Dodaj do ulubionych

chce mi sie... bardzo...

14.08.14, 21:40
Ale nie wiem co tongue_out
Pisac mi.sie nie chce. Czy ludzia mi soe chce? Niekoniecznie.
Az mnie od srodka rozpiera. Ooo Ice chyba kiedys wspomniala o robaku.
No to we mnie korniki draza korytarze ktorych nie widze, ni wiem ktoredy laza.
Czegos mi brakuje, cos bym chciala (bardzo) ale jakby to nie bylo wykonalne w obecnym miejscu. Nie tu, nie teraz. Wiec z tego wszystkiego mi soe odechcialo i na lozku zeleglam. Pozniej pokoj sobie odkurze bo laka zielona biala sierscia pewnke nieco okryta. Sierciucha wzielam jak wcOraj byla burA. Z reszt jego pelno bylo. Ciagle do pokoju przylazil. wlasnje wczoraj.Naqet pisalam ze sie potezna burza szukuje nad ranem. No i byla. Bylo nawet traba powietrzna co ppzrywala 100 dachow. Kilkansxie kilosow ode mnie - Malawa.
Zjadlabym.cos ale nic nie zjem. Moze mi sie chce spac? suspicious nke do konca... Choc przez kilkadziesiat minut gdy przymknelam.slepia to lapalam sie Morfeusza.
Wiecie co mi sie chce? Bo ja nie.
Obserwuj wątek
        • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 14.08.14, 22:24
          Staralam sie by wyszlo malo bo mie sie nie chcialo, ale nawet jak mi so nie chce to w trakcie mi sie zachciewa. Nie poradze tongue_out

          nic nowego.... Czyli zycie u Ciebie w ruchu? W podrozach w zwiedzaniu.
          Czujesz sie spelniona sama ze soba. O innym spelnie.iu nie mowie bo potrzebna jest druga osoba.
          No wlasnie. Tego mi na pewnk potrzeba. Samorealjzacji.
          • beja_81 Re: chce mi sie... bardzo... 14.08.14, 23:05
            > Staralam sie by wyszlo malo bo mie sie nie chcialo, ale nawet jak mi so nie chc
            > e to w trakcie mi sie zachciewa. Nie poradze tongue_out

            a ja to tak ogólnie napisałam, że dużo, nie tylko o Twoje posty mi chodziło smile

            Urlop się skończył, zwiedzanie też...
            > Czujesz sie spelniona sama ze soba. O innym spelnie.iu nie mowie bo potrzebna j
            > est druga osoba.

            Sama ze sobą? Spełniam to co sobie pomyślę, więc chyba spełniona. W głowie kolejne pomysły...taaaa w tej kwestii jest ok.

            Samorealizuj się Hashi, tego sobie nie odmawiaj smile
      • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 14.08.14, 21:52
        A wiecie co.... Chcialabym miec. Moze nawet czekam na niego? Chce miec.
        Kobieta z reguly wie kiedy przyjdzie pora. Ja nigdy nie wiem z gory. Na dniach sie dowiaduje. A w tym roku to niewiedze mam wieksza.
        Haha lekarz chyba wierzy w moja nietypowosc. Skoro ostatnio zadzialalam prawidlowo a jednoczesnie nieco zaskakujaco to moze i teraz.
        Moze nieco skomplikowanie pisze. Trudno tongue_out

        Eee. Ja PMSa dosc dzowacznie przechodze big_grin mi sie on podoba ^^
      • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 00:15
        Moze... Kiedys big_grin
        Ech. Mnie ni kreci samodopieszczanie.

        Nie czuje tez potrzeby zapelnienia malej przestrzeni. Wolalbym zeby mnie ktos cala osiadl i na stale.
        Dobra. Chce czlowieka. Ciagle sie oklamjje ze go nke potrzebuje. Ale tak mi si tylko wydaje. Jest mi latwo bo swiadomie nje mam potrzeby bucia z ludzmi. Ale.w glebi ich potrzebuje. Albo inaczej. Jesli sa ludzia ja mam dostarczana energie. Sama tez to robie. Ale im.jakos lepiej to wychodzi. Bardziej sa energodajni.
        • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 08:42
          Jest dupa (nie jest taka zla wink) jest przeciwniak (ech, i on jest ok ) ale brak wiazacego srodka no i dupa. Moglabym... Mialabym spospbnosc, mam material tongue_out ale nie potrafje. Ejjjjjj! Ale mowilam ze tego akurat mi sie nie chce. Na pewno nie w tych dniach tongue_out wink
            • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 16:18
              Wystawiajac tylek do.pacierza nawet przez mysl by mi nie przeszlo by ktos moglby mnie brac. Nie po to wystawiam a dla wygody. Przy pacierzu... Pieprzyc? big_grin no.wiesz co... Teraz bawet nie miakby nikt okazji. Brak u mnie pacierzy tongue_out
              Moje chcenie w tej sprawie jest troche skomolikowane. Na pewno w jakis sposob jest mi latwiej. I nawet jak.mi sie chce. To do konca nie wiem ze mi sie chce tongue_out a na pewno nie chce mi sie az tak.
              Ciezko uwierzyc ale jeszcze kilka lat temu w ogle mi sie nie chcialo. Praktycznie w ogole nie myslalam o seksualnosci. Nie milam potrzeby. Robudzilam.sie ale i tak jeszcze jestem zaspana ^^ przez to ze calkiem nie zostalam (p)obudzona to a tak mi sie nie chce. Wiem czegi chce mi sie bardziej. Wiem czego mi najbardzij potrzeba. I nie jest to seks tongue_out choc pewnie i to by mi dobrze zrobilo... Sam czlowik czasem nie moze siebie okielznac... Wiecej rak, czlonkow by sie przydalo. To jednak nie to. Nie w ym mam najwiekszy problem.
              gdy mi sie seksu a raczej faceta chce to wiem. I watku bym wtedy nie zakladala. Palcow bym do czego innego uzywala suspicious.
                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 17:25
                    O matko, jak ja pisze.
                    Wspomnjalam.wczssniej ze nje mam potfzeby samodopoeszczanja. Oj. Mam.... I to czassm spora... Ostatnio. Z miasiac temu ze 3 dni mialam takie waruneczki ze hoho dobre. Czlowiek sam nie mogl si wlanie wgedy okielznac. A dzialal. Wlasnorecznie. A cialo chcialo i chcialo. Dobra.... Juz nic nke pisze. Nje chcialabym wyjsc na jakas aseksualna big_grin (choc kiedys tak o sobie myslalam bedac w uspieniu ^^) potrzeby to ja mam..wiem jednak zd sama przyjemnosci nke osiahne takiej jak z facetem i mnie to az tak nie kreci. Albo inaczej. Nke dziala na mnk tak jak facet smile
                    Kjedys grzeczna bylam. Bywa.
                    Nie wiem co doklasnje mialas na mysli piszac "pierdziele".
                      • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 17:38
                        Tez sie zastanawiam... I mam lekkie obawy.
                        To nke jesg tak ze pisze bezmyslnkie.
                        Moim problemem.jest to ze za bardzo chce byc lrawdziwa. Za bardzo chce byc otwrta. Z racji ze kkedys bylam zupelnke inna.
                        Mysljsz zs ja sie nke zastanawiam czy nke przesadzam. Nigdy taka nie bylam.
                        I tak jiz pomykam na rower. Moze na cos milego sie pogapie.
                      • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 17:46
                        wlasnie to onyks, dobrze powiedziane, bo ja chyba nie potrafilabym powiedziec tego dziewczynie na spokojnie.
                        hashi, ja mam w glowie i w zyciu niezle popieprzone ale nie pamietam zebym tu kiedys nawet po alko o tego typu rzeczach pisala, a zwaz ze dobrej opinii to ja nie mam tutaj.
                        po co ci to? szczegoly samodopieszczania, potrzeby chwili, nocy,poranka, to zbyt osobiste, zeby dzielic sie tym z wszystkimi.
                        • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 20:03
                          Jakie szczegoly. Slowo wspomnialam. Wiem ze za bardzo w tym.wszystkim chce byc naturalna. Zamiast mkwic prawde lepiej innych niemilymi slowami obrzucac? Lepiej sie wyklocac?
                          Ok. Wiem ze odjechalam za baedzo. Intymnhch spraw nigdy na forum.nie wyjawialam. Fakt. Ostatnio moze ciut poszlo. Ostatnio jesli chodzi o temat sesksualnosci. Cos wspomnialam. Ale nie zaglebialam sie w niwgo. Od kiedy ta zmiana nasgapila? Od kiedy Ty Tempi przuszlas suspicious
                          Cieko to pojac dlaczwho to robie. Ja tez do konca nke rozumkem.
                          Zawsze bylam przeciwienstwem tej osoby. Nic osobistego o sobie nie mowilam. Ba. Nawet gledzic nie potragilam co tam u mnie. Co porabiam. Nic. Nie mowoe o bardIej intymnych sprawach. Tutaj byla kaploca. Cisza. Slowo "okres" moze nawwt wtedy nigdy nie wypowkedzialam.Nie wspomnialam tez nihdy o rodzinie. O tym co mnie boli. Mowilam ze 3 lata temu sie zmienilam ? Mowilam. Zaczelo sie od realnych ale w psaniu bylo mi latwiej. Powoli si rozkrecalam. Bardzo powoli. Pozniej przyszlam na forum.
                          Po co to wszytsko? Nie wiem. Wiem ze nikt tak osobisxi nie pisal. O tym co w nim siedzi. Moze traktuje to forum nieco jak kozetke. Chca barfziej zrozumiec siebie? Na pewno.
                          Wiecie czwgo sie jedynie boje. Jak mozna mnke skrzywdzic. Jak mozna wykorzystac moje pisanie.? Boje sie by bliscy tego nie zobaczyli. Tylko tyle sie boje. Oni jakby mnie przeczytali. Wysmiali by mnie. Heheh wysmiali... Ecj teraz wysmiewaja za nic. Ja przy nich jestem tak spokojna tak zamknjeta i powsciagliwa jak nikt inny. Nic nie mkwie o sobie. Nic. A pp takim.czyms....
                          Nie chce myslec. Nie mialabym zycia sad nie dalabym rady...
                          Ciezko to zrozumiec jak bliscy moga byc niefair. Jak moga druga osobe ranic, Ciagle. A jednak. I nie jest to lagodne.
                          Tak wiec tego si boje. Kamufluje sie. Strony sa wyczyszczone. Sama si nie wkopie. Musliby zaczac podczytawac forum. Licze ze los mnie oszczedzi... Naiwnosc?

                          Nikt chyba ni zrozumie jak to jest. Cale zycie w swojej samotnosci. Nje byc dla ludzi. Ona mi nke przeszkadzala. Ona byla moja - normalna.
                          Teraz dostrzehlam ze mozna sie soba dzielic mozna byc
                          • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 20:10
                            Hashi, Hashi, Hashi
                            Ja tylko chciałam Cię ostrzec, w dobrej wierze dzieciaku. Domyślam się, co Tobą kieruje i wiem, jak to jest. Nie chcę, żeby ktoś Cię wykorzystał i skrzywdził. Tylko tyle.
                            • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 20:33
                              Kama, mimo ze to bylo pod Toba to jie bylo do Ciebie. Bylo ogolnie. Bylo nieco do Tempi. Ona mnie nie zna. Ty z reszta tez wiesz mniej.
                              Nie mam nikomu za zle. Wiem ze chcecie dobrze i dziekuje Wam za takie slowa. Na prawde. Moze gdyby ni one serio bym w koncu przekroczyla pena granice sad Na razie sie na niej gibam. Widocznie tak mam. Musze poznac dwoe skrajnosci. By nastepnie odnalezc swoj zloty srodek. Z nadmiernej zamknietoaci w duza otwartosc. By pozniej byc normalna.
                              Dzieki ze dobrze mi zyczycie to tez znaczy ze dazuci jakas sympatia.
                              Ale... Mysle ze nie wiecie jak to jest crying co mozna widziec tylko po literach. Mimo ze moje litery mowia tak wiele. Czasem za duzo. Ale to tylko litery. Nie widac wszystko i ja nie mowie wszyatkiego. Nie publicznie....
                              • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 20:43
                                dziewczynko, chcesz zeby cie ktos przelecial?? nie wiem czy chcesz, ale tak to wyglada, boje sie tylo, ze faktycznie jestes naiwna dziewczynka i ktorys z samcow cie po prostu wykorzysta, ale moge sie mylic, moze tego wlasnie chcesz.
                                zaden z facetow tu nie powiedzial ci, ze przeginasz takim pisaniem??? bo az dziwne, ze tylko baby ci o tym pisza. a faceci? czyzby usmiechali sie pod wasem i czekali na okazje?
                                • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 21:17
                                  Nie da sie mnie przeleciec.
                                  Mowilam ze w ten sposob ni pisalam wczdsniej? Moze nieco kokietowalam ale to bylo w miare skromne. A samo ze mnie wychodzilo.
                                  Z nikim.wirtualnym sie nie spotykam. Z forum byly to 3 osoby.
                                  Gwen dobrze znany. Taki jeden mniej znany. I aktualnie moj ulubieniec. Z ktorym mam kontakt. Z ktoeym sie spotykam. I jako jedyny pozwala mi sierozwijac. Pomaga mi nje zdziczec i wyjsc do ludzi. Zwykla rozmowa. Usmiech bycie soab to dla mnie wieke.
                                  Zeby sie ze mna spotkac musze komus zaifac. A tutaj jestem wymagajaca.

                                  patrz jak ja pisze. Robie komus tym krzywde? Moze jedhnke sobie. Ok. Wiem ze chcesz dobrze. Wiem ze przesadzam. Od pewnego czasu na pewno. Czasem warto tez popatrzec na siebie. Ja krzysdy nikomu nie wyrzadzam. Nie najezdzam tak jak Ty. Nie wyzywam itp.
                                  Nie wiem kto gorzej soe zachowuje. Ja widze ze przesadzam. A Ty widzksz? Ty cos widzisz?
                                  Juz pisalam o tym. Mimo wszyatko dzieki. Wiem ze sie pogubilam. Wiem ze popelniam bledy. Ja potrafie zejsc ze zlej drogi. Ty chyba nie.
                                  • czarny.onyks Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 21:27
                                    jesuuu..
                                    nie wiem, czy powinnam to mówić..czy nie....

                                    dla mnie Hashi jesteś trochę ekshibicjonistką...niedojrzałą.....i ja starsza od Ciebie czasem się dziwnie czuję czytując co piszesz...bo co innego czytać świadomą kobietę, która świntuszy a co innego dzieciaka, który nie wie, co czyni....
                                    i boję się, że to obróci się przeciw Tobie, że albo ktoś Cię skrzywdzi, albo skrzywdzisz sama siebie....w necie zostaje wszystko...nie da się wymazać słów....
                                    obyś nie żałowała.....


                                    a Tempi to zupełnie inna para kaloszy....
                                    • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 21:48
                                      Wiem.ze sie nie da wymazac.
                                      Nje zaluje tego co pisalam. Moze po fakcie ciut si wstydzilam i lepij jakby jakies slowa nie poszly. Ale ich nie zaluje.
                                      Dobrze by bylo jakby inni sie jeszcze wypowoedzieli. A z reszta. Po co?
                                      Ja wspominalam gdzie moze mi sie stac najwieksza krzywda. Nie bedzie wyrzadona ona przez wirtualne osoby. Wolalbym zeby moja historia zniknelo jesli moi by zaczeli mnie czytac. Oni nic nie zrozumkeja.
                                      Myslisz ze nie wiem.co czynie? Moze nieco w tym.wszystkim si pogubilam. Za bardzo chcialam ale noe jestem az tak bezmyslna.
                                      Pogubilam si bo takiego swiatu nie znalam. Takiego gdzie jest si z innymi ludzmi. Jest sie otwartym. Dlatego nie wiedzialam jak sie zachowac.

                                      Ja coagle zyje nadzieja ze nie bede tego wszytskiego zalowala. Na razi nie zaluje.
                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 21:45
                                    dziewczynko, ale nie o mnie tu, jestem wredna, pyskata, zadziorna, paskudna i ch.. z tym, to nie ma zadnego znaczenia. nie mowie o tym, ze krzywdzisz kogos, krzywdzisz siebie, a boje sie, ze ktos cie wykorzysta, ciebie twoja naiwnosc, niewinnosc moze. to jak i o czym piszesz czasami nawet mnie przerasta, wypinanie dupy przy paciorku, sorry ale poleglam. jestes mloda i szkoda mi ciebie, bo chyba nie wiesz co robisz, jak to wyglada i ze mozesz tym sobie zaszkodzic. to co pisze nie jest przeciwko tobie, nie traktuj tego jako ataku, chcialabym zebys sie zastanowila, moze z ktoryms z tych madrych samcow pogadaj, moze i w nich sie jakies ojcowskie uczucia obudza i cie oswieca, jezeli baby (a w dodatku pierdolnietej temperufki) nie chcesz sluchac.
                                    • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 21:54
                                      Nke czaisz. Pisalam ze dziekuje i dobrze ze o tym mowicie, nie traktuje tego jako ataku. Wrecz przeciwnie. Widze ze chcecie dobrze. Chcecie mi pomoc.
                                      Dobrze ze o tym mowicie bo juz lekko po bandzie jechalam. Nke wiem czy bym przesadzila. Granicy jeszcze nie przekroczylam. Czy czlowiek nie uczy sie na bledach.
                                      Nie trzeba mni oswiecac bo widz jak jest.
                                • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 21:40
                                  Gdybym byla naiwna to nie mialabym problemu by sie z kimkolwiek spotkac. Ja jednak muszs czuc sis pewnie. Musze kogos obdarzyc duzym zaufaniem. Musze go poczuc zanim sie z nim spotkam. A to rzadko sie dzieje. Czytales z iloma wirtualnymi sie spotkalam? W moim zyciu bylo ich 4.
                                  Nie jestem taka glupia jak Ci sie wydaje. Nie pcham sie gdzie popadnie. To ze widac tutaj moja swobode, naturalnosc zwana bezmyslnoscia to nje znaczy ze taka jestem w realu. Tam wrecz jestem ostrozna. Nazbyt czasem rozsadna. Inni mnie odbieraja jako powazna. Fakt. Przez ostatnke dwa lata to sie ciut zmjenilo. Weszlam do wirtuala. Zaczelam poznawac ljdzi. Niektorzy a trojka ich byla splwodowali z nawet chcialam.sie z nimi spotkac.
                                  Byle komu nie zaufam. Tegk mozesz byc pewna. A o to ze ktos moze mnie przeleciec tez sie nie boj.
                                  A Ty Wredoto mnie sprowokowalas bym.zaczela mowic na pewien temat. Wiem ze moglam nie odplwoadac ale chcialam. Nigdy wczesniej o tym nie pisalam. Od Ciebie sie wszystko zaczelo i musnelam.tego tematu. Na zla droge mnie sprowadzilas suspicious spoko. Zartuje sobie. No.ale prawda jest tak ze nigdy o tym wczssniej nie pisalam. W ogole unikalam tego tematu. Jedyne co wspomnialam to to ze ni bylam w zwiazku. Nie bylam z kims dluzje. Tyle. Ty mnie troche rozkrecilas. Wiem ze moglam sie wtedy powstrzymac.
    • gwen75 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 00:14
      hashimotka88 napisała:

      > Ale nie wiem co tongue_out
      > Pisac mi.sie nie chce. Czy ludzia mi soe chce? Niekoniecznie.
      > Az mnie od srodka rozpiera. Ooo Ice chyba kiedys wspomniala o robaku.
      > No to we mnie korniki draza korytarze ktorych nie widze, ni wiem ktoredy laza.
      > Czegos mi brakuje, cos bym chciala (bardzo) ale jakby to nie bylo wykonalne w
      > obecnym miejscu. Nie tu, nie teraz. Wiec z tego wszystkiego mi soe odechcialo i
      > na lozku zeleglam.
      > Wiecie co mi sie chce? Bo ja nie.

      Ja wiem! Sorry, że powiem to wprost. Jakbyś musiała liczyć wyłącznie na siebie, jakby rodzice Ci nie pomagali i po prostu musiałabyś iść do roboty to takie dylematy by się skończyły wink
      • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 00:21
        Wiem o tym. I nie masz za co sorowac. Mowisz jak jest i ja to wiem.
        W czym.mi rodzice pomagaja? Jesli chkdzi o pomoc wcale nie daja mi wiecej niz tym rodzenstwu ktore pracuje. Nie ma roznicy. Ale w koncu zacznie byc.

        Wiem.ze dla mnie najlepszym.rozwiazankdm.byloby sprawdznie czy sie w ogole nadaje do zycia sad zupelnje samodzielnie.... Ech..
        • gwen75 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 00:30
          hashimotka88 napisała:

          > Jesli chkdzi o pomoc wcale nie daja mi wiecej niz
          > tym rodzenstwu ktore pracuje. Nie ma roznicy.

          Ci co pracują pewnie sami zarabiają na siebie, na żywność, odzież, na opłaty, prąd i co tam jeszcze trzeba popłacić. To już jest pewna niezależność nawet jeśli się mieszka z rodzicami. Ponadto praca wymusza regularny kontakt z innymi ludźmi, co ma zbawienny wpływ na psychikę ludzi wycofanych. Znowu może będziesz protestować przeciwko określeniu "wycofana", ale jak chcesz samą siebie oszukiwać to Twoja sprawa wink tongue_out
          • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 09:19
            Czy ja mowilam ze miedzy nami nie ma roznicy? Mowilam.
            Ok. Sprobuje sie doszukac. Tak, oni maja wiecej na siebie na swoje przjemnosci, a nawet potrzeby. Ja ma mniej ale nikt mi sie nie do tego nie doklada. Przeciez pracowalam 3 miechy tongue_out jeszcze pare groszy z tego mam. Ja przestane miec (niedlugo) to pewnie to zakomunikuje. Bede musiala. Na razie zyja oszczednie. Na.wszysyko.mi szkoda tongue_out Do tej pory niczeho nie potrzebowalam. Ok. Roznice mialy byc. Tak sie zastanawiam nad abonamentem na telefon. Oni chyba placa. Ja - nie. Ale byl czas ze i ja placilam. Reszta oplat, prad i inne innosci. Ja nie musz a oni.... Tez nie. O to chodzi ze oni tak jak ja, do nieczego sie nie dokladaja. Gdybym byla rodzicem to bym wymagala czegos od takich darmozjadow. Skoro zra, spia i maja kase to powinni sie czasem do czegos dolozyc. A oni maja taki dom Alberta. Nikt mi soe do nieczego nie dokladal przez ten czas. Nawet paliwo musialam kupowac za snwoja kase. A jak mi szkoda bylo suspicious
            No wiec widzisz. Roznicy miexzy nami brak. A powinnna byc.... Oni powinni sie dokladac. Skoro rodzice teho nie wymagaja. Coz. Taki jest u mnie model.

            Co do mojego wycofania. Na pewno troche taka jestem. To ze wzbledu na to ze nie mam wiele kontaktu z ludzmi. Nie rozwijalam sie jak trzeba. To nie jest tak ze mam jakie obawy. Ze jest u mnie stravh. Mi soe po prostu nie chce. Nawet ze znajomymi. Ppwinnam.spotkac sie z jedna osoba. Chyba ma mnie juz dosc.... Ech. Mni nie ciagnie do ludzi przed. Nie cofam sie przed nimi gdy sa w poblizu mnie. Wrecz przeciwnie. Wtedg nawwt sie do nicj nieco garne. Ale gdy ludzi nie ma - ja ich nie szukam. Dlateho nie jest to do konca wycofanie, bo gdy jest ludz nie cofam sie.
            • margott70 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 10:32
              Hashi pal sześć różnice między Tobą a rodzeństwem. Żywność i opłaty mieści się w kategorii"rodzice mi dają". Polecę katastroficznie: rodzice nie daj Boże giną w wypadku. Wiem, że to skrajność, ale zdarza się. Co zrobisz następnego dnia. Jesteś dorosła nic Ci się po nich nie należy...Nawet spadek nie od razu...
              • czarny.onyks Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 11:02
                czasem potrzebny jest mocny kop w dupsko.....
                przecież Hashi Ty nie masz 20 lat...a już wtedy ludzie pracują, utrzymują rodziny....

                im dłużej bez pracy tym trudniej potem znaleźć ...a i pracodawca wymaga doświadczenia ...
                poza tym.......będzie coraz trudniej wyjść Ci do ludzi...

                zacznij od pracy na swoim podwórku....złap doświadczenie...może niekoniecznie przy skręcaniu śrubek...
                • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 11:41
                  O matko. Jakie ja zjadlam wlasnie kwasnie jablko. To nie to co moje papieroweczki, ktorych nawet dziesiatki mozna zjesc. Po tym kwasnym jezor od razu zareagowal. Ale soczysty piernik. Jeszcze niezbyt dojrzaly. Wrocilam od ludzi. Patrze... A tam grubasny konar jablonki, polegl na ziemi. To i poerwsze jej jablko skosztowalam.
                  Na temat.
                  Mam przed oczami o obraz, ze to co mam kiedys moge stracic... Ale teraz to mam, nie dbam o swoja przyszlosc. Nie mam nic zapewnione.
                  Na razie nie mam dziury w CV. Przynajmniej na okladce wyglada ok.
                  Prawda jest taka ze doswiadczwnia u mmie brak.
                  Juz mi nieco trudniej wujsc do ludzi. Bo od nich odwyklam.
                  Wiem ze aktualnie najwazniejsza bylaby dla.mnie praca (tak tego wlasnie mi potrzeba) nawet na miejscu. Juz by wiele zminilam. Wiem jak bylo przez tamte 3 miechy. Moz sie wudawac ze wybrzydzam. Ze mam jakkes wymagania. Teraz chcoalabhm w koncu nabyc doswiadczenia kierunkoaego. Jesli teraz tego nie zrobie to pozniej bedzie mi eszcze ciezej.
                  Staralam sie w ostatnim czaaie szukac dla soebie cos kierunkoaego. Ale nie jest latwo... Ciagle mialam nadzieje w glupim.stazu. Bo wiem ze z dostaniem praxy jest jeszcze trudniej.
                  Ja pierdole (to nie odnosni postu) Bywa... Ze ludzie mnie mecza... Sutuacja tego wymagaja z musialam sobie przeklnac tongue_out
                  Wiekszosc ma mnie za slaba. Taka ktora nie potrafi sie ogarnac. No ku.wa, lezec mi nie mozna? Praktucznie zawsze to robi jak pisze.
                  Uwielbiam "mobilizujace" uwagi innuch. Powinnnam im pokazac (SOBIE) ze ja jestem zdolna do zycia, do samodzielnego.
                  Srubek.nie skrecalam. "kabelkami" sie zabawialam. Nawet mi pasila. Nie byla monotonna. Bylo w tym troche czynnosci. Wymagala od czlowka pewny ch cech ktore posiadam. Ni byla taka latwa tongue_out dala mi dobrego kopa. Jakby jej nie bylo.przez te 2 lata od kiedy siedze na bezrobociu byloby zle..
                    • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 14:25
                      W ostatnim.szukalam praktycznoe tylko kierunkowej. Moje szukanie.... Ech. Momentami olewalam calkowicie. Chociazby mkesiac zerwy kiedy nie wysylalam.zadnego Cv. Przestalo mi zalezec. Pogodilam si z obecna sytuacja. Ale postanowialam.ze jesli nie wezme sie sama za siebie. to potrzenuje pomocy. Dlatego powstalo watek mobilizujacy. Po nim.cos si zaczelo dziac. Zaczelam znowu slac. Nieminal.tydzien a poszlam na rozmowe. Wspominalam.ze do tej pory 3 zalczylam.
                      Cjcialabym.kierunkowa prace ale n razie nie dalam.sibie wiele....
                      Bledem na pewno jest to ze gdzies dalej nigdzie niw wysylam. A na moim podkarpackim.zadipiu z moim kierunkiem.nie jest tak latwo.

                      Teraz i do mnie docieraja mysli ze musze sie gdzoes zalapac. I zaczynam slac na produkcje. Tam przepracowalam 3 miechy.
                      Teraz dopuszczam inne mozliwosci. Przeciez ja chcialam jechac na zbior owocow za granice. Z mojej sttony byla cjec. Jednak juz nie bylo miejsca.
                  • czarny.onyks Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 11:50
                    Hashi...pierdzielisz....nie zamydlaj oczu papierówkami, bo rozmawiamy poważnie.....
                    sama zaczęłaś temat!
                    masz 26 lat, przynajmniej tak wisi w wizytówce......
                    czy Ty myślisz, że od razu dostaniesz pracę marzeń ? a gdzie doświadczenie, kwalifikacje itd???
                    masz tylko papierek z uczelni....a czas ucieka..za chwile będziesz miałą 30 lat...potem 35....
                    uważasz, że Twoje cv wygląda ok??? bo?
                    .............ludzie na studiach już mają pracę, łapią kontakty zawodowe, robią podyplomowe....
                    nie chcę wpędzać w kompleksy, ale zmotywować....
                    ...siedzisz na bezrobociu...to może jakieś kursy komputerowe online....dodatkowe umiejętności...szlifuj języki...pakiet offica opanuj ...itd...możliwości sporo...


                    nie lubisz kontaktu z ludźmi to szukaj takiego stanowiska, gdzie będziesz pracowała sama....

                    nie pokazuj innym, że jesteś zdolna, ale sobie...suspicious
                    dla mnie nie jesteś zdolna do samodzielnej egzystencji teraz...nie masz zabezpieczenia finansowego, źródła utrzymania, mieszkasz u innych, i trudno Ci zrobić pierwszy krok...
                    • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 14:49
                      Chce powaznie. Ale czasem lubie wplatac cos milszego tongue_out u Was tez jest taka ladna pogoda? Nie wazne jak jest przed. Jak jest po ale 15 jest zawsze slonecznie smile Dokladnie tak samo.jest w boze cialo. Ech... Nie chce mi sie eozmawiac z moimi. Jak oni sa. To ja chce by mnie nie bylo. Dobrze ze jesg ladna pogoda. Spierdziele niedlugo na rower. Normalnks. Nie pisze nikomu ze chxe sie spktkac. Kozance.napksalam od tenisa. Moze z 3 razy w zyciu napksalam jej ze jesgem chetna. Ale nie moze. Ni tyle co mam potrzdbe pobycia z ludzmi z ktorymi jest co pozytywnego ale ja bardIej nie chce by mnke otaczali Ci negatywni. Na rower sie brykne sama. To mi wustarczy. Z reszta zawsze sama wybywalam. 3 ostatnie mies soe zmienilh. Jest jedna osoba ktora chce. Ktorej obecnosc mnie nke meczy. Dobrze ze sie pojawil. Jako czlowiek daje mi duzo pozytywnego. Bo ja moge si komus pokazac.

                      Ok. Na temat.
                      Moje Cv nie wyglada ok.. Na poczatku si wstudzilam go wysylac.
                      Nke porobilam.czegos od sibie. Nie szklilam.sie sama we wlasnym zakresie. Brak kursow dodatkowych. Nawet glupie praktyki moglam porobic.
                      Nie chce pracy marzen. Ale chce cokolwiek.koerunokowego. Ni wazne ze ja bylabym w tym niespelniona. To si nie liczy. Wazne zeby mnie ni wykanczala.psychocznie ani fizyczne. Najwazniejsze zebym byla na ile sie da dobrym pracownikkem. Zeby to ktos byl ze mnke zadowolony. Dziecka do kopania rowow nie dasz bo sie noe sprawdzi.
                      Czy mam pdoblem z ludzmi? Czy taka lraca noe dla mnie? I to.w tym wszyaykim jest nieco.zadziwiajace. Nie do konca. Mnie kontakt z ljdzi nawet by satyscakcjonowala. Na pewno rozwijajaco by na mnie wplywal.

                      Tak. Nie mam zasnych kursow. Szkolen itp. Z angielskim nie jest tak dobrze. Mam material..zaczelam.cos jezyk podciagac. Keszcze kiepsko mi idzie... Ogolnie teraz ciezko mi do czegokolwiek sie zmobilizowac. Za bardzo soe zastalam.
                      Oj..Onyksia. Nie wproqadzasz mnie w kompleksy..takie slowa sa mobilizujacd i.dzieki. Co innego jakbys zaczela mnie upadlac. Uzywac przeroznych slownych wiazanek. nie chce zadnych uzyc.... Wtedy nie byloby to mobilizujace. Wiem kiedy nie kest.
                      • czarny.onyks Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 15:18
                        to ja od razu na tematwink

                        jak to mówią nie od razu Kraków zbudowanowink
                        ale skoro masz wolne to może warto coś niecoś podciągnąćwink

                        i zastanawia mnie skąd Ty wiesz, że do czegoś się nie nadajesz...?
                        nie zamykaj sobie furtek...próbuj różnych ja rzeczy....ucz się...
                        zdziwisz się, ale wiele osób robi zupełnie co innego niż zakładali i są zadowoleni....
                        bo dopóki nie spróbujemy to nie wiemy...

                        no może oprócz mnie, bo ja zawsze wiedziałam, co chcę robićbig_grin


                        bo to miało być mobilizujące!!!
                        taki forumowy kopniak od życzliwych Ci ludzismile
                        miłe słowa są....miłe, ale niczego nie wnoszą, nie mobilizują...
                        ja upadlać??? po co?
                        • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 15:31
                          Jak? (......) tak. Czasem tylko takie "mobilizujace" slowa slysze.
                          Duzo negatywu. Negatyw.... W fotografii wyglada fo dobrze. Jednak nke zawsze jest dobrze. Nke jestem slaba jednostka. Ale to wszystko co sie dzieje na pewno ma na mnke wplyw. I mnie oslabia....
                          Wiem ze powinnam probowac. Probowac. Ja to z gory chce wiedziec co i jak. Zeby nie bylo.rozczarowanka. Nie tyle co po mojej a po czyjejs stronke.
                          • czarny.onyks Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 15:40
                            Hashi....w necie usłyszysz mnóstwo słów od frustratów....zresztą...jesteś idealnym celem, sama się wystawiasz....

                            rozczarowań natomiast nie unikniesz...ze swojej strony, jak i pracodawcy....
                            nikt od razu nie rodzi się idealnym pracownikiemsuspicious
                            mam u siebie teraz młode osoby..... brak doświadczenia widać....ale są chętne do pracy, do poszerzania wiedzy, pełne zapału i mimo, że czasem mam ochotę je udusićwink....to wiem, że warto dać im szansę, bo rokująwink

                            więc zanim pracodawca da Ci szansę Ty uwierz w siebie i daj ją sobie....
                            • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 16:06
                              Nie. Nie chodzi o wirtualne slowa. One na mnie nie dzilaja. Zeby mi sie na prawde przykro zrobilo musialyby byc ciagle ku mnie kieowane. Jednostajnie.
                              W necie krsywdem slowem mi sie nie zrobi. Nikt mnie tutaj nie zna na tyle by powiedziec jaka jetem. Wiec nawet jesi ktos powie cos co jest w niezgodzie ze mna to nie wplywa to na mnie. Kazdy ma prawo do bledu. No i prawda. Mnostwo jest frustratow, ludzi probujacych poprzez dobijanie innych, siebie dowartosciowach.
                              Jestem latwym celem bo daje z siebie wiele. Mimo to i tak do tej pory zbyt delikatnie ze mna postepowano suspicious mozna bylo.mniej mile.
                              Czasem jkas nowka niemile slowo o.mni rzekla ale "ma prawo" (ja nie stram sie ludzi osadzac po kilku slowach. zanim ich nie poznam) by powiedziec co mysli.

                              Z moja wiara i tak jest duzo lepiej. Zapewniam. Czasem niewiara do mnie jednak wraca. Zbyt dlugo byla utrwalana. Najgorsze ze mimo ze ja chce jak wierze. Wiara jest czesto, bardzo czesto - podburzana. Przez ciagle slowa "niemobilizujace". (destrukcyjne). Nie przesadzam. Nie powinno tak byc... (ech. Wlasnie mialam deja vu, cos podobnejuz sie dialo. W podobny sposob pisalam). Latwo powiedz bierz sie za siebie. Uwierz. Robie to staram sie. Ake chcialbym zeby wszyscy dookola zamilkli. Nie chce wsparcia. Nic nie chce...
            • silencjariusz Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 11:38
              I nie grymasi się gdy się znajdzie jakieś ogłoszenie o pracę (bo nudna, bo nie po kierunku) tylko stara się coś złapać... Żeby mieć choć trochę stażu zawodowego, nabyć jakieś umiejętności, mieć trochę własnych pieniędzy i spokojnie szukać lepszego zatrudnienia...
              • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 11:48
                Nie. Nie. Nie.
                Nie grumaszw ze jest nudna. Nigdy tak nie mowilam. Nawwt jakbym byla zamknieta non stop w budhnku. Gdybym sie nie ruszala i Przy biurku soedziala to bylaby robota dla mnie jesli tylko bylby ze mnie jakis pozytek. Jesli wiedzialabym.ze si sprawdze. Dlatego nieco boje sie urzedniczych syanowisk. Ze nie ogarne tego. Nie chce w cos isc z wiedza ze sie nie odnajde... Wiem ze na poczatku z kazda robota jest ciezko. Potrzeba czasu by sie wdrazyc w tematu. Niemtorzy jednak ni maja predyspozycji by gdzie pracowac. I tego nke da sie nauczyc. Szefem to ja nigdy ni bede tongue_out a przy biurku.... Tez mysle ze byloby ciezko. Ciezko zebym byla dobrym pracownikiem. Zeby korzysci czerpaly dwie strony. Ja i pracodawca.
                Wczoraj zlozylam do urzedasow. Gdzie mnie potrzebowali.
                Zlozylm pol god. Przed zakonczeniwm rektutacji tongue_out
                    • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 23:37
                      Strach... Ale przed czym? Ok. Ja powiem. Strach przed odpowiedzialnoscia. Strach przed tym zeby zycie zlapac za rogi. Strach u mnke przed stanowiskami odpowiedzialnymi. Bo tutak dochodzi niewiara w siebie.
                      No wlasnie . Najbatfziej widac we mnk te niepewnosc.
                      Nke boje sie tego ze ja sobie nie poradzs ze cos bexzie dla mnje trudne. A faktu ze sie do czegos nke nadaje. I pracodawca jedynie co bedzie mial to pracownika do niczeho nieprzydatnwgo. Wiem ze przesadzam. A moze tylko ciagle zwalam na ta nkewkare n swoje male mozliwoscj bo takie zyci jest latwiejsze. Wugodne? Ze nie musze nic robic. Ze nke mjsz probowac i wiem.ze sie nke sparze
                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 14:56
                    Zloze i do miejskiego. Nawet skopiowalam.dwa razy dyplom.i dowod z.mysla ze pojde i tam.zlozyc.
                    Nie wiem.czy wymagaja.
                    Wszexzoe chce probowac. Nawet po to by nabyc doswiadcenia w rozmowach.
                    Skad.wiem ze si nie nadake zanim nie sprobuje? Bo jestem tam madra i przewidujaca ze wiem tongue_out
                    • silencjariusz Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 15:07
                      Gdybyś napisała, że w urzędach konkursy są ustawione i temu nie składasz, to bym takie wyjaśnienie przyjął ze zrozumieniem (bo często tak jest). Ale "nie nadaję się bo jestem mądra i przewidująca" do mnie nie przemawia.tongue_out
                • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 11:56
                  nie sądziłam, że to powiem, ale powiem - Ty za dużo kombinujesz, za dużo myślisz tongue_out tak na prawdę to nigdy nie wiadomo, jak będzie, zanim się tego nie sprawdzi. Ot, choćby ta urzędnicza robota i pisanie pism. W 90 % przypadków takie pismo to kalka już napisanych wcześniej, wystarczy opanować opcję kopiuj/wklej i pamiętać o zmianie daty i adresata tongue_out Zresztą na początku pewnie być parzyła kawę i kserowała dokumenty wink
                  • silencjariusz Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 12:01
                    Też mi się wydaje, że tak jest. Kopiuj/wklej. Niczego przecież podpisywać nie będzie, ktoś po niej będzie czytał, jak będzie źle to poprawi itp. itd. Trzeba tylko spróbować. A może akurat się uda. To nie musi być praca na całe życie. Tylko po to by spokojnie szukać czegoś lepszego.
                  • green.amber Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 12:04
                    raczej coraz mniej tego parzenia kawy, ale popieram przedmówców, tak mi się wydaje, że rzeczywiście sytuacja jest wygodna i to mało motywuje, skoro własnej chęci brak...
                    dodam jeszcze, że rekrutujący zazwyczaj wiedzą kogo chcą zatrudnić, więc jeśli ktoś nie jest odpowiednim kandydatem to go nie zatrudnią, ale kandydat zdobędzie doświadczenie choćby w rozmowach rekrutacyjnych
                    umów o pracę też się raczej nie podpisuje od razu do końca życia tylko na czas próbny a i te dłuższe zawsze można zakończyć za porozumieniem, kiedy któraś ze stron nie jest zadowolona
                    więc tak generalnie ja to tu widzę głównie szukanie wymówek... ale możliwe, że dla pracodawcy nie ma gorszego pracownika niż taki, któremu się nie chce...
                • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 12:30
                  Hashi, żeby Cię nieco pocieszyć i żebyś się może mniej bała tej pracy urzędnika - moja pierwsza praca właśnie była "urzędnicza". To nic strasznego, łatwizna, w większości kopiuj-wklej jak napisali przedmówcy, zero samodzielności, wszystkie decyzje będą podejmowane przez kogoś innego a Ty masz słuchać i wykonywać polecenia. Naprawdę, nik Cię od razu nie przyjmie na samodzielne stanowisko i nie będzie od Ciebie wymagać decyzyjności.
                  Już od dawna nie pracuję w urzędzie, ale miewam młodych pracowników. I od swoich stażystów wymagam tylko chęci do pracy i skupienia, jak do nich mówię oraz w miarę sprawnego wykonywania poleceń. Mogą się dopytywać itd.
                  I -nie piszę tego złośliwie - czas się ruszyć, ile to osób dojeżdża do pracy nawet i 100 km w jedną stronę. W Wawie żeby z Targówka w okolice lotniska dojechać - moja znajoma codziennie poświęca 2 godz (w jedną stronę). Nie gniewaj się, ale nieco się rozleniwiłaś.
                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 15.08.14, 14:14
                    Rozleniwilam sie..troche przez to ze brak dzialan nie napedza.mnie do.dzialania. Juz kiedys wspominalam.ze gdy skonczyly si studia cos si zmienilo. Wtedy moj tryb zycia byl wyznaczony. Codzi.nie wedrowalam do szkoly/na studia. Ktos nawet mi mowil co mam robic. Nie wymagano ode mnie jakis dzialan. Mojej decyzyj.osci. Wtedy musialam. Teraz nic nie musze. I to co wybiore zalezy tylko ode mnie. Zamist wykladowcow mowic co mam robic. Teraz ja powinnam.sobie zucie ukladac.
                    Niedawno.skonczylam.lepic pierogi. Zawsze sa 15 sierpna. I w inne swieta tez sa stale. Jak chociazby 3 maj. Boze cialo czy 11 listopada. Jakby wtedy nie bylo pieroga to bylaby jakas kleska zywiolowa. Ha. Soostrzyczka moja najmilsza. Co.zawsze ma do.mnie jakies wonty i nieraz niezbyt milo pierdzieli na moj temat. Juz dzisoaj posypalg sie wiazanki. Ale one sypia sie codzinnie. Codzinnie czlowiek slyszy jaki jest do niczego. Zoobojetnialam.na takie slowa. Wydaje sie ze nie maja na mmk wplhwu. Czyzby? Mozs nie maja wplywi w danej chwili. Ale zalegaja we mnie w srodku. I mnie wyjadaja. Wyjadaja moja wiare. W sumie to nke dziwne ze mam taka zrypana samoocene. Gdyby wiekszoac rozmowy, slow (w moim.przypadku jak napisze 80 % mysle ze sie nie pomyle. Moze i wiecej...) bylo negatywne, niemile czasem az toksyczne. To nic dziwnego ze ma jakos wplyw na czloaieka. Na mnie wodze ze ma. Nie chce mi sie gadac. Ni chce mi siebyc z ludzmi.
                    Wiecie jaki dzisiaj na czuj widok pojawil.sie u mnie szczery duzy usmkech. Koscielny idac za skladka kierowal si ku nas. Popatrzylismy na sibie. Juz sie lekki usmiech pokawil. Potem wyciagnal rkeke i zaczepil Mloda co stala przede. Mloda jest jiz wielka. Juz mi po szyje. Ok..jeszcze po piers. Zaczepil ja..co bylo.dla.mnie zaskoczsniem. Ja od razu japa do gory big_grin ten spojrzal na mnie i cos.wspomnial.ze jest juz za.duza wink
                    Do czego jeszcze sie ismiechalam? Mamy proboszcza ktory nie kropi a leje z kropidla. Jesli ktos sie znajdzie na pierwszy rzut zaraz po zaczerpnieciu wody to bedzie zlany. Mi.soe dzisiaj nieco.dostalo. Ale i tak malo. Bylam na jego.strzale ale tak.daleko.nie siegnal. Wiec mnie tylko musnal a i tak na bluzce widac bylo krople.
                    Tez usmiech u lidzi powoduje. Jak sie ksiadz szlaja po kosciele. Ludziska maja radoche i tylko patrza kto bedzie zlany wink
                    Ech. Chore to jest.... Ale do swoich ludzi na pewno so ni garne. Wrecz nawet wolalabym ich unikac.
                    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
    • hashimotka88 koniec. 16.08.14, 00:00
      Od rana wiedzialam ze to zrobie. Bo fajniutki pomysl przyszedl mi do glowy ^^
      Koniec z.... Pisaniem. Pierwsza mysl jaka moze Wam przyjsc o powod to ostatnia nasza rozmowa. O tym ze za duzo pisze. NIE. ZAPEWNIAM WAS NIE PRZEZ TO. A Tempi dziekuje bo klepnela mnie w tylek wink prosze noe doszukiwac sie innych powodow poza tymi ktore teraz wyminie. A nawiazaniu do tamtej rozmowy... Wiem.ze czasem przesadzam. Tylko odrobinke suspicious ale tego naiwnoscia bym nie nazwala. Ok. Nie o tym mialo byc. Tam juz wyjasnilam. Po co i dlaczego to robilam. Ktos mjie czyta to wie... Kto nie rozumie to jego sprawa. Tempi mnie klepnela. Szturchansca dala bym nie szla ta droga dalej. I dobrze.

      A teraz powody. Czemu chce skonczuc z pisaniem? Po primo za duzo mnie. Od dwoch lat nie wiem czy mialam tydzien przerwy w niepisaniu. Chyba nie. Dlatego potrzebuje takiej przerwy. Wlasnie. Piszac ze kncze z pisankem. Mam mysli ze powroce. Nigdy Was chyba nie opuszcze tongue_out
      Kiedy wroce? Dzisoaj mi przyszla pewna mysl do glowy. Ze wroce dopkero kiedy... Znakde prace. Wiecie jakoe to bedzie dla mnie mobilizujace? Zebym szukala pracy. Dam wiecej z siebie. Bede miala jakos cel. Bede miala lizaczka dla ktorego warto sie starac.
      Jaka jestem. Taka jestem ale Was polubilam. Moze nawwt byliscie jedynymi ludzmi z ktorymi sie zrzulam. Wiem ze tak nie powinno byc... Ale tutaj wiele przesiadywalam. Mialam Was na codzien. Mialam do kogo jape odezwac. Mpousmiechac sie. oglam sie podzielic tym co widze. Wiecie ze dzisiaj mialam.w rece wazke? Ale padnieta. Tzn utopiona. Foty zrobilam tongue_out

      Ok. Tak.wiec przestoj w pisaniu mym jest konieczny. Czy dobrze ze w ogole pisalam tutaj na forum? Na pewno na tym cos zyskalam. Stalam sie inna pewniejszza siebie (hehe wiem.ze to smiesznie brzmi jesli ktos mnje czyta. I wodzi jaka ze mnie ateistka ) a na pewno asertywniejsza
      .
      Jakoes wasy tez sa tego pisania. Za duzo pochlania cAsu. A ja mam go coraz mniej. Kurczy mi sie odkiedy przestalam sie rozwijac. Dzilac. Przesatlo mi sie tez chciec na wielu plaszczyznach. Jedynie gdzie sie spelnialam i rozwijalam to chyba tylko sportowo. Aaa i pismaczo na forum `^ nie tak to wszystko powinno wygladac. Nie tak...
      Dobra. Juz mi sie nie chce pisac. Jestem padaka. I lapy mi cierpna od tego pisania. W tym watku jeszcze cos napisze. Odpowiem. Poza nim.soe juz nie wypowiem. Potrzebuje zmiany.
        • hashimotka88 Re: koniec. 16.08.14, 00:31
          Nalezy mi sie. Za tego mojego lenia, nielenia, moze jelenia. Nie wkem jak to nazwac.
          Nie.wiem kto pkerwszy kto bardzij zateskni. Wy to mnie jeszcze docenicie. Jak Wam odpadnie obiekt do ktorego mozna jape cieszyc. Obiektr ktory gwarantowal prawdziwosc i naturalnosc. Jeszcze mnie docenicie tongue_out
          Nie robie tego zeby ktos za mna zatesknil. Nie robie tego by to sprawdzic. Czuje ze potrzebuje takioej przerwy. Takiej wlasnie skrajnosci.
          Kiedys zylam bez forum. Zylam prawie cwiercwiecze bez nisgo. Dam rade i teraz. Moze w tydzien robote znajde tongue_out
      • hashimotka88 Re: koniec. 16.08.14, 00:15
        Ech. O slicznej godzinje o swoim koncu wspomnialam w samym czy ksiezyca? Zenicie smile koncu ktory chce by bhl poczatkiem.
        Juz dawno..myslalam.zeby zrobic sobie przerwe. Ale po dzisoejszym pomysle by zlapac dwie sroki za ogon. By zrobic sobie przerwe, odpoczac od pisamdel ale i miec wiecej cAsu dla siebie. No i ten drugi ogon. Wroce tu jak znajde prace. O tym dzisoaj pomhslalam. Czasem lubie sobie wyznaczac jakoes granice. Chocby w aktywnosci fiz. Nawwt dzisoaj. Chcialam przekroczyc 40 km/h jadac rowerem. Przekroczylam. Biegam bez zatrzymanki jakis kilku kilometrowy dystans. Teraz tez chcialam sobie wyznaczyc jakis cel.
        A godzina byla przypadkiem. Nie celowalam w nia.

        Ech. Widac ze od wczoraj nie jestem w humorze. Bo czehos mi sie chce. Wiem czego. Za barfzo sie wypalam i musze pobiec... (potrafie to) pobiec z ogniem i zapalic swoj znicz. Nie bedzie on na moim "grobie" nie bedzoe on kleska. A zwyciestaem, a dokladniem rozpoczeciem igrzysk. Roznych konkurencji. Zeby zapalic Nicz czeka mnie dlugi bieg. Nie bedzie latwo ale serio. Chce sie zmienic bo to nie jest zycie w to co.sie teraz aktualnie bawie.
        • hashimotka88 Re: koniec. 16.08.14, 03:09
          4 komar poszwdl tak od polnocy.
          Hehe. Ale ze mnke oszust big_grin od wschodu. Wszyatkie konary zabite na wschodniej scianie. Po polnocy wink
          Ej. Chyba mi humor wraca. Tzn. Chce mi soe smiac. A moze go chwilowe. No ikez mozna sposepniec?
          Ech. Spalam. Cobajmniwj godzine. I vmco? Jakis cholernik mnke dziabnal w noge. Pewnie to ten cWarty bo na sciNkw jK sie rozplaszzczyl to zostawil czerwona plame. Spoko to panel. Wiecie jakie to uczucie. Odmrozenie? Albo jak sie zmarznke a potem wejdzie do ciwplego pomkeszczenia? Cos takoego odczuwam na podeszwje. Okropne uczucie. Takke swedzenie. Chyba trzeci raz mnke dziabnal jakis komar w tym miejscu. Na podeszwie..na jej srodku. Za azdym razem tak odczuwalam. Teraz wiecie ze spie z odkrytymi stopkami tongue_out

          Pisalam ze nie napiszs w zadnym watku poza tym? Pisalam. I tego sie bede trzymala. Caly fenistil juz zuuzylam. tongue_out spoko. Jeszcze jest go sporo. Do konca sezonu wystarczy. Jak dobrze ze w zimie komarow nie ma ^^