Dodaj do ulubionych

Zabawki z dzieciństwa

06.07.06, 15:52
Pamiętacie swoje zabawki z dzieciństwa?

Ja np. pamiętam takiego metalowego bąka, którego trzeba było rozkrecić
uderzając nim o podłogę.
I spacerówkę miałam fajową dla lalek. Pamiętam, że wszystkie koleżanki mi jej
zazdrościły;)
I lalki plastikowe, ale włosy miały długie i nawet dało się czesać. Leżą
gdzieś jeszcze w piwnicy...
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: Zabawki z dzieciństwa 06.07.06, 20:26
      Kolejka PIKO produkcji NRD - kilka zestawów, do tego osobno kupiony
      transformator z prostownikiem i nastawnikiem zmieniającym napięcie poprzez
      włączanie silniejszego bądź słabszego oporu (jak kiedyś dawno temu w tramwaju).
      Były jeszcze semafory ze światłami, opuszczane automatycznie rogatki, zwrotnice
      przestawiane elektrycznie itp. bajery.
      Wszystkie lokomotywy są jeszcze na chodzie.
      • marcin_95 Re: Zabawki z dzieciństwa 19.10.06, 11:01
        Ciekawe to, co piszesz o nastawniku – ja znam tylko transformatory z odczepami, przełączanie taką gałą na wierzchu powodowało zmianę napięcia (im wyższy odczep, tym wyższe napięcie, a więc tym szybciej kolejki jechały). W przeciwieństwie do innych, mi kupowano (później sam kupowałem) osobne elementy, bo były też sprzedawane na sztuki: lokomotywy, wagony, tory, rozjazdy, skrzyżowanie torów, latarnie uliczne, różne budynki… Nawet pamiętam elementy, z których można samemu było coś budować, np. plastikowy mur ceglany, okna, drzwi, nawet portale tuneli i elementy sieci trakcyjnej. W W-wie była wielka makieta w Składnicy Harcerskiej na Marszałkowskiej, można było na niej podziwiać to, czego rodzina nie chciała (a czasem nie mogła) kupić.
    • kajka04 Re: Zabawki z dzieciństwa 07.07.06, 09:35
      lalka, którą prowadziłam za rękę, chodziła i mówiła "mama", zamykała oczy
      lalka, z blond długimi włosami , zamykała oczy
      wózek wiklinowy
      wózek niebieski
      (lalki mam do tej pory)
    • luccio1 Re: Zabawki z dzieciństwa 18.07.06, 20:37
      W najwcześniejszym dzieciństwie ciągałem po podłodze pudełko kartonowe z
      czterema dużymi guzikami przyszytymi po bokach - to był wóz, a ja byłem koniem
      w zaprzęgu.
      Samochód symbolizował prostokątny taboret obrócony nogami do góry - siedzenie
      wyścielała poduszka z tapczana, siedząc wewnątrz między czterema nogami na tej
      poduszce (razem z moim Misiem) odpychałem się nogami od podłogi - i jechałem
      (zamiast naprzód, do tyłu; poruszałem się zatem biegiem wstecznym - ale to nic
      mi nie szkodziło).
      • disarono Re: Zabawki z dzieciństwa 18.07.06, 23:03
        luccio1 napisał:

        > Samochód symbolizował prostokątny taboret obrócony nogami do góry - siedzenie
        > wyścielała poduszka z tapczana, siedząc wewnątrz między czterema nogami na
        tej
        > poduszce (razem z moim Misiem) odpychałem się nogami od podłogi - i jechałem
        > (zamiast naprzód, do tyłu; poruszałem się zatem biegiem wstecznym - ale to
        nic
        > mi nie szkodziło).

        też tak jeździłam na taborecie;) hehe
        • disarono Re: Zabawki z dzieciństwa 25.07.06, 11:57
          A pamietacie takie duże, blaszane samochody produkcji ZSSR?
          Można było do niego wsiaść i kręcąc pedałami, albo odpychając się nogami
          pojeździć.
          U nas na osiedlu jeden kolega miał i czasami dał się przejechać.
          • kajka04 Re: Zabawki z dzieciństwa 25.07.06, 12:19
            pamiętam, jakiś chłopak miał zielono - turkusowy
            • disarono Re: Zabawki z dzieciństwa 25.07.06, 12:53
              Miałam jeszcze taką elektroniczną, ruską gierkę Wilk i Zając co się łapało
              jajka do koszyka. Pamiętam jak całą rodziną pobijaliśmy rekordy;)
              • kajka04 Re: Zabawki z dzieciństwa 25.07.06, 13:02
                a ja pamiętam odpustowego czarnego diabełka , kóry pokazywał jęzor, po
                naciśnięciu głowy..
                • disarono Re: Zabawki z dzieciństwa 25.07.06, 13:13
                  kajka04 napisała:

                  > a ja pamiętam odpustowego czarnego diabełka , kóry pokazywał jęzor, po
                  > naciśnięciu głowy..

                  rzeczywiście diabełek był fajowy..

                  a z odpustowych zabawek pamiętam jeszcze:
                  - różowe, piszczące balony robione z prezerwatyw;)
                  - kolorowe piłeczki na gumce, która się często urywała
                  - kolorowe wiatraki
                  • lenka_13 Re: Zabawki z dzieciństwa 25.07.06, 22:00
                    A konika na biegunach ktoś jeszcze pamięta?
                    Własnie moja dzidzia go "używa" i myślę,że jeszcze niejedno dziecko będzie
                    bujał :-)))
                    • disarono Re: Zabawki z dzieciństwa 25.07.06, 22:48
                      lenka_13 napisała:

                      > A konika na biegunach ktoś jeszcze pamięta?
                      > Własnie moja dzidzia go "używa" i myślę,że jeszcze niejedno dziecko będzie
                      > bujał :-)))

                      odkąd pamiętam marzyłam o koniu na biegunach, ale niestety nie dane mi było go
                      mieć:(((

                    • crazy.berserker Re: Zabawki z dzieciństwa 26.07.06, 09:09
                      lenka_13 napisała:

                      > A konika na biegunach ktoś jeszcze pamięta?
                      > Własnie moja dzidzia go "używa" i myślę,że jeszcze niejedno dziecko będzie
                      > bujał :-)))

                      Pamiętam że takiego konika miała sąsiadka - strasznie jej zazdrościłam. A ze
                      swoich zabawek to najlepiej chyba pamiętam laleczki w regionalnych polskich
                      strojach ludowych - krakowianki, łowiczanki... Miałam też pełno żołnierzyków
                      plastikowych na koniach (takich z nogami w kształcie litery U) - super się nimi
                      bawiło w wojnę :)
    • chiara76 Re: Zabawki z dzieciństwa 11.08.06, 15:22
      pamiętam. Lalki, pociąg (ale nie kolejkę na szynach, o której marzyłam).
      Najbardziej pamiętam Misia. Jak go dostałam wydawał mi się olbrzymi...większy
      lub prawie mojego wzrostu. Do dziś pamiętam to szczęście, jak go odpakowywałam.
      • disarono Re: Zabawki z dzieciństwa 12.08.06, 12:34
        przypomniało mi się jeszcze jak moja starsza siostra miała swojego ukochanego
        misia. był strasznie stary, brudny, miał oberwaną łapę i sypały się z niego
        trociny. mama się w końcu zdenerwowała i wyrzuciła go na śmietnik, a moja
        siostra zapłakana poszła na ten śmietnik i przyniosła go z powrotem;)
        teraz jak to wspominamy to się śmiejemy, ale wtedy nie było jej do śmiechu;)
    • miss_paradox Re: Zabawki z dzieciństwa 14.10.06, 23:02
      ja pamiętam lalkę Fleur w ubraniu do gry w tenisa, kosztowała 5$. "Wystałam" ja
      przy ladzie w Pewexie. ;)
      Misia tez pamiętam, którego dostałam od chrzestnego na roczek. Niestety slad po
      nim zaginął.
    • marcin_95 Re: Zabawki z dzieciństwa 19.10.06, 11:15
      Resoraki, najczęściej firmy Matchbox, kupowane w komisach i czasem w Peweksie, a jednego to udało mi się wygrać na strzelnicy – ale byłem dumny! Kolejka elektryczna rozmiaru H0, rozkładana od święta, bo miałem dla siebie pokój gomułkowski, coś koło 10 m², i po rozłożeniu kolejki nie bardzo było jak się poruszać, musiałem skakać między torami (w tamtych czasach własny pokój dla dziecka, nawet tak mały, to wciąż było coś, ale teraz, prawie 40 lat od tych czasów, schamiałem i myślę sobie, że to strasznie mało). Enerdowskie zestawy metalowych płaskowników i kształtek z otworami, do tego różne ośki, zawiasy, kółka zębate, takie socjalistyczne Meccano. Klocki – co prawda nie Lego, ale też fajne rzeczy można było zbudować (w jednym z kompletów były śliczne czerwone dachówki, bardzo mi się podobały, choć niestety wystarczało ich tylko na przykrycie jednego, niedużego domku). A później, już w wieku nastoletnim, zabawką była wieża – magnetofon kasetowy M8010 (a dokładnie M8011, do którego na Wolumenie dokupiłem dwa moduły Dolby B i wymieniłem to, co fabrycznie było w magnetofonie zainstalowane, chyba CNRS), tuner własnej produkcji, taki śmieszny wzmacniacz, niestety gramofon miałem kiepski, ale cóż, w każdym razie fajnie na tym było słuchać muzyki nagrywanej głównie z Zapraszamy do Trójki, Listy Przebojów Programu Trzeciego i ze stereofonicznych programów w PR2. Aha, a przed imprezkami przegrywało się płyty na kasety, bo w stanie hmmm, wiadomym ;-) łatwo było płytę porysować, a wtedy płyty trzeba było wychodzić, wystać albo nawet załątwiać po znajomości.
      • luccio1 Re: Zabawki z dzieciństwa 08.02.07, 20:59
        > Enerdowskie zestawy metalowych płaskowników i kształtek z otworami, do tego
        > różne ośki, zawiasy, kółka zębate, takie socjalistyczne Meccano.
        Miałem coś takiego, wytworzone w Polsce - Tato kupił mi w r. 1960 (chyba?).
        Nazywało się: "Młody Konstruktor".
    • agakakaka Re: Zabawki z dzieciństwa 04.11.07, 00:29
      kapsle :) to była zabawa :)
      • legwan4 Re: Zabawki z dzieciństwa 04.11.07, 14:05
        Pamiętacie,tiki-tiki?Takie dwie kulki na sznurku,zakończonym kółkiem.Uderzając
        nimi,robiło się sporo hałasu przy okazji cierpiały kostki nadgarstka:(((Trochę
        trzeba było ćwiczyć,nim osiągnęło się odpowiedni poziom:)
        • luccio1 Re: Zabawki z dzieciństwa 28.12.07, 21:00
          Pamiętam inną nazwę: "klik-klak". (Była nawet sztuka teatralna pod
          tym tytułem).
    • luccio1 Re: Zabawki z dzieciństwa 26.03.08, 20:30
      Drewniany samochód strażacki, z wysuwaną drabiną. Bawiłem się nim jako
      4-5-latek. Miał reflektory przednie wytaczane z drzewa. Tato pieczołowicie
      wydłutował wnętrze tych reflektorów, przewiercił otwory na poprowadzenie
      przewodów tyłem - i zrobił instalację elektryczną: dwie żaróweczki 3,5 V (jak do
      latarki), zasilane z baterii płaskiej (dla której znalazło się wystarczająco
      miejsca na pokładzie samochodu, pod drabiną).
    • marcin_95 Re: Zabawki z dzieciństwa 18.05.08, 02:43
      Rower… Niedaleko naszego podwórka był park, a w nim kilkumetrowa, dość stroma góra usypana z piachu i gruzu. Zjeżdżało sie z niej, im szybciej (i bez wywrotki), tym lepiej. Czasem zjazd kończył się nieszczęśliwie dla jeźdźca, bo zbocze nie było całkiem równe i jakieś kamienie z niego wystawały. Ale to pryszcz, bo zawsze się jakoś zagoiło, gorzej, gdy zjazd kończył się nieszczęśliwie dla roweru. W sumie taki BMX na czasy realnego socjalizmu. Innym razem mieliśmy fazę na przedsiębiorstwo autobusowe, w różnych kątach podwórka wyznaczyliśmy pętle, po drodze przystanki i kursowaliśmy. Albo robiliśmy za kolejarzy, a podwyższone ściany piaskownicy robiły za perony Dworca Centralnego.

      A pamiętacie kostkę Rubika?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka