Wojtuś

26.02.07, 11:42
Wojtuś co u ciebie? stęskniłam się
    • wojtek56 Re: Wojtuś 26.02.07, 16:16
      Promyczku, świat pędzi jak zazwyczaj. (I tu mi sie przypomniał rysunek
      zatytułowany "Pędzący Jeleń", a na nim stary Indianin, z przepitą twarzą, piórem
      wetkniętym za przepaską na głowie, stoi za chałupniczą aparaturą do destylacji
      spirytusu.) Każdy pędzi, jak umie...
      Właśnie wstrząsnęło mną pytanie od koleżanki: "Chcemy pożyczyć od Ciebie konia,
      by pobzykać się z Justyną. Ale najpierw powiedziała, żebym zapytała Ciebie, bo
      nie wiadomo czy zaczniesz wierzgać." Co mam odpowiedzieć?
      Ale przede wszystkim jestem przybity wątkami tego forum. W moim związku też nie
      jest różowo, ale jednak z żoną rozmawiamy. Za mało, ale próbujemy.
      Poza tym ostatnio stałem się powiernikiem historii zupełnie nieprawdopodobnej z
      dość bliskiej rodziny. Nie myślałem, że podła, ludzka (czytaj: męska) natura
      może aż tak komplikować życie sobie i innym. Co gorsze, zastanawiam się, czy sam
      jestem o wiele lepszy?
      Teraz kończę. Ale ja tu jeszcze wrócę.
      Jak nóżka, Sun? Ile czasu potrzebujesz na przeczołganie się do stolika po pilota?
      Pozdrawiam:-)
      • sunrise2006 Re: Wojtuś 27.02.07, 10:21
        ;))) przeczołguje się z 5 minut. Ale jest już lepiej - dzięki. Nóżka w końcu
        mniej boli. Teraz takie obrazy jk "pędzące jelenie" - w ogóle się w mojej
        głowie nie pojawiają. - raczej jakiś chelmoński, cisza, pustak, pola, jakiś
        szary ptaszek - miernota panie miernota, zaczynam łapać taki smutek,
        smuteczek...szczególnie, że nie ma kt dotulić, powiedzić pięknych słów, brak
        akceptacji w oczach drugij osobi i zachwytu - w końcu to dopiero 3 miesieąc a
        czuję się jakbym była żoną po 20 latach. smutniutko, ....
        ja bym teraz nawet chętnie tak jak ty stała się powiernikim kogoś tajemnc
        życioweych jako że soje mnie już przytłaczają, nieto, żebym się załamywała, ale
        tak strasznie smuutno - to właśnie jest ten mój stan. smutno.
        a propos rozmów w związku - super, ze masz takie podejście, ja nie miem trafić
        z rozmową do mojego faceta - bo od razu stwierdza, że swiruję, lub
        niepotrzebnie się zamartwiam. a szkoda, bo dużo już dziur niezałatanych
        pozostaje z tego powodu , że nie rozmawiamy, ja czuję, jakbym się oddalała
        (mimo, ze to nie ja jstem t chłodna).
        • wojtek56 Re: Wojtuś 27.02.07, 12:55
          Kobiety kochają pięknie, ale niepraktycznie. Angażują się każdą komórką,
          oddychają marzeniami. Facet nie zawsze to docenia, ba! rzadko kiedy jest gotów
          przyjąć uczucie, którym obdarza go dziewczyna. (Chyba bierze się to stąd, że
          córki się kocha, a synów rozpieszcza, ale to tylko prywatne insynuacje.) Kiedy
          pierwsze zauroczenie (czytaj: hormony i inne feromony) przygasa, do głosu
          zaczynają dochodzić inne sposoby komunikowania się. I tu jest kolejna pułapka.
          Facet nieświadomie tworzy ze związku rodzaj spółki cywilnej, przedsiębiorstwo
          świadczące sobie wzajemnie różne usługi, od prania, poprzez wynoszenie śmieci,
          po seks. Usługi szybko stają się czynnościami rutynowymi i o ile trudno
          zrezygnować z niektórych z nich (pranie, spanie, telewizornia), to inne
          przestają być atrakcyjne (naprawdę mam wymieniać?). A ponieważ atrakcyjność
          powinna być ich główną cechą, to co robi facet? Oczywiście zakłada, że przyczyna
          leży poza nim i... zdarza się, że szuka nowego dostawcy.
          Dla dziewczyny związanie się z facetem to decyzja dalekosiężna. Bezpieczeństwo,
          przyszłość, dzieci. Warto się temu poświęcić, warto budować wspólnotę.
          Tylko powiedz, skąd facet ma wiedzieć, że Twoje decyzje, Twoje kompromisy, Twoje
          pójście na rękę w wielu sytuacjach to nie oznaka Twojej słabości i uległosci,
          tylko Twojej dojrzałości i wewnętrznej siły? Kto i kiedy miał go tego nauczyć?
          Czyli kto i kiedy miał mu o tym powiedzieć?
          I tu się zaczyna Twoja misja, Promyczku. Delikatna perswazja, która krok po
          kroku uwrażliwi Twojego partnera i każe spojrzeć na Ciebie nie jak na wspólnika
          rodzinnego interesu, tylko jak na związek dusz i ciał, pierwiastek męski i
          żeński jednej całości. Ty wiesz, o czym mówię, ja sie tylko domyślam, ale
          intuicja mi podpowiada, że tędy droga.
          A jeśli sie nie uda? Nie bądź w sobie na tyle zadufana, że Twój wybór oznacza
          wybór najlepszy. Cholerne feromony mieszają w mózgu i w takim stanie upojenia
          często szuka sie kluczy tam, gdzie jest najjaśniej. Czy można się przed tym
          obronić? Próbowac zbyt często - to popaść w uzależnienie. Bronić sie zbyt
          skutecznie - to pierwszy haust kompletnie nas obezwładni. Co nam pozostaje?
          Gadać, Promyczku, rozmawiać, uczyć sie nawzajem od siebie. Mówić mu rzeczy
          proste i oczywiste (dla Ciebie! niekoniecznie dla niego). Słuchać, co on stara
          Ci się przekazać.
          Kiedyś miałem takie doświadczenie na treningu psychoterapeutycznym (pojechałem z
          ciekawości i bardzo to sobie chwalę). Uczestnicy (kilka dziewczyn i kilku
          facetów) stanęli w kółku i obrócili się tak, jakby mieli spacerować w koło.
          Miałem przed sobą plecy dziewczyny, za moimi plecami stał jakiś chłopak (wszyscy
          wtedy jeszcze mało się znaliśmy, ledwie imiona). Wtedy otrzymaliśmy instrukcje
          od prowadzącego: każdy ma osobie stojącej przed nim przekazać jakiś komunikat,
          ale wyłacznie dotykiem, dotykając pleców. Lubię dotyk, starałem się dziewczynie
          przekazać swoją radośc, że tam byłem, że uczestniczę w doświadczeniu, że
          generalnie świat jest piekny:-) Zadowolony z siebie skończyłem i wtedy padła
          kolejna instrukcja: teraz w tył zwrot i proszę osobie przed sobą w taki sam
          sposób (dotykiem) odpowiedziec na komunikat, który od niej otrzymałeś! Prawie
          wpadłem w popłoch. Co ten facet mi przekazywał? Czy to w ogóle miało jakis sens?
          W opuszkach jeszcze czułem łopatki dziewczyny, wąskie ramiączka, bawełnianą
          koszulkę, a teraz miałem przed sobą plecy chłopaka, któremu miałem coś
          odpowiedzieć... Nie wspominając już o tym, że sam powinienem w tym samym czasie
          odbierać przekaz zwrotny od koleżanki!
          To niewinne doświadczenie unaoczniło mi, jak bardzo jestem skoncentrowany na
          sobie, jak mało odbieram sygnałów płynących do mnie z zewnątrz, od innych ludzi.
          I jak trudno jest na takie sygnały, na taki przekaz się otworzyć.

          Ściskam, Sun:-)
          • sunrise2006 Re: Wojtuś 27.02.07, 13:56
            z ciekawości chętnie bym się sama na coś takiego zapisała jak te warsztaty.
            ciekawa sprawa, ...
            Wojtus, o prawda, rozmowa i rozmowa, poznawanie siebie to coś co najcenniejsze,
            ale jak rozmawiać z kimś kto rozmawiać nie hce i skwituje to tym, że
            świruje. ???
            poza tym umowa umową, ale przy umowie nie robi się takich jazd emocjonalnych
            jak ja dostaję. Czuję się źle. nie wiem, co robić . Jestem zagubiona. W twoim
            mailu czytam - Promysczku, ... i nadzieję, ze ja dam radę. Nie wiem, może
            jestem jednak za łao dojrzała, za mało mądra, bo już nie daje rady. Jestem
            wypompowana emocjonalnie. niestety feromony jak piszesz robią swoje - dlatego
            tu jeszcez wiszę. Ale może zawisnę w końcu bezwładnie i nikt mnie nieuratuje,
            bo sama nie będę wierzgać nogami, by szukać stołka pod nimi. taka nieudana to
            metafora, oczywiście, bo nie mam planów sambójczych ;))
            ale jeste mi źle. No dobra, nie zatruwam już ci dnia, napisze później, jak mi
            troszkę lepszego humoru z sufitu skapnie.
            • wojtek56 Re: Wojtuś 27.02.07, 15:18
              Takie warsztaty (my je nazywaliśmy treningiem) to naprawdę fantastyczna
              przygoda. Ostatni, najbardziej zaawansowany, odbywał się pod hasłem: "Total
              orgasm". O orgazmach to tam wiele nie było, ale było o podobieństwach między
              kobietą a mężczyzną. Byłem zaszokowany obserwacjami, jakie stamtąd wyniosłem.
              Pewnie do dzisiaj to pobrzmiewa w moich słowach.
              Nie mam kłopotów w nawiązywaniu kontaktu z kimś innym. Ale nie mam też takiego
              daru. Podziwiam ludzi, którzy potrafią z marszu, bez żadnego wstępu, podjąć
              rozmowę z kims zupełnie obcym. Rety, ile musze sie naobwąchiwac, namacać i
              nagłówkować, zanim się do kogoś odezwę... Ale to nie na temat. Na jedno staram
              się zwracać uwagę: żeby rozmawiac, trzeba się choć trochę skupić. Żeby z kimś
              rozmawiać, muszę skupić jego uwagę na sobie. Choć na chwilę. Oczywiście
              najlepiej, żeby była to uwaga pozytywna, a nie złowrogie spojrzenie spode łba...
              Dlatego bardzo często żartuję. Uśmiech, śmiech, to uniwersalna przepustka. Ale
              wobec ludzi, z którymi przebywam non stop, to nie wystarcza. Jeżeli nie chcę, a
              powinienem rozmawiać, to pozostaje mi jedynie samego siebie zapytać: do czego
              prowadzi odkładanie tej rozmowy? I tu odzywa się doświadczenie: odkładanie
              rozmowy nie prowadzi do niczego. I tak za często sie w życiu wycofuję, zamiast
              być dzielnym i zaradnym mężczyzną, dlatego coraz częściej wybieram rozmowę.

              Wiem, znowu nie na temat. Jakiś dzień taki nie na temat. Wybacz, Sun.
          • myszonka1 Re: Wojtuś 27.02.07, 14:00
            Wojtus! czy mając taka wrażliwość jak Ty,latwo być facetem?
            • skoczek28 Re: Wojtuś 27.02.07, 14:19
              Myszonka ja to czasem mam wrażeniw że Wojtuś nie jest facetem (bez urazy), bo
              skąd u faceta taka wrażliwość, taka znajomość kobiety-jej emocji, uczuć,
              rozterek, wątpliwości??? No skąd??? Przecież nie ma takich facetów...chyba...
              • myszonka1 Re: Wojtuś 27.02.07, 14:24
                chyba.....a może to my mamy pecha? ale takich facetów jak Wojtus pewnie
                niewielu...taka prawda.Smutne,prawda?
                • wojtek56 Re: Wojtuś 27.02.07, 14:55
                  Facetem się jest. (Tak, jak jest się kobietą.) To, że jestem facetem, poznaję
                  głównie po tym gdzie się czasem drapię i gdy smaruję gębę żelem do golenia.
                  Kiedyś jeszcze myślałem, ze dodatkowym wyróżnikiem jest zachwyt nad kobietą (no
                  dobra: nad ciałem kobiety), ale teraz już wiem, że na to faceci monopolu nie mają.
                  Mnóstwo jest wrażliwych facetów. Tylko nieliczni łażą po forach, może dlatego
                  trudno ich napotkać. Ja od czasu do czasu spotykam wrażliwych i kulturalnych
                  facetów na literakach (gra taka, scrabble, na www.kurnik.pl , polecam na chandrę
                  i samotne wieczory), ale raczej trzeba szukać wśród tych z wysokim rankingiem.
                  (Tam zresztą spotykam też - a może przede wszystkim - i fantastyczne kobiety!)
                  Ale to ciągle faceci wirtualni. To skłania mnie tylko do smutnego wniosku, że w
                  realu wrażliwych facetów nie ma.
                  Sun, Twoje słowa nie tylko nie zatruwają mi dnia, ale wręcz odwrotnie:
                  wypełniają go sensem. Pamiętaj, że każde Twoje słowo skargi albo bezsilności
                  może Ciebie wzmocnić, a mnie na pewno ne osłabi. W przeciwieństwie do słów
                  radości: te zawsze wszystkich pozytywnie podbudowują:-) Dlatego TRZEBA MÓWIĆ. O
                  tym jestem święcie przekonany.
                  I pewnie dlatego gadam za dużo.
                  No dobra, dziewczyny, my tu gadu, gadu, ale trzeba by jakoś ten wątek
                  zracjonalizować. Może macie ochotę na saunę któregoś wieczora w Warszawie?
                  Tak, tak, wszyscy faceci to świnie...
                  • myszonka1 Re: Wojtuś 27.02.07, 17:48
                    sauna?to ja lecę- dobra odtrutka na stresa...tylko czemu Wawa?za daleko
                    • wojtek56 Re: Wojtuś 27.02.07, 19:44
                      Koleżanko Pomorzanko! Dla Ciebie Warszawę możemy przenieść na przykład... no
                      właśnie? Dokąd?
                      • myszonka1 Re: Wojtuś 27.02.07, 23:17
                        ja tak cichutko podpowiem- prosze o Koszalin
                        • wojtek56 Re: Wojtuś 27.02.07, 23:45
                          To odpowiem ledwie słyszalnym szeptem: polecam sopocki Aquapark... Jeżeli
                          możesz, to w tygodniu (mniej ludzi, większa kultura). Jeżeli się krępujesz (choć
                          sopocki Aquapark słynie z najlepszej atmosfery w kraju), to we wtorki Swiat Saun
                          jest tylko dla pań.
                          Szukam dalej. Znaczy bliżej Ciebie. Jak znajdę, dam znać...
Pełna wersja