12.12.06, 14:33
dzisiaj poprosilam szefa o zdegradowanie mnie!finansowo mi sie nie oplaca,ale
swiety spokoj jest wiecej wart.Nie myslcie sobie moje drogie,ze praca zbyt
wymagajaca,to nie to.W dupie szefa sie nie zmieszcze,bo chinka z
wyprostowanym palcem tam wlazla i i komune chinska zalozyla.slowo wygryzla
mnie najbardziej tu pasuje,ale wygryzla mnie z profitow nie z obowiazkow i
nieprawidlowosci.Ha i w tym szkopol,bo jesli jest lepsza to chyle czola,ale z
pelna odpowiedzialnoscia.To wlalla!Jak nie to mam cztery inne zawody ,cos
znajde,albo zostane strazakiem.Mundury i czrwone ,duze auta zawsze mnie
krecily...
Obserwuj wątek
    • zlota-puma Re: do doopy 12.12.06, 14:58
      Przypuszczam, że Twój szef zbaraniał na wieść o dobrowolnej chęci poddania się
      degradacji finansowej ? Zgodził się, podejrzewam.
      • bogna71 Re: do doopy 12.12.06, 17:45
        Wiesz co? Ja się ostatnio tak kazałam zdegradować...
        Tylko u mnie degradacja finansowo mi nie pogorszyła, tak bardzo cenieni są u
        nas naukowcy, he he he. Ze stanowiska naukowego, z doktoratem, (nie chwalę się
        w żaden sposób, sytuację nakreślam) przeszłam na etat techniczny i kasy mam
        dokładnie tyle samo (całe 1200 zł....), a nie muszę wygłaszać wykładów przed
        gronem instytutowym , nie muszę się stresować, że kłopoty są z publikacją i
        mnie dyrekcja rozliczy i każe się poprawić, a jak nie, to won, nie muszę
        przesiadywać w bibliotece i porastać pajęczyną, mam czas dla dziecka, męża,
        pięciu kotów i psa.
        Nie mam... ambicji...????
        Tyle, że dobrze mi z tym....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka