s.dominika
28.12.06, 14:21
Chyba się wykończę. Mąż mój jest chory. Pierwszy raz od 10 lat. Jakiś wirus go
dopadł, ale zachowuje się jak dziecko i jakby nie wiem jaka choroba go nie
spotkała. Latam za nim od Wigilii (super święta były :-(), herbatka, sratka,
kanapeczka, kołderka, zimno, gorąco i szlag mnie powoli trafia. Dorosły chłop
a gorzej jak dziecko. Telewizor za głośno, za cicho, nudno, książek nie chce
czytać, gazet też nie, spać nie chce bo go potem głowa boli, tylko mnie gania
w tą i spowrotem. A ja miałam plany na te wolne dni, że pracę nadrobię i co? i
dupa! A jaki się świetlany sylwester szykuje ...