tiffany8
20.02.07, 20:09
mam pytanie, bo moze ja xle oceniam rzeczywistosc. moja 31 letnia siostra z
męzem postanowila sprzedac mieszkanie i kupic nowe w innym miescie. no i tak
uczynila. tylko ze sprzdala je w grudniu, a nowe dostala w koncu stycznia.
przez styczeń wprowadzili się do nas, do domu rodzinnego, zaznaczam, ze juz
troche ciasnego. mija juz lutu, a oni nawet nie mysla o wyprowadzce, a
wszelkie rozmowy na ten temat kończa się awantura. nie szukaja nawet tam
pracy, a uwierzcie mi, ze jesli chodzi o moja siostre to z praca nie ma
zadnych problemow. glowny punkt dnia to ugotowanie obiadku dla swojego męza i
wspólne godzinne jego spozywanie. no ja po prostu odpadam. mam 26 lat, ten
sam zawód co moja siostra i większa zaradnośc. fakt, rowniez mieszkam w domu,
ale jestem sama i pracuje dopiero 3 miesiace. czy to norma u 30 latkow? czy
to pokolenie musi miec wszysko na tacy, wszystko od rodziców? moje rodzenstwo
potrafi rozmawiac tylko o puieniadzach:kasa kasa kasa! czy to pokolenie to
pokolenie nieboraków! nie wiem co o tym myslec!