?????

25.02.07, 22:52
Kochani,nie napisze na razie co i jak- nie potrafię,ale pierdolę to
wszystko,jest mi zle,niedobrze......wali sie po kolei ,jako domino albo domki
z kart
    • wojtek56 Re: ????? 26.02.07, 00:50
      Coraz częściej przekonuję się, że do piekła najbliżej jest z raju. Im lepiej, im
      bardziej obiecująco, tym później bardziej boli.
      Myszonku, zawsze mogło byc lepiej. Czyli później gorzej.
      Jak słyszę, co spotyka fantastyczne skądinąd dziewczyny, jak są oszukiwane i
      obrażane, to przekracza to moją wyobraźnię. O przypadku przeciwnym, kiedy
      dziewczyna grała bardzo nie fair, słyszałem tylko raz. Ale nawet wówczas facet
      nie był bez winy.
      Pewnie sami sobie takich facetów wychowujemy. Patrzę, jaki będzie mój syn. Jakim
      będzie partnerem, mężem? Bardzo inteligentny, wrażliwy, przystojny, ale
      jednocześnie niesamodzielny i niezdyscyplinowany. Następny "facet"?
      Ściskam Cię, Myszonku, i tchnę ciepłem i nadzieją. Weź ze mnie, co chcesz. Jeśli
      chcesz.
      • moretta1 Re: ????? 26.02.07, 09:03
        Trzymaj się dzielnie, i uwierz, że życie idealnie poukładane nie istnieje,
        zawsze jakiś klocek zginie, zniszczy się. Ale prawda jest też taka, że ciągle
        staramy się to naprawić.

        A teraz odbiegnę troszkę od tematu..

        Też mam syna, ma dopiero 3 latka, ale jest mądry i bardzo cwany. Napatrzyłam
        sie na mojego ojca i kilku jeszcze takich chamów i staram się zrobić wszystko
        by w przyszłości był dobrym mężczyzną. Dobrym tzn. by radził sobie w
        wszystkich dziedzinach życia, i nie tylko zarabiał na rodzinę ale by był jej
        częścią. Teraz pewne zachowania wywołują uśmiech na mej twarzy, np pyta się czy
        może iść do dzieci sie pobawić - mówię że możesz, a zawsze jeszcze zanim
        wyjdzie przez dzwi pyta się " poradzisz sobie kochaniu?" Pomaga mi w
        sprzątaniu, a największą frajdą dla niego jest garnitur (bo wygląda jak tata)
        Tylko nie wiem co zrobić z jego płaczem, czasami gdy musze szybko coś zrobić,
        robię to sama i on zaczyna płakać bo on chciał, np. mi coś podać, przynieść,
        pomieszać. Nie wiecie jak sobie z tym poradzić?
    • juliana03 Re: ????? 26.02.07, 07:30
      Mysiu spiesze sie do pracy, mam 2 min, NIE PREJMUJ SIE!!! Jestem z toba!!!
    • boo-boo Też kaplica 26.02.07, 11:27
      Nic dodać nic ująć-to tak jak u mnie, sorki ale rzygać mi się chce na samą myśl
      o tym, dlatego też nie dam rady o tym napisać-na razie-może później jak emocje
      opadną, a może to potrwać w tym przypadku dłużej.
      • sunrise2006 Re: Też kaplica 26.02.07, 11:41
        BooBoo ty tż w dołku??? kurna, zły czas. może to ta pogoda. U mnie też
        nieróżoo, mimo, że próbuję do tego wszystkieg podchodzić z dystansem i
        poczuciem humoru, ale w brzuchu czuję, jak żołądek nieraz ściska. Boo oo jak
        cofniesz efekt - sprzężenia zwrotneg, t napisz co tam u ciebie się pochrzaniło.
        ok>?
        • boo-boo Re: Też kaplica 26.02.07, 11:42
          Chyba się "rozwiodę"...eh wkurwia mnie to jego luzactwo, oj wkurwia co raz to
          bardziej, że nie daję rady....
          • sunrise2006 Re: Też kaplica 26.02.07, 11:44
            a długo wy z łośkiem razem? kochasz go? a co tym razem odwalił?
            • boo-boo Re: Też kaplica 26.02.07, 12:09
              Znamy się dwa lata, w marcu będzie-albo i nie będzie-rok-jak my razem, czy go
              kocham? Hm...chyba tak, ale nie mam zamiaru czuć się jak ktoś kto zajmuje dolną
              pozycję na jego liście rzeczy ważnych. Ostatnio wszyscy i wszystko jest
              ważniejsze ode mnie, a nigdy nie proszę o dużo i o rzeczy niemożliwe, także
              zastanawiam się, czy jakby przyszło co do czego-do rzeczy ważniejszych to
              mogłabym na niego liczyć. Ze wszystkimi można gadać godzinami-na żywo i przez
              telefon, o rzeczach ważnych i zupełnych głupotach tylko do mnie można puścić
              tekst "ja dużo nie mówię", na co ja dodałam "do mnie i ze mną"- bo taka jest
              prawda. Wysłałam mu dzisiaj rano sms-a żeby poszukał sobie kogoś idealnego dla
              siebie, a nie zawracał sobie głowy mną-osobą o której pewnie myśli, że jest na
              tyle głupia i bez mózgu, że nie ma żadnych uczuć i można sobie tak pogrywać bo
              pierwsze zauroczenie mu już minęło. Dosyć mam dookoła mnie ludzi, którzy myślą
              tylko o własnej dupie, a jak zostaną jakieś okruchy to można mi je rzucić na
              podłogę,a jak nie to się przyrżnie głupa - ja tak ludzi na których mi zależy
              nie traktuję, a chyba powinnam zacząć. Może to tylko moje urojenia, a może i
              nie, ale w życiu wiele rzeczy widziałam, nie raz się przejechałam dupą do wanny
              pełnej spirytusu i nic mnie już nie zdziwi, dlatego nie wierzę w czułe słówka,
              tylko potrzebuję o pewnych rzeczach na własnej skórze się przekonać. A co mi
              tam, jeden nóż w plecy większej różnicy mi nie zrobi, wiem jak boli i wiem
              czego się spodziewać. On ma teraz tydzień urlopu to mi łatwiej w pracy będzie
              wytrzymać. Ogólnie ma dość słów rzucanych na wiatr w stylu co on to nie zrobi,
              a później dupa zbita...tym bardziej że go prosiłam, jak masz coś zrobić dla
              mnie to zrób, a nie obiecuj czy mów bo kończy się to tylko na słowach...
              • sunrise2006 Re: Też kaplica 26.02.07, 12:13
                rozumiem cię w zupełności. Jaz kolei się przez to rozwiodłam, bo zajmowałam
                miejsce gdzieś nisko na drabinie wartości. Teraz też czuję tak - że najpierw
                on, pote jgo sporty, potem pracam potem znajomi, a potem na dole gdzie może już
                pod drabiną ja. kurna, to bezndziejna sytuacja, nawet nie wiem, co mam ci
                powiedzieć Bo sama się zastanawiam teraz nad tym, zey zakończyć swój obecny
                związek.
                • boo-boo Re: Też kaplica 26.02.07, 12:18
                  Na razie wyłączyłam telefona bo nie mam ochoty z nim rozmawiać, ale chyba
                  włączę bo przecież nie tylko on kurwa mam mój numer telefonu, a czekam na
                  gościa od hydrauliki, no i kurwa jak się nie dodzwoni facet do mnie to z kranu
                  w kuchni tylko na szczęście dalej lodowata woda-łapy mi odpadną. Jebał to
                  wszytko pies, huj co ma być to będzie, ja już KURWA nie mam siły na szarpanie
                  się o pierdoły, zawsze w poprzednich związkach miałam większe problemy,
                  zdradzanie, oszukiwanie i takie tam i nigdy nie myślałam, że problem z
                  komunikacją międzyludzką może być aż taki wielki i nie mam tu na myśli bariery
                  językowej. Pierdolę włączam-najwyżej żeby nie być hamidłem to odbiorę i powiem,
                  że źle się czuję na jakąkolwiek rozmowę i oczymkolwiek i z kimkolwiek.
                  KURAWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA................
    • sunrise2006 Re: ????? 26.02.07, 11:39
      dobra, pisz co się stało, po to tu jesteśmy, żeby cię wysłuchać.
      zobaczysz,bedzie lepiej ;))
      • juliana03 Re: ????? 26.02.07, 12:57
        Boo boo jak zadzwoni to pierdolnij mu haslem w twoim stylu- Ze to nie ty!!!

        Komunikacja miedzyludzka, tak moj ex maz tez mial z tym problem, to bedzie
        chyba 122 wada. 1-sza to wada mozgu, a raczej jego deficyt...
        • boo-boo Re: ????? 26.02.07, 13:05
          Wiesz nad czymś takim właśnie myślałam, ale podstawowy problem to ten, że on ma
          zupełnie inne poczucie humoru i nie zrozumie tego, bo skoro nawet mojego
          sarkazmu nie rozumie....Mam nadzieję, że jednak nie zadzwoni i będzie po
          sprawie, ja już na prawdę nie mam siły kolejny raz wykładać mu kawę na ławę o
          co chodzi, a cały czas o to samo, no kurwa nie wyrabiam, dosyć mam tłumaczenia
          pierdół, jedyny problem to ten,że będę musiała zmienić pracę i to dopiero w
          lipcu bo mam pewne zobowiązania z których muszę się wywiązać i mam nadzieję, że
          do tego czasu nie ocipieję z nim w jednym miejscu bo nie wyobrażam sobie
          pracować razem z nim. A no i właśnie ciśnienie mi się podniosło bo tel.
          zadzwonił, na szczęście to ten jebany hydraulik, że jutro przyjdzie, choć po
          rozmowie to mi się wydaje, że tego pierdolonego junkersa to sama będę musiała
          rozkręcić i naprawić-taki kurwa z niego pewnie fachowiec się okaże, ja że się
          płomień nie zapala jak się wodę odkręca, a on, że to pewnie dlatego, że jest
          wietrzna pogoda-ja pierdolę co ma piernik do wiatraka....
          • karmilla Re: ????? 26.02.07, 13:52
            Jak zadzwoni to oszczędnie w słowach zapytaj z czym dzwoni i nie mów nic, ponad
            to, co zniezbędne. Jak będzie chciał wiedziec, o co chodzi, to powiedz: bo ja
            za wiele to nie mówię... Podobnie zresztą jak Ty. MOze pojmie aluzję
            • boo-boo Re: ????? 26.02.07, 14:41
              Tak też mam zamiar zrobić, odebrać i spokojnie się zapytać w czym mu mogę pomóc
              i że nie rozumię po co dzwoni bo nie jest sobotni wieczór więc z randki nici, a
              poza tym napisałam żeby sobie głowy mną nie zawracał także jak go najdzie
              ochota na wypad do klubu to niech się odezwie koło soboty chociaż nie obiecuję
              że będę dostępna.
              Ale mam jakieś przeczucie, że nie zadzwoni i to by chyba było najlepsze wyjście
              dla mnie z tego "związku".
              • karmilla Re: ????? 26.02.07, 14:51
                no, jak nie zadzwoni, znaczy faktycznie mu nie zależy, więc nie warto sobie nim
                głowy zawracac. Choćby się miało przepłakać w poduszkę parę nocy, albo po
                prostu przez czas jakiś usychać z tęsknoty - kiedys minie.
                • boo-boo Re: ????? 26.02.07, 14:56
                  To nawet nie będzie chodziło o to, że mu nie zależy tylko on przyjmie za
                  pewnik, że skoro powiedziałam żeby sobie głowy mną nie zawracał to wiem co
                  mówię i tego chcę,a on to zrobi-tylko czemu kurwa nie robi innych rzeczy o
                  których mówiłam? Taka ich tu jebana mentalność-zrobię wszystko co chcesz-tak Ci
                  powie, ale zrobi wszystko wybiórczo tzn. co mu będzie pasowało zrobić...
                  • karmilla Re: ????? 26.02.07, 16:37
                    jeśli uzna, że skoro powiedziałaś, że go nie chcesz, to uszanuje Twoją decyzję
                    od razu, po pierwszym razie, to znaczy, że to doopa a nie facet i nie wie, co to
                    znaczy że komuś zależy.
                    Jak napisałam mMojemu sms, że jestem chora i w związku z tym uważam, że
                    powinniśmy się rozstać, bo powinien sobie znaleźć zdrową kobietę, to mi napisał,
                    że to chyba jego sprawa z kim chce być i nie mnie o tym decydować. A w końcu
                    mógł "uszanować moją decyzję". I takiego faceta ći życzę, który nawet, jeśli Ty
                    uznasz że związek to pomyłka, będzie Ci umiał udowodnić, że się mylisz
    • boo-boo Myszonka 26.02.07, 13:11
      Uchyl rąbka tajemnicy, może Ci się polepszy...mnie przynajmniej się lżej na
      duchu zrobiło, a rzygać mi się na samą myśl chciało....
      • myszonka1 Re: Myszonka 26.02.07, 18:39
        jeszcze nie moge nawet o tym pisać- żadna tajemnica,ale bądż spokojna,wywalę to
        pewnie którejś nocy,aż Wam sie nie będzie chciało czytać.....dzieki wszystkim
        • ciociapolcia Re: Myszonka 26.02.07, 19:15
          Myszonka, kurcze, co jest?
          Mam nadzieje, że to wszystko przejściowe.
          Trzymta sie laseczki. :)
          • juliana03 Re: Myszonka 26.02.07, 19:48
            MYSIU No ja tez coraz wiekszy niepokoj odczuwam! Mam nadzieje, ze nie
            tragedia? W kazdym badz razie myslami jestem z toba!!!


            Boo boo ty jak cos sobie pomyslisz to to rob, wiele z twoich rad w moim
            kierunku pomoglo, nigdy tez w ocenie mojego exa sie nie przeliczylas, wiec
            niech ci tam nikt wody z mozgo nie robi, bo od myslenia to jestes ty!!! Nie
            smiem tez nawet tojego mena do mojego porownywac (gorszej swini to juz nawet ze
            swieczka nie ma co szukac), ale zacytuje ci kilka rad jakich mi
            udzielilas "Perdol go, huj z nim, bedzie drugi, wara mu od twojej dupy, niech
            inne sie martwia, itd"
            • boo-boo Dzięks 26.02.07, 20:49
              Dzięki laski, jedyne czego by mi było szkoda to tego, że on nie należy do tych
              popaprańców których można tu spotkać na każdym kroku i przyjaźni która nas
              łączyła zanim się spikneliśmy i tylko tego się boję, koleżanka spotykała się z
              facetem przez pół roku-jakby się wydawało wszystko pięknie i sielanka, aż się
              kurwa wydało, że on w tym samaym czasie mieszkał z narzeczoną w dodatku laska w
              ciąży już była jak on moją kumpelę "zwerbował" no i jak tu kurwa znaleźć kogoś
              normalnego, nie wiem do sekty się chyba zapiszę, żeby mi wodę z mózgu zrobili i
              człowiek nie musiał na prawdę myśleć.Siedzę sobie teraz u mnie już 19:30, a
              telefon milczy i myślę sobie, że dobrze bo nie wiem co bym mu powiedziała
              oprócz pytania po co dzwonisz? Nie mam już siły na szarpanie, raz już to w
              życiu przerabiałam i wiem z doświadczenia, że to tylko pogarsza sytuację więc
              chyba lepiej się rozejść nawet w milczeniu, no i oczywiste to i dla mnie, że
              jeśli nie zadzwoni to doooopa z niego do kwadratu i tak na prawdę to nie zależy
              mu bo jakby tak było to by powalczył, mimo wszystko by zadzwonił i spytał o co
              chodzi, także kilka godzin niepewności i sprawa mi się wyklaruje, a potem
              żegnaj gienia świat się zmienia, albo zadzwoni i sama nie wiem kurwa co....
            • myszonka1 Re: Myszonka 26.02.07, 21:04
              juliana03 napisała:

              > MYSIU No ja tez coraz wiekszy niepokoj odczuwam! Mam nadzieje, ze nie
              > tragedia? W kazdym badz razie myslami jestem z toba!!!
              >

              tragedia nie!!! nie w takim znaczeniu.Wrócę - napiszę- wywalę.Na razie
              opanował mnie marazm....wiem,że sie uloży,tak czy siak.....dzieki
Pełna wersja