Dodaj do ulubionych

Ciagnąć to dalej?

05.11.06, 13:13
Jestem z nim juz 5lat.Nasz zwiazek od poczatku wyglada w ten sposob/\/\/\/
\tzn raz jest jak w niebie a zaraz potem totalny upadek.I jak tu cos
planowac,skoro nasze relacje zmieniaja sie szybciej niz pogoda.Kocham go
bardzo i jak tylko sie rozstajemy to po godz juz tesknie.Wiec zazwyczaj nasze
rozstania nie trwaja dluzej niz 2dni.Jesli ktos tak jak ja nie jest do konca
pewien na czym stoi lub tkwi w jakims chorym zwiazku to zapraszam na forum
moze razem znajdziemy odpowiedz na pyt czy to ma sens
Obserwuj wątek
    • elladan14 Re: Ciagnąć to dalej? 05.11.06, 13:22
      ja mam troszke podobne zmartwienie...odpowiedź nie jest łatwa...zawsze jest
      najpierw dobrze,potem źle...jak sinusoida..tego w życiu nie zmienimy bo każdy
      jest tylko człowiekem.
      a moze potrzeba wam jakiegoś odświeżenia,powiewu czegos nowego??
      u mnie tylko ostatnio z deka inny problem sie pojawia..a mnie powoli zaczyna
      brakować siły uczuć...
      • zlota-puma Re: Ciagnąć to dalej? 05.11.06, 13:39
        wiesz, czasem rzeczywiście trzeba od siebie odejśc, oddalić się, czegos
        doświadczyć, żeby zrozumieć. Uporządkować swoje zycie, siebie samego...
        Właśnie to przechodzę. I zrozumiałam, że chociaż On robi błąd, muszę Mu na to
        pozwolić... On musi czegos doświadczyć, nawet, jeśli będzie to dla niego
        bolesne doświadczenie.

        A co do Twojej sytuacji...
        Trudno dawać rady, za mało danych podałaś, by autorytatywnie radzić. I nie będe
        tego robić.
        BARDZO ogólnie wydaje mi się tylko, że powinniście lekko od siebie odpocząć,
        prawdopodobnie jest między wami zbyt duszna atmosfera... To nie musi byc nic
        strasznego, nie musi oznaczać zawału. Ale lepiej teraz naprawić, niż później
        zbierać gruz i nosić go jako gorzki bagaż :)

        Uśmiechnij się proszę, to i ja się uśmiechnę ;)
        A tymczasem idę z psem, w szarugę listopadową :)
        • ciociapolcia Re: Ciagnąć to dalej? 05.11.06, 15:30
          Czasem odejscie i wyciszenie pomaga.
        • martinomartini Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 02:17
          Wkurwiasz mnie tym "za mało danych". Co ty kurwa jakim cyborgiem jestes czy co do chuja wacława. Jak nie czaisz tematu to sie kurwa nie odzywaj. To tylko tyle.

          > Trudno dawać rady, za mało danych podałaś, by autorytatywnie radzić. I nie będe
          >
          > tego robić.
          • ciociapolcia Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 19:13
            Yyyy? Prosze nie obrazac forumowiczow.
    • anka123123 Re: Ciagnąć to dalej? 05.11.06, 19:46
      a ja myślę, że to są właśnie emocje wynikające z uczucia, znam z autopsji, im
      sie bardziej kocha tym mocniej sie reaguje na wszystko, myślę, że lepiej to niż
      nijakość, chociaż może to paradox
      • symfonia9 Re: Ciagnąć to dalej? 05.11.06, 22:24
        Popieram i zgodzę się, im bardziej kochamy tym bardziej reagujemy
        wewnętrznie!!! Facet którego kocham uważa, że mam fioła i powinnam się leczyć!
        I tym wywołuje emocje NIE BARDZO POZYTYWNE.
        Jestem szefową i tego nie lubię jak choroba, tego całego kierowania, stania
        przed orkiestrą.
        FAJNE FORUM. POZDRAWIAM
    • asia224 Re: Ciagnąć to dalej? 07.11.06, 16:48
      Moim zdaniem rozstanie to nie jest wyjscie z sytuacji,to najprostsza droga.Fakt
      może i wtedy dojdzie sie do konkretnych wnioskow,w koncu zrozumie sie czego tak
      naprawde sie chce,ale moim zdaniem czesto okazuje sie ze jest juz za pozno.Jest
      jedno bardzo madre przyslowie:nigdy nie wchodzi sie dwa razy do tej samej
      rzeki.Zwiazek po rozstaniu nigdy nie bedzie juz taki sam,zawsze zostana jakies
      niesmaki(zastanawianie sie co robila druga polowa gdy jej nie bylo przy
      mnie,jakies wymowki wczesniej czy pozniej to nastapi).Dlatego moim
      zdaniem "odpoczywanie od siebie nie ma sensu".Jesli sie naprawde kocha to
      trzeba walczyc o zwiazek,puki sie jeszcze nie rozpadl.Tylko czasami sił brakuje
      kolejny raz probowac.........
    • justyna.pie Re: Ciagnąć to dalej? 07.11.06, 17:19
      Ja też jestem w podobnej sytuacji- z tym,że u mnie trwa to 9 lat i jesteśmy
      małżeństwem.Teraz właśnie znów mam doła...
    • joanna784 Re: Ciagnąć to dalej? 07.11.06, 17:28
      u mnie podobnie ale inaczej.2 lata temu on mnie zdradził.prosił,błagał a ja
      nadal kochałam.i od tamtej pory nic już nie jest tak.zero zaufania a na tym
      wszystko się opiera.po co to ciągniemy,nie wiem.są chwile że jest pięknie,ale
      ciągnie się za mną cień tej kobiety.jak długo to będzie trwało i co będzie
      dalej nie potrafię powiedzieć.chciałabym żeby wszystko się ułożyło,ale żeby tak
      było musiałabym zapomnieć i zacząć od nowa-nie umiem,więc stoimy w miejscu.
      powodzenia.
      • zestresowana Re: Ciagnąć to dalej? 08.11.06, 11:23
        Kurde mam ten sam problem. Moj małzonek spotkał pewną pania, która została jego
        super przyjaciółką - tak twierdzil, do czasu gdy sie dowiedziałam ze ona sie w
        nim zakochała (ona tez ma męza), nie wiem czy moj maz tez sie w niej zakochał
        (nigdy sie mi do tego nie przyzna). Zrobilam awanture, zakazalam konatktów, on
        twierdził ze to tylko jego kolezanka ze ona sobie cos tam nabila do głowy ale
        on ja traktuje jak kogos z kim mozna normalnie porozmawiac ( bo ze mna sie nie
        da - podobno). Obiecali ze nie beda sie ze soba kontaktowac...niestety okazalo
        sie ze kłamali nadal do siebnie smsy pisali, czasmi gdzies sie tam przelotnie
        spotkali, ale zadne sie nie przyznało ze ich łaczy cos oprocz przyjazni...
        Tylko ze im sie dobrze razem rozmawia. Znowu awantura, zakaz smsowania itp.
        Obiecał ze nie bedzie i dzis znalazłam nastepnego smsa do niej, a obiecywał a
        ja mowiłam ze jeszcze raz nakryje to z nami koniec, wyrzuce go z domu itp. CO
        JA MAM ZROBIC, jak do głaba dotrzec, Rozwieść sie??? Bo tak naprawde to chyba
        jemu nie zalezy, bo wie jakie mam uczulenie na ta kobiete jak jej nienawidze, a
        mimo to robi cos o co prosilam tyle razy zeby nie robic. CO ZROBIC??
        • joanna784 Re: Ciagnąć to dalej? 09.11.06, 21:38
          z mojego doświadczenia:
          awantury nic nie dadzą. on potem ma pretekst żeby wyżalić się tamtej jak to mu
          źle. sama tak robiłam i doszłam do wnisku (szkoda że po fakcie) że sama
          wepchnęłam go w ramiona tamtej- uciekał bo tam miał zawsze
          uśmiechniętą,wyfiokowaną kurewkę która nigdy nie miała złego humoru.
          więc rada jest taka: staraj się być zawsze ładna,niech cię nie widzi
          smutnej,nieumalowanej (choć to trudne jak się razem mieszka),bądź wesoła choćby
          od środka cię trzęsło.daj mu buziaka na dziń dobry,podaj obiad itd. ale
          jednocześnie pokaż mu że dajesz sobie radę sama.wyjdź z domu nie mówiąc gdzie
          idziesz,zapisz się na coś (aerobic,kółko matematyczne-coś tam) żeby on o tym
          nie wiedział.spotykaj się ze znajomymi bez niego,żyj. niech cię szuka,dzwoni po
          znajomych (np.miałaś być u kumpeli a ona mu mówi że się nie umawiałyście).to
          troche mu podetnie skrzydła i zobaczy że nie wyjesz i nie rzucasz się jak
          wściekła o smsa-zacznie zastanawiać się czy ci zalezy,czy nie masz kogoś.głupia
          byłam że tak nie robiłam.siedziałam w domu i wyłam,trzepałam mu
          telefon,wkurwiałam się o byle gówno i chodziłam po domu jak cień z rozmazanym
          tuszem i wiecznie niezadowoloną miną.trzeba było mu pokazać że nie jest pępkiem
          świata i tak naprawdę dam sobie radę sama.ale człowiek uczy się na błędach.
          powodzenia i duuużo siły,bo wiem jak to boli.
          ps. czy on ciebie "jej" przedstawił?czy jak to tylko koleżanka to chce żebyś
          też była jej kumpelą? bo mój luby też miał tylko "koleżankę",ale nigdy nie
          chciał nas zapoznać,bo niby nie polubimy się i wogóle.dowiedziałam się od męża
          tej kurwy,choć wcześniej podejżewałam, i ręki może nie ale paca (nawet kilka)
          to dałabym sobie uciąć że coś ich łączy.
          • zestresowana Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 13:49
            Ja ja znalam tak przelotnie. Czesc czesc i tyle. Jak zaczelam cos podejzewac...
            (bo byly setki smsów na jej numer) to moj maz powiedzial ze im sie fajnie gada
            i moze zaprosimy ja i jej meza do nas. Nie lubilaj jej nigdy i nie chcialam
            (ciekawe co by bylo jakbysmy ich zaprosili). Kiedys nawet ona mi wyslala smsa
            zebym jej nie traktowala jak wroga, bo ona widzi ze ja ja jakos dziwnie
            traktuje, bo ona ma meza i dzieci i ze ich bardzo kocha i ze nie musze sie bac
            o meza ( o zgrozo). Usmialam sie setnie. I pare miesiecy pozniej przeczytalam
            smsa wyslanego do mojego meza ze bardzo go kocha itp. Kochliwa suka!! Hehe.
            Chyba sie ciebie posłucham bo ile mozna siedziec i myslec tylko o tym czy sie z
            nia widuje czy do siebie pisza... dramat... OLEWAM TO
            • joanna784 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 17:22
              zaskocz go w łóżku.bądź tak sexy jak nigdy, kup sexy bieliznę,zrób coś czego
              wiesz że chce.nie wiem,kombinuj na swoją korzyść.to go zbije z tropu. powodzenia
      • patyczako do joanny784 10.11.06, 17:48
        nigdy nie zpaomnisz to niestety gola prawda ale pomoze wam w tym szczera
        rozmowa o tym co bylo - mozesz miec wiele pytan ktorych nie zadalas albo on nie
        chcial mowic - to musi byc wypowiedziane w szczerej rozmowie moze nie jednej a
        wielu rozmowach ale musi z was wyjsc - pisze tak bo sama doswiadczylam tego 12
        lat temu i nawet teraz czasami o tym rozmawiamy oczywiscie juz dawno na
        spokojnie i podstawowy warunek ze obaj chcecie zeby bylo dobrze - u nas jest
        fantastycznie i juz lepiej chyba byc nie moze chociaz kto to wie !!!
        • joanna784 Re: do joanny784 10.11.06, 19:22
          rozmawialiśmy i to nie raz.ale ja nadal mam taki żal potworny.jakoś nie
          potrafię się z tym pogodzić.spotykam tą kobietę bo mieszka dość bliko nas i to
          mnie dobija.już nie mówię o ciągłych myślach,podejżeniachi braku zaufania.widzę
          że on się stara,ale nie potrafiętego docenić.kurde,jakie to trudne.to wszystko
          działo się 2 lata temu,może mi więcej czasu potrzeba,ale boję się że nic się
          nie zmieni.będziemy nadal tak sobie żyć obok siebie.człowiek to mądry po
          szkodzie....
          • patyczako Re: do joanny784 11.11.06, 17:36
            czas goi jednak rany wiem z wlasnego doswiadczenia ale gdy bedziecie razem
            chcieli byc dalej to powiniscie byc o to silniejsi... duzy minus ze jestes
            skazana na spotykanie tego babska tez bym tego nie mogla zniesc... my
            mieszkalismy daleko a i tak mialam ochote zmienic miasto tym bardziej ze tamta
            probowala jeszcze spotykac mojego meza !!! swietnie cie rozumie najwazniejsze
            w tym wszystkim bys potrafila znow zaufac swojemu mezczyznie - no chyba ze on
            nic w tym kierunku nie robi
            • joanna784 Re: do joanny784 12.11.06, 18:12
              robi i to dużo,znosi moje ataki nerwów,pociesz,tłumaczy,stara się. ale poprostu
              czuję że mnie toprzerasta.nie potrafię pogodzić się z tym,nie umiem zapomnieć
              ani jakoś sobie tego wytłumaczyć.sama z sobą zaczynam się męczyć.
              • patyczako Re: do joanny784 13.11.06, 20:38
                skoro twierdzisz ze sie stara to nie zameczaj siebie sprobuj zapomniec staraj
                siemyslec o wszystkim dobrym co was spotkalo i nigdy przenigdy nie wyrzucaj mu
                tego w klotniach - ja zawsze tego pilnowalam bo wtedy na prawde łatwo
                powiedziec za duzo i zrazic do siebie lub zranic partnera... wiem ze nie jest
                to łatwe a nawet inaczej to jest bardzo trudne ale czy ktos obiecywal ze bedzie
                łatwo?
    • asia2118 Re: Ciagnąć to dalej? 09.11.06, 23:57
      Jestem z nim ponad 2 lata.Nie wiem co mam robic.Juz kilka razy mnie pobil.Kocham
      go bardzo pomimo krzywdy jaka mi wyrzadzil.Nigdy nie zrobil tego po trzezwemu.Za
      kazdym razem w gre wchodzi alkohol.Ciagle zastanawiam sie czy mozna mu jakos
      pomoc.Wiem ze ma problemy z emocjami.Jedynym sposobem na ich wyrazenie jest
      krzywdzenie innych.Pomozcie mi bo nie wiem co mam robic.
      • wredna_zmija Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 00:37
        do Asia2118
        O matko, dziewczyno... jeśli myślisz, że łatwo bedzie go wyrwać z objęć alkoholu
        i przemocy, to jesteś w błędzie, niestety... Straszne jest to, co napisałaś.
        Jeśli pobił raz i drugi i kilka, zrobi to po raz kolejny - w to nie wątpię.
        Nawet jeśli będzie przepraszał, kajał się, zarzekał czy co nie tylko...
        Alkohol+Przemoc=uciekaj, gdzie pieprz rośnie... Wiem, gówno to nie porada, ale
        uwierz mi - jestem DDA - wiem, co mówię... Póki sam nie połapie się w tym, że ma
        problem, nie licz na jakąkolwiek zmianę... Zadbaj przede wszystkim o siebie...
        Kochasz go, więc pozwalasz mu na to, aby Cię ranił (bił)... A czy kochasz
        siebie? - co? głupio zabrzmiało to pytanie? może... - odpowiedz sobie na nie:
        czy kochasz siebie? Albo inaczej: wyobraź sobie, że taka sytuacja przytrafiła
        się bliskiej Ci osobie/ kobiecie - nie wiem: siostrze, przyjaciółce- jak wtedy
        byś zareagowała? nie oburzałoby Cie to, ze jakiś Książę Pan bije ją? nie
        chciałabyś zabrać jej stamdąd hen daleko w bezpieczne miejsce? Ja bym chciała
        zabrać... Zadbaj o siebie przede wszystkim.

        Kochana - miłość nigdy nie może usprawiedliwiać przemocy...

        Trzymam kciuki za Ciebie...
      • joanna784 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 10:53
        wiem, zę trudno słuchać takich rad,ale naprawdę jeśli będziesz nadal przy nim
        on się nie zmieni.wie,że może na ciebie liczyć i po każdej awanturze wybaczysz
        bo kochasz.odejdź,powiedz mu że go kochasz i jeśli podejmie leczenie
        wrocisz,ale to warunek.tak jak pisałam wcześniej,facetem trzeba potrząsnąć.musi
        mu się grunt pod nogami zachwiać,musi zrozumieć co traci i dlaczego.wiem że to
        trudna decyzja.
        inne rozwiązanie to terapia razem,ale to zależy od was obojga-od tego jak
        bardzo on chce się dla ciebie zmienić,jak bardzo jest uzależniony od
        alkoholu.każdy jest inny,ale fakt jest faktem-tylko radykalne kroki-nieodkładaj
        niczego,bo sam problem się nie rozwiąże.pozdrawiam
    • malgoska13 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 08:20
      Nikt nie powiedział, że w życiu będzie łatwo...
    • asia2118 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 10:08
      on nie pije czesto ale za kazdym razem jak to zrobi nie jest wesolo.
      Tak jak napisalas przepraszal.Powiedzial ze pojdzie do psychologa bo sam juz
      zauwazyl ze krzywdzi wszystkich bliskich.Pytanie jednak brzmi: czy lekarz mu pomoze?
      • kropka9925 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 12:34
        Żaden lekarz ani psycholog mu nie pomogą jeśli sam nie zechce sobie pomóc. Postaw mu ultimatum: leczenie w poradni uzależnień od alkoholu + terapia albo dajesz mu kopa. Za kilka lat może być za późno. Skończysz z syndromem maltretowanej żony współuzależnionej od jego chlania wódy. Ratuj się póki czas i nie myśl w kategoriach "jak mu pomóc" tylko myśl o tym jak sobie pomóc.
        Życzę Ci wszystkiego dobrego i dużo siły :)
        • asia2118 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 15:20
          Coraz wiecej zastanawiam sie nad tym czy to wszystko ma jeszcze sens.
          Jestem mloda a tak duzo juz przecierpialam.Moze najlepszym wyjsciem z sytuacji
          byloby calkowicie o nim zapomniec?Czytam i pokolei kazde forum i coraz bardziej
          jestem przekonana ze to nie ma sensu.Moja decyzja brzmi: zapomniec o nim i dac
          sobie szanse na nowa milosc.
          Dziewczyny!Prosze, wspierajcie mnie a wierze ze mi sie uda!
          • dominna Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 15:56
            uda ci sie napewno zawsze sie udaje....kiedys w koncu....to latwo nie
            przychodzi...ale wkoncu przychodzi...poznasz kogos kto bedzie cie na rekach
            nosil...uwielbial...i zyc bez ciebie nie bedzie mogl...ja tez mam taka nadzieje
            bo generalnie powrot do kolesia ktory mi powiedzial pozwol mi odejsc to sorry
            ale jakbym sie sama na szubienice rzucila...no ale tak jak mowie przyjdzie czas
            takie ze bedzie dobrze w koncu kiedys musi byc i mam nadzieje ze wtedy dopiero
            bedzie zajebiscie....trzymaj sie nos do gory malujemy oczka ladnie ciuszki
            zakladamy odpowiednie i szukamy...a noz sie trafi cos za rogiem co odmieni
            nasze zycie...a oni generalnie niech sie PIERDOLA>...nie wiedza co stracili!!!!!
            baby badzmy silne!!!!!
            • asia2118 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 19:01
              Staram sie wierzyc w to ze mi sie uda.Nie moge byc z kims kto mnie wiecznie
              upokarza.Czas spojrzec na siebie,uniesc sie honorem i przede wszystkim posluchac
              innych bo od poczatku wszyscy mi mowili ze stac mnie kogos lepszego.


              Wspierajcie mnie!
              • ciociapolcia Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 19:39
                Ja Cie wspieram :).
                Wazne zeby podjac decyzje i trzymac sie jej do konca. Nie bedzie latwo. Ale
                czas zrobic cos dla siebie, a nie skazywac sie na... coz, ciezkie zycie...
              • joanna784 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 19:43
                ja też cię wspieram,trzymaj się i zawsze bądź dobrej myśli. a jak będzie źle to
                my tu jesteśmy więc nie jesteś sama.
                • asia2118 Re: Ciagnąć to dalej? 10.11.06, 22:54
                  dzieki temu forum nie czuje sie sama.
                  Dziekuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka