Dodaj do ulubionych

Teksty historyczne,

18.09.06, 20:32

Ponieważ politykę mamy historyczną, czasem histeryczną, o islamie to chyba już
się wszystkim znudziło proponuję dwa teksty historyczne, moim zdaniem bardzo
interesujące.
Może będą jakieś komentarze?

Rzecz o stosunkach polsko-żydowskich po II Wojnie, polemika to wcześniejszego
tekstu pana Michnika.
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3621726.html

Drugi tekścik o tym jak sanacja robiła "porządek" z opozycją.
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3610544.html
Kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • grzespelc Re: Teksty historyczne, 19.09.06, 11:57
      > Rzecz o stosunkach polsko-żydowskich po II Wojnie, polemika to wcześniejszego
      > tekstu pana Michnika.
      > serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3621726.html

      Bardzo dobry tekst. Bardzo dziękuję. Skomentowałbym chętnie, ale wyciągnięcie
      sensownych wniosków z tych wręcz rewolucyjnych dla mojej (nie)wiedzy
      historycznej faktów przekracza mozliwości mojego bardzo małego rozumku.
      • diabollo Żydzi skazani na komunę 19.09.06, 18:11
        grzespelc napisał:
        > Bardzo dobry tekst. Bardzo dziękuję. Skomentowałbym chętnie, ale wyciągnięcie
        > sensownych wniosków z tych wręcz rewolucyjnych dla mojej (nie)wiedzy
        > historycznej faktów przekracza mozliwości mojego bardzo małego rozumku.

        Czcigodny Grzespelcu,

        Twojej skromności kłaniając się nisko biję czołem o ziemię.

        Pozwolę sobie wkleić owy polemiczny tekst, znając awersję kilku czcigodnych
        forumowiczów do lików.

        ************************************
        Nie było w Polsce po II wojnie żydowskiego "egoizmu bólu". Było doświadczenie
        okupacji, które nauczyło Żydów, że pomóc im mogą tylko komuniści.
        Z Adamem Michnikiem polemizuje August Grabski

        Autorzy "Gazety Wyborczej", a przed nimi ta część opozycji demokratycznej, która
        wywodzi się z KOR-u, uczynili wiele dla stworzenia pozytywnej wizji stosunków
        polsko-żydowskich. Również artykuł Adama Michnika "Pogrom kielecki: dwa rachunki
        sumienia" ("Gazeta Świąteczna" z 3-4 i 10-11 czerwca br.) wpisał się w nurt
        przełamywania antysemickich stereotypów i przypominania o trudnych epizodach
        historii. Jednak znalazły się tam również słowa, które budzą u mnie - historyka
        społeczności żydowskiej w XX w. - niepokój i niezgodę.

        Adam Michnik pisze, że zaraz po wojnie serca polskich biskupów „były pełne bólu,
        cierpienia i współczucia dla ściganych żołnierzy Armii Krajowej”; „dla ofiar
        Katynia i Gułagu (...), dla wszystkich okłamywanych i zmuszanych do kłamstwa,
        upadlanych i szantażowanych, więzionych, torturowanych i zabijanych. (...)
        Biskupi z pewnością niejeden raz zastanawiali się nad »skamieniałymi sercami «
        tych wszystkich, którzy tolerowali w milczeniu gwałt na Polsce”. Rabin Dawid
        Kahane - to on przemawiał na pogrzebie ofiar pogromu kieleckiego z 4 lipca 1946
        r. - „do potępienia tego gwałtu nie wzywał społeczności żydowskiej i sam nigdy
        go nie potępił”.

        Istnieje - stwierdza Adam Michnik - zjawisko, które można nazwać „ »egoizmem
        bólu «. Ból zawsze jest egoistyczny - tak przeżywamy cierpienie własne, swojej
        rodziny, swoich przyjaciół. Egoistyczny jest również ból zbiorowy - ból zadawany
        tym, z którymi łączy nas wspólnota losu historycznego (...), wspólnota sensu i
        wiary w naszą nieśmiertelną ojczyznę. (...) Gdy zaś nasza ojczyzna jest
        niewolona (...), gdy nasz naród jest mordowany, wtedy - przepełnieni własnym
        bólem - nie myślimy o nieszczęściu innych, tylko oczekujemy, że będą oni
        współcierpieć z nami”. Ale ci „mają przecież własny »egoizm bólu «, swoją
        podeptaną wspólnotę, swój żal do świata, że nie współcierpi z nimi. Wtedy my
        popadamy w gorycz, która rodzi niechęć do tamtych - tamtych zaś ogarnia taka
        sama gorycz i niechęć. Niechęć Żyda do Polaka, który nie przeżył Zagłady tak jak
        Żyd. Niechęć Polaka do Żyda, że z nim nie współodczuwa zniewolenia Polski przez
        komunistów. Zamknięci w twierdzach własnej pamięci i własnego bólu nie zauważamy
        nawet, jak niechęć i ból przeobrażają się w nienawiść i odwet”.

        Michnik stawia więc tezę o egoizmie bólu dwu narodów - żydowskiego i polskiego.
        Porównując zaś postawę biskupa częstochowskiego Teodora Kubiny i kieleckiego
        Czesława Kaczmarka wobec pogromu z 4 lipca 1946 r., z satysfakcją odnotowuje, że
        wśród duchowieństwa polskiego i działaczy katolickich znalazły się osoby i
        środowiska - bp Kubina właśnie i redakcja "Tygodnika Powszechnego" - które
        potrafiły wyjść poza okopy egoizmu bólu własnego narodu. Ze strony żydowskiej
        takie pozytywne przykłady nie padają.



        Nie ma "polskiej opinii publicznej"

        Gdybym zgadzał się z koncepcją dwu równoległych "egoizmów bólu", mógłbym bez
        trudu dostarczyć kilku (nielicznych) przykładów Żydów w Polsce po Holocauście o
        poglądach wrogich komunistom czy polskich Żydów współpracujących na Zachodzie z
        rządem londyńskim. Ale koncepcja ta jest błędna. Opiera się na projekcji
        doświadczenia większości Polaków na doświadczenie większości Żydów.

        Słowo "większości" jest tu kluczowe - nie można w analizie stosunków
        polsko-żydowskich posługiwać się kategoriami odpowiedzialności lub zasługi
        zbiorowej. Wspominając o ważnym eseju Jana Błońskiego "Biedni Polacy patrzą na
        getto" ("TP", 1987), Michnik pisze, że polska opinia publiczna "okazała się
        zdolna do poważnego rachunku sumienia". W posługiwaniu się konstruktem "polska
        opinia" czy "żydowska opinia" leży niestety źródło zasadniczych nieporozumień w
        polemikach na temat stosunków polsko-żydowskich. Bo w sprawie tragedii narodu
        żydowskiego w czasie wojny zupełnie inny był głos endeków, inny socjalistów czy
        komunistów. Kto miałby więc być wyrazicielem abstrakcyjnej "polskiej opinii"?

        A może istniały środowiska, które w kwestii swego stosunku do współobywateli
        żydowskich mordowanych przez nazistów - a po wojnie przez część
        antykomunistycznego podziemia - nie musiały dokonywać "rachunku sumienia"? Ot,
        np. komuniści. Co prawda uchodzą dziś oni za sprawców wszystkich możliwych
        zbrodni, jednak wielu historyków prowadzących po 1989 r. badania najnowszych
        dziejów Żydów w Polsce podkreśla pełen empatii stosunek Polskiej Partii
        Robotniczej do kwestii żydowskiej.

        Józef Adelson np. pisze, że do 1948 r. "antysemityzm traktowano jako jedno z
        największych zagrożeń budowy nowego systemu w Polsce" ("W Polsce zwanej Ludową",
        w książce "Najnowsze dzieje Żydów w Polsce w zarysie...", pod red. Jerzego
        Tomaszewskiego, Warszawa 1993). Grzegorz Berendt posuwa się jeszcze dalej: "W
        pierwszym piętnastoleciu Polski Ludowej rządzili nią ludzie zwalczający nastroje
        antysemickie" ("Żydzi na gdańskim rozdrożu 1945-1950", Gdańsk 2000).

        Większość Polaków jest zmienna w swych sądach o ważnych wydarzeniach
        historycznych, np. 13 grudnia 1981 r. Po latach potępiania przez większość
        ankietowanych w różnych sondażach decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego dziś
        większość badanych ją popiera. Szczerze nad tym ubolewam, jednak nie da się
        dowieść, że jakaś ocena 13 grudnia jest bardziej lub mniej polska, patriotyczna,
        "moralniejsza". Każdy sąd w tej sprawie jest "kwestią smaku" lub opcji politycznej.

        Dygresję o stanie wojennym chciałbym odnieść do słów Adama Michnika na temat
        stosunków polsko-żydowskich bezpośrednio po Holocauście: "Nie był to konflikt
        polsko-żydowski, był to konflikt polsko-komunistyczny, którego ofiarą często
        padali Żydzi". Z takim poglądem nie można się zgodzić.

        Nauka historyczna nie odkryła żadnego mechanizmu wykluczenia z polskiej grupy
        etnicznej polskich komunistów i może się to dziać jedynie na zasadzie
        politycznej czy emocjonalnej. Poza tym komuniści zaproponowali własny model
        polskości i stale sięgali po narodową legitymizację dla swej władzy. Nie może
        być powodem takiego wykluczenia to, że lansowane przez nich wzorce polskości -
        bohaterowie typu Kostka-Napierski czy Waryński - były i są dla większości
        Polaków mniej przekonujące niż Dmowski czy Piłsudski.

        Społeczność żydowska wreszcie nie była jednolita w swym stosunku do etosu
        polskości - dla części polskich Żydów Polska była przystankiem w drodze do
        Palestyny (potem Izraela), dla innych jedyną ojczyzną, dla jeszcze innych -
        pierwszą. Większości tych ostatnich bliższy był typ patriotyzmu proponowany
        przez komunistów niż tradycja II RP i AK. Nie mogli mieć serc pełnych "bólu,
        cierpienia i współczucia dla ściganych żołnierzy Armii Krajowej".



        W komunistach nadzieja

        Już późną wiosną 1942 r. podjęły działalność pierwsze oddziały partyzanckie
        związanej z PPR-em Gwardii Ludowej, choć GL było znacznie słabsze od formacji
        zbrojnych obozu londyńskiego. To właśnie one w dużym stopniu - ze względu na
        interes ZSRR - inicjowały działania partyzanckie i dywersję przeciwko niemieckim
        liniom komunikacyjnym.

        Obóz londyński odrzucał ideę szybkiego podjęcia walki - uważał, że doprowadzi to
        do zbędnych represji i że należy przygotowywać się do późniejszego powstania
        powszechnego. Ale fakt, że hitlerowcy wydali wyrok śmierci na całą lu
        • diabollo Re: Żydzi skazani na komunę 19.09.06, 18:14
          ****************************
          Ale fakt, że hitlerowcy wydali wyrok śmierci na całą ludność żydowską, nakazywał
          politykom żydowskim patrzeć na militarne koncepcje komunistów inaczej niż
          Delegaturze Rządu na Kraj. Oni nie mieli czasu na czekanie!

          Żydowscy komuniści w wielu gettach współtworzyli antyhitlerowskie organizacje
          zbrojne o charakterze ponadpartyjnym, a komunistyczne grupy partyzanckie
          traktowały uciekinierów z gett jako dobry materiał werbunkowy. Tymczasem w
          getcie wileńskim i białostockim AK odmówiło pomocy żydowskiemu ruchowi oporu ze
          względu na udział w nim komunistów. Możliwości wstąpienia żydowskich
          uciekinierów z gett do oddziałów AK były minimalne, na AK zaś, a jeszcze
          bardziej na NSZ, ciąży zarzut wielu zbrodni popełnionych na ukrywających się w
          lasach Żydach.

          Ślady tych tragicznych doświadczeń można odnaleźć np. w powojennych deklaracjach
          politycznych Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, CKŻP. W kwietniu 1945 r.
          Komitet (komuniści stanowili w nim mniejszość) wydał komunikat, w którym po raz
          kolejny jasno określał swój stosunek do obozu londyńskiego:

          "Hitlerowskie agentury" starają się "zaciemnić koszmarny obraz prawie że
          totalnego (...) wymordowania ludności żydowskiej w Polsce"; w ślad za tym idzie
          "kłamliwa kampania polskiej reakcji"; osłania ona "zbrodnicze bratobójcze
          wyczyny swych bojówek (...). Te same siły polskiej reakcji, które przed wojną
          były eksponentem faszyzmu, rasizmu i antysemityzmu, które mordowały i mordują
          bojowników o demokratyczną, sprawiedliwą Polskę (...), realizowały i realizują
          hasła hitlerowskiego planu zniszczenia żydostwa polskiego".

          Tu następowały liczne przykłady zabójstw popełnionych przez Polaków na Żydach w
          poprzednich dwóch latach na terenie Polski; także w Warszawie podczas Powstania,
          gdzie "z rąk AK zginęły dziesiątki Żydów", w tym kobiety i dzieci. Ludność
          żydowska w Polsce - stwierdzał Komitet - doznawała i doznaje pomocy "jedynie ze
          strony obozu polskiej demokracji": Krajowej Rady Narodowej, Polskiego Komitetu
          Wyzwolenia Narodowego, a teraz Rządu Tymczasowego RP".

          I fragment innego dokumentu CKŻP, też z 1945 r. i też nie wolnego od
          krzywdzących AK uproszczeń: „Elementy reakcyjne związane z NSZ i AK starały się
          stłumić powstanie [w getcie warszawskim], ograniczyć jego zasięg, w obawie, aby
          ono nie przeniosło się na teren Polski. Poza słowami nie udzielała Delegatura
          londyńskiego »Rządu « ani AK żadnej realnej pomocy powstańcom. Jedyną pomoc
          niosła walcząca demokracja polska”. Resztki „elementów reakcyjno-faszystowskich
          spod znaku NSZ i AK (...) wzorem hitlerowców pragną łowić ryby w mętnej wodzie
          nacjonalizmu i antysemityzmu. Haniebne fakty mordowania Żydów (...) częściowo
          nawet w Warszawskiem województwie to dowód zwyrodnienia i zgnilizny moralnej
          band z AK”.

          Podobnych opinii dostarczają wspomnienia żydowskich działaczy syjonistycznych
          powstałe już w Izraelu, np. bohatera powstania w getcie warszawskim Icchaka
          Cukiermana "Antka", który pisał w latach 70.:

          "W okresie Zagłady (...) tymi, którzy zdobyli nasze zaufanie i pomagali nam, na
          ile pozwalały ich skromne możliwości, byli polscy komuniści. (...) Darzyli
          nienawiścią Polskę sanacyjną, faszystowską (...). Byli przede wszystkim polskimi
          patriotami, którzy chcieli nowej Polski; i oni byli jedyną siłą, na której my
          mogliśmy się oprzeć - ze względu na ich stosunek do nas, do Żydów, do naszych
          trudności, do tych z nas, którzy przeżyli" ("Nadmiar pamięci: siedem owych lat.
          Wspomnienia 1939-1946", Warszawa 2000).



          Anders do Norymbergi

          Israel Gutman i Szmuel Krakowski, pochodzący z Polski historycy izraelscy,
          wymieniają liczbę znanych sobie 120 przypadków zabijania Żydów przez polskich
          partyzantów z AK i NSZ ("Unequal Victims: Poles and Jews During World War Two",
          New York 1986). Choć AK i Delegatura mogą też wykazać się aktami pomocy wobec
          Żydów, pomoc ta generalnie była zbyt późna i niewielka. Z uznaniem obu
          historyków spotyka się za to propaganda PPR-u wzywająca do pomagania Żydom
          unicestwianym przez nazistów, choć zauważają, że PPR nie stworzyło organizacji
          pomocy Żydom na wzór podległej Delegaturze "Żegoty". Mimo to - piszą - powstanie
          PPR-u i utworzenie GL było korzystne dla partyzantów żydowskich. W wielu
          rejonach Polski "Gwardia Ludowa była jedyną siłą sojuszniczą, na której
          partyzanci żydowscy mogli polegać". Wymieniają np. dziesięć żydowskich oddziałów
          Armii Ludowej i 13 jednostek AL, w których Żydzi stanowili, przynajmniej
          początkowo, ponad jedną trzecią partyzantów. Krakowski nie neguje przy tym
          przypadków walki Żydów w szeregach AK. Były jednak one niezbyt liczne.

          Zatem negatywna ocena obozu antykomunistycznego w powojennej Polsce zawarta w
          deklaracjach CKŻP nie była czymś narzuconym przez komunistów, tylko w dużym
          stopniu dziedzictwem doświadczeń wojennych wzmocnionych przez powojenny
          antysemicki terror części antykomunistycznego podziemia.

          Jeszcze nieprzekonanych niech przekonają deklaracje polskich polityków
          żydowskich - syjonistów, złożone poza Polską i poza zasięgiem działania UB.
          Zdarzały się głosy odmienne, ale jak się wydaje, dominowały takie jak np. ten:

          "Głównym winowajcą mordów na Żydach w Polsce jest generał Anders"; to on "wysyła
          emisariuszy do Polski, aby wszczynali oni niepokoje przeciwko demokratycznemu
          rządowi i jednocześnie zachęcali do krwawych mordów przeciwko ostatnim ocalałym
          Żydom. (...) Miejsce Andersa jest w Norymberdze, na tej samej ławie, na której
          siedzą jego ideowi bracia - Göring, Rosenberg, Keitel i Streicher".

          To słowa dr. Józefa Tenenbauma, prezydenta Światowej Federacji Żydów Polskich,
          wygłoszone w maju 1946 r. w Paryżu podczas kongresu polskich Żydów (sala
          udekorowana była hasłami typu: "Niech żyje Rząd Jedności Narodowej"). Na 65
          delegatów tylko dwu członków socjalistycznego Bundu się z tymi słowami nie zgodziło.

          W czasie wizyty delegacji CKŻP w USA w 1946 r. jego prezes, prawicowy syjonista
          Emil Sommerstein (notabene pozostał w Ameryce), chwalił wysiłki polskich władz
          komunistycznych zmierzające do wyeliminowania incydentów antysemickich. Uważał,
          że komunistyczny rząd jest w pełni przychylny polskim Żydom: "Stojąc na gruncie
          (...) faktycznego równouprawnienia Żydów (...), popiera wszystkie wysiłki w
          kierunku społecznej, kulturalnej i gospodarczej odbudowy ludności żydowskiej".



          Żyd urzędnik - zniewaga

          Tymczasem równouprawnienie obywatelskie Żydów i Polaków pochodzenia żydowskiego
          dokonane przez PPR - a zwłaszcza umożliwienie im udziału w strukturach władzy -
          było dla dużej części obozu londyńskiego (bez PPS-u) "kamieniem obrazy".
          Kurierzy wojskowi po powrocie do Londynu w październiku 1945 r. tak opisywali
          zachowanie ludności żydowskiej:

          "Skoro więc Żydzi korzystali z ukrywania się u Polaków (...), niewątpliwie winni
          byli wykazać wobec Polaków przynajmniej lojalność". Ale "od chwili, kiedy władze
          lubelskie weszły na teren Państwa polskiego, Żydzi od razu przystąpili do
          denuncjacji tych, u których się uprzednio ukrywali, że byli przez nich
          szantażowani, że wyłudzano od nich pieniądze. Wydawali członków AK, a również
          sami dopuszczali się bicia i tortur Polaków w obozach, którymi zawiadywali Żydzi
          za zgodą Sowietów. (...)

          Żydzi otrzymują na zapoczątkowanie handlu w Polsce 30 000 zł. (...) Wyśmiewany
          przed wojną slogan »żydokomuna « istotnie znajduje obecnie realizację. Polscy
          komuniści nie posiadają żadnej władzy, nawet w partii PPR. Żydzi opanowali
          centralne władze. Ministerstwo Spraw Zagranicznych (...) i Ministerstwo
          Bezpieczeństwa są niemal wyłącznie w ręku Żydów”; podobnie „radio, kino, teatr,
          propaganda”.

          Dla każdego, kto badał historię PPR-u, jest oczywiste, że opis ten w skrajny
          sposób wyolbrzymia "etniczną obcość" tej partii - Żydzi byli w niej niewielką
          procentowo grupą. Raport zdradza po prostu antysemicką obsesję jego autorów.
          Przy czym opis "rządów żydokomuny" sporządzili nie człon
          • diabollo Re: Żydzi skazani na komunę 19.09.06, 18:17
            Dla każdego, kto badał historię PPR-u, jest oczywiste, że opis ten w skrajny
            sposób wyolbrzymia "etniczną obcość" tej partii - Żydzi byli w niej niewielką
            procentowo grupą. Raport zdradza po prostu antysemicką obsesję jego autorów.
            Przy czym opis "rządów żydokomuny" sporządzili nie członkowie jakiejś małej
            radykalnej grupy antysemickiej, ale kurierzy rządu RP na uchodźstwie.

            Skutki postaw antysemickich w Polsce powojennej były tragiczne. W latach 1944-47
            zabito u nas w rewanżu za "bolszewicko-żydowską okupację" lub też w celach
            rabunkowych, z udziałem grup zbrojnych opozycji antykomunistycznej, kilkuset Żydów.

            Dokładna liczba śmiertelnych ofiar antysemityzmu w Polsce w tych latach
            pozostaje przedmiotem sporu. Można przyjąć, że niektórzy Żydzi ginęli jako
            funkcjonariusze komunistycznego państwa, bez motywu rasistowskiego. Według Aliny
            Całej liczba Żydów zabitych w tym czasie przekracza tysiąc osób. Grzegorz
            Berendt wprowadza do polskich badań, za amerykańskim historykiem Davidem Englem,
            liczbę 327 udokumentowanych morderstw na Żydach dokonanych w Polsce w między
            wrześniem 1944 a wrześniem 1946 r. Wyniki kwerendy Engla wydają się jednak zbyt
            niskie.

            Równouprawnienie Żydów w Polsce Ludowej było trudne dla akceptacji również dla
            duchowieństwa katolickiego, o czym świadczą przytoczone przez Adama Michnika
            słowa bp. Kaczmarka skierowane do Jechiela Alperta, działacza żydowskiego z
            Kielc: "Wie pan, Żydzi są zdolnymi kupcami, zdolnymi lekarzami, zdolnymi
            adwokatami - Polska jest zniszczona, potrzebuje sił - (...) dlaczego zajmują się
            polityką? Czy pan sobie wyobraża, jak to wygląda, jak jakiś ksiądz przychodzi do
            ministerstwa, a tam siedzi Żydówka, Bóg wie skąd, i z wyższością, z
            bezczelnością odnosi się do duchowieństwa naszego?".



            Nie mieli wyboru

            W powojennych realiach większość polskich Żydów - wśród których komuniści
            stanowili zdecydowaną mniejszość - opowiedziała się po stronie Polski Ludowej.
            Adam Michnik ubolewa nad egoizmem bólu Żydów, którzy nie okazali "współczucia
            dla ściganych żołnierzy Armii Krajowej...". Jednak wobec doświadczeń
            okupacyjnych Żydów w relacjach z AK i NSZ oraz zupełnie innego stosunku, jaki
            mieli do nich polscy komuniści, zarzucanie większości Żydów braku poczucia
            wspólnoty z antykomunistycznym podziemiem wydaje się zwykłą pomyłką.

            Choć nie jest to prawda popularna, istniały u nas po wojnie różne wersje
            polskiego patriotyzmu i trudno dziwić się większości polskich Żydów i Polaków
            pochodzenia żydowskiego, że wybrała taki patriotyzm, który po raz pierwszy w
            historii przyniósł im równość. I który nie zawierał w sobie rasistowskiego
            sarkania i niesmaku, że Polak katolik może być narażony w urzędzie na dyskomfort
            rozmowy z jakąś "bezczelną Żydówką".

            * August Grabski (ur. 1971) - historyk, autor m.in. monografii "Działalność
            komunistów wśród Żydów w Polsce (1944-1949)", Warszawa 2004. Pracuje w Żydowskim
            Instytucie Historycznym
            ****************************************
            • pelengajew Do Sz.F. Diabollo. 20.09.06, 09:39
              Tak na marginesie. Nie wiem czy zauważyłeś Sz.F. Diabollo, że Autor jest z 1971
              roku? Niepokojące. Niby wykształcony młody człowiek a wypisuje takie paszkwile.
              Orły, Sokoły z AK i NSZ jak mordowały Żydów to widocznie się Żydom należało i
              nie ma co się za bardzo w temacie rozpisywać. Przedwojenna Polska z
              inteligenckim Lwowem, romantyczną, opiewaną w pieśniach Wileńszczyzną, Polska,
              kraj bocianów, Wschodnich Kresów i utraconego dzieciństwa miała by być, według
              cytowanej insynuacji Icchaka Cukiermana, faszystowską?
              A już z tezą, że istniało coś takiego jak polscy patrioci, komuniści to pan
              Grabski przywalił jak dzik w sosnę aż wszystkie szyszki pospadały. To tak jakby
              napisać, że istnieje coś takiego jak polski złodziej, katolik
              Ale już niedługo panie Grabski, niedługo.
              Zlustruje się pana Grabskiego i jak będzie trzeba to za pisanie głupot wytoczy
              się procesy o obrazę: wartości katolickich, pamięci AK, pamięci NSZ, pamięci
              matematyków ze Lwowa, pamięci kwiatków na Wileńszczyźnie, pamięci Kresowiaków,
              pamięci rycerzy z chorągwi krakowskiej poległych pod Grunwaldem. Dołoży się
              procesem o obrazę pamięci papieża Jana Pawła II i się pana Grabskiego pozamiata
              na osobną kupkę.
              Nie martw się, więc już więcej Sz.F. Diabollo i uśmiechnij się. Może już
              niedługo tacy pseudo historycy jak pana Grabski nie będą mogli mącić i historia
              Polski będzie przedstawiana w sposób na jaki zasługuje. Będzie to historia
              prosta, biało-czarna. Historia Narodu Wybrańców, Pomazańców Bożych i prawych
              katolików antykomunistów.
              Trzymaj się ciepło.
              Pozdr.
              • grzespelc Re: Do Sz.F. Diabollo. 20.09.06, 12:02
                :)))))
              • diabollo Re: Do Sz.F. Diabollo. 20.09.06, 18:48
                pelengajew napisał:

                > Tak na marginesie. Nie wiem czy zauważyłeś Sz.F. Diabollo, że Autor jest z 1971
                >
                > roku? Niepokojące. Niby wykształcony młody człowiek a wypisuje takie paszkwile.
                >
                > Orły, Sokoły z AK i NSZ jak mordowały Żydów to widocznie się Żydom należało i
                > nie ma co się za bardzo w temacie rozpisywać. Przedwojenna Polska z
                > inteligenckim Lwowem, romantyczną, opiewaną w pieśniach Wileńszczyzną, Polska,
                > kraj bocianów, Wschodnich Kresów i utraconego dzieciństwa miała by być, według
                > cytowanej insynuacji Icchaka Cukiermana, faszystowską?
                > A już z tezą, że istniało coś takiego jak polscy patrioci, komuniści to pan
                > Grabski przywalił jak dzik w sosnę aż wszystkie szyszki pospadały. To tak jakby
                >
                > napisać, że istnieje coś takiego jak polski złodziej, katolik
                > Ale już niedługo panie Grabski, niedługo.
                > Zlustruje się pana Grabskiego i jak będzie trzeba to za pisanie głupot wytoczy
                > się procesy o obrazę: wartości katolickich, pamięci AK, pamięci NSZ, pamięci
                > matematyków ze Lwowa, pamięci kwiatków na Wileńszczyźnie, pamięci Kresowiaków,
                > pamięci rycerzy z chorągwi krakowskiej poległych pod Grunwaldem. Dołoży się
                > procesem o obrazę pamięci papieża Jana Pawła II i się pana Grabskiego pozamiata
                >
                > na osobną kupkę.
                > Nie martw się, więc już więcej Sz.F. Diabollo i uśmiechnij się. Może już
                > niedługo tacy pseudo historycy jak pana Grabski nie będą mogli mącić i historia
                >
                > Polski będzie przedstawiana w sposób na jaki zasługuje. Będzie to historia
                > prosta, biało-czarna. Historia Narodu Wybrańców, Pomazańców Bożych i prawych
                > katolików antykomunistów.
                > Trzymaj się ciepło.
                > Pozdr.

                Kochany Pelengajewie,

                Bardzo mnie ucieszyła Twoja wypowiedź, zdemaskowałeś manipulatora historycznego,
                urodzonego w podejrzanym roku, pracującym w podejrzanym instytucie historycznym,
                ewidentnego szkalownika Polski i Polaków, co więcej - szkalownika Żydów.

                Twoj tekst powinien być symbolem czujnej postawy historycznej, powinien być
                przypomnieniem, że toczy się bitwa na froncie historycznym i tę bitwę tylko
                "genetyczni" patrioci muszą wygrać.

                Komunista, jak sama nazwa wskazuje, nie może występować nawet w jednym akapicie
                z polskim patriotą, a co dopiero mówić o masońskim zestawianiu tych pojęć.
                Historyczni bankruci, moralni degeneraci chcą zakręcić w głowie takimi tekstami
                Polskiemu Ludowi, chcą doprowadzić do tego, aby prawdziwy Polak pogubił się w
                tym co znaczy patriotyzm.

                Takim historycznym bankrutom, karłom historycznej reakcji na naszą moralną
                odnowę mówimy - NIE!

                Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka