28.08.06, 23:23
w tekscie o dziewczynach i motocyklach chce poobalac troszke mitow, potrzebna
mi Wasza pomoc, mozecie sie przymierzyc do ponizszych kwestii?

czyli byc moze naiwne pytanie ale... dlaczego jezdzicie Dziewczyny na moto?

na drodze ewolucji?
turystycznie?
hobby/pasja?
przyjemnosc?
praca?
dla szpanu?
zeby odreagowac?

statystyczna kobieta-kierowca potrafi co najwyzej zatankowac samochod,
ewentualnie dolac oleju czy plynu do spryskiwaczy a co potrafi przy swym moto
zdzialac kobieta-motocyklistka?

/Baby z tych 2Q to wrocily? tak fogle?/
Obserwuj wątek
    • iza-dyderska Re: Pocomoto 29.08.06, 09:32
      hej! ja jeżdżę z 2 powodów. po pierwsze, od dziecka kocham motory, zwłaszcza,
      że mój ojciec ciągle ma coś nowego, a po drugie, założyłam się z mężem, że jak
      zdam prawko to on odwozi naszego synka do żłobka a ja śmigam na 2 kołach do
      pracy. i wygrałam. a najpiękniejsze jest to, że możemy teraz razem na 2
      motorach jechać na wycieczkę, no i on jest ze mnie dumny :)izetta
    • d_o_r_o_t_a Re: Pocomoto 29.08.06, 11:44
      Helou!
      > czyli byc moze naiwne pytanie ale... dlaczego jezdzicie Dziewczyny na moto?
      Dobre pytanie! Pierwsza odpowiedz - bo lubie :) Na pytanie dlaczego
      samodzielnie jezdze na moto-lubie trzymac swoj los w swoich rekach :)
    • d_o_r_o_t_a Re: Pocomoto 29.08.06, 11:59
      Zapomnialam jeszcze o tym:

      > na drodze ewolucji?
      Poniekąd! Zaczeło się od plecaka, któremu znudziło się plecakowanie :)

      > turystycznie?
      Zdecydowanie :) Wyścigi od świateł do świateł mnie nie kręcą. Na razie parę
      tras po Polsce i jakiś kawałeczek za nią (do najbliższego bezcłowego ;P)

      > hobby/pasja?
      Jak najbardziej.

      > przyjemnosc?
      :)

      > praca?
      Jeszcze nie... Może kiedyś.

      > dla szpanu?
      Nie. Dla lansu :P

      > zeby odreagowac?
      Tak. Często - moje pięc minut, oderwanie kompletne od życia i myśli:
      koordynacja, akcja, koncentracja. Tylko ja i droga, a to już bardzo wiele.

      > co potrafi przy swym moto zdzialac kobieta-motocyklistka?

      Hmm... No ja na przykład ustawicznie się uczę i asystuję mojemu mężczyźnie przy
      czynnościach związanych ze sprzętem :) Samodzielnie umiem zająć się przede
      wszystkim estetyczna stroną mojego moto - polerowanie, mycie, proste
      lakierowanie elementów, zbezpieczanie przed rdzą, przywracanie zablokowanych
      zamków do życia, itd. Umiem sprawdzić olej :D [i nalać benzyny, je!!] Wiem, co
      gdzie jest, umiem nazwać elementy i kumam proces działania silnika oraz napędu.
      Wyczyszczę i nasmaruję łańcuch, zdejmę kanapę. Dążę do tego, żeby samemu móc
      dokonywać jakichś drobnych napraw.

      > /Baby z tych 2Q to wrocily? tak fogle?/
      Ano. Dużo luda było, ja się musiałam dwoić i troić, żeby z każdym znajomym
      pogadać :)
    • joaska_bmw Re: Pocomoto 29.08.06, 14:53
      Patrycjo - z przyjemnoscia pomoge Ci 'poobalac' (mity, nie mity i co tam innego
      do poobalania znajdziesz...;-). Tylko to chyba dłuzsza historia wiec wole
      odpowiedziec na te pytania mailowo (so pliss adres) .
      PS - baby w 2Q bawiły sie miło (tylko Xena cierpiała z powodu kataru
      spowodowanego niedoubraniem sie na droge powrotna z Kazka do Wawy) ; byla
      sympatyczna kolezanka na skuterku i bylo OK.
    • aneka20 Re: Pocomoto 29.08.06, 17:20
      wow "dziewczyna i motocykl"!
      Jak ktoś
      mnie pyta dlaczego jeżdzęmotocyklem i czy się nie boje odpowiadam
      poprostu "wszystko jest dla ludzi" Jest to moja pasja /hobby pozwala mi choć
      na chwile oderwaś sie od szarej rzeczewistośći

      "życie jest śmiałą przygodą albo niczym"
    • goha66 Re: Pocomoto 30.08.06, 06:51
      Cruk napisała:

      czyli byc moze naiwne pytanie ale... dlaczego jezdzicie Dziewczyny na moto?

      Odpowiedź "dla przeciętnego niezoktanowego pytaka": bo to najprzyjemniejsza
      rzecz jaką można robić w ubraniu :)
      Tym co jeżdżą nie trzeba nic tłumaczyć :D

      statystyczna kobieta-kierowca potrafi co najwyzej zatankowac samochod,
      ewentualnie dolac oleju czy plynu do spryskiwaczy a co potrafi przy swym moto
      zdzialac kobieta-motocyklistka?

      Oprócz tankowania, czyszczenia i przykręcania tego co się poluzowało??
      Potrafię (chociaż rzadko małżon dopuszcza mnie do takich czynności) wykonać
      drobne prace jak doplumkanie powietrza do kółek, smarowanie łańcucha, regulacja
      linek, sprawdzenie (ew. wymiana świec), wymiana żarówki, bezpiecznika i płynów,
      ładowanie i podłączenie akumulatora, przygotowanie do malowania. Ciekawe jest
      chyba to, że zawsze słyszę, że motocykl pracuje "nie tak jak powinien" (w
      przypadku samochodu mój słuch nie działa :D) oraz, że gdy coś padnie na drodze
      to najpierw sama staram się znaleźć przyczynę awarii (ostatnio na trasie był to
      za luźny bezpiecznik) a dopiero gdy nie daję rady wzywam prywatne pogotowie
      techniczne czyli Piotra :). I podobnie jak już pisała któraś z koleżanek
      chętnie spędzam romantyczne wieczory przy świecach (silnikowych) asystując
      małżonowi w garażu, a jeśli przypadkiem nie ma niczego do rozkręcania lub
      skręcania to walczę z polerowaniem tych elementów mojego Honda, które się da
      jeszcze (lepiej) wypolerować :)
    • cruk Re: Pocomoto 30.08.06, 09:02
      no prosze prosze :-)

      tez sie zamelduje, zeby nie bylo ze tylko na Was pasozytuje:

      jesli ktos kilka lat temu powiedzialby mi ze bede dosiadac stalowego rumaka ;-)
      to bym sie pewnie niezle zdziwila, ale niemniej uchichrana bylabym gdyby mi ktos
      powiedzial, ze bede ganiac za takim ot Malym Czlowiekiem, zasypiac i budzic sie
      jako mezatka i takie tam :-)

      na moto wsiadlam przez meza, meza zarazil znajomy ze stuletnim chyba stazem w
      siodle, wiec madrze go zarazil i pokierowal rozhulane emocje motomaniaka. W
      prawojazdy zostalam wrobiona, tj. maz wyjechal i wyslal sms, ze w dokumentach od
      auta mam niespodzianke - czyli rozpiske zajec praktycznych na kursie prawka kat.
      A, ktory zaczynal mi sie...na drugi dzien :-) Jako baba nigdy bym chyba nie
      podjela samodzielnie decyzji by zrobic prawko, trzeba bylo mnie kompnac i pod ta
      presja niezawiedzenia malzowiny zem zdala za pierwszym przysiadem :-)

      w jezdzie na motocyklu zachlystuje sie ogolem doznan zmyslowych - tym jak
      pachnie las gdy sie wen droga wpadnie, jak inaczej "czuje sie" wieczor, deszcz,
      poludnie, jak na twarzy osadza sie wilgoc cienia i czym jest wiatr we wlosach (w
      nosie:-), jak przyjemna jest jazda w lukach i zakretach, i piekny jest brak tego
      calego niedbalstwa towarzyszacego jezdzie autem - rozwalania sie na fotelu,
      nudy, gadania. Tu jestesmy tylko my i motocykl i gadanie silnika, szum wiatru.
      Mniodzio :-) Moto to przyjemnosc z jazdy samej w sobie i podrozowania gdzie
      celem podrozy jest ... sama podroz :-)

      co do moich umiejetnosci naprawczych - jestem kompletnie zielona i pewnie potrwa
      to tak dlugo jak psia krew nie bede miala swego moto :-/ i garazu :-D
    • joaska_bmw Re: Pocomoto 30.08.06, 10:33
      Moja ‘droga ewolucji’ wygladała troche inaczej – mój ojciec jeździł na
      motocyklu jako na normalnym środku transportu wiejsko-miejskiego na przełomie
      lat 50 i 60 (więc mam to we krwi) – ale za mojej kadencji na swiecie był juz
      zmotoryzowany samochodowo. Potem z raz czy dwa, w wieku szkolno-podstawowym
      przejechałam sie Simsonem mojego dziadka. I nigdy nie siedziałam na motocyklu
      jako plecak. Zdarzyło mi się to pierwszy raz dopiero jak zaczęłam robic prawko
      (czyli cztery sezony temu, w wieku stanowczo przekraczającym 30stke ;-)) .
      Przez skóre czułam że to motocyklowanie mi się spodoba. Nie wiedziałam tylko
      że aż tak bardzo ... ;-)

      Te cztery sezony liczę bardziej przebiegiem kilometrów a nie czasem , bo
      zaczęłam od 5 000 na małym chopperze (I) ; potem było 6 000 na wiekszym
      chopperze i 10 000 na dużym turystyku (II) ; następnie 25 000 na turystyczno-
      sportowym (III) i up to date 30.08.06 – 4 500 na turystycznym enduro+10 000
      na sportowo-turystycznym moim obecnym .
      Jak widac ewoluowalam bardzo szybko od ewidentnego szpanu pierdzenia z baru do
      baru na lśniacej armaturze, do setek kilometrów przemierzanych turystycznie ,
      bez specjalnego zastanawiania sie czy to coś pode mną odpowiednio błyszczy.

      To co finalnie sprawia mi największą frajde na moto : łączenie długiej podrózy
      z przyjemnościa coraz lepszego technicznego opanowania motocykla (mniam mniam
      winkle ... ;-)) . Poza tym – zawsze lubilam sporty w których mierzysz sie sam
      ze soba albo tylko z jednym przeciwnikiem. Dlatego kocham poczucie spójnosci
      reakcji motocykla z moimi zamierzeniami, gdy go prowadzę. I czuję że dopiero
      teraz zaczynam rozumieć o co w tym chodzi ... ;-) Nie ma większej przyjemności
      niz poranne spakownie gratów i wciągnięcie rześkiego powietrza przed
      klikusetkilometrowa trasą ;-)) A jak się dobrze rozpędzi na drodze bez
      ograniczeń prędkości – to moto jest lepsze niż te pozostałe rzeczy które
      podobno się robi bez ubrania (to tak a propos info od Gohy ;-))) Więc masz
      razem : przyjemność, pasja, turystyka . Motocykl jest tu środkiem a nie celem
      sam w sobie . Służy do zapewniania sobie pięknych doznań wizualnych przy
      poznawaniu swiata oraz innych przyjemności (dla mnie pięknym doznaniem jest
      także obolała pupa i kompletne wyplucie po długiej lub trudnej trasie ... ;-)))
      Odreagowanie ? Także . Pracuję ‘glową’ więc momentami marzę aby uruchomic inna
      częśc mózgu niż tą używaną wielogodzinnie w firmie. Lubię wieczorem przejechać
      sie mostami Warszawy i przewietrzyć przez snem. Troche szpanu ? Chyba też ... W
      końcu fajna jest ta moja dziewczynka beemka ... ;-)

      A co do spraw technicznych – jestem domowy majsterklepa i od maleńkosci
      radziłam sobie z różnymi urządzeniami mechanicznymi bez większego problemu.
      Szczęśliwie mam wyobraźnię techniczną i nie boję się żadnych średnio
      skomplikowanych działań przy moto (jestem w stanie zrobić wszystko na co
      pozwala instrukcja jako czynnosci do wykonania przez posiadacza moto a nie
      specjalistyczny serwis - ze wzgledu na zaawansowanie techniczne moto po prostu
      istnieje zakaz dłubania w nim pod groźbą utraty gwarancji ...) . Za to lubie
      czasami asystować koledze który prowadzi warsztat naprawy nieco starszych BMW i
      w ten sposób praktycznie poznaję tajniki ich budowy ;-) Takie ‘learning by
      doing’ ;-)

      Czym więc moje pojmowanie jazdy motocyklem różni sie od tego 'męskiego'? Hmmm -
      chyba nie słuzy mi jako 'przedłuzenie' i nie wyrywam na niego lasek ..... ;-
      )))))
      • jagdam Re: Pocomoto 30.08.06, 11:02
        Moja pasja zaczela sie od samochodów - lubie jezdzic - prawko robilam bedac w
        ciazy, wiec nie zdecydowalam sie wtedy na oba. Nadrobilam zaleglosci 6 lat temu
        i teraz jezdze tez motocyklami, chociaz zawsze to bylo moim marzeniem.

        W samochodach potrafie wiele, w motocyklach nic mi sie nie psuje (oby tak
        dalej) wiec pozostajá sprawdzenia wszelkich plynow itp. Wymienic kolo to czysta
        przyjemnosc, nawet przy minus 20 stopniach - tez sie zdarzylo.

        I tak jakos sobie zyje...
        • vidlak77 Re: Pocomoto 30.08.06, 15:56
          Blyszczaca armatura, ktora w dodatku slychac z daleka? Chyba mnie Aska
          zainspirowala... Cos w tym musi być, bo za blyskotakami na rekach, uszach i
          szyi (i wszedzie indziej) nie przepadam, natomiast swiecaca blyskotka pode mna?
          Fantastyczne uczucie.
          Moja blyskotka jest ciezka i zwalista – ale tylko jak stoi. Kiedy jedziemy jest
          najwdzieczniejszym i najposluszniejszym pojazdem jakim kiedykolwiek sie w zyciu
          poruszalam. Choc niespodzianki jak kazde moto sprawiac potrafi – ale bardziej
          to wynik braku moich umiejetnosci niż jej konstrukcji...

          Dlaczego zaczelam? Bo moja pierwsza przejazdzka na moto, 6 lat temu, odbyla sie
          w 3! osoby po wertepach jakichs i bez kasku w dodatku. Balam sie jak cholera,
          bo wplywu na to czy sie wyglebimy zaraz czy za chwile nie mialam zadnego. Nie
          wyglebilismy sie, wiec nastepnego dnia, z mocnym postanowieniem ze juz nigdy
          wiecej nie bede plecakiem, juz zupelnie samodzielnie ujezdzalam na polnej
          drodze mala honde shadow. Miesiac pozniej postanowilam ze chce jezdzic tam
          gdzie chce i nie tylko po polnych drogach i zaczelam chodzic na kurs. Wtedy
          bardzo zalowalam ze kiedy robilam kat B nikt mnie nie namowil od razu na A. Ale
          dzisiaj już prawie o tym nie pamietam.

