Dodaj do ulubionych

Mam problem pomocy=)

29.09.06, 18:43
Jetsem z dziewczyna od kilku miesiecy, bardzo ją kocham, nie jest to
szczeniackie uczucie, powoli w myslach ukłądam sobie z nia przyszlosc,
jednego dnai mowi mi ze kocha a drugiego na je slowa slysze cisze.... mowi mi
ze czuje ze jestem zadobry dla niej (opieprzylem ja o to jak komus mozna tak
mowic trzeba sie cieszyc ze ktos moze zrobic dal ciebie wszytko), stwierdzila
ze nie moze sie teraz okreslic co czuje, nei wie jak mi to wytlumaczyc, kocha
mnie zalezy jej na mnei ale ma chwile gdzie jestem jej obojetny, jak to
slyszlaem serce mnie zabolalo..:/
nie rozumiem tego, kocham ja bardzo nie chce sie z nia rozstawac, ale z
drugiej strony nie chce ciagle cierpiec, co mam robic?

w ten zwiazek sie bardzo zaangazowalem, mzoe powinienm nabrac do wsyztkeigo
dystansu, ozimnic moj stosunek do niej
kurwa dlaczego jak dobry czlowiek (tak twierdzi wiekszoc moich znajmoych
wolontaraiant pomoc biednym chorym godziny korepetycji dal dzieciakow, zwsze
zyczliwy pomocny, przedkladajacy interesy innych nad swoje) musi dostawac w
milosci po dupie:/
czu kobiety nie umieja docenic *nie mowie ze wszystke* takiego jakim jestem
przepraszam za bledy czekam na odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • skorpionica11 Re: Mam problem pomocy=) 29.09.06, 18:48
      znajdz sobie nowy obiekt westchnien
      i oby dwoje dorosnijcie do "zwiazku"
      • more.words Re: Mam problem pomocy=) 29.09.06, 18:56
        skorpi ma racje...daj sobie z nia spokoj
        widac tak miało byc tak miało sie ułozyc
        • mizzzar Re: Mam problem pomocy=) 29.09.06, 19:14
          Zycie est jak pudelko czekoladek - nigdy nie wiesz na jaka trafisz...
          Run, Forrest Run i to jak najszybciej.
          • mrabara Re: Mam problem pomocy=) 29.09.06, 19:22
            narazie nie widze pomocy zadnej jak byscie wy sie zachowali na moim miejscu
            rozwinie swoje wypowiedi:)
            • skorpionica11 Re: Mam problem pomocy=) 29.09.06, 19:35
              hehee
              a chlopak umie czytac to czytaj uwaznie co ci piszemy

              p.s. my tutaj nie mamy juz po 5lat aby sie w takie rzeczy bawic

              mrabara napisał:

              > narazie nie widze pomocy zadnej jak byscie wy sie zachowali na moim miejscu
              > rozwinie swoje wypowiedi:)
    • mrabara Re: Mam problem pomocy=) 29.09.06, 19:43
      sorry mam ponad 20 lat a ten post napisalem jak jakis szczeniak, napisalem go
      pod wpływem emocji.... juz powli ochłonołem.....

      czas pokaże....
      • more.words Re: Mam problem pomocy=) 29.09.06, 20:52
        nie tlumacz sie..

        wiesz ... każdy ma takie chwile , że mu w duszy deszcz pada
        <głaszcze>

        mówi się - co z oczu - to z serca ;)

        poza tym - młody jesteś - nie tragizuj - nie pierwsza, nie ostatnia..

        ja < btw. moze nie jestem ekspert od uczuć - hihi> ale uważam, że ci przejdzie ;)

        heh

        nie bój nic ;)
        nooooooooo... to mw tyle More zrobiłaby w twojej sytuacji olałabym sprawe ot co
        ;) "życie jest zbyt krtkie aby je marnować na takie rozkminki - jest krótsze niz
        sie nam wydaje" więc "kożystaj z zycia jak tylko sie da, kazda chwila jest piekna "

        pozdrrooffka
        • mrabara Re: Mam problem pomocy=) 29.09.06, 21:21
          Dzieki za pocieszenie, wiem ze mi przejdze ale teraz troche cierpie i jest mi
          niedobrze,
          ktos keidys powieidzial ze najczesciej cierpimy przez osoby ktore kochamy :/
          • fantka Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 15:06
            Mrabara serdecznie witam Cię na forum!
            Na wstępie muszę Cię poprosić o dwie rzeczy:
            1. na forum nie używamy wulgaryzmów, więc na przyszłość proszę się powstrzymać,
            ewentualnie w zastępstwie użyć kropek.
            2. gdybyś trochę poprawił gramatykę swojej wypowiedzi byłaby ona bardziej
            zrozumiała.
            • fantka Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 15:15
              Mrabara spróbuję zrozumieć Twój problem.
              Kochasz swoją dziewczynę a ona nie jest pewna swojej miłości.
              Wydaje mi się że to bardzo normalne. Młodzi ludzie jeszcze nie wiedzą co to
              jest miłość. Może tak jest z Twoją dziewczyną? Może za bardzo ją naciskasz o
              deklaracje miłości?
              Przyznam się że nie bardzo zrozumiałam o co Ci chodzi z tym problemem pomocy?
              Czyżby przeszkadzało to Twojej dziewczynie?

              Napisz proszę trochę jaśniej. Chętnie Ci pomogę :-))
    • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 17:08
      Chyba dobre rozwiązanie jest takie:
      Daj sobie troszkę luzu, pokazałeś jaki jesteś i czekaj cierpliwie, wiem to
      trudne, ale jeśli to Ci się uda to zobaczysz prawdziwe uczucie. Zreszta
      szczerość dziewczyny też jest jaką formą jej sympatii do Ciebie.
      Nie zapomnij się nie zmienić :)
      Poza tym, ja bardzo rzadko mówię swojej żonie, że ją kocham, ona samo to widzi
      i docenia - słowa nie są potrzebne :)
      • fantka Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 17:38
        Robi pozwolę nie do końca zgodzić się z Tobą.
        Oczywiście masz rację że najważniejsze jest aby
        druga połówka czuła że ją kochasz.
        Ale słowa też są potrzebne,
        czasem takie z nienacka
        powiedzenie że ją kochasz,
        to naprawdę dużo daje :-)
        • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 18:11
          fantka napisała:

          > Robi pozwolę nie do końca zgodzić się z Tobą.
          > Oczywiście masz rację że najważniejsze jest aby
          > druga połówka czuła że ją kochasz.
          > Ale słowa też są potrzebne,
          > czasem takie z nienacka
          > powiedzenie że ją kochasz,
          > to naprawdę dużo daje :-)

          Oczywiście, że pozwolę, ale wyczytałem, że sam mówi to zbyt często i wymaga to
          od niej, a to już niestety przegięcie :(
          • fantka Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 18:13
            Robi ja to mówiłam do Ciebie,
            bo Ty mówiłeś o sobie ;-)
            • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 18:14
              OK, czasami coś tam szepnę :)
              • fantka Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 18:16
                to zazdroszczę Twojej żonie :-)))
                • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 19:06
                  mam inne wady, ale prawie każdy je ma :)
                  • fantka Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 19:11
                    ideały nudne są ;-)
                    • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 19:19
                      czasami lepiej być nudnym :)
                      • fantka Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 19:21
                        spokój domowy i szczęście zawsze trochę nudne są,
                        ale jednocześnie niezmiernie cenne są :-)
                        • wesola_kicia Re: Mam problem pomocy=) 30.09.06, 21:25
                          Mrabara!!!
                          Wątek,faktycznie nie jasny,ale wyłapałam jedno.Ona staje się oziębła,bo nie jest
                          już pewna swoich uczuc do Ciebie.Prawdopodobnie mówiła,że Cię "KOCHA",bo głupio
                          jej było powiedzieć "SORKI ALE JA CIEBIE JUŻ NIE KOCHAM".Tym,że ozięble to
                          mówiła,starała Ci się dac to do zrozumienia,że nie czuje tego co kiedyś,tak
                          często dziewczyny postepuja.Widziała,że Ty ją kochasz dlatego nie chciała Cię ranić.
                          Teraz pomoc dla Ciebie.Piszesz ,że Ją kochasz.Poproś ją o spotkanie i na
                          spokojnie porozmawiaj,a nie wrzesz na nią.Nikt nie dał Ci prawa do tego by sie
                          wydzierać.Jeśli,Ci choć w 90% na niej zależy to pogadaj z nią na spokojnie,i daj
                          jej odrobine czasu,i wsparcia w odnalezieniu szczęścia i spokoju.Jeśli nie
                          będzie chciała już być z Tobą,to postaraj się zaproponować tylko "PRZYJAŹŃ".Tym
                          możesz dużo zyskać i jeśli dobrze będziesz odgrywał role przyjaciela,może
                          odzyskasz ukochaną.
                          Życze powodzenia i trzymaj się :)
                          • mrabara Re: Mam problem pomocy=) 02.10.06, 11:48
                            Jak waszym zdaniem moja dziewczyna mowi mi kocham Cie ale bardzo rzadko,
                            oczywsice odpowiada na moje slowa kocham Cie ja Ciebie tez... ale dla mnie te
                            slowa sa wazne, czy waszym zdaniem powienienem oszczedzac przez pewien okres
                            uzywania tego slowa wzgledem jej....?
                            • skorpionica11 Re: Mam problem pomocy=) 02.10.06, 12:05
                              co za duzo to nie zdrowo :P

                              przeciez nie macie podobno po 5 lat by codzinnie mówic sobie kocham
    • mrabara Re: Mam problem pomocy=) 02.10.06, 18:24
      Czasem nie moge sie powstrzymac by do niej nei zadzwoni i tego jej nie
      powiedziec....

      ale chyba tak zrobie i bede czekal na jej pierwszy ruch...
      chce zobaczyc czy naprawde teskni i kocha....
      • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 02.10.06, 19:47
        Zapytaj może czy lubi to :)
        • fantka Re: Mam problem pomocy=) 03.10.06, 18:53
          Robi jak można nie lubić?
          • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 03.10.06, 19:20
            No nie wiem, czy przez 24h chciałabyś dostać np 50 sms (w stylu kocham Cię) i
            jeszcze co godzine telefon? nie umęczyłoby Cię to?
            • fantka Re: Mam problem pomocy=) 03.10.06, 19:23
              mówisz że nawet tortu nie da sie jeść bez przerwy?
    • mrabara Re: Mam problem pomocy=) 19.10.06, 18:26
      No i moj piekny zwiazek chyba ma się ku koncowi

      Dzisiaj moje kochanie w szczerej rozmowie wyznało mi ze drazni ja moj charakter
      (tzn, ze ejstem za dobry, ulegam jeje na kazdym kroku brakuje mi stanowczosci,
      nie krzycze na nia, zawsze jest tak jak ona chce) jest w tym wiele racji po jej
      stronie ale powiedziała mi że mnie abrdzo kocha!!! ale ona chce zeby nia ktos
      dyrygowal, rozkazywal jej, zeby go sluchala, potrzebuje kogos takeigo, ja na to
      ze z miłości kazdy sie moze zmienic, ale stwierdzila ze charakteru sie nie da
      zmienic,

      Dzisiaj nie zerwalismy ze soba ale rozeszlismy sie we łzach, jestem wrazliwym
      facetem i ryczlem jak dziecko, nie wiem co zrobic, pomocy

      Czy walczyc o nia ale w jaki sposob???

      Czy odseparowac sie ode niej zeby zobaczyla co stracila i wtedy wrocila do
      mnie???

      jestem w martwym punkcie

      Czy wedlug was jest mozliwosc zebym się zmienił (był bardzej stanowczy,
      zdecydowany, zebym sie nei zgadzal na wszytko , nie ustepowal jej) i żeby ten
      związek dalej trwał czy nie?
      • burykrow Re: Mam problem pomocy=) 19.10.06, 19:11
        To trochę absurdalne abyś mógł być bardziej stanowczy gdy aż tak bardzo ci na
        niej zależy i zapewne niba byś jej chciał przychylić. Problem być może i w tym
        że zbytnio ją idealizujesz, nie dostrzegasz w niej tych wszystkich "ludzkich"
        cech i przywar z którymi w normalnej rzeczywistości mógłbyś sie sprzeciwiać i
        próbować je zmienić. Czy jesteś "za dobry" nie mnie oceniać ale czy ten problem
        pojawia się często, tzn. nie potrafisz nazwijmy utrzymać" związku bo każda mówi
        ci to samo? Czy jesteś"taki dobry" dla wszystkich wokół siebie? Jeśli odpowiedź
        brzmi tak, dałbym sobie spokój na Twoim miejscu. Chyba że masz nieprzebrane
        pokłady energi na walkę o Nią, (wierz mi da się) i problem co później gdy już
        "królika złapiesz". Potraktój to bardziej jako temat do przemyślenia niż rade
        oczywiście :).
      • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 20.10.06, 12:25
        mrabara napisał:
        > Czy walczyc o nia ale w jaki sposob???
        >
        Nie wiem, może jednak warto odpuścić lepiej, poznać inną

        > Czy odseparowac sie ode niej zeby zobaczyla co stracila i wtedy wrocila do
        > mnie???
        >
        To tez jakiś sposób, nawet pokazać się jej z kimś innym :)

        > jestem w martwym punkcie

        to fakt, teraz tylko trzeba zrobić mały kroczek, aby móc ewentualnie się
        cofnąć :)
        >
        > Czy wedlug was jest mozliwosc zebym się zmienił (był bardzej stanowczy,
        > zdecydowany, zebym sie nei zgadzal na wszytko , nie ustepowal jej) i żeby ten
        > związek dalej trwał czy nie?

        Przecież masz swoje zdanie, może warto czasami powiedzieć to zdanie jej, ale
        widzisz, chyba poza sercowymi problemami - to w waszym związku brak jest innych
        problemów, więc o co się kłócić?
        • mrabara Re: Mam problem pomocy=) 20.10.06, 12:43
          Czy wedlug was czekac na rozwoj sytuacji, gdy ona poie ze wybiera mniejsze zlo
          i zebysmy sie rozstali czy moze samemu zaproponowac (chodz nie wiem czy bylbym
          wstanie)???

          Chce zeby zobaczyła co stracila i wtedy chciala to naprawic tylko nei wiem czy
          lepiej gdyby "rozstanie" wyszlo ode mnie czy od niej
          • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 20.10.06, 13:10
            Nie znam całej sytuacji, ale może czas dać jej trochę wolności, np. dwa dni sie
            nie odzywaj (ani sms, ani telefonicznie), potem jakiś delikatny sms umawiajacy
            na spotkanie, ale nie nalegający.
            Może jednak potrzebuje, żebyś gdziej ją spontanicznie porwać (jakaś dyskoteka
            lub weekend w górach - jakiś delikatny wypad za miasto lub do miasta. Jakieś
            wspólne zakupy.
            • mrabara Re: Mam problem pomocy=) 26.10.06, 18:48
              Wczoraj chwile z nia rozmawialem przed pojsciem na uczelnie, powiedizalem ze
              tak dalej nie moze byc momentami brak u neij szacunku do mnie a przeciez
              szacunek idzie w parze z miłością, powiedziałem jezeli nie potrafisz tego
              zmienic rozstanmy sie...

              ona mowi ze widzi ze mnie rani ze nie potrafi spowrotem momentami miec szacunku
              do mnie, i ze nie chce dalej brnac w tym zwiazku bo wie ze kiedys moglaby mnie
              bardziej zranic.....

              i sie rozstalismy

              ja zerwalem kompletnie z nia kontakt, w moim głowie panuje gniew, jestem
              wkurozny o to jak mnei potraktowala i jest mi lzej przez to przechodzic,
              wczoraj dzwonila caly dzien pisala smsy.... ja tylko napisalem ze szczesliwie
              wrocilem po imprezie do domu, taka prawda ze sie napilem z kumplami ktorzy mnie
              wzieli na impreze zeby poprawic mi humoer a ja komplentnie nei moglem sie bawic

              dzisiaj tez dzownila caly dzien

              wkoncu odebralem i poweidizalem

              ze jezeli mnie kocha to musi zmienic stosunek w jaki mnie traktuje, musi nabrac
              do mnie szacunku i wtedy niech do mniw zadzwoni albo si eze mna spotka a jezeli
              nie to nei mam z nia o czym rozmawaic i nie chce miec wtedy kontaktu z osoba
              ktora mnie nie szanuje...

              ona znow dzwonila kilka razy pisala blagala w smsachi zebym sie ze nia spotkal
              pisze ze prosi zebym jej wybaczyl bo nie wie co robi.....

              napisalem jej ze teraz nie jestem na to gotowy, musze przemyslec wszystko,

              co o tym myslicie spotkac sie z nia a jezeli tak to kiedy, ile jeszcze
              odczekac.... chce sie na sile jutro spotkac ma angielski ale napisala zeby go
              pieprzyc ze ja jestem najwazniejszy.... nie wiem co robic???

              proste ze ja nadal kocham i chcialbym z nia byc ale kilka spraw sie musi
              zmienic!
              • roborobi Re: Mam problem pomocy=) 27.10.06, 16:33
                Teraz masz dowody, że brak Jej Ciebie, myślę że możesz się już spotkać i
                powiedzieć co najbardziej boli Cię w tym związku (najlepiej przykładami),
                oczywiście nieznaczy to, że masz być podczas rozmowy zimny i nieczuły (postaraj
                się też ją zrozumieć).
                Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka