proces7
18.04.06, 14:39
Isia zna mnie już ponad dwa lata. Napisała tekst o mnie. Chcę, by był dla Was
przestrogą i byście zrozumieli, że ta kobieta, która uważała mnie kiedyś za
autorytet i mentora, dziś zmieniła zdanie o mnie w znacznej mierze. Osobiście
sądzę, że tekst pomogła jej napisac sofka, ale to tylko moje spekulacje i
sądzę też, że jest w tym sporo gorzkiej prawdy. Proszę, daje tu tekst, bowiem
Księga Gości jest mało uczęszczana:
________________________________________________________
2632
_
Przemoc fizyczna, przemoc psychiczna w życiu realnym , ciągle mamy z nią do
czynienia. Na szczęście świat wirtualny rządzi się swymi prawami i taka
przemoc w odniesieniu do cyberprzestrzeni jest niemożliwa.
Co sądzić jednak o zjawisku przemocy symbolicznej, jako zjawiska dość moim
zdaniem powszechnego na czatach?
Jest to miękka forma przemocy, nie daje po sobie poznać , że jest przemocą, a
mimo to jest skuteczną bardzo formą sprawowania „władzy” nad grupą
podporządkowaną. Z reguły grupa ta nie dostrzega nawet , że jest to forma
przemocy, a niejako naturalny porządek. Osoba posiadająca duży kapitał
symboliczny zdaniem takiej grupy jest po prostu lepsza i jej lepsze
usytuowanie w hierarchii jest normalne, by nie stwierdzić z gruntu należne.
Poszczególne jednostki takiej zbiorowości , które pozostają w stanie
fascynacji osobnikiem o silnym habitusie, po pewnym czasie nie są w stanie do
samodzielnego myślenia , a tym samym poddaniu się refleksji nad poczynaniami
swojego „przywódcy”.
proces7, i skupiona wokół grupa Lokomotywy, idealnie pasują do mej nieco
przerobionej teorii , francuskiego socjologa Pierr`a-Felixa Bourdieu.
Nie da się ukryć, proces7 ma silny habitus, solidnie tworzony przez okres
bytności na czatach Jest dość inteligentny, oczytany , z większą niż
przeciętna czatujących wiedzą o sztuce , kulturze, czy choćby gospodarce i
polityce (a przynajmniej potrafi to wyeksponować na ogóle lepiej od innych).
Posiada również cechy tak przydatne dobremu „przywódcy stada”: charyzmatyczny
, błyskotliwy, prowokacyjny, a równocześnie wulkan pomysłów wciąż nowych.
.Dodajmy do tego , że jak sam twierdzi… „Jestem liberałem , bratam się z
ludem, pozwalam się rozwijać pod swoim patronatem” . Wszystko to przemawiałoby
na Jego korzyść, idealny przywódca chciałoby się rzec i trwać przy Nim do końca;).
Nic bardziej mylnego…
Obserwując zachowania stałych bywalców Lokomotywy, w pokoju po 40-tce,
(przypadki wejść dość rzadkie , myślę że w chwili nieobecności „przewodnika”,
bez którego istnienia „owieczki” czują się zagubione), rozmowy jakie prowadzą,
ich tematyka ograniczona do problematycznych banów i powtarzanie nicka
proces7, jako tej mantry codziennej, zasób słownictwa zubożały i dość wulgarny
u niektórych, sprawia że zaczynam postrzegać idealną zbieżność przemocy
symbolicznej , którą proces7 chcący czy nie, wywiera na ludzi.
A przecież do niedawna te nicki brylowały na forum ogólnym , miały swoje
własne refleksje, potrafiły rozbudzić w oponentach coś więcej niż uczucie
gniewu czy zniesmaczenia. Jeszcze pamiętam wypowiedzi czatowegokaleki vel
buszmena, czy choćby Grzesia, pełne birbanckiej nonszalancji , jednak dowcipne
i pełne humoru mimo , że i wtedy również nieodpowiedzialni operatorzy istnieli
! Pokój po 40-tce się nie zmienił, to Wy w niewytłumaczalnym dla mnie pędzie
stajecie się zgorzkniali , malutcy, zatracacie swoją cenną indywidualność,
żebrząc o przynależność do świty procesa7 .
Kosztem czego? Kosztem toksycznej znajomości ?
proces7 potrafi tylko burzyć, to zasady Jego gry, nic więcej…:-)
By uprzedzić wszelkie spekulacje, informuję , że wpisu na tej Księdze dokonuję
dla siebie li tylko . Nie dla procesa, ani na przekór komuś innemu...
proces nie ma pomysłu na jej zagospodarowanie, a ja nadal uwielbiam Księgę i
nadal lubię pisać;).
Pozdrawiam:-).
(...)"Dlaczegóż więc czuję smutek w duszy pod peleryną radości, która płynie z
rozgrzanego serca?
Opuścimy to miasto, lecz zostanie ono odbudowane tak samo, a nasze miejsca
zajmą jakiś inny porucznik, inny Robert i inny Saturn.Będziemy szukać innego
świata, by tam budować swoją wolność, ale gdzie jest pewność, że go
znajdziemy?Nikt go nie widział, jedynie ludzie marzący inaczej twierdzą, że on
istnieje.Może powstanie dopiero za tysiąc lat, kiedy już ślady naszej wędrówki
pokryje pył stuleci?Kiedyś musi nastąpić ta chwila wielkiego olśnienia, kiedy
zwierzę ludzkie wyjdzie z klatki i pozbędzie się hierarchii jako formy życia,
zastępując ją Wspólnotą Idealną, a duch człowieka rozsiewając światło i śmiech
stapać będzie lekko jak natchniona tancerka po wszystkich zakamarkach świątyni
Radości i nauczy się współżyć na ziemi ze wszystkimi formami czasu i
natury(...)Ludzie zawsze dobrze wiedzieli , co należy burzyć, ale nie
odnaleźli jeszcze nawet widma tego , co należy zbudować na ruinach..."
/W.Łysiak "Flet z Mandragory"/
Jeśli wszystko zburzysz procesie, to co dalej?
Isia
2006-04-18 13:47:50
źródło:
ksiegi.emix.net.pl/wyswietl.php?user=homoerec