          Moje pierwsze wlasne moto nie wymagalo specjalnej obslugi ponad standardowe
          smarowanie lancucha i wymiane swieczek przed sezonem. Najwieksza „przerobka”
          bylo przestawianie tylnych kierunow – bo sakwy się nie miescily, ale niewielka
          to filozofia: nawiercenie blotnika i przedluzenie kabelkow... Tak wiec specem
          od mechaniki nie jestem specjalnym i pewnie w najblizszej przyszlosci nie bede

          No i jeszcze jedno – zima siedzimy razem w garazu i glancujemy, smarujemy...
          itd., a gdy juz wszystko jest gotowe do wyjazdu a za brama wciaz bialo
          dyskutujemy o miejscach ktore odwiedzimy w kolejnym sezonie... porownywalne do
          gadania o marzeniach przy kominku.
    • arsinoe73 Re: Pocomoto 31.08.06, 22:58
      Dlaczego??
      Od dziecka wolałam sie przyglądać jak mój tato dłubie w garazu przy samochodzie
      niz szyc ubranka dla głupich lalek ;)szybciutko zrobiłam B i odtąd kluczyki są
      mi bliższe niz pomadka :)ale o moto jeszcze wtedy nie marzyłam - inne czasy
      były. Po około 12 latach kumpel kupił VN a 800kę i jak go zobaczyłam ( tzn.
      moto nie kumpla :D ) to sie rozmarzyłam...Ale nawet wtedy jeszcze nie śmiałam
      sobie wyobrażac,że ja tez kiedyś ... Ehh gdyby mi tak ktoś ponad rok temu
      powiedział co sie wydarzy to bym go śmiechem zabiła!!! A jednak!!
      Z niczego taka dumna nie byłam jak z mojego A zdobytego za pierwszym razem :))
      Jednak zanim to nastąpiło miałam parę wyjazdów jako plecak. Nie znosiłam
      tego!! I teraz jeżdzę : w drodze ewolucji, bo to moja pasja , nieopowiedziana
      przyjemność ( jak to było z tym robieniem czegoś w ubraniu ?? :D ), dla
      odreagowania wszystkich nieprzyjemnych historii z zycia, które zostają sobie
      gdzieś daleko .
      AAA i jest jeszcze jeden powód - powiem Wam i mozecie sie śmiać ze mnie :D.
      NIC nie sprawia mi większej frajdy, jak to kiedy wiedzę oczy różnych facetów -
      tych starszych i młodszych - najpierw rozszerzone straaaaasznym zdziwieniem ,
      że co????? KOBIETA???? NA MOTOCYKLUUUUUUU??????? a potem to zdziwienie ustępuje
      powolnemu szacunkowi i widzę, ze ja juz nie jestem ta Ewka tlko Ewa Ta,Która
      Prowadzi Motocykl !! :)) A jesli dodatkowo sa to faceci, którzy sami prowadzą
      moto to naprawdę te oznaki są sto razy fajniejsze, bo mam wrażenie, że nie
      tylko jestem traktowana jak godzien zaufania kumpel ale jednocześnie jak
      księżniczka jakaś :DD Naprawdę:DD No co poradzę na to, że to lubię ??? :DD Nie
      macie takich wrażen wśród Waszych kumpli ???? I nie wazne że w skórach
      wyglądam jak paker :)) Normalnie 200 % kobiecości :)) Nawet kiedy opowiadają mi
      z pełną powagą o awarii napędu albo elektryki, a ja nic nie rozumiem ale kiwam
      głową z mądrą miną :))
      Przy okazji : do swojej CB potrafię nalać paliwa , i sprawdzić czy przewody nie
      dotykają rozgrzanych rur ( a było tak - to sobie je taśmą izolacyjną polepiłam
      i juz nie dotykają :DD ) a tak poza tym to niewiele .... bo ja kumpli od tego
      mam :))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka