29.12.06, 00:06
Stworzone przez Ciebie forum spodobało mi się juz jakiś czas temu, ale
dopiero teraz postanowiłam się odezwać. Lepiej późno niż wcale ;)
"Hedonia" to taki radosny kącik, który odwiedzających napawa optymizmem,
pogodą ducha. Pozytywne ustosunkowanie do życia wydaje się byc podstawą
pomyślności wszelkich działań. Choć to smutek wynikający z niemożliwości
realizacji własnego zamierzenia, wykształca w człowieku ciągłe dążenie do
zmiany, ulepszania wykonawstwa. Przynajmniej tak by wynikało z moich
obserwacji.

Pozdrawiam,

merilda




Obserwuj wątek
    • hedonista.oswiecony witam Cię serdecznie Merildo :) 29.12.06, 08:35
      częściowo się zgadzam, w końcu to, że mieszkam w Wawie i mam fajną pracę to
      wzięło się z mojego niezadowolenia wiele lat temu (hm, widzę, że składnią
      zaczynam zmierzać w kierunku Masłowskiej - btw super mi się Paw królowej
      czyta). Z drugiej strony brak pozytywnego nastawienia utrudnia osiąganie
      celu :). Zapraszam zatem do dzielenia się radością ale i refleksją.
      uśmiechy
      ed
      • merilda Re: witam Cię serdecznie Merildo :) 29.12.06, 17:17
        Dzięki Ed. Z zaproszenia na pewno skorzystam.
        Radości uczę się od nowa. Refleksji wciąż przybywa.
        • hedonista.oswiecony Re: witam Cię serdecznie Merildo :) 29.12.06, 19:42
          a wiesz z tą radością i lekkością to sprawa o tyle trudna jest, że jako naród
          cierpiący i walczący często podchodzimy z podejrzliwością do nich. Wielu ludzi
          uważa, że za radością kryje się pustka, że za lekkością jest
          nieodpowiedzialność. Jeśli ktoś cierpi to ok, a jeśli nie to jest podejrzany.
          Absolutnie niesłusznie bo ... może i jest niebo po śmierci, ale nic nie stoi na
          przeszkodzie aby nasze i innych życie czynić fajnym tu i teraz.
          ukłony
          ed
          • merilda Re: do Hedonisty 30.12.06, 17:40
            Wspomniana przez Ciebie lekkość nasuwa skojarzenia z lekkomyślnością, a ta z
            nieodpowiedzialnością i zachowaniem niedojrzałym. Ludzie chcą mieć pewność, iż
            świat w którym żyją podlega wyjaśnieniom przyczynowo-skutkowym, oparty jest na
            racjonalności i rządzi sie jasnymi regułami gry. Irracjonalność wiąże się
            nazbyt często z niedorosłością bądź szaleństwem. Panujące tam normy są
            względne, tworzone na użytek chwili.
            Radość natomiast odbierana jest przez niektórych jako emocja odbiegająca od
            obecnie obowiązujących zasad - na świecie dzieją się tragiczne rzeczy, a ktoś
            się weseli. Myślę, że częściowo smutek wpisany jest w charakter Polaków.
            Przyczynia się do tego cała historia dziejów.

            Należy jednak zaznaczyć, iż skrajne natężenie zarówno smutku jak i radości
            (tzw. wesołkowatość) traktowane jest jako zjawisko chorobowe i bywa leczone.
            Sądzi się bowiem, że człowiek "owładnięty" daną emocją niezdolny jest do
            zachowania niezbędnego dystansu wobec rzeczywistości oraz adekwatnego odbioru
            dochodzących do niego bodźców.

            Powracając do zdrowia :), oczywiście zgadzam się z Tobą odnośnie potrzeby
            dostarczania sobie przyjemności "tu i teraz".
            Choć ważne jest także, by móc zachować umiar i równowagę pomiędzy czasem
            poświęconym na rozrywkę a pracą sensu stricte.
            Ideą, która nieodłącznie wiąże się z Twoim forum, a którą bardzo gorąco
            popieram, jest nacisk na odkrywanie radości w otaczającym nas świecie oraz -co
            wydaje mi się znacznie trudniejsze- w samym sobie.

            Pozdrawiam,
            merilda





            • hedonista.oswiecony radość a praca 30.12.06, 18:02
              no wszystko byłoby pięknie gdyby mnie praca nie cieszyła, a ja lubię moją pracę
              i idąc do niej też się cieszę :). Jeśli nie ma powodów do smutku to nie widzę
              problemu, że jest za dużo radości. W moim odczuciu nasz naród nadaje się do
              terapii bo za dużo w nim smutku. A historia? To tylko wymówka, żeby nadal móc
              się smucić ;D, że tak powiem przewrotnie i zaczepnie
              ukłony
              ed
              • merilda Re: radość a praca 30.12.06, 18:19
                Moja powiedzmy praca też przynosi mi wiele radości.
                Chociaż mogłaby więcej. Taka jestem nienasycona.

                Pozostaje jednak faktem, że zajęcie które lubisz wykonujesz staranniej,
                poświęcasz mu więcej czasu. A w wolnej chwili wracasz do niego.
                Jest świetnie gdy Twoja praca to jednocześnie hobby. Choć byłabym nieco
                ostrożna przy inwestowaniu całego wysiłku jednemu zajęciu. Otóż, kiedyś dopada
                Cię zmęczenie. Najzwyczajniejsze w świecie zniechęcenie. Niektórzy nazywają
                je "wypaleniem", zakładając, że praca trawi organizm ludzki jak ogień.
                Potrzebna wydaje się wtedy chwila oddechu, odkrycie w sobie innego
                zainteresowania. Zmiana wydaje się szczególnie potrzebna osobom, które do
                reszty zaangażowane są w pracę.

                Czy nasz naród nadaje się do terapii ? Hmm, częściowo tak.
                A jak Ty rozumiesz pojęcie "terapii" ?

                • hedonista.oswiecony Re: radość a praca 30.12.06, 18:52
                  terapia to w moim rozumienu jest proces zmiany postaw, a potem zachowań, a na
                  końcu reakcji, automatyzacja dobrych odruchów

                  a nie tylko pracą człek żyje. Lubię ponadto dłubać w moich mptrójkach, łazić,
                  gadać, czytać, tańczyć, uśmiechać się, kochać... no, niemało tego jest

                  ukłony
                  ed

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka