miia1
29.10.06, 14:11
Zastanawiam się, czy sami czasem nie przerysowujemy swoich cech narodowych,
nazywając prostotę ciemnogrodem, religijność - dewocją, zaradność -
cwaniactwem, nieprzystosowanie - indywidualizmem, etc.
Ale jak czytam "Modlitwę Polaka", z Dnia Świra -Koterskiego, to niestety,
karykaturalność jawi się zbyt autentycznie, blisko.
Gdy wieczorne zgasną zorze
Zanim głowę do snu złożę
Modlitwę moją zanoszę
Bogu, Ojcu i Synowi
Dopierdolcie sąsiadowi
Dla siebie o nic nie proszę,
Tylko mu dosrajcie, proszę!
Kto ja jestem? Polak mały
Mały, zawistny i podły.
Jaki znak mój? Krwawe gały.
Oto znoszę swoje modły
Do Boga, Ojca i Syna:
Zniszczcie tego skurwysyna!
Mego rodaka, sąsiada,
Tego wroga, tego gada.
Żeby mu okradli garaż,
Żeby go zdradzała stara,
Żeby mu okradli sklep,
Żeby dostał cegłą w łeb.
Żeby mu się córka z czarnym
I w ogole żeby miał marnie.
Żeby miał AIDSa i raka
Oto modlitwa Polaka.