywalizacji czy pomocy kumplom., bo chyba raczej o
            > to chodziło, a nie kto której włożył rękę do majtek.
            ------------
            No ale czarny PR czy plotka jest tylko inicjowana/zlecana przez konkurenta a nie przekazywana bezpośrednio odbiorcy. To po pierwsze.

            Po drugie, to czarny PR w takim kontekście w jakim ja go przedstawiłem, czyli luźnego zapoznania lasek z knajpie, bije w ofiarę jak i inicjatora. No bo jak na przykład Toyota zacznie oczerniać Hondę to odbije się to nie tylko na Hondzie ale w ogóle na japońskich samochodach, konsumenci stracą do nich zaufanie.

            Po trzecie, jak jesteś Avensisem, za Avensisa się uważasz albo przynajmniej chciałbyś, żeby laski za Avensisa cię brały, to przecież nie będziesz oczerniał nowego Jazza, bo to nie twój segment :)
            • druginudziarz Re: Wingman :( 08.11.15, 11:02
              wont2 napisał:

              > Po drugie, to czarny PR w takim kontekście w jakim ja go przedstawiłem, czyli l
              > uźnego zapoznania lasek z knajpie, bije w ofiarę jak i inicjatora. No bo jak na
              > przykład Toyota zacznie oczerniać Hondę to odbije się to nie tylko na Hondzie
              > ale w ogóle na japońskich samochodach, konsumenci stracą do nich zaufanie.

              "Skoro jego kolega jest tak choojowy jak mówi, to z nim tez musi być coś nie tak, bo po co przebywa w choojowym towarzystwie?"
              • szopen_cn Re: Wingman :( 08.11.15, 11:19
                Najistotniejsza kwestia pokazal Sabat: to "wingmanka" tej pani pojedynek asow myslistwa wygrala bo ochronila kolezanke kiedy ta miala chwile slabosci.

                I chwala I napewno podziekowania jej sie za to naleza.
                Extremalne zastosowanie kremu Nivea pominiemy.


                Strategicznie to won't blad popelnil wsiadajac do taksowki z reszta towarzystwa i w dodatku siadajac z products, osobno.

                A tak ogolnie to ja sie dolacze do frakcji postulujacej brak wymagan od wingmenow/wingmenek.
                • zawle Re: Wingman :( 08.11.15, 11:54
                  Błędów wont popełnił co niemiara, nie tylko ten jeden
                  • wont2 Re: Wingman :( 08.11.15, 13:11
                    zawle napisała:

                    > Błędów wont popełnił co niemiara, nie tylko ten jeden
                    ----------
                    Oooo, to ciekawe. Ale tych błędów co niemiara to popełniłem tamtego konkretnego wieczoru, czy szerzej - w życiu? Bo jak analizujesz tamten wieczór to czuję się, jakbym popykał sobie z kolegami w piłkę na boisku, poskarżył się, że kumpel z drużyny grał samolubnie i przeszkadzał mi strzelić gola a tu nagle sztab szkoleniowy ocenia moją grę pod kątem techniki, taktyki, strategii. Już Jacek Gmoch rysuje te swoje rysunki, że źle się ustawiłem wsiadając do taksówki. Zaraz Wojtek Kowalczyk będzie mnie uczyć, że jak się gra to się nie pije ;)
                    • zawle Re: Wingman :( 08.11.15, 15:27
                      wont2 napisał:
                      > Oooo, to ciekawe. Ale tych błędów co niemiara to popełniłem tamtego konkretnego
                      > wieczoru, czy szerzej - w życiu? Bo jak analizujesz tamten wieczór to czuję si
                      > ę, jakbym popykał sobie z kolegami w piłkę na boisku, poskarżył się, że kumpel
                      > z drużyny grał samolubnie i przeszkadzał mi strzelić gola a tu nagle sztab szko
                      > leniowy ocenia moją grę pod kątem techniki, taktyki, strategii. Już Jacek Gmoch
                      > rysuje te swoje rysunki, że źle się ustawiłem wsiadając do taksówki. Zaraz Woj
                      > tek Kowalczyk będzie mnie uczyć, że jak się gra to się nie pije ;)

                      A Ty jesteś z tych co liczą na to, żeby pogłaskać po główce i powiedzieć: Ale chuj ten Twój kolega Wont? Jak nie chcesz oceny to sobie kobietę znajdż, dzieci jej narób, utrzymuj i zostan Królem Lwem na własnej posesji.
                      Jeśli miałabym się dorzucić do oceny to Ty masz myślenie życzeniowe o związkach. Chciałbyś mieć ciastko i jeść ciastko. A nie da się tylko brać. Przemacałeś pannę, trzeba było jej pilnować. Zerwać się z nią z imprezy, w taksówce usiąść obok niej. Błędne założenie miałeś już na początku- że wybrała Ciebie. Bo chyba tak nie było, skoro równie ochoczo dała się przemacać koledze. Może od początku miała ochotę na niego, ale tak jakoś wyszło żeś usiadł obok niej? I może to Ty miałeś być jego skrzydłowym na JEGO imprezie? I kto do diabła dzwoni i się spotyka z kobietą którą sie pzremacało, a potem zrobił to samo kumpel? I czmeu Ty taki łatwowierny jesteś? Kumplowi uwierzyłeś że ją macał, jej uwierzyłeś że on Ci dupę obrobił..
                      • kag73 Re: Wingman :( 08.11.15, 15:57
                        zawle napisała:
                        "I kto do diabła dzwoni i się spotyka z kobietą którą sie pzremacało, a potem zrobił to samo kumpel?"

                        No moment, poddawac sie bez walki? Ona niech zadecyduje i wezmie tego, ktory lepiej maca :)
                        • kag73 Re: Wingman :( 08.11.15, 17:13
                          Wont:
                          "No i co myślicie na temat lojalności między mężczyznami? Istnieje ona, ta mityczna męska lojalność, czy też jest to tylko kwestia ceny (czyli dupy)?"

                          Szczerze? Nie wiem czy istnieje cos takiego jak "ta mityczna meska lojalnosc".
                          Owszem niektorzy maja takie zasady i nie tykaja mezatek albo takich, o ktorych wiedza, ze sa w zwiazkach, zwalszcza jezeli ich faceci sa ich kolegami/przyjaciolmi ale rowniez jezeli nimi nie sa. Czy jednak nie beda probowac u takich gdzie jeszcze nic nie jest postanowione?
                          No i jest jeszcze inna grupa, dla ktorych fajna d...pa to fajna d...pa i niewazne, ze zajeta i dziewczyna kumpla.
                          • potwor_z_piccadilly Re: Wingman :( 08.11.15, 18:11
                            kag73 napisała:

                            > No i jest jeszcze inna grupa, dla ktorych fajna d...pa to fajna d...pa i niewaz
                            > ne, ze zajeta i dziewczyna kumpla.

                            Dokładnie, i nie jest dla nich ważne, czy będąc w alkoholowym animuszu, grzebią w zdrowych soczkach, czy w upławach.
                            Ps. Zawle dobrze czai. A też bywa, że kobitki jednym hołdują, a inni je pakują. Różnie facetów widzą i różnych ról od nich oczekują.
                            Na wyuzdanych balangach trza troszkę pobywać, a wiedzę w tej kwestii się posiądzie.
                            Szczegółów, opowiastek rodzajowych nie przytaczam. Nie chcę w Marku masturbatora budzić, czy jak kto woli, wzmacniać bojownika umięśnionej dłoni.
                            • potwor_z_piccadilly Re: Wingman :( 08.11.15, 18:14
                              potwor_z_piccadilly napisał:

                              > wzmacniać bojownika umięśnionej dłoni.

                              Poprawka.

                              Wzmacniać ideę bojownika umięśnionej dłoni.
                      • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 08.11.15, 17:03
                        >I kto do diabła dzwoni i się spo
                        > tyka z kobietą którą sie pzremacało, a potem zrobił to samo kumpel?

                        Trafne spostrzeżenie. Ciekawe czy przepraszał za nieładne zachowanie kolegi. :))
                        • kag73 Re: Wingman :( 08.11.15, 17:19
                          kombinerki_pinocheta00 napisała:

                          > Trafne spostrzeżenie. Ciekawe czy przepraszał za nieładne zachowanie kolegi. :)
                          > )
                          No przeciez dopiero co pisales, ze te pijana moglby przemacac nawet Mietek jakis, wiec jak widac byla niepoczytalna :) A zatem Wont zachowal sie rozsadnie chcac sprawdzic co to za jedna kiedy byla trzezwa.
                          • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 17:25
                            kag73 napisała:

                            > kombinerki_pinocheta00 napisała:
                            >
                            > > Trafne spostrzeżenie. Ciekawe czy przepraszał za nieładne zachowanie kole
                            > gi. :)
                            > > )
                            > No przeciez dopiero co pisales, ze te pijana moglby przemacac nawet Mietek jaki
                            > s, wiec jak widac byla niepoczytalna :) A zatem Wont zachowal sie rozsadnie chc
                            > ac sprawdzic co to za jedna kiedy byla trzezwa.

                            przypisujemy temu zjawisku za duza range chyba. Wont chciałes poruchac, poprzyjaznic sie przez chwilke czy miałes plany jakies powaznie zwiazane z przyszłoscia?
                            • sabat777 Re: Wingman :( 08.11.15, 23:01
                              bgz0702 napisała:

                              > Wont chciałes poruchac, poprzyj
                              > aznic sie przez chwilke czy miałes plany jakies powaznie zwiazane z przyszłosci
                              > a?

                              Żenić się chciał! Przysięgam, widziałem go jak leciał w zwolnionym tempie z bukietem w ręce i rozwianymi włosami (no dobra, przegiąłem), a z głośników leciały "Rydwany Ognia". I wtedy... właśnie wtedy... ten... TEN... ŁOTR! (Jak on mógł?!)... zmacał ją publicznie po cipie.
                              No i w zaistniałej sytuacji, biorąc pod uwagę występujące okoliczności, ten tego, siłą rzeczy, wicie - rozumicie, on już zamiaru dalszego ożenku kontynuować nie mógł, gdyż z lafiryndami programowo nie zadaje się, kropka.
                              • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 08:19
                                sabat777 napisał:

                                > bgz0702 napisała:
                                >
                                > > Wont chciałes poruchac, poprzyj
                                > > aznic sie przez chwilke czy miałes plany jakies powaznie zwiazane z przys
                                > złosci
                                > > a?
                                >
                                > Żenić się chciał! Przysięgam, widziałem go jak leciał w zwolnionym tempie z buk
                                > ietem w ręce i rozwianymi włosami (no dobra, przegiąłem), a z głośników leciały
                                > "Rydwany Ognia". I wtedy... właśnie wtedy... ten... TEN... ŁOTR! (Jak on mógł?
                                > !)... zmacał ją publicznie po cipie.
                                > No i w zaistniałej sytuacji, biorąc pod uwagę występujące okoliczności, ten teg
                                > o, siłą rzeczy, wicie - rozumicie, on już zamiaru dalszego ożenku kontynuować n
                                > ie mógł, gdyż z lafiryndami programowo nie zadaje się, kropka.

                                myslisz?;)) ja mysle ze lafiryndy to całkiem fajne panny, sama ozeniłabym sie z taka;) nie zniechecaj go;))
                                • wont2 Re: Wingman :( 09.11.15, 10:18
                                  bgz0702 napisała:

                                  > myslisz?;)) ja mysle ze lafiryndy to całkiem fajne panny, sama ozeniłabym sie z
                                  > taka;) nie zniechecaj go;))
                                  ---------
                                  Ja sie co prawda zenic nie mam zamiaru, ale przyznaje, ze lafiryndy to sa najfajniesze babki - i do szabli i do szklanki. Boze uchowaj mnie od porzadnych, tak jak Ci sie to do tej pory udawalo...
                            • wont2 Re: Wingman :( 09.11.15, 07:08
                              bgz0702 napisała:

                              > przypisujemy temu zjawisku za duza range chyba. Wont chciałes poruchac, poprzyj
                              > aznic sie przez chwilke czy miałes plany jakies powaznie zwiazane z przyszłosci
                              > a?
                              ----------
                              Ludzie, proszę, czy ja jestem na ematce?
                              • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 08:17
                                wont2 napisał:

                                > bgz0702 napisała:
                                >
                                > > przypisujemy temu zjawisku za duza range chyba. Wont chciałes poruchac, p
                                > oprzyj
                                > > aznic sie przez chwilke czy miałes plany jakies powaznie zwiazane z przys
                                > złosci
                                > > a?
                                > ----------
                                > Ludzie, proszę, czy ja jestem na ematce?
                                >
                                ;)) moze, a moze nie czytasz ze zrozumieniem albo trudno mi to wyjasnic "precyzyjnie na odległosc"?;)) wierze ze sie starałes ale starania to jeszcze nie sukces, daleka droga, moze ozen sie reczywiscie bedziesz mial inne problemy
                          • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 08.11.15, 18:18
                            A w jakim celu sprawdzać skoro w tym przypadku powiedzenie kobieta pijana dupa sprzedana jest trafne? Co on może mieć z tej znajomości? Rzeżączkę? :)
                            • kag73 Re: Wingman :( 08.11.15, 23:38
                              kombinerki_pinocheta00 napisała:
                              > A w jakim celu sprawdzać skoro w tym przypadku powiedzenie kobieta pijana dupa
                              > sprzedana jest trafne? Co on może mieć z tej znajomości? Rzeżączkę? :)

                              Nie przekrecaj faktow i nie wyciagaj pochopnych wnioskow. Tam oprocz paru calusow i glaskania cipki do zadnego "sprzedania dupy" nie doszlo. Babka miala dobra kolezanke a w dodatku kobiet nie znasz? Ona Ci da pomacac a jak przyjdzie co do czego to powie, ze nie, nie, jednak nie, dla niej to za szybko idzie i ona jednak nie chce...a Ty se konia mozesz zwalic co najwyzej. A jezeli cie jednak dopusci to nie ma zakazu uzywac prezerwatyw.
                        • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 17:22
                          kombinerki_pinocheta00 napisała:

                          > >I kto do diabła dzwoni i się spo
                          > > tyka z kobietą którą sie pzremacało, a potem zrobił to samo kumpel?
                          >
                          > Trafne spostrzeżenie. Ciekawe czy przepraszał za nieładne zachowanie kolegi. :)
                          > )

                          no ale napisał przeciez ze dziewczyny beda miały byc moze kolejny wyjazd słuzbowy, po co sobie zamykac furtke? az tak obrazalski zeby stracic to chyba nie jest, ma zwyczajne ludzkie potrzeby
                      • wont2 Re: Wingman :( 09.11.15, 07:05
                        zawle napisała:

                        I czmeu Ty
                        > taki łatwowierny jesteś? Kumplowi uwierzyłeś że ją macał, jej uwierzyłeś że on
                        > Ci dupę obrobił..
                        -----------
                        Jestem łatwowierny i mało pamiętliwy :)

                        Ja tylko chciałem się dobrze zabawić i zrobić dobre wrażenie (vel nie narobić obciachu) - szans na przespanie się z dziewczyną tego wieczora nie było żadnych. Liczyłem jedynie na to, że przy kolejnej podróży służbowej będzie miała ochotę się ze mną spotkać i będziemy mogli kontynuować znajomość.

                        W taksówce laska była najebana w trzy dupy (pisałem przecież, że rzygała po drodze) i jestem na 100% pewien, że nie wiedziała, że ktoś ją smyrał po cipie, a jak wiedziała to nie wiedziała kto albo już ją to zupełnie nie obchodziło. Ale łapanie najebanej laski w taksówce za cipę ponad jej nie-tak-do-końca najebaną kumpelą uważam za wiochę. To nie były jakieś głupie cipy tylko naprawdę fajne kobiety, z którymi się sympatycznie rozmawiało.

                        Tak, spotkałem się z nimi następnego dnia, żeby zatrzeć niemiłe wrażenie. I przeprosiłem za zachowanie kumpla. Rozmawiało się miło, chociaż byliśmy wciąż na zajebistym kacu. A czy się odezwie/odezwą to już nie zależy ode mnie. W każdym razie mój numer mają.

                        Mi się wydaje zawle, że nasze niezrozumienie wynika z odmiennego podejścia do takich knajpianych podrywów. Dla mnie ta akcja z dziewczynami była bardzo miłym akcentem tamtego wieczoru, to znaczy byłaby, gdyby kumpel nie zrobił trzody. A dla ciebie czymś innym, nie wiem dokładnie czym - walką o dominację pomiędzy samcami? niewykorzystaną szansą na wyruchanie samicy? Ale niespecjalnie mnie to obchodzi bo ja mam zupełnie inną filozofię życiową i deficyty testosteronu.
        • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 09:08
          wont2 napisał:

          > Sabat, ale wy wszyscy (ty, marek, bgz, triss) twierdzący, że w sprawach damsko-
          > męskich nie można nikomu ufać mieszacie dwie rzeczy. OK, być może wszystkie chw
          > yty są dozwolone i najlepszy kumpel może zerżnąć czyjąś żonę ale skupmy się w n
          > aszych rozważaniach na etapie samego podrywu. Ja uważam, że niepomaganie sobie,
          > rzucanie kłód pod nogi kumplowi przede wszystkim obija się niekorzystnie na wi
          > zerunku tego kto te kłody rzuca.

          to nie prawda ze wszystkie chwyty sa dozwolone, dla mnie nie sa, ale nie mowie o sobie, smieje w akcie samoobrony gdybym zaczeła ludzi i ich "chwyty" rozwazac wyladowałabym w wariatkowie

          Bo wychodzi w oczach kobiet na małego, zakompl
          > eksionego zazdrośnika.

          nie byłabym skłonna az tak dobrze kobiet oceniac

          Więc jeżeli już rywalizować z kumplem na etapie wstępneg
          > o podrywu, to w sposób bardziej wysublimowany - po prostu pokazując mimochodem
          >
          to tez nie fair w sytuacji ktora opisałes bo po co? tak czy tak, jakkolwiek nie byłbys wysublimowany byłbys chujem z kompleksami, po co komus w droge wchodzic i mu zabierac? a no po to sobie mysle zeby zaliczyc, kumple wtedy nie sa wazni. Zreszta wysublimowanie wsadz se w tylek jako oczekiwanie, jestes dorosły, odnos niektóre sprawy tylko do siebie
          >
          > A najlepiej to sobie pomagać, bo wtedy jest po prostu fajna zabawa :)

          pomagac?;) to ja sobie moge i rzeczywiscie pomagam ale zeby mnie było stac na liczenie na pomoc od innych to nie, na to mnie nie stac, oczekuje ledwie minimalnie choc i tak sie chowam z tym oczekiwaniem. Przepraszm juz wieczorem pomyslałam sobie ze ty rzeczywiscie mozesz miec jakis kanał, sorry to nie było o tobie to było o mnie
          • wont2 Re: Wingman :( 08.11.15, 09:27
            bgz0702 napisała:

            Przepraszm juz wieczorem pomyslał
            > am sobie ze ty rzeczywiscie mozesz miec jakis kanał, sorry to nie było o tobie
            > to było o mnie
            ------------
            Wiesz co, bgz? Zdecydowanie zbyt często przepraszasz ;)

            PS. Nigdy nie sądziłem, że to powiem :)
            • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 09:33
              wont2 napisał:

              > bgz0702 napisała:
              >
              > Przepraszm juz wieczorem pomyslał
              > > am sobie ze ty rzeczywiscie mozesz miec jakis kanał, sorry to nie było o
              > tobie
              > > to było o mnie
              > ------------
              > Wiesz co, bgz? Zdecydowanie zbyt często przepraszasz ;)
              >
              > PS. Nigdy nie sądziłem, że to powiem :)
              >

              ;)) no widzisz, to sie zdecyduj jak sie troszcze o innych to masz za duzo, jak sie chuje nie troszcza to masz zal
              • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 09:34
                bgz0702 napisała:

                > wont2 napisał:
                >
                > > bgz0702 napisała:
                > >
                > > Przepraszm juz wieczorem pomyslał
                > > > am sobie ze ty rzeczywiscie mozesz miec jakis kanał, sorry to nie b
                > yło o
                > > tobie
                > > > to było o mnie
                > > ------------
                > > Wiesz co, bgz? Zdecydowanie zbyt często przepraszasz ;)
                > >
                > > PS. Nigdy nie sądziłem, że to powiem :)
                > >
                >
                > ;)) no widzisz, to sie zdecyduj jak sie troszcze o innych to masz za duzo, jak
                > sie chuje nie troszcza to masz zal

                ale ok, dziekuje za info, chciałam zebys wiedział ze cos tam "rozumiem";) troche...;))
            • druginudziarz Re: Wingman :( 08.11.15, 11:04
              wont2 napisał:

              > bgz0702 napisała:
              >
              > Przepraszm juz wieczorem pomyslał
              > > am sobie ze ty rzeczywiscie mozesz miec jakis kanał, sorry to nie było o
              > tobie
              > > to było o mnie
              > ------------
              > Wiesz co, bgz? Zdecydowanie zbyt często przepraszasz ;)
              >
              > PS. Nigdy nie sądziłem, że to powiem :)

              Ktoś musiał, czekałem kto będzie pierwszy ;)


              >
              • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 11:11
                druginudziarz napisał:

                > wont2 napisał:
                >
                > > bgz0702 napisała:
                > >
                > > Przepraszm juz wieczorem pomyslał
                > > > am sobie ze ty rzeczywiscie mozesz miec jakis kanał, sorry to nie b
                > yło o
                > > tobie
                > > > to było o mnie
                > > ------------
                > > Wiesz co, bgz? Zdecydowanie zbyt często przepraszasz ;)
                > >
                > > PS. Nigdy nie sądziłem, że to powiem :)
                >
                > Ktoś musiał, czekałem kto będzie pierwszy ;)
                >
                >
                och ty gnoju...;))) brak ci było odwagi?;)) czy chciałęs mnie "oszczedzic" zebym nie płąkałą?;)) nie płącze, publicznie mnie nie zobaczysz;)
                • druginudziarz Re: Wingman :( 09.11.15, 23:32
                  bgz0702 napisała:

                  > och ty gnoju...;))) brak ci było odwagi?;)) czy chciałęs mnie "oszczedzic" zeby
                  > m nie płąkałą?;)) nie płącze, publicznie mnie nie zobaczysz;)

                  Ja czasem sie boję swojej profetyczności i wolę nic nie mówic
                  • bgz0702 Re: Wingman :( 10.11.15, 09:21
                    druginudziarz napisał:

                    > bgz0702 napisała:
                    >
                    > > och ty gnoju...;))) brak ci było odwagi?;)) czy chciałęs mnie "oszczedzic
                    > " zeby
                    > > m nie płąkałą?;)) nie płącze, publicznie mnie nie zobaczysz;)
                    >
                    > Ja czasem sie boję swojej profetyczności i wolę nic nie mówic

                    ach nie, w ogóle sie tym nie przejmuj;) lata praktyki nauczyły mnie wiecej dawac nic brac- funkcja wbudowanej selekcji, nie jest łątwo sie do mnie dostac i mnie "krzywdzic". Ja moge sobie wyobrazac ze innym jest zle sama sobie na to nie pozwalam oszalałabym nudziarz, ale dzieki, nie martw sie panie wrózka bo tez oszalejesz;)) a szkoda by było i tak masz młym chyba, moim sie nie martw
        • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 11:00
          wont2 napisał:

          Więc jeżeli już rywalizować z kumplem na etapie wstępneg
          > o podrywu, to w sposób bardziej wysublimowany - po prostu pokazując mimochodem
          > każdym gestem, słowem i uczynkiem, że się jest kimś lepszym niż kumpel :)
          >
          wont ja jeszcze raz wróce do tego bo mam czas- wolne do srody;)) powiedz mi o co tu chodzi z tym wysublimowaniem, mógłbys rozwinąc to troche, co masz na mysli?
          • wont2 Re: Wingman :( 08.11.15, 13:05
            bgz0702 napisała:

            > wont2 napisał:
            >
            > Więc jeżeli już rywalizować z kumplem na etapie wstępneg
            > > o podrywu, to w sposób bardziej wysublimowany - po prostu pokazując mimoc
            > hodem
            > > każdym gestem, słowem i uczynkiem, że się jest kimś lepszym niż kumpel :)
            > >
            > wont ja jeszcze raz wróce do tego bo mam czas- wolne do srody;)) powiedz mi o c
            > o tu chodzi z tym wysublimowaniem, mógłbys rozwinąc to troche, co masz na mysli
            > ?
            ------------
            Tak jak napisałem wcześniej - kluczowe jest słowo "mimochodem". Trudno mi to wyjaśnić bardziej precyzyjnie tak na odległość.
            • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 14:05
              wont2 napisał:

              > Tak jak napisałem wcześniej - kluczowe jest słowo "mimochodem". Trudno mi to wy
              > jaśnić bardziej precyzyjnie tak na odległość.
              >

              nie sądze, mysle ze ukrywasz jakis podtekst (moze nieswiadomie) zeby sie obronic. Tu nie o "mimochodem" i "sublimacje" chodzi a o aspiracje. Bycie chujem nawet w galowym stroju w dalszym ciagu jest byciem chujem. "Wysoka kultura" ale cel ten sam
              • wont2 Re: Wingman :( 08.11.15, 14:57
                bgz0702 napisała:

                > nie sądze, mysle ze ukrywasz jakis podtekst (moze nieswiadomie) zeby sie obroni
                > c. Tu nie o "mimochodem" i "sublimacje" chodzi a o aspiracje. Bycie chujem nawe
                > t w galowym stroju w dalszym ciagu jest byciem chujem. "Wysoka kultura" ale cel
                > ten sam
                ----
                Naprawdę nie wiem o co ci chodzi :) Przecież piszę, żeby nie być chujem (pomagać sobie). Ale jak już być chujem (przeszkadzać sobie) to w sposób zawoalowany, w smokingu a nie kufajce.
                • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 15:16
                  wont2 napisał:

                  > bgz0702 napisała:
                  >
                  > > nie sądze, mysle ze ukrywasz jakis podtekst (moze nieswiadomie) zeby sie
                  > obroni
                  > > c. Tu nie o "mimochodem" i "sublimacje" chodzi a o aspiracje. Bycie chuje
                  > m nawe
                  > > t w galowym stroju w dalszym ciagu jest byciem chujem. "Wysoka kultura" a
                  > le cel
                  > > ten sam
                  > ----
                  > Naprawdę nie wiem o co ci chodzi :) Przecież piszę, żeby nie być chujem (pomaga
                  > ć sobie). Ale jak już być chujem (przeszkadzać sobie) to w sposób zawoalowany,
                  > w smokingu a nie kufajce.
                  >
                  ;) no wiem wiec skad te zale? narzedzia i stroje sam sobie wybierasz, opcje chuj nie chuj to tez twój osobisty wybór, nawet jak grasz z chłopakami na boisku w piłke. Skad ten bol zatem i oczekiwania? nie masz do czynienia z głupkami chyba, oni swiadomie robia co chca a ty sie dziwisz. Czy dobre jest okreslenie łos w stosunku do ciebie?- bez słowa przepraszam ale z sympatia zeby nie było
                  • kag73 Re: Wingman :( 08.11.15, 15:40
                    Jezeli to jest Twoj przyjaciel to powiem tak:
                    Kto ma takich przyjaciol, nie potrzebuje wrogow!
                    Bo co czyni przyjaciela przyjacielem?
                    Jezeli kolega, to kolega, to troche co innego. Moj ex mi kiedys powiedzial, ze jezeli chodzi o jego babke, to on NIE MA kolegow(czytaj: kazdy jest potencjalnym zagrozeniem). Tutaj ona nawet jeszcze oficjalnie nie byla "Twoja".
                    Okolicznosci lagodzace: byl najeb...ny. Dalej: przyznal Ci sie do wystepku.
                    Po co? Zeby Ci pokazac, ze ta "twoja" wcale nie byla "twoja", bo pozwolila JEMU glaskac sie po cipce. Czytaj: wszystko jeszcze otwarte, oboje macie szanse, albo on wieksze niz Ty. Z drugiej strony ona rowniez byala najeb...na, wiec i tak nic nie wiadomo.
                    Poniewaz chodzi o blahostke nie ma co sie niby burzyc i obrazac, ale...posmiac sie i nie zakomunikowac kumplowi konkret i wyraznie co sie na ten temat mysli i nie przedstawic swojego stanowiska? To przyzwolenie na nastepne takie akcje, ha, ha, ha ale byla zabawa.
                    Bo moze on takich zasad nie zna, nie ma, nie wie, ze Ty owszem? A jezeli nie wie to powinien sie dowiedziec?
                    • kag73 Re: Wingman :( 08.11.15, 15:48
                      Wont:
                      "I tak jak w pierwszym przypadku, to jeszcze ogarniam, że ktoś może się czuć zazdrosny, tak w tym przypadku, to było zwykłe przeszkadzanie mi, nie w celu pomożenia sobie, ale przeszkodzeniu mi. Mi kurwa."

                      I owszem, on pomagal sobie, bo podobnie jak Ty chcial zamoczyc a ta "jego" okazala sie "nietykalska" mezatka.
                      • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 08.11.15, 16:58
                        Przecież nie chodzi o to czym się kierował jego znajomy, bo go nic nie usprawiedliwia w oczach Wonta, a przynajmniej wydaje mi się, że tak powinno być. Stary znajomy złamał niepisaną zasadę i o to się rozchodzi, a nie o pijaną babę, którą mógłby w tamtej sytuacji wymacać nawet Mietek-żul, gdyby miał ją na wyciągnięcie ręki.
                        • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 17:12
                          kombinerki_pinocheta00 napisała:

                          > Przecież nie chodzi o to czym się kierował jego znajomy, bo go nic nie usprawie
                          > dliwia w oczach Wonta, a przynajmniej wydaje mi się, że tak powinno być. Stary
                          > znajomy złamał niepisaną zasadę i o to się rozchodzi, a nie o pijaną babę, któr
                          > ą mógłby w tamtej sytuacji wymacać nawet Mietek-żul, gdyby miał ją na wyciągnię
                          > cie ręki.

                          no pewnie wiec nie ma co brac tego osobiscie, ale zasada ograniczonego zaufania wobec znajomych to juz jest ból
                          • kombinerki_pinocheta00 Re: Wingman :( 08.11.15, 18:14
                            Oceniamy sytuację podobnie, jednak wyciągniecie konsekwencji odbywa się innymi drogami.
                            Dla ciebie całe to zamieszanie to błahostka i ja się z tym zgadzam, jednak właśnie dlatego, że mówimy o banale zapaliłoby mi się czerwone światło wobec ewentualnych przyszłych wojaży z ww. towarzyszem. Baa, jak zawiódł przy tak mało znaczącej akcji to nie chciałbym z nim w przyszłości mieć do czynienia przy czymś, co miałoby charakter wyższej rangi.
                            • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 18:18
                              kombinerki_pinocheta00 napisała:

                              > Oceniamy sytuację podobnie, jednak wyciągniecie konsekwencji odbywa się innymi
                              > drogami.
                              > Dla ciebie całe to zamieszanie to błahostka i ja się z tym zgadzam, jednak właś
                              > nie dlatego, że mówimy o banale zapaliłoby mi się czerwone światło wobec ewentu
                              > alnych przyszłych wojaży z ww. towarzyszem. Baa, jak zawiódł przy tak mało znac
                              > zącej akcji to nie chciałbym z nim w przyszłości mieć do czynienia przy czymś,
                              > co miałoby charakter wyższej rangi.

                              no to inna historia, wont sam musi sobie takie wnioski wyciagac, ale co innego balowac a co innego prowadzic interesy, gdybysmy wszystkich oceniali poprzez interesy nie byłoby z kim balowac
                            • wont2 Re: Wingman :( 09.11.15, 07:14
                              kombinerki_pinocheta00 napisała:

                              > Oceniamy sytuację podobnie, jednak wyciągniecie konsekwencji odbywa się innymi
                              > drogami.
                              > Dla ciebie całe to zamieszanie to błahostka i ja się z tym zgadzam, jednak właś
                              > nie dlatego, że mówimy o banale zapaliłoby mi się czerwone światło wobec ewentu
                              > alnych przyszłych wojaży z ww. towarzyszem. Baa, jak zawiódł przy tak mało znac
                              > zącej akcji to nie chciałbym z nim w przyszłości mieć do czynienia przy czymś,
                              > co miałoby charakter wyższej rangi.
                              ------------
                              I tutaj się z tobą zgodzę w 100% chłopie, bo to jest właśnie clou tej całej śmiesznej opowiastki. In wóda veritas.
                              • sabat777 Re: Wingman :( 09.11.15, 07:38
                                To jeszcze nie jest najgorzej Wont. Mogl pojawic sie trzeci znajomy i wyruchac "niedotykalska mezatke" az by jej sie nogi w iksy zjechaly ;D Wtedy dopiero byscie mieli kape ;) Obaj :D
                              • bgz0702 Re: Wingman :( 09.11.15, 08:23
                                wont2 napisał:

                                > kombinerki_pinocheta00 napisała:
                                >
                                > > Oceniamy sytuację podobnie, jednak wyciągniecie konsekwencji odbywa się i
                                > nnymi
                                > > drogami.
                                > > Dla ciebie całe to zamieszanie to błahostka i ja się z tym zgadzam, jedna
                                > k właś
                                > > nie dlatego, że mówimy o banale zapaliłoby mi się czerwone światło wobec
                                > ewentu
                                > > alnych przyszłych wojaży z ww. towarzyszem. Baa, jak zawiódł przy tak mał
                                > o znac
                                > > zącej akcji to nie chciałbym z nim w przyszłości mieć do czynienia przy c
                                > zymś,
                                > > co miałoby charakter wyższej rangi.
                                > ------------
                                > I tutaj się z tobą zgodzę w 100% chłopie, bo to jest właśnie clou tej całej śmi
                                > esznej opowiastki. In wóda veritas.
                                >
                                opowiasta nie jest smieszna, opowiastka jest rzewna do bołu, nie pzrekrecaj faktów ale dobrze ze masz lepsze samopoczucie, choc nie do konca jeszcze byłabym tego pewna;) "jutro" bedzie lepiej;))
                                • kag73 Re: Wingman :( 09.11.15, 09:50

                                  > wont2 napisał:
                                  > I tutaj się z tobą zgodzę w 100% chłopie, bo to jest właśnie clou tej całej śmi
                                  > esznej opowiastki. In wóda veritas.

                                  Dlatego tez napisalam, ze "kto ma takich przyjaciol, nie potrzebuje wrogow" ;)) Bo to sie nazywa "przyjaciel"?
                        • kag73 Re: Wingman :( 08.11.15, 17:23
                          kombinerki_pinocheta00 napisała:

                          > Przecież nie chodzi o to czym się kierował jego znajomy, bo go nic nie usprawie
                          > dliwia w oczach Wonta, a przynajmniej wydaje mi się, że tak powinno być. Stary
                          > znajomy złamał niepisaną zasadę i o to się rozchodzi, a nie o pijaną babę, któr
                          > ą mógłby w tamtej sytuacji wymacać nawet Mietek-żul, gdyby miał ją na wyciągnię
                          > cie ręki.
                          Co Ty, on jako dobry przyjaciel chcial babka przetestowac czy czasmi "latwa" nie jest ;) i w dodatku chcial przy okazji miec pewnosc czy rzeczywiscie ona leci na Wonta, czy jest juz "jego". Okazalo sie, ze nie ;))
    • yoric Re: Wingman :( 08.11.15, 03:27
      Kolega wingman zrobil tego typu numer raz - wyjasnilem mu, ze tak sie nie robi - i potem drugi raz, no i musielismy zakonczyc nasza znajomosc. Facetom bardzo ciezko opanowac chec rywalizacji w momencie, kiedy czuja w danej sytuacji wspolzawodnictwo. Jak jeden zdobedzie np. jakis nr telefonu, to juz jego ego jest niezagrozone, to potem z kolejnymi kobietami nie bedzie przeszkadzal; no ale jesli obaj startuja i jeden zdobywa a drugi nie, to ego tego drugiego jest narazone na szwank.

      Nigdy nie mialem tego typu problemow z kolegami wingmanami z najwyzszej polki, ktorzy nie musieli sobie nic udowadniac. Ci grali fair i dla wspolnego dobra :). A nie raz zdarzylo sie, ze laska, ktora bylem zainteresowany, wybierala kolege, ale takie bylo jej prawo :). Natomiast mialem problemy z innymi samcami z grupy towarzyskiej z zasada "I approach = I choose my target". Oni sami nie podejda, nie nawiaza znajomosci, nie przyprowadza kogos nowego. Ale jak ja kogos wprowadzalem do towarzystwa to czasem rzucali sie jak wyglodniala sfora :).

      W sumie to dobre czasy byly :).
    • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 18:05
      mój ulubiony kawałek wilków a propo watku tak mi sie nawinał, "trzeba olewac system"- moje motto przewodnie bo inaczej człowiek po prostu by zwariował;)

      www.youtube.com/watch?v=2NzeEQCJ4aM
      • bgz0702 Re: Wingman :( 08.11.15, 18:41
        bgz0702 napisała:

        > mój ulubiony kawałek wilków a propo watku tak mi sie nawinał, "trzeba olewac sy
        > stem"- moje motto przewodnie bo inaczej człowiek po prostu by zwariował;)
        >
        > www.youtube.com/watch?v=2NzeEQCJ4aM

        ja juz teraz lece wilkami, mam jeszcze kawałek ktory sie zajebiscie spiewa, tanczy spiewa i wszystko inne jakby trzeba było;) kombinerki dawaj cos w temacie moze, byles ostatnio na koncercie chyba, co?

        www.youtube.com/watch?v=Gxd07p72pr8&list=RDGxd07p72pr8
    • kynane Re: Wingman :( 09.11.15, 13:59
      A na poważnie, czyli odnosząc się do tego, co za tą wontową zabawną anegdotą tkwi - zdarzało mi się widywać mityczną męską lojalność, podobnie jak zdarzało mi się widywać mityczne wieloletnie namiętne i wierne związki. Ale obstawiam, że, jak (prawie) wszystko w życiu, to może być jedynie kwestia ceny/przeciwności losu...

      W sumie Wont - jeżeli mityczna męska lojalność zawodziła Cię tylko w takich przypadkach, jak opisany... to i tak masz szczęście, czyż nie? :)
    • kutuzow rookie mistake - film instruktażowy dla Wonta 10.11.15, 11:47
      wont2 napisał:

      > Jakoś nie mam szczęścia do wingmenów. I tak jak sobie myślę, to nigdy chyba nie
      > miałem...

      Wont, to nie jest tak, że nie masz szczęścia. Po prostu zawaliłeś przygotowania.
      Nie ustaliłeś zasad przed imprezą i nie przekazałeś koledze na czym Ci zależy.

      Mam dla Ciebie odcinek "Big Bang Theory" który potraktuj edukacyjnie.
      Zobaczysz, że nawet geek-i nie rzucają się na spontan w takich kwestiach.

      www.watchepisodes.tv/the-big-bang-theory-season-3-episode-12-s03e12__2103696
      (tutaj z ang napisami)
      vidzi.tv/qsefwvtmt9et.html
      0m 05s -tutaj ustalenie zasad przed wyjściem
      (nie ostrzegłeś kolegę że też jesteś "passionate man" -vide akcja w taksówce:-)

      7m 36s - tutaj masz ustalenie celów i zasad na imprezie

      12m 15s- tutaj masz zaś fajny wykres i coś o kompromisach w kwestii poznawania kobiet :-)

      Mam nadzieję, że ten krótki film Ci pomoże w przyszłych podbojach z Wingmanem :-)
      • kag73 Re: rookie mistake - film instruktażowy dla Wonta 10.11.15, 12:01
        kutuzow napisał:
        > Wont, to nie jest tak, że nie masz szczęścia. Po prostu zawaliłeś przygotowania
        > Nie ustaliłeś zasad przed imprezą i nie przekazałeś koledze na czym Ci zależy.

        Ano, tez o to chodzi. W dodatku moze ten kolega nawet nic nie wiedzial, ze ma byc/jest skrzydlowym. Wont dziwi sie po czasie, bo zdal sie na to, ze sie wszyscy ludzie trzymaja niepisanych praw miedzy kumplmi. W dodatku co koledze po takiej imprezie gdzie jemu sie trafia niedotykalska mezatka kiedy jemu sie chce poglaskac ;) I moze w dodatku naklamal, wcale nie glaskal, tylko chcial wontowi przekazac, ze on rowniez ma szanse, bo ona nie oponowala ;)
        • zawle Re: rookie mistake - film instruktażowy dla Wonta 10.11.15, 13:17
          A nie ma takich niepisanych praw między kumplami że solenizant ma pierwszeństwo? ') I skąd ta spina gdy chodzi tylko o towara wyrwanego przez przypadek? Larum na całe forum jakby mu stówę ukradli;)
          • kag73 Re: rookie mistake - film instruktażowy dla Wonta 10.11.15, 13:33
            zawle napisała:
            > A nie ma takich niepisanych praw między kumplami że solenizant ma pierwszeństwo
            > ? ') I skąd ta spina gdy chodzi tylko o towara wyrwanego przez przypadek? Larum
            > na całe forum jakby mu stówę ukradli;)

            Bo wychodzi na to, ze towary cenne, bo jednak rzadko da sie wyrwac?:) No i poza tym od "przypadku" sie czasem zaczyna. A poza tym, wbrew opinii wielu, nie wierze, ze wyrywa sie przez przypadek, probuje sie wyrywac co wpadnie w oko:)
      • bgz0702 Re: rookie mistake - film instruktażowy dla Wonta 10.11.15, 16:00
        kutuzow napisał:

        Mam dla Ciebie odcinek "Big Bang Theory" który potraktuj edukacyjnie.
        > Zobaczysz, że nawet geek-i nie rzucają się na spontan w takich kwestiach.
        >
        > www.watchepisodes.tv/the-big-bang-theory-season-3-episode-12-s03e12__2103696
        > (tutaj z ang napisami)
        > vidzi.tv/qsefwvtmt9et.html

        miałam racje;) "amerykańskie" filmy;))) kutuzow... czyli ze PUA to tez nie zart?;)))
    • zawle Re: Kitka... 10.11.15, 14:32
      ............weż coś napisz:)))
      • hello-kitty2 Re: Kitka... 10.11.15, 14:51
        zawle napisała:

        > ............weż coś napisz:)))

        NIe znam sprawy, gdyz nie czytalam wstepniaka, bo przydlugi, poza tym obiecalam sie nie interesowac, nie ogladalam filmu instruktazowego, bo pewno nerdowski, a ja zem zupelnie nieserialowa. Intuicja mi podpowiada, ze wszystko kreci sie wokolo 'chron ego, chron ego, chron ego, to wazniejsze od obciagania'. A poza tym jade chwilowo na antydepresantach, ktore w polaczeniu z alko daja taki fajny odjazd. Obserwacja z niedawna: zycie to komedia pomylek. Jeden facet mi powiedzial, ze jestem opiekuncza, hehe ja? ;-)
        • zawle Re: Kitka... 10.11.15, 16:05
          uważaj na depy z alko....zero hamulców...
          • hello-kitty2 Re: Kitka... 10.11.15, 17:06
            zawle napisała:

            > uważaj na depy z alko....zero hamulców...

            Patrz, a ja mam taaaaaki spokoj, blogostan normalnie, nic mnie nie wzrusza i nie rusza. Antydepresanty tlumia emocje, a alko zamula, kombinacja w moim odczuciu podwyzsza temperature ciala, wszystko dzieje sie w zwolnionym tempie i taka blogosc. Jest mi dobrze. A Ty jakie mialas odczucia.
            • ninek04 Re: Kitka... 10.11.15, 17:49
              hello -kitty 2 napisała
              >Patrz, a ja mam taaaaaki spokoj, blogostan normalnie, nic mnie nie wzrusza i nie rusza. Antydepresanty tlumia emocje, a alko zamula, kombinacja w moim odczuciu podwyzsza temperature ciala, wszystko dzieje sie w zwolnionym tempie i taka blogosc. Jest mi dobrze. A Ty jakie mialas odczucia.<

              Nie boisz się Kitty, że odplyniesz w którymś momencie i sama się nie pozbierasz? Dajesz radę funkcjonować w miarę normalnie przy takim połączeniu?
              • hello-kitty2 Re: Kitka... 10.11.15, 18:11
                ninek04 napisała:

                > Nie boisz się Kitty, że odplyniesz w którymś momencie i sama się nie pozbierasz
                > ? Dajesz radę funkcjonować w miarę normalnie przy takim połączeniu?

                Nie wiem co mam Ci odpowiedzic. Swiat na trzezwo jest nie do przyjecia. Gdybym miala taka prace jak Ty nie ma niczego czego bym nie sprobowala ;) Jak mozesz cos zalatwiec to podam nazwy ;-)
                • zawle Re: Kitka... 10.11.15, 18:34
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Nie wiem co mam Ci odpowiedzic. Swiat na trzezwo jest nie do przyjecia. Gdybym
                  > miala taka prace jak Ty nie ma niczego czego bym nie sprobowala ;) Jak mozesz c
                  > os zalatwiec to podam nazwy ;-)

                  U mnie w robocie musisz być absolutnie czysta. Nawet zawirowania uczyciowe skurczybyki wychwycą, tyle że na nie nie wezwą policji;)
                • ninek04 Re: Kitka... 10.11.15, 18:57
                  > Jak mozesz cos zalatwiec to podam nazwy ;-)<

                  Jak będziesz bardzo w potrzebie, to Ci nie odmówię,możesz na mnie liczyć, serio mówię ;-)
                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 10.11.15, 19:10
                    ninek04 napisała:

                    > > Jak mozesz cos zalatwiec to podam nazwy ;-)<
                    >
                    > Jak będziesz bardzo w potrzebie, to Ci nie odmówię,możesz na mnie liczyć, serio
                    > mówię ;-)

                    hehe pieknie! Moglabym Ci milosc wyznac ale wykorzystywac (na ten moment jeszcze) nie bede.

                    Zawle Ty to masz robote, podziwiam Cie, ze dajesz rade.
                    • zawle Re: Kitka... 10.11.15, 19:19
                      Nie za co podziwiać kitka..jak już raz wejdziesz do kanału;)
                      • hello-kitty2 Re: Kitka... 10.11.15, 19:40
                        zawle napisała:

                        > Nie za co podziwiać kitka..jak już raz wejdziesz do kanału;)

                        hehe a pamietasz jak Sabat opisywal kobiety jak szczury w kanale? Wtedy mnie wkurzelo a teraz mnie bawi ;)
            • zawle Re: Kitka... 10.11.15, 18:04
              hello-kitty2 napisała:
              > Patrz, a ja mam taaaaaki spokoj, blogostan normalnie, nic mnie nie wzrusza i ni
              > e rusza. Antydepresanty tlumia emocje, a alko zamula, kombinacja w moim odczuci
              > u podwyzsza temperature ciala, wszystko dzieje sie w zwolnionym tempie i taka b
              > logosc. Jest mi dobrze. A Ty jakie mialas odczucia.

              Antydepy odcinały mnie trochę od moich jakże burzliwych uczuć. Po nich czułam się NORMALNIE. Wreszcie normalnie. Wkurwiało mnie to, co powinno i z takim natężeniem jakie uważałam za słuszne.
              Ale gdy podlałam alko to nie miałam żadnych blokad. Tak chyba myślą faceci....jak się bawić to na całego. No i zaliczałam zjazdy alkoholowe- jakby mi ktoś prąd odłączał. Niezwiązane z ilością wypitego alko. Masakra. No i dół nie do opisania dnia następnego.
              • hello-kitty2 Re: Kitka... 10.11.15, 18:22
                zawle napisała:

                > Antydepy odcinały mnie trochę od moich jakże burzliwych uczuć. Po nich czułam s
                > ię NORMALNIE. Wreszcie normalnie. Wkurwiało mnie to, co powinno i z takim natęż
                > eniem jakie uważałam za słuszne.
                > Ale gdy podlałam alko to nie miałam żadnych blokad. Tak chyba myślą faceci....j
                > ak się bawić to na całego. No i zaliczałam zjazdy alkoholowe- jakby mi ktoś prą
                > d odłączał. Niezwiązane z ilością wypitego alko. Masakra. No i dół nie do opisa
                > nia dnia następnego.

                Ja pije teraz mniej, bo mniej potrzebuje. Przedtem nie moglam sie upic, a teraz bardzo szybko. Nie mam kaca. Wczesniej zdarzalo mi sie miec kaca bez uprzedniego upicia sie. To dopiero bzdura. Tyle ze ja nie pije wodki, wodka jest tu o wiele za droga dla mnie i zbyt oryginalna. Ninek podlewam czerwonym wytrawnym. Zajebiste uczucie. Slyszalam ze po kokainie mozna poczuc sie Bogiem.
              • druginudziarz Re: Kitka... 11.11.15, 02:58
                zawle napisała:

                > Antydepy odcinały mnie trochę od moich jakże burzliwych uczuć. Po nich czułam s
                > ię NORMALNIE. Wreszcie normalnie. Wkurwiało mnie to, co powinno i z takim natęż
                > eniem jakie uważałam za słuszne.
                > Ale gdy podlałam alko to nie miałam żadnych blokad. Tak chyba myślą faceci....j
                > ak się bawić to na całego.

                Czyżby to było Twoje lepsze "ja"? ;)

                > No i dół nie do opisa nia dnia następnego.

                Po alko nerki więcej pracują, więc się wszystko wysikuje, Organizm wyrzucil antydepresant, a przy okazji sporo elektrolitów i serotonina Ci gwałtownie spadła. Lęki też miałaś?
                • zawle Re: Kitka... 11.11.15, 11:05
                  druginudziarz napisał: > Czyżby to było Twoje lepsze "ja"? ;)

                  Dla otoczenia na pewno. Ja jednak cenię sobie swoją skuteczność. Nastroje biorę na klatę;)
                  www.filmweb.pl/film/G%C5%82osy-2014-557434
                  > Po alko nerki więcej pracują, więc się wszystko wysikuje, Organizm wyrzucil ant
                  > ydepresant, a przy okazji sporo elektrolitów i serotonina Ci gwałtownie spadła.
                  > Lęki też miałaś?

                  Lęki dla następnego? Nie, dół. Moralny. Jakbym się pod kościołem pieprzyła ze stadem murzynów;) Lęki to moje dziedzictwo z dzieciństwa. Boję się biedy dla moich dzieci. Dzięki Bogu już odchodzą powoli na swoje, więc mogę się szykować na schodzenia na mój poziom materialny ( czuję się dobrze gdy mam bardzo niewiele).
                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 11.11.15, 11:28
                    zawle napisała:

                    > Lęki dla następnego? Nie, dół. Moralny. Jakbym się pod kościołem pieprzyła ze s
                    > tadem murzynów;)

                    Dol moralny? Wynikajacy z tego co zrobilas/powiedzialas bedac ta chwile bez blokad czy dlatego, ze pilas?

                    Lęki to moje dziedzictwo z dzieciństwa. Boję się biedy dla moi
                    > ch dzieci. Dzięki Bogu już odchodzą powoli na swoje, więc mogę się szykować na
                    > schodzenia na mój poziom materialny ( czuję się dobrze gdy mam bardzo niewiele)
                    > .

                    Ja sie boje (ale nie jakos aktywnie), ze moj syn bedzie popieprzony ale tego sie raczej nie da uniknac wiec trzeba sie przyzwyczajac ;)
                    • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 11:34
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Ja sie boje (ale nie jakos aktywnie), ze moj syn bedzie popieprzony ale tego si
                      > e raczej nie da uniknac wiec trzeba sie przyzwyczajac ;)

                      A dlaczego mialby byc popieprzony? To po jedno. Po drugie jak to sie nie da uniknac? Podobno dziecko jest jak walizka, co w nia wpakujesz, potem wypakujesz ;) Co nie znaczy, ze charakter wlasny i cos odziedziczonego sie nie liczy w ogole, ale wplyw domu/wychowanie ma rowniez duzy wplyw.
                      • zawle Re: Kitka... 11.11.15, 11:47
                        Dziecko to walizka wypchana po brzegi jak ją dostajesz. Możesz usiłować sama w niej układać, lub próbować nauczyć dziecko układać/żyć z niepoukładanym. Pierwsze to matka nadopiekuńcza. Druga to matka zawłaszczająca. Trzecie to matka- dziecko. Jest jeszcze matka porzucajaca- masz w dupie porządek w jego walizce;)
                        • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 12:06
                          zawle napisała:
                          > Dziecko to walizka wypchana po brzegi jak ją dostajesz. Możesz usiłować sama w
                          > niej układać, lub próbować nauczyć dziecko układać/żyć z niepoukładanym. Pierws
                          > ze to matka nadopiekuńcza. Druga to matka zawłaszczająca. Trzecie to matka- dzi
                          > ecko. Jest jeszcze matka porzucajaca- masz w dupie porządek w jego walizce;)

                          Mysle, ze nie bedziemy zaprzeczac, ze srodowisko w jakim dziecko dorasta, sytuacje, ktore obserwuje, przekazy, ktore dostaje rowniez maja wplyw na jego pozniejsze zycie. I o to mi chodzi.
                          A nie ma jakies w miare jeszcze "normalnej" matki? Bo te wszystkie typologie u gory jakos tak mnie odstraszaja ;)
                          >
                          • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 12:08
                            Nawiasem, dobre, zaczelo sie od skrzydlowego a teraz jestesmy juz przy matkach ;)
                            • sabat777 Re: Kitka... 11.11.15, 12:24
                              Jak gadaja baby, to temat zawsze, predzej czy pozniej, zejdzie na dzieci i macierzynstwo. Jak faceci - to dyskusja ostatecznie i tak bedzie o ruchaniu. Ludzie lubia rozmawiac o tym, co jest dla nich najwazniejsze.
                              • hello-kitty2 Re: Kitka... 11.11.15, 12:26
                                sabat777 napisał:

                                > Jak gadaja baby, to temat zawsze, predzej czy pozniej, zejdzie na dzieci i maci
                                > erzynstwo. Jak faceci - to dyskusja ostatecznie i tak bedzie o ruchaniu. Ludzie
                                > lubia rozmawiac o tym, co jest dla nich najwazniejsze.

                                Nie o tym co najwazniejsze tylko o tym co ich ciekawi.
                                • sabat777 Re: Kitka... 11.11.15, 12:34
                                  Jak zwal tak zwal. Najscislej to chyba by bylo - nad czym pracuje ich umysl.
                                • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 12:34
                                  > sabat777 napisał:
                                  >
                                  > > Jak gadaja baby, to temat zawsze, predzej czy pozniej, zejdzie na dzieci
                                  > i macierzynstwo. Jak faceci - to dyskusja ostatecznie i tak bedzie o ruchaniu.
                                  > Ludzie lubia rozmawiac o tym, co jest dla nich najwazniejsze.
                                  >
                                  A moze Ty, Sabat, tez jestes baba, bo nie ruchasz, bo dzieciakom nie chcesz rodziny rozwalac? :) No i co, co i kto jest dla kogo najwazniejsze? My tu sobie gadu, gadu a zycie zyciem, co nie?
                                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 11.11.15, 12:42
                                    kag73 napisała:

                                    > A moze Ty, Sabat, tez jestes baba, bo nie ruchasz, bo dzieciakom nie chcesz rod
                                    > ziny rozwalac? :) No i co, co i kto jest dla kogo najwazniejsze? My tu sobie ga
                                    > du, gadu a zycie zyciem, co nie?

                                    On nie rucha (zbyt czesto) ale mysli o ruchaniu wiec mu sie zgadza przynaleznosc plciowa ;-)
                                    Do mnie tez zaraz przyjdzie kolezanka z malutkim dzieckiem i bedziemy najprawdopodobniej duzo rozmawialy o wczesnym niemowlectwie. Zgadniej Sabat jak to dla mnie wazne jest? ;-) My tu z Kag mamy prawie nastolatkow, a wnusia Zawle ile juz ma?
                                    • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 12:53
                                      Szczerze, to ja zawsze myslalam, ze faceci na zywo ze soba zagajaja o pilce noznej, o samochodzach czy o innych wspolnych hobby a nie o ruchaniu. Ale moze sie myle.
                                      No chyba, ze spotkaja sie tacy, ktorzy regularnie nie ruchaja albo ruchania szukaja, wtedy moze tak. Ruchanie to chyba nie do konca jest tak powszechny temat rozmowy jak nam sie tutaj wydaje ;)
                                      • druginudziarz Re: Kitka... 11.11.15, 14:54
                                        kag73 napisała:

                                        > Szczerze, to ja zawsze myslalam, ze faceci na zywo ze soba zagajaja o pilce noz
                                        > nej, o samochodzach czy o innych wspolnych hobby a nie o ruchaniu. Ale moze sie
                                        > myle.

                                        O wszystkim gadają, w każdym razie mój krąg znajomych. O piłce, o polityce, takie tam. Temat ruchania pojawia się tak w okolicach 2 promili we krwi, mam to dobrze przyobserwowane bo piję rzadziej i mniej.

                                        > No chyba, ze spotkaja sie tacy, ktorzy regularnie nie ruchaja albo ruchania szu
                                        > kaja, wtedy moze tak. Ruchanie to chyba nie do konca jest tak powszechny temat
                                        > rozmowy jak nam sie tutaj wydaje ;)

                                        Po pierwsze nie może być kobiet albo jakieś bezpieczne czyli dość dalekie znajome. POza tym język sie rozwiązuje dopiero, jak wyżej, po alko. W ogóle po alko wiele obszarów zamkniętych się otwiera...
                                        • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 14:58
                                          druginudziarz napisał:
                                          > O wszystkim gadają, w każdym razie mój krąg znajomych.

                                          To wychodzi na to, ze wszystko jest wazne ;)

                                          " Temat ruchania pojawia się tak w okolicach 2 promili we krwi, mam to do
                                          > brze przyobserwowane bo piję rzadziej i mniej.
                                          > Po pierwsze nie może być kobiet albo jakieś bezpieczne czyli dość dalekie znajo
                                          > me. POza tym język sie rozwiązuje dopiero, jak wyżej, po alko. W ogóle po alko
                                          > wiele obszarów zamkniętych się otwiera...

                                          Ano... a nie wychodze z zalozenia, ze wiekszosc wiekszosc czasu chodzi na bani ;)
                                  • sabat777 Re: Kitka... 11.11.15, 13:54
                                    Nie rucham sie bo nie mam jak, a nie chce rozwalac rodziny sobie, a nie dzieciom. Dziala tu egoizm a nie milosc do dzieci.
                                    • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 14:09
                                      sabat777 napisał:
                                      > Nie rucham sie bo nie mam jak, a nie chce rozwalac rodziny sobie, a nie dziecio
                                      > m. Dziala tu egoizm a nie milosc do dzieci.


                                      Aha, rozumiem ;) Czyli rodzina wazniejsza niz ruchanie, dla Ciebie, bo o nich nie chodzi .
                                      • sabat777 Re: Kitka... 11.11.15, 15:03
                                        Egzystencja jako jednostki jest dla mnie wazniejsza niz ruchanie, fakt.
                                • druginudziarz Re: Kitka... 11.11.15, 14:42
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > sabat777 napisał:
                                  >
                                  > > Jak gadaja baby, to temat zawsze, predzej czy pozniej, zejdzie na dzieci
                                  > i maci
                                  > > erzynstwo. Jak faceci - to dyskusja ostatecznie i tak bedzie o ruchaniu.
                                  > Ludzie
                                  > > lubia rozmawiac o tym, co jest dla nich najwazniejsze.
                                  >
                                  > Nie o tym co najwazniejsze tylko o tym co ich ciekawi.

                                  To to samo. Z tą ewentualnie różnicą, czy się coś akceptuje czy nie. Jak Cię coś szczególnie ciekawi, ale nie akceptujesz tego, to pojawia się dysonans poznawczy. Zresztą pojawi się też jak masz coś "najważniejszego" ale Cię to nie ciekawi.
                                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 11.11.15, 19:01
                                    druginudziarz napisał:

                                    > To to samo. Z tą ewentualnie różnicą, czy się coś akceptuje czy nie. Jak Cię co
                                    > ś szczególnie ciekawi, ale nie akceptujesz tego, to pojawia się dysonans poznaw
                                    > czy. Zresztą pojawi się też jak masz coś "najważniejszego" ale Cię to nie cieka
                                    > wi.

                                    Sam kiedys pisales, ze ile mozna gadac o ruchaniu? ;) Smiac mi sie chcialo, bo jak Sabat zalozyl temat o kamasutrze to byl chyba tam tylko jeden wpis na temat, od Ninek, za co zaraz dostala moralizatorska zjebke od ''analfabety'' i tyle bylo o kamasutrze ;-) Wiec owszem temat dzieci moze dla Sabata nieciekawy ale przynajmniej bezpieczniejszy. Od bycia matka latki puszczalskiej czy latwej sie tak latwo nie dostaje.

                                    A w bezpiecznym gronie o ruchaniu sie tez pogada. Nawet dzisiaj jak byla u mnie kumpela z niemowlakiem to o dziwo o ruchaniu tez bylo. Niestety o ruchaniu, ktorego nie ma ;)
                              • sea.sea Re: Kitka... 11.11.15, 22:30
                                Wracam właśnie z babskiego wieczorku. Było kilka bezdzietnych, jedna matka z kilkutygodniowym noworodkiem którego zabrała ze sobą, bo karmi, jedna matka niemowlaka w drugiej ciąży i jedna matka niemowlaka niebędąca w ciąży. Na temat dzieci schodziło tylko gdy matka noworodka czegoś potrzebowała oraz gdy ojciec jednego z niemowlaków, który został z nim sam w domu, zaraportował anegdotycznie via sms, co ten niemowlak w tym czasie wywinął. O ruchaniu było proporcjonalnie znacznie więcej, niż o dzieciach. Jeszcze więcej było o gotowaniu (bo spotkałyśmy się na wspólne gotowanie) i o dobrach kultury (Wiedźmin, nowy Fallout, Star Trek vs Star Wars, który odtwórca Bonda był najlepszy) oraz o pracy. Taka ciekawostka :]
                                • zawle Re: Kitka... 11.11.15, 23:06
                                  sea.sea napisała:

                                  > Wracam właśnie z babskiego wieczorku. Było kilka bezdzietnych, jedna matka z ki
                                  > lkutygodniowym noworodkiem którego zabrała ze sobą, bo karmi, jedna matka niemo
                                  > wlaka w drugiej ciąży i jedna matka niemowlaka niebędąca w ciąży. Na temat dzie
                                  > ci schodziło tylko gdy matka noworodka czegoś potrzebowała oraz gdy ojciec jedn
                                  > ego z niemowlaków, który został z nim sam w domu, zaraportował anegdotycznie vi
                                  > a sms, co ten niemowlak w tym czasie wywinął. O ruchaniu było proporcjonalnie z
                                  > nacznie więcej, niż o dzieciach. Jeszcze więcej było o gotowaniu (bo spotkałyśm
                                  > y się na wspólne gotowanie) i o dobrach kultury (Wiedźmin, nowy Fallout, Star T
                                  > rek vs Star Wars, który odtwórca Bonda był najlepszy) oraz o pracy. Taka ciekaw
                                  > ostka :]

                                  Moje znajome, mamusie w moim wieku i trochę młodsze to na imprezach dziewczyńskich gadają o tym gdzie dzieci jadą na wycieczkę, który nauczyciel dobrze uczy, z kim sypia pani miejscowa celebrytka ( nie wie o naszym istnieniu), chwalą się swoimi facetami. Na bardziej kameralnych spotkaniach ( jeden na jeden) chcą potopić swoje dzieci, mają w dupie celebrytki i wieszają psy na swoich mężczyznach. I nic im się nie kłóci;)))
                                  • sabat777 Re: Kitka... 11.11.15, 23:08
                                    zawle napisała:

                                    > Moje znajome, mamusie w moim wieku i trochę młodsze to na imprezach dziewczyńs
                                    > kich gadają o tym gdzie dzieci jadą na wycieczkę, który nauczyciel dobrze uczy,
                                    > z kim sypia pani miejscowa celebrytka ( nie wie o naszym istnieniu), chwalą si
                                    > ę swoimi facetami. Na bardziej kameralnych spotkaniach ( jeden na jeden) chcą p
                                    > otopić swoje dzieci, mają w dupie celebrytki i wieszają psy na swoich mężczyzna
                                    > ch. I nic im się nie kłóci;)))

                                    Zakłamane. Faceci też tak mają.
                                  • sea.sea Re: Kitka... 11.11.15, 23:22
                                    Przypuszczam, że różnica pokoleń mocno. One się interesowały czymś konkretniejszym jak były młodsze, jeszcze przed dziećmi, czy od początku był kierunek: znaleźć męża i mieć rodzinę?
                                    • kutuzow Re: Kitka... 12.11.15, 11:15
                                      sea.sea napisała:

                                      > Przypuszczam, że różnica pokoleń mocno. One się interesowały czymś konkretniejs
                                      > zym jak były młodsze, jeszcze przed dziećmi, czy od początku był kierunek: znal
                                      > eźć męża i mieć rodzinę?


                                      Myślę, że to raczej kwestia proporcji tych bezdzietnych do tych dzietnych w danym gronie. U Ciebie było więcej bezdzietnych, więc te z bobasami były w mniejszości - grały na wyjeździe (wg zasad gospodarza). Potem z czasem proporcje się zmieniają i to te z bobasami narzucają reguły "gry".

                                      Co do tych zainteresowań to temat jest (dla mnie) bardzo ciekawy. Zastanawiałem się kiedyś jak to się dzieje, że w dużym mieście jest pełno różnych zajęć dodatkowych dla kobiet, od Zumby, przez garncarstwo, po zgłębianie swych możliwości artystycznych czy co tam innego przyjdzie do głowy. Każde z tych zajęć/grup jest pełne lasek po studiach/wczesna praca.

                                      Po czym, gdy zaczyna się wysyp pierwszych bobasów (umownie 30+), nagle jak nożem odciął.
                                      Każde zainteresowanie przegrywa z bobasem który pochłania cały wolny czas i jeszcze sporo tego przeznaczanego na inne czynności (jak np. dbanie o wygląd -rozmawialiśmy o tym na forum nie raz).

                                      Mam wrażenie, że wiele z tych zainteresowań to było trochę takie "zajęcie wolnego czasu". W sumie wstyd tak siedzieć na tyłku przed TV (w końcu jestem kobietą XXI wieku), więc zacznę np. zgłębiać technikę tkactwa ze wschodniej Nambii. To pokazuje jaka jestem wyjątkowa i interesująca. Gdy jednak pojawia się różowe maleństwo, to wszystkie te "wymyślone" hobby idą w kąt.

                                      To oczywiście mója prywatna obserwacja bazująca na Wawie i okolicach.

                                      • zawle Re: Kitka... 12.11.15, 11:24
                                        Hehe..niedawno miałam spotkanie z panią psycholog-terepeutką. Mówiła o moim podopiecznym że nie ma żadncyh skonkretyzowancyh zainteresowań. Zapytałam jakie ona ma. Odpowiedziała z dumą :Mąż:)))
                                        Pewnie mąż stoi wyżej w męskiej chierarchii zaintesowań niż bobas, nie? Ale ja nie o tym. Może tkactwo z Nambiik nigdy mnie nie intersowało, ale konkretnych zainteresowań nie mam. Nie mam kolekcji miliarda podkładek pod piwo. Nie jestem specjalistką/nie mam pogłebionej żadnej dziedziny życia. Po prostu lubię uczyc nowych rzeczy które szybko porzucam.
                                        • zawle Re: Kitka... 12.11.15, 11:24
                                          hierarchia.
                                        • druginudziarz Re: Kitka... 12.11.15, 12:16
                                          zawle napisała:

                                          > Hehe..niedawno miałam spotkanie z panią psycholog-terepeutką. Mówiła o moim pod
                                          > opiecznym że nie ma żadncyh skonkretyzowancyh zainteresowań. Zapytałam jakie on
                                          > a ma. Odpowiedziała z dumą :Mąż:)))
                                          > Pewnie mąż stoi wyżej w męskiej chierarchii zaintesowań niż bobas, nie? Ale ja
                                          > nie o tym. Może tkactwo z Nambiik nigdy mnie nie intersowało, ale konkretnych z
                                          > ainteresowań nie mam. Nie mam kolekcji miliarda podkładek pod piwo. Nie jestem
                                          > specjalistką/nie mam pogłebionej żadnej dziedziny życia. Po prostu lubię uczyc
                                          > nowych rzeczy które szybko porzucam.

                                          Oczywiście że masz takie zainteresowania, ale może tego nie doceniasz.
                                          Napisałaś kilka tys. postów na tym forum, a przeczytałaś pewnie kilkadziesiąt.
                                          Robiłabyś to, gdyby Cie to nie interesowało?
                                          • zawle Re: Kitka... 12.11.15, 12:20
                                            Proporcje zupełnie odwrotne drugi:))
                                        • hello-kitty2 Re: Kitka... 12.11.15, 12:30
                                          zawle napisała:

                                          Może tkactwo z Nambiik nigdy mnie nie intersowało, ale konkretnych z
                                          > ainteresowań nie mam. Nie mam kolekcji miliarda podkładek pod piwo. Nie jestem
                                          > specjalistką/nie mam pogłebionej żadnej dziedziny życia. Po prostu lubię uczyc
                                          > nowych rzeczy które szybko porzucam.

                                          Hehe mam tak samo, nawet w LO wybralam profil ogolny, bo interesowalam sie wszystkim i niczym. Mam w szufladzie dyplomy ukonczonych paru szkol, parodziesieciu kursow, dyplomy i medale wygranych w roznych zawodow sportowych, nawet tytul miss koloni ;) nalezalam do wielu klubow, bylam na wielu zjazdach, obozach nawet z pare razy na wczasach odchudzajacych z codziennym parogodzinnym programem sportowym ale nigdy nie pomyslalam, ze mam jakas pasje albo nawet hobby. A nie jest przypadkiem tak, ze pasja to jest haselko, na ktore wyrywa sie laski? Cos jak haselko 'kocham kobiety'? ;)
                                          • zawle Re: Kitka... 12.11.15, 12:42
                                            Wiesz Kitka..to wszystko przez te szablony i miary. Człowiek ma być taki i taki. Jak nie jest, to nie jest taki i taki i nie moze liczyć na to i na to. Związek ma być trwały. I teraz szycie pod miarę się zaczyna. Człowiek ma mieć pasje. I ocena, zdjecie miary i szycie. Widzę to w szkołach, wśród terapeutów, w coachingu. Gotowe recepty, szablonowe diagnozy, spłycanie i mizeryja. Takie czasy.
                                            • druginudziarz Re: Kitka... 12.11.15, 17:33
                                              zawle napisała:

                                              > Wiesz Kitka..to wszystko przez te szablony i miary. Człowiek ma być taki i taki
                                              > . Jak nie jest, to nie jest taki i taki i nie moze liczyć na to i na to. Związe
                                              > k ma być trwały. I teraz szycie pod miarę się zaczyna. Człowiek ma mieć pasje.
                                              > I ocena, zdjecie miary i szycie. Widzę to w szkołach, wśród terapeutów, w coach
                                              > ingu. Gotowe recepty, szablonowe diagnozy, spłycanie i mizeryja. Takie czasy.
                                              >

                                              I bardzo dobrze że spłyca.
                                              Bo większość ludzi w takim pogłębianym gruncie grzęźnie i nic z tego nie wynika.
                                              Kiedyś gdy w sklepach był mały wybór, zakupy robiło się sprawnie. Teraz wszyscy chodzą po marketach, bezsensownie się gapią i przybierają, myśląc że to ich "buduje".
                                              Tak, że wg mnie bardzo dobrze, że kultura próbuje nadal przekazywać jakieś kalki zachowań, bo jesteśmy w miejscu gdy mnogość możliwości niczemu nie służy a wręcz przeszkadza.
                                              A jeszcze wracając do braku zainteresowań. To jest często pozostałość po ADHD. To jest taka a nie inna struktura mózgu, powodująca trudność w utrzymaniu dłuższej uwagi na jakimś obiekcie.
                                              • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 06:58
                                                druginudziarz napisał: > I bardzo dobrze że spłyca.
                                                > Bo większość ludzi w takim pogłębianym gruncie grzęźnie i nic z tego nie wynika
                                                > .
                                                > Kiedyś gdy w sklepach był mały wybór, zakupy robiło się sprawnie. Teraz wszyscy
                                                > chodzą po marketach, bezsensownie się gapią i przybierają, myśląc że to ich "b
                                                > uduje".
                                                > Tak, że wg mnie bardzo dobrze, że kultura próbuje nadal przekazywać jakieś kalk
                                                > i zachowań, bo jesteśmy w miejscu gdy mnogość możliwości niczemu nie służy a wr
                                                > ęcz przeszkadza.
                                                > A jeszcze wracając do braku zainteresowań. To jest często pozostałość po ADHD.
                                                > To jest taka a nie inna struktura mózgu, powodująca trudność w utrzymaniu dłużs
                                                > zej uwagi na jakimś obiekcie.

                                                Eisenberg przyznał że ADHD sobie wymyślił. Niestety farmakologia i terapeuci już na to mają coś w sprzedaży;) Co do porównywania wpychania człowieka w szablony a zakupów w markecie, to nie rozumiem przenośni.
                                                • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 08:27
                                                  zawle napisała:

                                                  > Eisenberg przyznał że ADHD sobie wymyślił.

                                                  To legenda miejska, nic takiego nie powiedział, jak nie wierzysz to sama poszukaj, ale nie na kwejku czy demotywatorach tylko w oryginale ;)
                                                  Poza tym wiesz, ja mam ograniczone zaufanie do "sławnych ludzi" w wieku starczym. Część zachowuje sprawnośc intelektualną i mentalną do śmierci, część ma wyraźne demencje i robi różne fiku miku.

                                                  > Niestety farmakologia i terapeuci ju
                                                  > ż na to mają coś w sprzedaży;)

                                                  To żaden argument. "Na wszystko" można coś kupić, czy z tego wniosek że nie ma niczego? :D

                                                  > Co do porównywania wpychania człowieka w szablon
                                                  > y a zakupów w markecie, to nie rozumiem przenośni.

                                                  Szablon: idę do sklepu kupuję chleb, taki zwykły, innego nie ma.
                                                  "Nie wpychanie w szablon": idź do sklepu i wybierz chleb odpowiedni dla siebie, jeden z 50 gatunków. Wprawdzie będziesz się nad tym zastanawiał pół godziny, a i tak kupisz syf, bo przecież się na tym nie znasz, no ale MASZ WYBÓR.

                                                  Szablon: Twój ojciec, dziadek, był stolarzem, ucz się na stolarza.
                                                  "Nie wpychanie w szablon": Możesz być kim tylko zechcesz. Na poszukiwaniu kim chcesz być strawisz wprawdzie całe życie, ostatecznie będziesz i tak nikim, bo na naukę stolarstwa będzie za późno, no ale MASZ WYBÓR.

                                                  Ten wybór to oszustwo.
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 08:58
                                                    druginudziarz napisał: > To legenda miejska, nic takiego nie powiedział, jak nie wierzysz to sama poszuk
                                                    > aj, ale nie na kwejku czy demotywatorach tylko w oryginale ;)
                                                    > Poza tym wiesz, ja mam ograniczone zaufanie do "sławnych ludzi" w wieku starczy
                                                    > m. Część zachowuje sprawnośc intelektualną i mentalną do śmierci, część ma wyra
                                                    > źne demencje i robi różne fiku miku.

                                                    Słabiutko. I w taki oto sposób człowiek traci szacunek do drugiego;) Ośmieszanie jako forma prowadzenia dyskusji.

                                                    > To żaden argument. "Na wszystko" można coś kupić, czy z tego wniosek że nie ma
                                                    > niczego? :D

                                                    Następne słabiutko.

                                                    > Szablon: Twój ojciec, dziadek, był stolarzem, ucz się na stolarza.
                                                    > "Nie wpychanie w szablon": Możesz być kim tylko zechcesz. Na poszukiwaniu kim
                                                    > chcesz być strawisz wprawdzie całe życie, ostatecznie będziesz i tak nikim, bo
                                                    > na naukę stolarstwa będzie za późno, no ale MASZ WYBÓR.

                                                    W jakich nie-szablonach Ty siedzisz? Ja Ci opowiem o swoich. Nie zostałam dekoratorem wnętrz, chociaż miałam i talent i chęci. Nie poszłam do liceum plastycznego, chociaż miałam i talent i chęci. Złamanie nieszablony zaskutkowało tym, że jestem magistrem, chociaż nie powinnam. Nie jestem alkoholiczką, chopciaż naturalną konsekwecją powinnam. A Twoje?
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 09:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > To legenda miejska, nic takiego nie powiedział, ja
                                                    > k nie wierzysz to sama poszuk
                                                    > > aj, ale nie na kwejku czy demotywatorach tylko w oryginale ;)
                                                    > > Poza tym wiesz, ja mam ograniczone zaufanie do "sławnych ludzi" w wieku s
                                                    > tarczy
                                                    > > m. Część zachowuje sprawnośc intelektualną i mentalną do śmierci, część m
                                                    > a wyra
                                                    > > źne demencje i robi różne fiku miku.
                                                    >
                                                    > Słabiutko. I w taki oto sposób człowiek traci szacunek do drugiego;) Ośmieszan
                                                    > ie jako forma prowadzenia dyskusji.

                                                    O czym Ty mówisz?? słabiutko to jest się powoływać na legendę miejską.
                                                    Liczenie się z demencją u starszych osób nie ma nic wspólnego z brakiem szacunku, a właśnie jest oznaką szacunku.
                                                    -> Staruszek powiedział mi coś głupiego? noprzecież się o to nieobrażę, w tym wieku to się zdarza.

                                                    > > To żaden argument. "Na wszystko" można coś kupić, czy z tego wniosek że n
                                                    > ie ma
                                                    > > niczego? :D
                                                    >
                                                    > Następne słabiutko.

                                                    "Słabiutko" bo kontrargumentu brak, co? a depresji też nie ma bo są na to lekarstwa ;)

                                                    > > Szablon: Twój ojciec, dziadek, był stolarzem, ucz się na stolarza.
                                                    > > "Nie wpychanie w szablon": Możesz być kim tylko zechcesz. Na poszukiwaniu
                                                    > kim
                                                    > > chcesz być strawisz wprawdzie całe życie, ostatecznie będziesz i tak niki
                                                    > m, bo
                                                    > > na naukę stolarstwa będzie za późno, no ale MASZ WYBÓR.
                                                    >
                                                    > W jakich nie-szablonach Ty siedzisz? Ja Ci opowiem o swoich. Nie zostałam dekor
                                                    > atorem wnętrz, chociaż miałam i talent i chęci. Nie poszłam do liceum plastyczn
                                                    > ego, chociaż miałam i talent i chęci. Złamanie nieszablony zaskutkowało tym, że
                                                    > jestem magistrem, chociaż nie powinnam. Nie jestem alkoholiczką, chopciaż natu
                                                    > ralną konsekwecją powinnam. A Twoje?

                                                    Alkoholizm to akurat deficyt a nie "posiadanie czegoś".
                                                    Podobnie jak rózne inne wynikające z deficytów skrypty rodzinne.
                                                    Ale albo nie udało mi się napisać tak byś zrozumiała, albo kierujesz rozmowę w inna stronę.
                                                    Ten talent i chęci weryfikuje życie, wewnetrzne przekonanie nie wystarcza. Ja miałem talent i chęci do zostania naukowcem, nawet publikacje mam na koncie, ale brakło jeszcze czegoś oprócz talentu i chęci.
                                                    Co robię to mniej więcej wiesz, mogę tylko dodać, że zbyt długo nie traktowałem swej profesji zbyt poważnie, dlatego mam pewne zaległości.
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 09:40
                                                    druginudziarz napisał: > O czym Ty mówisz?? słabiutko to jest się powoływać na legendę miejską.
                                                    > Liczenie się z demencją u starszych osób nie ma nic wspólnego z brakiem szacunk
                                                    > u, a właśnie jest oznaką szacunku.

                                                    Zdecyduj się nudziarz...nie powiedział czy powiedział ale nie można brać go serio bo MOŻE mieć demencję? Nudziarz...staje Ci nadal, bo wiesz....w Twoim wieku to MOŻE juz nie stawać...z szacunkiem pytam;)

                                                    > "Słabiutko" bo kontrargumentu brak, co? a depresji też nie ma bo są na to lekar
                                                    > stwa ;)

                                                    nie, bo argumentujesz jak idiota. A z idiotami się nie dyskutuje, no chyba że ktoś to lubi. Ja nie lubię. Ale raz odejdę od zasady żebyś taki cudny dla siebie nie był. Według Ciebie nie jest możliwe że ludzie wymyślili leki na nieistniejącą chorobę. Argumentujesz to w ten sposób, że jeśli istnieją leki na inną chorobę to znaczy że ona też nie istnieje? Co za bzdura.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > O czym Ty mówisz?? słabiutko to jest się powoływać
                                                    > na legendę miejską.
                                                    > > Liczenie się z demencją u starszych osób nie ma nic wspólnego z brakiem s
                                                    > zacunk
                                                    > > u, a właśnie jest oznaką szacunku.
                                                    >
                                                    > Zdecyduj się nudziarz...nie powiedział czy powiedział ale nie można brać go ser
                                                    > io bo MOŻE mieć demencję? Nudziarz...staje Ci nadal, bo wiesz....w Twoim wieku
                                                    > to MOŻE juz nie stawać...z szacunkiem pytam;)

                                                    To czy powiedział czy nie, nie zależy od mojej decyzji.
                                                    Po prostu nie powiedział.
                                                    To legenda miejska.
                                                    Inna sprawa, że wielu utytułowanych staruszków powiedziało coś co wprawiło w konsternację środowisko. Jaki masz z tym problem?

                                                    > > "Słabiutko" bo kontrargumentu brak, co? a depresji też nie ma bo są na to
                                                    > lekar
                                                    > > stwa ;)
                                                    >
                                                    > nie, bo argumentujesz jak idiota. A z idiotami się nie dyskutuje, no chyba że k
                                                    > toś to lubi. Ja nie lubię. Ale raz odejdę od zasady żebyś taki cudny dla siebie
                                                    > nie był. Według Ciebie nie jest możliwe że ludzie wymyślili leki na nieistniej
                                                    > ącą chorobę. Argumentujesz to w ten sposób, że jeśli istnieją leki na inną chor
                                                    > obę to znaczy że ona też nie istnieje? Co za bzdura.

                                                    Zgadza się, nie ma leków na nieistniejąca chorobę, to wynika z definicji leku. Nie ma też czegoś takiego jak nie istniejąca choroba, albo choroba albo nie.
                                                    Poza tym nie wszystko co jest w ICD-10 to choroby.
                                                    Poza tym medycyna nie zajmuje się tylko chorobami.
                                                    Poza tym powtórzę, bo uciekasz od clou: nic nie wskazuje na to że ADHD nie istnieje.
                                                    Poza tym jesteś dziś opryskliwa, więc nie gadam z Tobą :P
                                                  • sabat777 Re: Kitka... 13.11.15, 10:13
                                                    Z tego waszego porannego pierdolenia wyłowiłem, że Zawle zaprasza Cie na mizianie po plecach i pyta czy Ci jeszcze staje. A Ty jej, że z nią nie gadasz, co chyba źle wróży :D
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:17
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Z tego waszego porannego pierdolenia wyłowiłem, że Zawle zaprasza Cie na mizian
                                                    > ie po plecach i pyta czy Ci jeszcze staje. A Ty jej, że z nią nie gadasz, co ch
                                                    > yba źle wróży :D

                                                    Bo oferta była słaba, plecy mam stosunkowo mało wrazliwe ;)
                                                  • sabat777 Re: Kitka... 13.11.15, 10:23
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Bo oferta była słaba, plecy mam stosunkowo mało wrazliwe ;)

                                                    Ekspertem nie jestem, ale chyba Ty jej miałeś miziać a nie ona Tobie :D
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 10:30
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Ekspertem nie jestem, ale chyba Ty jej miałeś miziać a nie ona Tobie :D

                                                    W jego wykonaniu to się nazywa: ARGUMENTACJA.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    > > Ekspertem nie jestem, ale chyba Ty jej miałeś miziać a nie ona Tobie :D
                                                    >
                                                    > W jego wykonaniu to się nazywa: ARGUMENTACJA.

                                                    Czekajże, sprawdzę, do licha, moze niedoczytałem!
                                                    Bo miziać po plecach akurat uwielbiam, tylko, że, hmm, staje mi wtedy i nie odpuszcza, masażystą nie mógłbym być, niestety :D
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 13.11.15, 10:17
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Z tego waszego porannego pierdolenia wyłowiłem, że Zawle zaprasza Cie na mizian
                                                    > ie po plecach i pyta czy Ci jeszcze staje. A Ty jej, że z nią nie gadasz, co ch
                                                    > yba źle wróży :D

                                                    ;) love sabat, speisz sie nudziarz bo zawle zaraz bedzie spała
                                                  • sabat777 Re: Kitka... 13.11.15, 10:41
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ;) love sabat, speisz sie nudziarz bo zawle zaraz bedzie spała

                                                    Nie jest powiedziane, co prawda, czy nie będzie spała "po" lub też, co gorsza, "w trakcie" - ale nie przekonamy się o tym, jeśli nudziarz dalej będzie uparcie odgrywał nudziarza ;)
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 13.11.15, 10:48
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > ;) love sabat, speisz sie nudziarz bo zawle zaraz bedzie spała
                                                    >
                                                    > Nie jest powiedziane, co prawda, czy nie będzie spała "po" lub też, co gorsza,
                                                    > "w trakcie" - ale nie przekonamy się o tym, jeśli nudziarz dalej będzie uparcie
                                                    > odgrywał nudziarza ;)

                                                    ;)) bo on rozumiesz ma takie "furtki" które otwiera badz nie;)) nudziarz wez sie wychyl w koncu zza bramy;))
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 11:08
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > ;) love sabat, speisz sie nudziarz bo zawle zaraz bedzie spała
                                                    > >
                                                    > > Nie jest powiedziane, co prawda, czy nie będzie spała "po" lub też, co go
                                                    > rsza,
                                                    > > "w trakcie" - ale nie przekonamy się o tym, jeśli nudziarz dalej będzie u
                                                    > parcie
                                                    > > odgrywał nudziarza ;)
                                                    >
                                                    > ;)) bo on rozumiesz ma takie "furtki" które otwiera badz nie;)) nudziarz wez si
                                                    > e wychyl w koncu zza bramy;))

                                                    Kocham Was wszystkich!
                                                    Przybywam! :D
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 13.11.15, 18:09
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > sabat777 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > bgz0702 napisała:
                                                    > > >
                                                    > > > > ;) love sabat, speisz sie nudziarz bo zawle zaraz bedzie spała
                                                    > > >
                                                    > > > Nie jest powiedziane, co prawda, czy nie będzie spała "po" lub też,
                                                    > co gorsza, "w trakcie" - ale nie przekonamy się o tym, jeśli nudziarz dalej bę
                                                    > dzie uparcie odgrywał nudziarza ;)
                                                    > >
                                                    > > ;)) bo on rozumiesz ma takie "furtki" które otwiera badz nie;)) nudziarz
                                                    > wez sie wychyl w koncu zza bramy;))
                                                    >
                                                    > Kocham Was wszystkich!
                                                    > Przybywam! :D

                                                    ale to gdzie konkretnie bedziesz? bo nie wiem gdzie mam czekac. No chyba ze juz zrobiliscie to beze mnie;)) ale zawle chyba sie wkurzyła, wiec mysle ze cie nie było... och ty... zawaliłes. Na szczescie jutro tez jest dzien;))
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 18:48
                                                    bgz0702 napisała: > ale to gdzie konkretnie bedziesz? bo nie wiem gdzie mam czekac. No chyba ze juz
                                                    > zrobiliscie to beze mnie;)) ale zawle chyba sie wkurzyła, wiec mysle ze cie ni
                                                    > e było... och ty... zawaliłes. Na szczescie jutro tez jest dzien;))

                                                    Nic nie zawalił.
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 10:19
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Z tego waszego porannego pierdolenia wyłowiłem, że Zawle zaprasza Cie na mizian
                                                    > ie po plecach i pyta czy Ci jeszcze staje. A Ty jej, że z nią nie gadasz, co ch
                                                    > yba źle wróży :D

                                                    Prawda jest jedna sabta, pomimo tego że jest stanem umysłu. Nudziarzowi nie staje więc oferta jest słaba:))
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 10:18
                                                    druginudziarz napisał: > To czy powiedział czy nie, nie zależy od mojej decyzji.
                                                    > Po prostu nie powiedział.
                                                    > To legenda miejska.
                                                    > Inna sprawa, że wielu utytułowanych staruszków powiedziało coś co wprawiło w ko
                                                    > nsternację środowisko. Jaki masz z tym problem?

                                                    Czyli...Nie powiedział, a jeśli nawet powiedział to wynikało to z demencji?:)))

                                                    > Zgadza się, nie ma leków na nieistniejąca chorobę, to wynika z definicji leku.

                                                    Czyli Bóg istnieje czy nie?:))

                                                    > Nie ma też czegoś takiego jak nie istniejąca choroba, albo choroba albo nie.

                                                    Podobnież nie ma czegoś takiego jak nieistniejące buty. To co z tym Bogiem?

                                                    > Poza tym nie wszystko co jest w ICD-10 to choroby.

                                                    Dobra...porozwijaj się. Mam nadzieję że Ty też miałeś robić coś pożytecznego

                                                    > Poza tym medycyna nie zajmuje się tylko chorobami.
                                                    > Poza tym powtórzę, bo uciekasz od clou: nic nie wskazuje na to że ADHD nie istn
                                                    > ieje.
                                                    > Poza tym jesteś dziś opryskliwa, więc nie gadam z Tobą :P

                                                    Kierujesz się emocjami drugi. Jak kobieta:))))
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > To czy powiedział czy nie, nie zależy od mojej dec
                                                    > yzji.
                                                    > > Po prostu nie powiedział.
                                                    > > To legenda miejska.
                                                    > > Inna sprawa, że wielu utytułowanych staruszków powiedziało coś co wprawił
                                                    > o w ko
                                                    > > nsternację środowisko. Jaki masz z tym problem?
                                                    >
                                                    > Czyli...Nie powiedział, a jeśli nawet powiedział to wynikało to z demencji?:)))

                                                    Powtórzę więc: nie powiedział. I co terass? ;)

                                                    > > Poza tym jesteś dziś opryskliwa, więc nie gadam z Tobą :P
                                                    >
                                                    > Kierujesz się emocjami drugi. Jak kobieta:))))
                                                    Inaczej: dostrzegam większość emocji jak kobieta; robię z tego zazwyczaj użytek jak mężczyzna - wali mnie to :D
                                                    Mam taką furtkę, albo ją otwieram albo zamykam, powinnaś wiedzieć o co chodzi. Podobno byłbym dobrym terapeutą.
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 10:53
                                                    druginudziarz napisał: > Powtórzę więc: nie powiedział. I co terass? ;)

                                                    Teraz udowodnij.

                                                    > Podobno byłbym dobrym terapeutą.

                                                    Rozumiem że ojciec nie był różnież terapeutą?
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 11:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Powtórzę więc: nie powiedział. I co terass? ;)
                                                    >
                                                    > Teraz udowodnij.

                                                    A jak się udowadnia nieistnienie czegoś? ;)

                                                    > > Podobno byłbym dobrym terapeutą.
                                                    >
                                                    > Rozumiem że ojciec nie był różnież terapeutą?

                                                    Był nikim. Nie miał szczęścia, czyli nie znalazł się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie wy wykorzystać swój potencjał. Z tym, że ja o rodzicach na publicznym forum nie rozmawiam, są jakieś zasady...
                                                    Może kiedyś po mizianiu :P
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 11:09
                                                    tak samo jak istnienie choroby poparzez to, że istnieją na nią leki. Stwórz coś.
                                                  • sabat777 Re: Kitka... 13.11.15, 11:56
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Był nikim. Nie miał szczęścia, czyli nie znalazł się w odpowiednim miejscu w od
                                                    > powiednim czasie wy wykorzystać swój potencjał. Z tym, że ja o rodzicach na pub
                                                    > licznym forum nie rozmawiam, są jakieś zasady...

                                                    Właśnie porozmawiałeś :D
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 12:26
                                                    Nie tylko porozmawiał, ale wyraził swoją opinię i powiedział o emocjach z tym związanych:(
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 14:12
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie tylko porozmawiał, ale wyraził swoją opinię i powiedział o emocjach z tym z
                                                    > wiązanych:(

                                                    No i jakie emocje Ci się ukazały, co wyczytałaś? Tęsknotę? bo ojciec nie żyje. A może żal? że tak mało spędziliśmy ze sobą czasu?
                                                    Powiem Ci zawle, że pytania o rodziców są dość ryzykowne, nawet w gronie znajomych, można trafić na grząski grunt, ja w każdym razie unikam tych tematów, no chyba że ktoś sam zacznie, to co innego.
                                                    Wiesz, ja nie mam z tym problemu, wbrew temu co mogło CI się zdawać, moje dwa zdania o ojcu były kompletnie wyzute z emocji, bo zupełnie nie to miejsce, choć przyznaję, że trochę, kiedyś, nad tym popracowałem.
                                                    No, ale powróćmy może to miziania :P
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 14:25
                                                    Co wyczytałam? Trochę żal że nie znalazł się we właściwym miejscu i we właściwym czasie i nie wykorzystał swojej szansy. Nie podejrzewam Ciebie że człowieka który nie osiągnął wysokiego statusu społecznego oceniasza jako nikogo, więc założę że ojciec potencjał miał ale go nie wykorzystał.
                                                    Co do pytań dotyczących rodziców, niczym innym się nie zajmuje całe zawodowe życie, tylko zadaję trudne pytania, więc mam wprawę;).
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 14:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > Co wyczytałam? Trochę żal że nie znalazł się we właściwym miejscu i we właściwy
                                                    > m czasie i nie wykorzystał swojej szansy. Nie podejrzewam Ciebie że człowieka k
                                                    > tóry nie osiągnął wysokiego statusu społecznego oceniasza jako nikogo, więc zał
                                                    > ożę że ojciec potencjał miał ale go nie wykorzystał.

                                                    Zawle, ale w kontekście Twojego pytania, moja odpowiedź "nikim" znaczy tylko i wyłącznie "nikim konkretnym". Aczkolwiek teraz widzę, że mogło to być obocznie rozumiane. Teraz OK?

                                                    > Co do pytań dotyczących rodziców, niczym innym się nie zajmuje całe zawodowe ży
                                                    > cie, tylko zadaję trudne pytania, więc mam wprawę;).

                                                    Ale to nie o Ciebie chodzi co potrafisz co nie. Myślisz, że dentysta na spotkaniach towarzyskich grzebie w cudzych zębach bo bo uprawnia go do tego zawodowe przygotowanie? :D
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 16:18
                                                    druginudziarz napisał: > Ale to nie o Ciebie chodzi co potrafisz co nie. Myślisz, że dentysta na spotkan
                                                    > iach towarzyskich grzebie w cudzych zębach bo bo uprawnia go do tego zawodowe p
                                                    > rzygotowanie? :D

                                                    Matko. Nie nudziarz dentysta na spotkaniu towaryskim nie grzebie wszytskim w zebach, ale byc może wszyscy mu gadają o swoim kamieniu nazebnym i parodontozie. Ja mam podobnie:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 13.11.15, 13:12
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Podobno byłbym dobrym terapeutą.

                                                    A czyja to opinia? - zapytam z ciekawosci.
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 09:47
                                                    druginudziarz napisał: > Alkoholizm to akurat deficyt a nie "posiadanie czegoś".
                                                    > Podobnie jak rózne inne wynikające z deficytów skrypty rodzinne.

                                                    matko...
                                                    A deficyt się ma/posiada czy nie ma? Matko...jakiś wyższy poziom anbstarkcji który mnie wprowadza w zakłopotanie .

                                                    > Ale albo nie udało mi się napisać tak byś zrozumiała, albo kierujesz rozmowę w
                                                    > inna stronę.
                                                    > Ten talent i chęci weryfikuje życie, wewnetrzne przekonanie nie wystarcza. Ja m
                                                    > iałem talent i chęci do zostania naukowcem, nawet publikacje mam na koncie, ale
                                                    > brakło jeszcze czegoś oprócz talentu i chęci.
                                                    > Co robię to mniej więcej wiesz, mogę tylko dodać, że zbyt długo nie traktowałem
                                                    > swej profesji zbyt poważnie, dlatego mam pewne zaległości.

                                                    Ale ja nie dałam sobie okazji żeby spróbować. To zostało odłożone na półkę z napisem "nigdy nie zweryfikowane". Ty swoje zweryfikowałeś i odłożyłeś na inną półkę. Widzisz różnicę?
                                                    Cóż Ci mogę powiedzieć....nadrabiaj zaległości jesli Ci to przyniesie zadowolenie. Twój ojciec był tym kim Ty teraz jesteś?:)))
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 09:50
                                                    A tak w ogóle nudziarz to się zawijaj i przyjeżdżaj do mnie na mizianie po plecach, boś mnie tak od rana wkurwił, że nie usnę. A to miałam w planie o 7 rano. Może być piwo.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > A tak w ogóle nudziarz to się zawijaj i przyjeżdżaj do mnie na mizianie po plec
                                                    > ach, boś mnie tak od rana wkurwił, że nie usnę. A to miałam w planie o 7 rano.
                                                    > Może być piwo.

                                                    To Cię jeszcze powkurwiam :D to właśnie cecha dorosłego ADHD - szukanie silnych stymulacji.
                                                    Dorosły z ADHD nic normalnie nie zrobi, musi się albo najpierw samemu powkurwiać, albo np. zawalić termin żeby na niego się powkurwiali i dopiero wtedy ma odpowiedniego speeda. Albo chociaż powkurwiać się uczciwie na polityków, albo na "idiotów którzy mnie otaczają" ;)
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 10:22
                                                    druginudziarz napisał: > To Cię jeszcze powkurwiam :D to właśnie cecha dorosłego ADHD - szukanie silnych
                                                    > stymulacji.
                                                    > Dorosły z ADHD nic normalnie nie zrobi, musi się albo najpierw samemu powkurwia
                                                    > ć, albo np. zawalić termin żeby na niego się powkurwiali i dopiero wtedy ma odp
                                                    > owiedniego speeda. Albo chociaż powkurwiać się uczciwie na polityków, albo na "
                                                    > idiotów którzy mnie otaczają" ;)


                                                    Więc skoro Ci nie staje to ja sobie swoje nieistniejące ADHD wykorzystam i wysprzątam chałupę. Czy sprzątanie można zaliczyć do hobby jeśli jestem na bierząco w tych wszystkich specyfikach?:))
                                                  • kag73 Re: Kitka... 13.11.15, 10:45
                                                    zawle napisała:
                                                    > Więc skoro Ci nie staje to ja sobie swoje nieistniejące ADHD wykorzystam i wysp
                                                    > rzątam chałupę. Czy sprzątanie można zaliczyć do hobby jeśli jestem na bierząco
                                                    > w tych wszystkich specyfikach?:))

                                                    No nie bardzo, bo za malo kosztuje i w dodatku nikt nie powie "wow" ;)
                                                    To juz musi byc cos "powazniejszego" np. podroze, nurkowanie, zeglarstwo, wspinaczka gorska. Przykro mi :( Ale jak skonczysz u siebie to zapraszam do mnie, mam totalny syf aktualnie ;))
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:45
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > To Cię jeszcze powkurwiam :D to właśnie cecha doro
                                                    > słego ADHD - szukanie silnych
                                                    > > stymulacji.
                                                    > > Dorosły z ADHD nic normalnie nie zrobi, musi się albo najpierw samemu pow
                                                    > kurwia
                                                    > > ć, albo np. zawalić termin żeby na niego się powkurwiali i dopiero wtedy
                                                    > ma odp
                                                    > > owiedniego speeda. Albo chociaż powkurwiać się uczciwie na polityków, alb
                                                    > o na "
                                                    > > idiotów którzy mnie otaczają" ;)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Więc skoro Ci nie staje to ja sobie swoje nieistniejące ADHD wykorzystam i wysp
                                                    > rzątam chałupę. Czy sprzątanie można zaliczyć do hobby jeśli jestem na bierząco
                                                    > w tych wszystkich specyfikach?:))

                                                    Wysprzątaj, wysprzątaj. Mnie też sprzątanie relaksuje.
                                                    A potem idź spać skoro miałaś taki plan, niech Ci się przyśni mizianie po plecach ;)
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 10:56
                                                    druginudziarz napisał: > A potem idź spać skoro miałaś taki plan, niech Ci się przyśni mizianie po pleca
                                                    > ch ;)

                                                    Potem to sobie pójdę na pomizianie gdzie indziej. Lubię dostawać to co chcę dostać. Musiałam się tylko nauczyć mądrze chcieć;)
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 11:16
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > A potem idź spać skoro miałaś taki plan, niech Ci
                                                    > się przyśni mizianie po pleca
                                                    > > ch ;)
                                                    >
                                                    > Potem to sobie pójdę na pomizianie gdzie indziej. Lubię dostawać to co chcę dos
                                                    > tać. Musiałam się tylko nauczyć mądrze chcieć;)

                                                    Dobrze zawle, powiedziane, "mądrze chcieć"...
                                                    A inną mądrością dojrzałości jest, że nie mówi się "nigdy".
                                                    W każdym razie, ja idę tą drogą.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:08
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Alkoholizm to akurat deficyt a nie "posiadanie cze
                                                    > goś".
                                                    > > Podobnie jak rózne inne wynikające z deficytów skrypty rodzinne.
                                                    >
                                                    > matko...
                                                    > A deficyt się ma/posiada czy nie ma? Matko...jakiś wyższy poziom anbstarkcji kt
                                                    > óry mnie wprowadza w zakłopotanie .

                                                    Jak masz deficyt pieniędzy to co masz?
                                                    Deficyt to brak, a nie posiadanie.

                                                    > Ale ja nie dałam sobie okazji żeby spróbować. To zostało odłożone na półkę z na
                                                    > pisem "nigdy nie zweryfikowane". Ty swoje zweryfikowałeś i odłożyłeś na inną pó
                                                    > łkę. Widzisz różnicę?

                                                    Najprawdopodobniej nie masz czego żałować.
                                                    A niewykluczone, że uniknełąś jeszcze większych rozczarowań
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 10:13
                                                    druginudziarz napisał: > Jak masz deficyt pieniędzy to co masz?
                                                    > Deficyt to brak, a nie posiadanie.

                                                    MAM BRAK. Wedłu Twojej argumentacji wychodzi na ZERO. Ale to pewnie jest związane z tym że Ci nie staje;)

                                                    > Najprawdopodobniej nie masz czego żałować.
                                                    > A niewykluczone, że uniknełąś jeszcze większych rozczarowań
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:22
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Jak masz deficyt pieniędzy to co masz?
                                                    > > Deficyt to brak, a nie posiadanie.
                                                    >
                                                    > MAM BRAK. Wedłu Twojej argumentacji wychodzi na ZERO. Ale to pewnie jest związa
                                                    > ne z tym że Ci nie staje;)

                                                    Zauważam dziś rano wzmożone zainteresowanie obu płci tym zagadnieniem (?) Trochę mnie to niepokoi :]
                                                  • sabat777 Re: Kitka... 13.11.15, 10:26
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Zauważam dziś rano wzmożone zainteresowanie obu płci tym zagadnieniem (?) Troch
                                                    > ę mnie to niepokoi :]

                                                    Poranek to zwykle dobry moment, żeby skonfrontować się z "tym zagadnieniem". Chyba że jest to "poranek kojota".
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:39
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > Zauważam dziś rano wzmożone zainteresowanie obu płci tym zagadnieniem (?)
                                                    > Troch
                                                    > > ę mnie to niepokoi :]
                                                    >
                                                    > Poranek to zwykle dobry moment, żeby skonfrontować się z "tym zagadnieniem". Ch
                                                    > yba że jest to "poranek kojota".

                                                    Skonfrontowałem i skonkludowałem że wystąpiła jakaś wartość dodana.
                                                    Gdy z jakieś przyczyny będę chciał żeby mi nie stanął, pomyśle sobie, że kiedyś na jakimś forum interesowało to jakiegoś mężczyznę :D
                                                  • sabat777 Re: Kitka... 13.11.15, 10:44
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Skonfrontowałem i skonkludowałem że wystąpiła jakaś wartość dodana.
                                                    > Gdy z jakieś przyczyny będę chciał żeby mi nie stanął, pomyśle sobie, że kiedyś
                                                    > na jakimś forum interesowało to jakiegoś mężczyznę :D

                                                    No to już szczyt spychotechniki. Nie czyń mnie odpowiedzialnym za swoją erekcję. Ona jest wyłącznie w Twoich... khem, khem... rękach.
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 13.11.15, 10:49
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > Skonfrontowałem i skonkludowałem że wystąpiła jakaś wartość dodana.
                                                    > > Gdy z jakieś przyczyny będę chciał żeby mi nie stanął, pomyśle sobie, że
                                                    > kiedyś
                                                    > > na jakimś forum interesowało to jakiegoś mężczyznę :D
                                                    >
                                                    > No to już szczyt spychotechniki. Nie czyń mnie odpowiedzialnym za swoją erekcję
                                                    > . Ona jest wyłącznie w Twoich... khem, khem... rękach.

                                                    i nie zwalaj niczego na "kolege";) sabat nie pozwól!;))
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 10:54
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > Skonfrontowałem i skonkludowałem że wystąpiła jakaś wartość dodana.
                                                    > > Gdy z jakieś przyczyny będę chciał żeby mi nie stanął, pomyśle sobie, że
                                                    > kiedyś
                                                    > > na jakimś forum interesowało to jakiegoś mężczyznę :D
                                                    >
                                                    > No to już szczyt spychotechniki. Nie czyń mnie odpowiedzialnym za swoją erekcję
                                                    > . Ona jest wyłącznie w Twoich... khem, khem... rękach.

                                                    Stary, weź już przestań, co ja CI zawiniłem że chcesz mnie wykastrować?
                                                    Lubię swoją erekcję i tak ma pozostać. A to że na starość bedę się modlił o jej brak to moja sprawa :P
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 10:14
                                                    druginudziarz napisał: > Jak masz deficyt pieniędzy to co masz?
                                                    > Deficyt to brak, a nie posiadanie.

                                                    MAM BRAK. Wedłu Twojej argumentacji wychodzi na ZERO. Ale to pewnie jest związane z tym że Ci nie staje;)

                                                    > Najprawdopodobniej nie masz czego żałować.
                                                    > A niewykluczone, że uniknełąś jeszcze większych rozczarowań

                                                    Najprawdopodobniej i niewykluczone...nic pewnego. Dgybanki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 13.11.15, 12:53
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Co robię to mniej więcej wiesz, mogę tylko dodać, że zbyt długo nie traktowałem
                                                    > swej profesji zbyt poważnie, dlatego mam pewne zaległości.

                                                    Ja jestem ciekawa: czym sie zajmujesz?
                                                • bgz0702 Re: Kitka... 13.11.15, 08:40
                                                  zawle napisała:

                                                  > Eisenberg przyznał że ADHD sobie wymyślił. Niestety farmakologia i terapeuci ju
                                                  > ż na to mają coś w sprzedaży;) Co do porównywania wpychania człowieka w szablon
                                                  > y a zakupów w markecie, to nie rozumiem przenośni.

                                                  ;))) to było dobre, adhd jeszcze na długo pozostanie w naszej pamieci;)) nigdy go nie lubiłam. ostatnio słysze ze polowa tzw dzieci ekscentryków ma aspergera, szkoda tych dzieci
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 08:48
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Eisenberg przyznał że ADHD sobie wymyślił. Niestety farmakologia i terape
                                                    > uci ju
                                                    > > ż na to mają coś w sprzedaży;) Co do porównywania wpychania człowieka w s
                                                    > zablon
                                                    > > y a zakupów w markecie, to nie rozumiem przenośni.
                                                    >
                                                    > ;))) to było dobre, adhd jeszcze na długo pozostanie w naszej pamieci;)) nigdy
                                                    > go nie lubiłam. ostatnio słysze ze polowa tzw dzieci ekscentryków ma aspergera,
                                                    > szkoda tych dzieci

                                                    Jak to Twain napisał w gazecie? "Informacje o mojej śmierci były mocno przesadzone".
                                                    hint: nic takiego o adhd nie powiedział.
                                                    Na maturze 1/3 maturzystów ma zaświadczenia o dysleksji, a przecież nie znaczy to że dysleksję sobie "wymyślono". Stworzono tylko skalę poprzez tworzenie sztucznych ułatwień.
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 09:11
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > ;))) to było dobre, adhd jeszcze na długo pozostanie w naszej pamieci;)) nigdy
                                                    > go nie lubiłam. ostatnio słysze ze polowa tzw dzieci ekscentryków ma aspergera,
                                                    > szkoda tych dzieci

                                                    Pozostanie? Nadal poradnie psychologiczno-pedagogiczne wydają takie orzeczenia. Nadal rodzice kupują concertę i inne specyfiki dla takich dzieci. A co się działo z diagnozowaniem dysgrafii, dysleksji i innymi zdiagnozowanymi specyficznymi trudnościami w uczeniu się ? Poradnie wydawały zaświadczenia jak papier tolaetowy, dopiero całkiem niedawno obostrzono proces. Szkoda tych dzieci. Mam pod opieką inteligentne dzieci sypiące terminami swoich zaburzeń:))
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 13.11.15, 09:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > ;))) to było dobre, adhd jeszcze na długo pozostanie w naszej pamieci;))
                                                    > nigdy
                                                    > > go nie lubiłam. ostatnio słysze ze polowa tzw dzieci ekscentryków ma aspe
                                                    > rgera,
                                                    > > szkoda tych dzieci
                                                    >
                                                    > Pozostanie? Nadal poradnie psychologiczno-pedagogiczne wydają takie orzeczenia.
                                                    > Nadal rodzice kupują concertę i inne specyfiki dla takich dzieci. A co się dzi
                                                    > ało z diagnozowaniem dysgrafii, dysleksji i innymi zdiagnozowanymi specyficznym
                                                    > i trudnościami w uczeniu się ? Poradnie wydawały zaświadczenia jak papier tolae
                                                    > towy, dopiero całkiem niedawno obostrzono proces. Szkoda tych dzieci. Mam pod o
                                                    > pieką inteligentne dzieci sypiące terminami swoich zaburzeń:))

                                                    i rdziców którzy sie usprawiedliwiaja;)))
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 15:32
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > icznym
                                                    > > i trudnościami w uczeniu się ? Poradnie wydawały zaświadczenia jak papier
                                                    > tolae
                                                    > > towy, dopiero całkiem niedawno obostrzono proces. Szkoda tych dzieci. Mam
                                                    > pod o
                                                    > > pieką inteligentne dzieci sypiące terminami swoich zaburzeń:))
                                                    >
                                                    > i rdziców którzy sie usprawiedliwiaja;)))

                                                    Powiem Ci, że tu nie ma nic do śmiechu. Wiesz, że Ci rodzice najprawdopodobniej nie potrafią inaczej? że nie wiedzą co się dzieje, a tak, ta nawet błędna diagnoza ich uspokaja? Ci rodzice są częścią, produktem społeczeństwa, więc to nie tak, że tylko Ci rodzice "mają problem".

                                                    Zawle, a teraz zauważ jaki mamy podział: Ci rodzice "się usprawiedliwiają" (i nic więcej), ale ta pani z nadwagą "jest chora" i nic od niej nie zależy. Mnie tu zgrzyta.
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 13.11.15, 16:25
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > icznym
                                                    > > > i trudnościami w uczeniu się ? Poradnie wydawały zaświadczenia jak
                                                    > papier
                                                    > > tolae
                                                    > > > towy, dopiero całkiem niedawno obostrzono proces. Szkoda tych dziec
                                                    > i. Mam
                                                    > > pod o
                                                    > > > pieką inteligentne dzieci sypiące terminami swoich zaburzeń:))
                                                    > >
                                                    > > i rdziców którzy sie usprawiedliwiaja;)))
                                                    >
                                                    > Powiem Ci, że tu nie ma nic do śmiechu. Wiesz, że Ci rodzice najprawdopodobniej
                                                    > nie potrafią inaczej? że nie wiedzą co się dzieje, a tak, ta nawet błędna diag
                                                    > noza ich uspokaja? Ci rodzice są częścią, produktem społeczeństwa, więc to nie
                                                    > tak, że tylko Ci rodzice "mają problem".
                                                    >
                                                    nie, ja sie nigdy nie smieje, masz mnie za kosmos? moge sie tylko z zawle posmiac zeby nie zwariowac
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 16:30
                                                    bgz0702 napisała: > nie, ja sie nigdy nie smieje, masz mnie za kosmos? moge sie tylko z zawle posmi
                                                    > ac zeby nie zwariowac

                                                    O tak...śmiać się do szaleństwa. Bo co innego??
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 16:27
                                                    druginudziarz napisał: > Powiem Ci, że tu nie ma nic do śmiechu. Wiesz, że Ci rodzice najprawdopodobniej
                                                    > nie potrafią inaczej? że nie wiedzą co się dzieje, a tak, ta nawet błędna diag
                                                    > noza ich uspokaja? Ci rodzice są częścią, produktem społeczeństwa, więc to nie
                                                    > tak, że tylko Ci rodzice "mają problem".
                                                    >
                                                    > Zawle, a teraz zauważ jaki mamy podział: Ci rodzice "się usprawiedliwiają" (i n
                                                    > ic więcej), ale ta pani z nadwagą "jest chora" i nic od niej nie zależy. Mnie t
                                                    > u zgrzyta.

                                                    Nudziarz, tylko Ty mnie tak potrafisz wkurwić żeby mi się chcciło pisać i pisać.
                                                    Tak nudizarz...rodzice są zadowoleni w większości. Jka pacjent któryn poszedł do lekarza/psychologa i usłyszał diadnozę. To syortofrafią. To anemia. To Pani tatuś. To ADHD. Czy nie sądzisz że bycie ADHD-wcem w naszych czasch jest nawet modne? Ilu ludiz się publicznie do tego przyznaje i nawet podnosi to ich prestiż. Dostali wytłumaczenie, są poniekąd zwolnieni z wymagań względem nich. Biedna masa wepchniętych w mniej i bardziej trafne diagnozy.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 19:37
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nudziarz, tylko Ty mnie tak potrafisz wkurwić żeby mi się chcciło pisać i pisać

                                                    Też Cię lubię zawle :>

                                                    > Tak nudizarz...rodzice są zadowoleni w większości. Jka pacjent któryn poszedł d
                                                    > o lekarza/psychologa i usłyszał diadnozę. To syortofrafią. To anemia. To Pani t
                                                    > atuś. To ADHD. Czy nie sądzisz że bycie ADHD-wcem w naszych czasch jest nawet m
                                                    > odne? Ilu ludiz się publicznie do tego przyznaje i nawet podnosi to ich prestiż
                                                    > . Dostali wytłumaczenie, są poniekąd zwolnieni z wymagań względem nich. Biedna
                                                    > masa wepchniętych w mniej i bardziej trafne diagnozy.

                                                    Nie wiem czy mam to skomentować?
                                                    Tak ADHD jest modne, AS jest modne, podobno są kręgi w których dyskalkulia jest modna etc. etc. No takie czasy, gdzie powodem do dumy jest ułomność a nie kompetencja. Mnie to trudno jest zaakceptować, ale nie ma innego świata, więc trudno się obrażać na ten.
                                                    Poznałem kiedyś chłopca, którego zaburzenie chyba nie ma nazwy (?), otóż nie potrafi odróżnić figur geometrycznych, dla niego kwadrat czy trójkąt to to samo. Poza tym sprawiał wrażenie bystrego, inteligentnego.
                                                    Ja znów długo, długo, chyba do końca podstawówki, miałem problem z lewo/prawo. Jak się okazało kilku moich znajomych miało tak sam, a jeden mój kumpel jeszcze po studiach mylił :)
                                                    Mam (miałem) znajomego, który miał problem z ukończeniem podstawówki, bo miał problem z przyswojeniem języka polskiego, choć w Polsce mieszka, z tym że na Śląsku, więc język polski nie był językiem domowym, i tak jakby nie był w stanie nauczyć się żadnego innego (?)
                                                    Wracając do ADHD, po co tym rodzicom diagnoza dziecka? po co prą do tego? nie wiem, może trzeba ich zapytać? może się boją? bo widzą że dziecko "zachowuje się inaczej"? bo szkoła ma pretensje? bo dziecko ma problemy z nauka a pomimo starań rodziców, pomimo wielogodzinnych odrabiań lekcji z dzieckiem nie widać poprawy? Więc może potrzebują łatwego rozwiązania "problemów z dzieckiem", bo rozwiązania dobre są za trudne? bo nie potrafią zmienić swojego życia a właśnie jego tryb jest środowiskiem w którym rozwinęły się problemy dziecka?
                                          • wont2 Re: Kitka... 12.11.15, 16:05
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            ... ale nigdy nie pomyslalam, ze mam jakas pasje albo nawet hobby. A nie je
                                            > st przypadkiem tak, ze pasja to jest haselko, na ktore wyrywa sie laski? Cos ja
                                            > k haselko 'kocham kobiety'? ;)
                                            ------
                                            Bo ty nie masz zadnej pasji ani hobby :) Istotnie, slowo "pasja" bardzo sie zdewaluowalo ale to temat na inna dyskusje. Jesli chodzi o ciebie kitty, to ty masz mozg zadaniowy - learn, check, move on. W przypadku hobby, czy pasji, jest inaczej - to jest cos co robisz przez dluszy czas, co sprawia ci przyjemnosc, i chcesz to robic wiecej i lepiej. Dobra, wiem, seks :)
                                            • hello-kitty2 Re: Kitka... 12.11.15, 17:42
                                              wont2 napisał:

                                              to jest cos co robisz przez dluszy czas, co sprawia ci przyjemnosc, i c
                                              > hcesz to robic wiecej i lepiej. Dobra, wiem, seks :)

                                              hehe mialam to ostatnie zdanie w myslach zanim je doczytalam ;) Poza tym nie potrafie sobie wyobrazic nic, co mogloby byc moja pasja.
                                          • aardwolf_ge Re: Kitka... 12.11.15, 22:36
                                            Nie.
                                        • bgz0702 Re: Kitka... 12.11.15, 23:22
                                          zawle napisała:

                                          > Hehe..niedawno miałam spotkanie z panią psycholog-terepeutką. Mówiła o moim pod
                                          > opiecznym że nie ma żadncyh skonkretyzowancyh zainteresowań. Zapytałam jakie on
                                          > a ma. Odpowiedziała z dumą :Mąż:)))
                                          > Pewnie mąż stoi wyżej w męskiej chierarchii zaintesowań niż bobas, nie? Ale ja
                                          > nie o tym. Może tkactwo z Nambiik nigdy mnie nie intersowało, ale konkretnych z
                                          > ainteresowań nie mam. Nie mam kolekcji miliarda podkładek pod piwo. Nie jestem
                                          > specjalistką/nie mam pogłebionej żadnej dziedziny życia. Po prostu lubię uczyc
                                          > nowych rzeczy które szybko porzucam.
                                          >

                                          wy to juz macie zrabane w tych mops-ach;)) czy gdzie tam pracujesz ale pewnie blisko;) jak tam czasami bywam w ramach wspólpracy ze srodowiskiem to sobie mysle: rany panskie a wiec sa jeszcze gorsi ode mnie;)) ale jak ci powiem jak wyglada moja pani psycholog to padniesz "chuda, blada, spac nie moze"- pietruszka, i tak samo chudoblada kiedy z ludzmi pracuje i ma takie wielkie wystraszone oczy, dostaje ataku głupawki czasami na jej widok. Ostatnio mnie zapytała co to odruch moro;)) musiałam usta zaslonic zeby nie parsknac ze smiechu i mówi do mnie: cicho bo wszyscy nas słysza!;)) tego juz mogla nie mowic o mało sie nie posikałam;))
                                          • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 07:09
                                            bgz0702 napisała: > wy to juz macie zrabane w tych mops-ach;)) czy gdzie tam pracujesz ale pewnie b
                                            > lisko;) jak tam czasami bywam w ramach wspólpracy ze srodowiskiem to sobie mysl
                                            > e: rany panskie a wiec sa jeszcze gorsi ode mnie;)) ale jak ci powiem jak wygla
                                            > da moja pani psycholog to padniesz "chuda, blada, spac nie moze"- pietruszka, i
                                            > tak samo chudoblada kiedy z ludzmi pracuje i ma takie wielkie wystraszone oczy
                                            > , dostaje ataku głupawki czasami na jej widok. Ostatnio mnie zapytała co to odr
                                            > uch moro;)) musiałam usta zaslonic zeby nie parsknac ze smiechu i mówi do mnie:
                                            > cicho bo wszyscy nas słysza!;)) tego juz mogla nie mowic o mało sie nie posika
                                            > łam;))

                                            No cóż ...w moich MOP-sie podobnych skandalizujących zachowań nie brakuje;) A najbardziej mnie boli, że ja pownie też takie babole odwalam, ale nikt słowa nie powie....;)
                                      • kag73 Re: Kitka... 12.11.15, 11:26
                                        kutuzow napisał: ek po studiach/wczesna praca.
                                        > Po czym, gdy zaczyna się wysyp pierwszych bobasów (umownie 30+), nagle jak noże
                                        > m odciął

                                        Jak slusznie zauwazyles, doba ma tylko 24 godziny i jak bobas jest maly to jest z nim sporo roboty, czesto tez karmienie piersia(trudno wyjsc na dlugo), nie mozna go samego zostawic.
                                        Partner czesto jeszcze dluzej w robocie, bo wiecej kasy potrzebne. W dodatku czas dzieli sie na trzech, nie jak dotad na dwoch. Jezeli oprocz dogladania niemowlaka i ogarniania domu, babka wyjdzie na lepienie garnkow z gliny, czasu we dwoje bedzie jeszcze mniej a dla niektorych jest on wazny.
                                        I co jest zlego w "wymyslonym" hobby? Dzis robie to, jutro zupelnie co innego. Masz cos przeciwko? :)) Musze sie do czegokolwiek zobowiazywac na cale zycie?

                                        • kutuzow Re: Kitka... 12.11.15, 12:07
                                          kag73 napisała:
                                          > Jak slusznie zauwazyles, doba ma tylko 24 godziny i jak bobas jest maly to jest
                                          > z nim sporo roboty,

                                          Kag, niby masz rację. Zobacz, że gdy bobas podrośnie i idzie np. do szkoły, to te młode matki wcale nie wracają do tego swojego tkactwa czy garncarstwa tylko teraz ich życie kręci się własnie wokół bobasa. To takie "mega hobby" dla wielu. Zamiast dla siebie wolą znaleźć jakieś zajęcia dodatkowe dla swego baby. Teraz dzieci przejmują pałeczkę i to one świadczą dobrze o danej matce, tak jak wcześniej te wspomniane tkactwo Namibii.


                                          Szczególnie widać w zderzeniu z podejściem facetów. Gdy ktoś lubi np. nurkować, to nawet jak dzieciak ma kilka lat, to chciałby z kumplami na to nurkowanie wyskoczyć (z żoną też by chciał o ile by ją to interesowało). Podobnie jest z żeglarstwem i innymi zainteresowaniami.

                                          Jak wiele znasz kobiet które będąc matkami jeszcze ogarniają coś więcej (jakieś pasje) poza Martyną Wojciechowską?
                                          • kag73 Re: Kitka... 12.11.15, 12:51
                                            kutuzow napisał:
                                            > Kag, niby masz rację. Zobacz, że gdy bobas podrośnie i idzie np. do szkoły, to
                                            > te młode matki wcale nie wracają do tego swojego tkactwa czy garncarstwa tylko
                                            > teraz ich życie kręci się własnie wokół bobasa. To takie "mega hobby" dla wielu
                                            > . Zamiast dla siebie wolą znaleźć jakieś zajęcia dodatkowe dla swego baby. Tera
                                            > z dzieci przejmują pałeczkę i to one świadczą dobrze o danej matce, tak jak wcz
                                            > eśniej te wspomniane tkactwo Namibii.

                                            Hmm, zycie, priorytety sie zmienija, zainteresowania sie zmieniaja, okolicznosci sie zmieniaja.
                                            Jak mialam 20+ co najmniej 3 noce w tygodniu zarywalam na tancach latynoamerykanskich. Lubie je do dzis, ale zapytaj czy zarywam albo chociaz bym chciala zarywac na nie tyle nocy. Odpowiem Ci, ze nie ;)
                                            Pobudki kierujace ludzmi sa rozne: jedni maja mniej pieniedzy, albo nie maja ich, musza decydowac kasa na dziecko czy dla siebie, czy dla meza.
                                            W dodatku nagle sie okazuje, ze robi sie cos razem, bo teraz zycie z dzieckiem to twoje zycie. Zamiast na tkactwo z Namibii pojedziesz na wycieczke rowerowa z rodzina/z dzieckiem, albo pojdziecie razem na basen, tez sie moze spodobac i do tego frajda z bycia razem. Co nie zmienia faktu, ze moze kiedys wroca do tkawctwa(jak bedzie kasa) kiedy dzieci sie nieco usamodzielnia, beda mialy swoj swiat a rodzice zejda na plan drugi.
                                            Matki czesto tez czuja sie bardzo zobowiazane i maja poczucie obowiazku wobec swoich dzieci, tego co jako matka nalezy/trzeba im zapewnic. U jednych bedzie to codzienny obiad, u innych dbanie o nauke, pomoc w zadaniach u jeszcze innych pilnowanie, zeby dzieciak nie marnowal sie przed TV albo komuterem. I sa swiadome korzysci jakie daje spedzenie czasu z dzieckiem. Ja np. tak mam. Obiad jak obiad, jak go czasem nie bedzie to pikus, ale jak juz dzieciak siedzi 3 godziny przed kompem to mna zaczyna nosic ;)) i musze cos zrobic, zeby przestal.
                                            Dzieci tez czesto z przyzwyczajenia zwracaja sie o wszytko mozliwe do matek, ojca czesciej zostawiaja w spokoju. Moze dlatego, ze na poczatku byla glownie matka, no i ojciec czesciej potrafi sporo rzeczy olewac.

                                            > Szczególnie widać w zderzeniu z podejściem facetów. Gdy ktoś lubi np. nurkować,
                                            > to nawet jak dzieciak ma kilka lat, to chciałby z kumplami na to nurkowanie wy
                                            > skoczyć (z żoną też by chciał o ile by ją to interesowało). Podobnie jest z żeg
                                            > larstwem i innymi zainteresowaniami.

                                            By chcial, czasem sie udaje czasem nie, czesto tez wyskakuje na hobby. Sa to czesto drogie hobby i w dodatku w czasie kiedy on zajmuje sie hobby ktos zajmuje sie dziecmi. Dodac jeszcze drugie hobby drugiej osoby i kasy sie robi, dla wielu, za malo.
                                            Zreszta dla wielu forma spedzania czasu moga byc pogaduchy z przyjaciolkami, wyjcie dokas, taniej i wesolo, odpreza. Ale to czesto kobiety. Mezczyzni, zauwazylam, czesto potrzebuja jakiegos pierwiastka laczacego ich, zeby sie spotykac i cos tam organizowac, jakis cel typu: bedziemy lowic ryby albo nurkowac.
                                            Poza tym sa utarte oczekiwania wobec kobiet matek, niby nikt nie zada, ale ma byc. Przyklad: Wigilia w poludnie, ja w Polsce z mezem na silowni, bo jestem w gosciach. I w silowni: zero babek(w inne dni sa), tylko pracownica i faceci rozgadujacy sie z ta babka jak to zona biega w kuchni, sprzata, gotuje, ze az z domu musieli wyjsc, zeby tego nie widziec.
                                            Nie, niby nikt nie wymaga, ale jakos tak sie utarlo, ze kazdy chce zjesc i najczesciej za to zadanie odpowiedzialna jest zona matka. Moze nawet jej hobby to gotowanie, no ale coz to za porownianie jezeli na drugiej szali nurkowanie. Co to za hobby gotowanie?

                                            Poza tym co to znaczy pasja? Czy kazdy musi miec jedna stala? Ja znalam faceta, ktory interesowal sie wszystkim, doslownie wszystkim i do powiedzenia mial na rozny temat roznosci, a wiekszosci dowiadywal sie z ksiazek i z internetu.
                                            Czy pasja to tylko cos co kosztuje ciezkie pieniadze i pochlania godziny a inni wzdychaja "wow"? I czy trzeba miec wytypowana jakas jedna pasje i nia sie regularnie zajmowac? Ja pasjami lubie lezec pod palma na plazy czytajac dobra ksiazke i od czasu do czasu zerkac na odstawiajace w morzu dzieciaki i sama co jakis czas tam sobie wskoczyc. Eee tam, taka pasja :( Ale mnie odpowiada! Czy to moja pasja? Moze, bo pasjami lubie to robic ;)
                                            Nurkowanie mi nie potrzebne, bylam raz czy dwa, nie bawi mnie a ja lubie w zyciu robic to co lubie i co mnie bawi.
                                            • hello-kitty2 Re: Kitka... 12.11.15, 13:17
                                              kag73 napisała:

                                              > Poza tym co to znaczy pasja? Czy kazdy musi miec jedna stala? Ja znalam faceta,
                                              > ktory interesowal sie wszystkim, doslownie wszystkim i do powiedzenia mial na
                                              > rozny temat roznosci, a wiekszosci dowiadywal sie z ksiazek i z internetu.
                                              > Czy pasja to tylko cos co kosztuje ciezkie pieniadze i pochlania godziny a inni
                                              > wzdychaja "wow"? I czy trzeba miec wytypowana jakas jedna pasje i nia sie regu
                                              > larnie zajmowac? Ja pasjami lubie lezec pod palma na plazy czytajac dobra ksiaz
                                              > ke i od czasu do czasu zerkac na odstawiajace w morzu dzieciaki i sama co jakis
                                              > czas tam sobie wskoczyc. Eee tam, taka pasja :( Ale mnie odpowiada! Czy to moj
                                              > a pasja? Moze, bo pasjami lubie to robic ;)
                                              > Nurkowanie mi nie potrzebne, bylam raz czy dwa, nie bawi mnie a ja lubie w zyci
                                              > u robic to co lubie i co mnie bawi.

                                              Dalej: ludzie lubia podtrzymywac staly, bliski kontakt z przyjaciolmi/rodzina, poswiecac na to czas. A jak ktos sie generalnie izoluje od ludzi czy jest introwertykiem czy nie ma swojej rodziny, to w ten czas wstawia pasje albo kontakt ze zwierzeciem i to jest zrozumiale, no bo cos musi robic. Nie widze wyzszosci jednego nad drugim.
                                              • zawle Re: Kitka... 12.11.15, 15:06
                                                Mam w pracy młode mamy i z zaciekawieniem przysłuchuję sie ich rozmowom. Myślałam że młode pokolenie nie ma takich problemów. A okazuje się że ma. Jedna z mam wywalczyła sobie że dwa razy w tygodniu ma prawo do samotnego wyjścia na duże zakupy. Druga po wielkich problemch hormonalnych w ciąży i po, ze względów zdrowotnych powinna uprawiać jakiś ruch. Ma kilakdziesiat kilo nadwagi i konsekwencjami zdrowotnymi. Niestety mąż z małą zostawać nie zamierza.
                                                • wont2 Re: Kitka... 12.11.15, 15:49
                                                  WIesz co, zawle? Jak czytam, slysze i widze takie historie to tym bardziej nie chce wychodzic mi sie z mojego zacisznego, milego, klaustrofobicznego pokoiku. To znaczy wychodze oczwiscie na dwor - zeby sie pobawic, od czasu do czasu wyjade tez sobie na zajebisty, wypasiony urlop all-inclusive (max pol roku) ale zycie na walizach nie jest dla mnie. Nie ma we mnie za grosz cierpietnika.
                                                  • kag73 Re: Kitka... 12.11.15, 18:23
                                                    wont2 napisał:

                                                    > WIesz co, zawle? Jak czytam, slysze i widze takie historie to tym bardziej nie
                                                    > chce wychodzic mi sie z mojego zacisznego, milego, klaustrofobicznego pokoiku.
                                                    > To znaczy wychodze oczwiscie na dwor - zeby sie pobawic, od czasu do czasu wyja
                                                    > de tez sobie na zajebisty, wypasiony urlop all-inclusive (max pol roku) ale zyc
                                                    > ie na walizach nie jest dla mnie. Nie ma we mnie za grosz cierpietnika.

                                                    Przypomne, ze zwiazek to dwoje ludzi i tylko oni decyduja o tym jak on bedzie wygladal, TYLKO ONI, nikt inny. Takie jest moje zdanie.
                                                • druginudziarz Re: Kitka... 12.11.15, 17:42
                                                  zawle napisała:

                                                  > Mam w pracy młode mamy i z zaciekawieniem przysłuchuję sie ich rozmowom. Myślał
                                                  > am że młode pokolenie nie ma takich problemów. A okazuje się że ma. Jedna z mam
                                                  > wywalczyła sobie że dwa razy w tygodniu ma prawo do samotnego wyjścia na duże
                                                  > zakupy. Druga po wielkich problemch hormonalnych w ciąży i po, ze względów zdro
                                                  > wotnych powinna uprawiać jakiś ruch. Ma kilakdziesiat kilo nadwagi i konsekwenc
                                                  > jami zdrowotnymi. Niestety mąż z małą zostawać nie zamierza.

                                                  Sory, ale tyje się nie od "problemów hormonalnych" tylko od tego że się więcej je niż się spala. Więc ta pani oprócz problemów hormonalnych na bank ma jakieś problemy emocjonalne/psychiczne. Na bank również jej mąż, ojciec tego małego dziecka, ma jakieś problemy, zastanawiałaś się nad tym jakie? zadałaś sobie pytanie: dlaczego nie chce sam zostać z dzieckiem?
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 07:02
                                                    druginudziarz napisał: > Sory, ale tyje się nie od "problemów hormonalnych" tylko od tego że się więcej
                                                    > je niż się spala. Więc ta pani oprócz problemów hormonalnych na bank ma jakieś
                                                    > problemy emocjonalne/psychiczne. Na bank również jej mąż, ojciec tego małego dz
                                                    > iecka, ma jakieś problemy, zastanawiałaś się nad tym jakie? zadałaś sobie pytan
                                                    > ie: dlaczego nie chce sam zostać z dzieckiem?

                                                    Nie nudziarz, ale jak podasz swój fon to im Ciebie polecę. Bo Ty na bank wiesz;) W końcu jesteś specjalistą w takich dziedzinach jak psychiatria, endokrynologia, psychologia, diabetologia i wielu, wielu innych:))
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 08:35
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Sory, ale tyje się nie od "problemów hormonalnych"
                                                    > tylko od tego że się więcej
                                                    > > je niż się spala. Więc ta pani oprócz problemów hormonalnych na bank ma j
                                                    > akieś
                                                    > > problemy emocjonalne/psychiczne. Na bank również jej mąż, ojciec tego mał
                                                    > ego dz
                                                    > > iecka, ma jakieś problemy, zastanawiałaś się nad tym jakie? zadałaś sobie
                                                    > pytan
                                                    > > ie: dlaczego nie chce sam zostać z dzieckiem?
                                                    >
                                                    > Nie nudziarz, ale jak podasz swój fon to im Ciebie polecę. Bo Ty na bank wiesz;
                                                    > ) W końcu jesteś specjalistą w takich dziedzinach jak psychiatria, endokrynolog
                                                    > ia, psychologia, diabetologia i wielu, wielu innych:))

                                                    Nie jestem i właśnie dlatego zapytał bym tego męża dlaczego nie chce zostać z dzieckiem.
                                                    A psycholog niech sobie dochodzi dlaczego ta pani tyle żre, kilkadziesiąt kg nadwagi to nie jest nic. A potem niech ustala farmakologię z psychiatrą.
                                                    Poza tym, problemy hormonalne mają wszyscy, to jest taki wytrych. Owszem, to się często leczy, jeszcze częściej się z tym żyje traktując jako dopust boży. Ale żadne problemy hormonalne nie zmuszają do nadmiernego obżerania się.
                                                  • zawle Re: Kitka... 13.11.15, 09:05
                                                    druginudziarz napisał: > Nie jestem i właśnie dlatego zapytał bym tego męża dlaczego nie chce zostać z
                                                    > dzieckiem.
                                                    > A psycholog niech sobie dochodzi dlaczego ta pani tyle żre, kilkadziesiąt kg na
                                                    > dwagi to nie jest nic. A potem niech ustala farmakologię z psychiatrą.
                                                    > Poza tym, problemy hormonalne mają wszyscy, to jest taki wytrych. Owszem, to si
                                                    > ę często leczy, jeszcze częściej się z tym żyje traktując jako dopust boży. Ale
                                                    > żadne problemy hormonalne nie zmuszają do nadmiernego obżerania się.

                                                    No to jak z tym fonem? Bo wiesz ona z pewnością zapomniała zapytać. Dziewczyna jest po wielu miesiacach spędzonych w szpitalach. Lekarze z dyplomami stwierdzili że ma problemy hormonalne. Od kilku lat jest na bezwzględnej diecie. Chudnie gdy intensywnie ćwiczy. Niestety nie wspiera jej w tym mąż. Zapomniała zapytać dlaczego? Ale Ty wiesz że ona się obżera bez pytania.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 09:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Nie jestem i właśnie dlatego zapytał bym tego męża
                                                    > dlaczego nie chce zostać z
                                                    > > dzieckiem.
                                                    > > A psycholog niech sobie dochodzi dlaczego ta pani tyle żre, kilkadziesiąt
                                                    > kg na
                                                    > > dwagi to nie jest nic. A potem niech ustala farmakologię z psychiatrą.
                                                    > > Poza tym, problemy hormonalne mają wszyscy, to jest taki wytrych. Owszem,
                                                    > to si
                                                    > > ę często leczy, jeszcze częściej się z tym żyje traktując jako dopust boż
                                                    > y. Ale
                                                    > > żadne problemy hormonalne nie zmuszają do nadmiernego obżerania się.
                                                    >
                                                    > No to jak z tym fonem? Bo wiesz ona z pewnością zapomniała zapytać. Dziewczyna
                                                    > jest po wielu miesiacach spędzonych w szpitalach. Lekarze z dyplomami stwierdz
                                                    > ili że ma problemy hormonalne. Od kilku lat jest na bezwzględnej diecie. Chudni
                                                    > e gdy intensywnie ćwiczy. Niestety nie wspiera jej w tym mąż. Zapomniała zapyta
                                                    > ć dlaczego? Ale Ty wiesz że ona się obżera bez pytania.

                                                    Powtórzę ostatni raz: ona nie "chudnie gdy intensywnie ćwiczy" tylko grubnie gdy żre. Problemem jest dlaczego żre, a nie dlaczego nie ćwiczy. Daj jej prozak, zaraz schudnie z 10 kilo.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 13.11.15, 14:48
                                                    > zawle napisała:

                                                    > Od kilku lat jest na bezwzględnej diecie.

                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > tylko grubnie gdy żre. Problemem jest dlaczego żre

                                                    Ja pierdole, co za debil powiedzial, ze moglbys byc dobrym terapeuta, przeciez Ty nawet nie umiesz sluchac tylko popis, popis i jeszcze raz popis.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 13.11.15, 14:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > A psycholog niech sobie dochodzi dlaczego ta pani tyle żre, kilkadziesiąt
                                                    > kg na
                                                    > > dwagi to nie jest nic. A potem niech ustala farmakologię z psychiatrą.
                                                    > > Poza tym, problemy hormonalne mają wszyscy, to jest taki wytrych. Owszem,
                                                    > to si
                                                    > > ę często leczy, jeszcze częściej się z tym żyje traktując jako dopust boż
                                                    > y. Ale
                                                    > > żadne problemy hormonalne nie zmuszają do nadmiernego obżerania się.
                                                    >
                                                    > Dziewczyna
                                                    > jest po wielu miesiacach spędzonych w szpitalach. Lekarze z dyplomami stwierdz
                                                    > ili że ma problemy hormonalne. Od kilku lat jest na bezwzględnej diecie. Chudni
                                                    > e gdy intensywnie ćwiczy. Niestety nie wspiera jej w tym mąż. Zapomniała zapyta
                                                    > ć dlaczego? Ale Ty wiesz że ona się obżera bez pytania.

                                                    Nudziarz co za bzdury wypisuje. Tyje lub niechudnie sie wylacznie od obzerania sie ;-) Tia, na szczescia na forach sportowych moderatorzy sa bardziej ogarnieci i w trudnych przypadkach od razu kaza przebadac tarczyce. Zeszta tam ludzie prowadza dzienniki, w ktorych przez dlugi okres czasu zapisuja wszystko co jedza i jaka aktywnosc sportowa prowadza i widac jak na dloni, ze te redukcje czesto nie ida za chooja gdy maja zdiagnozowane okreslone schorzenia.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 15:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:

                                                    > > Dziewczyna
                                                    > > jest po wielu miesiacach spędzonych w szpitalach. Lekarze z dyplomami st
                                                    > wierdz
                                                    > > ili że ma problemy hormonalne. Od kilku lat jest na bezwzględnej diecie.
                                                    > Chudni
                                                    > > e gdy intensywnie ćwiczy. Niestety nie wspiera jej w tym mąż. Zapomniała
                                                    > zapyta
                                                    > > ć dlaczego? Ale Ty wiesz że ona się obżera bez pytania.
                                                    >
                                                    > Nudziarz co za bzdury wypisuje. Tyje lub niechudnie sie wylacznie od obzerania
                                                    > sie ;-) Tia, na szczescia na forach sportowych moderatorzy sa bardziej ogarniec
                                                    > i i w trudnych przypadkach od razu kaza przebadac tarczyce. Zeszta tam ludzie p
                                                    > rowadza dzienniki, w ktorych przez dlugi okres czasu zapisuja wszystko co jedza
                                                    > i jaka aktywnosc sportowa prowadza i widac jak na dloni, ze te redukcje czesto
                                                    > nie ida za chooja gdy maja zdiagnozowane okreslone schorzenia.

                                                    Ba, niektórzy terapeuci nie zaczną terapii zanim pacjent nie przyniesie wyników badania T3/T4. Albo jeszcze jakiś innych, np. poziomu D3. A kobietom zlecają np. badanie pod kątem PCO.
                                                    Ale to nie ma tu nic do rzeczy. Czytaj dokładnie co piszę,a ne emocjonuj się tak bo Ci żyłka pęknie ;)
                                                    Mam ten komfort, że nie muszę się przejmować nieznaną mi grubą kobietą, nie muszę z nią rozmawiać, radzić, leczyć etc. to nie mój problem. Jestem zwykłym człowiekiem. Mam też zupełną pewność, że ta pani miałaby w dupie moje problemy zdrowotne, czy jakiekolwiek inne. Życie. Ale powiem więcej, szczerze jej współczuję (bo wiem z jakimi problemami się boryka) ale tylko w tej sekundzie, nie chcę o tym pamiętać, i nie pamiętam.
                                                    Jeszce Ci zdradę jedną tajemnicę, terapeuta musi zapomnieć po pracy o problemach swoich pacjentów. Jeśli się tego nie nauczy to polegnie.
                                                  • sabat777 Re: Kitka... 13.11.15, 15:19
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nudziarz co za bzdury wypisuje. Tyje lub niechudnie sie wylacznie od obzerania
                                                    > sie ;-) Tia, na szczescia na forach sportowych moderatorzy sa bardziej ogarniec
                                                    > i i w trudnych przypadkach od razu kaza przebadac tarczyce. Zeszta tam ludzie p
                                                    > rowadza dzienniki, w ktorych przez dlugi okres czasu zapisuja wszystko co jedza
                                                    > i jaka aktywnosc sportowa prowadza i widac jak na dloni, ze te redukcje czesto
                                                    > nie ida za chooja gdy maja zdiagnozowane okreslone schorzenia.

                                                    W sumie oboje macie rację. Układ hormonalny reguluje to w znaczącym stopniu, może być tak, że przy podobnej wadze i aktywności fizycznej jeden będzie przy 2k kalorii tył jak świnia a drugi chudł jak Meksykanin, ale nie da się utyć nie jedząc nic/prawie nic. Za to da się umrzeć ;) Dlatego przyglądanie się tarczycy itd. jak najbardziej ma sens. Ma też rację bytu mówienie, że ktoś je bardzo mało i nie może schudnąć - to się zdarza i jest to stan chorobowy.
                                                    Prosty przykład - jak zmienia się budowa organizmu przy zaporowych dawkach sterydów anabolicznych. Tutaj widać potęgę układu hormonalnego jak na dłoni, trudno zaprzeczyć.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 15:52
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > W sumie oboje macie rację. Układ hormonalny reguluje to w znaczącym stopniu, mo
                                                    > że być tak, że przy podobnej wadze i aktywności fizycznej jeden będzie przy 2k
                                                    > kalorii tył jak świnia a drugi chudł jak Meksykanin, ale nie da się utyć nie je
                                                    > dząc nic/prawie nic. Za to da się umrzeć ;) Dlatego przyglądanie się tarczycy i
                                                    > td. jak najbardziej ma sens. Ma też rację bytu mówienie, że ktoś je bardzo mało
                                                    > i nie może schudnąć - to się zdarza i jest to stan chorobowy.
                                                    > Prosty przykład - jak zmienia się budowa organizmu przy zaporowych dawkach ster
                                                    > ydów anabolicznych. Tutaj widać potęgę układu hormonalnego jak na dłoni, trudno
                                                    > zaprzeczyć.

                                                    Pewnie że tak, hormony pilnują homeostazy organizmu. Ja mogę jeszcze ile wlezie, nie przytyje. Aczkolwiek gdy mam z konieczności więcej pracy siedzącej to z dwa-trzy kilo przybywa, więc się pilnuję. Problem jest taki, że jedzenie to najbardziej dostępny zagłuszacz lęku. Natomiast problemy z tarczycą to (zazwyczaj) problemy wtórne, Hashimoto to stan zapalny w organizmie.
                                              • wont2 Re: Kitka... 12.11.15, 15:55
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > kag73 napisała:
                                                >
                                                > > Poza tym co to znaczy pasja? Czy kazdy musi miec jedna stala? Ja znalam f
                                                > aceta,
                                                > > ktory interesowal sie wszystkim, doslownie wszystkim i do powiedzenia mia
                                                > l na
                                                > > rozny temat roznosci, a wiekszosci dowiadywal sie z ksiazek i z internetu
                                                > .
                                                > > Czy pasja to tylko cos co kosztuje ciezkie pieniadze i pochlania godziny
                                                > a inni
                                                > > wzdychaja "wow"?

                                                > Dalej: ludzie lubia podtrzymywac staly, bliski kontakt z przyjaciolmi/rodzina,
                                                > poswiecac na to czas. A jak ktos sie generalnie izoluje od ludzi czy jest intro
                                                > wertykiem czy nie ma swojej rodziny, to w ten czas wstawia pasje albo kontakt z
                                                > e zwierzeciem i to jest zrozumiale, no bo cos musi robic. Nie widze wyzszosci j
                                                > ednego nad drugim.
                                                -----------
                                                Ja mysle, ze kutuzow mial na mysli troche cos innego. Po urodzeniu dziecka zmiana zyciowych priorytetow jest rzecza oczywista, ale ja osobiscie zauwazam nie tyle zmiane priorytetow co upadek fasady. Cel zostal osiagniety - maz, rodzina, dziecko, check - mozna przestac udawac, ze w zyciu interesujemy sie czymkolwiek oprocz wyzej wymienionych.
                                                • kutuzow Re: Kitka... 12.11.15, 17:22
                                                  wont2 napisał:

                                                  > Ja mysle, ze kutuzow mial na mysli troche cos innego. Po urodzeniu dziecka zmia
                                                  > na zyciowych priorytetow jest rzecza oczywista, ale ja osobiscie zauwazam nie t
                                                  > yle zmiane priorytetow co upadek fasady.


                                                  O to, to.
                                                  Łatwo bowiem rezygnujemy z czegoś co dla nas ma małą wartość. W większości te wszystkie lekcje garncarstwa, robienia na drutach i tańca brzucha, nie wynikają z autentycznego zainteresowania lepieniem gliny tylko mają pokazać jaka to ja jestem zajebista. Bo przecież obciach przyznać że najbardziej to ja lubię oglądać M jak miłość. Za to jak wyskoczę w towarzystwie, że się uczę chińskiego (co prawda 1 raz na tydzień po godzinie -autentyczny przypadek z mojego kręgu), to dostane +10 do Inteligencji.

                                                  >Cel zostal osiagniety - maz, rodzina,
                                                  > dziecko, check - mozna przestac udawac, ze w zyciu interesujemy sie czymkolwiek
                                                  > oprocz wyzej wymienionych.

                                                  Jak Martyna urodziła dzieciaka, to zmieniła podejścia na "po ch*j mi góry, teraz mam taką słodką kruszynkę - miłość swojego życia*", tylko poszła zdobywać szczyty, a Matki Polki mało ją nie powiesiły za to że dzieciaka zostawiła. Jak mogła!

                                                  Tu nie chodzi o to, że od razu trzeba Everest zdobywać. Chodzi mi raczej o to, że jak facet łowi ryby, to czy przed dzieckiem czy po dziecku te ryby łowił będzie -bo to go bawi/relaksuje itp. U kobiet rzadko które hobby potrafi rywalizować z "projektem dziecko" -to trochę tak jakby grę w kapsle porównywać do nowych Simsów na tablecie. Tamto znane i nieciekawe -tutaj mamy coś nowego -codziennie nowe scenariusze itp.


                                                  * wpisy niektórych moich koleżanek z FB (oczywiście bez tego kawałka o górach ;-)
                                                  • kutuzow Re: Kitka... 12.11.15, 17:24
                                                    miało być:
                                                    Jak Martyna urodziła dzieciaka, to nie zmieniła podejścia...
                                                  • hello-kitty2 Re: Kitka... 12.11.15, 17:36
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Tu nie chodzi o to, że od razu trzeba Everest zdobywać. Chodzi mi raczej o to,
                                                    > że jak facet łowi ryby, to czy przed dzieckiem czy po dziecku te ryby łowił będ
                                                    > zie -bo to go bawi/relaksuje itp. U kobiet rzadko które hobby potrafi rywalizow
                                                    > ać z "projektem dziecko" -to trochę tak jakby grę w kapsle porównywać do nowych
                                                    > Simsów na tablecie. Tamto znane i nieciekawe -tutaj mamy coś nowego -codzienni
                                                    > e nowe scenariusze itp.

                                                    No nie wiem. Ja jak uprawialam sport, tak uprawiam. Syn uprawia sport od 4 roku zycia, juz trzecia dyscypline, ma w tej chwili 3 treningi w tygodniu i 2 mecze w weekendy. Doskonale rozumie, ze mama tez uprawia swoje sporty, tak jak on uprawia swoje. Nigdy nie musialam sie tlumaczyc ani nic.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 12.11.15, 17:52
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ja mysle, ze kutuzow mial na mysli troche cos innego. Po urodzeniu dzieck
                                                    > a zmia
                                                    > > na zyciowych priorytetow jest rzecza oczywista, ale ja osobiscie zauwazam
                                                    > nie t
                                                    > > yle zmiane priorytetow co upadek fasady.
                                                    >
                                                    >
                                                    > O to, to.
                                                    > Łatwo bowiem rezygnujemy z czegoś co dla nas ma małą wartość. W większości te w
                                                    > szystkie lekcje garncarstwa, robienia na drutach i tańca brzucha, nie wynikają
                                                    > z autentycznego zainteresowania lepieniem gliny tylko mają pokazać jaka to ja j
                                                    > estem zajebista. Bo przecież obciach przyznać że najbardziej to ja lubię ogląda
                                                    > ć M jak miłość. Za to jak wyskoczę w towarzystwie, że się uczę chińskiego (co p
                                                    > rawda 1 raz na tydzień po godzinie -autentyczny przypadek z mojego kręgu), to d
                                                    > ostane +10 do Inteligencji.

                                                    Wiesz co, gadasz jak pan Jourdain z Moliera, który odkrył że mówi prozą :D
                                                    A Ty też do dziś bawisz się wiaderkiem w piaskownicy czy może jednak "porzuciłeś" swoje zainteresowania z dzieciństwa? ;)


                                                    > >Cel zostal osiagniety - maz, rodzina,
                                                    > > dziecko, check - mozna przestac udawac, ze w zyciu interesujemy sie czymk
                                                    > olwiek
                                                    > > oprocz wyzej wymienionych.
                                                    >
                                                    > Jak Martyna urodziła dzieciaka, to zmieniła podejścia na "po ch*j mi góry, tera
                                                    > z mam taką słodką kruszynkę - miłość swojego życia*", tylko poszła zdobywać szc
                                                    > zyty, a Matki Polki mało ją nie powiesiły za to że dzieciaka zostawiła. Jak mog
                                                    > ła!

                                                    Nie znam sprawy z tą Martyną, ale małe dziecko potrzebuje stałej obecności jednego opiekuna. Może to być matka, może to być babcia, aczkolwiek wtedy babcię będzie traktować jak matkę. Opieka przez żłobki, zmieniające się nianie, różne ciocie to droga do zaburzeń osobowości.
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 12.11.15, 18:20
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Nie znam sprawy z tą Martyną, ale małe dziecko potrzebuje stałej obecności jedn
                                                    > ego opiekuna. Może to być matka, może to być babcia, aczkolwiek wtedy babcię bę
                                                    > dzie traktować jak matkę. Opieka przez żłobki, zmieniające się nianie, różne ci
                                                    > ocie to droga do zaburzeń osobowości.

                                                    słyszałam ze sa juz 24godz zlobki i przedszkola- wyjatkowa sprawa dla rodziców wspólczesnych jak i "zajecia zorganizowane" na pon wt sr czw pt sb i nd, problemy wychowawcz załatwia trener;) polska w ruchu
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 11:53
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie znam sprawy z tą Martyną, ale małe dziecko potrzebuje stałej obecnośc
                                                    > i jedn
                                                    > > ego opiekuna. Może to być matka, może to być babcia, aczkolwiek wtedy bab
                                                    > cię bę
                                                    > > dzie traktować jak matkę. Opieka przez żłobki, zmieniające się nianie, ró
                                                    > żne ci
                                                    > > ocie to droga do zaburzeń osobowości.
                                                    >
                                                    > słyszałam ze sa juz 24godz zlobki i przedszkola- wyjatkowa sprawa dla rodziców
                                                    > wspólczesnych jak i "zajecia zorganizowane" na pon wt sr czw pt sb i nd, proble
                                                    > my wychowawcz załatwia trener;) polska w ruchu

                                                    Nie słyszałem, ale to mozliwe.
                                                    Kiedyś rządom totalitarnym marzyło się przymusowe odbieranie rodzicom dzieci i wychowywanie ich w państwowych ośrodkach. I to był zamordyzm.
                                                    Okazuje się, że można namówić rodziców by zrobili to dobrowolnie. I to nazywa sie (podobno) nowoczesność.
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 13.11.15, 17:56
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Nie słyszałem, ale to mozliwe.
                                                    > Kiedyś rządom totalitarnym marzyło się przymusowe odbieranie rodzicom dzieci i
                                                    > wychowywanie ich w państwowych ośrodkach. I to był zamordyzm.
                                                    > Okazuje się, że można namówić rodziców by zrobili to dobrowolnie. I to nazywa s
                                                    > ie (podobno) nowoczesność.
                                                    my tu razem zaraz w jakis dekadentyzm popadniemy, ale wiesz jak jest: wspolczesni, nowoczesni, wazni... no moda, moda

                                                  • kutuzow Re: Kitka... 12.11.15, 18:21
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Wiesz co, gadasz jak pan Jourdain z Moliera, który odkrył że mówi prozą :D
                                                    > A Ty też do dziś bawisz się wiaderkiem w piaskownicy czy może jednak "porzuciłe
                                                    > ś" swoje zainteresowania z dzieciństwa? ;)

                                                    Zauważ, że nie piszę o przypadkach czym Zuzia bawiła się w wieku lat 7-miu, tylko o laskach po lat 25+

                                                    Co do mnie- to właśnie dzięki temu, że dzieci nie mam, to nadal interesuję się tym samym. Nie muszę się "spowiadać" żonie (jak kumple) gdy mam jakiś wspólny męski wypad. Nie muszę także udawać że kupuje zabawki "dla syna", np. Joystick gdy mam np. ochotę pograć w symulacje na kompie. To oczywiście drobiazgi. Co do poważniejszych pasji to moją są podróże. Tutaj także widzę że po urodzeniu dziecka podróżują tylko Ci dla których podróże są naprawdę ważne. Bo i stopień komplikacji zdecydowanie większy gdy się podróżuje z małym dzieckiem i dochodzą kwestie bezpieczeństwa/zdrowotne itp.
                                                    Potem jak dzieciak idzie do szkoły to dodatkowo problem z urlopami (konieczność zgrania z feriami/wakacjami) itp. Dlatego BARDZO podziwiam tych którzy mimo tych problemów nadal chcą i potrafią.

                                                    Na końcu skali mojego podziwu zaś jest przypadek Tonego Halika z żoną. Rozpoczęli podróż która objeła obie Ameryki (od Argentyny, poprzez Peru, Panamę, USA, Kanadę do Alaski) -łacznie ok 180 tyś km. Co ciekawe w połowie podroży urodził im się syn. Oni nadal podróżowali - nie zaprzestali wyprawy! To nie jest wyprawa z niemowlakiem do Chorwacji, tylko podróż przez dżunglę z dala od lekarzy. Czytając książkę byłem cały czas pod niesłabnącym wrażeniem.
                                                  • marek.zak1 Re: Kitka... 12.11.15, 18:39
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Co do mnie- to właśnie dzięki temu, że dzieci nie mam, to nadal interesuję się tym samym.
                                                    ==================================================

                                                    Ja dzieci mam, wychowywałem je i zupełnie nie wpłynęło to na moje zainteresowania. Piszesz o podróżach. Ja dzięki temu, że chciałem pokazać dzieciom trochę świata, tak organizowałem moje podróże służbowe, że ;po ich zakończeniu jakieś dziecko przyjeżdżało do mnie i razem zwiedzaliśmy kraj, gdzie akurat przebywałem.
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 12.11.15, 19:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kutuzow napisał:
                                                    >
                                                    > > Co do mnie- to właśnie dzięki temu, że dzieci nie mam, to nadal interesuj
                                                    > ę się tym samym.
                                                    > ==================================================
                                                    >
                                                    > Ja dzieci mam, wychowywałem je i zupełnie nie wpłynęło to na moje zainteresowan
                                                    > ia. Piszesz o podróżach. Ja dzięki temu, że chciałem pokazać dzieciom trochę św
                                                    > iata, tak organizowałem moje podróże służbowe, że ;po ich zakończeniu jakieś dz
                                                    > iecko przyjeżdżało do mnie i razem zwiedzaliśmy kraj, gdzie akurat przebywałem.

                                                    Moje doświadczenia są takie, że małe dzieci w ogóle nie interesuje "zwiedzanie". Małe dzieci interesuje np. park wodny, a ten w Honolulu niewiele się różni od tego z Pułtusku (choć nie wiem czy tam akurat mają park wodny :) ). Jak pytasz dzieci co zapamiętały z jakiegoś zwiedzania to się okazuje, że np. kotek, które upolował wróbelka. Albo gruba pani która się poślizgnęła. I inne takie tam , w rozumieniu dorosłych, pierdoły.
                                                    Kiedyś ciągałem dzieci po "wyprawach" ale zauważyłem, że to strata czasu. Poza tym, żona źle znosiła podróże, wiec tym bardziej bywało do dupy.
                                                  • marek.zak1 Re: Kitka... 12.11.15, 19:17
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Moje doświadczenia są takie, że małe dzieci w ogóle nie interesuje "zwiedzanie".
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Dokładnie. Zresztą ja tez wole pływać w ciepłym morzu niż zwiedzać ruiny :).
                                                  • aardwolf_ge Re: Kitka... 12.11.15, 22:45
                                                    Nie do końca bym się z tym zgodził.
                                                    Muzeum parowozów z Warszawy pamiętam do dziś a widziałem go w połowie lat 80-tych.
                                                    Muzea militarne podobnie.
                                                    Szkielety na jakieś wystawie archeologicznej to był hit roku.
                                                    Gdyby wtedy były takie jak teraz parki z dinozaurami to chyba bym dostał jedynego w życiu orgazmu.
                                                  • bgz0702 Re: Kitka... 12.11.15, 23:25
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Nie do końca bym się z tym zgodził.
                                                    > Muzeum parowozów z Warszawy pamiętam do dziś a widziałem go w połowie lat 80-ty
                                                    > ch.
                                                    > Muzea militarne podobnie.
                                                    > Szkielety na jakieś wystawie archeologicznej to był hit roku.
                                                    > Gdyby wtedy były takie jak teraz parki z dinozaurami to chyba bym dostał jedyne
                                                    > go w życiu orgazmu.

                                                    ;))
                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 13.11.15, 08:43
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Nie do końca bym się z tym zgodził.
                                                    > Muzeum parowozów z Warszawy pamiętam do dziś a widziałem go w połowie lat 80-ty
                                                    > ch.
                                                    > Muzea militarne podobnie.
                                                    > Szkielety na jakieś wystawie archeologicznej to był hit roku.
                                                    > Gdyby wtedy były takie jak teraz parki z dinozaurami to chyba bym dostał jedyne
                                                    > go w życiu orgazmu.

                                                    Tak, ale kościotrupa mogę dzieciom pokazać u mnie w Krakowie, nie musze robić po to specjalnej wyprawy do Indii.
                                                    Muzeum militarne jest we Warszawie, nie muszę robić wyprawy do Wiednia bo i tak nie poczują różnicy, armata to armata.
                                                    Teraz z dziećmi jest ogólnie gorzej, bo one przecież "wszystko widziały". Na YT, w internecie :D
                                                  • kag73 Re: Kitka... 12.11.15, 18:40
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Co do mnie- to właśnie dzięki temu, że dzieci nie mam, to nadal interesuję się
                                                    > tym samym. Nie muszę się "spowiadać" żonie (jak kumple) gdy mam jakiś wspólny m
                                                    > ęski wypad. Nie muszę także udawać że kupuje zabawki "dla syna", np. Joystick g
                                                    > dy mam np. ochotę pograć w symulacje na kompie. To oczywiście drobiazgi. Co do
                                                    > poważniejszych pasji to moją są podróże. Tutaj także widzę że po urodzeniu dzi
                                                    > ecka podróżują tylko Ci dla których podróże są naprawdę ważne. Bo i stopień kom
                                                    > plikacji zdecydowanie większy gdy się podróżuje z małym dzieckiem i dochodzą kw
                                                    > estie bezpieczeństwa/zdrowotne itp.

                                                    To sa ludzkie wybory, niektorzy okazuje sie dla nich w praniu, sa zadowoleni z wyboru, inni moze mniej, jeszcze inni w ogole. Co do "spowiadania"... dla Ciebie to spowiedz dla innych wspolne zycie, w ktorym ludzie zyja ze soba a nie obok siebie i zwyczajnie ustalaja ze soba co kiedy i jak pasuja a co nie. I co maja dzieci do grania w symulacje na kompie? z dziecmi tym bardziej da sie, bo to zabawy dla dzieci sa.
                                                    Niektorzy dlatego, ze maja dzieci intersuja/zajmuja sie dodatkowo czyms innym albo wracaja do przeszlosci(gdyby nie dzieciak to bym nie pojezdzila na lyzwach, ale on chce, ok, tez moge znow pojezdzic, po wielu latach nie jezdzenia) a jeszcze inni nadal sie interesuja czym sie interesowali i wkrecaja w to dzieciaki.
                                                    Wez jeszcze pod uwage, ze niektorzy, z dziecmi czy bez, kasy i/albo checi na podroze( albo jeszcze cos innego) miec nie musza:)


                                                  • druginudziarz Re: Kitka... 12.11.15, 18:58
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > Wiesz co, gadasz jak pan Jourdain z Moliera, który odkrył że mówi prozą :
                                                    > D
                                                    > > A Ty też do dziś bawisz się wiaderkiem w piaskownicy czy może jednak "por
                                                    > zuciłe
                                                    > > ś" swoje zainteresowania z dzieciństwa? ;)
                                                    >
                                                    > Zauważ, że nie piszę o przypadkach czym Zuzia bawiła się w wieku lat 7-miu, tyl
                                                    > ko o laskach po lat 25+

                                                    To dalej są Zuzie, tylko trochę starsze, więc piaskownice inne.
                                                    Pożyjesz, zobaczysz. Nawet jak pozbędziesz się zainteresowań dzieckiem, to i tak nie unikniesz ostatnich etapów zainteresowań w cyklu życiowym człowieka, czyli zainteresowań stanem zdrowia i cmentarzami ;)
                                                    Taka jest kolej rzeczy, a cała reszta to dorabianie teorii.

                                                    > Co do mnie- to właśnie dzięki temu, że dzieci nie mam, to nadal interesuję się
                                                    > tym samym. Nie muszę się "spowiadać" żonie (jak kumple) gdy mam jakiś wspólny m
                                                    > ęski wypad. Nie muszę także udawać że kupuje zabawki "dla syna", np. Joystick g
                                                    > dy mam np. ochotę pograć w symulacje na kompie. To oczywiście drobiazgi. Co do
                                                    > poważniejszych pasji to moją są podróże. Tutaj także widzę że po urodzeniu dzi
                                                    > ecka podróżują tylko Ci dla których podróże są naprawdę ważne. Bo i stopień kom
                                                    > plikacji zdecydowanie większy gdy się podróżuje z małym dzieckiem i dochodzą kw
                                                    > estie bezpieczeństwa/zdrowotne itp.

                                                    Mnie gorące zainteresowania podróżami przeszły nie z dzieckiem, nawet nie z drugim, a po prostu z wiekiem. Po prostu wszystko co chciałem już zobaczyłem, a czego nie zobaczyłem to sobie potrafię wyobrazić.
                                                    Poza tym, podróże dla podróży uważam za formę ucieczki. A skończyły mi się powody by uciekać.

                                                    > Potem jak dzieciak idzie do szkoły to dodatkowo problem z urlopami (konieczność
                                                    > zgrania z feriami/wakacjami) itp. Dlatego BARDZO podziwiam tych którzy mimo ty
                                                    > ch problemów nadal chcą i potrafią.
                                                    >
                                                    > Na końcu skali mojego podziwu zaś jest przypadek Tonego Halika z żoną. Rozpoczę
                                                    > li podróż która objeła obie Ameryki (od Argentyny, poprzez Peru, Panamę, USA,
                                                    > Kanadę do Alaski) -łacznie ok 180 tyś km. Co ciekawe w połowie podroży urodził
                                                    > im się syn. Oni nadal podróżowali - nie zaprzestali wyprawy! To nie jest wypraw
                                                    > a z niemowlakiem do Chorwacji, tylko podróż przez dżunglę z dala od lekarzy. Cz
                                                    > ytając książkę byłem cały czas pod niesłabnącym wrażeniem.

                                                    Nie wiem jak z Halikami, ale znam relacje dzieci innych tego typu przygód i nie są one pochlebne dla rodziców.
                                          • sid.le.niwiec Re: Kitka... 14.11.15, 21:23
                                            > Kag, niby masz rację. Zobacz, że gdy bobas podrośnie i idzie np. do szkoły, to
                                            > te młode matki wcale nie wracają do tego swojego tkactwa czy garncarstwa tylko
                                            > teraz ich życie kręci się własnie wokół bobasa. To takie "mega hobby" dla wielu
                                            > . Zamiast dla siebie wolą znaleźć jakieś zajęcia dodatkowe dla swego baby. Tera
                                            > z dzieci przejmują pałeczkę i to one świadczą dobrze o danej matce, tak jak wcz
                                            > eśniej te wspomniane tkactwo Namibii.

                                            No przecież na forum było już o kobietach, które tak naprawdę seksu nie lubią, czy też odstawiających mężczyznę od łoza po drugim dziecku. To jest grupa, która moim zdaniem silnie się zazębia z tymi ukierunkowanymi na: wyjść za mąż, mieć dzieci, a poza tym wszystko jedno. Jak wejdziesz na forum żon ze Stepford, to spotkasz się z teoriami, jak to kobiety pracujące zazdroszczą paniom domu, utrzymywanym przez męża. Też pokrewna kategoria. Ja tylko jestem ciekawa skali zjawiska, bo moim zdaniem jest dosyć znaczna.
                                            A może, jak to kiedyś napisała Triss - to faceci są tak słabi łóżkowo, tudzież oczekiwania się rozmijają? Nawet ja z tym moim żonatym, gdzie chemia i chodzenie po ścianach z pożądania, ale on uważał (wiem, że kwestia sytuacji życiowej, może też wieku - nie wiem), że jak mnie puknie raz na tydzień-dwa, to to jest często i w ogóle romans roku.
                                  • druginudziarz Re: Kitka... 12.11.15, 12:12
                                    zawle napisała:

                                    >
                                    > Moje znajome, mamusie w moim wieku i trochę młodsze to na imprezach dziewczyńs
                                    > kich gadają o tym gdzie dzieci jadą na wycieczkę, który nauczyciel dobrze uczy,
                                    > z kim sypia pani miejscowa celebrytka ( nie wie o naszym istnieniu), chwalą si
                                    > ę swoimi facetami. Na bardziej kameralnych spotkaniach ( jeden na jeden) chcą p
                                    > otopić swoje dzieci, mają w dupie celebrytki i wieszają psy na swoich mężczyzna
                                    > ch. I nic im się nie kłóci;)))

                                    Prawidłowo.
                                    W większym gronie podtrzymuje się więzi międzyludzkie, więc rozmawia się o "bezpiecznych" sprawach, np. tematy z gazet czy TV. Natomiast w najwęższym gronie mówi się o tym co boli, co zbudza prawdziwe emocje, o tych emocjach.
                            • hello-kitty2 Re: Kitka... 11.11.15, 12:24
                              kag73 napisała:

                              > Nawiasem, dobre, zaczelo sie od skrzydlowego a teraz jestesmy juz przy matkach
                              > ;)

                              Bo my matki, tylko nie e-matki tylko seks-matki ;-) A tam we wstepniaku nie bylo cos o rozwodce z dzieckiem? No, to na temat, mozemy lecec z koksem ;)
                              • wont2 Re: Kitka... 11.11.15, 19:28
                                hello-kitty2 napisała:

                                A tam we wstepniaku nie byl
                                > o cos o rozwodce z dzieckiem?
                                ---------
                                Czyli czytalas! Gotcha! ;)

                                A ty tylko ego, ego, ego... Jedyne ego jakie bronie to Ego i ich "Rytmy zwatpienia"
                                www.youtube.com/watch?v=DCravofrB38
                                • hello-kitty2 Re: Kitka... 11.11.15, 21:16
                                  wont2 napisał:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  >
                                  > A tam we wstepniaku nie byl
                                  > > o cos o rozwodce z dzieckiem?
                                  > ---------
                                  > Czyli czytalas! Gotcha! ;)
                                  >
                                  > A ty tylko ego, ego, ego... Jedyne ego jakie bronie to Ego i ich "Rytmy zwatpie
                                  > nia"
                                  > www.youtube.com/watch?v=DCravofrB38

                                  Czytalam komentarze. Ludzie pisali. Ty tez pisales, ze gdzies tam w innym watku Nudziarz powolal sie na film sci-fi, a to bylo w Twoim wlasnym ;) Musze sobie dawkowac co czytam, bo za dobrze pamietam, a ja wole czasem zapomniec co w moim przypadku oznacza w ogole nie wiedziec i nie byc pamietliwa, potrafic tak jak Ty. Zreszta teraz to mam totalny chill out. A w ogole to mialam pytac czy to znaczy, ze jednak mam do Ciebie mowic czy nie? Jak sobie zyczysz? Bo widze, ze sie wahasz.
                                  • wont2 Re: Kitka... 12.11.15, 10:52
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    A w ogole to mialam pytac czy to zn
                                    > aczy, ze jednak mam do Ciebie mowic czy nie? Jak sobie zyczysz? Bo widze, ze si
                                    > e wahasz.
                                    ----------
                                    A kim ja jestem, zeby ci cos nakazywac albo zakazywac? Jesli dobrze pamietam, to ty powiedzialas, ze nie bedziesz komentowac moich wpisow a ja sie zgodzilem, ze to dobry pomysl. Wiec jezeli masz ochote komentowac, to prosze bardzo, bedzie mi milo. Albo niemilo, zalezy od twojego komentarza ;)
                          • hello-kitty2 Re: Kitka... 11.11.15, 12:37
                            kag73 napisała:

                            > zawle napisała:
                            > > Dziecko to walizka wypchana po brzegi jak ją dostajesz. Możesz usiłować s
                            > ama w
                            > > niej układać, lub próbować nauczyć dziecko układać/żyć z niepoukładanym.
                            > Pierws
                            > > ze to matka nadopiekuńcza. Druga to matka zawłaszczająca. Trzecie to matk
                            > a- dzi
                            > > ecko. Jest jeszcze matka porzucajaca- masz w dupie porządek w jego walizc
                            > e;)
                            >
                            > Mysle, ze nie bedziemy zaprzeczac, ze srodowisko w jakim dziecko dorasta, sytua
                            > cje, ktore obserwuje, przekazy, ktore dostaje rowniez maja wplyw na jego poznie
                            > jsze zycie. I o to mi chodzi.
                            > A nie ma jakies w miare jeszcze "normalnej" matki? Bo te wszystkie typologie u
                            > gory jakos tak mnie odstraszaja ;)

                            Doloze jeszcze matke nieszczesliwa. Moja matka byla nieszczesliwa i ja sie od niej tego nauczylam i boje sie ze przekaze dalej. Ale najlepsze jest to, ze moja matka wychowala sie, przynajmniej tak twierdzi, w bardzo kochajacym, szczesliwym domu wiec po jakiego chooja obrala w dalszym zyciu byc nieszczesliwa? Cos tu nie gra? ;)

                            A tak w ogole to nie do konca wierze w ten swiadomy wplyw rodzicow na cokolwiek czyli to tzw wychowywanie. Dziecko samo sie uczy i niekoniecznie tego, co akurat chcesz. To jak choroby, same sie przenosza, nie masz wplywu czy sie zarazi ale prawdopodobienstwo, ze sie zarazi jest duze. Innymi slowy: nie sadze by jakies grzebania w walizce cos wnosily, samo sie dzieje.
                            • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 13:31
                              hello-kitty2 napisała:
                              > A tak w ogole to nie do konca wierze w ten swiadomy wplyw rodzicow na cokolwiek
                              > czyli to tzw wychowywanie. Dziecko samo sie uczy i niekoniecznie tego, co akur
                              > at chcesz. To jak choroby, same sie przenosza, nie masz wplywu czy sie zarazi a
                              > le prawdopodobienstwo, ze sie zarazi jest duze. Innymi slowy: nie sadze by jaki
                              > es grzebania w walizce cos wnosily, samo sie dzieje.

                              To co polozyc na to laske? Nie wychowywac w ogole, puscic samopas?
                              Bo ja to mam zawsze nadzieje, ze moze cos tam jednak gdzies zostanie, chociaz jakis drobiazdzek w tej walizce ;)
                              >
                          • druginudziarz Re: Kitka... 11.11.15, 14:37
                            kag73 napisała:

                            > zawle napisała:
                            > > Dziecko to walizka wypchana po brzegi jak ją dostajesz. Możesz usiłować s
                            > ama w
                            > > niej układać, lub próbować nauczyć dziecko układać/żyć z niepoukładanym.
                            > Pierws
                            > > ze to matka nadopiekuńcza. Druga to matka zawłaszczająca. Trzecie to matk
                            > a- dzi
                            > > ecko. Jest jeszcze matka porzucajaca- masz w dupie porządek w jego walizc
                            > e;)
                            >
                            > Mysle, ze nie bedziemy zaprzeczac, ze srodowisko w jakim dziecko dorasta, sytua
                            > cje, ktore obserwuje, przekazy, ktore dostaje rowniez maja wplyw na jego poznie
                            > jsze zycie. I o to mi chodzi.
                            > A nie ma jakies w miare jeszcze "normalnej" matki? Bo te wszystkie typologie u
                            > gory jakos tak mnie odstraszaja ;)
                            > >

                            Odstraszają? to też skończysz na antydepresantach :D
                            • kag73 Re: Kitka... 11.11.15, 14:55
                              druginudziarz napisał:
                              > Odstraszają? to też skończysz na antydepresantach :D

                              Ja? NEVER! Nie slyszales, ze ja sie tak chemii boje, ze nawet piguly anty nie biore :))
                        • wont2 Re: Kitka... 11.11.15, 19:24
                          zawle napisała:

                          > Dziecko to walizka wypchana po brzegi jak ją dostajesz. Możesz usiłować sama w
                          > niej układać, lub próbować nauczyć dziecko układać/żyć z niepoukładanym. Pierws
                          > ze to matka nadopiekuńcza. Druga to matka zawłaszczająca. Trzecie to matka- dzi
                          > ecko. Jest jeszcze matka porzucajaca- masz w dupie porządek w jego walizce;)
                          ------------
                          Dziecko jest jak dziwka. Ladujesz w nie ile mozesz a ono wcale nie czuje sie wdzieczne i chce od ciebie kasy.
                  • wont2 Re: Kitka... 11.11.15, 19:20
                    zawle napisała:

                    > Lęki dla następnego? Nie, dół. Moralny. Jakbym się pod kościołem pieprzyła ze s
                    > tadem murzynów;)
                    ----------
                    Ze stadem... Jezyk milosci ;)


                    Dzięki Bogu już odchodzą powoli na swoje, więc mogę się szykować na
                    > schodzenia na mój poziom materialny ( czuję się dobrze gdy mam bardzo niewiele)
                    ----------
                    Tego to nie rozumiem. Jak niby odejscie dzieci na swoje ma obnizyc twoj poziom materialny? Chodzi o alimenty?
                    • zawle Re: Kitka... 11.11.15, 23:00
                      wont2 napisał:
                      > Tego to nie rozumiem. Jak niby odejscie dzieci na swoje ma obnizyc twoj poziom
                      > materialny? Chodzi o alimenty?

                      Ja nie brałam nigdy alimentów. Dzieci wychowuję za swoją kasę. Gdy odejdą będę mieć jej więcej, ale będę mieć wywalone na to, co jest w lodówce, gdzie mieszkam. Zejdę kilka poziomów niżej, bo tam czuję się dobrze.
            • ninek04 Re: Kitka... 10.11.15, 18:10
              >kombinacja w moim odczuciu podwyzsza temperature ciala, wszystko dzieje sie w <

              A i jeszcze jedno, nie wiem co bierzesz,ale jak faktycznie bardzo podlewasz, zwłaszcza czerwonym winem,to na to podwyższenie temperatury też lepiej uważaj, bo to nie za dobry objaw może być.
              • druginudziarz Re: Kitka... 11.11.15, 15:00
                ninek04 napisała:

                > >kombinacja w moim odczuciu podwyzsza temperature ciala, wszystko dzieje si
                > e w <
                >
                > A i jeszcze jedno, nie wiem co bierzesz,ale jak faktycznie bardzo podlewasz, zw
                > łaszcza czerwonym winem,to na to podwyższenie temperatury też lepiej uważaj, bo
                > to nie za dobry objaw może być.

                To może być nadciśnienie, też bym uważał...
                • ninek04 Re: Kitka... 11.11.15, 20:30
                  druginudziarz napisał

                  > >kombinacja w moim odczuciu podwyzsza temperature ciala, wszystko dzieje si
                  > e w <
                  >
                  > A i jeszcze jedno, nie wiem co bierzesz,ale jak faktycznie bardzo podlewasz, zw
                  > łaszcza czerwonym winem,to na to podwyższenie temperatury też lepiej uważaj, bo
                  > to nie za dobry objaw może być.

                  >To może być nadciśnienie, też bym uważał...<

                  No niekoniecznie nadciśnienie

        • wont2 Re: Kitka... 10.11.15, 16:44
          hello-kitty2 napisała:

          > NIe znam sprawy, gdyz nie czytalam wstepniaka, bo przydlugi, poza tym obiecalam
          > sie nie interesowac, nie ogladalam filmu instruktazowego, bo pewno nerdowski,
          > a ja zem zupelnie nieserialowa. Intuicja mi podpowiada, ze wszystko kreci sie w
          > okolo 'chron ego, chron ego, chron ego, to wazniejsze od obciagania'.
          ------------
          Wkurwiasz mnie kitty bo nawet nie przeczytasz a wciskasz mi w usta slowa, ktorych na pewno nie powiedzialem. Zapametaj w koncu raz na zawsze, bo nie zamierzam sie wiecej z Toba certolic - Nie ma niczego wazniejszego od obciagania! ;)

          A poza ty
          > m jade chwilowo na antydepresantach, ktore w polaczeniu z alko daja taki fajny
          > odjazd. Obserwacja z niedawna: zycie to komedia pomylek. Jeden facet mi powiedz
          > ial, ze jestem opiekuncza, hehe ja? ;-)
          -----------
          He he he :) Idiota ;)
    • lybbla Re: Wingman :( 10.11.15, 23:47
      Nie Wingman tylko kryptogej. I do tego zazdrosny i złośliwy.
      • sabat777 Re: Wingman :( 11.11.15, 00:01
        lybbla napisał:

        > Nie Wingman tylko kryptogej.

        To całkiem możliwe. Mi "Wingman" od razu kojarzy się z tymi amerykańskimi niby to superbohaterami w obcisłych trykotach wrzynających się w pośladki... A przecież wiadomo o co chodzi.
      • wont2 Re: Wingman :( 11.11.15, 08:53
        lybbla napisał:

        > Nie Wingman tylko kryptogej. I do tego zazdrosny i złośliwy.
        ------------
        Nie sadze. Splodzil dwojke dzieci dwom roznym kobietom, zenic sie niebawem bedzie, dziwki stukalismy razem (ale prawda, ze w roznych pokojach)... Nie, na pewno nie kryptogej.
        • lybbla Re: Wingman :( 11.11.15, 16:28
          wont2 napisał:

          > lybbla napisał:
          >
          > > Nie Wingman tylko kryptogej. I do tego zazdrosny i złośliwy.
          > ------------
          > Nie sadze.

          Ufam Twojej intuicji.

          > Splodzil dwojke dzieci dwom roznym kobietom, zenic sie niebawem bedz
          > ie, dziwki stukalismy razem (ale prawda, ze w roznych pokojach)...

          Argumentom juz mniej. Tu nie chodzi o to kogo lub co ów zrobił kobietom tylko jak
          zachowuje się w Twojej obecności.

          > Nie, na pewno nie kryptogej.

          Koniec tematu.
          • sabat777 Re: Wingman :( 11.11.15, 23:16
            Jak nie kryptogej, nie superbohater, nie wingman, to może butthead? :D

            www.youtube.com/watch?v=yHelhw7eo0A

            Wpisuje się też nieźle w klimat katalizowania pojebania ;D
    • sid.le.niwiec Re: Wingman :( 12.11.15, 20:09
      Ja powiem tak - jeśli koleżanka/przyjaciółka (czyli nie znajoma piąta woda po kisielu czy jakaś tam laska za którą średnio przepadam) ma na oku kolesia, tudzież do kolesia zarywa, to jago nie ruszam. Musiałoby mnie opętać do poziomu "ściągam majtki przez głowę", żeby było inaczej. W przypadku tzw. obcej baby, jest już inaczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka