obly
03.04.06, 10:55
miewam jak kazy z was złe dni...
objawiają sie kilkoma przypadkami które zmianiaja obraz przyszłych tygodni z
różowych na lekko zachmurzone a nawet czarniawe. nie chce szczegółów
wyjaśniać bo to mroczne i bardzo w sumie nieprzyjemne i smutne story. ale
moze wam sie zdarza coś śmiesznego czasem? z czego potem warto sie posmiac?
jak np. mojej siostrze która była przez godzinkę w budynku A oddalonym od
budynku B o ok 3 km. podróż do bud A z bud. B odbyła samochodem który
sumiennie zaparkowała uiszczajac opłatę za parkowanie. wychodząc z budynku A
wracała do budynku B. Po drodze miała ważny i długi telefon. Wróciła do
budynku B w którym kończyła dzień ciężkiej pracy i po paru godzinach
wychodzi. Nie ma samochodu. Panika, szukanie, ukradli pewnie, telefon na
policję, latanie po parkingu, telefon do faceta który rzeczowo pytal co się
stało. Po kilku minutach ustalono że moja siostra wróciła z budynku A do
budynku B piechotą. Odwołano policję. Zapomniała przez tę rozmowe
telefoniczną że ma samochód i wróciła pieszo 3 km. wzieła taksę i pojechała
do budynku A. JEST! JEST SAMOCHÓD! ale ze nie opłaciła parkowania miał
obrączke żółtą na kole.
Tak to jedna z wielu przygód mojej siostry.