Dodaj do ulubionych

Przydałaby się knajpka w Warszawie...

22.04.06, 23:36
... oj, przydała. Pub lub restauracyjka pod tytułem "The ME Expatriate".
Serwująca bliskowschodnią kuchnię, ale i trunki. Żeby mogli do niej wpaść i
pogadać byli i aktualni (na urlopie) expatriaci. Mogłaby mieć salkę (albo i
sporą salę) na wynajem, bo wiele firm budowlanych organizuje
dziś "integracje" i z reguły mają kłopoty ze znalezieniem odpowiedniego
locum. Mój obecny pracodawca zmienia lokale "jak rękawiczki" (co impreza to
inny) i nie ma zadowolonych. Problem stały - "brak budowlanej atmosfery". A
że do niedawna ponad połowa expatów to byli budowlańcy - to i budowlana
atmosfera by się zapewne znalazła.
A latem piwogródek...
Obserwuj wątek
    • tetys Re: Przydałaby się knajpka w Warszawie... 26.05.06, 20:09
      Ja założę kiedyś taki Travel Pub, gdzie będzie piwo, żarło z różnych stron,
      muzyka, sala do zabawy. Będą się tam odbywały pokazy slajdów, prezentacje,
      imprezy integracyjne i wiele innych...

      Tylko niech ktoś załatwi początkowy kapitał, ja zajmę się aranżacją wnętrz,
      wystrojem, zostanę menadżerem oraz specjalistą do spraw reklamy, będę
      kucharzem, kelnerem, barmanem w jednym. Ureguluję pozycję prawną, sprytnie
      wyeliminuję wszelką konkurencję, będziemy mieć stałych klientów i krotne zyski.

      50 000 na początek wystarczy:)

      • chaladia Re: Przydałaby się knajpka w Warszawie... 26.05.06, 21:48
        50.000 czego?!?!?
        • pam_pa_ram_pam Re: Przydałaby się knajpka w Warszawie... 26.05.06, 22:13
          Chyba nie zeta.
          Nawet gdyby to były gwinee (taki brytyjski przeżytek, gwinea to była moneta o
          wartości 1 funta + 1 szyling napiwku - tzn 21 szylingów = 252 pensy) to wcale
          by nie było za dużo...
          • chaladia Re: Przydałaby się knajpka w Warszawie... 26.05.06, 23:55
            To u Was we Szkocji nie zauważyli, że w 1971 roku była reforma walutowa?
            Ja o gwineach to czytuję, ale w książkach historycznych z XIX wieku...
      • survey06 Re: Przydałaby się knajpka w Warszawie... 26.05.06, 23:45
        tetys napisał:

        > Ja założę kiedyś taki Travel Pub, gdzie będzie piwo, żarło z różnych stron,
        > muzyka, sala do zabawy. Będą się tam odbywały pokazy slajdów, prezentacje,
        > imprezy integracyjne i wiele innych...
        >
        > Tylko niech ktoś załatwi początkowy kapitał, ja zajmę się aranżacją wnętrz,
        > wystrojem, zostanę menadżerem oraz specjalistą do spraw reklamy, będę
        > kucharzem, kelnerem, barmanem w jednym. Ureguluję pozycję prawną, sprytnie
        > wyeliminuję wszelką konkurencję, będziemy mieć stałych klientów i krotne
        zyski.
        >
        > 50 000 na początek wystarczy:)



        Masz jakis juz sensowny business plan na taka okolicznosc, co potwierdzilby, ze
        drobne 50.000 - no wlasnie ...... czego ? .... wystarczy. A moze odwrotnie, to
        ile mozna na tym interesie ....stracic ?
      • elik12 ale jestescie;-) 27.05.06, 19:08
        ....Ale jestescie gady. Czlowiek z pomyslem przychodzi a tu od razu zjebka. To
        chcecie taka knajpe czy nie?
        ;-)
        • chaladia Re: ale jestescie;-) 27.05.06, 23:25
          To nie zjebka.
          Lepiej, żeby zwrócić człowiekowi uwagę, że może mieć za mało kasy, niżby miał
          ją stracić na nieodpowiedzialnej inwestycji. Tak się składa, że na moje oko
          50.000 zł nie wystarczy nijak.
          • tetys Re: ale jestescie;-) 28.05.06, 12:13
            50 000 $ albo 100 000 zł.
            Jeśli ktoś ma otwarty umysł i pasję, ambicje, to wystarczy. Ludziom się udawało
            z mniejszym kapitałem początkowym.
            • tetys Re: ale jestescie;-) 28.05.06, 12:45
              Zresztą Panowie(i Panie), nawet jakby ktoś zainwestował 50 000 pln to by się
              coś udało zrobić. Trzeba być optymistycznie nastawionym i mieć POMYSŁ!
              • sloggi Re: ale jestescie;-) 24.06.06, 13:42
                tetys napisał:

                > Trzeba być optymistycznie nastawionym

                Z tym u expatów jest krucho.
            • survey06 Re: ale jestescie;-) 28.05.06, 12:54
              tetys napisał:

              > 50 000 $ albo 100 000 zł.
              > Jeśli ktoś ma otwarty umysł i pasję, ambicje, to wystarczy. Ludziom się
              > udawało z mniejszym kapitałem początkowym.

              Jak myslisz tetysie. Ile trzeba uczciwie pracowac zeby zarobic 50.000$ aby je
              miec wolne i bez obciazen na inwestowanie? Niestety, nie zyjemy w Dolinie
              Krzemowej, gdzie amerykanskie banki dadza Tobie takie pieniadze od reki ale po
              przedlozeniu - wlasnie business plan. Tam, dla bankow takie kwoty to pryszcz.

              Nawet jezeli masz/mamy te 50.000$ (co jak slusznie zauwazyl chaladia - nie
              wystarczy) to, zeby rozmawiac z bankami o dalszym kredytowaniu,finansowaniu czy
              wspofinansowaniu nie zapominajac o ubezpieczeniu samej inwestycji a pozniej
              nieruchomosci, ZUSach, socjalach, zdrowotnych itp. to i tak trzeba bankom
              przedstawic business plan. Bez tego NIGDZIE nic w Polsce nie zrobisz. Nawet
              sponsorzy wymagaja takowych planow i analiz. Niestety, filantropow w Polsce
              jeszcze nie spotkalem



              • chaladia Re: ale jestescie;-) 28.05.06, 18:45
                Popatrzmy na to od strony praktycznej:
                Lokal, żeby takie coś urządzić, powinien być w nienajgorszy miejscu
                (niekoniecznie ścisłe centrum, a może i lepiej, żeby poza strefąpłatengo
                parkowania, za to koniecznie przy dobrej komunikacji (metro na ten przykład) -
                za 100 m2 takie coś MUSI kosztować 10.000 zł/miesięcznie, raczej więcej i
                raczej powierzchnia też powinna być większa - czyli - prędzej 20.000 zł. Nie
                wiem, kiedy taka impreza może przynieść dochód, ale napewno nie wcześniej niż
                po paru miesiącach.
                Wystrój wnętrza - nawet jeśli uznamy, że nie potrzebujemy zawodowego architekta
                wnętrz, to same meble, boazeria i takie tam różne "pamiątki z podróży i innych
                kontraktów" MUSZĄ kosztować na 100 m2 sali konsumpcyjnej + szatnia +
                przedsionek itp - jakieś 50.000 zł.
                Do tego dochodzi część kuchenna, która musi spełniać określone przepisy i
                przejść odpowiednie odbiory - pojęcia nie mam, ile takie coś może kosztować,
                ale napewno sporo.
                Na koniec zatrudnienie kilku osób (po 4000 zł miesięcznie co najmniej -
                uwzględniając wszystkie opłaty).
                Dodaj sprawę reklamy, opłaty za "ogródek" (miasto słono sobie za to liczy, a
                bez tego nie ma dziś dobrej knajpki latem) - i bliżej będzie nam
                50.000 "gwinei".
                Na koniec - starczy, że zjawi się mafia i zażąda "opłaty za ochronę", albo
                lokal najadą kibole Legii - i cały biznes-plan legnie w gruzach...

                Chyba lepszy byłby "klub" w wersji angielskiej (czyli zamknięty dla nie-
                członków), bo wtedy traktowany jest jak obiekt prywatny.
                • survey06 Re: ale jestescie;-) 06.06.06, 23:59
                  chaladia napisał:

                  > Chyba lepszy byłby "klub" w wersji angielskiej (czyli zamknięty dla nie-
                  > członków), bo wtedy traktowany jest jak obiekt prywatny.


                  Myslalem, myslalem i dochodze do wniosku, ze rozwiazanie typu "klub" byloby (na
                  poczatek)wersja optymalna. Uwazam, ze nalezaloby poszukac samotna wdowe z duza
                  willa (ewentualnie jak w piosence Starszych Panow: "najlepsze sa male panie z
                  bardzo duzym mieszkaniem") i z dobra lokalizacja, ktora bylaby gotowa
                  dzierzazwic np. parter i piwnice na potrzeby Polish Expate Club.

                  W klubie musialby byc:

                  - mini barek (zapewniajacy nawet najskromniejszy na poczatek zestaw trunkow)
                  - sala ze stolem bilardowym z wyposazeniem (bille, kreda, kije, rekawiczki)
                  - sala ze stolem do snookera (tez wyposazony w zestaw billi, kije i tablice
                  punktowa)
                  - tarcza darty z lotkami
                  - sala TV z aparatura DVD do odtwarzania filmow i nagran Expatow
                  - inne? jakie?

                  jeden ze stolow i zestaw TV+DVD moglby sie miescic w piwnicy.

                  KLub stworzyc to juz drobnostka. Zwoluje sie kilku aktywistow, Spisuja akt
                  zalozycielski i przyjmuja regulamin, ktory rejestruja we wlasciwym oddziale
                  sadu. Ustala sie tryb przyjmowania nowych czlonkow, oplaty czlonkowskie oraz
                  zestaw praw i obowiazkow. I dalej juz jakby samograj. Oczywiscie, nie wolno
                  zapominac o finansach kontrojujac stale wplywy i wydatki. Bez tego niczego sie
                  nei zrobi. Tylko gdzie obecnie znalezc smamotna kobiete z duza willa
                  (podpiwniczona) zainteresowana takim deal'em??? Pozdrowienia.

                  San Donato Milanese


    • ewka5 Re: Przydałaby się knajpka w Warszawie... 22.06.06, 19:30
      przestancie gadac, zacznijcie dzialac w sprawie. Moze mniejszy lokal, moze
      lokalizacja niekoniecznie zaraz w centrumie. Ruchy! Panowie, ruchy!
      • survey06 Re: Przydałaby się knajpka w Warszawie... 01.07.06, 21:05
        pytanie do ewka5: Czy moze znasz jakąś małą i miłą panią z bardzo dużym
        mieszkaniem lub willą gotową na usytuowanie "Polish Expate Club" na jej
        posiadłości?
        • elik12 Re: Przydałaby się knajpka w Warszawie... 03.07.06, 12:35
          "Czy moze znasz jakąś małą i miłą panią"

          mmm, survey, Ty chyba chcesz, zeby Ciebie ktos przygarnal;-) a nie expate
          club :-)
          • survey06 Re: elik12, nie lubisz humoru Starszych Panow ? 06.07.06, 16:14
            elik12 napisała:

            > mmm, survey, Ty chyba chcesz, zeby Ciebie ktos przygarnal;-) a nie expate
            > club :-)

            oj elik12, ja tak tylko w duchu i tonacji Starszych Panów (patrz post wyżej) i
            bez żadnych podtekstów, a już szczególnie wobec przemiłych forumowiczek. A w
            ogóle to cieszę się domem i rodziną po powrocie na stale z ponad dwuletniego
            kontraktu. Żyję więc sobie spokojnie jak Bóg zdarzy, jadam smacznie i
            wykwintnie, popijam co najlepsze, oglądam Mundial i duzo spaceruję z moim
            czworołapem. Jednym słowem sielanka, dolce vita. Nie myślę jeszcze co, gdzie i
            kiedy będę robił bo na to też przyjdzie odpowiednia pora. Ale wiem, że w
            środku którejś nocy lub nad ranem usłyszę po raz kolejny głos pustyni, i wtedy
            znowu trzeba będzie wyruszyć na szlak polskiego expata.
            • elik12 Re: elik12, nie lubisz humoru Starszych Panow ? 06.07.06, 16:42
              oj, Survey06, lubie kabaret Starszych Panow;-) ale rowniez lubie sie podroczyc:-
              )
              Ciesz sie rodzina i milego dluzszego lub krotszego pobytu w Polsce :-)
    • gajasirocco Zapraszam więc do Karawanseraju.... 24.06.06, 13:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=9422425
      Właśnie w takim celu stworzyłam Karawanseraj, by wszyscy miłośnicy podróży,
      lecz również "expatriaci" mieli możliwość przeniesienia się w swoje klimaty,
      sama zainwestowałam i cieszę się z mojego magicznego miejsca, z odwiedzin
      Tetyska i innych miłośników krajów arabskich...
      Do zobaczenia na kolejnym spotkaniu, zlocie lub herbatce karkade....(piwa nie
      podajemy, ale fajeczkę można zapalić)
      • chaladia Re: Zapraszam więc do Karawanseraju.... 24.06.06, 23:08
        Dziękuję w imieniu całej braci expatriackiej.
        • stanrick Re: Zapraszam więc do Karawanseraju.... 28.06.06, 01:01
          Przy stoliku bez zimnego piwa,czy szklaneczki czegos mocniejszego raczej dosc
          trudno sobie wyobrazic expatow:-)
          • olejowy.bogacz Re: Zapraszam więc do Karawanseraju.... 26.08.06, 18:40
            Wodna faja i mieta i ta mieta. W kiosku daloby sie? Te egipskie herbato-
            kawiarnie to zaden luxus w stylu warsiawskim przeciez. Pozdrowionka od
            zablakanego - na to forum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka