miia1
24.11.06, 13:40
Było tu już parę wątków o książkach, to dorzucę jeszcze jeden. Są takie
ksiązki, których nie jestem w stanie zmóc, pomimo najszczerszych chęci. Raz na
jakiś czas podchodzę do nich pełna entuzjazmu i... wymiękam. To "Ulisses"
Joysa i "W poszukiwaniu utraconego czasu" Prousta, którego zmogłam ledwie 4
tomy. I chociaż za matoła się nie uważam, nie mogę... no nie mogę dobrnąć do
końca.
Kiedyś, podczas jakiejś piekielnej anginy przeczytałam pod rząd około 13 dzieł
Balzaca, może zatem powinnam lec złożona jakimś choróbskiem, aby Joyse stał
się dla mnie strawny?