Dodaj do ulubionych

takie "niewinne pytanko" :)

15.05.06, 22:10
ogladalam dzis "Rozmowy w toku" - dziwne, bo rzadko mi sie chce, a okazję mam
jeszcze rzadziej, ale dziś mi weszło w pilota. Rzecz byla znów o gejach z
udziałem Jacka Poniedzialka, acz nie tylko i co? Jak sobie poogladałam reakcje
w studio i relacje z marszów nasuneło mi się jedno i nie wiem, czy ktoś z
forumowiczów sie obrazi 9mam nadzieję,ze nie) ale mnie sie zdaje, ze w naszym
pseudo (tak p\seudo) chrześcijańskim społeczeńśtwie popierane jest na pewno
jedno - kłamstwo! Bo tak w zasadzie jak słucham to ci geje i les nie
przeszkadzają prawdziwym "ludziom i Poakopm" byle sie nie afiszowali .. Bo
przeciez zawsze byli, ale teraz wyszli "gnidy" z podziemia i trzeba jakoś
reagować, a jak oni tam sobie po swojemu i cichutko to przeciez niechże sobie
:) to samo u nas dotyczy: przemocy domowej, złodziejstwa w zakładzie pracy,
oszczerstw, zdrad i niemal wszystkiego.."wszystko mozna co nie można, byle z
wolna i z ostrożna" ten cytacik z Marii, która napisała go ironicznie kiedyś i
przy calkiem innej dyskusji nie w tym temacie doskonale tu pasuje :) śmiać mi
sie chciało z tych haseł MW "Chłopak dziewczyna - normalna rodzina" ... Wydaje
mi się bowiem po pierwsze, ze rczej mężczyzna i kobieta, bo chłopak i
dziewczyna to nieco za wcześbie na zakąłdanie rodzinki...a po drugie w mało
którym domu w Polsce do "chlopaka i dziewczyny" i cudownej tej rodziny nie
jest dołożony jeszcze ktosik :) jakiś kolejny "chłopak" i "dziewczyn" - nie
czarujmy sie to prawda...powaliło mnie też hasło misternie napisane dziecinnym
pismen "To jest Ala, Ala kocha Olę " ...Barzdo zabawne, ale gdyby tak chc\ieli
wymalowac swoje hasełko to musiałoby brzmieć "To jest Mama, mama kocha sie z
wujkiem Jasiem, to jest tata tata kocha ciocie Krysię" ...
Nie chodzi mi o "obrone" gejów, bo to temat dawno przewałkowany .. ale o
zjawisko...Jak tak patzre na tych prawowiernych to bardziej dozwolone wg nich
jest mieć męża i się z przeproszeniem puszczać, byle nie doszło do 'rozpadu
rodziny" ...jak taki gej zamiezzkałby dla niepoznki z kobietą i wyjeżdzał na
podbije 200 kilosów dalej, to anwet jak ludzie o tym wiedza olaliby to - jeśli
chce żyć zgodnie ze swoją preferencja, legalnie i bez chowania sie w mysią
dziure, jest beeeee...Rozwodem w Poslce z dowolnych przyczyn dokonanym "nie ma
sie co chwalić", ale juz skoki na boki - to nic takiego :) To jak to jest ?
jest cos moralne, albo amoralne, czy też zależy od tego, czy sie to byle jak,
bo byle jak, ale przykrywa przykrywką - amkatką z napisem "jesteśmy kochająca
się rodzinka" ?
interesują mnie odpowiedzi na to pytanie, a nie roztrząsanie problemu gejów i
marszów jako takich ...ok ?
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 10:45
      Korciu, po pierwsze to nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek uzyla tutaj
      slow "wszystko mozna co niemozna byle z wolna i ostrozna":-)

      W Twoim poscie poruszasz wiele spraw na raz i trudno sie jednoznacznie odniesc
      do wszystkich, szczegolnie jezeli do jednego worka wrzucasz orientacje
      seksualne, przemoc domowa i zlodziejstwo w pracy, czyli mieszasz cos, co nazywa
      sie "sfera intymna" z tym, co podpada pod kodeks.

      Orientacja seksualna nalezy do sfery intymnej i jako taka powinna byc chroniona.
      Ja nie mam prawa pytac nikogo o to, czy jest homo czy hetero i podobnie mam
      prawo do tego, aby mnie nie informowano kto jest kim.

      Podobnie zdrada malzenska nalezy do sfery intymnej, ktora moga byc
      zainteresowani tylko ci, ktorych to dotyczy.

      Dlatego tez uwazam, ze w tym kontekscie nie mozna absolutnie zarzucac
      hipokryzji tym, ktorzy po prostu NIE CHCA wiedziec i maja prawo do tego, aby
      nie wiedziec, czy Kowalski jest gejem, czy Nowak zdradza zone, i czy pani Zosia
      pracuje w agencji towarzyskiej.

      Co innego przemoc domowa, zlodziejsto itd. W tym wypadku jestesmy zobowiazani
      do reakcji, inaczej stajemy sie wspolwinni.


      • kora3 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 12:29
        maria421 napisała:

        > Korciu, po pierwsze to nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek uzyla tutaj
        > slow "wszystko mozna co niemozna byle z wolna i ostrozna":-)

        Mario .. ja sobie natomiast przypomina,, bo hasełko barzdo mi sie spodobało ..
        Jak wspomniałam padło to dawno i całkiem przy innej rozmowie ..Ale jeśli to nie
        Ty pisałas, to zwracam honotr i przepraszam, choć wydaje mi sie to pewne...
        >
        > W szczegolnie jezeli do jednego worka wrzucasz orientacje
        > seksualne, przemoc domowa i zlodziejstwo w pracy, czyli mieszasz cos, co
        nazywa
        >
        > sie "sfera intymna" z tym, co podpada pod kodeks.

        Tu nie o to chodzi Mario ... Nie chodzi o wyciąganie konsekwencji prawnych ale
        o podejście społeczne .. Albo coś po cichu akceptujemy, albo nie ...Albo coś
        jest naganne w ogóle, albo tylko wówczas, gdy staje sie glośne ..

        >
        > Orientacja seksualna nalezy do sfery intymnej i jako taka powinna byc
        chroniona
        > .
        > Ja nie mam prawa pytac nikogo o to, czy jest homo czy hetero i podobnie mam
        > prawo do tego, aby mnie nie informowano kto jest kim.

        Tylko teoretycznie Mario :) Jeśli ktoś zadaje pytanie "stan cywilny" - już
        niejako determinuje odpowiedzią do jakiegoś tam określenia się w temacie :)
        choc na ogół nie to ma na celu i nie ejst to pytanie wprost. Wszelkie impry
        integracyjne z osobą towarzyszacą w firmie to jakby nie patzreć "przegląd"
        parnterów i partnerek współpracowników., choćbyś tefgo nie chciała ... Jeśli
        gej przyjjdzie ze swoim partnerem to nie dlqa afiszu wszak,ale dlatego, ze tak
        firmaq zaprasza - z zosobą towarzyszacą :)

        > Podobnie zdrada malzenska nalezy do sfery intymnej, ktora moga byc
        > zainteresowani tylko ci, ktorych to dotyczy.

        No owszem , ale skoro to takie naganne, to potepiasz, czy nie ?

        >
        > Dlatego tez uwazam, ze w tym kontekscie nie mozna absolutnie zarzucac
        > hipokryzji tym, ktorzy po prostu NIE CHCA wiedziec i maja prawo do tego, aby
        > nie wiedziec, czy Kowalski jest gejem, czy Nowak zdradza zone, i czy pani
        Zosia
        >
        > pracuje w agencji towarzyskiej.

        No owszem .. Tyle, ze w większosci jest wrecz odwrotnie ...Ludzie sie właśnie
        interesują onnymi i to w bezczelny sposób ...I sama wiesz,z e tak jest ..
        Ludzie interesują sie czemu ktoś się żeni, albo nie, czemu nma tyle dzieci,
        albo wcale, na co leżał w szpitalu itepe ...
        Tyle, ze jedne rzeczy typu zdrada, czy przemo w domu sa akceptowalne póki ktoś
        nie zginie albo goły kocahnek nie zwiewa przez okno, a inne nawet budzące tylko
        cień podejrzenia zasługfują na potepienie np. "nzie żeni sie i przychodzą doń
        faceci, w eic to "pedał"
        • maria421 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:23
          Korciu, zareczam, ze nie uzylam cytowanego przez Ciebie powiedzenia, co latwo
          mozesz sprawdzic.

          Jeszcze raz powtarzam, ze nie nalezy mieszac sfery intymnej ze sfera kryminalna.

          Co do sfery intymnej na przykladzie ktory podalas, nie uwazam, ze
          homoseksualista przyprowadzajacy partnera na impreze ma gorsze szanse niz 60
          letni facet przyprowadzajacy 30 letnia narzeczona , czy kobieta w wieku
          balzakowskim przyprowadzajaca mlodego gigolo, czy biala dziewczyna
          przyprowadzajaca czarnego narzeczonego.
          Wszystko, co odbiega od normy staje sie pozywka dla plotek.

          • kora3 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:38
            maria421 napisała:

            > Korciu, zareczam, ze nie uzylam cytowanego przez Ciebie powiedzenia, co latwo
            > mozesz sprawdzic.

            Pewno, ze mogę Mario, ale po co? Przeprosiłam w razie, jeśli to nie Ty i już ..
            Mogłam się pomylić, moze akurat toczyłam rozmowe z Tobą i ktos się w trącił..
            Czy to naprawde jakoś cię dotyka ?

            > Jeszcze raz powtarzam, ze nie nalezy mieszac sfery intymnej ze sfera
            kryminalna
            > .
            Ależ ja nie mieszam .. wytłumaczyłam o co chodzi :)

            > Co do sfery intymnej na przykladzie ktory podalas, nie uwazam, ze
            > homoseksualista przyprowadzajacy partnera na impreze ma gorsze szanse niz 60
            > letni facet przyprowadzajacy 30 letnia narzeczona , czy kobieta w wieku
            > balzakowskim przyprowadzajaca mlodego gigolo, czy biala dziewczyna
            > przyprowadzajaca czarnego narzeczonego.
            > Wszystko, co odbiega od normy staje sie pozywka dla plotek.
            No własnie NIE wszytko .. są pewne sprawy, które choć rażąco odbiegają od normy
            np. katolickiej sa przez katolików czynione oraz w pełni akceptowane (bo i nie
            potepiane) pod warunkiem,z e nie mówi się o nich otwarcie ..
            • maria421 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:51
              kora3 napisała:


              > Mogłam się pomylić, moze akurat toczyłam rozmowe z Tobą i ktos się w trącił..
              > Czy to naprawde jakoś cię dotyka ?

              Nie dotyka, tylko chce wyjasnic.


              > No własnie NIE wszytko .. są pewne sprawy, które choć rażąco odbiegają od
              normy
              >
              > np. katolickiej sa przez katolików czynione oraz w pełni akceptowane (bo i
              nie
              > potepiane) pod warunkiem,z e nie mówi się o nich otwarcie ..

              Na przyklad?
              Jezeli masz np. na mysli zdrade malzenska, to czy uwazasz, ze ja, katoliczka
              powinnam doniesc mojej kolezance ze ja maz z inna zdradza? Czy jezeli tego nie
              robie, tzn. ze akceptuje to, co robi jej maz?
              >
              • kora3 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 14:24
                maria421 napisała:

                > kora3 napisała:
                >
                >
                > > Mogłam się pomylić, moze akurat toczyłam rozmowe z Tobą i ktos się w trąc
                > ił..
                > > Czy to naprawde jakoś cię dotyka ?
                >
                > Nie dotyka, tylko chce wyjasnic.

                W porządku .. przyznaje, że jak wspomniałam na początku mogłam się pomylic cco
                do autora tego cytatu .. W porządku?

                >
                > > No własnie NIE wszytko .. są pewne sprawy, które choć rażąco odbiegają od
                >
                > normy
                > >
                > > np. katolickiej sa przez katolików czynione oraz w pełni akceptowane (bo
                > i
                > nie
                > > potepiane) pod warunkiem,z e nie mówi się o nich otwarcie ..
                >
                > Na przyklad?

                Na przykład owa nieakceptowana przemoc domowa .. Jesli nie wierzysz.. obejrzyj
                czasem program "pod napieciem" na TVN:( Kiedykolwiek stanie sie jakas straszna
                zbrodnia uczyniona dziecku czy dorosłemu w warunkach domowych zawsze słychać
                takie głosy sąsiadow i otoczenia, niemal modelowe "No, były tam awantury, tak
                widywaliśmy ja posiniaczoną, owszem dzieci chodziły samopas, tak zachywały sie
                dosć dziwnie, były jakby przestraszone, owszme słyszalam czasme płacz, ale że
                AŻ zabije, to nie przypuszczaliśmy" .. Koszmar...ytaka znieczulica :( Czasem
                takie glosy słychac ze strony rodziny ofiary .. Nie przeraza Cię to?

                > Jezeli masz np. na mysli zdrade malzenska, to czy uwazasz, ze ja, katoliczka
                > powinnam doniesc mojej kolezance ze ja maz z inna zdradza? Czy jezeli tego
                nie
                > robie, tzn. ze akceptuje to, co robi jej maz?

                Hmmm wiesz Mario .. Nie wiem czy "donieść" donos wszak brzmi pejoratywnie ..
                Sama byłam kilkakrotnie w takiej sytuacji i zawsze budziła ona mój niesmak, na
                tyle, ze nie wyobrazałam sobie np. uczestnictwa w imprezie z udziałem
                nieświadomej niczego oszukiwanej żony/męża, pary zakochanych (hehe) kochanków i
                moim jako niemego swidaka takiej obłudy ...
                Jestem czlowiekiem Mario bardzo tolerancyjnym, ale bardzo prostym i bardzo
                wyczulonym na lojalnośc. Jeśli komuś ktoś, coś nie odpowiada powinien stanąc w
                prawdzie i zrezygnować z kogoś i zcegos ...Tak myślę...Wybacz, ale kiedy
                patrzylam na udających wspaniałych "przyjaciół" ludzi, którzy o wszystkim
                wiedzieli wobec zdradzanych żony i męża oraz kochankę uidającą przyjaciółkę
                zony naq siłę to zbierało mi się na wyumiopty... Fakt, ze owa kochanka
                zapieprza co tydzień a i cześciej do kościoła nie ma tu nic do rzeczy
                naturalnie :) ale to też fakt, wiem bo znam babę :) Ci ludzie wzbudzali mój
                wstret - wybacz ...Skoro już tak nie chcieli sie ieszac to było nie udawać
                wielkiej przyjaźni z żoną zrobioną w wała i mezem zrobionym w jelenia :) Ja
                sma - przyznaję .. nie jestem donosicielem fakt, ale czy milczałabym? Zależy od
                paru czynników i mój światopogląd nie jest jednym, z nich ...JHeśliby zdradzana
                kobieta/ facet należeli do grona moich bliskich znajomych czy przyjaciół, byli
                moim rodzeńśtwem itepe na pewno nie milczałabym. Oczywiście o ile miałabym
                pewnośc co do tej informacji. Plotek zasłyszanych nie powtarzam i nie
                analizuje, wiec jesliby info była z trzeciej reki nie ma o czym mówić ..
                jeśliby to była osoba spoza bliższego kregu znajomych, to musiałabym zmilczeć
                raczej chyba,z e zaczełaby sama sie zwierzać, czy napomkneła o tym, jednak na
                pewno nie umiałabym udawać wielkiej przyjaciólki i byc tak wredna - tyle ...
                > >
                • maria421 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 18:20
                  kora3 napisała:

                  > Na przykład owa nieakceptowana przemoc domowa .. Jesli nie wierzysz..
                  obejrzyj
                  > czasem program "pod napieciem" na TVN:( Kiedykolwiek stanie sie jakas
                  straszna
                  > zbrodnia uczyniona dziecku czy dorosłemu w warunkach domowych zawsze słychać
                  > takie głosy sąsiadow i otoczenia, niemal modelowe "No, były tam awantury, tak
                  > widywaliśmy ja posiniaczoną, owszem dzieci chodziły samopas, tak zachywały
                  sie
                  > dosć dziwnie, były jakby przestraszone, owszme słyszalam czasme płacz, ale że
                  > AŻ zabije, to nie przypuszczaliśmy" .. Koszmar...ytaka znieczulica :( Czasem
                  > takie glosy słychac ze strony rodziny ofiary .. Nie przeraza Cię to?

                  Tak, przeraza mnie to. Przeraza mnie brak odwagi cywilnej wsrod ludzi, ktory
                  nie tylko manifestuje sie brakiem interwencji kiedy sasiad katuje zone czy
                  dziecko, ale tez brakiem interwencji kiedy na ulicy bandyci kopia bezdomnego,
                  czy kolorowego, czy w ogole slabszego.
                  >
                  > Hmmm wiesz Mario .. Nie wiem czy "donieść" donos wszak brzmi pejoratywnie ..
                  > Sama byłam kilkakrotnie w takiej sytuacji i zawsze budziła ona mój niesmak,
                  na
                  > tyle, ze nie wyobrazałam sobie np. uczestnictwa w imprezie z udziałem
                  > nieświadomej niczego oszukiwanej żony/męża, pary zakochanych (hehe) kochanków
                  i
                  >
                  > moim jako niemego swidaka takiej obłudy ...
                  > Jestem czlowiekiem Mario bardzo tolerancyjnym, ale bardzo prostym i bardzo
                  > wyczulonym na lojalnośc. Jeśli komuś ktoś, coś nie odpowiada powinien stanąc
                  w
                  > prawdzie i zrezygnować z kogoś i zcegos ...Tak myślę...Wybacz, ale kiedy
                  > patrzylam na udających wspaniałych "przyjaciół" ludzi, którzy o wszystkim
                  > wiedzieli wobec zdradzanych żony i męża oraz kochankę uidającą przyjaciółkę
                  > zony naq siłę to zbierało mi się na wyumiopty... Fakt, ze owa kochanka
                  > zapieprza co tydzień a i cześciej do kościoła nie ma tu nic do rzeczy
                  > naturalnie :) ale to też fakt, wiem bo znam babę :) Ci ludzie wzbudzali mój
                  > wstret - wybacz ...Skoro już tak nie chcieli sie ieszac to było nie udawać
                  > wielkiej przyjaźni z żoną zrobioną w wała i mezem zrobionym w jelenia :) Ja
                  > sma - przyznaję .. nie jestem donosicielem fakt, ale czy milczałabym? Zależy
                  od
                  >
                  > paru czynników i mój światopogląd nie jest jednym, z nich ...JHeśliby
                  zdradzana
                  >
                  > kobieta/ facet należeli do grona moich bliskich znajomych czy przyjaciół,
                  byli
                  > moim rodzeńśtwem itepe na pewno nie milczałabym. Oczywiście o ile miałabym
                  > pewnośc co do tej informacji. Plotek zasłyszanych nie powtarzam i nie
                  > analizuje, wiec jesliby info była z trzeciej reki nie ma o czym mówić ..
                  > jeśliby to była osoba spoza bliższego kregu znajomych, to musiałabym zmilczeć
                  > raczej chyba,z e zaczełaby sama sie zwierzać, czy napomkneła o tym, jednak na
                  > pewno nie umiałabym udawać wielkiej przyjaciólki i byc tak wredna - tyle ...

                  Kora, a jezeli Twoja kolezanka wcale nie chcialaby o tym wiedziec? Wiesz ile
                  kobiet podejrzewa, ale nie chce wiedziec, bo pewnosc sprawilaby im bol, bo
                  musialyby jakos zareagowac wobec meza...


                  • kora3 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 22:10
                    maria421 napisała:
                    >
                    > Kora, a jezeli Twoja kolezanka wcale nie chcialaby o tym wiedziec? Wiesz ile
                    > kobiet podejrzewa, ale nie chce wiedziec, bo pewnosc sprawilaby im bol, bo
                    > musialyby jakos zareagowac wobec meza...
                    >
                    Owszem Mario zgadzam sie z całej rozciaglości, ze taka alternatywa takze
                    istnieje i absolutnie temu nie zapzrecze!
                    tak jak wspomniałam - sytuacja wymaga wyczucia i sposób postępownia jak
                    wspomniałam MUSI być dostwosowany do naszej wiezdy o sprawie, ale też o
                    zainteresowanych. Niemniej - serio nie umiałabym siedziec z taką osobą przy
                    jednym stole i udawać wielkiej "przyjaźni" już raczej wolałabym ograniczyc
                    kontakty .. taki mam po prostu charakter .. poza tym .. własnie .. rozumiem
                    postawę "To mnie nie dotyczy, a więc nie interesuje" serio mario, ale tylko
                    wóeczas, gdy ta postwa jest stricto prawdziwa i przekłada się na życie .. to
                    znaczy: nie interesuje mnie, wiec o tym nie gadam, nie śmieję sie po kątach z
                    innymi, nie zcynię aluzji, nie udaję pzryjaciela - ot mam to w *****. SDomyślasz
                    się,z e ja opisuję to na podstwie konkretnej sytuacji, nie hipotetycznej ..:)
                    otóż własnie tak nie było - 'niezainteresowani" plotkowali o tym zawzięcie
                    czyniąc sobie rozrywkę, a niczego nieświadomi partnerzy kochanków robili za
                    debili ... dochodziło nawet do podpuszczania tego parnera, który już wiedział,
                    by powiadomił te stronę która nie wiedziała (jeszcze) - ot chyba po to, by COś
                    się działo, ale nie rekami "niezainteresowanych", bo przeciez oni sie tym nie
                    interesuja ..Fajni ludzie ?:)
                    wracając do tego, co powiedziałas - owszem Mario, tak też bywa, lae czy Ty np.
                    wybaczyłabys taki brak lojalności przykładowo siostrze, gdyby o twoim życiu coś
                    takiego na pewnio wiedziała i nie powiedziała? Przyznam się, ze ja - chyba nie
                    .. Mysle,z e człowiek moze wyczuć, czy , na ile ktos sie w czymś orientuje i na
                    ile chciałby ewentualnie potwierdzić swe przypuszczenia (dotyczy to
                    zcegokolwiek, np. także stanu zdrowia).. Są lydzie, którzy chcą znac prawde o
                    swoim stanie zdrowia, a są tacy, którym lepiej nie mówic ..
                    • maria421 Re: takie "niewinne pytanko" :) 17.05.06, 10:20
                      Korciu, uwazam, ze w takiej sytuacji nalezy zawsze dobrze wywazyc decyzje czy
                      powiedziec przyjaciolce czy siostrze o tym, ze maz ja zdradza czy nie.
                      Nalezy zastanowic sie nad konsekwencjami takiej informacji dla calej rodziny.
                      Najpierw przeciez mozna porozmawiac ze zdradzajacym facetem.

                      Oczywiscie, jezeli zdradzana przyjaciolka i tak sie dowie o zdradzie, to moze
                      miec najpierw pretensje do calego swiata, ze wszyscy wiedzieli a ona jedna nie.
                      Ale pozniej moze zrozumiec dlaczego inni milczeli.
                      • kora3 Mario ... 17.05.06, 15:16

                        Jesteś madrą i doświadczona babka i czasem bez żadnych 'ale sie zgadzam z Tobą

                        maria421 napisała:

                        > Korciu, uwazam, ze w takiej sytuacji nalezy zawsze dobrze wywazyc decyzje czy
                        > powiedziec przyjaciolce czy siostrze o tym, ze maz ja zdradza czy nie.

                        I tu tak jest - bezwzględnie trzeba wywazyć !
                        Ja rozumuje wtaki sposób, bo mam tylko jedna siostre , z która choć daleko
                        teraz mieszkamy od siebie jestem nbardzo blisko emocjonalnie i duchowo i znam
                        tę bliską mi istotke na tyle, że WIEM, ze ona chciałaby takie coś wiedzieć i
                        nie chowała glowy w piasek, a moje milczenie i wiedza w temacie ujawniona post
                        factum byłaby dla Niej dodatkowym ciosem w całej sytuacji. Moze gdybym miała
                        wiecej rodzeńśtwa i miała z nimi slaby kontakt na przykład, nie znając na pewno
                        ich reakcji, obawiałabym sie moze szczerej rozmowy. Stąd rozumiem takich
                        ludzi...To samo dotyczy przyjaciół.. dla mnie to duże słowo i byle znajopmek
                        nim nie zostaje .. Swoich przyjaciół znam na tyle, iz wiem czego oczekiwaliy w
                        danej sytuacji od kogoś kto jest ich przyjacielem.


                        > Nalezy zastanowic sie nad konsekwencjami takiej informacji dla calej rodziny.

                        Mario ... wybacz, moze ja jestem jakaś dziwna, ale siostra jest MOJA RODZINĄ i
                        zastanawiałabym sie nad konswekwencjami mojego milczenia i jej sytuacji DLA
                        NIEJ. Nad konsekwencjami, jakie poniesie rodzina powinien sie zastanowić ktos,
                        kto świadomie wybrał model trójkata, czy czworokata i nawet nie ma odwagi, by o
                        tym normalnie powoedzieć i nie być świnią- sorry.
                        Uwazasz, ze dla kogokolwiek kto nie akceptuje życia w trójkącie, czy
                        czworokącie taka sytuacja jest komfortowa? Miałyby mnie nie obchodzic
                        konsekwencje jakie poniesie bliska mi osonba jesli jej nie powiem prawdy?
                        Przecież z ta prawdą ONA moze zrobić co chce ...

                        > Najpierw przeciez mozna porozmawiac ze zdradzajacym facetem.

                        Dajże spokój Mario ... O takich sprawach powinni rozmawiac partnerzy, a nie
                        postronni. Powinien zdradzający facet, czy kobieta skoro tak wybiera
                        powiedzieć drugiemu prawdę i rozstać sie skoro taka jest jego/jej wola.
                        Oszustwo upokarza drugiego, czyni zeń głupka i powoduje,z e we własnych oczach
                        traci godnośc.. nei mo.iąc już o realnym zagrozeniu cięzka (może i
                        nieuleczalną) chorobą ..

                        >
                        > Oczywiscie, jezeli zdradzana przyjaciolka i tak sie dowie o zdradzie, to moze
                        > miec najpierw pretensje do calego swiata, ze wszyscy wiedzieli a ona jedna
                        nie.

                        A dziwisz sie jej ? Chciałabyś,z eby o czyms takim w TWOIM życiu wiedzieli
                        WSZYSCY, a Ty , jak idiotka - nie? Uwazałabyś człowieka, ktory takie coś
                        wiedział zataił za swojego przyjaciela ?

                        > Ale pozniej moze zrozumiec dlaczego inni milczeli.

                        Powiem Ci szczerze- w przypadku przyjaciela, albo mojej siostry (o Rodzicach
                        nie wspomnę) nie wybaczyłabym tego "dyplomatycznego" milczenia na pewno. Obcych
                        ludzi, ot zwyczajnych znajomych niebliskich - owszem zrozumiałabym, ze nie
                        chcieli się mieszać ...
                        • maria421 Kora 17.05.06, 19:41
                          na takie sytuacje nie ma jednej slusznej rady.
                          Decyzja powiedziec czy nie zalezy od tysiaca roznych czynnikow ktore nalezy
                          najpierw dobrze przeanalizowac, a i tak nigdy nie ma sie pewnosci, czy decyzja
                          jaka podjelismy jest sluszna.
                          • kora3 Re: Kora 17.05.06, 21:29
                            maria421 napisała:

                            > na takie sytuacje nie ma jednej slusznej rady.
                            > Decyzja powiedziec czy nie zalezy od tysiaca roznych czynnikow ktore nalezy
                            > najpierw dobrze przeanalizowac, a i tak nigdy nie ma sie pewnosci, czy decyzja
                            > jaka podjelismy jest sluszna.

                            W zasadzie napisałam w sumie coś podobnego ..., że to zalezy od wielu
                            czynników.. miedzy innymi stopnia zazyłości z osobą, której to dotyczy ...W
                            druga strone też to dziala- jeśliby zdradzającym był mój przyjaciel
                            powiedziałabym mu, że pakuje się w zła historie i odradzam, ale decyzja i tak
                            nalezy do tego kogoś .. jednak nie umiałabym chyba zmilczeć i ze słodyczą
                            udawać,z e jestem ślepa .. tak już mam
      • grzespelc Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 12:51
        > Dlatego tez uwazam, ze w tym kontekscie nie mozna absolutnie zarzucac
        > hipokryzji tym, ktorzy po prostu NIE CHCA wiedziec i maja prawo do tego, aby
        > nie wiedziec, czy Kowalski jest gejem, czy Nowak zdradza zone, i czy pani
        Zosia
        > pracuje w agencji towarzyskiej.

        Idąc tym tropem, mam prawo nie wiedziec, jakiego wyznania jest prezydent, więc
        nie powinien on oficjalnie braćudziału w nabożeństwach, prawda?
        • a000000 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 12:58
          myślę, że w jakim kościele się modli prezydent jako Kaczor, jest to jego sprawa
          osobista. Natomiast ZAPROSZONY - powinien się pokazać JAKO PREZYDENT na
          nabożeństwie w KAŻDYM kościele, czy to meczet, czy bożnica.
          • grzespelc Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:45
            U scjentologów też?
            • a000000 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:47
              jak na razie kościół scjentologów nie został u nas zarejestrowany, a więc jest
              nielegalny. W nielegalnych imprezach prezydent nie może brać udziału.
        • maria421 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:08
          grzespelc napisał:

          > Idąc tym tropem, mam prawo nie wiedziec, jakiego wyznania jest prezydent,
          więc
          > nie powinien on oficjalnie braćudziału w nabożeństwach, prawda?

          Uwazasz, ze religia jest tak samo intymna sprawa jak zycie plciowe czlowieka?

          Co do udzialu prezydenta czy innych politykow w nabozenstwach, to nalezaloby
          zroznicowac.
          Wyobraz sobie na przyklad pogrzeb jakiegos Wielkiego Czlowieka, pogrzeb
          panstwowy urzadzony zgodnie z obrzadkami jego religii. Na pogrzebie delegacje
          rzadowe i partyjne zegnaja Wielkiego Czlowieka. Przeszkadzaloby Ci to?
          Czy przeszkadzalo Ci, ze na pogrzebie Jana Pawla II byli ateisci, katolicy,
          protestanci, muzulmanie, albo i tacy o ktorych nie bylo wiadomo kim sa?
          • grzespelc Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:47
            > Uwazasz, ze religia jest tak samo intymna sprawa jak zycie plciowe czlowieka?

            Ujmę to tak: informacja o wyznaniu jest w takim samym stopniu informacją
            osobistą, jak ta o życiu seksualnym.

            > Wyobraz sobie na przyklad pogrzeb jakiegos Wielkiego Czlowieka, pogrzeb
            > panstwowy urzadzony zgodnie z obrzadkami jego religii. Na pogrzebie delegacje
            > rzadowe i partyjne zegnaja Wielkiego Czlowieka. Przeszkadzaloby Ci to?

            Oczywiście, że nie.

            > Czy przeszkadzalo Ci, ze na pogrzebie Jana Pawla II byli ateisci, katolicy,
            > protestanci, muzulmanie, albo i tacy o ktorych nie bylo wiadomo kim sa?

            Jak wyżej. Jedyne, co mi przeszkadzało to to, że było tam ze 300 posłów na mój
            koszt, w tym posłowie SLD, a nawet Gadzinowski.
            • a000000 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:50
              grzespelc napisał:

              > Jak wyżej. Jedyne, co mi przeszkadzało to to, że było tam ze 300 posłów na mój
              > koszt, w tym posłowie SLD, a nawet Gadzinowski.

              A znasz powiedzenie: Paryż wart jest mszy? Innymi słowy: cel uświęca środki.
              • grzespelc Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 14:26
                CZy namawiasz mnie w ten sposób do skorzystania zniżek dla pielgrzymów, kiedy
                będęjechał do Krakowa 28.5 ? A tak przy okazji, o której ma być w Krakowie ta
                wizyta?
                • grzespelc A w ogóle.. 16.05.06, 14:36
                  Gdzie znajdę informacje o planie wizyty papieża w Krakowie? Interesowały by
                  mnie też plany przejazdu, ograniczenia itd.

                  Czy on przypadkiem nie będzie mieszkał na Rynku, tak jak JPII?

                  A może lepiej nie jechać tego dnia do Krakowa?
            • maria421 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 13:55
              grzespelc napisał:


              > Ujmę to tak: informacja o wyznaniu jest w takim samym stopniu informacją
              > osobistą, jak ta o życiu seksualnym.

              Hmmm... idac za tym rozumowaniem, nalezaloby postulowac zamkniecie wszystkich
              miejsc kultu religijnego.
              Uwazasz, ze ludzie powinni modlic sie tylko we wlasnej sypialni, tak jak sie
              kochaja we wlasnej sypialni?
              • grzespelc Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 14:25
                > Hmmm... idac za tym rozumowaniem, nalezaloby postulowac zamkniecie wszystkich
                > miejsc kultu religijnego.

                Jak na to wpadłas? Mnie nie wychodzi...

                > Uwazasz, ze ludzie powinni modlic sie tylko we wlasnej sypialni, tak jak sie
                > kochaja we wlasnej sypialni?

                Mówimy chyba o manifestowaniu orientacji/wyznania, a nie o praktykowaniu.
                • maria421 Re: takie "niewinne pytanko" :) 16.05.06, 18:11
                  grzespelc napisał:

                  > > Hmmm... idac za tym rozumowaniem, nalezaloby postulowac zamkniecie wszyst
                  > kich
                  > > miejsc kultu religijnego.
                  >
                  > Jak na to wpadłas? Mnie nie wychodzi...
                  >
                  > > Uwazasz, ze ludzie powinni modlic sie tylko we wlasnej sypialni, tak jak
                  > sie
                  > > kochaja we wlasnej sypialni?
                  >
                  > Mówimy chyba o manifestowaniu orientacji/wyznania, a nie o praktykowaniu.

                  Tja... ja i wiekszosc znanych mi katolikow maja zwyczaj manifestowac wyznanie
                  tylko w kosciele , a nie w miejscach publicznych. Nie odmawiam pacierza przed
                  posilkiem w restauracji, nie robie znaku krzyza przed startem samolotu, ani
                  przed skokiem do wody, nawet krzyzyka nie nosze na szyi.Czyli- ktos, kto mi nie
                  zada wprost pytania o moje wyznanie, nie ma szansy sie dowiedziec czy jestem
                  wierzaca czy nie.
                  Z drugiej strony kosciol w czasie nabozenstwa tez sie staje miejscem publicznym
                  i nawet Nauma z Luba czasem moga tam wejsc. Wiec jak?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka