22.01.07, 15:47
Czy ktos z Panstwa podrozuje regularnie z dzieckiem koleja (choc koleje nie
tanieja ;-)))?

Zaraz mnie trafi. Odbylam rozmowe z panna w informacji PKP i albo ja czegos
nie rozumiem, albo PKP ma malo kompetentnych pracownikow. No wiec istnieja
tzw. bilety weekendowe. One sa imienne, trzeba podac dane personalne i wpisac
na bilet numer dokumentu, ktorym sie pasazer legitymuje.

Dziecko, ktore ma ponad 4 lata, a zatem nie ma juz prawa do bezplatnego
przejazdu, mogloby taki bilet posiadac, zdaniem pani z PKP, tylko wtedy,
gdyby posiadalo paszport, poniewaz jedynie tenze moze byc podstawa do
weryfikacji spelnienia wymogu imiennosci biletu. Tak pono stanowi regulamin
przewozu. No i ja sie pytam: czy mozna aktem niskiego rzedu (regulamin) zadac
posiadania przez obywatela dokumnetu tozsamosci, ktorego ten posiadac nie ma
prawnego obowiazku?

Mile widziane inne rady dotyczace np. tego, jak dowodzicie PKP, ze dzieci
Wasze maja mniej niz 4 lata (akt urodzenia? ale skad wiadomo, ze okazywane
dziecko jest dzieckiem wyszczegolnionym w akcie?)
Obserwuj wątek
    • kann2 Re: PKP 22.01.07, 16:52
      Uprawniona do biletu weekendowego jest "każda osoba"
      www.intercity.pl/photos/pl/weekendowy.pdf
      • isma Re: PKP 22.01.07, 17:02
        No, dobra, dobra, ale w tym regulaminie stoi, ze na bilecie ma byc wpisany
        numer dokumentu tozsamosci. Dziecko moje takowego nie posiada.

        Oczywiscie, moja prawnicza wrazliwosc mi podpowiada, iz jesli osoba nie ma
        obowiazku posiadac takowego, to zapis nie obwoiazuje, no, ale rozmowa z pania z
        PKP zasiala we mnie powazne watpliwosci.

        Wprawdzie moja corka wie,ze ma dozarta matke, ale wolalabym jej widoku
        rodzicielki prowadzacej goracy spor z konduktorem - ktory, mimo iz zasadniczo
        podnoszenie poziomu edukacji prawnej w spoleczenstwie jest zadaniem wznioslym i
        ze wszech miar celowym oraz godnym pochwaly, moze sie jednak okazac malo
        ksztalcacy - oszczedzic.
    • gumpel Re: PKP 23.01.07, 23:24
      A czy Wy Ismo tam u Was Polsce Mniejszej macie karty chipowe Kasy Chorych ? Bo
      u nas na Śląsku są i ma je każdy ubezpieczony ... nawet najmniejszy. Na karcie
      jest imię, nazwisko, data urodzenia, miejsce zamieszkania, a nawet PESEL. Karta
      ma tez własne ID (!) Zapis literowy + kod kreskowy ... słowem: prawie jak dowód
      osobisty - dla każdego biurokraty miodzik :-) Myślę, że pani z PKP przełknęłaby
      ją bez problemu jako "dokument w rozumieniu regulaminu".

      Pozdrawiam
      G.
      • kann2 Re: PKP 23.01.07, 23:33
        Odpowiem za Ismę: niestety, Polska Mniejsza takowych nie posiada, jako że nie
        dorobiła się jesczze własnego Sośnierza.
        • a000000 Re: PKP 23.01.07, 23:56
          ale dziecko powinno chyba posiadać książeczkę zdrowia wydaną przez szpital przy
          urodzeniu... to jest przecież dokument.
          • isma Re: PKP 24.01.07, 09:07
            Ino ze w ksiazeczce zdjecia nie ma, czyli jestesmy w punkcie wyjscia: nie mozna
            stwierdzic, ze okaziciel dokumentu jest osoba w dokumencie wyszczegolniona.

            No, ale problem sie rozwiazal sam przez sie w sposob typowy, czyli dziecko sie
            rozchorowalo, a zatem tym razem z uslug Polskich Kolei Panstwowych nie
            skorzysta.
        • isma Re: PKP 24.01.07, 09:24
          Jakkolwiek Jerzy Miller... ;-)))
        • kora3 Re: PKP 30.01.07, 14:12
          :) Kann te @##$$##$%$#% niech je jasna cholera karty wlazły superdawno temu na
          Śląsku - pierwszymi miastami, które eksperymetalnie miały z tego korzystać była
          Dąbrowa Górnicza w Zaglebiu i Chorzów ( w pobliżu katowic) po "udanych" testach
          wlazło to na całym Śląsku :) ale to było lata temu
          • gumpel Re: PKP 30.01.07, 23:48
            Dlaczego @##$$##$%$#% ???
            Karta jak karta co w niej złego, albo dobrego ? Przychodzisz do przychodni,
            dajesz kartę w rejestracji, pani przejeżdża czytnikiem i tyle.

            Pamiętam, że tylko raz miałem z nią niezły ubaw. Parę lat temu będąc we
            Wrocławiu byłem zmuszony skorzystać z usług dentysty. A że usługa miała być
            finansowana z Kasy Chorych to wyciągnąłem niby nic kartę i daję pani w
            rejestracji. Ale sensację wzbudziłem :-) Cała przychodnia (łącznie z lekarzami)
            sobie tę kartę oglądała - to były takie czasy, że mieli je lada moment
            wprowadzić w całym kraju, z czego - jak wiadomo - nic nie wyszło. Czułem się
            wtedy jakbym z jakiegoś lepszego świata do Wrocławia przyjechał ;-) Ale jak
            wszedłem do gabinetu czar prysł ... wolałbym mieć taki gabinet bez karty niż
            mój z kartą ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka